Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dom wielopokoleniowy

    IP: 195.205.179.* 29.09.03, 08:34
    Co sadzicie o domu wielopokoleniowym, tzn takim w ktorym mieszkaja wspolnie z
    mlodymi seniorzy. Dziadkowie pomagaja wychowywac male wnuki, nie czuja sie
    niepotrzebni. Moze ktos zyje w takim wielopokoleniowym domu i moglby cos na ten
    temat napisac.
    Obserwuj wątek
      • asia.su Re: dom wielopokoleniowy 29.09.03, 09:31
        Mieszkanie w domu wielopokoleniowym to inaczej ujęty problem - mieszkać z
        teściami, dziadkami czy osobno.
        Wszystko ma swoje wady i zalety.
        Przez sześć lat po ślubie mieszkałam z teściami, dzieliło mnie od nich 40 lat-
        czyli mieszkałam tak jakby z dziadkami.
        Nie wspominam tego okresu dobrze - musiałam np. spowiadać się kto szedł spać o
        24, codziennie rano do mniej więcej 9,30 zejść na dół i powiedzieć "dzień
        dobry" i pogadać z godzinę, przy niemowlaku nie pomogli mi nic - nawet na
        zakupy nie mogłam liczyć.
        Potem oboje ciężko zachorowali, teściowa ponad rok leżała w domu porażona od
        pasa w dół, byliśmy jedynymi osobami (ja i mąż) na które mogli liczyć, wtedy
        bardzo sobie ceniłam to ,że mieszkamy razem i mogę się nimi opiekować w
        kapciach.
        Od 4 lat mieszkamy sami, moja mama mieszka 22 km dalej.
        I znowu narzekam - mieszkamy w domu jednorodzinnym, mamy ogród, psa, kota,
        papugi, kwiatki w doniczkach, CO na koks - każdy wyjazd z domu to problem -
        trzeba załatwiać osobę do opieki nad domem. I boję się, że za chwilę pojawi sie
        problem mojej mamy, mieszkającej samotnie w domu jednorodzinnym.
        Chciałabym pójść do pracy - syn poszedł do 1 klasy, opieka nad nim nie jest już
        tak męcząca - wystarczy po prostu, żeby ktoś był w domu. Nie wiem jak to
        ugryźć - zatrudnianie opiekunki na czas szukania pracy, kiedy nie wiem czy, jak
        długo i za ile będę pracować nie wydaje mi sie rozsądne.
        Mam koleżankę mieszkającą z babcią męża - narzekają obie ale jednocześnie żadna
        nie potrafiłaby mieszkać sama - jedna ma niemowlaka, którego podrzuca babci, a
        druga 82 lata.
        Mam znajomych, którzy niedawno wprowadzili się do nowowybudowanego domu, w
        którym jest oddzielne mieszkanie dla rodziców pana domu : kuchnia, łazienka,
        duży pokój. Mieszkanie to ma osobne wejście ale i drzwi łączące oba mieszkania.
        Pojawił się już problem - rodzice nie chcą się wyprowadzić z walącego się domu.
        Ja zawsze mówię, że najlepiej mieszkać obok - drzwi obok drzwi - razem ale
        osobno.
        • Gość: ewa Re: dom wielopokoleniowy IP: 195.205.179.* 29.09.03, 09:50
          Mieszkamy wraz z mezem z moja mama. Taka decyzje podjelismy. Mama to cieply,
          niekonfliktowy czlowiek, wiec jakos to sie wszystko uklada. Najgorsi w tym
          wszystkim sa znajomi. Patrza na nas jak na nieco stuknietych. Zgodnie mi
          wspolczuja, powtarzajac, ze oni nigdy nie zamieszkaliby z rodzicami. Czy ktos
          jest innego zdania?
          • Gość: ma Re: dom wielopokoleniowy IP: *.bm.cm-uj.krakow.pl 29.09.03, 09:57
            na nas też patrzyli jak na stuknietych! znajomi, urzędnicy przy różnych
            formalnościach, wszyscy! Głośno mało kto jednak odważył się komentować, choć
            chetnie o tym rozmawialiśmy. Teraz nam zazdroszczą jak wychodzimy sobie
            wieczorem na lumpkę i nie musimy szukać niani. Albo jak podczas urlopu jadą do
            rodziców pomagać w gruntownym sprzątaniu.
        • Gość: ma Re: dom wielopokoleniowy IP: *.bm.cm-uj.krakow.pl 29.09.03, 09:52
          żeby się udało, muszą obie strony tego chcieć, tzn. trzeba wczesniej
          przedyskutować, nawet wielokrotnie kto czego od kogo oczekuje i zaakceptować
          nawzajem swoje potrzeby. Trzeba liczyć się z pewnymi ograniczeniami. Najlepiej,
          jak ograniczy się do minimum punkty zapalne, np. dobrze jest mieć dwie
          łazienki, słuchawki do radia i telewizora itp. - każda rodzina musi opracować
          własny modus vivendi. A korzyści - ogromne. Pomoc przy dzieciach ze strony
          dziadków i nauczenie dzieci jak szanować osoby starsze. Zawsze jest ktoś w
          domu, utrudnienie dla złodzieja. Pomoc w lekkich, ale czasochłonnych pracach
          domowych. Dziadkowie też zyskują, bo wolniej dziadzieją mając na codzień
          kontakt z młodymi, a może jeszcze czegoś nowego się nauczą (np. Internet), są w
          ruchu, nawet jak nie chcą, to im dobrze robi. Cięższe prace domowe mają z
          głowy, mniej czasu na myślenie o chorobach, a w razie zachorowania pomoc
          natychmiast i całodobowa. Rodzina wielopokoleniowa jest zgodna z naturą i
          tradycją, wymaga to tylko dobrych chęci i dużo kultury na codzień OD
          WSZYSTKICH. Wiem, bo mieszkamy znowu razem od dwóch lat po ok. 10 latach
          oddzielności. Może tylko całkiem świeże małżeństwa powinny dotrzeć się bez
          świadków i ingerencji.
      • Gość: ewa Re: dom wielopokoleniowy IP: 195.205.179.* 29.09.03, 09:58
        Zastanawiam sie, dlaczego wiekszosc mlodych kobiet woli zamieszkac z tesciami niz
        ze swoimi rodzicami. Mnie sie wydaje, ze to nieco lepszy uklad.
        • asia.su Re: dom wielopokoleniowy 29.09.03, 21:24
          Ja nie miałam wyjścia - byłam młoda i głupia, teściowie mieli pusty dom a w
          moim była kupa ludzi.
          Z perspektywy czasu myślę, że moja mama jest znacznie lepszą teściową niż mamą -
          moja siostra i brat najpewniej też pójdą z domu z uwagi na jej nadopiekuńczość.
          Bardzo dobrą sprawą byłoby osobne mieszkanie do czasu dotarcia sie młodych
          małżonków - rok lub dwa. Także rodzicom młodych ten czas pozwoliłby na
          oswojenie sie z nową sytuacją.
          Jak już napisałam wszystko ma swoje dobre i złe strony a wszyscy jesteśmy tylko
          ludżmi. Z jednymi mieszka się lepiej a z innymi gorzej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka