Dodaj do ulubionych

ELITA polskiej nauki?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:14
Prawda jest taka, żeby na jakikolwiek kierunek humanistyczny na dobrej uczelni
typu UW czy UJ trzeba mieć dobre często bardzo dobre wyniki z przedmiotów
humanistycznych... a aby dostać się na 3/4 kierunków na jakiejkolwiek
Politechnice nawet nie trzeba mieć zdanej matury z matematyki czy fizyki! jaki
z tego wniosek? na kierunki humanistyczne idzie elita humanistyczna, ludzie,
którzy mają predyspozycje ku temu... a kto idzie na Politechnikę? w większości
to osoby, które ani nie poszły tam z zamiłowania ani zdolności w kierunku
przedmiotów ścisłych, ale z tego powodu, że się nie dostały na kierunki na
prestiżowych uczelniach humanistycznych... jeśli w dzisiejszych czasach jest
mniejsze zapotrzebowanie na humanistów to uważam, że powinni się tylko liczyć
na rynku pracy ci, którzy są naprawdę dobrzy w tym co robią, są prawdziwą
ELITĄ humanistyczną a nie "humanistami" po szkółkach w Pcimiu Dolnym czy
Wyższych Szkołach Nic Nierobienia, które nie mają co się równać do kilku
najlepszych uniwersytetów w Polsce... to właśnie tacy absolwenci, którzy
kupili sobie dyplom w prywatnej szkółce przynoszą nam wstyd prawdziwym
humanistom... chcesz studiować pedagogikę? ok! ale na UW, UJ, UAM czy UWr -
pokaż swój poziom i studiuj u najlepszych a nie załatwiaj sobie dyplomu w
Wyższej Szkole Kupowania Dyplomów... nie dostałeś się? widać, że nie jesteś
wystarczająco dobry! może lepiej było skończyć jakieś technikum lub zawodówkę
i mieć zawód a nie kończyć jako milionowy student socjologii czy politologii
na marnej uczelni... jest mnóstwo pracy dla kucharzy, piekarzy, glazurników,
ślusarzy itp. Po co Ci mgr skoro jest nic nie wart? Humaniści zawsze znajdą
pracę, ale z takim zastrzeżeniem, że Ci najlepsi! A i tylko najlepsi
inżynierowie znajdą pracę - mój chłopak jak poszedł na elektrotechnikę na PW
to się załamał - 3/4 ludzi z jego roku miało podstawowe braki z gimnazjum (!)
jeśli chodzi o matematykę i fizykę. Ale nie mieli co się martwić... na PW
można zdawać nawet 3 lata jakiś przedmiot i nikt ci z tego powodu nie robi
problemów - wychodzą z założenia, że może za 30 razem nauczysz się wreszcie
tego. Jaka motywacja uczelni? Śmiem wątpić, że tylko kasa a nie chęć bycia
kuźnią młodych talentów i profesjonalistów... Przykre to. Czy nie lepiej
zrobić sobie kurs ślusarstwa i zarabiać od 3 tys. zł w górę? I wcale nie
potrzeba do tego 5 lat ciężkich studiów! A później za takich "niedorobionych"
mgr się wstydzą : i humaniści i inżynierowie... Kiedyś była taka ELITA ludzi,
przed wojną, ale 3/4 wymordowali naziści i komuniści... Polska inteligencja w
większości dzisiaj to DNO. Moja babcia zdawała maturę zaraz po wojnie - ze
wszystkim przedmiotów! To było COŚ! Matura to było COŚ! A teraz 3 przedmioty,
minimum 30% - normalnie Ż A L! Ja na studiach by mieć zaliczony egzamin na 3
muszę zdobyć co najmniej 60% a czasem 65%. Tak naprawdę boję się o przyszłość
polskiej inteligencji. Połowa wyjedzie za granicę a połowa będzie tylko ją
udawać. Oto ziścił się plan Stalina - Polska ma przetrącony kręgosłup, którym
jest inteligencja, która nadaje ton całemu kraju. Oto nasza Polska, gdzie
ministrem był pan Giertych a wicepremierem Lepper.
Obserwuj wątek
    • sanjoseshark Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:28
      Bo teraz nie istnieje inteligencja. Jest tak jak na zachodzie.
      • Gość: Humanistka Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:37
        No tak! Zachodnie "zawsze" jest lepsze! Jak mogłam o tym zapomnieć ;)? Niech
        żyją relikty PRLu!
        • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:39
          O czym ty mowisz. Przeciez kolega nie powiedzial ze jest lepiej tylko ze jest
          tak jak na zachodzie. Jakie relikty?
          • Gość: Humanistka Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:44
            Primo - to była, inżynierku, i r o n i a, ale przez internet czasem trudno ją
            wyczuć :) Secundo: tak, tak relikty - w PRLu wszystko co "zachodnie" było lepsze
            - dolary i "peweksy" - a dzisiaj zachodnia mentalność i styl życia. Pozdrawiam!
            • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:47
              Tak mozesz humanistyczna miernotko mowic do swoich "elitarnych" kolegow.
              Ironia-raczej belkot nacpanego humanisty.
              • Gość: Humanistka Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:54
                inz_mech napisał:

                > Tak mozesz humanistyczna miernotko mowic do swoich "elitarnych" kolegow.
                > Ironia-raczej belkot nacpanego humanisty

                Ha ha! Wiesz inz_mech myliłam się co do Ciebie. Myślałam, że jesteś kimś, więcej
                (np. skądinąd nawet ciekawych i trafnych Twoich wypowiedzi na forum) niż tylko
                zwykłym TROLLEM, no ale cóż myliłam się! Nie będę udawać, że mi z tego powodu
                przykro bo nie jest. Ja jestem szczęśliwym człowiekiem w każdym względzie i
                szanuję każdego, a Ty musisz być bardzo nieszczęśliwy skoro wylewasz na każdego,
                z prawa i lewa, jakiś nieuzasadniony jad i żółć. To jest przykre. Mogę Ci tylko
                współczuć. Pozdrawiam :)
                • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:56
                  He he. Mylisz sie calkowicie. Niby dlaczego mam byc nieszczesliwy? Nie mam
                  powodow do tego. Nie lubie natomiast jak ktos mnie obraza. Chociaz potrafie
                  zrozumiec humanistow, bo wielu z nich gdy ktos pluje im w twarz to mowia ze
                  deszcz pada. Dobra ideologia zyciowa-byc najgorsza szmata ale oby do przodu.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Humanistka Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 14:03
                    inz_mech napisał:

                    > He he. Mylisz sie calkowicie. Niby dlaczego mam byc nieszczesliwy? Nie mam
                    > powodow do tego. Nie lubie natomiast jak ktos mnie obraza. Chociaz potrafie
                    > zrozumiec humanistow, bo wielu z nich gdy ktos pluje im w twarz to mowia ze
                    > deszcz pada. Dobra ideologia zyciowa-byc najgorsza szmata ale oby do przodu.
                    > Pozdrawiam

                    Nie obraziłam Cię w ani najmniejszym stopniu, a Ty mnie owszem. Chyba, że
                    określenie "inżynierku" Cię obraża ;) No cóż mój przyszły mąż jakoś się nie
                    obraża :] Ależ oczywiście, że deszcz pada! Tylko osoby przeczulone na swoim
                    punkcie obruszają się, gdy jakaś nieznajoma osoba powie coś względnie
                    obraźliwego - wynika to z niskiej samooceny i kompleksów. Po co się przejmować
                    innymi? Każdy wie swoje. Ty wiesz swoje jaki jesteś i ja wiem swoje jaka
                    jestem... i nikt tego nie zmieni. Trochę dystansu do siebie. Nie będę już
                    odpowiadać na Twoje słowne zaczepki i inwektywy, gdyż z trollami się nie
                    dyskutuje. Pozdrawiam.
                    • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 14:08
                      Nie obraza mnie-ale nie jest mile. Ja nie jestem twoim mezem.
                      No coz, jesli w takich sytuacjach myslisz ze deszcz pada to twoja sprawa. Nie
                      bede tego komentowal.
                      Jesli chodzi o mnie to mam do siebie dystans, tylko takich okreslen nie lubie,
                      nie z powodu kompleksow tylko ogolnego charakteru wyrazenia.
                      "Inzynierek" jest podobnym okresleniem np jak "lekarzyna"-ja mysle ze lekarz
                      moglby sie obrazic.
                      Pewnie ze z trolami sie nie dyskutuje, bo jeszcze beda mieli cos do powiedzenia
                      i ujawnia braki rozmowcy.
                      Pewnie, ignorancja to najlepszy sposob zeby wyjsc z twarza.
                  • Gość: qwerty Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 28.07.08, 19:18
                    > Nie lubie natomiast jak ktos mnie obraza.
                    To czemu obrażasz innych?

                • Gość: mini666 Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.r-ce.pl 27.07.08, 15:15
                  "a Ty musisz być bardzo nieszczęśliwy skoro wylewasz na każdego z prawa i lewa,
                  jakiś nieuzasadniony jad i żółć." ha ha ha to ty tak robisz. w 1 poscie
                  obrazalas humanistow z prywatnych szkol no i ludzi z poltech tez. zalosna jestes
                  a twoj pierwszy post jest jeszcze bardziej zalosny od ciebie. a i zeby bylo
                  jasne jestem humanistka.
            • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:54
              Ludzie sami chcieli tą zachodnią mentalność i styl życia.

              Poprzeni minister edukacji może i był Pan Giertych, ale to wcześniejszy minister wprowadził obecne matury - i tylko te 30% do zdania ich.
              Pan Giertych pokusił się na kasę i chciał ułatwić wszystkim życie, tak jak to zrobił poprzedni minister (bądź pani minister, nie pamiętam kto).
              A co z obecnym ? Nie wypaliły do matury, to się podał do dymisji. To jest dopiero postawa! Rozpi... wszystko i odejść zamiast siąść na dupie i naprawić.


              I ludzie sami chcą tego stylu zachodniego - niestety wybierają samo zło, albo to co nie jest najważniejsze.
              Najważniejsza jest tolerancja, wolność słowa, i bycie wiecznie uśmiechniętym (jak pan Tusk) - zaczerpenięte z amerykańskich filmów.

              Szkoda, że nikt nie weźmie przykładu z tych amerykańskich filmów i nie zakaże dzieciom DO 21 roku spożywania alkoholu (a za to ciężkie kary nałozone na rodziców i dzieci), wstępu do klubów, dyskotek czy innych.



              A co do pierwotnego postu -
              nie zauważyłaś nic nowego. Nikt nie robi nagonki na humanistów z prawdziwego zdarzenia, którzy naprawdę są potrzebni itd. Ale tutaj chodzi właśnie o te osoby co studiują w Pcimiu Dolnym na Wyższej Szkole Kupowania Dyplomu. Dodam, że szczycenie się też w wieku 22 lat dyplomem studiów zaocznych też jest hańbą.
              I tak samo hańbą dla politechnik są osoby, które idą tam, bo się dostały a nie czują żadnego powołania tam.
              Nikt nie twierdzi, że jest inaczej.

              Problem polega na tym, że większość osób idzie na, być może dobre studia, ale do bylejakiej szkoły, ich poziom wypowiedzi itd świadczy o nich, a takie osoby się tylko... gnoi, bo są śmieszne i żal ich.
              • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:59
                Chcialbym sie odniesc do czesci Twojej wypowiedzi o filmach amerykanskich.
                Myslisz ze to takie dobre rozwiazanie? A bylas chociaz kiedys w USA? Widzialas
                jak to jest naprawde?
                A niby dlaczego tak "wspaniale" panstwo jak USA nie zakaze swoim zolnierzom
                (ktorzy maja po 18 lat) strzelania do bezbronnych ludzi?
                Jak ktos ma 18 lat to moze nosic bron i zabijac a nie moze pic alkoholu-nie
                sadzisz ze to kuriozalne? Zboczone wrecz.
                • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 14:11
                  Nie napisałam, że USA jest wspaniałe.
                  Uważam, że to że mogą strzelać (broń posiadać nawet od 16 lat) jest po prostu pomyłką.
                  Z tym, że u nas to byłaby to tragedia. Tam jest trochę inaczej, napady, wojny gangów itd, więc POTRAFIĘ zrozumieć, że posiadają broń od 16 lat.
                  Aczkolwiek mordowanie niewinnych ludzi jest zbrodnią.

                  I nie byłam w USA, nie wybieram się tam, ale mam bardzo bliską rodzinkę, z którą jestem ciągle w kontakcie.
                  • Gość: Marcin Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.173.22.248.tesatnet.pl 27.07.08, 14:46
                    Chyba chcesz pan inż-mech pokazać szerszą wiedzą ale niestety nie
                    zabardzo Tobie to wychodzi. W Stanach Zjednoczonych prawo do
                    posiadania broni mają obywatele, którzy ukończliy 18 rok życia, w
                    zależoności od rodzaju broni weryfikuje się to nawet od 21 lat.
                    • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 14:48
                      Czy kolego przeczytales co napisalem? Chodzi mi o ZOLNIERZY (zolnierzem mozesz
                      zostac od 18 roku zycia), a nie o powszechne prawo do posiadania broni.
                      No to przeciez napisalem ze od 18, w czym problem? Czytaj uwaznie.
                      • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 14:53
                        Ja napisałam, że od 16.
                        Może się pomyliłam, ale wcześniej tak było. Od 16 lat robią prawko i mieli też dostęp do broni.


                        Można poprawić normalnie, a nie od razu z jadem...
                      • Gość: Marcin Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.173.22.248.tesatnet.pl 27.07.08, 15:01
                        Panie inż_mech, w moim poście miało być PANU(literówka) i skierowany
                        był do poprzedniczki, chodziło mi o wyjaśnienie kwesti wieku a prawo
                        do posiadania broni.
                  • Gość: Marcin Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.173.22.248.tesatnet.pl 27.07.08, 14:59
                    "Tam jest trochę inaczej, napady, wojny gangów itd, więc POTRAFIĘ
                    zrozumieć, że posiadają broń od 16 lat."

                    Mój Boże, gorszego argumentu nie słyszałem. To, że mamy te wojny
                    gangów, które zbierają żniwa w postaci śmiertelnych wypadków z
                    użyciem broni palnej wynika właśnie z Drugiej Poprawki. Jak napady,
                    to oczywiście tylko z bronią w ręku( bo jakże inaczej) sprowokane są
                    niejednokrotnie bezproblemowym dostępem do pukawek. Także to prawo
                    do posiadania broni spowodowała wzrost liczyby, cytuję >> napadów,
                    wojen gangów<< a nie na odwrót. Inna sprawa, że mentalność nie ma tu
                    nic do znaczenia, człowiek z bronią w ręku to człowiek z bronią w
                    ręku, jest tak samo groźny bez względu na kolor skóry, wyznanie,
                    wiek czy miejsce zamieszkania.
                    • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 15:02
                      Zgadzam sie calkowicie.
        • sanjoseshark Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:58
          Bo tego typu inteligentow jak przed wojna nikt nie potrzebuje. W kapitalizmie
          wszystko kreci sie wokol pieniedzy i uczelnie maja szkolic specjalistow w
          jakiejs dziedzinie. Np. dobry informatyk to ktos kto jest dobry w swojej
          dziedzinie i nie musi zdawac matury ze wszystkiego, znac laciny i greki.
    • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:48
      To se ne vrati. Struktura społeczeństwa zmienia się i będzie zmieniać się w
      dalszym ciągu.

      Zasadniczo zgadzam się natomiast, że na popularne kierunki humanistyczne na
      najlepszych uczelniach dostają się kandydaci znacznie lepsi od przeciętnego
      kandydata na politechnikę, i że najlepsi humaniści nie będą mieli problemów ze
      znalezieniem dobrej pracy.

      Tylko jest w tym jeden szkopuł - o jakiej części absolwentów kierunków
      humanistycznych mówimy? Śmiem twierdzić, że nie chodzi tylko o UW, UJ, UAM & UWr
      kontra reszta świata, ze szkółkami w Pcimiu Dolnym na czele. Niestety, obawiam
      się, że samo dostanie się i skończenie bardzo obleganego kierunku na cieszącej
      się prestiżem uczelni nie jest jeszcze biletem do owej "elity humanistycznej".
      Wystarczy popatrzeć, ile osób opuszcza co roku mury takiego UW, z piątkowym
      dyplomem pedagogiki w ręce.

      Nie zniechęcam osób, które marzą o studiach humanistycznych. Tylko warto
      pamiętać, że - właśnie ze względu na to, jak bardzo są te studia oblegane - ich
      absolwent ma znacznie, znacznie większą konkurencję. Nie jest w końcu trudno
      konkurować z osobami, które mają braki jeszcze z gimnazjum, i nie trzeba być
      przy tym orłem. Tak się nie da jednak na studiach humanistycznych (pomijając już
      kwestię, że w przypadku tych kierunków wyniki w nauce są często sprawą
      drugorzędną).
      • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 14:08
        studia humanistyczne to w większości kucie na pamięć.
        są to studia oblegane, bo większość społeczeństwa stać tylko na rycie na pamięć przykładnych formułek napisanych w książce i ich odtwarzanie wszędzie - na papierze czy to w wypowiedziach.

        Tymczasem studia na politechnice wymagają myślenia, logiki i inteligencji. Uczenie na pamięć się nic nie da. Trzeba umieć kojarzyć fakty, łączyć ze sobą wiele rzeczy - ale to nie wymaga aż takiego kucia na pamięć. I nawet jeśli humaniści się tam dostają to szybko odpadają.
        Znam całe mnóstwo osób, które nie dostały się na medycynę ( biologia - kucie kucie i jeszcze raz KUCIE!) i poszły na fizykę na politechniki... Po pół roku wypadły ze studiów bo nie potrafią logicznie myśleć, robić zadań ani nic, oni się tylko na pamięć by uczyli...

        Dlatego tacy ludzie wolą iść na kierunki humanistyczne, gdzie się wszystkiego człowiek uczy na pamięć. Też mi studia.


        I humaniści mogą się uważać za klasę i najwyższą i elitę inteligencji i kogo tam jeszcze chcecie. Ale uczenie się na pamięć to bardzo mało.

        I zapamiętajcie sobie jeszcze jedno drodzy humaniści :
        - na politechnikę, na takie kierunki jak matematyka, geodezja, automatyka%robotyka, energetyka itp jest się CHOLERNIE trudno dostać. Tak jak na te wasze kierunki. To, że jest 2-3 osoby na miejsce, a nie tak jak w waszym przypadku po 20, nic nie znaczy - wystarczy spojrzeć na progi punktowe.

        Na takie studia humanistyczne np. stosunki międzynarodowe na UWr, wystarczyło mieć w tym roku 360 pkt żeby się zakwalifikować - to jest powiedzmy, 60% P polski, 80% P angielski, 50%, R wos, 50% R historia, i może jeszcze 60% %R historia sztuki, i może jeszcze 30-50% R jakiś przedmiot.. cienko.
        i jest 20 osób chętnych na miejsce... małe wymagania.


        A na politechnikę żeby się dostać na matematykę potrzeba mieć ok. 90-100% z R matmy/fizyki. To nie jest mało.


        I jeszcze jedno: na politechnikę w niektórych przypadkach jest siębardzo łatwo dostać. Jeszcze łatwiej z niej wylecieć.
        Z humanistycznych kierunków bardzo ciężko wylecieć, choć łatwo się dostać.
        • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 14:10
          Swietny komentarz. Szacunek:)
        • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 15:12
          Nie przeczę, że są studenci kierunków humanistycznych (humanistami ich nazywać
          nie będę, chyba, że "humanistami"), którzy uczą się głównie na pamięć. Sama
          takich znam.

          Ale znam też wiele osób, które studiują kierunki humanistyczne, a na pamięć uczą
          się niewiele. To jakiś dziwny mit, że takie studia nie wymagają myślenia, logiki
          i inteligencji.

          Mam wstręt do uczenia się na pamięć. Nigdy nie wkuwałam definicji - zawsze
          musiałam je zrozumieć, i potem już mogłam odtwarzać je bez problemu. Jeśli
          miałam pięć definicji wg różnych badaczy - to szukałam między nimi powiązań,
          podobieństw i różnic, logicznych związków. To dla mnie dużo prostsze i
          przyjemniejsze niż wyuczenie się na pamięć, i znacznie dłużej to pamiętam.

          To "kojarzenie faktów, łączenie ze sobą wielu rzeczy", o czym piszesz w
          przypadku studiów politechnicznych, to także absolutny warunek, żeby zasłużyć na
          miano prawdziwego humanisty! Są osoby, które kują zamiast zrozumieć, ale to nie
          humaniści - to idioci!
        • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 15:14
          > Na takie studia humanistyczne np. stosunki międzynarodowe na UWr, wystarczyło m
          > ieć w tym roku 360 pkt żeby się zakwalifikować - to jest powiedzmy, 60% P polsk
          > i, 80% P angielski, 50%, R wos, 50% R historia, i może jeszcze 60% %R historia
          > sztuki, i może jeszcze 30-50% R jakiś przedmiot.. cienko.

          Nie rozumiem, czyli na SM trzeba zdać polski, angielski + 4 przedmioty do
          wyboru? Jeśli poprawnie zinterpretowałam Twoją wypowiedź, to co jak co, ale to
          chyba nie jest tak mało?
          • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 15:17
            Przy obecnych wymaganiach na maturze to rowniez nie jest tak trudno. Zauwaz ze
            kiedys ludzie zdawali 3 przedmioty na maturze plus egzaminy (gdzie czesto trzeba
            bylo sie uczyc albo dodatkowo lub wrecz od nowa bo material sie nie pokrywal z
            matura). Jesli sie chce to wszystko mozna.
          • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 17:26
            Na SM, wystarczy zdać dobrze 2 przedmioty rozszerzone tak w okolicach 90-100%, i dwa podstawowe też 90-100%.
            Jednakże, ci humaniści zamiast się uczyć i dobrze napisać z tylu przedmiotów, piszą ze wszystkiego co możliwe na byle jakim poziomie - bo to żaden wyczyn napisać z 4 przedmiotów rozszerzone na 50%.

            No i może to mało nie jest - ale jaki poziom tego ?
        • estrellita_brillante Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 15:19
          To, co mówisz, jest śmieszne. Właśnie obnażyłeś swój brak wiedzy na
          temat istoty wszelkich studiów humanistycznych. Kucie na pamięć, też
          coś. Zaskoczę cię pewnie - KAŻDE studia, nie tylko techniczne,
          wymagają myślenia, logiki i inteligencji. Mogłabym nawet powiedzieć,
          że humanistyczne wymagają pod tym względem więcej, ale nie będę
          prowokować jeszcze jednej zażartej dyskusji o wyższości ścisłowców
          nad humanistami i odwrotnie.
          W każdym razie nie wyobrażam sobie humanisty z prawdziwego
          zdarzenia, którego głównym zajęciem byłoby "rycie na pamięć
          przykładnych formułek napisanych w książce i ich odtwarzanie
          wszędzie". Te studia wymagają często rzeczywistej inwencji,
          przełamywania istniejących konwencji, a więc bardzo dużo
          samodzielnego myślenia, umięjętności interpretacji, kojarzenia
          faktów i przed wszystkim LOGIKI, tak właśnie. Uczenie na pamięć w
          większości przypadków na nic się nie zdaję, a czyni rzekomego
          humanistę prawdziwą miernotą. Druga sprawa to to, czy w ogóle
          uczenie się na pamięć jest możliwe...
          Ludzie, którzy wybierają kierunki humanistyczne, bo tam, jak
          mówisz, "człowiek wszystkiego uczy się na pamięć", w rzeczywistości
          humanistami nie są - wydaje im się tylko i ulegają stereotypom. Do
          humanistów im daleko, idą na takie studia, bo myślą właśnie, że
          wystarczy, że nauczą się na pamięć paru formułek i nie przeszkodzi
          im w tym brak często elementarnej wiedzy z przedmiotów ścisłych,
          nieznajomość logiki i paniczna choroba na matematykę, dyskalkulia
          (jakie to się modne robi ostatnio...).
          Nie tędy droga do bycia humanistą, a już do ELITY polskiej nauki w
          szczególności. Szkoda tylko, że nawet na prestiżowych państwowych
          uczelniach ci dobrzy giną w tłumie pseudohumanistów i że dzisiejszy
          stereotyp humanisty jest w istocie żałosnym wizerunkiem
          pseudohumanisty.
        • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 17:22
          Nie zgadzam się z przedstawieniem różnic między studiowaniem na politechnikach i
          uniwersytetach w taki sposób. Każde studia na wysokim poziomie wymagają
          myślenia, logiki i inteligencji. Zarówno na kierunkach technicznych, jak i
          humanistycznych od studenta oczekuje się poznania pewnych schematów i opierania
          się na nich w swoich dalszych działaniach. Humanizm polega przede wszystkim na
          elastyczności - łączeniu faktów, dostrzeganiu między nimi związków, określaniu
          ich przyczyn i skutków, przyglądaniu im się w rozmaitych kontekstach. Nikt nie
          może nauczyć się tego na pamięć. Ktoś, kogo nauka polega na zapamiętywaniu, nie
          będzie potrafił szybko wyciągnąć trafnych wniosków, porównać dwóch rzeczy,
          odnieść się do tematu w odpowiedni sposób, dostrzegając cechy wspólne i różnice
          między zjawiskami. Nie będzie więc wartościowym pracownikiem ani tym bardziej
          prawdziwym humanistą. Naukę, jaką zajmują się humaniści trudno jest sprecyzować,
          bo nie można ustalić jej granic, wypunktować efektów; dlatego też tak często
          jest ona obiektem kpin i żartów. Kiedy czytamy książkę, nie mamy problemu z
          określeniem pracy, jaką włożyli w nią poligrafowie, jednak dostrzeżenie zasług
          tłumacza nie jest takie proste. Efekty jego działań są dość zawiłe - bazując na
          swym doświadczeniu, znajomości struktur gramatycznych, poszczególnych słów czy
          zwrotów, musiał dokonać pewnej interpretacji, wydobyć z oryginalnego tekstu jak
          najwięcej informacji, posłużyć się językiem w taki sposób, by zachować
          wieloznaczność dzieła, oddać zamierzenia autora, jego styl, charakterystyczne
          dla jego twórczości cechy.

          Widzę też w Twoim poście pewną nieścisłość. Swoją tezę o tym, że łatwo jest
          dostać się na kierunki humanistyczne popierasz jednym przykładem z jednej
          uczelni. Nie podajesz jednak żadnego konkretu, kiedy wspominasz o matematyce, na
          którą trzeba mieć 90-100% z rozszerzonej matematyki lub fizyki. Jest wiele
          uczelni, w których i na matematykę nie jest trudno się dostać (przykładem może
          być choćby PŁ). Twoje powątpiewanie w trudność przygotowania się do matury z
          historii i historii sztuki przy jednoczesnym zajmowaniu się "jakimś
          przedmiotem", językiem polskim, WOS-em i językiem angielskim, naprawdę mnie
          dziwi. Obie dziedziny są rozległe, a materiał, jaki trzeba sobie przyswoić, aby
          zdać je na 60% trudno porównywać z jakimkolwiek innym. I nie jest to nauka
          czysto pamięciowa - jej podstawa to dostrzeganie zależności, związków
          przyczynowo-skutkowych, interpretowanie. Jako ciekawostkę mogę przytoczyć
          sytuację dwóch moich historyczek, które na maturze zdawały matematykę, właśnie z
          obawy przed ogromem materiału, jaki obowiązuje na maturze z historii. Należy też
          mieć na uwadze to, że uczniowie bez doświadczenia związanego z egzaminami nie
          potrafią podejść do matury bez strachu. Nie znam nikogo, kto porywałby się na
          zdawanie tylu przedmiotów, ile zaproponowałeś humanistom w swoim poście. W
          praktyce zdobycie 360 punktów wygląda więc zupełnie inaczej, ale i tak nie
          uważam, by miało to jakiekolwiek znaczenie.

          Na koniec wspomnę, że zarówno humaniści, umysły ścisłe i robotnicy fizyczni są
          potrzebni. Umysły ścisłe dbają o to, by powstawały nowe możliwości, pracownicy
          dbają o to, by zostały one wykonane, a humaniści - by zostały wykorzystane.
          Wszyscy mają swoją rolę, żadna z nich nie powinna być uważana za ważniejszą.
          Pozdrawiam.
          • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 17:40
            . Nie podajesz jednak żadnego konkretu, kiedy wspominasz o matematyce, n
            > a
            > którą trzeba mieć 90-100% z rozszerzonej matematyki lub fizyki.

            Dokładnie, to trzeba mieć z obu tych przedmiotów jednocześnie.
            W pierwszej turze na PW, przyjmowali bodajże od 170pkt. Teraz próg się znacznie obniżył.


            Twoje powątpiewanie w trudność przygotowania się do matury z
            > historii i historii sztuki przy jednoczesnym zajmowaniu się "jakimś
            > przedmiotem", językiem polskim, WOS-em i językiem angielskim, naprawdę mnie
            > dziwi.

            Kochana, sama zdawałam rozszerzony WOS i matematykę. Również bardzo rozległe dziedziny i nie mające ze sobą nic wspólnego.
            Dorzucam do tego oczywiście j.polski i j.angielski. Do j.obcych nie mam kompletnie talentu, co było i jest moją zmorą. A jednak nie poświęcając wiele czasu na naukę potrafiłam napisać maturę z WOSu i matematyki na 70-80%. To dużo więcej niż te 50%.

            Co do historii sztuki - jest to jeden z najłatwiejszych egzaminów maturalnych. Zwłaszcza rozszerzony. Żeby nie było, pierwotnie miałam pisać historię sztuki (wybierałam się na architekturę), i pisałam próbną maturę - 90%. Moje uczenie się do tego ? przeglądnięcie podręcznika do woku i kilku książek z obrazami, rzeźbami itp.
            • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 18:41
              Bardzo możliwe, że pomyliłam historię sztuki z historią muzyki, Przepraszam za
              błąd w takim razie. Rozległość materiału z historii jednak jest niepodważalna.
              Gratuluję dobrych wyników maturalnych, ale przypominam, że pisałaś w swoim
              poprzednim poście o sześciu przedmiotach, w tym jednym, którego materiał jest
              wyjątkowo szeroki, sama zaś zdawałaś cztery. Matematyka ma to do siebie, że nie
              wymaga nauki przed samym egzaminem, ale pewnej systematyczności w ciągu całej
              licealnej edukacji. WOS z kolei nie jest przedmiotem trudnym dla ludzi, którzy
              dysponują podstawową wiedzą z różnych tematów i potrafią ją wykorzystać w pracy
              pisemnej. Dlatego też niespecjalnie dziwią mnie Twoje dobre wyniki z obu tych
              przedmiotów - do pierwszego potrzebna jest systematyczność, do drugiego - ogólne
              pojęcie i zdolność łączenia faktów. Żaden z tych przedmiotów nie może być
              porównany do historii, gdzie oprócz systematyczności, ogólnego pojęcia i
              zdolności do kojarzenia faktów konieczna jest także ogromna wręcz wiedza.
              • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 19:02
                Historia muzyki również nie jest trudna.
                Choć, oczywiście jeśli laik się bierze za zdawanie tego, to czekają go marne wyniki. Koleżanki po szkole muzycznej mają na tej maturze spokojnie ponad 90%.

                Oczywiście, nie twierdzę, że historia jest banalna itd. Ale to wymaga jak dla mnie zwykłego kucia, kucia i jeszcze raz kucia na pamięć. Bo jakakolwiek wrodzona inteligencja i logika nie pomogą nam wymyślić daty założenia jakiegoś grodu czy czegoś podobnego.

                I otóż to, matematyka wymaga systematyczności, a historii czy biologii ludzie uczą się 3 miesiące przed maturą...
                WOS w tym roku był trudny. Najtrudniejszy z dotychczasowych matur.
                I w tym roku nie wymagał wiedzy podstawowej z różnych tematów.
                W tym roku wos wymagał wiedzy takiej jak na historii chociażby.



                I dodam jeszcze z obserwacji znajomych - każdy kto nie lubił matematyki, fizyki, chemii gdzie trzeba było robić zadania, umieć logicznie myśleć, zawsze idzie na historię, bo tam się tylko kuje.

                Może to i stereotypowe myślenie, bo prawdziwy humanista powienien logicznie myśleć i nawet matematyka jest dla niego banalna, ale w chwili obecnej pozostało takich osób niewiele.
                Wszystko się zmieniło. I stąd to 'tępienie' tych pseudohumanistów.
                • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 22:35
                  Oczywiście, dla uczniów ze szkoły muzycznej, którzy przez większość swojej
                  edukacji uczą się historii muzyki matura nie będzie szczególnym wyzwaniem,
                  zwłaszcza jeśli są świeżo po zdobyciu dyplomu (co oznacza także zaliczenie
                  egzaminu z historii muzyki, przynajmniej tak jest w szkołach mi znanych). Co do
                  historii - wiele trzeba zapamiętać, to prawda, ale prawdziwa wiedza historyczna
                  to zdolność łączenia ze sobą zapamiętanych informacji, wielopłaszczyznowej ich
                  oceny, lokowania poszczególnych elementów w odpowiednich miejscach na mapie
                  wszystkich wydarzeń. Jeśli nie będzie się analizowało dziejów systematycznie,
                  staną się rozsypanymi fragmentami danych, a nie spójną całością. Przy takim
                  podejściu tylko szczęście może sprawić, że wynik matury będzie dobry. A kiedy z
                  dobrze ułożonej, spójnej całości zapodzieje się gdzieś niewielki element, łatwo
                  wydedukować jego przybliżoną datę. Tegoroczny WOS rzeczywiście był trudniejszy,
                  niż dotychczas, ale nie wymagał też strasznych zasobów wiedzy. Co prawda
                  rozwiązywałam go tylko w domu, oceniając wypracowanie "na oko", więc trudno mi
                  powiedzieć na ten temat coś naprawdę obiektywnego.

                  Oczywiście, wielu studentów humanistycznych kierunków wybrało się tam z powodu
                  klopotów z matematyką i fizyką, ale ta sama reguła obowiązuje w drugą stronę -
                  wielu studentów politechnik poszło tam, bo lektury w szkole były nudne i grube,
                  bo książki są głupie i niepotrzebne nikomu, bo poeci swoje pijackie wizje
                  spisują i nie ma sensu im się przyglądać, bo nieważne, przez jakie "u" się
                  napisze "który", i tak wszyscy będą wiedzieć, o co chodzi, bo po co się silić na
                  ładny język, skoro w kilku słowach można wszystko opisać... Wielu moich
                  znajomych z podstawówki i gimnazjum, którzy właśnie szykują się na politechniki,
                  nie potrafi poprawnie napisać zdania. Czy to wyklucza ich zdolności w innych
                  dziedzinach? Nie. Być może wspaniale znają matematykę i fizykę; brak językowych
                  predyspozycji ni wyklucza umiejętności myślenia. Podobnie humanista nie musi
                  znać matematyki, ale musi umieć myśleć. Różnica jest taka, że idiota na
                  politechnice prawdopodobnie odpadnie, ponieważ trudno będzie mu ten idiotyzm
                  zakamuflować na matematycznych kierunkach, humanista może ratować się
                  zapamiętywaniem, ale odpadnie później, już z tytułem magistra, kiedy pracodawcy
                  nie okażą zainteresowania jego doskonale wyuczonymi definicjami.
                  • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 22:44
                    > znać matematyki, ale musi umieć myśleć. Różnica jest taka, że idiota na
                    > politechnice prawdopodobnie odpadnie, ponieważ trudno będzie mu ten idiotyzm
                    > zakamuflować na matematycznych kierunkach, humanista może ratować się
                    > zapamiętywaniem, ale odpadnie później, już z tytułem magistra, kiedy pracodawcy
                    > nie okażą zainteresowania jego doskonale wyuczonymi definicjami.

                    znam nawet takiego jednego:D W szkole sredniej ledwo 3 z historii,to samo z
                    geografii o polskiego a teraz pod swoimi zdjeciami na naszej klasie wypisuje MGR
                    POLITOLOG - Bezpieczenstwo Narodowe :D
            • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 19:23
              Przyjrzałam się zasadom rekrutacji na matematykę na PW. Wierzę, że błędy, które
              popełniłaś, zamieszczając tutaj te informacje, to przypadkowe pomyłki, a nie
              świadome manipulowanie. Otóż nie wspomniałaś nic o przeliczniku, który wynosi
              1,5 dla matematyki 0,5 dla fizyki lub informatyki oraz 0,25 dla języka obcego.
              Łatwo więc obliczyć, że nawet przy progu 170 pkt., dostać mógłby się ktoś, kto z
              matematyki uzyskał 80%, z fizyki lub informatyki 70% a z języka obcego 60%.
              • Gość: uhm Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 21:56
                Faktycznie, przeoczyłam zasady rekrutacji, mój błąd, przyznaję się do winy ;-)
                Jednakże, jeśliby przelicznik wynosił 1 dla matmy i 1 dla fizyki/informatyki, to razem wynosi 2. Tak to 1,5 dla matmy i 0,5 dla fizyki - nadal wynosi 2... Ale rozumiem oczywiście o co chodzi.

                Niemniej jednak, 70-80% z matematyki czy fizyki to nadal wysoki wynik.
                A z j.obcego ogólnie można zyskać 25 pkt (poziom R, dla P - 12,5) wobec czego to... lekka drobnostka.
            • Gość: aguska Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.238.92.2.ip.airbites.pl 27.07.08, 21:21
              a ja zdawałam:
              -polski
              -angielski
              -historie
              -wos
              -biologie
              -matematyke
              i jakos sie nie czuję z tego powodu fajniejsza :-/
              studiuje prawo i psychologie na UJ i mimo, ze jestem raczej humanistka to jakos
              napisalam mature z matemtyki wiec wszystko sie da jak tylko sie chce.
              • Gość: aguska Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.238.92.2.ip.airbites.pl 27.07.08, 21:23
                zapomnialam napisac, ze wszystkie przedmioty oprócz matemtyki pisalam na p.
                rozszerzonym, a studiuje dziennie oba kierunki i na kazdy z nich dostalam sie
                przez zwykla rekrutacje :P
                • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 21:24
                  No i bardzo dobrze:)
                  Gratuluje.
            • Gość: grzyby po deszczu Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 12:28
              A istnieje wogóle historia sztuki na poziomie podstawowym?
          • Gość: ola Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.08, 18:07
            jak mądrze piszesz, całkowicie się z Tobą zgadzam, pozdrawiam :)
        • Gość: grzyby po deszczu Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 12:20
          Na matematykę wcale nie jest tak trudno się dostać, nie mówiąc już o energetyce.
    • monalajza Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 14:02
      acha
    • delikt Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 15:11
      Ewidentnie czuję tutaj studenta kiepskiego, humanistycznego kierunku na uczelni
      uważanej za dobrą :)) Toteż student, na każdym kroku poniewierany przez
      inżynierów, musiał sobie stworzyć "filozofię", którą nam niniejszy zaprezentował.

      Progi są śmiesznie niskie na 99% procentach kierunków i te najbardziej
      renomowane uczelnie nie są żadnym wyjątkiem. A ten jeden procent, gdzie progi są
      wyśrubowane nieco bardziej, to z kolei jakieś durne kierunki w rodzaju
      dziennikarstwa.

      Chcesz mi powiedzieć, że polskim inteligentem ma zostać dziewczynka, która sobie
      wymarzyła, że zostanie dziennikarką i będzie pomagać ludziom? Śmiech mnie bierze.

      Piszesz, że na rynku pracy powinni liczyć się tylko absolwenci kierunków na
      dobrych, państwowych uczelniach. Do kogo to jest skierowany postulat?
      Przypominam, że gospodarki centralnie planowanej u nas już nie ma, a rynek pracy
      jest całkowicie wolny. Niech studenci tych dobrych uczelni udowadniają, że się
      na rynek pracy nadają, niech zmiażdżą studentów tych podrzędnych szkół
      prywatnych swoimi umiejętnościami, pasją, doświadczeniem, a nie tworzą jakieś
      wymyślne teorie.

      Nie wiem, skąd pomysł, że inteligentem zostaje się poprzez skończenie studiów
      humanistycznych, czy przez skończenie studiów w ogóle. Nic bardziej mylnego,
      inteligent to stan ducha i umysłu, a nie jakiś świstek papieru. Inteligent czyta
      dużo mądrych książek i rozmawia na istotne tematy, tylko to się liczy. Inna
      sprawa, że większość tej elity to po prostu pracownicy naukowi, ale jeśli ktoś
      myśli, że ukończy pedagogikę na UW i zostanie inteligentem, to mogę mu tylko
      wybuchnąć śmiechem w twarz :)) Inteligent może równie dobrze nie kończyć żadnych
      studiów albo skończyć studia techniczne (np. Dostojewski był inżynierem).

      Ciekawe jest to obrzydzenie do polskiej inteligencji akurat, bo to w Europie
      Zachodniej w 1968 gross durniów - humanistów z najlepszych uniwersytetów
      popierało idiotyczną rewolucję roku 1968 z Mao Tse-Tungiem na sztandarach.

      Nie wiem też, o czym ma świadczyć Giertych w rządzie? Zdecydowanie większe
      szkody czyni wariatka Hall, jest jak małpa z brzytwą.
    • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 19:46
      na kierunki humanistyczne idzie elita humanistyczna, ludzie,
      > którzy mają predyspozycje ku temu... a kto idzie na Politechnikę? w większości
      > to osoby, które ani nie poszły tam z zamiłowania ani zdolności w kierunku
      > przedmiotów ścisłych, ale z tego powodu, że się nie dostały na kierunki na
      > prestiżowych uczelniach humanistycznych..

      A gdzie idą osoby, które miały piątki z matematyki i fizyki a w LO zamiast klasę
      humanistyczną wybrali mat-fiz? Skoro na uniwerki idzie elita humanistyczna a na
      politechniki humanistyczny odpad, to gdzie trafia elita ścisłowców?
      • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 21:59
        Pewnie do wyższej szkółki w pcimiu dolnym...
        • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 22:04
          > Pewnie do wyższej szkółki w pcimiu dolnym...

          Nie, tam raczej idzie ten odpad co to nawet na politechnikę się nie dostał.
          Ciągle wiec nie wiem co się dzieje ze ścisłowcami... Może popełniają jakieś
          zbiorowe samobójstwa? ;P
          • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:05
            Ktoś, kto był dobry z matematyki, wybiera (bardzo często): SGH albo AE - żeby
            się tam dostać, trzeba zdać maturę z matematyki na poziomie, którego większość
            studentów I roku polibudy raczej nigdy by nie osiągnęła, ewentualnie informatyke
            na UW/UJ - statystyczny student inżynierii materiałowej uciekłby stamtąd po 2
            tygodniach, no ale na szczęście zostanie mu to oszczędzone - bo nigdy nie
            zostanie przyjęty na te studia. No i AM - żeby dostać się studia lekarskie,
            trzeba zdać fizykę i chemię raczej na więcej niż 30% czyż nie? :D
            • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 23:15
              > Ktoś, kto był dobry z matematyki, wybiera (bardzo często): SGH albo AE - żeby
              > się tam dostać, trzeba zdać maturę z matematyki na poziomie, którego większość
              > studentów I roku polibudy raczej nigdy by nie osiągnęła, ewentualnie informatyk
              > e

              Faktycznie trzeba byc "wybitnie" dobrym,jesli nowa matura z matematyki to nie
              lada wyczyn buheheh:D rozumiem,ze SGH i AE tez schodzi na psy?
              • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:28
                Jeżeli nowa matura z matematyki jest tak prosta (na poziomie podstawowym jest
                śmieszna moim zdaniem), to co myśleć o poziomie intelektualnym tych, którzy
                zdają ją na 30%? No ale to nasze przyszłe kadry inżynierskie, nie ma się co
                śmiać. Wydział Mechaniczny Politechniki Białostockiej skończyło w roku
                akademickim 2006/2007 łącznie 360 osób, tak że wszystko idzie do przodu, a nie
                do tyłu, haha.
                Nie byłbym naturalnie tak okrutny, by dla osob, które dostały się np. na taką
                inżynierię środowiska, uczynić warunkiem wstępu na studia zdanie matury z matmy
                na poziomie, który daje wstęp na dzienne studia na Finanse i Rachunkowość na AE;
                choć interesujące jest po ilu latach sztuka ta by się udała większości z nich:D
                • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 23:38
                  Jesli rozszerzona matura z matematyki to dla ciebie problem to masz po prostu
                  pecha,ze urodziles sie w czasach kiedy zreformowano system szkolnictwa i
                  wprowadzono gimnazja plus 3 letnie licea. Poziom przedmiotow scislych osiagnal
                  dno,licealista nie posiada elementarnej wiedzy,nie wie co to calka,jakie ma
                  zastosowanie itp. Jestes jednym z pokolenia nizu demograficznego - nie robmy
                  wiec szału dostac sie na jakikolwiek kierunek studiow dzis to zaden problem. Moj
                  brat dostal sie na prawo,przy przecietnie zdanej maturze z historii i geografii.
                  Znam mnostwo takich przypadkow. Skonczcie juz z ta blazenada.
                • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 23:46
                  Jesli wydzial owej politechniki prowadzi 5 kierunkow studiow to liczba
                  absolwentow 360 nie wydaje sie wysoka,zwlaszcza,ze na kazdy z tych kierunkow
                  przyjmuja na starcie ok 200-300 studentow.
            • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 23:21
              Przyjmujesz dość śmiałe założenia, że najlepsi interesują się ekonomią informatyką lub medycyną. Jakaś część może i idzie na te kierunki, ale nie robią tego wszyscy. Co więc się dzieje z tymi, którzy nie idą na wymienione przez Ciebie kierunki? Nie powiesz mi chyba, że idą na politechnikę. Tam przecież trafiają same bezwartościowe odpady. Tak btw. jeżeli faktycznie studenci politechniki to bezwartościowe odpady, to mamy przesrane. Codziennie każdy z nas korzysta z czegoś co zaprojektował jakiś inżynier. Skoro inżynierowie są głupi to te urządzenia nie powinny działać. Niektóre wręcz zagrażają naszemu życiu. Radze Ci trzymać się z daleka od budynków, samochodów, mikrofalówek, i wszystkiego co stworzyli inżynierowie.
              • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:39
                A ilu jest uczniów dobrych z przedmiotów ścisłych w naszych szkołach? Całe masy,
                już od lat, od kiedy nie ma obowiązkowej matmy na maturze:D A informatyką na
                pewno się nie interesują - po co, skoro można studiować elektrotechnikę, na
                którą wszystkich biorą i robią tam zajęcia wyrównawcze z zakresu szkoły średniej
                dla studentów (!), nie ma po co iść zatem studia np. na MiM UW.
                A czy ci dobrzy (nie mówię najlepsi) idą na politechniki? Najlepiej samemu
                sprawdzić, ile punktów mieli przyjęci na poszczególne wydziały, uczelnie chyba
                publikują takie listy przyjętych i samemu ocenić.
                • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 23:48
                  Taaak, masz rację. Studenci politechnik są głupi a studenci uniwerków mądrzy.
                  Szkoda tylko, że to właśnie absolwenci politechnik nie mają dzisiaj problemów ze
                  znalezieniem dobrze płatnej pracy. Czego nie można powiedzieć o całej rzeszy
                  pedagogów, socjologów i innych absolwentów elitarnych uniwersytetów. Cóż, widać
                  pracodawcy się nie znają i nie wiedzą, że absolwent uniwersytetu jest mądrzejszy
                  od absolwenta politechniki i lepiej potrafi zaprojektować jakiś budynek lub
                  maszynę. Proponuję Ci rozpoczęcie jakiejś kampanii uświadamiającej. Nie może
                  przecież być tak, że ci mądrzy mają problemy ze znalezieniem pracy.
                  • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 23:58
                    Za chwile pojawia sie glosy o tym jak to?Przeciez nie mamy problemów z praca!
                    To przeciez elity! Politycy! Prawnicy! (z calym szacunkiem-doskonale sprawdzaja
                    sie w delikatesach:),Pani w Panoramie! :)Mlodzi maturzysci idealisci latwo
                    łykaja takie lotne tematy:)Spojrzcie jaki procent absolwentow tych kierunkow
                    pracuje tam gdzie rzeczywiscie by chcialo i o czym myslalo na pierwszym roku
                    studiow:) Skonczy sie jak zwykle na okienku na poczcie (to rowniez potrzebna
                    praca) albo na zmywaku - tylko gdzie tym razem? Moze na biegunie?
                  • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 28.07.08, 00:06
                    Czy studia na politechnice powodują utratę umiejętności rozumienia czytanego
                    tekstu? Gdzie ja piszę coś o pedagogach, socjologach? :D Chyba, że dla Ciebie
                    ktoś, kto ukończył informatykę na UW uzyskuje tytuł magistra socjologii?
                    Uważasz, że tak własnie jest? Po prostu odpowiedziałem na Twoje pytanie, gdzie
                    idą uczniowie dobrzy z przedmiotów ścisłych (oczywiście pamiętając, że ktoś
                    dobry dziś, 15 lat temu uznany byłby najwyżej za średniego). A co do
                    poszukiwania przez pracodawców - jeszcze bardziej poszukiwani są spawacze i
                    doświadczeni majstrzy budowlani - to dobre zawody, bardzo potrzebne, piszę to
                    bez najmniejszej ironii, jeśli nadal będą wyjeżdżać, a młodzież będzie nadal
                    głupio pchana w 90 proc do liceów, czarno to widzę. A jeszcze bardziej poszukuje
                    się przedstawicieli handlowych i pracowników restauracji - patrz 10. zawodów, w
                    których najbardziej brakuje pracowników. Tak, że wybacz, ale to czy ktoś jest
                    inteligentny/mało inteligentny, wykształcony/niewykształcony raczej nie ma
                    związku z tym, czy wykonywany przez niego zawód jest poszukiwany na rynku pracy.
            • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 18:49
              Koleżanki zdały R matematykę na poziomie 80% - idą na AE.
              3 dziewczyny po 90% i idą na SGH.
              10 chłopaków zdało powyżej 90% i idą na polibudę - bo sobie wyobraź NIE INTERESUJE ICH ekonomia itp. Interesują się mechaniką, robotyką i innymi kierunkami technicznymi.


              A dodam, że na AE idą zazwyczaj osoby średnie, przeciętne, które nawet nie są z mat fizów, a z profilów geograficzno coś tam.
            • Gość: Mar Hahah IP: *.eranet.pl 31.07.08, 11:39
              "statystyczny student inżynierii materiałowej uciekłby stamtąd(SGH) po 2
              tygodniach, no ale na szczęście zostanie mu to oszczędzone - bo nigdy nie
              zostanie przyjęty na te studia."
              jestem statystycznym studentem IM i jestem tez na SGH.

              btw, do dziewczynki-zalozycielki wątku- nawet na prawo na UW się dostalm, ale to
              jest nieskonczenie nudny (procz logiki i laciny) kierunek, nie dostarczajacy
              mozliwosci TWORZENIA, ODKRYWANIA ani LECZENIA-jedynych godnych "działow", jakimi
              godny człowień powinien się wg mnie zajmowac.
              nie jestem w stanie sobie wyobrazic, ze ktos moze nie miec zadzy tworzenia,
              odkrywania lub leczenia (inż, biotechnolog, fiz-teoretyk, lekarz czy architekt).
              naprawdę, mam bardzo zamknięty umysl, bo mi się to w pale nie miesci.
              • Gość: mary_sia Re: Hahah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 11:52
                Dostać się na studia to dzisiaj pestka. Wystarczy obrać odpowiednią taktykę. Ale
                dobrze wybrać kierunek i rozwijać swoje faktyczne zainteresowania dalej na
                studiach nie tylko po to żeby dostać piątkę do indeksu to już większa sztuka.
                Pasjonatów jest bardzo mało.
              • Gość: mary_sia Re: Hahah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 12:11
                Drogi Mar?

                A co myślisz o nauczycielach przedmiotów humanistycznych? Nie każdego wychowają
                rodzice. Tacy nauczyciele są bardzo potrzebni i tak bardzo ich mało. A ten zawód
                podobnie jak zawód lekarza wiąże się z jakąś tam ideą. A przynajmniej powinien.
                Bo głównym celem nauczyciela polonisty nie powinno być moim zdaniem jak
                najlepsze przygotowanie do egzaminów, choć to również, ale wychowanie...
                Niektórzy kształtują się sami przez media... Gdzie toczą się mądre dyskusje jak
                nie na języku polskim? Lekarz to nie mechanik musi być też odpowiednio
                ukształtowany duchowo.

                Zawód nauczyciela też wiąże się z TWORZENIEM, ODKRYWANIEM i LECZENIEM.

                A czy na matmie się jakieś dyskutuje?

                Humanistą jest każdy dobry odważny silny oczytany człowiek i może studiować na
                politechnice. A studenci nauk humanistycznych są po to żeby potem kształtować
                humanistycznie innych.

                Każdy człowiek powinien być humanistą. Przy okazji może być jeszcze kimś.
                • Gość: Mar Re: Hahah IP: *.eranet.pl 31.07.08, 13:03
                  uwazam, ze na studia powinni isc TYLKO pasjonaci:) wyjatek nalezaloby zrobic na
                  niektore kierunki politechniczne, bo mimo wszystko przyjemnie miec samoloty,
                  kanalizację czy sztuczną nerkę i wpuscic na nie ludzi, ktorzy chca dostawac
                  banknoty.

                  postulat z akapitu wyzej mozna zrealizowac tworzac system rekrutacyjny a la
                  harvard, columbia . oprocz oczywistosci jak testy z odp przedmiotow, piszesz
                  esej dlaczego kochasz dany kierunek/dziedzinę nauki, co w zyciu zrobiles
                  zwiazanego z nimi e.t.c/masz interview z pracownikami uczelni, gdzie patrzą czy
                  nie jestes zwyklym kujonem.

                  jest ok. 15% ludzi, ktorzy oprocz jedzenia, picia, wydalania i polozenia się
                  mordą na lozko pod koniec dnia :), chcialoby leczyc, tworzyc, odkrywac,
                  wychowywac dzieci jak piszesz czy badac zachowania spoleczne. ew. ktorzy
                  interesuje sie studiowanym kierunkiem:) i tylko oni powinni studiowac, bo tylko
                  oni chcą.

                  reszta moze przeciez szybko zalozyc firmę;]. wyjechac do danii na 6 miechow na
                  zbieranie jagod (50tysPLN) pchac na inkubatory przedsiebiorczosci i dostawac
                  banknoty i zetony na przyjemne spedzanie czasu; po co sie meczyc z całkami
                  krzywoliniowymi czy zmianami fonetycznymi w sredniowiecznym angielskim. Jest
                  mnostwo bardzo bystrych ludzi, ktorzy chcieliby <zarabiac w dowolny sposob>,
                  wielu mniej bystrych jest pasjonatami i to pasjonactwo powinno byc imho drugim
                  po KIERUNKOWYCH* testach kryterium przyjecia na studia.

                  tylko, ze wtedy dostawaliby się synowie praszwagrów rektora i dziekanow-czyli
                  taki system byl W PRZYPADKU POLSKI jeszcze gorszy. Oto zatem przyklad postu,
                  gdzie przez 400 slow dowodzi się pewnej tezy, by na koniec jej zaprzeczyc :D

                  *dzis na sgh dostaje się z matura z geo-z m.in. gleboznawstwem. Kiedys na egz
                  wstepnych byla tylko geo ekonomiczna. Na medycynę z chemią (obróbka gazu
                  ziemnego) e.t.cetc.

                  pozdroooooooooooo 600





                  • Gość: XY Re: Hahah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 13:07
                    ja bym rozmowy kwalifikacyjnej nigdy nie przeszła bo jestem nieśmiała
    • Gość: ! szczury! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 22:19
      • Gość: antystudent Re: szczury! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 22:30
        ależ nie! tylko ludzie, którzy aspirują do miana wykształciuchów !
      • Gość: ! Re: szczury! IP: *.chello.pl 27.07.08, 22:57
        Frajer!
    • Gość: mechatronik humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.icpnet.pl 28.07.08, 10:58
      Za elitę uważasz kierunki na której jest 10 osób na miejsce? A to z jakiego
      powodu? Już sama nazwa "x osób na miejsce" nie mówi, ilu jest chętnych ale jaki
      jest stosunek liczby chętnych do liczby miejsc. Przykład:

      - na kierunek X jest 5 osób na miejsce, a miejsc jest 100
      - na kierunek Y jest 1,25 osoby na miejsce, a miejsc jest 400

      W tym momencie humanista powie, że kierunek X cieszy się większym
      zainteresowaniem i idzie tam ELITA. Natomiast człowiek bardziej rozgarnięty
      policzy , że LICZBA KANDYDATÓW na oba kierunki jest TAKA SAMA!!!
      • Gość: ja Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.acx.pl 28.07.08, 11:21
        Niestety,mozesz pisac i mowic co chcesz on i tak wie swoje. Tata z mama,wychowawca w liceum powiedzieli mu,ze jest elita. Za kilka lat bedzie pod sejmem krzyczal tez,ze cos mu sie nalezy (mimo ze komuna juz dawno sie skonczyla),bo przeciez rodzice i pani w dziekanacie powiedzieli,ze jest elita. Szkoda tylko,ze zamiast mozgu w glowie jest i zapewne pozostnie sam smalec.
      • Gość: M. Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: 217.98.13.* 28.07.08, 11:53
        'Człowiek bardziej rozgarnięty' to tzw. umysł ścisły.
        Czyli analogicznie- 'człowiek mniej rozgarnięty' to humanista?

        Nie sądzę. To bardzo prymitywne szufladkowanie osób, nie mające-
        moim zdaniem- większego uzasadnienia.
      • estrellita_brillante Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 13:43
        Tak, dokładnie, bardzo prymitywne szufladkowanie... I to właśnie
        dowód na to, jak bardzo skomplikowane są u was, inżynierów, procesy
        myślowe. Ale czego wymagać... Większość osób idących na politechniki
        to motłoch, ludzie z brakami elementarnej wiedzy z matematyki /
        fizyki nawet z gimnazjum, bez zainteresowań... o przepraszam,
        przepraszam, zapomniałam o jednym, macie jedno i tylko ono się dla
        was liczy - pieniądze.
        Dostali się tacy bezproblemowo na "przyszłościowy" kierunek i myślą,
        że świat do nich należy. A tak naprawdę to robiąc nagonkę na
        humanistów, ujawniają jakieś swoje ukryte kompleksy. Po cóż drwić z
        humanistów, niech się cieszą, że sami mają lepiej... może w
        podświadomości tęskno im do czegoś więcej niż pieniądze :) A
        pieniądze jeszcze nie świadczą o przynależnosci do elity, o ile
        wiemy, czym jest elita.
        No, trochę rozładowałam złość ;P
        • inz_mech Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 13:50
          Swoim postem udowadniasz wrecz cos przeciwnego. I nie denerwuj sie tak ze bo ci
          zylka peknie.
          Nie moge sie zgodzic ze inzynierowie nie maja zainteresowan-ja oraz moi koledzy
          interesuja sie roznymi rzeczami i czesto maja wiecej zainteresowan niz humanista.
          Z mojej klasy wszyscy koledzy ktorzy mieli troche charakteru poszli na polibude,
          ciapy poszly na ekonomie i inne badziewia.
          Pozdrawiam

          Jeszcze jedno-jak nie bedziesz miala pieniedzy to nie widze mozliwosci
          rozwijania swoich zainteresowan.
          • estrellita_brillante Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 14:16
            Czy ja twierdzę, że wszyscy inżynierowie nie mają zainteresowań?
            Nadinterpretujesz, niestety. Bardzo się cieszę, że Ty i Twoi koledzy
            je posiadacie, to się wam bardzo chwali. Ja również mam wielu
            znajomych na politechnikach, więc wiem, jak się sprawy mają. Ogromną
            większosć tamtejszych studentów stanowią niestety ludzie wyżej
            przeze mnie opisani, którzy ubzdurali sobie, że są wybrańcami
            świata :) I ci właśnie przeprowadzają prymitywne nagonki na
            humanistów. Każdy szanujący się inżynier przyzna, że humaniści
            również są w świecie potrzebni, humanista powie to samo o
            inżynierach. Zwłaszcza że mówimy o humanistach, nie
            o "humanistach". Chyba trochę o tym zapominasz.
            Mówisz, że ludzie z charakterem idą na polibudę, ciapy na ekonomię
            itd. Czy to nie trochę naciągane kryterium selekcji? Czy to rozsądne
            szufladkowanie ludzi? Nie powiesz mi przecież, że wybór kierunku
            uzależniony jest tylko od charakteru. Ja na to mogę powiedzieć, że z
            mojej klasy wszystkie ciapy bez pomysłu na siebie i cienia
            oryginalności poszły właśnie na polibudę, bo to "przyszłosciowe".
            Ale to przecież bez sensu i nie na tym rzecz polega.

            Jak ktoś jest naprawdę dobry w tym, co robi, i doceniany dzięki temu
            przez otoczenie, to sobie w życiu poradzi. Trzeba mieć tylko pomysł
            na siebie, którego często brakuje zarówno "humanistom", jak
            i "inżynierom".

            I dziękuję za troskę o moje zdrowie - ale raczej nie pęknie mi
            żyłka :)))
            Pozdrawiam również.
          • Gość: qwerty Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.chello.pl 29.07.08, 20:36
            W mojej grupie na polibudzie jakieś 80% facetów miało bardzo szerokie
            zainteresowania: chlanie, imprezy, seks i gry komputerowe. Większość poszła tam
            bo nie wiedzieli co ze sobą zrobić i tam akurat się dostali. I też uważali, że
            co to nie oni - orły sokoły.
            Reszta mojego roku o ile się orientuję wyglądała podobnie.

            • Gość: steal Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.elpos.net 01.08.08, 20:53
              no właśnie, trochę to smutne...
        • Gość: ja Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.acx.pl 28.07.08, 13:56
          Na uniwersytety szczecinskie,opolskie,warminsko-mazurskie i inne wynalazki idzie
          oczywiscie tez elita,bez elementarnych brakow,potrafia nawet czytac,gorzej z
          pisaniem.
          • sanjoseshark Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 16:25
            Slabe politechniki, to dopiero kaszana. Na uniwerkach i tak ucza sie pie..w
            sali z gabka i tablica i nie wazne czy to UWM czy UW. A co powiesz o takich
            politechnikach gdzie nie ma nawet kasy na sprzet? Czego oni sie tam ucza?
        • king_rat Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 14:25
          > Tak, dokładnie, bardzo prymitywne szufladkowanie... I to właśnie
          > dowód na to, jak bardzo skomplikowane są u was, inżynierów, procesy
          > myślowe. Ale czego wymagać... Większość osób idących na politechniki
          > to motłoch, ludzie z brakami elementarnej wiedzy z matematyki /
          > fizyki nawet z gimnazjum, bez zainteresowań... o przepraszam,
          > przepraszam, zapomniałam o jednym, macie jedno i tylko ono się dla
          > was liczy - pieniądze.

          Jak to dobrze, że Ty swoim postem uniknęłaś szufladkowań i uogólnień ;P
          A pieniądze dobrze jest mieć. To nie jest nasza wina, że kierunki techniczne nie
          są popularne, przez co brakuje inżynierów na rynku. Poza tym skąd u Ciebie
          przekonanie, że studenci kierunków technicznych poszli na nie tylko dla kasy?
          Dla Ciebie jakiś kierunek humanistyczny może być ciekawy, ale nie narzucaj
          swoich zainteresowań innym. Ja lubie to co studiuje i nie robie tego dla kasy.
          Ciesze się jedynie, ze oprócz możliwości kształcenia i późniejszej pracy zgodnie
          z zainteresowaniami będę za moją pracę dobrze wynagradzany. Uważam to za duży
          plus mojego kierunku a nie jakąś jego wade.

          • Gość: ja Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.acx.pl 28.07.08, 14:35
            10/10
            • Gość: mechatronik Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.icpnet.pl 28.07.08, 14:48
              +1
        • Gość: dobra rada Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 19:11
          Skoro uważasz że na politechnice dają sobie radę "ludzie bez elementarnej
          wiedzy, mający problemy z logicznym myśleniem, bez zainteresowań, motłoch itp."
          to może sama przyjdziesz i spróbujesz technicznego kierunku?? Przecież tak
          niewiele trzeba żeby być inżynierem. Taka genialna humanistka nie powinna mieć z
          tym żadnych problemów, bo przecież studia na politechnice to bułka z masłem.
          Dodam jeszcze, że dostać się a skończyć z przyzwoitym wynikiem studia techniczne
          to nie jest jedno i to samo.
    • Gość: inz-automatyk Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 18:02
      Pamiętajcie jedno to w jakim zyjemy obecnie świecie zawdzieczamy tylko i
      wyłącznie inż. oraz matematykom i fizykom którzy położyli podwaliny pod nauki
      techniczne. Jak piszesz obelgi pod adresem ludzi o umysłach ścisłych to pamiętaj
      że komputer i internet to wynalazek inżynierów.
      Tak samo jak samoloty telewizory tomografy komputerowe antybiotyki (tak tak
      produkcja antybiotyków na masowa skale jest możliwa tylko dzięki inżynierom
      automatyki), kto buduje i produkuje budynki humanisci??
      Jeszcze jedno już zaniedługo bedzie matura z matematyki i ELITA bedzie miała
      problem uzyskac 30% z matury podstawowej(a wymaga to zerowej znajomosci
      matematyki a tylko logicznego myślenia)
      • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 19:19
        A wszyscy ci doskonali humaniści na samą myśl, że będzie obowiązkowa matematyka srają w portki i przeklinają Giertycha...
        A przecież on tylko chciał, żeby każdy się wykazał logicznym myśleniem...

        Skoro genialni humaniści NIE mają z NICZYM problemów, to co dla nich taka matematyka ?! W końcu to logiczne myślenie, a nie kucie na pamięć. Przecież na kierunkach humanistycznych jest TYLKO logiczne myślenie, kojarzenie faktów itd, zero uczenia się na pamięć!
        • estrellita_brillante Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 01:01
          A pewnie, że nie miałabym problemu ze skończeniem politechniki z
          bardzo dobrym wynikiem. Nie znasz mnie - nie wiesz. W liceum (jednym
          z najlepszych w województwie) miałam duże osiągnięcia z przedmiotów
          ścisłych, o ocenach już nie wspominając. I wcale nie czuję się
          gorsza, że wybrałam kierunek humanistyczny.
          Pip, popełniasz ogromny błąd logiczny, niestety. Merytoryczny
          również. Doskonali humaniści (Twoje słowa) - zapewniam Cię, że nie
          mają osranych ze strachu przed obowiązkową maturą z matematyki
          portek. Wręcz przeciwnie - są za jej wprowadzeniem, własnie dlatego,
          że matematyka jak żaden przedmiot uczy logicznego myślenia. Nie znam
          ANI JEDNEGO człowieka zasługującego na miano humanisty, który miałby
          problemy z logicznym myśleniem, nie doceniałby roli matematyki w
          tej dziedzinie i kułby wszystko na pamięć. Czyżbym była z innego
          świata?
          Politechiki selekcjonują kandydatów... no cóż, niby racja, ale radzę
          przeczytać pewien artykuł we wrocławskim dziale GW o kryteriach,
          jakie zastosowała tamtejsza uczelnia. Selekcja pozostawia dużo do
          zyczenia - liczy się ilość studentów, a nie ich jakość.
          Dyskusja na własne życzenie inżynierów - toż ja nikomu zainteresowań
          nie narzucam, ale bronię humanistów przed dosięgającą ich nagonką na
          pseudohumanistów, cokolwiek słuszną. Nie przesądzam wyższości
          humanisty nad inżynierem (bo to debilne, powiedzmy sobie szczerze),
          ale tez nie odwrotnie. Trochę ogłady i złagodzenia egoizmu życzę ;)
        • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 11:21
          > A wszyscy ci doskonali humaniści na samą myśl, że będzie obowiązkowa matematyka
          > srają w portki i przeklinają Giertycha...

          To nie humaniści, tylko matematyczni idioci. Niestety, humanistą nie zostaje się
          przez matematyczną ignorancję.

          To ciekawe, ile osób na moich humanistycznych studiach jest po profilu mat-fiz
          czy biol-chem. Ilu z nich zdawało maturę z matematyki czy biologii (stara
          matura, więc wybierało się często najwygodniejszy przedmiot, a nie to, co było
          potrzebne na studia)...
          • Gość: aguska Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.238.92.2.ip.airbites.pl 29.07.08, 12:09
            studiuje prawo na uj jak juz pisałam wcześniej, pisałam maturę zarówno z
            BIOLOGII jak i MATEMATYKI a osób po MAT-FIZIE jest u mnie na wydziale mnóstwo!
    • g_l_o_r_i_a Re: ELITA polskiej nauki? 28.07.08, 20:58
      Bez przesady. Zobacz, jak łatwo się utrzymać nakierunkach humanistycznych, a jak trudno na politechnikach. Politechniki mają jedną przewagę - weryfikują kandydatów.
      Jak ktoś się już dostanie na kierunek humanistyczny, to po prostu musi być albo głąbem albo pechowcem aby wylecieć.

      Mówiła humanistka-logopeda.
      • szukajacyszczescia Re: ELITA polskiej nauki? 28.07.08, 23:23

        Obecnie, żeby dostać się na AE, nie trzeba zdawać
        matematyki. Na wiele kierunków oprócz matematyki
        można wybrać historię lub geografię. Na AE Wrocław
        na wydział nauk ekonomicznych na FiR próg tegoroczny
        wynosi 112/200 (dane zaczerpnięte ze strony uczelni).
        Mój młodszy brat miał z j.angielskiego 56%,
        z geografii 65% i dostał się. Na wydział Ekonomiczno-
        Inżynieryjny próg wynosi 60/200 pkt. W ubiegłym roku na ten
        wydział dostawały się osoby z amnestią maturalną,
        wystarczyło miec zdany język na 55pkt. Na filię
        w Jeleniej Górze wystarczy w tym roku 40/200.
        Ten wydział skończyła nawet była posłanka "samobrony"
        Sandra L. Sam jestem studentem AE Wrocław. W mojej grupie
        dużo osób ma poprawki z matematyki. Zdawali geografię
        i j.obcy. Dużo trudniej dostać się na AE Poznań. Tam
        rzeczywiście progi są w okolicach 160/200.
        Moim zdaniem politechniki mają za dużo miejsc. Ludzie
        nie wybierają kierunków technicznych, bo niestety
        w polskich szkołach brak dobrych nauczycieli przedmiotów
        ścisłych. Za to samemu można nauczyć się geografii lub
        historii.
        P.S. 1
        W przyszłym roku chcę zacząć studia na PWR, bo na AE
        nudzę się i zaczynam za dużo pić:)
        Dużo osób u mnie na roku traktuje studia na AE jako
        dodatkowe. Są to osoby studiujące m.in. prawo, psychologię
        na UWr, informatykę na PWR, geodezją na UP.
        P.S. 2
        Na AE Wrocław krąży takie powiedzenie:
        "łatwiej wylecieć z tramwaju niż z akademii ekonomicznej"
        oraz "to nie tramwaj, tutaj nie da się wylecieć".

        Pozdrawiam wszystkich studentów.


        • Gość: Em Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.cust.tele2.pl 29.07.08, 02:15
          Jestem humanistką, no cóż- chyba przypał nią być w obecnych czasach- bo co z tego, że skończę dwie specjalności polonistyczne na UJ- w tym jakże przyszłościowe edytorstwo, skoro i tak czeka mnie kasa w Carrefourze? Matematykę i chemię w gimnazjum uwielbiałam, myślałam nad pójściem na profil mat-coś lub chem- coś, jednak jakiś głos podpowiedział- klasa humanistyczna! No i strasznie podobały mi się lekcje polskiego, historii, łaciny (ach!), historii sztuki, etc.
          Matematyka w mojej klasie była na żałosnym poziomie, naprawdę. Nauczycielka sama stwierdziła, że nie ma sensu nas uczyć tego przedmiotu (sic!), bo i tak nie będziemy zdawać go na maturze...ale kurczę, przecież nie każdy gimnazjalista wie, co chce studiować, przecież taki egzamin dojrzałości z matematyki jest punktowany także na kierunki humanistyczne (np. psychologia, czy prawo). Jedna z moich koleżanek zdawała matmę na poziomie rozszerzonym- i zdała ładnie, jak na dziewczynkę z klasy humanistycznej, z proszę mi wierzyć, dennym poziomem nauczania tego przedmiotu. 68% to wcale niemało jak na taką osobę, chwała jej za to! Ale nie w tym rzecz...mnie osobiście boli fakt, kiedy to moj jakże mądry i cudowny kolega z PW, jawnie naśmiewa się ze mnie, bo primo- jestem katoliczką (argument- 'jesteś po.., bo jesteś katoliczką'- ja tu czuje atmosferę szarego przedszkola), secundo- jako że studiuję egzotyczną specjalność polonistyczną o nazwie komparatystyka (proszę nie mylić z komputerem, kombinatoryką, a raczej skojarzyć angielskie 'compare' lub francuskie 'comparer') zostałam porównana do pizzy, która w przeciwieństwie do mnie 'wyżywi 4osobową rodzinę z socjalistycznym pozdrowieniem'...
          Nie uwłaczam umysłom ścisłym, kiedyś sama poczuwałam się za taki, teraz moje umiejętności z chemii (która kochałam i byłam olimpijką w gimnazjum), czy matematyki po prostu zostały śmiertelnie zaniedbane i w efekcie zapomniane. I studiuję polonistykę, mam zamiar pisać, wydawać książki, artykuły w dobrych gazetach (a nawet tych złych;)), może uczyć w szkole? nie czuję się przez to gorsza, czasem żałuję, że nie wybrałam ścieżki 'ścisłej', w końcu nie musiałabym wówczas bać się o pracę, własną przyszłość, zapewnienie sobie dobrego bytu.
          Na początku pewna Pani pisała, że na takich prestiżowych uczelniach są prawdziwi humaniści, że to oni powinni być guru na rynku pracy. Przepraszam za wyrażenie- ale gó.. prawda! Na moim zacnym UJ większość studentów polonistyki nie czyta lektur ze spisu! Jak mnie bolało, kiedy ja, sumiennie przeczytałam te 160 pozycji, dostając 4.5 z egzaminu, a koleżanka, której dwa dni przed sprawdzianem opowiadałam treści książek, a nawet i ksiąg (Michałowska- jedyne 900 stron) wybiegła z 5... I co z jej 5, skoro nie wie, kim była Fedra, dlaczego Ermida chciała być pasterką, albo które listy pisał Św. Paweł z więzienia, etc. Nie twierdzę, że to jakaś potężna wiedza, którą musi posiadać każdy, bynajmniej nie! Ale polonista owszem. chcę tutaj pokazać, że niestety, pseudohumanistów jest pełno i na bardzo dobrych uniwersytetach :( tu nie chodzi o moją zazdrość, a poczucie sprawiedliwości- jestem dumna z tego 4 i pół :)
          Teraz słowo do Panów inżynierów: tak, chwała Wam za to, że teraz mogę wystukiwać tekst na laptopie, który powstał dzięki Waszej wiedzy i kreatywności, ale proszę pamiętać, że dzięki nam, mogą Państwo go pisać, czytać i interpretować! Mogą dostawać dobrze zredagowane książki, mogą w ramach relaksu sięgnąć po literaturę piękną, móc się dobrze wysławiać, oglądać obrazy, rzeźby w galeriach- wszystkie dziedziny przecież ze sobą współpracują! Jasne, że gdyby nie Państwo, to teraz może siedziałabym w jaskini i malowała kwiatki na ścianach, śpiewając lub melorecytując własne wiersze :) ale proszę nie zapominać też o nas, bo bez nas świat byłby o wiele nudniejszy...
          Zacytuję kolegę z politechniki 'ale żony to szukać będę na uniwerku', a ja męża na politechnice :)
          pozdrawiam!

          Wrócę jeszcze do wątku matury z historii sztuki, którą jakaś Pani uznała za banalną w przeciwieństwie do wosu- otóż nie zgadzam się! WOS wymaga wiedzy ogólnej na rożne tematy, która wystarcza zdobyć, śledząc wiadomości, różne serwisy informacyjne, bez większego wysiłku. Aby dobrze zdać hsz, przydałoby sie mieć całkiem sporą wiedzę historyczną, zdolność łączenia ze sobą wielu zjawisk, prądów, myśli (filozofia, historia, wiedza o świecie współczesnym), umiejętność tworzenia składnego tekstu, pewien zmysł artystyczny- w końcu należy porównać ze sobą dwa dzieła pod wieloma względami. Nie wiem, czy Pani jest świadoma, ale w zeszłym roku rozszerzona matura z hsz posiadała w sobie aż 25% podstawowej, czyli typowych pytań testowych, dodam- szczegółowych. Mnie udało się osiągnąć bardzo dobry wynik, co wcale nie oznacza, że wszyscy takowy piękny mieli. Moja znajoma, bardzo obyta w sztuce, zdobyła o wiele mniej punktów ode mnie, co mnie rozzłościło. Ale tutaj wchodzi już pojęcie sprawiedliwości, które według mnie jest totalną abstrakcją.
          Nie będę już się rozpisywać, przepraszam za styl, ale jest 2 w nocy.
          dobranoc zatem i spokoju życzę oraz odnajdywania własnych ścieżek życiowych! dodam, że z polonistyki, bądź co bądź, jestem zadowolona :)
          • estrellita_brillante Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 12:53
            Właściwie to nic dodać, nic ująć.

            Tak, zgadzam się, że studiowanie na danej (być może prestiżowej - UJ
            <podobno najlepsza polonistyka w kraju>, UW, UWr, UAM) uczelni nie
            przesądza jeszcze o byciu humanistą. Uczelnie przyjmują ludzi, bo i
            muszą kogoś przyjąć, często przyjmują tumanów, by wypełnić liczbę
            miejsc, to samo dzieje się na politechnikach, niech nikt mi nie
            mówi, że tak nie jest.
            Zapierający się rękami i nogami przed matematyką to nie humaniści.
            To idioci.
            Na koniec, odpowiadając jeszcze raz na stwierdzenie, że cały świat
            zawdzięcza swój poziom rozwoju inżynierom tylko i wyłącznie:
            Czerpiecie z matematyki pod wszelkimi postaciami. Nie
            wykonywalibyście swoich zadań bez matematyki. Matematykę wymyślili
            humaniści.
          • estrellita_brillante Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 12:54
            I życzę Em powodzenia w życiu zawodowym. I wszystkim prawdziwym
            humanistom. Nie warto myśleć o kasie w Carrefourze.
            • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 20:12
              Jednak głównym problemem, jest to - że teraz więcej tych pseudohumanistów, niż prawdziwych humanistów. Co niestety się odbija na innych - tych prawdziwych humanistach.
              Nikt nie odibera zasług humanistów ani nic - po prostu nikt nie widzi sensu żeby sto tysięcy osób studiowało socjologię i mniej więcej tyle samo ją kończyło co roku - co oni niby będą robić ? gdzie pracować ? jaki to ma sens ? żaden - i dlatego są "niezbyt przyjemnie traktowani".

              Więc może z góry nazwanie ich idiotami coś do nich trafi ? Nie wiem, to tylko przypuszczenia.

              Ale tak jak wy się obruszacie, że humaniści są obrzucani błotem (a to raczej ci pseudo), tak samo studenci politechnik się obruszają, że ktoś (ten pseudohuman) nazywa go robolem.

              Mi się wydaje, że większość tych pseudo, nawet nie zdaje sobie sprawy, jaką rolę w tym świecie odgrywają inżynierowie - to nie tylko komputery są dziełem inżynierów. Praktycznie cały świat się kręci na mechanice, elektryce i itp - i wbrew pozorom, czasem nawet najbardziej bzdurne kierunki na politechnikach są jak najbardziej potrzebne! Tymczasem można się dowiedzieć od innych, że to dno i w ogóle jakiś taki kierunek.

              A o "zasługach" socjologów, politologów, dziennikarzy, itd - wszyscy wiedzą. I dlatego oni się czują lepsi. Chore.


              • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 20:14
                True
          • Gość: =) Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.elpos.net 01.08.08, 21:04
            Em - Emilka z B-stoku? =)
    • g_l_o_r_i_a Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 20:29

      to ja dodam jeszcze parę słów - pojęcie humanisty zdewaluowało się, Moi Mili.
      Dziś humanista to nie osoba o wszechstronnych zainteresowaniach i otwartym umyśle, tylko ktoś, komu nie chciało się w podstawówce przysiąść nad dzieleniem nad kreską i efekty są, jakie są.
      Proszę Was, nie sprzeczajcie się ze mną - skończyłam polonistykę, a po niej logopedię, pracę mam, zarabiam i niczego nie żałuję... Tylko chcę Wam pokazać na swoim przykładzie, że często jest właśnie tak, a nie inaczej: już w podstawówce założyłam, że skoro jestem świetna z polskiego (byłam, fakt) i bez trudu mi to przychodzi, to będę polonistką. Nienawidziłam historii, kochałam chemię i biologię, matmy nie chciałam pojąć i wmawiałam wszystkim, że mam dyskalkulię. W efekcie czasem jak dziś pacjentowi w poradni wydaję resztę, to czasem mam kalkulator pod ręką, ale mniejsza.... Tak ,wstydzę się tego i zawsze wstydziła się będę. Gdyby mi się chciało tak, jak nie chciało - poszłabym do biol-chemu w dobrym liceum i dziś skończyła medycynę. Ale po co - poszłam na łatwiznę, która rzeczywiście przychodziła mi z łatwością (listy gratulacyjne, stypendia, pierdoły...).... Tylko do dziś mam poczucie zmarnowanej szansy, gdzieś tam w głębi.

      W moim wypadku to nie było dramatyczne - bo byłam zdolna, a zdolny wybije się zawsze. Ale jest wiele osób przeciętnych, które mogłyby, ale nie chcą robić czegoś innego, tylko niepotrzebnie idą na łatwiznę.
      Czasami nie jest warto wybrać studia, na które aby się dostać trzeba zdać tylko jeden przedmiot na poziomie podstawowym - czasem można potem usłyszeć od jakiegoś wykładowcy, że jest się głąbem. Tak, to się zdarza. A ludzie są wrażliwsi mniej lub bardziej.
      Ja popieram inż_mech, bo on stara się nakreślić pewien obraz polskiego społeczeństwa, a inni się obrażają.
      Jednak musimy pamiętać, że kiepscy absolwenci znajdą się wszędzie, po każdym kierunku.


      I unikajmy nazywania ludzi humanistami. Dla mnie np. pedagog to nie humanista, tak jak i socjolog. Zgodzę się, że humanistą w dzisiejszym tego słowa znaczeniu można nazwać filologa lub historyka, ale nie tych wspomnianych wyżej, czy np. politologów. Politolog ma więcej z ekonomisty. Pedagog, psycholog zajmuje się po części procesami zachodzącymi w umyśle, zachowaniu człowieka - a to jest już biologia, prawda?

      Aha - filozofowie niech też tak nie humanizują. Większość wielkich filozofów to matematycy i fizycy, a ta nauka opiera się na logice.
      Co innego egzystencjalizm, ale nie o filozofowaniu przecież rozprawiamy.

      Pozdrawiam.
      • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 20:45
        Dzieki za zrozumienie. Niestety niewielu potrafi tak trafne wnioski wyciagnac z
        moich wypowiedzi.
        Pozdrawiam i czekam na wiecej komentarzy:)
      • Gość: Alicja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 29.07.08, 21:45
        Ale jak twoja historia ma się do tematu wątku? I w ogóle w czym problem: skoro
        jesteś i zdolna i wykorzystujesz swoje zdolności w pracy to chyba dobrze?
        Wolałabyś być kiepskim lekarzem?
        Poza tym, jeżeli AM było twoim marzeniem to trzeba było zacząć się uczyć,
        zapisać na jakieś kursy przygotowawcze i chociaż próbować, a nie wylewać łzy na
        forum.

        "Zgodzę się, że humanistą w dzisiejszym tego słowa znaczeniu" - w dzisiejszym,
        potocznym i najbardziej powszechnym znaczeniu humanistą jest osoba, która nie
        umie matmy.
        • g_l_o_r_i_a Re: ELITA polskiej nauki? 30.07.08, 08:54
          Dziewczyno, ale czy Ty w ogóle umiesz czytać ze zrozumieniem?
          W którym miejscu ja wylewam łzy?
          Uwierz mi, że nie muszę wylewać żadnych łez - zarabiam tyle, ile po skończeniu medycyny nie zarabiałabym przez 2-3 lata.
          Po prostu pokazałam, że na studia humanistyczne idzie się często, bo to przychodzi komuś z nadmierną czasem łatwością, ale nikt nie myśli o przyszłości.
          A nie każdy jest tak zdolny jak ja ;)
          Masz jakieś problemy mentalne, czy jak?

          Skoro przyznajesz, że w dzisiejszym znaczeniu słowa humanista kryje się abnegat matematyczny.... to jaki jest sens Twojej kontry?
          Bo chyba tylko taki, że chcesz pokazać, jaka to jesteś mądra i umiesz wszystko skontestować.
          • Gość: Alicja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 30.07.08, 16:01
            > W którym miejscu ja wylewam łzy?
            Sama napisałaś, że żałujesz podjętych decyzji i chciałabyś skończyć medycynę,
            lepiej umieć matmę itd.

            > Po prostu pokazałam, że na studia humanistyczne idzie się często, bo to przych
            > odzi komuś z nadmierną czasem łatwością,
            Pokazałaś, że osoba bardzo uzdolniona w jakimś kierunku twoim zdaniem nie
            powinna iść na kierunek, na którym swoje zdolności wykorzysta. Co jest
            kompletnie bez sensu.

            > Masz jakieś problemy mentalne, czy jak?
            Zabawne, że zawsze znajdzie się ktoś kto wyskoczy z jakimiś problemami
            psychicznymi albo kompleksami. Tyle, że jak ktoś uważa się za
            super-hiper-zdolnego humanistę to chyba nie powinień robić takich wycieczek.
            • g_l_o_r_i_a Re: ELITA polskiej nauki? 30.07.08, 19:40
              Nie napisałam, że żałuję, a że mi szkoda.
              I po drugie - że pójście na kierunek, który się skończy z łatwością nie musi dac satysfakcję.
              Mnie dało, ale może dlatego, że zawsze byłam niepraktyczna.
              I tyle.
              • Gość: Alicja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 31.07.08, 14:47
                To jeszcze wyjaśnij mi jaka jest różnica między zdaniem "szkoda, że nie poszłam
                na AM" a "żałuję, że nie poszłam na AM", ba ja nie widzę żadnej. Oba sprowadzają
                się do: "jakbym mogła wybierać jeszcze raz to bym poszła".

              • Gość: julitkaaaa Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 23:08
                zdawałam maturę z polskiego(96%), języka(98%) i historii sztuki(100%). do tego
                przedmioty ścisłe. poszłam na polibudę, mimo iz dostalam sie na UJ. bo tak. coś
                się nie zgadza pani teorią, pani humanistko?
                • Gość: Alicja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 17.08.08, 23:30
                  Ale dlaczego ten jad pod postem Glorii?

                  Mam tylko nadzieję, że z fizy i matmy masz podobne przygotowanie co z historii
                  sztuki i nie poszłaś na polibudę tylko ze względu na kreowaną przez media modę.
    • brokatowymotyl Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 29.07.08, 21:35
      No współczuje Ci troche że wybrałaś kienek humanistyczny wkońcu
      otworzyłas oczy i wiesz co po takich studiach w polsce Cię czeka...
      a wiesz co, dostać sie a ukończyć te studia to całkiem inna
      bajka... dostać sie może każdy wszędzie, myslisz ze na UW Uj i
      innych niby to najlepszych uniwerkach nie ma korupcji
      i "znajomości" i załatwiania.... śmieszna jesteś sądząc ze uniwerki
      są dla najlepszych nawet tych humanistów :D to nie wina leppera to
      nie wina giertycha..... to wina samych uniwerków które rozszerzają
      ilość dostepnych miejsc na kierunki humanistyczne liczą że naiwni
      przyszli studenci pobiegną na te socjologie psychologie pedegogiki
      filologie i inne kierunki które niczego nie uczą zam iast
      ograniczyć np do 100 i koniec!! Albo najlepiej pozamykac te nic
      niewarte kierunki na pare lat!!...echhh szkoda słów i nerwów to
      marna prowokacja....
      • Gość: mechatronik Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.icpnet.pl 29.07.08, 22:50
        Otóż to. Uczelnie mają za dużą swawolę i tak to wszystko wygląda. Rząd powinien
        ustalać liczby osób, jakie mają być przyjęte na dane kierunki na podstawie
        danych z rynku pracy i odpowiednich ekspertyz. A obecnie profesorkowie sami dla
        siebie tworzą kierunki, i na szkołach państwowych i prywatnych, żeby sami mieli
        miejsca pracy. Przykładów można wymieniać dużo. Chyba z resztą na każdym
        kierunku jest jakiś przedmiot, o którym studenci myślą "chyba to jest bardziej
        potrzebne wykładowcy niż mi"
        • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 29.07.08, 22:54
          Rzad to niech sie nie wpieprza. Bo oni nic nie potrafia. Uczelnie same powinny
          takie limity wprowadzac dbajac o swoj prestiz.
          • Gość: ... Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 23:22
            jak uczelnia dba o prestiż, to nie będzie przyjmować 500 osób na jeden kierunek tylko 100. Nie sposób przyjąć wiele - sposób wykształcić garstkę.
            • g_l_o_r_i_a Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 30.07.08, 08:56
              Mylisz się - jest wiele tych prestiżowych uniwersytetów państwowych w Polsce, na których na kulturoznawstwo przyjmuje się 300 osób.
              • Gość: .. Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 09:16
                a gdzie wszyscy oni będą potem pracować ?
                jesteś pewna że dla każdego z nich, znajdzie się dobrze płatna praca, żeby się utrzymać samemu, bez pożyczek czy pomocy rodziców ? i że będą pracować w zawodzie ?
                • Gość: ;) Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.netburg.pl 30.07.08, 15:44
                  no ale w Jej wypowiedzi chyba chodziło właśnie o podważenie prestiżu tych uniwersytetów, prawda?
                  • Gość: ana Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 12:03
                    jej autor sam się ośmieszył bo napisał słowo chociaż przez "rz"...
      • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 14:09
        Haha, tak - niech zamkną filologie, no bo po co komu takie studia! Niech
        zapanuje powszechna ciemnota, bo i po co komu języki obce? Po co komu absolwenci
        filologii obcych, władający biegle kilkoma językami?
        Nie no, tu się można jeno roześmiać.

        Gwoli ścisłości - na taką filologie hiszpańską na UJ przyjmują 30 osób. W tym
        roku było ok 650 chętnych. Czemu nie rozszerzą i nie przyjmą 300 osób? Tak samo
        na psychologię na UJ nie przyjmują Bóg wie jakich setek ludzi tylko 85 osób.

        Pewno, niech zamkną takie kierunki, komu to potrzebne. Najlepiej niech wszyscy
        pokończą politechniki, zarabiają wielkie pieniądze i na starość walą łbem o
        ścianę, bo zmarnowali sobie życie i kierowali się wskaźnikami zapotrzebowania na
        fachowców. Nie mówię wszyscy, ale połowa przynajmniej naprawdę nie marzy o
        mechanikach/elektrotechnikach/metalurgiach. Jakby nie ci humaniści, z
        prawdziwego zdarzenia, którymi tak pogardzacie, to żylibyśmy w jakimś cholernym
        SF, bez literatury, muzyki, sztuki, kina, teatru.

        I niech każdy studiuje sobie co chce! Co komu do tego. Niech studiuje i
        pierdzenie w stołek na Wyższej Szkole Kupowania Dyplomów. Jego sprawa.
        • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 14:16
          Nie denerwuj sie. Nie warto.
        • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 14:17
          Zreszta-dlaczego uwazasz ze inzynierowie maja bic glowa w sciane? Ja uwazam ze
          to jest zawod dajacy wiecej satysfakcji niz np taka filologia.
          • Gość: miś Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 14:36
            Szanowny inz_mech. Przecież jest ogromna część inżynierów którzy muszą pracować
            w brudnej fabryce w ogromnym hałasie i nie zawsze przy produkcji czegoś
            pożytecznego. Wraca taki do domu i idzie spać. Obudzi się utopi smutki w
            alkoholu i znowu idzie spać. A taki filolog to ma lux.
            • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 14:49
              Jaki lux-jak sie uzera z dzieciakami albo prowadzi lekcje w szkole jezykowej-to
              jest lux? No to co ze musza pracowac w fabryce? Praca jak kazda inna. Niby
              dlaczego ma topic smutki w alkoholu? Jakie smutki?
              • Gość: miś Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 15:00
                Lux. Nie musi się mazać w jakichś maziach i smarach etc. Hałas jednak mniejszy
                niż w fabryce. A języki obce są lubiane a jak się trafi uczeń pasjonat to daje
                ogromną satysfakcję i natychmiast widoczne są efekty pracy. Oczywiście zawsze
                znajdzie się grupa niezadowolonych, sfrustrowanych. Nauczyciele języków obcych a
                raczej nauczycielki które ja spotkałam zawsze były najbardziej lubianymi w całej
                szkole, zadowolone, eleganckie, sympatyczne, inteligentne.

                A inżynierów spotykałam raczej smutnych.

                • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 15:02
                  Nie masz pojecia o pracy inzyniera. Nawet pracujac w fabryce nie musi sie mazac
                  w smarach-od tego jest robotnik.
                  • Gość: miś Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 15:06
                    Inżynier pilnuje żeby robotnik dobrze robił. no to się nie marze ale wącha...
                    • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 15:57
                      Nauczyciel tez wiele rzeczy wacha-doskonale wiesz czego:)
          • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 14:40
            Jeśli będę chciała się denerwować - to będę się denerwować.

            Nie mówię, że inżynierowie mają walić głową o ścianę. Bo dlaczego? To przydatne
            studia, uczące praktycznych rzeczy, tylko nie są stworzone dla każdego.
            Napisałam co by było gdyby wszyscy na hurrra rzucili się na politechniki. Bo
            niektórzy będą bardzo zadowoleni z zawodu inżyniera a niektórzy będą sobie pluć
            w brodę, ze się na to zdecydowali.
            A co by było, inz_mech, gdyby nagle okazało się, że po jakiejś tam politologii
            jest świetna praca? Poszedłbyś tam? Sądzę że nie, bo Cię to nie interesuje.
            Niech więc sobie żyją ci wszyscy studenci politologii, socjologii i innych
            dziedzin. Jakby co - przecież to oni będą mieć problemy, nie Ty.

            Poza tym, uważam, że filologia obca daje ogromną satysfakcję. To, że znam biegle
            (biegle, a nie byle jak) kilka języków jest ogromnym atutem na rynku pracy. A
            żeby się rozwijać, ciągle się doskonalę i uczę nowych języków, i cieszę się z
            tego, że potrafię się nimi posługiwać. Bo to bardzo mi się przydaje.

            Jest tu jedna różnica - Ty niestety nie potrafisz uszanować czyjegoś wyboru,
            jeśli jest to wybór, który Tobie nie pasuje. Nie powiesz - okej, idziesz na
            pedagogikę/kulturoznawstwo - to idź i rób jak uważasz. Nie, bo przecież nie
            obędzie się bez mieszania ludzi z błotem, "pękania żyłek" i komentarzy kultury
            nader wątpliwej. Czy ktoś tu miesza z błotem studentów politechnik? (mówię o
            normalnych ludziach, a nie sfrustrowanych studentach kierunków humanistycznych,
            którym brak argumentów, by umocnić swe stanowisko) Niech każdy robi co mu pasuje.
            • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 14:54
              Oczywiscie ze bym nie poszedl na politologie, polityka mnie interesuje ale
              studia na ten temat juz nie bardzo.
              Ja uwazam ze nie trzeba konczyc filologi zeby znac jezyki-filologia to nie kurs
              jezykowy tylko nauka o jezyku. Jezyka to sie moge nauczyc na kursie albo sam-nie
              potrzebuje magistra z tej dziedziny.
              Jesli chodzi o szanowanie wyboru-poczytaj wiele moich wypowiedzi a wtedy moze
              zmienisz swoje zdanie na moj temat. Potrafie uszanowac czyjs wybor-pod warunkiem
              ze jest on swiadomy i ze ktos ma na siebie pomysl. Nie potrafie natomiast
              uszanowac wyboru w takich sytuacjach np. "nigdzie sie nie dostalam-lepsza
              socjologia czy kulturoznastwo na jakims wypizdzi uniwerku". Sama przyznasz ze
              takie wybory niczemu nie sluza. Lepiej jakby ktos zostal fryzjerem-przynajmniej
              jest pozyteczny.
              Ja juz wiele razy mowilem-dla mnie to sobie wszyscy moga studiowac politologie,
              bedzie wiecej pracy dla mnie.
              • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 15:56
                Chyba nie musisz studentce filologii mówić, że filologia to nie kurs języka.
                Tylko że w pracy wymagana jest ode mnie właśnie biegła jego znajomość i
                umiejętność przekładu. Biegłości nie osiąga się na kursach w szkółkach
                językowych, tam nie nauczą jak tłumaczyć teksty techniczne czy prawnicze. BTW -
                w tych szkółkach językowych nie tak źle płacą, jeśli by ktoś chciał sobie
                dorobić wieczorami.

                Jasne, że większość europeistyk czy innych tam kierunków na Wyższych Szkołach
                Zamiatania Wody nie jest warta funta kłaków. Tylko z doświadczenia wiem, że
                takim ludziom nie ma sensu tego tłumaczyć. Oni i tak pójdą na to co chcą, bo
                teraz w Polsce każdy MUSI być magistrem choćby magistrem Świeżego Powietrza.
                Niedługo do łopaty i do układania paczek na półkach w sklepie też trzeba będzie
                mieć magistra.

                Niestety niewielu absolwentów szkół średnich ma na siebie pomysł w wieku 19 lat.
                Na to trzeba czasem poczekać. Niech postudiują, popracują trochę - sensowny plan
                wtedy się w głowie nakreśli i najwyżej zaczną wartościowe studia później.
                • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 15:58
                  Nie chce cie obrazic-ale jak mozesz przetlumaczyc tekst techniczny nie majac
                  pojecia o technice?
                  Widzialem wiele tekstow technicznych tlumaczonych przez filologow-wiekszosc z
                  nich nadaje sie do wyrzucenia. Nie mowie tego zlosliwie, ale taka jest prawda.
                  • Gość: miś Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 16:10
                    Dlatego filolog chcący się specjalizować w dziedzinie tłumaczeń tekstów
                    medycznych powinien znać się na medycynie technicznych na technice. Filolog musi
                    być omnibusem i znać się na wszystkim.
                    • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:14
                      Pewnie-juz wiele razy mowilem-znac sie na wszystkim to na niczym. Nie wyobrazam
                      sobie ze mozna sie znac na medycynie w takim samy stopniu jak na technice (na
                      calej technice?) umozliwiajacym odpowiedzialne tlumaczenie. Tak tak, to jest
                      odpowiedzialnosc, bo jak zle przetlumaczy i cos sie spieprzy to powinien isc
                      siedziec.
                      • Gość: J Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 16:26
                        Ja mam kolegę, który najpierw studiował w Polsce germanistykę. Wyjechał na
                        stypendium do Niemiec i dostał się tam na medycynę.

                        Tłumacz może przecież radzić się fachowców w danej dziedzinie. I zawsze to robi.
                        • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:29
                          Wiec po co tlumacz? Jesli musi sie radzic fachowcow to nie lepiej zeby fachowiec
                          to tlumaczyl?
                          • Gość: J Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 16:36
                            Nie, bo mechanik rzadko ma predyspozycje do żmudnego ślęczenia nad książkami i
                            słownikami poza tym nie zna języka obcego na tak wysokim poziomie jak filolog.
                            • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:39
                              A niby dlaczego nie ma predyspozycji?
                              Inzynier kazdej specjalnosci moze znac slownictwo techniczne wlasciwe dla swojej
                              dziedziny i to bedzie duzo wazniejsze niz ogolna biegla znajomosc jezyka przez
                              filologa. Dokumenty techniczne nie wymagaja takiej znajomosci jezyka jak np.
                              tlumaczenie szekspira.
                              Inzynier w bardzo wielu wypadkach potrafi duzo lepiej przetlumaczyc tekst niz
                              filolog.
                            • magdalena-swierkosz Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 02.08.08, 09:49
                              a po co komu przerost formy nad trescia?
                          • estrellita_brillante Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:37
                            No mimo wszystko chyba jednak nie lepiej. Nie każdy fachowiec,
                            choćby najinteligentniejszy i najlepszy, posiada konieczny przy
                            tłumaczeniu polot i dar wymowy, zdolność pisania często długich
                            tekstów. Tłumaczenie nie polega wyłącznie na wiernym odtwarzaniu
                            znaczenia słów oryginału, takie wykonane przez fachowca może byłoby
                            bez błędów merytorycznych, ale jako tekst - czasem kiepskie i
                            kulejące.
                            • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:42
                              Myslisz ze do tlumaczenia tekstow technicznych potrzebny jest polot? Trzeba miec
                              taki polot ktory napewno posiada kazdy inteligentny czlowiek ktory przeczytal
                              pare ksiazek i potrafi sie ladnie i skladnie wypowiedziec.
                              Ja widzialem takie tlumaczenia filologow ktore uniemozliwialy mi zrozumienie
                              tematu. Nawet tlumaczenie prostych pojec technicznych bylo zalosne-zupelnie inne
                              niz ogolnie przyjete.

                              A niby dlaczego uwazasz ze fachowiec po studiach nie potrafi napisac dobrego
                              tekstu? Czy to jest tylko domena humanistow? Oczywiscie ze nie.
                              • estrellita_brillante Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:55
                                Nie twierdzę, że nie potrafi. Niech tylko posiada właśnie tę
                                umiejętność ładnego i składnego wypowiadania się na piśmie, to nie
                                będę się czepiać, o to mi chodzi. Żeby tylko się nie okazało, że dla
                                wielu dzisiejszych inżynierów składnia i poprawność gramatyczna to
                                czarna magia. Wiem, jakie jest w większości przypadków podejście do
                                nauki języków: liczy się komunkatywność, zawiłości gramatycznych i
                                składniowych w szkołach i na kursach nie cierpi nikt. Dobry filolog -
                                tłumacz takich błędów raczej uniknie, przynajmniej większości.
                                Mam doświadczenie w tłumaczeniu tekstów, więc coś tam wiem. Wszystko
                                dobrze, jeśli tylko korektor nie będzie później rwał włosów z
                                głowy ;)
                                A zresztą - ja nie generalizuję. Czasami dobry inżynier pisze lepsze
                                teksty niż absolwent kierunku humanistycznego - pseudohumanista.
                                Wtedy dopiero ręce opadają...
                                • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 17:04
                                  No tak.
                                  Ale zauwaz ze teksty techniczne nie sa napisane z uzyciem zawilej gramatyki. Mi
                                  sie wydaje ze jesli ktos zna jezyk na poziomie srednio-zaawansowanym to nie
                                  problem napisac tekst techniczny znajac slownictwo i majac pojecie o dziedzinie.

                                  Ja ubolewam nad tym ze inzynier jest postrzegany jako humanistyczny glab i uwaza
                                  sie ze humanista ma monopol na ladne wypowiadanie sie i pisanie.
                            • Gość: Michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 16:43
                              jak ktoś ma polot i dar wymowy to często nie umie pisac (bo jest niecierpliwy) i
                              na odwrót. Polot i dar wymowy jest potrzebny do tłumaczenia kabinowego a nie do
                              tłumaczenia papierków.
                              • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:44
                                Uogolniasz- dlaczego to robisz? Zeby pokazac ze humanisci maja jakies cudowne
                                umiejetnosci?
                                Co to za problem przetlumaczyc i napisac po polsku pare stron tekstu. Do tego
                                nie trzeba miec studiow filologicznych. Czlowiek po liceum potrafi taki tekst
                                napisac.
                                • Gość: michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 16:53
                                  Jeden tekst do przetłumaczenia nie równa się drugiemu. Jeden może przetłumaczyć
                                  licealista, ale z innym sobie już nie poradzi.
                                  • Gość: michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 16:58
                                    A poza tym skoro tłumaczenie jest łatwe Twoim zdaniem a jednak konieczne jest do
                                    tego skończenie studiów filologicznych. Bo jest konieczne. to chyba warto dążyć
                                    do tego zawodu. któż nie chce mieć pracy łatwego przyjemnej a do tego dochodowej.
                                    • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 17:07
                                      Nie jest konieczne do tlumaczenia. Inzynierowie tez tlumacza a nie maja studiow
                                      filologicznych.
                                      Wydaje mi sie ze nawet do tlumacza przysieglego nie sa potrzebne studia. Trzeba
                                      zrobic kurs, miec certyfikat (prof) i zdac egzamin.
                                      • Gość: polonista Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 17:15
                                        Nawet jeśli tak to prostszą drogą jest wybór studiów filologicznych bo egzamin
                                        pewnie łatwy nie jest.
                                        • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 17:22
                                          No to co ze nie jest latwy? Ale do zdania.
                                          • Gość: michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 17:25
                                            jesteś męczący ale kochany inz_mech :)
                                            • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 17:28
                                              Dlaczego jestem meczacy?
                                              • Gość: Michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 17:35
                                                Nie dlatego, że znajdujesz dużo argumentów ale dlatego ze niektóre argumenty
                                                ktore podajesz sa wyciągnięte nie wiadomo skąd. Są z jednej strony prawdami
                                                oczywistymi a z drugiej jednak coś w nich nie gra.
                                                • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 17:38
                                                  W ktorych cos nie gra? Konkretnie prosze.
                                                  Ktore sa wyciagniete nie wiadomo skad?
                                                  • Gość: michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 17:43
                                                    Ten : No to co ze nie jest latwy? Ale do zdania.

                                                    I to ma być argument, że mechanik zda ten egzamin bez studiów filologicznych.
                                                    Może jakiś uparty i dobrze zmotywowany tak. Ale nie przeciętny inżynier!
                                                  • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 17:45
                                                    No a czemu ma nie zdac? Jesli sie nauczy to zda, przeciez to tylko egzamin. Sa
                                                    ludzie ktorzy na polibudzie maja proficiency, a to jest wystarczajacy warunek
                                                    zeby przystapic do kursu na tlumacza. Filologowie rowniez na ten kurs
                                                    uczeszczaja-wiec gdzie miedzy nimi roznica?
                                                    Jesli inzynier bedzie mial ochote zostac tlumaczem to wierze ze to jest mozliwe.
                                                    Lepszy argument?
                                                  • Gość: michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 17:50
                                                    ten już lepszy. A ile tych proficientów jest? Z angielskiego może kilku się
                                                    znajdzie. A np. z hiszpańskiego, francuskiego, niemieckiego?
                                                  • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 17:52
                                                    No moze i kilku-ale co z tego? Ja mowie ze to jest mozliwe a nie o ich liczbie.
                                                    Z pozostalych jezykow rowniez by sie znalezli.
                                                  • Gość: michałek Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 17:56
                                                    Wszystko jest możliwe... tak samo ja mogę zostać inżynierem kończąc najpierw
                                                    filologie a potem zaocznie polibudę. Mogę? Mogę!
                                                    I wcale niekoniecznie zaocznie. Moge równiez dziennie.
                                                  • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 18:02
                                                    No pewnie ze mozesz.
                                                    Ale duzo latwiej jest skonczyc polibude i zostac tlumaczem niz odwrotnie.
                                          • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 19:17
                                            Egzamin z angielskiego (przykładowo) CPE nijak się nie ma do poziomu językowego
                                            jaki prezentuje magister filologii na dobrym uniwersytecie.

                                            Egzaminy państwowe na tłumacza są bardzo trudne i niestety prawie się nie zdarza
                                            aby zdała je osoba, która nie ukończyła filologii.

                                            Ale co będę tu się dopisywać w tej jałowej dyskusji - i tak ktoś będzie szedł w
                                            zaparte i twierdził, że inżynier nie kończąc danego kierunku potrafi zrobić
                                            wszystko tak samo dobrze jak inni, którzy przez 5 lat studiowali pod tym kątem.
                                            • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 19:22
                                              Nikt nie powiedzial ze tak samo dobrze jak inni. Ale napewno jak zna dobrze
                                              jezyk to lepiej przetlumaczy techniczny tekst niz filolog po studiach.

                                              Filolog nie studiuje 5 lat pod katem tlumaczenia tekstow specjalistycznych.
                                              • michal_powolny12 Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 21:48
                                                Tak czynił Urząd Patentowy RP i się przejechał. Zamówione
                                                tłumaczenia to był bełkot. Niestety. Dzisiaj zleca to tłumaczom
                                                przysięgłym z których 4/5 to absolwenci filologii i kwity nadają się
                                                do dalszej obróbki. Podobnie było zresztą z prawnikami. Jak UKIE
                                                zlecił im przetłumaczenie dyrektywwy paszowej to potem musiał
                                                opracować przewodnik po przewodniku taka była jakość tego dzieła. Ja
                                                zlecenie dostała jedna z większych kancelarii tlumaczy przysięgłych
                                                dyrektywę można było pchać do sejmu.
                                                • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 22:01
                                                  Rozne rzeczy sie zdarzaja. Ale faktem jest ze rowniez tlumaczenia absolwentow
                                                  filologi mozna sobie wsadzic. Widzialem takie rzeczy.
                                            • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 19:23
                                              A - i skoro inżynier potrafi WSZYSTKO - to skąd jest tyle tekstów technicznych
                                              do tłumaczenia? Po co to zlecać marnym filologom? W ogóle po co komu filolog,
                                              skoro każdy inżynier to superman i zna języków obcych co najmniej 20?
                                              • estrellita_brillante Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 20:48
                                                otóż to. Co najmniej 20 języków + wiedza z przynajmniej 10 kierunków
                                                humanistycznych w małym paluszku ;D
                                                • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 20:54
                                                  Widze ze macie problemy z czytaniem.

                                                  Czy to humanista? Nie analfabeta.
                                              • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 20:53
                                                A czy ja cos takiego powiedzialem? Nie potrafisz dyskutowac? To nie dyskutuj.
                                                Zalosni sa tacy pseudohumanisci ktorzy tylko g... potrafia rzucac. Moze wroc na
                                                wies i rozrzutnikiem pojezdzij.
                                                • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.08, 10:41
                                                  Niestety jesteś zwykłym chamem, człowieku i z tobą nie da się dyskutować na
                                                  żaden temat, bo zawsze pod koniec wyjedziesz z chamskim i żałosnym tekstem.
                                                  Jeśli masz jakieś problemy z psychiką, czy też kobiety nie możesz znaleźć - idź
                                                  do psychologa.
                                                  • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 01.08.08, 11:50
                                                    "A - i skoro inżynier potrafi WSZYSTKO - to skąd jest tyle tekstów technicznych
                                                    do tłumaczenia? Po co to zlecać marnym filologom? W ogóle po co komu filolog,
                                                    skoro każdy inżynier to superman i zna języków obcych co najmniej 20?"

                                                    Napewno jestem chamem? Przeczytaj swoj post i sie zastanow czy rzeczywiscie tego
                                                    typu posty to dyskusja. Bo dla mnie to nie dyskusja. Najpierw patrz na siebie a
                                                    potem mnie oceniaj. Ja z przyjemnoscia podyskutuje ale bez takich postow jak
                                                    powyzej.
                                                    Z psychika nie mam problemow, niby skad ten pomysl.
                                                  • Gość: qwerty Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.chello.pl 01.08.08, 14:35
                                                    Tak tego typu posty to dyskusja. To co zacytowałeś nie jest ani chamskie, ani
                                                    nikogo nie obraża, więc o co ci chodzi?

                                                    "Bo dla mnie to nie dyskusja" - a to stwierdzenie w poście osoby, która ma na
                                                    swoim koncie chyba najwięcej chamskich i nie mających żadnej merytorycznej
                                                    treści postów na tym forum jest zwyczajnie żałosne.
                                                  • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 01.08.08, 14:42
                                                    No i co z tego ze mam tyle chamskich postow? Wazna jest konkretna dyskusja.
                                                    O co mi chodzi? Chodzi mi o to, ze ona przytacza argumenty ktorych ja nie
                                                    wymienilem i nie mialem zamiaru. Nie odnosi sie do moich argumentow tylko
                                                    wymysla sobie jakies uogolnione bzdury. Ja nie powiedzialem ze inzynier musi
                                                    znac 20 jezykow tylko ze czasem potrafi lepiej przetlumaczyc tekst. Widzisz
                                                    roznice? Nigdzie rowniez nie powiedzialem ze inzynier jest supermenem, co
                                                    proboje twierdzic rozmowczyni. Widzisz roznice? Widzisz o co mi chodzi?
                                                  • Gość: qwerty Re: Echhh.... to chociaż się wyżaliłaś.... IP: *.chello.pl 02.08.08, 00:55
                                                    Dziewczyna przesadziła i co z tego? Tak cię to rusza? Ty też usiłowałeś przypisywać innym różne rzeczy, których nie napisali (np. mnie) i naprawdę nie jest to powód do robienia afery. A umiejętność odpowiadania na argumenty również nie jest twoją mocną stroną, więc nie, nie rozumiem twojego "świętego oburzenia".

                                                    A co do samych tłumaczeń - na UW są studia, na których można się specjalizować m.in. w tłumaczeniach technicznych.


                                                    BTW przeczytałam twoją wypowiedź o poszanowaniu cudzego wyboru przez ciebie parę postów wyżej :)))) ROTFL :)))))) Poprawiłeś mi humor na wieczór :)))))
                                                  • inz_mech Re: Echhh.... to chociaż się wyżaliłaś.... 02.08.08, 00:59
                                                    Ciesze sie-takie bzdety naprawde poprawiaja ci humor? No przesadzila, moze mnie
                                                    rusza a moze mam to w dupie. To nie jest istotne. Widze ze probujesz sie robic
                                                    na wyrocznie, ale zdaj sobie sprawe ze nie masz prawa mnie oceniac. Popatrz na
                                                    siebie.
                                                    Chcesz podyskutowac merytorycznie? Prosze bardzo. Ale takimi postami to mozesz
                                                    karmic dzieci na 1 roku studiow- moze oni beda uwazac cie za madra starsza
                                                    kolezanke.
                                                  • Gość: qwerty Re: Echhh.... to chociaż się wyżaliłaś.... IP: *.chello.pl 02.08.08, 02:13
                                                    Twoje posty dowodzą, że cię rusza.
                                                    Gdzie niby masz to "robienie się na wyrocznię"? Ja tylko interpretuje to co napisałeś (w kontekście całej twojej działalności forumowej). Mam prawo do własnego zdania, które nie musi być zgodne z twoim, prawda? A skoro piszesz na forum to oceniać cię mogą wszyscy. Ponadto sam też ferujesz często radykalne wyroki na podstawie jednego czy dwóch postów, więc hmm... czyżbyś znów prezentował moralność Kalego?

                                                    A ostatniego akapitu zupełnie nie rozumiem. Takimi postami tzn. jakimi? I co masz do pierwszaków, bo chyba nie chciałeś zasugerować, że uważasz ich wszystkich hurtem za głupków?
              • estrellita_brillante Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:14
                Hmm, drogi inz_mech, większość użytkowników tego forum polemizuje z
                Tobą nie na podstawie jednego posta, ale szeregu innych Twoich
                wypowiedzi na temat humanistów. Trudno jest odnieść wrażenie, że
                naprawdę szanujesz wybory innych osób, nawet jeśli są one jak
                najbardziej świadome. Krzywisz się na samo wspomnienie o wyborze
                kierunku humanistycznego i negatywnie go oceniasz, chociaż osoba,
                która takiego wyboru dokonała / zamierza dokonać, zupełnie nie
                zdradziła, czy idzie na takie a nie ine studia dlatego, że ją to
                pasjonuje, czy też z innego, jakiegokolwiek powodu.
                Dobrze byłoby, gdyby z Twoich postów rzeczywiście wynikało takie
                poszanowanie wyborów innych, o jakim mówisz (bo z tym, co teraz
                napisałeś, zgadzam się w stu procentach). I nie oceniam tutaj
                Ciebie, tylko Twoje czasami niefortunne wypowiedzi, z których
                wywnioskować można cos zgoła innego. Być może nieprecyzyjnie
                formułujesz swoje myśli?
                >>Zreszta-dlaczego uwazasz ze inzynierowie maja bic glowa w sciane?
                >>Ja uwazam ze
                >>to jest zawod dajacy wiecej satysfakcji niz np taka filologia.

                Proszę Cię, nie narzucaj wszystkim swojej oceny, bo jest to sąd jak
                najbradziej subiektywny. Owszem, inżynier, który skończył
                politechnikę z powołania i prawdziwej pasji, będzie wykonywał w
                przyszłości swój zawód z faktyczną przyjemnością i będzie w tym
                doskonały, nieobce będzie mu poczucie samorealizacji i spełnienia i
                zawodowego, i osobistego. Inny natomiast, dla którego przy wyborze
                kierunku najważniejsze były późniejsze perspektywy pracy i
                kierowanie się najrózniejszymi stereotypami, a nie własne
                predyspozycje i pasje, być może będzie się męczył w zawodzie, sam
                przed sobą nie chcąc się przyznać, jaka jest geneza tego problemu. A
                już w najlepszym razie będzie traktował pracę jako źródło
                utrzymania, zwykły obowiązek, może nawet nie przykry, ale pachnący
                rutyną.
                Zapewniam Cię, że skończenie nawet "najgłupszego" i najnudniejszego
                z Twojego punktu widzenia kierunku może przynieść wręcz dziką
                satysfakcję, jeżeli jest się tylko pasjonatem i wybrało się to, co
                się lubi i ku czemu ma się rzeczywiste predyspozycje.

                Gloria, najwidoczniej minęłaś się z powołaniem, bo widać, że
                żałujesz, że nie wykorzystałaś swojej miłości do chemii i biologii.
                Trudno zatem twierdzić, że jesteś najzupełniej zadowolona z wyboru
                polonistyki. Przynajmniej tyle wynika z Twojej wypowiedzi na forum,
                bo jak jest w rzeczywistości, nie mnie oceniać.

                I bardzo mi przykro, że poziom inteligencji i umiejętności (a
                właściwie ich brak) matematycznych idiotów ma swoje odzwierciedlenie
                w "dzisiejszym znaczeniu" bycia humanistą. Tyle razy było to już
                wspominane, ale powtórzę raz jeszcze - ci ludzie z humanistami nie
                mają tak naprawdę nic, ale to zupełnie nic wspólnego. Dlatego trudno
                jest mi przystać na stwierdzenie, że w czasach obecnych humanista =
                matematyczny abnegat. Niestety, jak to już ktoś powiedział (chyba
                pip?) ofiarami nagonki na tych właśnie idiotów padają prawdziwi
                humaniści, bo giną w gąszczu tamtych przyjętych na studia w celu
                wypełnienia limitu miejsc. Szkoda tylko, że całkiem inteligentni
                ścisłowcy dają się jakże często na podobne "dzisiejsze znaczenie
                bycia humanistą" nabrać.
                A gąszcz idiotów i matematycznych abnegatów jest niestety coraz
                większy, a to wszystko dzięki braku obowiązku zdawania matematyki na
                maturze i panoszącemu się dzięki temu w szkołach lenistwu. Kiedyś,
                gdy matematyka była przedmiotem obowiązkowym, nie byłoby nawet mowy
                o tym, żeby większość takich osób w ogóle zdała maturę, o pójściu na
                studia nawet nie wspominając. Matematyka (i widzicie, mówi to
                humanistka) uczy logicznego myślenia, a przez to i umięjętności
                mądrych wyborów. Obecnie trzęsący portkami przed samą nazwą królowej
                nauk idą na kierunki humanistyczne, w tym na rozmaite "uczelnie" w
                Pcimiu Dolnym, zupełnie bezcelowo i bez pomysłu na siebie,
                przynosząc przy okazji hańbę humanistom.
                • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:19
                  No rzeczywiscie czuje troche niesmak jesli chodzi o kierunki humanistyczne, ale
                  szanuje wybor. Chyba moge miec takie poglady i sie nimi dzielic?
                  Jesli chodzi o satysfakcje-to oczywiscie ze to jest moj subiektywny poglad, a
                  jaki ma byc? Przeciez to sa moje poglady=subektywne. Ja tutaj wyrazam swoje
                  poglady i czesto nawet sie nie staram byc obiektywny bo mam ochote wyrazic SWOJE
                  poglady. Nie narzucam swoich pogladow tylko sie nimi dziele. A jesli moje
                  poglady na temat roznych kierunkow sa nie do przyjecia to juz ich problem.
                  • estrellita_brillante Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:32
                    Ależ nikt nie zabrania Ci mieć poglądów, wolność słowa i sumienia
                    obowiązuje. Szanuję to priorytetowo. Pamiętaj tylko, że choć
                    oficjalnych zakazów nie ma, istnieją jednak pewne normy etyczne (jak
                    zwał tak zwał) obowiązujące w społeczeństwie, które regulują tzw.
                    kulturę wypowiedzi czy dyskusji. Po prostu swoje poglądy (do których
                    oczywiście masz prawo) wypowiadasz czasami w sposób nieznoszący
                    sprzeciwu lub drwiący, a to może wywołać w rozmówcach takie a nie
                    inne wrażenie, może nie do końca zgodne z prawdą, ale jednak ;)
                    Pozdrawiam
                    • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 16:37
                      No czasami moze tak byc. To od wielu czynnikow zalezy np. od mojego chwilowego
                      humoru.
                      Oczywiscie wiem ze istnieje pewna etyka wypowiedzi. Ale wielu moich rozmowcow
                      atakuje mnie tylko dlatego ze moje poglady roznia sie od ich pogladow (a moze
                      nawet burza ich swiatopoglad).
                      Jest pare osob na forum ktore pomimo odmiennosci naszych pogladow potrafia ze
                      mna rozmawiac i nasza dyskusje sobie bardzo chwala.
                      Ludzie ktorych poglady sa slabe (slabe rozumiem ze nie poparte argumentami)
                      lubia na mnie naskakiwac i wyzywac od prostakow. Mnie to nie rusza.

                      Pozdrawiam rowniez.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka