Gość: Tomo
IP: *.merinet.pl
24.03.08, 11:51
W ramach sportu przeglądam sobie czasem Trader.pl i zauważyłem, że
pojawia się coraz więcej ogłoszeń o sprzedaży domów w okolicach
Warszawy. Często są to domy roczne, czasem nie wykończone, czasem
ledwie zaadaptowane do mieszkania (wykończone 1-2 pomieszczenia), na
ogół o tak popularnej powierzchni 100 - 130m2. Czyli zgodnie z moimi
przewidywaniami sprzed roku, półtora coraz więcej ludzi (którzy
twierdzili że dom na zabitej dechami wsi 30km od miasta to raj i
okazja cenowa w porównaniu do chorych cen mieszkań w Warszawie)
zaczyna dostrzegać wady w postaci kosztów dojazdu, ciężkiej pracy
jaką jest utrzymanie domu w dobrym stanie, kosztów ogrzewania, etc.
I chcą uciec z tego "raju". Bo aby usiąść w ogródku i rozpalić
grilla trzeba najpierw włożyć kilka tysięcy lub wiele tygodni
ciężkiej pracy by ten ogródek powstał, aby dojechać do pracy trzeba
spędzić godzinę lub dwie w samochodzie, przy dwóch osobach dorosłych
dwa samochody są koniecznością, znajomi po pierwszych zachwytach
przestali przyjeżdżać bo nie mają ochoty patrzeć jak gospodarze
biegają w gumowcach z łopatą w ręku (bo weekend to jedyne dni kiedy
można coś zrobić wokół domu), dzieci się nudzą bo max rozrywki to
wyjście na drogę lub gapienie się w TV, przedszkola nie ma,
opiekunek też. A ceny tych domów razem z działkami są coraz bardziej
atrakcyjne... Rynek zaczyna normalnieć - dom na zadupiu będzie
zawsze domem na zadupiu wartym 1/4 tego co dom w mieście i
zamieszkałym przez emerytów szukających spokoju, a nie młodych,
aktywnych ludzi...