Gość: załamana
IP: *.rzeszow-staszica.sdi.tpnet.pl
10.07.03, 09:54
Witam,
Mieszkam w tzw. starym budownictwie (niskie 3p. bloki z lat 50, przedziwnie i
nie wiadomo po co "łamane", tak że w sumie tworzą takie wewnętrzne prawie
zamknięte podwórko, bardzo akustyczne jak się domyślacie). Wszystkie 3 okna
mojego M wychodzą na to podwórze. Na nasze podwórze przychodzą dzieci z
innych bloków, tutaj mają "miejsce zbiórek", wielogodzinnych zabaw, wiele
godzin non stop tłuką piłką w asfalt lub urządzają sobie wyścigi rowerowe
połączone z naprawdę solidnym darciem mordy. Na podwórku znajduje się tylko
stara piaskownica i dwie ławki, poza tym parkują tu samochody i tyle. Żadnego
placu zabaw nie ma. Dzieci te mają na oko po 11-12 lat. Pięć razy zwracałam
uwagę różnym dzieciom, żeby były choć ciszej, bo ich radosna zabawa
uniemożliwia nam normalne życie w mieszkaniu. Bez skutku. Inne osoby też
czasem coś powiedzą, przede wszystkim są to starsze osoby, panie - również
nic. Rozmawiałam kiedyś z matką jednej z ych dziewczynek - mieszka w
sąsiedniej klatce na parterze (więc akurat jej córka jest "stąd"), z tym, że
pani owa wysyłając córunię na podwórko ma idealnie cicho w mieszkaniu,
ponieważ z kolei jej wszystkie okna wychodzą na zewnątrz (na zupełnie inną
stronę).Pani stwierdziła, że się czepiam, ona musi mieć córkę NA OKU(hahaha
ciekawe jak)Wczoraj mój mąż nie wytrzymałnerwowo i pogonił towarzystwo - w
napięciu czekamy na działania odwetowe ze strony gówniarzy. Nie możemy się
natychmiast stąd wynieść, ja jestem w 9. miesiącu ciąży i mam problemy z
chodzeniem. Oczywistym jest, że w dalszej perspektywie czeka nas wyprowadzka,
tu wg. mnie nie da się żyć. Trzeba by zacząć od wychowywania rodziców tych
hałasujących na potęgę pod cudzymi oknami dzieci. Mnie w głowie się nie
mieści jak tak można robić...skoro mój mąż potrafi iść z naszym ponad 2-
letnim synkiem na spacer (np. z rowerkiem) dalej, np. nad Wisłok, do parku
(niedaleko są np. ścieżki rowerowe), to takie 11-latki na rowerach też chyba
mogłyby się stad oddalić?? Nie mam pojęcia jak rozwiązać ten problem, żeby
mieszkając tu jeszcze jakiś czas- do końca nie zwariować. Czy 11-latki
naprawdę nie mają mózgów?? Czy ja za dużo od nich wymagam?? Przecież nie mogę
chyba wzywać policji do...dzieci na rowerach. Napiszcie co sądzicie.