Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic

    02.08.08, 12:00
    Witam! Tak sie zastanawiam od dluzszego czasy czy rzeczywiscie, jak twierdza
    niektorzy, lepiej sie wstrzymac z zakupem mieszkania jeszcze jakis czas
    (jaki???) i wynajmowac az sytuacja sie 'ustabilizuje'. Czy ktos podjal taka
    decyzje? Czy nie zaluje?
    Jaka mieliscie alternatywe dla wynajmowania? Moja sytuacja jest nieciekawa, i
    tak zle, i tak niedobrze.
    Ja juz sama nie wiem co zrobic, czy pchac sie w kredyt okolo 300 tys. + na 30
    lat zeby kupic 2 malutkie pokoiki o standardzie raczej mnie nie zadowalajacym,
    w dzielnicy srednio mnie zadowalajacej, i placic ok. 2 tysiace miesiecznie
    (rata plus czynsz) czy za te same pieniadze wynajac cos urzadzonego,
    przytulnego (wiem, ze da sie) i poczekac rok-dwa? Nie przewiduje jakiejs
    szokujacej zmiany w moich finansach na lepsze, wiec pytanie czy takie czekanie
    ma sens? Czy nie bedzie to wywalaniem kasy w bloto? Z drugiej strony
    kredyt.... raty moga rosnac, podnoszace sie stopy procentowe, no i koniecznosc
    utopienia 20-30 tysiecy na dzien dobry zeby w ogole taki kredyt wziac
    (prowizje, podatki, nopttariusz). Naprawde nie wiem juz co robic, od lat
    wynajmuje i sie przeprowadzam srednio raz na rok, mam dosyc przeprowadzek i
    bycia nie na swoim, mam rodzine i potrzebe stabilizacji, a kompletnie nie
    'czuje' prawidel rynku nieruchomosci i nie wiem po prostu jaka decyzje podjac.
    Czy ktos ma podobne dylematy?
    Obserwuj wątek
      • skagerak Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic 03.08.08, 09:07
        odpowiem ci nie z polskiego podworka ale, ze polska zmierza w tamtym
        kierunku to mimo to moze sie przydac,
        sa sytuacje, kiedy "nie oplaca sie kupowac" ale te sa zwykle
        krotkotrwale jak np. w chwili obecnej i szybko przemijaja,
        rynkowa wartosc nieruchomosci jak mieszkanie czy dom moze byc nizsza
        niz wartosc pozyczki bankowej zaciagnietej w tym celu,
        w takiej sytuacji wszyscy ci, ktorzy kupili nieruchomosc w celach
        spekulacyjnych a wiec z mysla o szybkim zarobku dostaja po kieszeni,
        jednak dom czy mieszkanie to dla olbrzymiej wiekszosci inwestycja na
        cale zycie,
        piszesz, ze koszt utrzymania sie w mieszkaniu wyniesie mniej wiecej
        tyle samo czy kupisz czy wynajmiesz i juz samo to powinno cie
        zmobilizowac do kupna,
        splacajac raty jestes zmuszona do oszczedzania dla samej siebie,
        kazda splacona rata to pomijajac odsetki, pieniadze odlozone na
        twoim koncie, idzie to dosc wolno ale idzie zdecydowanie pod gorke
        czyli twoje konto oszczednosciowe sie powieksza,
        przy wynajeciu mieszkania, kwota za wynajecie w calosci odplywa do
        kieszeni wlasciciela, ty masz co prawda dach nad glowa ale i wlasne
        pieniadze z glowy, ja to nazywam stylem zycia lekkoduchow - mlodzi,
        piekni i beztroscy dla ktorych jutro ani miejsce nie ma zadnego
        znaczenia,
        1500 zl miesiecznie za wynajecie, przez 30 lat daje to niebagatelna
        sume 540 000 zl
        kupujac mieszkanie za 300 000 zl tez bedziesz placila 1500 zl juz
        wraz z procentami czyli takze zaplacisz 540 000 zl
        czyli po 30 latach w wynajetym mieszkaniu nie masz nic a po tym
        samym okresie we wlasnym masz minimum 300 000 zl gdyby nawet
        mieszkania nie zdrozaly co jest raczej utopijne,
        przed 25 laty kupilem w Danii dom, dzis jego wartosc rynkowa jest 4
        krotnie wyzsza, syn czekal tylko 8 lat aby wartosc rynkowa jego domu
        wzrosla o 100%
        wielu opowiada, ze ceny za metr kwadratowy osiagnely pulap, ze ceny
        sa kosmiczne ale zapominaja, iz kosmos jest niewyobrazalnie wielki i
        tam zawsze jest miejsce na wzrost,
        pensje rosna i beda rosly, przyjdzie inflacja wlasciwie juz idzie,
        ktora napedzi ceny nieruchosci jeszcze bardziej w gore, ludzie beda
        uciekac przed strata wartosci pieniedza w wartosci trwale jak np.
        nieruchomosc, jednym slowem kup i nie czekaj kiedy ceny "ida lekko w
        dol", bowiem w dol ida zwolna i czekajac do jutra zysk jest
        niewielki, kiedy to sie zmieni nie wiadomo ale jak zaczna isc w gore
        to ida z kosmiczna szybkoscia

      • Gość: arkaszka Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: *.chello.pl 03.08.08, 15:48
        Zakup mieszania opłaca się najbardziej gdy koszt raty kredytowej +
        czynsz jest równy lub niższy niż koszt najmu. Tak było na początku
        2006 ceny o 50% niższe, przy kredycie na 30 lat rata za 50metrowe
        mieszkanie wynosiła ok 1200PLN ( najem 1400-1600), poczekaj trochę,
        rynek idzie w dobrym kierunku, o następnej fali wzrostów nie ma mowy
        ( brak fundamentalnych przesłanek),gdy uda ci sie wynegocjować 1m2
        fajnego mieszkania za 5000-5500 kupuj.
        • Gość: Gość1 Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: *.gprs.plus.pl 13.08.08, 22:04
          Messinmyhead, po cenach ktore podales wyglada mi to na W-we.Ja
          jestem w takiej samej sytuacji.Kupno sensownego meszkania (bez
          luksusow) w W-wie w sensownej okolicy (nie mowie tu o Srodmiesciu)
          to koszt ok 10 tys/m2 (bez remontu).Taka cena nigdy nie spadnie do
          5000-5500 zł/m2.Ja tez sie zastanawiam czy np. teraz kupie za te 10
          tys za metr, a za np. 6 m-cy sie okaze, ze to samo kosztuje juz 9
          tys/m2.To wszystko duze pieniadze i dlugie kredyty i trzeba sie
          zastanowic. Artykuly w mediach na temat przewidywanych cen
          nieruchomosci sa codziennie sprzeczne, raz pisza ze stagnacja, maly
          popyt, mozna zbic cene, a nastepnego dnia ze zaraz pojdzie w gore o
          10%.W dlugoterminowej perspektywie jest prawie pewne ze podrozeje
          (bo EURO 2012 i wejscie do strefy Euro).W takiej Grecji np. ceny
          mieszkan po wejsciu do strefy € wzrosly 2-3 krotnie.Nie wiem czy nas
          to czeka, bo u nas ceny chyba juz sa podobne do krajow zachodnich...
          Ja zaryzykuje i kupie zamiast wynajmowac.
          • arkaszka1 Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic 22.08.08, 22:02
            tak naprawdę to już można kupić po 6 tys/m2 co prawda słaba okolica
            np Białołęka, Piaseczno widziałem po 4890 albo J.W. w Lazurowym
            ustroniu po 5885 za m2 poczytaj reklamy. Ja znalazłem 63m2 blok z
            99r dobry standard Natolin za 500 tys, facet nie może czekać i
            spuścił z 600 tys, za dwa tygodnie znowu przyjeżdza do kraju to mamy
            się spotkać i dogadać szczegóły, soko można teraz nagocjować
            • 17lipiec1976 Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic 22.08.08, 22:18
              poczekaj z kupnem, my na szczescie nie kupilismy mieszkania jak byl boom, z
              czego bardzo sie cieszymy:)
      • Gość: mała_mi Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: *.subscribers.sferia.net 25.08.08, 19:41
        a ja kupiłam po roku wynajmowania i bardzo się cieszę, udało mi się kupić fajne
        4 pokoje mieszkanie ponad 70 metrów co prawda nie w Warszawie ale tuż pod nią. I
        jestem wreszcie u siebie, i bardzo sobie chwalę. Koszt nawet mniejszy niż
        wynajem (ale ja wynajmowałam duże bo mam dzieci a w wawce z dziećmi ciężko coś
        wynająć za normalne pieniądze). Teraz już wiem, że nie topię pieniędzy bez sensu
        tylko spłacam swoje.
      • Gość: Basia Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 13:06
        My wynajmujemy i bardzo to sobie chwalimy :-)
        Mieszkanie duże, fajny właściciel, płacimy 2500. Gdybyśmy chcieli kupić coś
        podobnego, kosztowałoby nas to miesięcznie co najmniej 1000 więcej. Nie martwimy
        się o remonty, wymianę agd itd., bo to załatwia właściciel.
        Za 2-3 lata będziemy potrzebować większego mieszkania (dzieci będą chciały mieć
        swoje pokoje), za 10-15 lat - mniejszego (dzieci się wyprowadzą). Kupowanie i
        pakowanie się w 30letni kredyt w takiej sytuacji jest bezsensowne, tym bardziej,
        że każda zmiana mieszkania to mnóstwo kasy (prowizje, notariusz, agencja itd.).
        Wolimy odkładać nadwyżki finansowe i za te kilkanaście lat kupić sobie docelowe
        mieszkanie za gotówkę.
        • Gość: al9 jasne Basia, nie kupuj IP: *.teleton.pl 26.08.08, 16:18
          dzięki takim jak Ty frajerom - ja ciagle zarabiam
          kupuję mieszkania na kredyt (kiedy są tanie) i je wynajmuję..
          Nawet rok temu kupiłem mieszkanie dzis droższe o 30%, a czynsz z
          powodzeniem pokrywa ratę kredytu...
          To kwestia wyboru właściwej nieruchomości (niektóre zawsze będa
          drożeć - ze względu na lokalizację...)
          Zawsze się dziwię skąd się biorą ludzi tak jak Ty naiwni...
          ale dla mnie to lepiej :-))
          Pozdr
          al
          • Gość: Basia Re: jasne Basia, nie kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 18:05
            Naiwni???
            Nie, nie naiwni, tylko WYGODNI. Stać mnie na to, nie muszę na mieszkaniu robić
            interesu życia.
            Zresztą - jakiś interes i tak robię :-)
            Jeśli mieszkanie, które wynajmuję za 2500zł, kosztuje ok. 600 tys. zł, to jakim
            cudem ma mi się opłacić kupno na kredyt???
      • Gość: aniko Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: 217.153.180.* 27.08.08, 10:28
        Czekanie nie ma sensu. Jeżeli chcesz kupić mieszkanie to kupuj i nie
        czekaj aż stanieją, bo nie stanieją. I nie licz na to że kupisz coś
        sensownego za 5-6 tys, bo nie kupisz.
        Jednak podejście Basi też jak najbardziej ma sens. Rzeczywiście
        potrzeby mieszkaniowe rodziny z dziećmi zmieniają sie na przestrzeni
        kilkunastu lat i niektórzy po prostu nie chcą szarpać sobie nerwów
        użeraniem się z ekipami wykończeniowo - budowlanymi, tracić energii
        i czasu na niekończące się dyskujsje o kolorze płytek, systemach
        zamykania czy rodzaju drewna na podłogę. Wolą spędzić weekend na
        spacerze, w restauracji niż na Bartyckiej czy w TTW. I nie wiem
        dlaczego Polacy uważają przeznaczanie pieniędzy na wynajem ich
        wyrzucaniem. Pewno jest to relikt komunistyczny kiedy to
        wieszkania "dostawało się". Przecież jest to zaspokajanie jednej z
        ważniejszych potrzeb życiowych. W wielu o wiele bogatszych krajach
        większość sspołeczeństwa nie jest właścicielami nieruchomości
        (Rrancja, Niemcy, nawet Szwajcaria). Na tej samej zasadzie
        wyrzucaniem kasy w błoto jest kupowanie jedzenia. Doskonale
        rozummiem punkt widzenia Basi, nie ma w nim strachu ale chęć
        wygodnego, spokojnego życia. Trochę jej nawet zazdroszczę. Ja jestem
        jednak typem ciułacza, mam dom i obecnie wykańczam drugie mieszkanie
        na wynajem. W żadnym jednak przypadku nie nazwałabym podejścia
        Basi "naiwnym".
        • Gość: al9 a jednak IP: *.teleton.pl 27.08.08, 16:00
          naiwne naiwne
          Basia przejada wynagrodzenie
          Inwestycja w nieruchomość daje wysoką stopę zysku
          600 tys za jej wynajmowane mieszkanie to rata ok 3000 zł
          a więc tylko 500 zł więcej niz płaci...
          a za rok, dwa, pięć - to mieszkanie będzie warte 800, 900 tys
          Może milion. A kredyt bedzie wynosił 500, może 400
          Tu leży pies pogrzebany
          Basia przez 5 lat płaci 2500 zamiast 3000
          czyli odkłada 6000 zł rocznie
          30, 40 tys przez 5 lat
          Zamiast setek tysięcy...tylko z tytułu wzrostu ceny..
          Poza tym - liczenie na stałe ceny najmu jest śmieszne...
          pozdr
          al
          • skagerak Re: a jednak 27.08.08, 17:35
            mam podobne zdanie jak al9, zreszta juz o tym pisalem
            2500 zl miesiecznie to stracone 30000 zl rocznie,
            liczenie na staly czynsz, ktory nie wzrasta jest rzeczywiscie naiwne
            tak jak oczekiwanie na jakis powazny spadek cen mieszkan,
            a kazdy rok w wynajetym to strata nie do odrobienia,

            "Wolimy odkładać nadwyżki finansowe i za te kilkanaście lat kupić
            sobie docelowe
            mieszkanie za gotówkę.

            tu naiwnosc przekracza granice przyzwoitosci, za kilkanscie lat
            Twoje oszczednosci starcza co najwyzek na piwniczne miejsce na
            samochod i na balkon,
            500 x kilkanacie, dajmy na to 15 lat = 90 000 zl
            nie wspominajc o inflacji czyli stracie sily nabywczej zlotowki no i
            zaplaconego komornego 30 000 x 15 lat = 450 000 zl

            no coz, naiwnych nie sieje sami sie rodza


          • Gość: Basia Re: a jednak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 19:48
            Hmm, ciekawe, jakim cudem rata od 600 tys. zł to 3000??? W żadnym banku nie
            zaproponowano mi mniej niż 3500. Do tego czynsz - minimum 500 zł. Więc różnica
            to co najmniej 1500 zł, a nie 500zł.
            Pakuję w kosmos (czyli właścicielowi) 2500 miesięcznie? A bankowi w odsetkach
            ile bym płaciła? Mniej?
            Odkładając miesięcznie 1500 zł przez np. 20 lat mam (bez odsetek!) 360000zł -
            więc z odsetkami na mieszkanie na pewno wystarczy :-)
            Tym bardziej, że można marzyć o wielkim wzroście cen - ale takie wzrosty jak
            ostatnio nieprędko się powtórzą. Mieszkanie za 600 tys. zł warte za rok-dwa 800,
            czy 900 tys.??? Życzę powodzenia w inwestycjach... chyba jednak nie ja jestem
            naiwna :-)
            • skagerak Re: a jednak 28.08.08, 09:45
              Gość portalu: Basia napisał(a):


              Odkładając miesięcznie 1500 zł przez np. 20 lat mam (bez odsetek!)
              360000zł -
              więc z odsetkami na mieszkanie na pewno wystarczy :-)

              twoje wyliczenie ladnie wyglada ale z realizmem ma tyle wspolnego co
              ja z zeszlorocznym sniegiem
              a) nigdy nie bedziesz w stanie odlozyc 1500 miesiecznie, jest zbyt
              wiele pokus a majac, czlowiek nie potrafi sobie odmowic
              b) strata wartosci pieniadza, Twoje dzisiejsze 1500 nie bedzie warte
              wiecej jak 50%
              c) czynsz za wynajete wyniesie cie minimum 800 000 zl (srednio 3500)
              d) za 20 lat mieszkanie bedzie kosztowac napewno, mozna to prawie
              zagwarantowac ponad 100% dzisiejszej ceny, moj dom zdrozal przez ten
              okres ponad 400% - inflacja i te wszytkie inne czynniki, ktore
              wplywaja na ceny
              e) jesli chesz kupic nie czekaj na lepsze czasy, kup teraz albo nie
              zawracaj sobie tym glowy

              ps. my, nie czekajac 11 lat na kupno domu dzis mielibysmy ponad 900%
              zysku a tak mamy tylko 400%
              • Gość: al9 Basia może powinnaś IP: *.teleton.pl 28.08.08, 10:27
                pójść do doradcy kredytowego
                rata od 600 tys może być nawet mniejsza niż 3000 zł
                oczywiście we frankach...

                a ceny..
                Śledzisz je?
                popatrz ile kosztowały mieszkania 2,3 5 lat temu...
                10 % rocznie wzrostu ceny jest pewne nawet w takich sobie
                lokalizacjach
                w dobrych lokalizacjach - dużo więcej...
                w najlepszych lokalizacjach (Sopot, Stare Miasto w Krakowie, Saska
                Kępa itd) - ceny pikuję w kosmos..
                I nic dziwnego. Ludzie są coraz zamożniejsi..
                I jeszcze jedno - nikt kupując nie zakłada - jak nasi rodzice - że
                będzie mieszkał w kupowanej nieruchomości 100 lat
                Zmiany sa zrozumiałe. Zmieniają sie potrzeby. W innej lokalizacji
                mieszkają rodziny z dziećmi, w innej emeryci..
                A przeprowadzki, kreowanie nowej, własnej przestrzeni - wg mnie jest
                twórcze..
                I daje poczucie bezpieczeństwa.. nikt Ci umowy najmu nie wypowie..
                Pozdrawiam serdecznie
                al
                • Gość: Basia al9... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 12:39
                  Gość portalu: al9 napisał(a):

                  > pójść do doradcy kredytowego
                  > rata od 600 tys może być nawet mniejsza niż 3000 zł
                  > oczywiście we frankach...

                  Hmm, moim zdaniem teraz tylko szaleńcy biorą kredyty we frankach. Jasne, że
                  można wierzyć w ciągle spadający kurs (tak jak w ciągłe wzrosty cen). Moim
                  zdaniem jednak lepiej nie ryzykować i nie obudzić się za kilka lat z kredytem
                  (po przeliczeniu na złotówki) większym, niż wtedy gdy zaczynało się go spłacać.

                  Ceny mieszkań śledzę i naprawdę podziwiam wasz optymizm. To, że była dwuletnia
                  fala gigantycznych wzrostów (czasem całkiem irracjonalnych), nie znaczy, że tak
                  będzie wiecznie. Ludzie są coraz zamożniejsi? Jasne, na razie tak. A kiedy
                  gospodarka zwolni, pensje staną, bezrobocie wzrośnie... nie trzeba nawet
                  wielkich światowych kryzysów, żeby rynkiem nieruchomości trochę wstrząsnęło.
                  Ja nie twierdzę, że ceny mieszkań nie będą rosły, szczególnie tych atrakcyjnych.
                  Ale wzrosty, o których piszecie, to moim zdaniem mrzonki.
                  Myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu. Kto wierzy w super zwyżki cen, niech
                  kupuje. Kto jest ostrożniejszy - niech wynajmuje. Chyba nikt nikogo nie przekona
                  do swoich racji, bo przewidywanie wahań na rynku nieruchomości to prawie jak
                  długoterminowe prognozy pogody :-)
                  • Gość: al9 Basia - błędne założenia IP: *.teleton.pl 28.08.08, 12:53
                    Basia!
                    kurs franka jest pochodną zilnej złotówki
                    Ta jest mocna - z powodu duzych inwestycji zagranicznych, niezłego
                    bilansu handlowego, transferu środków przez rodaków zza ggranicy...
                    I tak będzie przez lata..
                    Tak się wzmocniły waluty Grecji i Hiszpanii, tak się wzmocnią waluty
                    Bułgarii czy Rumuni..

                    co do wzrostu cen
                    Niestety - czeka nas pasmo wzrostu.
                    dlaczego? bo nieruchomości brakuje. W Polsce mieszkan jest za mało
                    (szacuje się że brakuje ok 2 milionów mieszkań , żeby każda rodzina
                    miała włąsne lokum), a te które są - nie spełniają aspiracji ludzi..
                    To paradoksy - jeszcze tylko w Polsce para ludzi z wyższym
                    wykształceniem mieszka w starym komunistycznym wieżowcu..
                    Ludzie chcą mieszkac ładniej, w lepszych lokalizacjach, w domach nie
                    mieszkaniach, a jak w mieszkaniach to nie dwupokojowych..
                    Tego juz sie nie da zatrzymać..
                    A działek w miastach, lokalizacji w śródmieściach, nad rzekami czy
                    przy parku.... jak na lekarstwo...
                    A nieruchomości nie tanieją dlatego że mają 30, czy 70 lat
                    Sprawdź np w Wiedniu, Berlinie czy dowolnym włoskim mieście..
                    Tam nowe lokalizacje sa znacznie tańsze niż stare...
                    Pozdrawiam
                    al
              • Gość: Basia Skagerak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 12:15
                skagerak napisała:
                > twoje wyliczenie ladnie wyglada ale z realizmem ma tyle wspolnego co
                > ja z zeszlorocznym sniegiem
                > a) nigdy nie bedziesz w stanie odlozyc 1500 miesiecznie, jest zbyt
                > wiele pokus a majac, czlowiek nie potrafi sobie odmowic

                Naprawdę???
                Odkładamy trochę więcej i jakoś sobie z pokusami radzimy :-)

                > b) strata wartosci pieniadza, Twoje dzisiejsze 1500 nie bedzie warte
                > wiecej jak 50%

                Podobnie jest ze stratą wartości mieszkania. Wszystkie wasze wyliczenia opierają
                się na niezachwianej pewności, że mieszkania nie mogą tanieć, ba, że będą
                drożały tak jak ostatnio. Dla mnie to właśnie naiwność. To tak jak z funduszami
                inwestycyjnymi - wielu wierzyło, że cud może trwać wiecznie. Teraz płaczą...

                > c) czynsz za wynajete wyniesie cie minimum 800 000 zl (srednio 3500)

                Nie wiem skąd ta średnia (pewnie z bardzo wiarygodnych portali :-).
                Płacę 2500, nie zanosi się na podwyżkę. Poza tym, ile wynoszą odsetki od kredytu
                na 600000? Mniej?

                > d) za 20 lat mieszkanie bedzie kosztowac napewno, mozna to prawie
                > zagwarantowac ponad 100% dzisiejszej ceny, moj dom zdrozal przez ten
                > okres ponad 400% - inflacja i te wszytkie inne czynniki, ktore
                > wplywaja na ceny

                Gratuluję zysków :-) Reszty nawet nie będę komentować - te "na pewno" i
                "zagwarantować" bawią mnie do łez :-)
                • Gość: A Re: Skagerak... IP: 217.33.252.* 28.08.08, 13:08
                  Tak, ten argument tez mnie rozbawil. Nie znajac zarobkow i wydatkow kogos mowic,
                  ze nie odlozy 1500zl, bo sa pokusy dookola.

                  Jeden wynajmuje, drugi kupuje. Wolny wybor. Wynajmujacym pozostaje sie cieszyc,
                  ze maja lokatorow.
                • skagerak Re: Basiu ... 28.08.08, 17:20
                  Gość portalu: Basia napisał(a):

                  Gratuluję zysków :-) Reszty nawet nie będę komentować - te "na
                  pewno" i
                  "zagwarantować" bawią mnie do łez :-)

                  ciesze sie, ze mozesz sie bawic do lez, na cos sie jednak przydalem
                  szkoda tylko, ze bawisz sie tylko z wlasnej naiwnosci,
                  to co napisalem jest faktem a nie senna mara, to mozna latweo
                  udowodnic, wystarczy zagladnac do statystyk i porownac ceny z
                  ostatnich np. 25-30 lat do stanu aktualnego
                  nie, nie mam na mysli Polski ale kraje, do ktorych Polska sie chce
                  rownac i dazy do ich poziomu,
                  z kogos trzeba brac przyklad a najlepiej z tych bardziej
                  doswiadczonych,
                  oczywiscie, sa rozne poziomy wzrostu, bywaja tez stagnacje a bywaja
                  tez lekkie spadki cen, tylko do czego te spadki porownywac, to
                  zupelnie normalne w calej ekonomii, nie tylko w nieruchomosciach
                  jednak w calym przekroju ceny pna sie w gore, pna sie zarobki ale
                  tez i czynsze a pozyczka jaka zaciagnelas na zakup nieruchomosci
                  jest ta sama, nie rosnie a wrecz odwrotnie maleje przez twoja splate
                  i jesli przewidujesz, ze bedzie cie stac na splate dlugu to malo
                  wazne jesli ceny spadna chwilowo w stosunku do tej jaka zaplacilas,
                  gdzies i tak trzeba mieszkac,
                  pisze to nie jako doradca bankowy czy deweluperski ale jako
                  wlasciciel domu w ktorym mieszkam juz ponad 25 lat, przezylem w tym
                  czasie wzloty i upadki, wszystkie mozliwe finasowe kryzysy i wiem o
                  czym mowie,
                  kiedys jak pozyjesz jeszcze troche wspomnisz z rozewnieniem moje
                  slowa - jesli dobrze zarabiasz, jesli cie stac na kupno mieszkania
                  to kup, nie czekaj lepszych czasow, zycie przeminie a ty sie ich
                  nigdy nie doczekasz bowiem apetyt rosnie w miare jedzenia,
                  dzis moze zadowoli cie dwa pokoje z kuchnia na Targowku czy
                  Pelcowiznie, za kilka lat bedziesz chciala zamieszkac w Wilanowie a
                  moze w jego bardziej luksusowej czesci i czekajac, odkladajac nigdy
                  tego celu nie osiagniesz, on sie bedzie oddalal szybciej niz ci sie
                  dzisiaj wydaje
        • Gość: zz Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: *.aster.pl 27.08.08, 19:10
          no bo trochę jest wyrzucaniem, za granicą jeszcze wynajmowane mieszkania czy
          domu się urządza po swojemu, u nas co najwyżej kupuje się najtańszy stół czy
          szafkę z ikei. Ja wole mieszkać tak jak chcę
          I po 30 latach jest duża szansa że będziesz miał nic, a i nie jest tak jak
          niektórzy tu sugerują że takie 30-letnie mieszkania są nic nie warte, w-wie
          chodzą po 6-7tys
          • Gość: aniko16 Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: 217.153.180.* 28.08.08, 09:34
            Zgadzam się. Jestem w stanie zrozumieć argument wygody. Rzeczywiście
            nie wszyscy lubia szarpać się z urządzaniem mieszkania, tym bardziej
            że w Polsce każdą klitkę, nawet do zmiany za kilka lat traktuje się
            jak coś docelowego. Jednak przekonywanie o możliwości kupienia za
            zaoszczędzone pieniądze za ileś tam lat mieszkania za gotówkę jest
            czystą naiwnością. Jeżli ktoś nie ma dużych dochodów to jedyną
            szansą na własność domu lub mieszkania jest kupno na kredyt i to jak
            najwcześniej. Naiwnością jest myślenie że odsetki pokryją wzrost cen
            nieruchomości. W Londynie domy drożeją o 100% co 7 lat. Podobnie
            jest lub będzie w Warszawie. Mieszkanie które kupiłam w
            apartamentowcu w doskonałej lokalizacji na przestrzeni 5 lat (2001-
            2006) zdrożało 3- krotnie.
            • Gość: A Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: 217.33.252.* 28.08.08, 13:15
              Niektorzy dadza spokojnie rade kupic mieszkanie za gotowke. Nie kazdy trzyma
              pieniadze w banku, sa rozne instrumenty inwestycyjne i da sie uzbierac gotowke
              na zakup mieszkania/domu.

              Wystarczy odpowiednio duzo zarabiac :-)
        • Gość: A Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: 217.33.252.* 28.08.08, 13:11
          Nie przesadzasz z tym czasem poswieconym na urzadzenia mieszkania?
          Po roku albo szybciej zapomina sie o takich rzeczach jak dyskusje na temat
          plytek czy czas poswiecony na wspolprace z ekipa budowlana.
          Zreszta nie wiem kto prowadzi niekonczace sie dyskusje na temat plytek ;) Sa
          ciekawsze tematy rozmow :-)
          • Gość: aniko Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: 217.153.180.* 29.08.08, 09:18
            Może rzeczywiście przesadzam ale aktualnie jestem tym zajęciem
            zmęczona bo pochłania zbyt wiele czasu i energii. Nawet jeżeli
            dyskusje sa krótkie to zazwyczaj nie kończy się a jednej wizycie w
            jednym sklepie. Wszystko to wymaga mnóstwo czasu, energii i nerwów.
            oczywiście tylko dla nielicznych jest to przeszkodą w kupowaniu
            własnego lokum. Dla mnie nie jest.
            • Gość: Gosc1 Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic IP: *.gprs.plus.pl 30.08.08, 20:17
              Przewidywanie cen nieruchomosci jak i kursow walut jest zawsze
              troche wrozeniem z fusow albo przewidywaniem prognozy
              dlugoterminowej.Ale kazdy interpretuje informacje na swoj sposob.Ten
              co kupil mieszkanie przed boomem mysli ze NA PEWNO nieruchomosci
              nadal w tym tempie beda drozaly (no bo zdrozaly 100-200% w ciagu
              ostatnich 5 lat).Ci co planuja dopiero cos kupic maja nadzieje, ze
              obecna stagnacja w sprzedazy nieruchomosci spowoduje spadek
              cen.Faktem jest ze niedawny niewiarygodny boom cenowy byl
              spowodowany przez banki, ktore zliberalizowaly zasady przyznawania
              kredytow hipotecznych.Ta sytuacja sie zmienila i caly czas zmienia
              stad juz teraz z punktu widzenia bankow nie wszystkich stac na
              kredyt (a np. 2 lata temu byloby ich stac).
              Mysle, ze naiwnoscia jest wierzenie w to, ze ceny nadal beda bardzo
              rosly.Beda pewnie rosly w dlugiej perspektywie natomiast obecnie w
              takiej W-wie sa wyzsze niz np. w Wiedniu, Brukseli czy Atenach wiec
              ile jeszcze moga zdrozec? Raczej nie ma co wierzyc w to ze Warszawa
              stanie sie druga Moskwa pod wzgledem cen.
              • skagerak Re: Warszawa - kto wynajmuje zamiast kupic 31.08.08, 18:21
                P> rzewidywanie cen nieruchomosci jak i kursow walut jest zawsze
                > troche wrozeniem z fusow

                nie, to nie jest wrozenie z fusow a z czytania statystyk i
                obserwacji rynku przez dlugie lata, proponuje zebys sie tym
                zainteresowal w miejsce bezpodstawnego nazywania innych naiwnymi,
                nikt nie twierdzi, ze ceny beda rosly w tym samym tempie ale ten co
                ma jakies o tym pojecie twierdzi, ze beda rosly przynajmniej wraz z
                inflacja a zazwyczaj szybciej od inflacji,
                wybacz ale twoje twierdzenie jest naiwne, ze ceny spadna,
                zalozmy jednak, ze twoje przewidywania sa sluszne, ze ceny spadna
                ale nie tlumaczysz w stosunku do czego czyli do jakiej ceny ?
                90% ludzi kupuje dach nad glowa bo musi go miec a nie dla spekulacji
                i ci nie sa dotknieci "spadkiem ceny" o ktorej nam tu opowiadasz,
                dla tych aktualna wartosc nieruchomosci nie ma zadnego znaczenia
                poza zabawa w "bogacenie sie lub nie" bo dopoki w niej mieszkaja
                wartosc rynkowa jest ZEROWA,
                chwilowym spadkiem cen ale tylko chwilowym bo w dluzszej
                perspektywie ceny wroca "do normy" moga, ba musza zaimowac sie tylko
                ci, ktorzy kupili nieruchomosc w celach spekulacyjnych czyli z mysla
                o szybkim zarobku, tak ci w takiej sytuacji bede musieli na zarobek
                nieco poczekac,
                inna sprawa to opowiadanie o cenach w innych krajach, uwazam to za
                calkowity bezsens, to mi przypomina podawanie zarobkow z jakiegos
                afrykanskiego kraju, ze ktos tam zyje za dolara dziennie bez
                wytlumaczenia, ze jednak moze za tego dolara wyzyc,


                pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka