belcia1
27.10.10, 22:57
Witam!
Mieszkam na parterze i mam problem z sąsiadami z góry, którzy mają dwójkę dzieci
( chłopcy - 12 i 17 lat ). Nad moją sypialnią mają, niestety, swój pokój i codziennie po 22.00 głośno, przez jakieś 20 minut rozkładają łóżka,walą o podłogę różnymi przedmiotami, biegają jak slonie, tupią i tak do około 24.00, czasem dłużej. Tak zachoweują się generalnie cały dzień i słychać to w całym mieszkaniu, ale wiem, że blok to blok, jest akustyczny i do pewnych faktów trzeba się przyzwyczaić, bo panele są niestety powszechne, ale bardzo głośne. Denerwuję się bardzo hałasem po 22.00, ale opisanym przeze mnie, wynikającym z użytkowania mieszakania ale równocześnie będacym świadectwem braku wyobraźni i empatii sąsiadów. Jak śpię, to często się budzę, tak potrafią walnąć. Rozmawiałam ze starszym, ale rezultat był dwudniowy, posunęłam się nawet do walenia w kaloryfer ( raz ) czego w sumie żałuję, bo to troche prymitywne.
Moje pytanie - czy mogę jakoś reagować na te odgłosy, czy jeżeli nie jest to muzyka głośna pozostaje pogodzić się z hałasem? Zastanawiam się też nawet nad celowym dokuczaniem, gdy bardzo wyprowadzą mnie z równowagi, ale na razie nie mam pomysłów.
Proszę o rady i wypowiedzi osób, które mieszkają w bloku....