inna_beti
30.03.06, 19:36
Z góry przepraszam, że trochę pomarudzę, ale to jedyne forum, gdzie może ktoś
mnie zrozumie. Od kilku miesięcy "nadzoruję' wykańczanie nowego domku.
Myślałam, że jakoś to będzie - ja wybiorę (za akceptacją męza) i kupię
glazurę, podłogi, farby itp., a fachowcy zrobią wszystko tak jak trzeba.
Tymczasem wszystko się sypie. A to rura wychodzi nie w tym miejscu co trzeba,
a to płytka nie mieści się w całości i trzeba ją ciąć (co ją oczywiście
oszpeca) albo w ogóle krzywo położona, a to nie zrobili na czas tego co
trzeba i np. nie można zacząć montowac kuchni. I już sama się w tym gubię -
ile z tego jest mojej winy, a na ile oni wykorzystują mnie -
przysłowiową "blondynkę", która sie nie zna więc można robić co się chce.
Ech, jestem dzisiaj tak wkurzona, że chyba się rozpłaczę. Nie wiem, czy
zdecydowałabym się na kupno domu, gdybym przewidziała, ile nerwów mnie to
będzie kosztowało. A do tego jeszcze masa dodatkowych kosztów, których budżet
może nie udźwignąć. I pracować trzeba, i dzieckiem się zająć (szanowny
małżonek wiecznie w podróży służbowej). Czy wy tez macie takie problemy czy
tylko ja tak histeryzuję???
Z góry dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca tego nudnego postu