Dodaj do ulubionych

Z czego oni żyją?

03.03.18, 15:31
O radosnym idiotyzmie zwanym Szaletem Miłości napisaliśmy już na tym forum ładne parę metrów bieżących postów i wątków. Mnie teraz zaczęło nurtować inne zagadnienie, dotyczące stadła Nadszympansa i Syrenkosarenki. Z czego oni mianowicie żyją?

Nadszympans jest nauczycielem w podstawówce i jako taki w pieniądzach się nie tarza. Larwa, śpiewaczka, nie jest wszakże Anną Netrebko i żadna La Scala, ani inne Metropolitan do stóp jej dolarów nie miota. Małgorzatą Walewską też nie jest i w telewizyjnym szoł sobie nie dorobi. A sądząc z tego, co w książkach, jej kariera opiera się na chałturkach, tu koncercik, tam występik. Z samych chałturek zaś może sobie uścibolić co najwyżej mizerne grosze. A i to odpadnie przynajmniej na chwilę, gdyż ciąża, poród i cała ta rozrywka zaraz po.

Z czego zatem państwo Nadszympansostwo żyją i zamierzają utrzymywać dziecię? Z tej jednej, chudej belferskiej pensyjki? Okej, szalecik rozbuduje im zapewne Gruszka Wszechmogący, z resztek po kolejnej szklarni, ale co dalej? Szalecik trzeba ogrzać, za wodę, jeśli z rurociągu, zapłacić, za prąd takoż. Trzeba coś jeść i niekoniecznie szyszki z tego świerka przy szalecie. W coś się ubrać. Jakoś dojechać do miasta w celach zarobkowych.
A dziecko to już w ogóle, żywa skarbonka. Odzież, pożywienie, pieluchy, inne niezbędne utensylia, kasa leci jak woda z kranu.

I co, wszystko z tej jednej, nadszympansiej pensyjki? Jak nic mam wizję anioła, który przynosi Maszpaństwu codziennie bochenek chleba rajskiego, jak nie przymierzając ojcu Scholastykowi z "Igraszek z diabłem". I w promocji mleko w proszku dla małoletniego.
Obserwuj wątek
    • miodowocytrynowa Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 15:50
      No przecież wg Borejków dzieci tylko pieknie pachną i nic nie kosztują. Zapomniałaś jak w " JT" cała rodzinka pociesza Pyzę " takie małe dziecko, co ono zje ?". Ciuchy i wózki się pozbiera po wszystkich borejkowskich progeniturek, wykarmi się kaszką na mleku, a co się tam bedą kosztami przejmować!:)
    • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 15:51
      Nadszympans cos tam na plantacji robi, zakladam, ze i dochod z tego ma. To znaczy udzial w dochodach, jak wielki, nie wiadomo. Czy to kolko gramatyczne jest platne jako nadgodziny, czy robi to w ramach etatu ? Tak czy inaczej jako nauczyciel co najwyzej kontraktowy w McD rzeczywiscie zarabia niewiele, ale i potrzeby ma niewielkie, jest "przy rodzicach". Forsa nie szasta, skoro to trzydniowe Wilno to caly miesiac miodowy :)
      Obecnie juz moze byc mianowanym, ale finansowo nadal szalu nie ma. Korki to mu zla.m wymyslila, nie MM. A Larwa poki co raczej generuje koszty niz przynosi dochod :)
      Jezeli wszystkie koszty utrzymania szaletu (ogrzewanie, wywoz nieczystosci itp) przerzucili na Daglezje, to skromnie bo skromnie, ale przezyja. Jesli nie - czarno widze.
      • verdana Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 15:58
        Cóż. Ludzie żyją z nauczycielskiej pensji+ chałtur tej drugiej osoby. Nawet dzieci mają. Mam wrażenie, ze już nie tylko MM zaczyna być oderwana od realnej rzeczywistości. Młode małżeństwa z dziećmi rzadko kiedy bywają zamożne.
        • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:15
          Poza tym z tych "chalturek, tu koncercik, tam występik" pieniążki mogą być lepsze niż ze sztuczki wysokiej. Na tym chałtura polega, że się na niej zarabia.
          • bupu Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:31
            potworia napisał(a):

            > Poza tym z tych "chalturek, tu koncercik, tam występik" pieniążki mogą być leps
            > ze niż ze sztuczki wysokiej. Na tym chałtura polega, że się na niej zarabia.

            Taaak, już widzę, jak szołbiz rozrywa kompletnie nieznaną śpiewaczkę na lewo i prawo, oferując jej bajońskie sumy. A Larwa ppoza tym nie do kotleta śpiewa, ani na festynie, tylko w kościele. Więc sztuczka, jeśli nie wysoka, to wysokawa.
            • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:41
              To już nie wiem na czym polega Twoja obawa: że chałturzy, czy że nie chałturzy.
              W kościołach mogą odbywać się całkowicie profesjonalne i doskonale platne koncerty. Zwłaszcza szwajcarskich.
              • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:47
                potworia napisał(a):

                > To już nie wiem na czym polega Twoja obawa: że chałturzy, czy że nie chałturzy.

                Bardzo niewiele wiemy o jej spiewaczych dzialaniach. Male szanse, by zaistniala.

                >
                > W kościołach mogą odbywać się całkowicie profesjonalne i doskonale platne konc
                > erty. Zwłaszcza szwajcarskich.

                Zgadza sie, ale katedra w Lozannie to raczej koncerty organowe :)
                Poza tym koszta dojazdu i pobytu - chalturzystka, a nawet artystka zaspiewa i wio dalej, na nastepny wystep. Nie siedzi na miejscu. A Larwa siedzi.
              • bupu Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:55
                potworia napisał(a):

                > To już nie wiem na czym polega Twoja obawa: że chałturzy, czy że nie chałturzy.

                Primo, nie mam żadnej obawy, secundo, przecz tłumaczę, że Larwa nie ma stałej pracy, tylko dorywcze występy. Gwiazdą nie jest, więc bajońskich sum jej nie płacą. Ergo, nie zarabia za wiele, a przez jakiś czas (ciąża, poród, połóg) nie będzie zarabiać wcale. Ponadto chałtur dla śpiewaków operowych nie jest tak wiele, zatem żeby się załapać trzeba mieć dobrą sieć kontaktów. Jakie kontakty może mieć Laura, po borejkowsku izolująca się od wszystkich?


                > W kościołach mogą odbywać się całkowicie profesjonalne i doskonale platne konc
                > erty. Zwłaszcza szwajcarskich.

                Mogą. Prawdopodobieństwo, że na takowy koncert ściągną nikomu nie znaną śpiewaczkę z Polski jest takie więcej bliskie zeru.
                • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:08
                  Otóż nie. Życie kulturalne, wbrew pozorom, nie opiera się wyłącznie na gwiazdach. Europejski obieg kulturalny jest żywy i obficie dotowany. Koncertują, podróżuja i są zapraszani i opłacani również artyści spoza ścisłej czołówki. Również młodzi, u początków kariery, jeśli mają interesujący potencjał.

                  Jest chodzi o chaltury, to półgodzinny recital na korporacyjnej imprezie dla średniej kadry menadżerskiej pozwala spokojnie przeżyć kilka miesięcy. I mówię tu o studentce, nie gwieździe.

                  Scenariuszy jest wiele.
                  • bupu Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:20
                    potworia napisał(a):

                    > Otóż nie. Życie kulturalne, wbrew pozorom, nie opiera się wyłącznie na gwiazdac
                    > h. Europejski obieg kulturalny jest żywy i obficie dotowany. Koncertują, podró
                    > żuja i są zapraszani i opłacani również artyści spoza ścisłej czołówki. Również
                    > młodzi, u początków kariery, jeśli mają interesujący potencjał.

                    Ciekawe kto i jak miałby dostrzec ten potencjał u Larwy, która nic nie robi, żeby zaistnieć.
                    • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:24
                      Jest o tym w Dęblinie, o tym nicnierobieniu?
                      Bo wcześniej po prostu nie ma nic o Laurze w kontekście profesjonalnym.
                      • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:25
                        Sorry, mój autokorektor szaleje. W Febliku, nie w Dęblinie.
              • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 19:55
                potworia napisał(a):


                > W kościołach mogą odbywać się całkowicie profesjonalne i doskonale platne konc
                > erty. Zwłaszcza szwajcarskich.

                Zwłaszcza krocie zapłacą młodej, nikomu nieznanej śpiewaczce z Polski.
                A w ogóle co wy z tą Szwajcarią, o ile pamiętam, Laura śpiewała w katedrze w Lozannie przy okazji wyjazdu wakacyjnego śladami Mickiewicza. Nie była na tournee. Wprawdzie jakim cudem zaśpiewała, wyjaśnione nie był, weszła i się przyłączyła do organisty? I to otworzyło jej drogę do sławy w Szwajcarii?
                • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 20:19
                  No, to faktycznie surrealna wizja, ale na czym właściwie oparta? Ja to raczej widzę tak, że przy okazji koncertu w Lozannie artystka postanowiła trochę zostać i pozwiedzać okolice w towarzystwie męża. Tak się robi i nie ma w tym nic dziwnego. I naprawdę nie pojmuję, dlaczego fakt, że zawodowa śpiewaczka zawodowo (czyli odpłatnie) śpiewa, miałby być jakimś niewyobrażalnym wybrykiem natury i przywilejem, dostępnym dla wybrańców losu.To taki sam zawód jak każdy. Czy tylko wybitnym hydraulikom - fizjoterapeutkom - listonoszom należą się pieniądze za pracę? A może takim z przynajmniej pięcioletnim stażem pracy?
                  Zagraniczny koncert nie jest może chlebem powszednim dla młodych śpiewaczek świeżo po dyplomie, ale w obecnych realiach nie jest również jakimś bógwico - wystarczy trochę operatywności i umiejętność wypełniania wniosków, jakieś kontakty, które się na ogół nawiązuje w trakcie studiów. Umiejętności wokalne absolwentka Akademii Muzycznej zakladam, że posiada.
                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 20:35
                    potworia napisał(a):

                    > No, to faktycznie surrealna wizja, ale na czym właściwie oparta?

                    Na tym, ze w WdO mowa o wyjezdzie sladami Mickiewicza. I o zadnym koncertowaniu nie ma mowy, nikt nie przejmuje sie zadnym wystepem. Dopiero w F dowiadujemy sie , ze "spiewala w katedrze" i w dodatku anielsko. przy czym jest to powiedziane istotnie tak, jakby weszla i sobie zaspiewala.

                    naprawdę nie pojmuję, dlaczego fakt, że zawodowa śpiewaczka zawodowo (c
                    > zyli odpłatnie) śpiewa, miałby być jakimś niewyobrażalnym wybrykiem natury i pr
                    > zywilejem, dostępnym dla wybrańców losu.

                    Wybacz, ale absolwentka akademii muzycznej to jeszcze nie zawodowa spiewaczka. Takowa zostanie, jak zacznie zawodowo spiewac. Tak samo, jak dentystka z dyplomem jest w zasadzie dentystka, ale tylko potencjalna, poki nie zacznie zawodowo leczyc zebow.


                    > Zagraniczny koncert nie jest może chlebem powszednim dla młodych śpiewaczek świ
                    > eżo po dyplomie,

                    Laura nie jest ani spiewaczka mloda, ani swiezo po dyplomie. Na dyplomowym roku to ona byla w McD, trzy lata wczesniej. W F dobija 29 i nic nie wiadomo o jej dokonaniach. Czy zagranicznych, czy krajowych, ona zawodowa nie istnieje. A spiewaczka, ktora do trzydziestki nie zaistniala, w zasadzie kariere ma juz z glowy. Zwlaszcza sopranistka.


                    • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 20:56
                      tt-tka napisała:

                      > potworia napisał(a):
                      >
                      > > No, to faktycznie surrealna wizja, ale na czym właściwie oparta?
                      >
                      > Na tym, ze w WdO mowa o wyjezdzie sladami Mickiewicza. I o zadnym koncertowaniu
                      > nie ma mowy, nikt nie przejmuje sie zadnym wystepem. Dopiero w F dowiadujemy s
                      > ie , ze "spiewala w katedrze" i w dodatku anielsko. przy czym jest to powiedzi
                      > ane istotnie tak, jakby weszla i sobie zaspiewala.

                      Można spokojnie, bez szkody dla fabuły i naruszania prawdopodobieństwa pożenić obie dane. Choćby w sposób, który zaproponowałam w poprzednim poście.
                      >
                      > naprawdę nie pojmuję, dlaczego fakt, że zawodowa śpiewaczka zawodowo (c
                      > > zyli odpłatnie) śpiewa, miałby być jakimś niewyobrażalnym wybrykiem natur
                      > y i pr
                      > > zywilejem, dostępnym dla wybrańców losu.
                      >
                      > Wybacz, ale absolwentka akademii muzycznej to jeszcze nie zawodowa spiewaczka.
                      > Takowa zostanie, jak zacznie zawodowo spiewac. Tak samo, jak dentystka z dyplo
                      > mem jest w zasadzie dentystka, ale tylko potencjalna, poki nie zacznie zawodowo
                      > leczyc zebow.

                      Aha. Zatem dlaczego na wieść o jakiejś udanej plombie zakładasz, że ta dyplomowana dentystka leczy zęby hobbystycznie, bo właśnie jakaś szczęka wpadła jej przypadkiem w ręce?
                      >
                      >
                      > > Zagraniczny koncert nie jest może chlebem powszednim dla młodych śpiewacz
                      > ek świ
                      > > eżo po dyplomie,
                      >
                      > Laura nie jest ani spiewaczka mloda, ani swiezo po dyplomie. Na dyplomowym roku
                      > to ona byla w McD, trzy lata wczesniej. W F dobija 29 i nic nie wiadomo o jej
                      > dokonaniach.

                      No właśnie. Nie wiadomo. Bo ostatnim razem widzieliśmy ją w dniu ślubu, parę lat wcześniej i nie jej kariera była przedmiotem opowieści.


                      Czy zagranicznych, czy krajowych, ona zawodowa nie istnieje.

                      Wybacz, to już jest metapoziom, od którego kręci mi się w głowie. Przestała istnieć pomiędzy jedną książką a drugą?

                      A spi
                      > ewaczka, ktora do trzydziestki nie zaistniala, w zasadzie kariere ma juz z glo
                      > wy. Zwlaszcza sopranistka.
                      >
                      Tetetko, oczywiście masz prawo zakładać, że znajomy od którego od trzech lat nie masz wieści, nie żyje. Ale są też inne opcje, może nawet bardziej prawdopodobne.
                      • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 21:46
                        Nie "przestala istniec miedzy jedna ksiazka a druga", tylko nie pojawila sie. Ta kariera Larwy.
                        Na dyplomowym roku jej dorobek to spiew w scholi i nic wiecej.
                        Trzy lata pozniej nie slyszymy o zadnych jej wystepach, sukcesach ani staraniach. Poza tym z dudy wzietym w Lozannie, dokad pojechala z mezem na wycieczke, a nie na wystepy. Tak nam to napisano.

                        Nie, Potworio. Nie zakladam, ze nie zyje, bo nie musza go widziec - cos sie jednak slyszy. Gabona w pracy ani przy pracy nie widzimy, ale wiemy, ze pracuje. Pobiera pensje. Chalturzy. Jest dr hab.
                        Laura kwitnie przy boku i pod reka Jadama i to wszystko. Za malo na sukces spiewaczy, a nawet na bycie spiewaczka. Chocby i taka bez sukcesow.
                        • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 22:21
                          Z karierą Laury będzie przypuszczam podobnie jak z pracą zawodową wszystkich Borejkówien (poza Idą, jej obraz jest w miarę sugestywny). Teoretycznie będzie kwitła, w praktyce będziemy gwiazdę oglądać w kuchni, w kruchcie i nad kołyską. Akademicki byt Gaby, kreowany od 10 tomów też się na ogół wyczerpuje we wzmiankach, że idzie albo wraca. Różnica jest tylko ilościowa.
          • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:43
            potworia napisał(a):

            > Poza tym z tych "chalturek, tu koncercik, tam występik" pieniążki mogą być leps
            > ze niż ze sztuczki wysokiej. Na tym chałtura polega, że się na niej zarabia.

            O spiewaczych dzialaniach larwy sobie przypominam, i tak
            - schola. Raczej nieodplatnie imho.
            - konkurs "slowiki wielkopolskie" czy jakos tak. Udzial w konkursie to raczej wydatek niz zarobek.
            - wystep w szkole Lusi. Na pewno za friko, poza tym potraktowany na odwal sie, ciocia uczennicy przyszla i zaspiewala. Bez uzgodnienia repertuaru, bez chocby jednej proby z akompaniatorem.
            - ta Lozanna. Szwajcaria, zdaje sie, to dosc drogi do zycia kraj. Wystep w katedrze vs hotel, spozycie i turystyka. Zarobila, nawet jesli placili ?
            • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:00
              Nie wiem dlaczego profesjonalna śpiewaczka miałaby nie zarobić na koncercie organizowanym przez europejską instytucję kultury w bogatym kraju. Dieta, hotel i bilet lotniczy to raczej standardowy dodatek w takich wypadkach.
              To, co robiła jako licealistka albo jeszcze studentka przynależy jednak do trochę innego porządku.
              • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:07
                potworia napisał(a):

                > Nie wiem dlaczego profesjonalna śpiewaczka miałaby nie zarobić na koncercie org
                > anizowanym przez europejską instytucję kultury w bogatym kraju.

                Najpierw musi zaistniec jako0 ta spiewaczka.

                Dieta, hotel i
                > bilet lotniczy to raczej standardowy dodatek w takich wypadkach.

                Dieta, jedna. Hotel, na gora dwie doby. Oni w tej Lozannie siedzieli pare tygodni, juz po zakonczeniu wystepow.


                > To, co robiła jako licealistka albo jeszcze studentka przynależy jednak do troc
                > hę innego porządku.

                Jezeli spiewczka lat 25 na dyplomowym roku ma za popisowy numer cavatine pisana jako spiewanka dla 12-letniej wykonawczyni, to male szanse wobec konkurencji. To spiewaja jako solowke uczennice czwartej klasy muzycznej szkoly podstawowej :)
                • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:18
                  Nie, niekoniecznie zaistnieć. Być zauważona na egzaminie, zarekomendowana przez profesora, zrobić świetne demo i bezczelnie wysłać je do odpowiedniej instytucji. Są takie historie.

                  Nie czytałam Feblika. Jeśli siedzieli, to widać mieli za co. Zazdroszczę, Szwajcaria jest piękna, ale drenuje kieszeń.

                  Ależ rzecz nie w stopniu skomplikowania numeru, tylko w jakości wykonania i oryginalności aranżu

                  Nie cierpię Laury. Dla mnie jest pretensjonalną bździągwą. Ale nie ma dowodów zarówno na pomyślny jak i niepomyślny przebieg jej kariery. Można domniemywać różne scenariusze, ale należy pamiętać, że to tylko domniemanie.
                  • panna.ze.dworku Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 01:55
                    Potworio... No, niestety, ale to domniemania oparte na tekście. W przeciwieństwie do twoich, opartych tylko na wierze w to, że skoro pani MM NIE NAPISAŁA, że Laura karierę zawaliła bo MĄŻ - to znaczy, że te La Scale i Royal Albert Halle się o nią tłuką. No to opierając się na tym, czego MM nie napisała: co powiesz na domniemanie, oparte na tym, że MM tego NIE NAPISAŁA, że Gaba między Januszem a Kalarepą miała 159 475 584 438 kochanków z czego połowa to byli jej studenci? ;)
                    Domniemanie równie "realne" jak ta (twoim zdaniem pewna) kariera Laury...
                    • potworia Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 09:19
                      Panno ze dworu, ja oczywiście rozumiem, że cudze domniemanie jest w przeciwieństwie do trawy w cudzym ogródku mniej zielone, niemniej. W tekście stoi jasno, że śpiewała w kościele w Lozannie. W moich oczach wygląda to na epizod z życia osoby zawodowo śpiewającej. W moim bąbelku jest bardziej prawdopodobne, że ktoś, kto sezonie czwartym studiuje medycynę, w sezonie piątym nie nosi stetoskopu dla dekoracji. Uprawianie wyuczonego zawodu nie jest galopującym nieprawdopodobieństwem, nawet w świecie Małgorzaty Musierowicz.
                      Porównania z kochankami Gaby nie skomentuję, ani śmieszne, ani przyjemne, ani trafione. A twoje domniemanie - skoro w wakacyjnej książce o zbiorowym turlaniu się po zielonej trawce nie ma słowa o pracy zawodowej Laury, to zapewne kwitnie ona bezczynnie wśród daglezji - jest również dość luźno oparte na tekście. Masz do niego prawo, ale proszę, wygłaszaj je w oderwaniu os moich postów, bo nie lubię być obiektem mało subtelnego i bezinteresownego pojazdu ze strony świeżo zobaczone go nicka.
                      A przy okazji - mało realne jest dla mnie całe to uniwersum słabych, niechlujnie napisanych książek. Spór nie toczy się o fikcyjną Laurę, tylko o zasadę interpretacji tekstu, dopuszczającą pewną dowolność, choć niektórzy sprawiają wrażenie, jakby posiedli klucz do jakiejś oświeconej wykładni.
                      • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 09:37
                        potworia napisał(a):
                        W tekście stoi jasno, ż
                        > e śpiewała w kościele w Lozannie. W moich oczach wygląda to na epizod z życia o
                        > soby zawodowo śpiewającej.

                        W moim nie. Spiewac, nawet w kosciele, to i ja sobie moge. Epizodycznie.

                        W moim bąbelku jest bardziej prawdopodobne, że ktoś,
                        > kto sezonie czwartym studiuje medycynę, w sezonie piątym nie nosi stetoskopu d
                        > la dekoracji.

                        W moim tez. to akurat. Jednakowoz zawody, ogolnie artystyczne, wymagaja wiecej staran o zatrudnienie.

                        >Uprawianie wyuczonego zawodu nie jest galopującym nieprawdopodobi
                        > eństwem, nawet w świecie Małgorzaty Musierowicz.

                        Niestety. Zawodowe spiewanie, zwlaszcza zalatwienie sobie wystepow, zdobycie ofert itp nie ogranicza sie do zrobienia dyplomu. Wymaga cech i zachowan, ktorych Laura nigdy nie przejawiala. Np operatywnosci, skutecznosci, konsekwencji, samodyscypliny, opanowania... dlugo mozna wyliczac. Naprawde, zeby wystepowac, nie wystarczy skonczyc szkoly.

                        • potworia Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 09:51
                          tt-tka napisała:

                          > Niestety. Zawodowe spiewanie, zwlaszcza zalatwienie sobie wystepow, zdobycie of
                          > ert itp nie ogranicza sie do zrobienia dyplomu. Wymaga cech i zachowan, ktorych
                          > Laura nigdy nie przejawiala. Np operatywnosci, skutecznosci, konsekwencji, sam
                          > odyscypliny, opanowania... dlugo mozna wyliczac. Naprawde, zeby wystepowac, nie
                          > wystarczy skonczyc szkoly.

                          Naprawdę to wiem i zgadzam się całkowicie. (Mój rodzony brat jest muzykiem, jego partnerka też, takoż i czwórka jej rodzeństwa. Sama też mam wolny zawód). Laura nie była wiarygodna nawet jako studentka. I również wątpię, żeby MM wiarygodnie napisała zawiłości rynku artystycznego i cały ten trud zawodowego startu. Zaserwuje nam raczej jakąś baję, w której Laura będzie prosto z sal koncertowych wracać w stęsknione ramiona męża i dziecięcia. Bo MM nie będzie również w stanie napisać, że nie powiodło jej się zawodowo. To przecież Borejkówna, więc jej się należy.
                          >
                          • potworia Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 09:58
                            A dałoby się małym kosztem i prosto. Dostała mała partię w którejś z realizacji poznańskiej opery, potem wskoczyła na zastępstwo za rozchorowaną sopranistkę w kilku innych produkcjach, w końcu zaproponowano jej etat. Wcale nierzadki scenariusz.
                        • guineapigs Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 10:54
                          Tt-tka slusznie zauwazyla, ze:

                          'Niestety. Zawodowe spiewanie, zwlaszcza zalatwienie sobie wystepow, zdobycie ofert itp nie ogranicza sie do zrobienia dyplomu. Wymaga cech i zachowan, ktorych Laura nigdy nie przejawiala. Np operatywnosci, skutecznosci, konsekwencji, samodyscypliny, opanowania... dlugo mozna wyliczac. Naprawde, zeby wystepowac, nie wystarczy skonczyc szkoly.'

                          Zwroce tez uwage, ze spiewakiem operowym, operetkowym czy chociazby piosenkarzem popowym to nie jest tak - hop siup, skonczylam szkole i jestem. Ci ludzie musza non-stop cwiczyc glos, chodza przeciez na lekcje spiewu. No moze nie jacys podrzedni, co spiewaja disco polo po remizach powiatu Kozie Glowy Mniejsze, ale ci, ktorzy chca byc najlepsi - to z pewnoscia. Nie grzebie w zyciorysach piosenkarek typu Adele czy Beyonce, ale przypuszczam, ze pomiedzy koncertami i nagrywaniem plyt maja zajecia z profesjonalnymi nauczycielami spiewu - po prostu konkurencja jest taka na rynku, ze juz nie wystarczy po prostu umiec spiewac 'z natury', ale trzeba sie szkolic by byc lepszym niz ogromna konkurencja. A spiewaczka operowa to juz na 100 proc musi miec profesjonalne zajecia ze spiewu, bo jej po prostu gardlo siadzie jak po kilku miesiacach nicnierobienia nagle bedzie probowala zaspiewac Lucje z Lammermooru - o ile wogole da rade cos zaspiewac na jako-takim poziomie bez regularnych cwiczen.
                          Przypuszczam, ze etatowi pracownicy Opery i tym podobnych instytucji maja takie zajecia za darmo, jako wliczone w ze tak powiem pensum, ale juz 'wolni strzelce' jak Laura to musza placic, i to nie 20 zl za godzine raz w tygodniu. Takie lekcje to nie korepetycje z chemii czy gramatyki jezyka polskiego na poziomie szkoly sredniej, a profesjonalne warsztaty muzyczne dla zawodowcow.
                          Czyli Jadam, jesli chce miec zone spiewaczke, musi wysuplac miesiecznie znaczna kaske na jej lekcje spiewu. Albo Laura musi sobie na nie zarobic.

                          A tak OT i BTW: wymyslilam sposob na to, ze ja tez moge zarabiac spiewaniem. To bedzie tak: stane sobie gdzies na rynku np. Poznania, zaczne spiewac, przed soba poloze kapelusz a za soba ustawie baner: 'Zaplac - a przestane spiewac'.
                          Bede kosic taka kase, ze lomatulu!!!!
                          • potworia Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 11:19
                            Elementem kształcenia zawodowego jest wyposażenie studenta w technikę dbania o głos i ćwiczenia go. Oczywiście w ramach obowiązującego na danej uczelni paradygmatu. Rozwój zawodowy wymaga rzecz jasna nieustannego aktualizowania i rozszerzania wiedzy - co dotyczy chyba wszystkich profesji, nie tylko śpiewaków operowych.
                          • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 12:21
                            guineapigs napisała:

                            > A tak OT i BTW: wymyslilam sposob na to, ze ja tez moge zarabiac spiewaniem. To
                            > bedzie tak: stane sobie gdzies na rynku np. Poznania, zaczne spiewac, przed so
                            > ba poloze kapelusz a za soba ustawie baner: 'Zaplac - a przestane spiewac'.
                            > Bede kosic taka kase, ze lomatulu!!!!

                            Aaaa ! Ile mam Ci zaplacic odstepnego, Guin, za ten pomysl ? Milionerka zostane !
                          • hamerykanka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 16:21
                            Od razu skojarzylo mi sie z odcinkiem "Rancza", gdzie Pietrek przekupuje nauczyciela spiewu, zeby udzielal lekcji jego zonie...choc przedtem uznal, ze nie warta jest jego czasu, delikatnie ujmujac.
              • bupu Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:16
                potworia napisał(a):

                > Nie wiem dlaczego profesjonalna śpiewaczka miałaby nie zarobić na koncercie org
                > anizowanym przez europejską instytucję kultury w bogatym kraju. Dieta, hotel i
                > bilet lotniczy to raczej standardowy dodatek w takich wypadkach.
                > To, co robiła jako licealistka albo jeszcze studentka przynależy jednak do troc
                > hę innego porządku.

                Przepraszsz, ale my nie wiemy kto organizował ten koncert. Wiemy za to, że Maszpaństwo wszędzie płaciło żywą gotówką, więc diety raczej nie było. A zważywszy na fakt, że Larwa jest śpiewaczką zupełnie nie znaną, poważnie wątpię, czy jakakolwiek poważna instytucja kulturalna w rozsądnej i praktycznej Szwajcarii zechciałaby ją zapraszać, płacąc za hotel, dietę i bilet plus soczyste wynagrodzenie. Już raczej podejrzewałabym jakiś koncert polonijny po taniości.
                • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:19
                  Płacili gotówką, więc diety nie było? Możesz wyjaśnić?
                  • bupu Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:21
                    potworia napisał(a):

                    > Płacili gotówką, więc diety nie było? Możesz wyjaśnić?

                    ...nie opowiada się rodzinie z wypiekami na obliczu, że płaciło się na wakacjach żywą gotówką omójboże, jeśli miało się jakieś dodatkowe dofinansowanie.
                    • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:27
                      No dieta ewentualna mogła obejmować dwa, trzy dni okolokoncertowe i jedną osobę. Reszta wakacji pewnie już za własne. Jeszcze raz, zazdraszczam.
                • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:40
                  Są poważne programy i instytucje kultury zajmujące się wyłącznie promocją młodych twórców. A w cywilizowanych krajach raczej nie ma przyzwolenia na artystyczny wyzysk - bo tylko tak można określić sytuację, w której artysta śpiewa za psi grosz, a dojeżdża i nocuje za swoje. To, że uważamy taką sytuację za naturalną dowodzi tylko, że przestaliśmy dostrzegać rodzime patologie.
                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:46
                    Moze dojezdzac i nocowac za sponsorskie, ale nie dluzej, niz trwaja wystepy !
                    • potworia Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:48
                      Ano pewnie, że tak. Widać im się powodzi w tym różanym biznesie.
                      • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 18:43
                        Ze w rozanym biznesie sie dobrze wiedzie, to bardzo sie ciesze :) - tylko, bagatelka, NIE IM.
                        Bratu, Krzyskowi. I panu Gruszce oczywiscie. Jadam robi tam za pomagiera z doskoku, codzienne dojazdy do Poznania, praca w szkole i w kolku raczej mu za wiele czasu nie zostawia. Larwy "robiacej w kwiatach" czy handlujacej nimi w ogole nie widze, ani w ksiazkach, ani oczami wyobrazni.
                        Znaczy tesciowie lub szwagier uzyczaja zyskow.
        • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:16
          Verdano, zyja, ale nie w szalecie, ktory generuje koszty znacznie przewyzszajace mieszkanie w bloku. O kamienicy nie mowiac. O chalturach Larwy nic nam nie wiadomo, spiewala w Lozannie jak aniol, ale czy odplatnie ? Jesli, to czy to pokrylo choc koszta podrozy i pobytu ?
          Nie zapominaj, ze DWIE pensje uczelniane plus liczne chaltury "ledwo wystarczaly na codzienne wydatki" w komunalnym mieszkaniu.
          • verdana Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:47
            Nie wiem czy generuje.Kredyt+ czynsz zazwyczaj generują wyższe koszty.
            • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:51
              Zajrzyj do watku o blekitnym szalecie. Samo ogrzewanie to koszt kilkuset zlotych. Wywoz szamba. Zuzycie pradu. Konserwacja wolnostojacego budynku. Dojazdy do miasta.
              Nie mowiac o tym, ze za to, co poszlo na budowe i wykonczenie spokojnie mogli obejsc sie bez kredytu i nie placic rat.
              • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 16:52
                tt-tka napisała:

                > Zajrzyj do watku o blekitnym szalecie. Samo ogrzewanie to koszt kilkuset zlotyc
                > h.

                ...wiosna i jesienia. Zima sporo wiecej.
                • bupu Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:01
                  tt-tka napisała:

                  > tt-tka napisała:
                  >
                  > > Zajrzyj do watku o blekitnym szalecie. Samo ogrzewanie to koszt kilkuset
                  > zlotyc
                  > > h.
                  >
                  > ...wiosna i jesienia. Zima sporo wiecej.

                  Ehe. Zwłaszcza, że szalet ogrzewany jest kominkiem otwartym, wybitnie mało wydajnym. Co oznacza, że aby Larwa nie przymarzła do ścian szaletu, Maszpan będzie musiał w ten romantyczny kominek ładować drewno na okrągło, zużywając o wiele więcej opału niż gdyby posiadał kominek zamknięty albo piec CO.
                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 03.03.18, 17:32
                    Z tym wszystkim nie mam watpliwosci, ze naszpanstwu bedzie sie powodzic bajecznie w kazdym kolejnym tomie. Gabon w komunalce bez kredytu, z dwiema pensjami i licznymi chalturami ledwo ciagnal, a dzieci chodzily niemal bez butow, ale jej corka !
                    Jak w WdO i F - w dorotkowie na 2.5 ha plus dwie emerytury i norweskie dotacje ledwo na trampki wystarczaja, ale Pulpostwo na takim samy areale maja na wiecej niz wszystko :)
                    • pani.owiec Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 01:02
                      "Z tym wszystkim nie mam watpliwosci, ze naszpanstwu bedzie sie powodzic bajecznie w kazdym kolejnym tomie."

                      I tylko patrzeć kiedy szalet zamieni się w dworek z drewna, lecz podmurowany.
        • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 10:18
          verdana napisała:

          > Cóż. Ludzie żyją z nauczycielskiej pensji+ chałtur tej drugiej osoby. Nawet dzieci mają. Mam wrażenie, ze już nie tylko MM zaczyna być oderwana od realnej rze
          > czywistości.
          Tez mnie to uderzylo. Niektorzy nawet zyja z jednej pensji, bez zadnych dodatkowych chaltur. Zyja, nie wegetuja.
          • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 13:31
            fornita111 napisała:

            > verdana napisała:
            >
            > > Cóż. Ludzie żyją z nauczycielskiej pensji+ chałtur tej drugiej osoby. Naw
            > et dzieci mają. Mam wrażenie, ze już nie tylko MM zaczyna być oderwana od realn
            > ej rze
            > > czywistości.
            > Tez mnie to uderzylo. Niektorzy nawet zyja z jednej pensji, bez zadnych dodatk
            > owych chaltur. Zyja, nie wegetuja.

            W dwie osoby plus dziecko, w domu wolnostojącym, ogrzewanym kominkiem otwartym, dojeżdżając do pracy ponad dwadzieścia kilometrów, żyją za dwa i pół tysiąca?
            To pogratulować niesamowitej zaradności. Bo na moje oko sam opał ich zamorduje.

            ...Bo owszem, domeczek malutki, za to źródło ciepła potwornie niewydolne. Dziesięć metrów sześciennych najlepszego opału na sezon grzewczy (bo brzozami, wierzbami i innym miękkim drewnem to sobie można najwyżej przeciąg w kominku otwartym zrobić, a nie ogrzać cokolwiek) to i tak jest założenie optymistyczne. Cennik nadleśnictwa Babki, terytorialnie właściwego dla Nadszympansiego szaletu, powiadamia mnie, że za kubik takiego drewna trzeba wybecalować 183 zł 60 gr. To oznacza, że za pełen zapas Jadamy płacą 1836 złotych, cztery piąte miesięcznej pensji Adama. Za samo drewno, transportu i rąbania nie liczę, a drewno samo nie chodzi i nijak się nie chce łupać w szczapy, w lesie za to klient odbiera je z reguły w postaci wałków. Porżnąć i porąbać musi sobie sam.

            A powyższe to jest rachunek optymistyczny i nie uwzględniający zapasu na wszelki wypadek, bo a nuż przyjdą mrozy syberyjskie, jak ostatnio, i zużycie opału skoczy, poza tym wiosną i latem też dobrze mieć parę drewek, bo chłodne dni się trafiają. Do tego prąd i woda, pożywienie, dojazdy dla Maszpana (bo chyba nie jeździ non stop kolor jedyną furgonetką Daglezji, a nawet jeśli jeździ, to lekkim nietaktem byłoby opłacać zużywane przez się prywatnie paliwo z firmowej kasy), odzież, plus rozmaite inne wydatki, planowane i nieplanowane, których się na co dzień nie da uniknąć. O wydatkach na niemowlę to już w ogóle nie wspomnę.

            Jeśli ktoś potrafi z takiej kasy żyć normalnie w diwe dorosłe sztuki i jedno niemowlę, to jest mistrz i powinien poradniki sprzedawać.
            • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 13:58
              A skad wiemy, czy Fidelisowie nie maja drewna za darno od Patrycji np? Ja mam w swoim ogrodzie tyle zwalonych ze starosci drzew, ze chyba do konca zycia wystarczy do pieca. Moze i Patty ma i sie nim dzieli. Skad wiemy, ze Laura i Adam nie maja wody ze studni? Prawda jest taka, ze nie mamy wystarczajacych danych, zeby obliczyc ile ich zycie kosztuje. I chocby sie bardzo chcialo tutaj MM na babolu przylapac- niestety :P (Juz nie wspominajac o tym, ze finansowa pomoc rodziny, to dla jednych nietakt a dla innych normalka i zadne halo.) Tak, wielu ludzi zyje z rodzina z jednej niezbyt wysokiej pensji- nie sa to mistrzowie zaradnosci, tylko normalni niezamozni ludzie. W realu, nie w fantastycznym swiecie wykreowanym przez MM.
              • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:19
                fornita111 napisała:

                > A skad wiemy, czy Fidelisowie nie maja drewna za darno od Patrycji np? Ja mam w
                > swoim ogrodzie tyle zwalonych ze starosci drzew, ze chyba do konca zycia wysta
                > rczy do pieca. Moze i Patty ma i sie nim dzieli.

                Nie ma takiej opcji, żeby Patrycja miała w normalnie prowadzonym sadzie towarowym dziesiątki metrów sześciennych drewna na zbyciu, zwłaszcza, że sama potrzebuje opału. No nie ma opcji. Albo ja czegoś nie wiem i ten sad jest w istocie rzeczy Puszczą Białowieską.

                > Skad wiemy, ze Laura i Adam ni
                > e maja wody ze studni?

                Bo studnię mają, ale starą i z żurawiem, a nikt normalny nie będzie kopał nowej studni na środku plantacji. Ponadto nie ma bata, o ile nie ciągniesz wody ze studni wiaderkiem, to musisz płacić za prąd niezbędny do tego, żeby ci pompa działała.
                • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:26
                  bupu
                  > Nie ma takiej opcji, żeby Patrycja miała w normalnie prowadzonym sadzie towaro
                  > wym dziesiątki metrów sześciennych drewna na zbyciu, zwłaszcza, że sama potrzeb
                  > uje opału. No nie ma opcji. Albo ja czegoś nie wiem i ten sad jest w istocie rz
                  > eczy Puszczą Białowieską.
                  A Patty oprocz sadu nie moze miec i "tajemniczego ogrodu" pelnego starych padlych drzew na terenie swojej posiadlosci? Byly te jej wlosci opisane szczegolowo- metr po metrze? A zreszta, drzewo od ciotki to tylko jedna z opcji, mozna wymyslic i inne- tylko nie widze w tym sensu. Skoro Fidelisowie zyli, to znaczy, ze mieli za co i juz.

                  • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:32
                    fornita111 napisała:

                    > A Patty oprocz sadu nie moze miec i "tajemniczego ogrodu" pelnego starych padly
                    > ch drzew na terenie swojej posiadlosci?

                    A skąd miałaby takowy wziąć na działce, którą sama wespół w zespół z mężem z pola w siedlisko przemieniła? Poza tym tam jest tylko 2,5 hektara wszystkiego.


                    > metr po metrze? A zreszta, drzewo od ciotki to tylko jedna z opcji, mozna wymy
                    > slic i inne- tylko nie widze w tym sensu. Skoro Fidelisowie zyli, to znaczy, ze
                    > mieli za co i juz.

                    I tą celną sentencyją właśnie unieważniłaś całe forum. Czego my się tu czepiamy, skoro autorka tak napisała, to tak było i już!
                    • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:40
                      bupu
                      > I tą celną sentencyją właśnie unieważniłaś całe forum. Czego my się tu czepiamy
                      > , skoro autorka tak napisała, to tak było i już!
                      Alez skad :) Czepiac sie mozna wszystkiego. Ale mozna tez (chyba?) napisac, ze czepianie sie akurat tego, ze w J nie ma szczegolowych danych nt dochodow i wydatkow bohaterow jest smieszne.
                      >
                      >
                      >
                      • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:43
                        fornita111 napisała:

                        > bupu
                        > > I tą celną sentencyją właśnie unieważniłaś całe forum. Czego my się tu cz
                        > epiamy
                        > > , skoro autorka tak napisała, to tak było i już!
                        > Alez skad :) Czepiac sie mozna wszystkiego. Ale mozna tez (chyba?) napisac, ze
                        > czepianie sie akurat tego, ze w J nie ma szczegolowych danych nt dochodow i wyd
                        > atkow bohaterow jest smieszne.

                        Ależ oczywiście, że można. Niemniej argumentacja "skoro autorka pisze, że żyją, to żyją" jest również śmieszna.
                      • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:45
                        fornita111 napisała:

                        > bupu
                        > > I tą celną sentencyją właśnie unieważniłaś całe forum. Czego my się tu cz
                        > epiamy
                        > > , skoro autorka tak napisała, to tak było i już!
                        > Alez skad :) Czepiac sie mozna wszystkiego. Ale mozna tez (chyba?) napisac, ze
                        > czepianie sie akurat tego, ze w J nie ma szczegolowych danych nt dochodow i wyd
                        > atkow bohaterow jest smieszne.


                        Tak przy okazji, nikt w tym wątku, ze mną na czele, nie domaga się aby MM przedstawiała jakiekolwiek bilanse finansowe Maszpaństwa. Twój zarzut jest wybitnie nietrafiony.
                        • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:50
                          bupu napisała:

                          > fornita111 napisała:
                          > Tak przy okazji, nikt w tym wątku, ze mną na czele, nie domaga się aby MM przed
                          > stawiała jakiekolwiek bilanse finansowe Maszpaństwa. Twój zarzut jest wybitnie
                          > nietrafiony.
                          No jak to nie? Z czego oni zyja, skad maja na to i tamto...? To nie w tym watku padaja te pytania? To zle sie wpisalam widac, moj blad!
                          >
                          >
                          • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 16:07
                            fornita111 napisała:

                            > bupu napisała:
                            >
                            > > fornita111 napisała:
                            > > Tak przy okazji, nikt w tym wątku, ze mną na czele, nie domaga się aby MM
                            > przed
                            > > stawiała jakiekolwiek bilanse finansowe Maszpaństwa. Twój zarzut jest wyb
                            > itnie
                            > > nietrafiony.
                            > No jak to nie? Z czego oni zyja, skad maja na to i tamto...? To nie w tym watku
                            > padaja te pytania? To zle sie wpisalam widac, moj blad!


                            No tak to nie. Dywagacje na temat tego z czego żyją Nadszympaństwo to dalece, bardzo dalece nie to samo, co żądanie, żeby autorka podawała ich dokladny bilans finansowy. Czytaj, proszę, to co faktycznie zostało napisane.
            • marzenna114 Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 15:21
              bupu napisała:

              > W dwie osoby plus dziecko, w domu wolnostojącym, ogrzewanym kominkiem otwartym,
              > dojeżdżając do pracy ponad dwadzieścia kilometrów, żyją za dwa i pół tysiąca?
              > To pogratulować niesamowitej zaradności. Bo na moje oko sam opał ich zamorduje.
              >
              > Jeśli ktoś potrafi z takiej kasy żyć normalnie w diwe dorosłe sztuki i jedno ni
              > emowlę, to jest mistrz i powinien poradniki sprzedawać.
              >
              Osoba z mojej rodziny żyje z jednej niewielkiej pensji i jednej renty. Ale mąż większość renty puszcza z dymem. Żyją w domu wolnostojącym na wsi i mają 2 dzieci. Co prawda mają piec, a nie kominek. I mają trochę jedzenia z małego gospodarstwa - drób, podstawowe warzywa i owoce. Ale i tak dużo jedzenia kupują. No cóż - ciotka jest mistrzem zaradności.
          • marzenna114 Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 12:33
            fornita111 napisała:

            > > Cóż. Ludzie żyją z nauczycielskiej pensji+ chałtur tej drugiej osoby. Naw
            > et dzieci mają. Mam wrażenie, ze już nie tylko MM zaczyna być oderwana od realn
            > ej rze
            > > czywistości.
            > Tez mnie to uderzylo. Niektorzy nawet zyja z jednej pensji, bez zadnych dodatk
            > owych chaltur. Zyja, nie wegetuja.
            Ja żyłam z 2 dzieci z jednej niewielkiej pensji w kamienicy w dużym mieście - nie wegetowałam. Poszłam do pracy, gdy miały 3 i 5 lat. Mieliśmy nawet samochód, tzn. malucha :) i komórkę. Jeździliśmy też na wakacje (fakt, ze pod namiot na działkę).
            • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 13:20
              marzenna114 napisał(a):


              > Ja żyłam z 2 dzieci z jednej niewielkiej pensji w kamienicy w dużym mieście - n
              > ie wegetowałam. Poszłam do pracy, gdy miały 3 i 5 lat. Mieliśmy nawet samochód,
              > tzn. malucha :) i komórkę. Jeździliśmy też na wakacje (fakt, ze pod namiot na
              > działkę).

              Nie rozumiem - zylas z jednej niewielkiej, a do pracy poszlas kilka lat pozniej ?
              Poza wszystkim, jak niewielkiej ? Jak nauczyczycielska po kilku latach pracy ? No i jednak namiot i kamienica to nie Szwajcaria i wolnostojacy domek, kosztochlonny diabelnie.

              A jeszcze bardziej poza - w tym domku i z ta nauczycielska pensja mamy Laure, nie ciebie :)
              Laure lubiaca dobra (obfita) wyzerke, spragniona luksusow, a co najmniej zycia innego niz to rooseveltowskie bylo, leniwa i nieprzywykla do prac domowych, za to przywykla, ze w chalupie zawsze jest ktos, kto zrobi i ogarnie... nie umiejaca liczyc, bez pojecia o domowych wydatkach, a tu zonk, jedzenie nie rosnie w lodowce, a pensja meza musi starczyc na wszystko az do nastepnej...
              • marzenna114 Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 15:11
                tt-tka napisała:

                > Nie rozumiem - zylas z jednej niewielkiej, a do pracy poszlas kilka lat pozniej
                > ?
                > Poza wszystkim, jak niewielkiej ? Jak nauczyczycielska po kilku latach pracy ?
                > No i jednak namiot i kamienica to nie Szwajcaria i wolnostojacy domek, kosztoch
                > lonny diabelnie.
                >
                Pensja była mniejsza niż nauczycielska. Pracy szukałam wcześniej, ale nie tak łatwo było znaleźć pracę w moim zawodzie - a budka z kurczakami mnie nie pociągała :). Szukałam, ale nie było łatwo. Miałam już iść po 1 dziecku, ale nie zdążyłam :).
                • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 15:44
                  Marzenna, to gratki, ze sobie radzilas i ze znalazlas prace w zawodzie :)

                  Niemniej - powtorze - Laura nie jest toba ani twoja zaradna ciotka. Aspiracje ma wybujale, a umiejetnosci gospodarskich zadnych. A charakter Nadszympansa - "nic nie mowil, tylko robil swoje, zawsze taki byl" - moze sprzyjac cieciom budzetowym ;), ale sadzac po tym, co nam napisano, on nie tnie. I w ICH warunkach na ICH tryb zycia to ja nie widze, zeby wystarczylo.
                  Szczerze mowiac w ogole ich nie widze w tym szalecie wspolnie zyjacych. MM zapewne tez nie, skoro nic nie pisze o nich tam.
          • tanee Re: Z czego oni żyją? 16.03.18, 11:45
            zakładając jeszcze, że nie mają kredytu, nie płacą czynszu. Pomagają w rodzinnej firmie, więc całkiem możliwe, że koszty utrzymania domu też są częściowo przerzucone na firmę. Wiele znanych mi osób zbiera wyprawkę dla dziecka po rodzinie i znajomych, a
            potem przekazuje dalej. Nawet nie dlatego, że przymierają głodem na nauczycielskiej pensji, tylko taką mają filozofię życia.
            • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 16.03.18, 11:55
              tanee napisał(a):

              > zakładając jeszcze, że nie mają kredytu, nie płacą czynszu. Pomagają w rodzinne
              > j firmie

              Ty o Fidelisach piszesz `?
              jesli, to Adam pomaga, w chwilach wolnych od nauczycielstwa (zla.m juz wyliczyla, ze niewiele mu tych chwil zostaje) - Laury grzebiacej w ziemi czy sprzedajacej rosliny to ja sobie nie wyobrazam.
        • bez_zarzutu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 14:34
          Jednakowoż Fidelisy sobie trochę tych kosztów wygenerowały. Mieszkają w małym domku z dala od cywilizacji i miejsca pracy, z dala od lekarza, apteki, czy choćby apteki. Nawet, jeśli cztery kilometry dalej jest centrum handlowe, to nie widzę oczyma duszy mojej Laury w wysokiej ciąży raźnie popylającej po syrop, maść na obrzęki, bochenek chleba. Samochody powinni mieć dwa- Szympans ma stałe godziny pracy, ale Laura już nie (pracuje w ciąży czy na zwolnieniu?), a skoro chałturzy, to mieć powinna. Zakładam, że jeżeli poczuje nagłe skurcze, to Gruszki rzucą wszystko i pojadą z nią do szpitala, ale nie jest to komfortowa sytuacja. Zaraz, a czy Szympans ma w ogóle samochód, czy wszędzie wozi ją furgonetką?
          Bez samochodu łatwiej byłoby im mieszkać w Poznaniu, albo ewentualnie w jednej z miejscowości skomunikowanych kolejką, ale nie byłoby pewnie tak romantycznie.
          Podejrzewam, że Szympans jest na częściowym utrzymaniu starych Fidelisów- to znaczy MM na pewno taki pomysł nie ulągł się w głowie, ale dla mnie brzmi sensownie. Mają dwóch synów udzielających się na plantacji. Biznes działa dobrze. Jak rozumiem nie posiadają większych potrzeb, więc nadmiar gotówki przelewają na nowe pokolenie.
          • dakota77 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 14:39
            bez_zarzutu napisał(a):

            > Szympans ma stałe god
            > ziny pracy, ale Laura już nie (pracuje w ciąży czy na zwolnieniu?)

            A ona w ogole ma prace, czy tylko chaltury?
          • bez_zarzutu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 14:57
            (Laura) mieć powinna samochód* Narobiłam jakiś dziwnych skrótów myślowych, więc skrócę: przy takim trybie życia, takich karierach dwa samochody są potrzebne. Mają zdaje się 0, nie licząc furgonetki należącej do firmy ojca.
          • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:05
            bez_zarzutu napisał(a):

            > Podejrzewam, że Szympans jest na częściowym utrzymaniu starych Fidelisów- to zn
            > aczy MM na pewno taki pomysł nie ulągł się w głowie, ale dla mnie brzmi sensown
            > ie. Mają dwóch synów udzielających się na plantacji. Biznes działa dobrze. Jak
            > rozumiem nie posiadają większych potrzeb, więc nadmiar gotówki przelewają na no
            > we pokolenie.
            Adam moze tez miec swoja wlasna kase z jakiegos spadku. Albo moze miec odziedziczone mieszkanie, ktore komus wynajmuje i ma z tego troche grosza. Roooozne maja ludzie zrodla dochodu i nie wiem po kiego mialyby byc one wszystkie wyszczegolniane w powiesci mlodziezowej.
            • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:20
              fornita111 napisała:

              > bez_zarzutu napisał(a):
              >
              > > Podejrzewam, że Szympans jest na częściowym utrzymaniu starych Fidelisów-
              > to zn
              > > aczy MM na pewno taki pomysł nie ulągł się w głowie, ale dla mnie brzmi s
              > ensown
              > > ie. Mają dwóch synów udzielających się na plantacji. Biznes działa dobrze
              > . Jak
              > > rozumiem nie posiadają większych potrzeb, więc nadmiar gotówki przelewają
              > na no
              > > we pokolenie.
              > Adam moze tez miec swoja wlasna kase z jakiegos spadku. Albo moze miec odziedzi
              > czone mieszkanie, ktore komus wynajmuje i ma z tego troche grosza. Roooozne maj
              > a ludzie zrodla dochodu i nie wiem po kiego mialyby byc one wszystkie wyszczego
              > lniane w powiesci mlodziezowej.

              Tym sposobem możemy dojść do konkluzji, że Adam jest w istocie szejkiem Brunei, żyjącym incognito pod Kostrzynem.
              • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:29
                bupu napisała:


                > Tym sposobem możemy dojść do konkluzji, że Adam jest w istocie szejkiem Brunei,
                > żyjącym incognito pod Kostrzynem.
                O, to nie wiedzialam, ze tylu szejkow wsrod znajomych mam :D
                • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:37
                  fornita111 napisała:

                  > bupu napisała:
                  >
                  >
                  > > Tym sposobem możemy dojść do konkluzji, że Adam jest w istocie szejkiem B
                  > runei,
                  > > żyjącym incognito pod Kostrzynem.
                  > O, to nie wiedzialam, ze tylu szejkow wsrod znajomych mam :D

                  Nie dlatego, jest szejkiem, że utrzymuje siebie i rodzinę za 2,5 tysiąca. Chodzi o tok myślenia, jaki demonstrujesz, że skoro autorka nie napisała, że ktoś czegoś nie ma, to możemy domniemywać różności. Na przykład, że Adam dostał spadek, albo ma mieszkanie do wynajęcia (tylko po co budowałby ciasny szalet z resztek, jeśli posiada mieszkanie?). Kierując się taką logiką możemy równie dobrze domniemywać, że Maszpan jest emirem Brunei, względnie multimilionerem innego rodzaju, który tylko udaje skromnego nauczyciela z Kostrzyna. No przecież autorka nie napisała, że nie jest, nie musi opisywać każdego aspektu życia, no!
                  • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:46
                    Akurat to, ze Adam jest nauczycielem jest wazne dla fabuly. Jego ewentualne inne zrodla dochodu - nie. Wiec mozna je pominac. A wg mnie, spokojnie mozna sobie dospiewac dowolne szczegoly, jezeli sa w miare prawdopodobne i ksiazka im wyraznie nie zaprzecza.
                    • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 16:20
                      fornita111 napisała:

                      > Akurat to, ze Adam jest nauczycielem jest wazne dla fabuly. Jego ewentualne inn
                      > e zrodla dochodu - nie. Wiec mozna je pominac. A wg mnie, spokojnie mozna sobie
                      > dospiewac dowolne szczegoly, jezeli sa w miare prawdopodobne i ksiazka im wyra
                      > znie nie zaprzecza.

                      Tak? O, to ja sobie też dośpiewam! Grzegorz po narodzinach Ignasia stał się impotentem, dlatego dzielenie małżeńskiej sypialni z małoletnim mu nie przeszkadzało! Laura jest owocem upojnej nocy jaką Gaba spędziła ze Sławkiem Lewandowskim, kiedy Janusz był w pace, dlatego Pyziak się z nią rozwiódł, nie chcąc nawet widzieć Tygrysa, a Ida rzuciła z hukiem Sławka!

                      ...nnno co, całkiem prawdopodobne.
                      • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 16:22
                        Niesmaczne i niesmieszne. Ja juz podziekuje za rozmowe :)
                        • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 16:25
                          fornita111 napisała:

                          > Niesmaczne i niesmieszne. Ja juz podziekuje za rozmowe :)


                          Ależ, nie miało być śmieszne. Ja tylko stosuję twoją logikę w praktyce.
                    • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 18:08
                      fornita111 napisała:

                      > Akurat to, ze Adam jest nauczycielem jest wazne dla fabuly. Jego ewentualne inn
                      > e zrodla dochodu - nie. Wiec mozna je pominac. A wg mnie, spokojnie mozna sobie
                      > dospiewac dowolne szczegoly, jezeli sa w miare prawdopodobne i ksiazka im wyra
                      > znie nie zaprzecza.

                      No to sobie dośpiewywujmy. Ida jest lesbijką, a wyszła za mąż tylko dlatego, że chciała mieć dzieci. I dlatego jej małżeństwo jest takie papierowe. Prawda, że to możliwe?

                      Melania Borejko jako małe dziecko niechcący zamordowała rodziców (jak, to nieistotne, mogła ich zatruć czadem). Wyparła to. Dlatego Gizela nigdy jej o rodzicach nie mówiła, bo się bała, że Mila sobie przypomni, co zrobiła. Takie wyjaśnienie jej milczenia jest całkiem prawdopodobne, nie?

                      Bella Rojek jest jedynaczką, ponieważ jej matka roniła wszystkie ciąże. Przy ostatnim poronieniu zmarła. To ładnie wyjaśnia ciężar doświadczeń życiowych Roberta.

                      Mogłabym tak wygłupiać się jeszcze długo, zwłaszcza, że wyobraźnia już mi podszeptuje kolejne przykłady... ale zmierzam do tego, że nie rozumiem, po co upierać się przy dodatkowych źródłach dochodu Adama, których NIE MA, bo te, które są, zostały wymienione: szkoła i Daglezja (z której jakoś tam korzysta, chociażby przez to, że ziemię na szalecik miał za darmo). Ewentualnie kółko polonistyczne, o ile za to się nauczycielom płaci.
                      Dywagacje na ten temat mają tyleż sensu co zrobienie z Adama syna Kulczyka. Czyli żadnego.
                      • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 18:23
                        ciotka_scholastyka napisała:

                        >ale zmierzam do tego, że nie rozumiem, po co upiera
                        > ć się przy dodatkowych źródłach dochodu Adama, których NIE MA, bo te, które są,
                        > zostały wymienione: szkoła i Daglezja (z której jakoś tam korzysta, chociażby
                        > przez to, że ziemię na szalecik miał za darmo). Ewentualnie kółko polonistyczne
                        > , o ile za to się nauczycielom płaci.
                        > Dywagacje na ten temat mają tyleż sensu co zrobienie z Adama syna Kulczyka. Czy
                        > li żadnego.
                        Wg Was ich nie ma (tych innych dochodow) a wg mnie byc moga. Jezeli w jakiejs ksiazce przeczytam o samotnej matce moge uwazac, ze ojciec jej dziecka umarl/opuscil ja/inne- o ile to nie jest wyjasnione. Autor ma swiete prawo nie pisac o calej masie aspektow zycia swoich bohaterow a czytelnicy maja swiete prawo je sobie "dospiewywac". Ktos tutaj nawet pisal o lesbijskiej relacji Alma-Olenka- i ok. Wg Was nie ma sensu stwierdzenie: skoro Fidelisy maja na zycie, to znaczy, ze moga miec inne niz wymienione w ksiazce zrodla dochodu. Wg mnie nie ma sensu twierdzenie, ze MM walnela babola, bo Fidelisy na pewno nie mialy z czego zyc. Moze byli freeganami, moze mieli dodatkowe zrodla dochodu, moze utrzymywaly ich rodziny. Tak to widze. Bo literatura ma swoje prawa: niedopowiedzenia i pominiecia sa w niej jak najbardziej na miejscu i w moim odczuciu nie sa wcale bledami.
                        • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 18:45
                          fornita111 napisała:

                          > ok. Wg Was nie ma sensu stwierdzenie: skoro Fidelisy maja na zycie, to znaczy,
                          > ze moga miec inne niz wymienione w ksiazce zrodla dochodu. Wg mnie nie ma sensu
                          > twierdzenie, ze MM walnela babola, bo Fidelisy na pewno nie mialy z czego zyc.
                          > Moze byli freeganami, moze mieli dodatkowe zrodla dochodu, moze utrzymywaly ic
                          > h rodziny. Tak to widze. Bo literatura ma swoje prawa: niedopowiedzenia i pomin
                          > iecia sa w niej jak najbardziej na miejscu i w moim odczuciu nie sa wcale bleda
                          > mi.

                          W twoim odczuciu, fajnie. W moim nie zawsze, bo jeśli zaczynam się zastanawiać jakim cudem bohaterowie mogą to, czy tamto, to jednak autor chyba lekko przesadził z niedopowiedzeniami. A to, że autor czemuś jawnie nie zaprzeczył absolutnie nie uprawnia do domniemywania wszystkiego co się żywnie spodoba.

                          W żadnej książce nie mamy danych o tym, aby Maszpan zarabiał jakkolwiek inaczej niż nauczyciel, ewentualnie partycypant w Daglezji (nie mówiąc o tym, że gdyby miał spadki, względnie mieszkania do wynajęcia, nie budowałby domu z resztek), nie ma także niczego, sugerującego, że dysponuje pieniędzmi ekstra. Facet na własny ślub jedzie furgonetką firmy, gdyby miał jakąkolwiek nadmiarową kasę zapewne dawno by sobie kupił własne cztery koła. Dlatego właśnie domniemanie, iż takową posiada jest radośnie pozbawione podstaw.
                          • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 18:51
                            bupu napisała:

                            > W żadnej książce nie mamy danych o tym, aby Maszpan zarabiał jakkolwiek inacze
                            > j niż nauczyciel, ewentualnie partycypant w Daglezji (nie mówiąc o tym, że gdyb
                            > y miał spadki, względnie mieszkania do wynajęcia, nie budowałby domu z resztek)
                            Nie ma zakazu budowania domku z resztek, jesli sie posiada mieszkanie.
                            > , nie ma także niczego, sugerującego, że dysponuje pieniędzmi ekstra. Facet na
                            > własny ślub jedzie furgonetką firmy, gdyby miał jakąkolwiek nadmiarową kasę zap
                            > ewne dawno by sobie kupił własne cztery koła.
                            Obowiazku kupowania samochodu jesli sie dysponuje kasa tez nie ma :)
                            • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:02
                              fornita111 napisała:

                              > bupu napisała:
                              >
                              > > W żadnej książce nie mamy danych o tym, aby Maszpan zarabiał jakkolwiek
                              > inacze
                              > > j niż nauczyciel, ewentualnie partycypant w Daglezji (nie mówiąc o tym, ż
                              > e gdyb
                              > > y miał spadki, względnie mieszkania do wynajęcia, nie budowałby domu z re
                              > sztek)
                              > Nie ma zakazu budowania domku z resztek, jesli sie posiada mieszkanie.

                              No zlituj się. Kto normalny woli stawiać dom z resztek, jeśli ma pieniądze przynajmniej na część materiałów budowlanych?


                              > > , nie ma także niczego, sugerującego, że dysponuje pieniędzmi ekstra. Fac
                              > et na
                              > > własny ślub jedzie furgonetką firmy, gdyby miał jakąkolwiek nadmiarową ka
                              > sę zap
                              > > ewne dawno by sobie kupił własne cztery koła.
                              > Obowiazku kupowania samochodu jesli sie dysponuje kasa tez nie ma :)

                              Urocza ekwilibrystyka. Jak się dojeżdża do pracy przeszło 20 kilometrów, już to z toną klasówek, już to ze stosem zeszycisk/kart pracy/pomocy na kółko, to samochód jest raczej koniecznością. No chyba, że Nadszympans aspiruje do palmy męczeńskiej i woli się z tym wszystkim wozić zbiorkomem, robiąc jeszcze każdego poranka circa 2 km na dworzec PKP.
                              • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:09
                                bupu napisała:

                                > fornita111 napisała:

                                > No zlituj się. Kto normalny woli stawiać dom z resztek, jeśli ma pieniądze przy
                                > najmniej na część materiałów budowlanych?
                                Budowanie z resztek jest eko. I moze to byc duza oszczednosc. Chyba mamy inna definicje "normalnosci"...
                                >
                                > > > , nie ma także niczego, sugerującego, że dysponuje pieniędzmi ekstr
                                > a. Fac
                                > > et na
                                > > > własny ślub jedzie furgonetką firmy, gdyby miał jakąkolwiek nadmiar
                                > ową ka
                                > > sę zap
                                > > > ewne dawno by sobie kupił własne cztery koła.
                                > > Obowiazku kupowania samochodu jesli sie dysponuje kasa tez nie ma :)
                                >
                                No chyba, że Nadszympans aspiruje do palmy męczeńskiej i woli się z tym wszystkim wozić zbiorkomem, robiąc jeszcze każdego po
                                > ranka circa 2 km na dworzec PKP.
                                Jezdzenie zbiorkomem tez jest eko. I dla niektorych jest przyjemnoscia- mozna podsluchiwac cudze rozmowy.
                                • bez_zarzutu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:11
                                  No ale eko to chyba nie u MM, która od lat pokpiwa z wegetarian?
                                  • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:17
                                    Czy MM pokpiwa z wegetarian- zdania sa podzielone ;) A ja nie twierdze, za Adam jest eko, tylko podaje jedno z mozliwych wyjasnien. Pierwsze, ktore mi przyszlo do glowy. Bo chyba slowa "nikt normalny" odnosily sie do ogolu ludzkosci a nie tylko do jednego Fidelisa :P
                                    • potworia Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:27
                                      Jako wegetarianka nigdy nie miałam poczucia, że pokpiwa. Wręcz przeciwnie, myślę, że sympatyzuje, choć nieszczególnie wiele wie.
                                      • bez_zarzutu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 20:07
                                        A w łasuchu literackim nie było czegoś niezbyt pochlebnego?
                                        • potworia Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 20:36
                                          Tylko "jogurt -yyyy- własnej produkcji". Przytyk raczej wobec osób nazbyt dbających o zdrowie. Natalia, Grzegorz, mlody Ignacy - wszystko bohaterowie pozytywni.
                                    • guineapigs Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:38
                                      Fornitta, ja sie tu wtracam tak po prostu, ale mam takie niedyskretne pytanie: gdzie ty mieszkasz? Bo jakbys mieszkala w domku na wsi, to bys wiedziala, ze tam wszelkie naprawy robisz sama i na swoj koszt. Dach zepsuty, rura przecieka, szambo nieszczelne - ty to reperujesz na swoj koszt. To sa grube pieniadze. W bloku zglaszasz do spoldzielni zarzadu - i ekipa przychodzi.
                                      W domu robisz to sama, zatem musisz miec w cukiernicy upchane przynajmniej 5 tys zl minimum na wypadek, ze rura trzasnie czy dach 'poleci'. A ostra zima to mozesz miec nawet tzw. jackpot: i rury popekaja, i dach poleci. Do tego samochod sie zapsuje a przystanek 3 kilosy dalej a autobus co dwie godziny.
                                      Dlatego nie chce na starosc mieszkac w domku na wsi, a w mieszkaniu w miescie
                                      • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:56
                                        guineapigs napisała:

                                        > Fornitta, ja sie tu wtracam tak po prostu, ale mam takie niedyskretne pytanie:
                                        > gdzie ty mieszkasz?
                                        Mieszkam na wsi ;) Mam sasiadow bez samochodow. Mam tez sasiadow, ktorzy nie maja odlozonej kasy "w razie w"- bo ich na to zwyczajnie nie stac. Nie jest to super komfortowa sytuacja, nie zazdroszcze- ale jak nie wyboru no to nie ma. Aha i zycie na wsi kosztuje mnie mniej niz w miescie ;)
                                      • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 20:18
                                        A jeszcze co do tego, ile kosztuje zycie na wsi a ile w miescie: to zalezy od tak wielu okolicznosci towarzyszacych, ze rownie dobrze mozna sie sprzeczac, co bylo pierwsze: jajko czy kura? ;) Przypomniala mi sie rozmowa dwoch kolezanek-matek. Jedna narzekala na wydatki, druga robila wielkie oczy. Okazalo sie, ze ta druga miala ciuchy, wozki i zabawki dla dzieciecia od rodziny. A pieluch uzywala wielorazowych. I jeszcze jej dziecko dlugo jechalo praktycznie na samym cycku. I tak dalej i tak dalej... No i nadziwic sie nie mogla na co tej drugiej tyyyyle kasy schodzi. A przeciez co czlowiek, to inna historia ;)
                                      • staua Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 22:03
                                        Naprawdę nie można mieć ubezpieczenia? (pytam, bo naprawdę nie wiem, jako osoba mieszkająca w domu na przedmieściach, ale w USA, mam dwa ubezpieczenia, ktore zwracają koszty napraw, tzn. transakcje odbywają się głównie miedzy ubezpieczalnią a wykonawcą, w Polsce jest aż tak inaczej?)
                                        • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 06:59
                                          Nie wiem, jak to jest w Polsce, ale wszyscy ludzie, ktorych znam (i w miastach i na wsi) maja ubezpieczenia dotyczace grubszych spraw (pozar np) a nie drobnych i srednich usterek. I z tym, ze w bloku wszystko zrobi spoldzielnia to tez tak nie do konca prawda. Dach jest sprawa wszystkich mieszkancow, ale juz hydraulike i elektryke we wlasnym mieszkaniu robi sie na swoj koszt. Nie jest tak, ze placi sie czynsz i za to sie ma wszystkie naprawy w pakiecie- niestety ;)
                                          • staua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:53
                                            Aha. Dziękuję. Ja mam dwa ubezpieczenia - jedno dot. grubszych spraw, a drugie wlaśnie usterek i napraw (cieknąca rura, jakieś urządzenie, np. zmywarka). To pierwsze jest obowiązkowe, bo mam kredyt. To drugie jest opcjonalne, ale zwraca się.
                                            Sama płacę, jak np. chcę wymienić dach, bo mi sie już nie podoba i uważam, że jest stary, a nie dlatego, że jest dziurawy. Albo okna, siding, chcę zrobić taras czy nową ścieżkę, albo generalnie wyremontować łazienkę, bo mi się już nie podoba. Jak rura pęknie czy się zatka, albo nawet przestanie działać młynek do odpadów w zlewie, to ubezpieczenie. Dlatego myślałam, że mieszkanie w domu jednorodzinnym to nie taki wielki problem.
                                • bupu Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:36
                                  fornita111 napisała:

                                  > Budowanie z resztek jest eko. I moze to byc duza oszczednosc. Chyba mamy inna d
                                  > efinicje "normalnosci"...

                                  Aha. Stawianie budyneczku z resztek po pawilonie różanym, wyposażonego w niewydolny, za to wymagający dużo opału i emitujący mnóóóóóóóstwo dymu system ogrzewania jest wręcz wstrząsająco eko.
                                  • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:42
                                    bupu napisała:


                                    > Aha. Stawianie budyneczku z resztek po pawilonie różanym, wyposażonego w niewyd
                                    > olny, za to wymagający dużo opału i emitujący mnóóóóóóóstwo dymu system ogrzewa
                                    > nia jest wręcz wstrząsająco eko.

                                    Fornitcie się z wigwamem pomyliło ;)
                                  • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 19:53
                                    bupu napisała:

                                    > Aha. Stawianie budyneczku z resztek po pawilonie różanym, wyposażonego w niewyd
                                    > olny, za to wymagający dużo opału i emitujący mnóóóóóóóstwo dymu system ogrzewa
                                    > nia jest wręcz wstrząsająco eko.
                                    Nie zglebialam szczegolow budowy domku Fidelisow. Ale bywa, ze ktos chce byc eko i mu nie wyjdzie ;) Nie takie absurdy budowlane widzialam- cale lata przemieszkalam w goralskim domu, ktorego budowa kosztowala majatek. A rura odplywu nie miala kolanka -zostala po prostu... zgieta. Przepustowosc miala marna, co oczywiscie generowalo problemy ;) Tak to bywa, jak ludzie sami buduja swoje wymarzone domki. Chcialam tylko powiedziec, ze ludzie swoje pieniadze wydaja bardzo roznie i nie przejmuja sie tym, czy to dla innych jest normalne. Znam dziewczyne, ktora w ogole nie ogrzewa mieszkania tylko spi w namiocie :D Oszczedza na jedzeniu, zyje jak mniszka, zeby miec kase na podroze. Drogie podroze. Ludzkie poczynania finansowe w prawdziwym zyciu bywaja bardziej zaskakujace niz u MM.
                              • staua Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 22:10
                                No cóż, przez pięć lat mieszkając w Szwajcarii nie mialam samochodu i do pracy dojeżdżalam najpierw na rowerze, a potem na rowerze, pociągiem i tramwajem. Mój ówczesny szef dojeżdżał do pracy na rowerze przez cały czas trwania swojej kariery, ok. 20km w jedną stronę (był Holendrem, może to coś wyjaśnia). W USA muszę mieć samochód, bo zbiorkom (co za ciekawy skrót) praktycznie nie istnieje. Bardzo nad tym ubolewam. Wolalabym nie mieć samochodu. Nie jest on koniecznościa, jeśli istnieje dobry system komunikacji publicznej.
                                • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 22:45
                                  My samochodu uzywamy raz w miesiacu- jadac do miasta na duze, ciezkie zakupy. A tak, to piechota i rowerami sie przemieszczamy. Ale samochod dobrze miec, gdyby jakas awaryjna sytuacja wyniknela.
                                  • staua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 00:27
                                    Wtedy wynajmowaliśmy samochód na jakieś dłuższe (weekendowe) wycieczki. Zgadzam się, że dobrze go mieć na wszelki wypadek (Adam w awaryjnych sytuacjach używa furgonetki, nadaje się ona do tego celu IMHO).
                                    • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 16:04
                                      staua napisała:

                                      > Wtedy wynajmowaliśmy samochód na jakieś dłuższe (weekendowe) wycieczki. Zgadzam
                                      > się, że dobrze go mieć na wszelki wypadek (Adam w awaryjnych sytuacjach używa
                                      > furgonetki, nadaje się ona do tego celu IMHO).

                                      Tak, tylko że to jest furgonetka należąca do firmy i raczej nie stoi grzecznie przed Daglezją, czekając na awaryjne sytuacje Maszpaństwa.
                                      • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 17:42
                                        bupu napisała:

                                        > Tak, tylko że to jest furgonetka należąca do firmy i raczej nie stoi grzecznie
                                        > przed Daglezją, czekając na awaryjne sytuacje Maszpaństwa.

                                        Ano wlasnie. jak naszpanstwo popylali na lotnisko, a tego samego dnia Miecio wysylal trzy tysiace roz do Norwegii, to jak oni to rozwiazali ?
                                        A gdyby sie pani spiewaczce trafil wystep, to z koncertowa kreacja busem czy furgonetka, ktora zwykle wozi worki z nawozem, doniczki z ziemia i inne takie ?
                                        • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 18:11
                                          tt-tka napisała:

                                          > bupu napisała:
                                          >
                                          > > Tak, tylko że to jest furgonetka należąca do firmy i raczej nie stoi grze
                                          > cznie
                                          > > przed Daglezją, czekając na awaryjne sytuacje Maszpaństwa.
                                          >
                                          > Ano wlasnie. jak naszpanstwo popylali na lotnisko, a tego samego dnia Miecio wy
                                          > sylal trzy tysiace roz do Norwegii, to jak oni to rozwiazali ?
                                          > A gdyby sie pani spiewaczce trafil wystep, to z koncertowa kreacja busem czy fu
                                          > rgonetka, ktora zwykle wozi worki z nawozem, doniczki z ziemia i inne takie ?

                                          Trzech tysięcy róż do transportu lotniczego Miecio z całą pewnością nie zmieściłby w furgonetce. Nie mówiąc o tym, że jeśli do Norwegii miał dolecieć śliczny kwiat cięty a nie kupa zwiędłego śmiecia, to na lotnisko róże zdecydowanie powinny były podróżować chłodnią.

                                          Taaaaak. To teraz wyobraź sobie, że mamy marzec, Laurze właśnie odeszły wody i trzeba do szpitala jak najszybciej, tymczasem furgonetka firmowa wcześniej wyjechała służbowo i tak zaraz nie wróci. Albo Maszpan szarpnie się na taksówkę, po czym ogłosi bankructwo, bo najbliższy szpital z oddziałem położniczym jest w Poznaniu, albo będzie wlókł Larwę pociągiem, co ją niewątpliwie wprawi w znakomity nastrój, albo nie wiem co. Do przyjaciół z rozpaczliwym krzykiem nie poleci, bo ich wszakże nie ma.

                                          ...ewentualnie wezwą Gabę i Kowalika, który jako nadworny medykus Borejków będzie darł przez te plantacyjne knieje z lekarską torbą w dłoni.
                                • bupu Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 23:50
                                  staua napisała:

                                  > No cóż, przez pięć lat mieszkając w Szwajcarii nie mialam samochodu i do pracy
                                  > dojeżdżalam najpierw na rowerze, a potem na rowerze, pociągiem i tramwajem. Mój
                                  > ówczesny szef dojeżdżał do pracy na rowerze przez cały czas trwania swojej kar
                                  > iery, ok. 20km w jedną stronę (był Holendrem, może to coś wyjaśnia). W USA musz
                                  > ę mieć samochód, bo zbiorkom (co za ciekawy skrót) praktycznie nie istnieje. Ba
                                  > rdzo nad tym ubolewam. Wolalabym nie mieć samochodu. Nie jest on koniecznościa,
                                  > jeśli istnieje dobry system komunikacji publicznej.
                                  >

                                  Maszpaństwo nie mieszka w Szwajcarii, tylko w Polsce, chciałam zauważyć. W kraju w którym komunikacja publiczna leży i kwiczy, im dalej od dużych miast, tym gorzej.
                                  • staua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 00:21
                                    Nie uważam, że leży i kwiczy. Wszystko jest względne.
                                    • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 13:23
                                      staua napisała:

                                      > Nie uważam, że leży i kwiczy. Wszystko jest względne.
                                      >

                                      Mieszkam niedaleko małego miasteczka. Pracuję w innym miasteczku, coś 30 km dalej. Autobusy do tego innego miasteczka kursują ze cztery dziennie. Inne miasteczko nie leży na ksiezycu ani w Bieszczadach, tylko 40 km od dużego miasta wojewódzkiego.
                                      Tak, na prowincji komunikacja zbiorowa leży, kwiczy i wciąż się pogarsza.
                                      • staua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:42
                                        Jak mówiłam, wszystko jest względne. Mieszkam na przedmieściach Waszyngtonu, DC, stolicy USA, 20 mil od centrum (tzn. od National Mall). Nie na prowincji (o amerykańskiej prowincji w ogóle nie ma co pisać). Autobus jeździ dwa razy dziennie (rano i po południu) i jest to autobus dowożący do końcowych stacji metra. Chciałabym mieć cztery autobusy dziennie.
                                        • dakota77 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:50
                                          staua napisała:

                                          > Jak mówiłam, wszystko jest względne. Mieszkam na przedmieściach Waszyngtonu, DC
                                          > , stolicy USA, 20 mil od centrum (tzn. od National Mall). Nie na prowincji (o a
                                          > merykańskiej prowincji w ogóle nie ma co pisać). Autobus jeździ dwa razy dzienn
                                          > ie (rano i po południu) i jest to autobus dowożący do końcowych stacji metra. C
                                          > hciałabym mieć cztery autobusy dziennie.

                                          Taa, w DC i na przedmiesciach autobusem sobie nie pojezdzisz...

                                          Fakt, ze wbrew temu, co niektorym sie wydaje, w USA komunikacja publiczna istnieje, i ludzie z niej korzystaja, ale nie jest to zwykle siec na tyle rozbudowana, by pozwalala na wygodne dojazdy z przedmiesc.
                                          • staua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:58
                                            Właśnie, jest niewygodna nawet na obrzeżach dużych miast, a na prowincji to w ogóle nie ma porównania. Jeżdżę na wakacje do WV (okolice Seneca Rocks), chyba gdybym tam napomknęła o autobusie, to by mnie śmiechem zabili. Albo mój kolega, który mieszka na Mojave Desert.
                                  • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 06:46
                                    Fidelisy mieszkaja w Polsce, ja tez mieszkam w Polsce i ludzi mieszkajacych na wsi bez samochodow troche znam :) A jak juz Statua wspomniala, Adam ma furgonetke w razie czego. Naprawde nie wiem gdzie tutaj cos moze czytelniczo zgrzytac...
                                    • mamuka_z_boru Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 12:05
                                      fornita111 napisała:

                                      > Fidelisy mieszkaja w Polsce, ja tez mieszkam w Polsce i ludzi mieszkajacych na
                                      > wsi bez samochodow troche znam :) A jak juz Statua wspomniala, Adam ma furgonet
                                      > ke w razie czego. Naprawde nie wiem gdzie tutaj cos moze czytelniczo zgrzytac..
                                      > .

                                      Można mieszkać na wsi bez samochodu, jasne. Ale, jak to już po wielokroć tutaj omawianym było, Adam musi codziennie być w godzinach wczesnoporannych w innym mieście. To nie jest sytuacja rolnika pracującego na polu 100 metrów od domu, niepracującej zawodowo matki, której dzieci odbiera autobus szkolny, czy też emeryta, który jak ma potrzebę w mieście, to sobie wyszuka pasujące połączenie. A furgonetka jest firmowa, nie Adamowa (tutaj akurat można było inaczej to rozwiązać - np. Adam nie ma swojego auta, ale w razie czego korzysta ze starego samochodu ojca. Jest szlachetne ubóstwo, ale bez bezsensownego blokowania firmowego auta na całe dnie).
                                      • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 12:10
                                        Chyba bylo tez wspomniane, ze Adam do pracy moze dojechac autobusem? No chyba, ze forum sprawdzilo,ze Adam nie ma porannych autobusow do Poznania i MM sie tutaj wylozyla.
                                      • potworia Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 12:23
                                        Na wsi, zwłaszcza takiej 20 kilometrów od metropolii, nie mieszkają wyłącznie rolnicy i ich niepracujące żony. Nie mówiąc o tym, że w takich rolniczych rodzinach jest też kształcąca się młodzież i ta się jakoś do miasta dostaje.
                                        Jeśli uczniowie dają radę dojeżdżać zbiorkomem na godziny poranne, to nauczyciel też może. Poza tym Adam, o ile dobrze zrozumiałam, załatwia po lekcjach jakieś firmowe zakupy, stąd furgonetka.
                                        Nie rozumiem tej samochodowej obsesji, tu nie Stany, da się bez.
                                        • mamuka_z_boru Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 12:54
                                          potworia napisał(a):

                                          > Na wsi, zwłaszcza takiej 20 kilometrów od metropolii, nie mieszkają wyłącznie r
                                          > olnicy i ich niepracujące żony. Nie mówiąc o tym, że w takich rolniczych rodzin
                                          > ach jest też kształcąca się młodzież i ta się jakoś do miasta dostaje.
                                          > Jeśli uczniowie dają radę dojeżdżać zbiorkomem na godziny poranne, to nauczycie
                                          > l też może. Poza tym Adam, o ile dobrze zrozumiałam, załatwia po lekcjach jakie
                                          > ś firmowe zakupy, stąd furgonetka.
                                          > Nie rozumiem tej samochodowej obsesji, tu nie Stany, da się bez.

                                          Ależ oczywiście że się da. Tylko że wykonalność jakiejś opcji nie oznacza, że jest to opcja optymalna. Adam może jechać autobusem o 6.45, jeśli ma szkołę w miarę blisko dworca. Tylko że na ten autobus musi się dostać z rubieży daglezjańskich. A potem wrócić przez las świerków i tuj z worem zeszytów i codziennymi zakupami (a ostatnio holując także ciężarną żonę).
                                          Znam kilka osób dojeżdżających do pracy zbiorkomem na podobne dystanse i w żadnym wypadku nie był to ich wybór. Zazwyczaj nie mają kasy na utrzymanie samochodu/nie mają prawa jazdy/ są w trudnej sytuacji życiowej. I wszyscy są wykończeni wstawaniem przed świtem, wleczeniem na piechotę zaspanych i marznących dzieci do często bardzo odległych przystanków, marznięciem na tychże. Do domu wracają późno, bo wszystkie popołudniowe zajęcia i zobowiązania załatwia się bez wracania w międzyczasie do domu. W weekendy wolą się nigdzie nie ruszać, bo mają dość tej szalonej logistyki.
                                          Można tak żyć, ba, można też dobrowolnie wybrać taki model codziennego funkcjonowania, tylko w imię czego.
                                          • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 12:59
                                            W imie nie zatruwania srodowiska spalinami np. Albo dlatego, ze ktos po prostu tak woli. W autobusie mozna pisac na forum- prowadzac samochod lepiej tego nie robic. Co czlowiek to inna motywacja :)
                                            • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 13:02
                                              A niektorzy chca miec troche ruchu, bo maja siedzaca prace- i dlatego codziennie sobie ida na przystanek w obie strony, zamiast jechac autem ;)
                                            • mamuka_z_boru Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 13:20
                                              fornita111 napisała:

                                              > W imie nie zatruwania srodowiska spalinami np.

                                              Chylę czoła, serio. Moja troska o środowisko wyraźnie klęśnie gdy na dworze zawieja, a do przystanku 1,5 km (dalej nigdy nie miałam) po nieodśnieżonej drodze. Ale pewnie inaczej podchodzą do takich warunków ludzie, którzy od dzieciństwa musieli tak sobie radzić z dojazdami do szkół i jest to dla nich normalka (mieszczuchu ;) ). Jak ktoś (jak ja) wychował się w małym miasteczku, gdzie wszędzie blisko, to dojazdowa logistyka i ten czas strawiony codziennie na przemieszczaniu się środkami kombinowanymi mocno odstrasza od takich ekologicznych rozwiązań. No i jak pisałam, nie znam nikogo, kto by chwalił sobie tę akurat formę codziennego ruchu. Stąd mój sceptycyzm.
                                              • marzenna114 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 13:39
                                                mamuka_z_boru napisała:

                                                No i jak pisałam, nie znam nikogo, kto by chwalił sobie tę akurat formę codz
                                                > iennego ruchu. Stąd mój sceptycyzm.
                                                Ja znam dwie osoby - kuzynkę z mężem. Chodzą codziennie w obie strony (chociaż teraz w zimie kuzynka chyba w jedną) do pracy i z powrotem - ok 40 minut w jedna stronę. Do mnie w odwiedziny przyszli i wrócili pieszo - też ok 40 minut w jedną stronę. Wracali ok 23 00. Oni akurat chwalą sobie tę formę codziennego ruchu, mimo, że komunikacja miejska funkcjonuje doskonale. Ja tego nie jestem w stanie pojąć :). Kuzynka trochę narzeka, że szybko niszczą się buty :).
                                                • staua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:45
                                                  Też tak robię. Kiedy tylko się da, chodzę. Kiedyś musieliśmy oddać laptop osobie mieszkającej 4 mile od nas i dotarliśmy tam pieszo (spacer wieczorny), co wprawiło ją i jej męża w osłupienie i zaopatrzyli nas w butelki wody na drogę powrotną.
                                                  • dakota77 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:54
                                                    staua napisała:

                                                    > Też tak robię. Kiedy tylko się da, chodzę. Kiedyś musieliśmy oddać laptop osobi
                                                    > e mieszkającej 4 mile od nas i dotarliśmy tam pieszo (spacer wieczorny), co wpr
                                                    > awiło ją i jej męża w osłupienie i zaopatrzyli nas w butelki wody na drogę powr
                                                    > otną.


                                                    Hy hy, tez nieraz wywolywam takie oslupienie, bo jak to, na piechote? :D Ostatnio zszkolowalam przyjaciela, opowiadajac mu, ze w centrum LA da sie chodzic. Ale dotyczy to tylko scislego downtown/dzielnicy finansowej. Ale powaznie myslal, ze to wykluczone.
                                                • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 15:07
                                                  marzenna114 napisał(a):

                                                  > Oni akurat chwalą sobie tę formę codziennego ruch
                                                  > u, mimo, że komunikacja miejska funkcjonuje doskonale. Ja tego nie jestem w sta
                                                  > nie pojąć :).

                                                  Zazwyczaj tam, dokąd można dojść w ciągu 45 minut do godziny, chadzam piechotą. Ale nie dlatego, że dbam o niezasmradzanie środowiska spalinami ani nie dlatego, że nie mam pod nosem autobusów i tramwajów. Po prostu lubię. Ale już kiedy pada deszcz, bez wahania sięgam po kluczyki.
                                                • bez_zarzutu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 18:12
                                                  I Laura pasuje ci do tego opisu?
                                                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 18:17
                                                    bez_zarzutu napisał(a):

                                                    > I Laura pasuje ci do tego opisu?

                                                    Do ktorego opisu i do kogo pytanie ? Blagam, cytujcie, na co odpowiadacie.
                                                  • bez_zarzutu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 18:45
                                                    @tt-tka już docytowuję :)


                                                    "Ja znam dwie osoby - kuzynkę z mężem. Chodzą codziennie w obie strony (chociaż teraz w zimie kuzynka chyba w jedną) do pracy i z powrotem - ok 40 minut w jedna stronę. Do mnie w odwiedziny przyszli i wrócili pieszo - też ok 40 minut w jedną stronę. Wracali ok 23 00. Oni akurat chwalą sobie tę formę codziennego ruchu, mimo, że komunikacja miejska funkcjonuje doskonale. Ja tego nie jestem w stanie pojąć :). Kuzynka trochę narzeka, że szybko niszczą się buty :)." by marzenna114

                                                    Nijak mi to do Laury nie pasuje, ale może ktoś ma inne odczucia. Generalnie wszystko się da- mieszkać środku lasu, żyć no waste, dojeżdżać 1.5 godziny do pracy. Tylko jak to się ma do Borejków wyposażonych w jakiś tam zestaw cech? Nie było mowy (poza zniknięciem laurowej choroby motoryzacyjnej) o nagłej przemianie Tygrysa w kwestiach przyziemnych. Że złagodniał po ślubie- uwierzę. Ale w to, że bezproblemowo dyga 1.5 km w zimie przystanku PKS, rąbie drewno, albo leci za bele potrzebą do domu starych Fidelisów... trochę mi trudniej.
                                                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 19:10
                                                    Aaa - jasne :)
                                                    Laura, ktora praca fizyczna nie zhanbila sie od zakupow z Grzesiem w TiR i dla ktorej kilometr to straszna odleglosc, bardzo szybko juz dotarcia do bramy od szaletu powinna miec dosc. Zwlaszcza wiosna i jesienia :), chodniczka tam, sadze, nie polozono, a ona, elegantka, w pantofelkach.
                                                    PS dzieki za cytata :)
                                                  • marzenna114 Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 09:25

                                                    > bez_zarzutu napisał(a):
                                                    >
                                                    > > I Laura pasuje ci do tego opisu?
                                                    To chyba było pytanie do mnie. Odpowiadałam na pytanie Bubki, że nie zna nikogo kto lubi chodzić pieszo. Napisałam, że ja znam takie osoby. Nie wypowiadałam się w sprawie Laury, tylko odpowiadałam na pytanie ogólne.
                                                    Co do Laury lubiącej komfort i wygody, to przypuszczam, że akurat pieszo chodzić nie lubi.
                                                  • marzenna114 Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 09:28
                                                    marzenna114 napisał(a):

                                                    "Odpowiadałam na pytanie Bubki"
                                                    Oczywiście miało być Mamuki z Boru :). Pomyliłam nick.
                                                  • bez_zarzutu Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 22:53
                                                    Dziękuję za odpowiedź :) Problem chyba polega na tym, że nam się tematy troszku rozjechał. Są dwie sprawy: czy możliwe jest istnienie młodego małżeństwa, które będzie mieszkało w trudnych warunkach, bez samochodu, za to z miejskimi dosyć zawodami, i czy możliwe jest, że to małżeństwo będzie z uśmiechem na ustach i całując się co stronę brnęło przez śnieg w kierunku przystanku PKS-u? Przytaczane przykłady pozwalają mi na postawienie śmiałej tezy, że i owszem.

                                                    Druga sprawa, czy jest to prawdopodobne w przypadku Laury jaką znamy? I tutaj moja wyobraźnia się wyłącza, nie widzę tego wcale a wcale.

                                                    I trzecie pytanie ode mnie: czy dało się to rozwiązać lepiej? Oczywiście, przykładów jak naplute w różnych wątkach.
                                                  • marzenna114 Re: Z czego oni żyją? 08.03.18, 09:50
                                                    bez_zarzutu napisał(a):

                                                    > Dziękuję za odpowiedź :) Problem chyba polega na tym, że nam się tematy troszku
                                                    > rozjechał. Są dwie sprawy: czy możliwe jest istnienie młodego małżeństwa, któr
                                                    > e będzie mieszkało w trudnych warunkach, bez samochodu, za to z miejskimi dosyć
                                                    > zawodami, i czy możliwe jest, że to małżeństwo będzie z uśmiechem na ustach i
                                                    > całując się co stronę brnęło przez śnieg w kierunku przystanku PKS-u? Przytacza
                                                    > ne przykłady pozwalają mi na postawienie śmiałej tezy, że i owszem.
                                                    >
                                                    Przyszło mi jeszcze do głowy, że pozostaje kwestia czy mamy wybór czy jesteśmy do czegoś zmuszeni, bo innej opcji nie ma. Kuzynka ma samochód, ma tramwaje, autobusy, a to że sobie chodzi to dla niej przyjemność. Gdyby się jej odwidziało, to ma inne opcje do wyboru. A Fidelisy raczej wyboru by nie mieli i wtedy to już nie jest przyjemność, tylko smutna konieczność. Tak samo z samochodem czy ktoś rezygnuje świadomie, bo nie chce, nie lubi, oszczędza środowisko itp. czy po prostu nie stać go na utrzymanie i dlatego nie ma.
                                                • zla.m Re: Z czego oni żyją? 10.03.18, 11:21
                                                  marzenna114 napisał(a):

                                                  > Ja znam dwie osoby - kuzynkę z mężem. Chodzą codziennie w obie strony (chociaż
                                                  > teraz w zimie kuzynka chyba w jedną) do pracy i z powrotem - ok 40 minut w jedn
                                                  > a stronę. Do mnie w odwiedziny przyszli i wrócili pieszo - też ok 40 minut w je
                                                  > dną stronę. Wracali ok 23 00. Oni akurat chwalą sobie tę formę codziennego ruch
                                                  > u, mimo, że komunikacja miejska funkcjonuje doskonale.

                                                  Jasne, są ludzie, którzy lubią chodzić, dlaczego nie. Nie wiem czemu, ale mam jednak podejrzenia, że nie są to ludzie: a) ciężarni i posiadający norowodka/niemowlę b) mieszkający w odległości tego spaceru czterdziestominutowego od najbliższego sklepu, że już o lekarzu dla tego małego dziecka nie wspomnę. Przez plantację nie da się przecież wózkiem przejechać, dojście do dziadków w Daglezji robi się wyprawą. Jasne, można nosić w chuście, ale jednak po jakimś czasie taki słodki ciężar zaczyna się czuć.

                                                  Dodatkowo, weźmy po uwagę, że u Nadszympaństwa skumulowały się te wszystkie da się:
                                                  a) da się wszędzie chodzić i dojeżdżać zbiorkomem, także w ciąży/z małym dzieckiem. A jak człowiek ma odrobinę pecha, to w tym czasie do lekarzy chodzi prawie tak często jak do pracy. I to dojeżdżać tak w deszcz, upał, mróz i ogólnie przy dowolnie niemiłej aurze/stanie dróg
                                                  b) da się dojeżdżać do pracy codziennie minimum godzinę w jedną stronę (bo tyle co najmniej zajmie trasa domek pod świerkiem-szkoła Adama). Znowu - jak wyżej, w każdą pogodę
                                                  c) da się mieszkać w skleconym gospodarczo domku z "resztek po pawilonie róż" (już tu kiedyś rozważałam, co to znaczy i czy pawilon róż stawia się na pewno z tego, czego używa się do budowy domu) - chociaż łatwiej jest chyba zamieszkać w istniejącej już takiej chałupce niż obecnie ją zbudować
                                                  d) da się(?) odrolnić kawałek plantacji i postawić na niej dom, pociągnąć media - woda, prąd, ścieki itp. Ale to chyba z oszczędności rodziny, bo nie z pensji Adama ta inwestycja...

                                                  i tak przechodzimy do kwestii pieniędzy:
                                                  e) da się żyć za pensję nauczyciela+chałtury(?) śpiewaczki - tak, owszem, da się. Nie wiem, jaki Adam ma stopień, ale zapewniam, że nawet dyplomowany musi brać nadgodziny, ganiać między szkołami, dawać korki, robić coś jeszcze, żeby wyżywić rodzinę. Zwłaszcza, jeśli żywi ją praktycznie sam.
                                                  Owszem, Adam może nie mieć tych fuch, tylko dorabiać w Daglezji. Ale to też zjada czas, a ze sprawdzania klasówek i wypracowań (polonista!), pisania raportów, zestawień i rocznych sprawozdań, wywiadówek, rad pedagogicznych, dyżurów na dyskotekach, pilnowania dzieci w sobotę bo jest Dzień Sportu/Dzień dziecka/odrabianie 2 maja itp. nikt go nie zwolni. O jakimkolwiek samorozwoju nawet nie napomykam. A jeśli kończy pracę o 14:30, a na 17 jest wywiadówka/rada, to na pewnie nie wraca do domu.

                                                  I już widzę Laurę, która samodzielnie zajmuje się dzieckiem, w domu postawionym w samym środku niczego, daleko od rodziny, miasta, ewentualnej pomocy... i nie pomstuje, gdy mąż wraca po 20, bo jak nie rada wychowawcza, to wykopki w Daglezji. I jeszcze nie przejmuje od niej dziecka tylko siada do papierów...
                                                  Dodam, że osobiście przy małym dziecku też bym o takie zachowania robiła awantury i żądała zmian, bo naprawdę odpowiedzialność za pierwszego noworodka przez 24/7 to jedna z najbardziej wykańczających psychicznie rzeczy, jakie znam.

                                                  Więc rozważane osobno pomysły Naszpaństwa jeszcze się bronią, to jednak jako kumulacja stawiają pod znakiem zapytania albo kwestię przemyślenia tego przez autorkę, albo zdrowy rozsądek "młodej pary". Ewentualnie zmuszają do wymyślania przez czytelników spadków, mieszkań, angażów do la Scali i zakopanego pod świerkiem skarbu.
                                                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 10.03.18, 12:03
                                                    zla.m napisała:

                                                    > I już widzę Laurę, która samodzielnie zajmuje się dzieckiem, w domu postawionym
                                                    > w samym środku niczego, daleko od rodziny, miasta, ewentualnej pomocy... i nie
                                                    > pomstuje, gdy mąż wraca po 20, bo jak nie rada wychowawcza, to wykopki w Dagle
                                                    > zji. I jeszcze nie przejmuje od niej dziecka tylko siada do papierów...

                                                    Moze jest wytlumaczenie... Gabon, przejety idea przytulania Fidelisiatka od pierwszych chwil zycia lata tam non stop i przytula, odciazajac Laure choc troche. Przy okazji taska furaz, zupe w sloiku i inne takie.
                                                    Natomiast ani nauki, ani pracy, ani dobijania sie o wystepy Larwy z niemowlakiem nie widze zupelnie.
                                              • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 13:45
                                                mamuka_z_boru napisała:

                                                > No i jak pisałam, nie znam nikogo, kto by chwalił sobie tę akurat formę codz
                                                > iennego ruchu. Stąd mój sceptycyzm.
                                                A ja znam. I stad moj brak sceptycyzmu :)
                                              • potworia Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:00
                                                Ja sobie chwalę. Czas spędzony na iściu piechotą nigdy nie jest czasem straconym:-) I transport publiczny też lubię - od tramwajów do tych wszędobylskich polskich busików.
                                                • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:08
                                                  potworia napisał(a):

                                                  > Ja sobie chwalę. Czas spędzony na iściu piechotą nigdy nie jest czasem stracony
                                                  > m:-)

                                                  Potworio - ty ! :)
                                                  Niekoniecznie Adam, ktory swiezego powietrza i spacerow obowiazkowych (z szaletu do bramy, albo na przystanek) ma wystarczajaco duzo. A na pewno nie Laura, dla ktorej odleglosc od Daglezji do przystanku to byl AZ KILOMETR !
                                                  • potworia Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:33
                                                    Ale ja nie w sprawie Fidelisa, bo jego tekturowy byt niewart, by kruszyć o niego kopie. Tym bardziej nie w sprawie Laury, która oczekuje, by ją literalnie na rękach nosić i zgodzę się po stokroć, że osadzenie jej na wsi daje świetny materiał na komedię, zakończoną czyimś trupem. Tylko, że Mamuka napisała, że nie zna nikogo, no to się wyautowałam:-) Uważam też, że nie warto tworzyć sztucznych norm w rodzaju 'każdy zawsze' i 'nikt nigdy', lepiej założyć, że różni różnie.
                                                    A na marginesie: chciałabym poznać absolwenta polonistyki, który mając do wyboru karierę akademicką i nauczanie w podstawówce, wybiera to drugie. Bo we mnie to budzi niefajne podejrzenia. (Odnajduję je w kryminałku Złej.m, więc zakładam, że nie ja jedna)
                                                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 14:55
                                                    potworia napisał(a):


                                                    Uważam też, że nie warto tworzyć sztucznych
                                                    > norm w rodzaju 'każdy zawsze' i 'nikt nigdy', lepiej założyć, że różni różnie.

                                                    A to tak :)
                                                    Sama np wole chodzic niz jezdzic na rowerze, choc mi to wiecej czasu zajmuje. Miejscowi przecietnie raz w miesiacu proponuja sprzedaz tanio/ uzyczenie/ sprezentowanie roweru :)


                                                    > A na marginesie: chciałabym poznać absolwenta polonistyki, który mając do wybor
                                                    > u karierę akademicką i nauczanie w podstawówce, wybiera to drugie. Bo we mnie t
                                                    > o budzi niefajne podejrzenia. (Odnajduję je w kryminałku Złej.m, więc zakładam,
                                                    > że nie ja jedna)

                                                    Adam mial do wyboru kariere akademicka, bylo cos o tym ? Bo ja pamietam tylko te "fury dyplomow w szufladzie" - z uczelni na ogol ma sie jeden, czyli jesli sie douczal, to nie akademicko. Byc moze zaproponowano mu tylko prace w szkolnictwie.

                                                    Fik zlej.m byl bardzo sugestywny :), wczesniej takich skojarzen nie mialam, pozniej owszem.
                                                    W zalozeniu to pewnie mialo byc slachetne pozytywistyczne silaczkowanie - a wyszlo jak parodia takowego. Jak wszystkie mmowskie wzorce XIXwieczne w wieku XXI.
                                                  • potworia Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 20:38
                                                    tt-tka napisała:

                                                    >
                                                    > Adam mial do wyboru kariere akademicka, bylo cos o tym ? Bo ja pamietam tylko t
                                                    > e "fury dyplomow w szufladzie" - z uczelni na ogol ma sie jeden, czyli jesli si
                                                    > e douczal, to nie akademicko. Byc moze zaproponowano mu tylko prace w szkolnict
                                                    > wie.
                                                    >

                                                    Ustyma Aurelii informuje nas Autorka, że Naszpan jest człek z misją, proponowano mu posadę na uczelni, ale on chciał krzewić.
                                                    Kilkoro moich znajomych z liceum poszło na polonistykę. Inteligentni wszyscy, oczytani piekielnie, choć nieco wycofani życiowo. Widmo nauczania było ich największym koszmarem, kariera akademicka -chwyceniem Pana Boga za nogi. Jeden z nich rzeczywiście został nauczycielem, po jakimś czasie okazało się, że świetnym. Ale kiedy bronił pracy o wątkach homoseksualnych u Słowackiego, bynajmniej się nie palił z powrotem do liceum.

                                                    > W zalozeniu to pewnie mialo byc slachetne pozytywistyczne silaczkowanie - a wys
                                                    > zlo jak parodia takowego. Jak wszystkie mmowskie wzorce XIXwieczne w wieku XXI.

                                                    Zanim jeszcze pomyślałam, że to pozytywistyczna klisza, przyszedł mi do głowy ten dowcip (UWAGA DOWCIP!) Jaka jest różnica pomiędzy pedagogiem a pedofilem? Ten drugi naprawdę kocha dzieci.
                                                    Suchar, ale cóż zrobić, pamiętny;-)
                                                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 21:41
                                                    potworia napisał(a):


                                                    > Ustyma Aurelii informuje nas Autorka, że Naszpan jest człek z misją, proponowan
                                                    > o mu posadę na uczelni, ale on chciał krzewić.

                                                    Widac szemranie Auuuureeeeliii do mnie nie doszlo. Dzieki za przypomnienie :)

                                                  • iskrzy_54 Re: Z czego oni żyją? 10.03.18, 13:02
                                                    A na marginesie: chciałabym poznać absolwenta polonistyki, który mając do wyboru karierę akademicką i nauczanie w podstawówce, wybiera to drugie. Bo we mnie to budzi niefajne podejrzenia. (Odnajduję je w kryminałku Złej.m, więc zakładam, że nie ja jedna)

                                                    Może niekoniecznie polonistyki, ale znam absolwenta SGH, który mając do wyboru karierę akademicką (pół doktoratu) wybrał nauczanie angielskiego w gimnazjum i do dzisiaj tego nie żałuję, mimo licznych dobrych zmian w edukacji.
                                                  • czekolada72 Re: Z czego oni żyją? 19.03.18, 18:12
                                                    iskrzy_54 napisała:

                                                    > A na marginesie: chciałabym poznać absolwenta polonistyki, który mając do wybor
                                                    > u karierę akademicką i nauczanie w podstawówce, wybiera to drugie. Bo we mnie t
                                                    > o budzi niefajne podejrzenia. (Odnajduję je w kryminałku Złej.m, więc zakładam,
                                                    > że nie ja jedna)
                                                    >
                                                    Ja zas - niestety - znam absolwenta filozofii i historii, ktory mial propozycje zostania na uczelni, a wybral nauuczanie , co prawda w LO, bo to bylo jego marzenie....
                                                    No coz... szalencow na tym swiecie nie brak...
                                            • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 15:03
                                              fornita111 napisała:

                                              > W imie nie zatruwania srodowiska spalinami np. Albo dlatego, ze ktos po prostu
                                              > tak woli.

                                              Już widzę taką rozbuchaną szlachetność po jednej mroźnej zimie, kiedy to wystaje się rano na przystanku w ciemnościach...
                                              (nie mówie tu o opcji "nie mam auta, bo jestem cukrzykiem i nie mam prawa jazdy", tylko o sugerowanej przez ciebie dobroci dla środowiska naturalnego)
                                              • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 16:17
                                                ciotka_scholastyka
                                                > Już widzę taką rozbuchaną szlachetność po jednej mroźnej zimie, kiedy to wystaj
                                                > e się rano na przystanku w ciemnościach...
                                                > (nie mówie tu o opcji "nie mam auta, bo jestem cukrzykiem i nie mam prawa jazdy
                                                > ", tylko o sugerowanej przez ciebie dobroci dla środowiska naturalnego)
                                                Ale nie widzisz jej u Fidelisa, czy tak ogolnie u nikogo? Bo jesli to drugie- myslisz sie. To, ze ty nie znasz takich ludzi naprawde nie znaczy, ze nie istnieja.
                                    • pani.owiec Re: Z czego oni żyją? 08.03.18, 01:13
                                      Adam nie ma furgonetki w razie czego.
                                      Furgonetkę ma Daglezja, która intensywnie jej używa, nie jest to samochód, który sobie stoi do dyspozycji Adama.
                                      • mshyde Re: Z czego oni żyją? 10.03.18, 04:30
                                        Ale tam jest jeszcze inna rodzina. Rodzice, brat. moga miec samochód do uzycia w razie W i tyle. a np furgonetka jezdzi gdzies tam z towarem co rano i po poludniu i Adam moze sie akurat zabierac, po co uzytkowac drugi samochod skoro jest po drodze?
                                        • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 10.03.18, 10:25
                                          mshyde napisała:

                                          > Ale tam jest jeszcze inna rodzina. Rodzice, brat. moga miec samochód do uzycia
                                          > w razie W i tyle

                                          Moga miec. Nawet caly tabor. Tyle ze nic nam o tym nie wiadomo. Przeciwnie, wiadomo, ze Adam nie jezdzi "przy okazji", tylko (Laura) "ujezdza z nim ta ich furgonetka", czyli nadszympans uzytkuje do prywatnych celow woz firmowy, bagazowy.
                                  • lord_vmordevol Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 09:04
                                    bupu napisała:

                                    > > rdzo nad tym ubolewam. Wolalabym nie mieć samochodu. Nie jest on konieczn
                                    > ościa,
                                    > > jeśli istnieje dobry system komunikacji publicznej.
                                    > >
                                    >
                                    > Maszpaństwo nie mieszka w Szwajcarii, tylko w Polsce, chciałam zauważyć. W kraj
                                    > u w którym komunikacja publiczna leży i kwiczy, im dalej od dużych miast, tym g
                                    > orzej.

                                    Im dalej od dużych miast, tym istotnie komunikacja publiczna jest oszczędniejsza, ale dalece nie da się powiedzieć, że ona leży i kwiczy.
                                  • potworia Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 12:38
                                    bupu napisała:
                                    >
                                    > Maszpaństwo nie mieszka w Szwajcarii, tylko w Polsce, chciałam zauważyć. W kraj
                                    > u w którym komunikacja publiczna leży i kwiczy, im dalej od dużych miast, tym g
                                    > orzej.
                                    >
                                    Pojechałaś:-D
                                    >
                                    • lord_vmordevol Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 13:16
                                      potworia napisał(a):

                                      > > u w którym komunikacja publiczna leży i kwiczy, im dalej od dużych miast,
                                      > tym g
                                      > > orzej.
                                      > >
                                      > Pojechałaś:-D

                                      No właśnie raczej niewiele jeździła.
                                      • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 16:14
                                        lord_vmordevol napisała:

                                        > potworia napisał(a):
                                        >
                                        > > > u w którym komunikacja publiczna leży i kwiczy, im dalej od dużych
                                        > miast,
                                        > > tym g
                                        > > > orzej.
                                        > > >
                                        > > Pojechałaś:-D
                                        >
                                        > No właśnie raczej niewiele jeździła.

                                        Aha. Faktycznie. Mieszkam od urodzenia na wsi, samochodu nie posiadam z przyczyn różnorodnych, jakiś czas pracowałam jako dziennikarka powiatowej gazety. W związku z czym na pewno nie miałam zbyt wielkiej styczności z lokalnym zbiorkomem. Absolutnie. Teleportowałam się z miejsca na miejsce, tak fik z okna, niczego się nie dotkna. I nie, w ogóle nie widzę jak z biegem lat sieć komunikacji lokalnej się rozpaczliwie kurczy, jak znikają połączenia autobusowe, o lokalnych liniach kolejowych nie mówiąc. Po jednej, w latach mojego dzieciństwa prężnej jeszcze, teraz już nawet tory nie zostały.

                                        Ale nie. Ja się nie znam. Ja nie jeżdżę. Ja nic nie wiem, jak jaki Jon Snow. Oszywiście.
                                        • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 16:20
                                          bupu napisała:

                                          > Aha. Faktycznie. Mieszkam od urodzenia na wsi, samochodu nie posiadam z przyczy
                                          > n różnorodnych, jakiś czas pracowałam jako dziennikarka powiatowej gazety. W zw
                                          > iązku z czym na pewno nie miałam zbyt wielkiej styczności z lokalnym zbiorkomem
                                          > . Absolutnie. Teleportowałam się z miejsca na miejsce, tak fik z okna, niczego
                                          > się nie dotkna. I nie, w ogóle nie widzę jak z biegem lat sieć komunikacji loka
                                          > lnej się rozpaczliwie kurczy, jak znikają połączenia autobusowe, o lokalnych li
                                          > niach kolejowych nie mówiąc. Po jednej, w latach mojego dzieciństwa prężnej jes
                                          > zcze, teraz już nawet tory nie zostały.
                                          >
                                          > Ale nie. Ja się nie znam. Ja nie jeżdżę. Ja nic nie wiem, jak jaki Jon Snow. Os
                                          > zywiście.

                                          No i po co ta histeryczna agresja?
                                          • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 16:29
                                            ciotka_scholastyka napisała:


                                            > No i po co ta histeryczna agresja?


                                            A gdzie tu, Ciotko, widzisz agresję, o histerii nie wspominając? Znam życie na wsi od podszewki, nieraz o tym pisałam, więc sugestia, że najwyraźniej za mało jeżdżę wywołała u mnie opad rąk do ziemi.

                                            Poza tym... Ja rozumiem, że ktoś może patrzeć na daną sprawę inaczej i co dla mnie upadkiem i żałością, dla innej osoby będzie stanem przyzwoitym. W porządku. Polemizowanie z czyjąś opinią też jest w porządku. Kwitowanie sugestiami, że (najwyraźniej się nie znam bo) za mało jeżdżę, nie jest w porządku. Walnijcie we mnie argumentami, pokażcie, że się mylę, spoko rokoko jasna sprawa. Ale ne wyjeżdżajcie z takimi tekstami, bo to jest słabizna, w dodatku irytująca bez granic.
                                        • lord_vmordevol Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 09:29
                                          bupu napisała:
                                          > > No właśnie raczej niewiele jeździła.
                                          >
                                          > Aha. Faktycznie. Mieszkam od urodzenia na wsi, samochodu nie posiadam z przyczy

                                          > lnej się rozpaczliwie kurczy, jak znikają połączenia autobusowe, o lokalnych li
                                          > niach kolejowych nie mówiąc. Po jednej, w latach mojego dzieciństwa prężnej jes
                                          > zcze, teraz już nawet tory nie zostały.

                                          Dobra, ale jak napisałaś gdzieś obok, mieszkasz takie już spore kilkadziesiąt kilometrów od dużego miasta. 40 pisałaś? To wiadomo, że im większe odległości, tym sieć komunikacji będzie rzadsza. Mroczna komuna mogła płacić za PKS do jakiejś Wetliny, którym jeździło dwóch chłoporobotników dziennie, teraz zwyczaje są inne. Tym niemniej busiki jeżdżące po gminach mają się nieźle - chociaż ich trasy mają raczej topologię gwiazdy, więc jak się chce przejechać "dookoła" centrum do miejscowości na innym promieniu to może to nie być całkiem wygodne. Koleje też się zresztą mają coraz lepiej, acz owszem, nieczynne torowiska zarośnięte brzózkami jak lotnisko w Smoleńsku rzucają się w oczy.
                                          • bupu Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 22:38
                                            lord_vmordevol napisała:


                                            > Dobra, ale jak napisałaś gdzieś obok, mieszkasz takie już spore kilkadziesiąt k
                                            > ilometrów od dużego miasta. 40 pisałaś? To wiadomo, że im większe odległości, t
                                            > ym sieć komunikacji będzie rzadsza. Mroczna komuna mogła płacić za PKS do jakie
                                            > jś Wetliny, którym jeździło dwóch chłoporobotników dziennie, teraz zwyczaje są
                                            > inne.

                                            O proszę cię, no... Poza dużymi miastami są także mniejsze miasta i miasteczka, do których ludzie dojeżdżają do pracy, do szkoły, po zakupy, do urzędu... Tą linią kolejową, którą niedawno rozebrano nie dojeżdżało dwóch robotników, tylko rzesze ludzi. W obu kierunkach. Pokasowano wiele połączeń w godzinach w których do i z mojego miasteczka jeździło najwięcej osób, do pracy/szkoły i z powrotem. Pokasowano też wiele połączeń do dużych miast, do Warszawy na przykład, czy Gdańska.

                                            > Tym niemniej busiki jeżdżące po gminach mają się nieźle - chociaż ich tra
                                            > sy mają raczej topologię gwiazdy, więc jak się chce przejechać "dookoła" centru
                                            > m do miejscowości na innym promieniu to może to nie być całkiem wygodne.

                                            Zależy w jakiej gminie. Nie wszędzie one są. U mnie busy jeżdżą na dwóch trasach i w sumie ratują mnie komunikacyjnie, bo gdybym miała liczyć na to, co kiedyś było lokalnym oddziałem PKS, tobym nie dojechała nigdzie. Do miasteczka gdzie pracuję nie chodzi żaden bus. Linię kolejową literalnie zaorano. Siatka połączeń autobusowych to czarna rozpacz. Kto może kupuje sobie cztery kółka, bo inaczej nie da rady dojechać nigdzie, a dojeżdżać często trzeba, bo nie każdy zdoła znaleźć pracę na miejscu.
                                            • lord_vmordevol Re: Z czego oni żyją? 08.03.18, 09:16
                                              bupu napisała:

                                              > > Tym niemniej busiki jeżdżące po gminach mają się nieźle - chociaż ich tra
                                              > > sy mają raczej topologię gwiazdy, więc jak się chce przejechać "dookoła"
                                              > centru
                                              > > m do miejscowości na innym promieniu to może to nie być całkiem wygodne.
                                              >
                                              > Zależy w jakiej gminie. Nie wszędzie one są. U mnie busy jeżdżą na dwóch trasac
                                              > h i w sumie ratują mnie komunikacyjnie, bo gdybym miała liczyć na to, co kiedyś

                                              Rozumiem i oczywiście, że to zależy od gminy i powiatu. I oczywiście, że jak się trafi na nieporadną albo mało dochodową gminę, to komunikacja będzie słaba. Ale to po prostu nie jest obowiązująca norma.
                          • fornita111 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 18:56
                            bupu napisała:

                            > A to, że autor czemuś jawnie nie zaprzeczył absolutnie nie uprawnia do domniemywania wszystkiego co się żywnie spodoba.
                            A wg mnie "uprawnia". A inni czytelnicy jak najbardziej moga te domysly uznac za glupie/naciagane. Ale ksiazke kazdy sobie moze interpretowac po swojemu, pod zaden paragraf to nie podpada.
                      • potworia Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 18:51
                        Te dywagacje mają tyleż sensu, ile wyliczanie fikcyjnym postaciom przychodów i wydatków na podstawie kilku wzmianek w quasi- realistycznych powieściach dla młodzieży. Czyli o tyle, o ile służą dobrej zabawie dywagujacego. Nie ma potrzeby stosować się tu jakichś ograniczeń. Jestesmy tu chyba dla frajdy, hm?
                        • iskrzy_54 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 22:04
                          I tym optymistycznym akcentem powinniśmy zakończyć... jednak nadal mnie gryzie szalecik miłości w środku plantacji iglaków, oraz Jadam ujeżdżający furgonetką. Albo mają kasę albo nie (nie wnikam skąd), ale w pierwszym przypadku szalecik i furgonetka wydają się kompletnie bezsensowne.
                          • iskrzy_54 Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 22:35
                            Te dywagacje mają tyleż sensu, ile wyliczanie fikcyjnym postaciom przychodów i wydatków na podstawie kilku wzmianek w quasi- realistycznych powieściach dla młodzieży. Czyli o tyle, o ile służą dobrej zabawie dywagujacego. Nie ma potrzeby stosować się tu jakichś ograniczeń. Jestesmy tu chyba dla frajdy, hm?

                            Optymistyczny akcent powyżej:) jednak nadal mnie gryzie szalecik miłości w środku plantacji iglaków, oraz Jadam ujeżdżający furgonetką. Albo mają kasę albo nie (nie wnikam skąd), ale w pierwszym przypadku szalecik i furgonetka wydają się kompletnie bezsensowne.
            • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:41
              fornita111 napisała:


              > Adam moze tez miec swoja wlasna kase z jakiegos spadku. Albo moze miec odziedzi
              > czone mieszkanie, ktore komus wynajmuje i ma z tego troche grosza.

              Adam jest ubogim szlachetnym polonistą i plantacja wcale się Musierowicz z tym nie kłóci, i jest godzien Borejkówny.
              Nie wiem, po co się ograniczać i wymyślać jakieś wynajmowane mieszkania, Adam jest nieślubnym synem Kulczyka po prostu.
          • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 04.03.18, 15:07
            bez_zarzutu napisał(a):



            > Podejrzewam, że Szympans jest na częściowym utrzymaniu starych Fidelisów- to zn
            > aczy MM na pewno taki pomysł nie ulągł się w głowie, ale dla mnie brzmi sensown
            > ie. Mają dwóch synów udzielających się na plantacji. Biznes działa dobrze. Jak
            > rozumiem nie posiadają większych potrzeb, więc nadmiar gotówki przelewają na no
            > we pokolenie.

            Fidelisowie seniorzy maja wlasne spore potrzeby - ona jest ciezko chora (choc nie wiemy na co), on niepelnosprawny. To zwykle generuje spore koszty, chocby rehabilitacja, sprzet, dojazdy, opieka w razie potrzeby, leki... nie sadze, by wiele mogli ladowac w synow notorycznie.
    • dominka1 Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 18:10
      Cały kłopot z wątkiem Laury jest taki,że karierę operową wymyśliła jej MM zbyt późno.W "Febliku'' jest już dojrzałą kobietą,a brak wzmianek o jakichkolwiek osiągnięciach.Zresztą tego rodzaju pasja powinna być podkreślana na długie lata przed czasami Sprężyny.To sposób na życie,coś co pochłania ogrom czasu .Przecież Laura nawet pierwotnie próbuje studiować polonistykę,w wieku 25 lat jej sukcesem jest występ w podstawówce,a tuż przed 30 spontanicznie zaśpiewała w kościele.Imponujące,naprawdę.Myślę,że w realu ktoś taki mógłby pracować w domu kultury albo w szkole (chociaż przy Laury komunikatywności i cierpliwości mogłoby być trudno). Gdyby Laura i NaszPan mieli stałą pracę i dorabiali-on korepetycjami,ona tymi sporadycznymi koncertami ,a swój szalecik zamienili na małe mieszkanie-to chyba daliby radę, zakładając ,że za Pierworodnym nie pojawi się zaraz kolejna dwoka
      • verdana Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 21:33
        Szwagierka mojej córki kończyła sobie spokojnie klasę matematyczno-fizyczną W LO, mając w planach politechnikę, gdy zdarzył sie międzyszkolny konkurs na jakąś pieśń.Przyszła pani inżynier na konkursie wystąpiła, w jury siedziała pewna pani, która podeszła do niej i powiedziała, ze ma przepiękny operowy sopran. I czy myślała o konserwatorium.
        Przyszła pani inżynier nie myślała, ale pomyślała. I tak mając zero wykształcenia muzycznego i doświadczeń ze śpiewaniem poza "u cioci na imieninach" do konserwatorium poszła i własnie je kończy.
        Jest bardzo dobra, już pytają o nią w teatrze - chwilowo jednak nie zarabia, bo dorobiła sie dwójki dzieci na studiach (co podobno pomaga w karierze śpiewaczej).
        Ale jeśli zacznie tłuc grube pieniądze, to się nie zdziwię.
        • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 21:45
          Juz pytaja... o Laure nikt nie pytal. Na jej dyplomowym roku.
          Plus moge zapewnic, a osoby obeznane z tematem wyjasnia dokladniej, ile trzeba sie nastarac, zeby efektywnie zaistniec w zawodzie spiewaczki. Tu naprawde nie wystarczy przepiekny glos.
          • verdana Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 21:52
            MM nie musi pisać szczegółowo o karierze zawodowej Laury, naprawdę.
            • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 22:10
              verdana napisała:

              > MM nie musi pisać szczegółowo o karierze zawodowej Laury, naprawdę.

              Nie musi. Ale powinna przynajmniej wyposazyc ja w cechy, ktore te kariere zrobia choc w malym stopniu mozliwa. Pracowitosc, systematycznisc, operatywnosc, odpornosc na stres ... i w ogole to wszystko, czego Laura nigdy nie miala.
              • potworia Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 22:16
                Ma za to bezczelność, pewność siebie i parcie na szkło. Uroda też pomaga.
                • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 22:36
                  potworia napisał(a):

                  > Ma za to bezczelność, pewność siebie i parcie na szkło.

                  Pewnosc siebie ? Nie jestem przekonana.
                  Bezczelnosc i parcie na szklo moze wystarczy, by zaistniec jako celebrytka.
                  • potworia Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 22:47
                    Pytanie do jakiego stopnia uznamy za prawdziwe anielskość jej głosu i rzeczywiste zamiłowanie do śpiewu. Jeśli je ma, a do tego pewną dozę szczęścia, ma szansę się przebić. Mam tylko jako czytelniczka nadzieję, że nie na jakieś podniebne wyżyny, bo już się boję możliwych baboli i nieprawdopodobieństw. Ale jakiś przyzwoity, lokalny poziom, jak Aniela - czemu nie?
                    Ciekawe, co ostatecznie zdecyduje autorka. Jak dotąd sprawa kariery Laury jest - moim zdaniem - nierozstrzygnięta
                    • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 05.03.18, 23:25
                      potworia napisał(a):


                      > Ciekawe, co ostatecznie zdecyduje autorka. Jak dotąd sprawa kariery Laury jest
                      > - moim zdaniem - nierozstrzygnięta

                      :)
                      Nie chce krakac, ale imho mozliwosci sa dwie
                      - Laura spelni sie w macierzynstwie, a spiewac bedzie Jadamowi do herbaty
                      - Laura zrobi kariere, a wtedy przyzwoity poznanski poziom nie wystarczy, bo MM juz nie umie wyhamowac

                      A najpewniej nie dowiemy sie niczego, bo altorka nie ma pomyslu na Laure tak samo jak na Roze. Pojawia sie nowe postacie wciagniete w krag borejczy w osobach matki i ciotek Laury oraz oczywiscie seniorow.
                      • potworia Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 00:07
                        A zatem w następnym odcinku: Laura z Adamem docierają do Stambułu, tam, w Hagia Sofia Sarenka śpiewa arię z Toski tak pięknie, że Bosfor występuje z brzegów, a my się, nieszczęsne frajerki, będziemy gimnastykować, próbując nadać temu sens...
                        Serio: przychylam się do ostatniej opcji.
                      • lord_vmordevol Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 09:06
                        tt-tka napisała:

                        > Nie chce krakac, ale imho mozliwosci sa dwie
                        > - Laura spelni sie w macierzynstwie, a spiewac bedzie Jadamowi do herbaty

                        Strasznie to będzie bulgotać.
                        • zla.m Re: Z czego oni żyją? 10.03.18, 10:38
                          lord_vmordevol napisała:

                          > tt-tka napisała:
                          >
                          > > Nie chce krakac, ale imho mozliwosci sa dwie
                          > > - Laura spelni sie w macierzynstwie, a spiewac bedzie Jadamowi do herbaty
                          >
                          > Strasznie to będzie bulgotać.

                          Rozbawiłeś mnie do łez :D
      • kropka_zua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 19:36
        W sumie wątek Laury, jak tak sobie analizuję, to jest z czapy. Też mam koleżankę, a w sumie siostrę koleżanki, która idzie w karierę śpiewaczą. I to operową. Rocznikowo jest od Laury z 4 lata młodsza. Też zdecydowała się późno, jako 24latka trafiła na wydział Akademii Muzycznej na wydział wokalny. Jednak ma za sobą kilkanaście lat w chórze i pierwszy stopień szkoły muzycznej. Obecnie studiuje śpiew operowy w Trójmieście. Szacuje, że do pełnej skali głosu dojdzie w wieku 30+ lat. Jej życie jest podporządkowane śpiewaniu, ma jakieś stypendium, dorabia chałturkami w operowych chórkach, na ślubach, ale główny ciężar utrzymania ponosi rodzina.

        Jak zestawiam to z Laurą, która ma głos anielski a ambicje piekielne, a jej edukacja muzyczna za młodu ograniczała się do ogniska muzycznego, to widać, że ten wątek faktycznie wyszedł Autorce nieprzemyślany. Na zdrowy rozsądek, przed zamążpójściem Laura nie miała za bardzo nawet gdzie ćwiczyć, bo chałupa była wiecznie zawalona ludźmi, wliczając to w stado dzieci. A już widzę Milę, która pozwalała jej śpiewać, gdy Łusia albo Ziutek przysypiali.

        Na karierę, mhh bardziej komercyjną, Laura też już jest za dorosła, ludzie się latami przebijają, by zaistnieć na rynku. Wtedy zresztą by ją Borejki wyklęły, bo przecież wszystko poniżej Mozarta to nie muzyka.
        • dominka1 Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 20:14
          W pełni się zgadzam.Szczerze mówiąc wątek Laury divy operowej i Mili dramaturga to jeden z najbardziej niewiarygodnych w Jeżycjadzie motywów.To przebija nawet Floplicowo i dziwną Dorotkę ;)
    • kropka_zua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 21:04
      Swoją drogą, Nadszympansy mają jedną, ale stałą pensję. Ale z czego żyją Florki?
      Nie mają wielkopowierzchniowych upraw, warzywa i owoce przejada im rodzina (to zresztą nie są duże pieniądze przy tych ilościach, starczy na waciki w skali roku).
      Pulpa dorabia na wnioskach, coś tam działa lokalnie, ale to raczej nie brzmi, jak stała i pewna kasa. Florian ogarnia ich malutkie gospodarstwo (a utrzymanie się z małego gospodarstwa jest dziś trudne bez konkretnego profilu, u nich mydło i powidło). Teoretycznie mógłby dawać lekcje jazdy konnej i coś chyba jest wspominane, ale w Feliku i WdO nie widać żadnych klientów. To już mój domysł, ale ubezpieczeni są zapewne w KRUS, więc składki muszą sobie opłacać sami.
      Mają dwie dorastające córki, stado zwierząt, bus, dom i ogromny ogród do utrzymania. Nawet przy ogromnej zaradności obojga - minimum 3 kafle miesięcznie są potrzebne, bo jakiejś przesadnej oszczędności tam nie widać.
      • kropka_zua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 21:07
        No chyba, że Pulpa jest przebiegłą lisicą i postanowiła trzymać w domu trzech emerytów: Wiesię oraz starych Borejków i żyć z ich emerytur ;)
      • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 21:19
        kropka_zua napisał(a):

        > Swoją drogą, Nadszympansy mają jedną, ale stałą pensję. Ale z czego żyją Florki
        > ?
        > Nie mają wielkopowierzchniowych upraw, warzywa i owoce przejada im rodzina (to
        > zresztą nie są duże pieniądze przy tych ilościach, starczy na waciki w skali ro
        > ku).
        > Pulpa dorabia na wnioskach, coś tam działa lokalnie, ale to raczej nie brzmi, j
        > ak stała i pewna kasa. Florian ogarnia ich malutkie gospodarstwo (a utrzymanie
        > się z małego gospodarstwa jest dziś trudne bez konkretnego profilu, u nich mydł
        > o i powidło). Teoretycznie mógłby dawać lekcje jazdy konnej i coś chyba jest ws
        > pominane, ale w Feliku i WdO nie widać żadnych klientów. To już mój domysł, ale
        > ubezpieczeni są zapewne w KRUS, więc składki muszą sobie opłacać sami.
        > Mają dwie dorastające córki, stado zwierząt, bus, dom i ogromny ogród do utrzym
        > ania. Nawet przy ogromnej zaradności obojga - minimum 3 kafle miesięcznie są po
        > trzebne, bo jakiejś przesadnej oszczędności tam nie widać.

        Wedle autorki Pulpetostwo posiada dochodową hodowlę koni (zapewne składanych), równie dochodowe plantacje porzeczek i moreli, nie mniej dochodową pasiekę, oraz (niewidzialnych) letników. Wszystko na dwóch i pół hektara grontu, bardziej gumowego niż mieszkanie na Roosevelta.
        • kropka_zua Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 21:23
          Hiehiehie, dające łącznie z 50 złotych dochodu miesięcznie. Coraz bardziej dojrzewa we mnie wizja Pulpy, za ostatnią kasę z chwilówek tkającą iluzję Arkadii, w którą łowi rodzinnych beneficjentów świadczeń społecznych, by później spłacać długi z ich emerytur ;)
          • potworia Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 22:01
            kropka_zua napisał(a):

            > Coraz bardziej dojr
            > zewa we mnie wizja Pulpy, za ostatnią kasę z chwilówek tkającą iluzję Arkadii,
            > w którą łowi rodzinnych beneficjentów świadczeń społecznych, by później spłacać
            > długi z ich emerytur ;)

            Hie hie. Zła Kropka, zła;-)
          • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 22:23
            kropka_zua napisał(a):

            > Hiehiehie, dające łącznie z 50 złotych dochodu miesięcznie. Coraz bardziej dojr
            > zewa we mnie wizja Pulpy, za ostatnią kasę z chwilówek tkającą iluzję Arkadii,
            > w którą łowi rodzinnych beneficjentów świadczeń społecznych, by później spłacać
            > długi z ich emerytur ;)

            Ja tam dawno podejrzewam, że Florki żyją z upraw, w podziemiach stodoły, stajni, czy innego pawilonu dla letników mają mnóstwo wesołych krzaczków z charakterystycznymi palczastymi liśćmi. A potem Pulpet, wraz z dobrze wysuszonym plonem, wybywa do miasta pod pretekstem kupna nowości wydawniczych...
            • mamuka_z_boru Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 22:40
              bupu napisała:

              > Ja tam dawno podejrzewam, że Florki żyją z upraw, w podziemiach stodoły, stajni
              > , czy innego pawilonu dla letników mają mnóstwo wesołych krzaczków z charaktery
              > stycznymi palczastymi liśćmi. A potem Pulpet, wraz z dobrze wysuszonym plonem,
              > wybywa do miasta pod pretekstem kupna nowości wydawniczych...
              >
              >
              Oj tam, domniemajmy Pulpostwu niewinność - może to całkiem legalne, a modne ostatnio rzadkie gatunki grzybów - różne nameko i soplówki jeżowate, które sprzedają z miliardy do modnych restauracji? (coś jak pomysł Wodnej Wieży, która ma własną hodowlę - wodnawieza.pl/#Grzyby). W końcu Florek skończył leśnictwo, jakąś tam wiedzę grzybną ma. Przysposobili sobie podziemia dworku do hodowli w kontrolowanej temperaturze i wilgotności i voila!
              • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 22:55
                mamuka_z_boru napisała:


                > Oj tam, domniemajmy Pulpostwu niewinność - może to całkiem legalne, a modne ostatnio rzadkie gatunki grzybów - różne nameko i soplówki jeżowate, które sprzedają z miliardy do modnych restauracji? (coś jak pomysł Wodnej Wieży, która ma własną hodowlę - wodnawieza.pl/#Grzyby).

                Przepraszam, że zjadę z tematu, ale wlazłam na stronę Wodnej Wieży i sobie radośnie parsknęłam. Zapodają oni co następuje:

                Głównie są to grzyby lecznicze, które w naturalnych warunkach rosną bardzo rzadko, a niektóre z nich są pod ochroną ( m.in. Soplówka Jeżowata, Gąsówka Naga Fioletowa, Lakownica Lśniąca, Żagwica Listkowata).

                Rzadkie. I lecznicze. Aha. Zwłaszcza zaś "Gąsówka Naga Fioletowa", czyli poprawnie gąsówka fioletowawa (Lepista nuda, jest grzybem nader pospolitym. W całej Europie (u mnie we wrześniu las jest tym obsypany, o ile nie zdarzy się katastrofalna susza).
                • mamuka_z_boru Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 23:09
                  bupu napisała:

                  > Rzadkie. I lecznicze. Aha. Zwłaszcza zaś "Gąsówka Naga Fioletowa", czyli popraw
                  > nie gąsówka fioletowawa (Lepista nuda, jest grzybem nader pospolitym. W
                  > całej Europie (u mnie we wrześniu las jest tym obsypany, o ile nie zdarzy się k
                  > atastrofalna susza).

                  Oj tam, marketing taki. Nie mogli przecież napisać "mamy w ofercie rzadkie soplówki i nameko (i trochę psiarów z lasu") :).
                  A tak przy okazji, dopiero ostatnio odkryłam, że grzybki mun to pospolicie w Polsce występujące uszaki bzowe. Przez ostatnio dekadę wydałam fortunę na pospolitego pasożyta... No cóż, niewiedza kosztuje.
                  • bupu Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 23:53
                    mamuka_z_boru napisała:

                    > A tak przy okazji, dopiero ostatnio odkryłam, że grzybki mun to pospolicie w Po
                    > lsce występujące uszaki bzowe. Przez ostatnio dekadę wydałam fortunę na pospoli
                    > tego pasożyta... No cóż, niewiedza kosztuje.

                    Tak dokładniej (uwaga, odbija mi szajba grzybowa) chińskie grzybki mun to dwa gatunki uszaka, występujący u nas bzowy i wolący obszary znacznie cieplejsze uszak gęstowłosy. Bzowy jednakowoż ceniony jest wyżej, bo jest bardziej chrupiący.

                    A teraz się zamykam, bo tu forum mykologiczne zaraz zrobię...
                    • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 00:16
                      bupu napisała:



                      > Tak dokładniej (uwaga, odbija mi szajba grzybowa) chińskie grzybki mun to dwa g
                      > atunki uszaka, występujący u nas bzowy i wolący obszary znacznie cieplejsze usz
                      > ak gęstowłosy.


                      Yyyyyyy. Moge jesc grzyba galezistego, od kiedy przestal byc chroniony, ale gestowlosego nie chce. Nie lubie wlochatych potraw. Buuuu.
              • kropka_zua Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 18:43
                tylko jak oni jeszcze do kompletu z letnikami, koniami i sadem uprawiają grzyby to Pulpa musi jechać na kokainie ;) chyba, że mają w tej samej piwniczce nielegalny obóz pracy.
                • gat45 Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 19:37
                  kropka_zua napisał(a):

                  > tylko jak oni jeszcze do kompletu z letnikami, koniami i sadem uprawiają grzyby
                  > to Pulpa musi jechać na kokainie ;) chyba, że mają w tej samej piwniczce niele
                  > galny obóz pracy.

                  Proponuję, żeby karę za znęcanie się nad koniem w narzędniku l.mn. wyznaczyła Kropce.zuej nasza forumowa amazonka z prerii, czyli Hamerykanka.
                  • kropka_zua Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 21:16
                    sypię głowę popiołem i czekam na karę
                • bupu Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 20:00
                  kropka_zua napisał(a):

                  > tylko jak oni jeszcze do kompletu z letnikami, koniami i sadem uprawiają grzyby

                  Zwizualizowała mi się Pulpa uprawiająca letników. W doniczkach.
                  • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 20:05
                    bupu napisała:


                    > Zwizualizowała mi się Pulpa uprawiająca letników. W doniczkach.

                    Pod zraszaczem :) A dwa razy dziennie odzywka w plynie.
                    • kropka_zua Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 21:19
                      A ci letnicy ewoluują w grzybki i są upychani do drogich restauracji. Normalnie, mam wizje prosto z tego dzieła: www.filmweb.pl/film/Atak+ludzi+grzyb%C3%B3w-1963-138313
                      • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 21:25
                        Nie, ci wyewoluowani w grzybki wlaza na domownikow i porastaja ich. Jak w opowiadaniu Tove J. :)
                        I w kolejnym tomie widzimy porosnieta grzybami Milicje, Pulpe, ktora obiera sie sama, by sporzadzic danie grzybowe, Ygnaca...yyyy...
            • ciotka_scholastyka Re: Z czego oni żyją? 07.03.18, 09:33
              bupu napisała:

              > A potem Pulpet, wraz z dobrze wysuszonym plonem,
              > wybywa do miasta pod pretekstem kupna nowości wydawniczych...

              Znaczy diluje w Kostrzynie? :D
            • iskrzy_54 Re: Z czego oni żyją? 10.03.18, 13:16
              Ja tam dawno podejrzewam, że Florki żyją z upraw, w podziemiach stodoły, stajni, czy innego pawilonu dla letników mają mnóstwo wesołych krzaczków z charakterystycznymi palczastymi liśćmi. A potem Pulpet, wraz z dobrze wysuszonym plonem, wybywa do miasta pod pretekstem kupna nowości wydawniczych...

              :D
        • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 06.03.18, 22:04
          bupu napisała:

          > Wedle autorki Pulpetostwo posiada dochodową hodowlę koni (zapewne składanych),
          > równie dochodowe plantacje porzeczek i moreli, nie mniej dochodową pasiekę, ora
          > z (niewidzialnych) letników. Wszystko na dwóch i pół hektara grontu, bardziej g
          > umowego niż mieszkanie na Roosevelta.

          Juz dawno sobie obiecalam, ze nie bede dociekac, co naprawde hoduja/uprawiaja Flobre. I o tej zieleninie przebranej za porzeczki nawet sie nie zajakne.
          Ale wizja Pulpy-lowczyni emerytow mnie powalila :) :) :), to jest pomysl, Kropko !
    • malgorzata_madej Re: Z czego oni żyją? 18.03.18, 23:29
      Przepraszam, jeśli powtórzę sugestie, wątek jest duży i trudny do ogarnięcia. Ale wydaje mi się, ze Adam może po prostu dostawać cześć zysków z Daglezji. Nie byłoby nic dziwnego, gdyby ojciec przepisał firmę częściowo (a nawet w całości) na dorosłych synów.
      • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 18.03.18, 23:34
        Od przepisania dochodow nie przybedzie, Daglezja przynosi, ile przynosi - a w wypadku przepisania na synow na Adama (do spolki z bratem oczywiscie ) spadloby utrzymanie rodzicow, jednego powaznie chorego, drugiego inwalidy. Czyli wydatki by sie zmultiplikowaly.
        • malgorzata_madej Re: Z czego oni żyją? 18.03.18, 23:39
          Generalnie miałam wrażenie, ze daglezja to dochodowy interes, ale - nie ma co ukrywać - nie dało się tego czytać zbyt uważnie, a w dodatku ostatnich 3 czy 4 książek w ogóle nie dałam rady :D
          • tt-tka Re: Z czego oni żyją? 19.03.18, 00:20
            Poczytasz uwaznie i tez sie nie dowiesz... to takie plaskie i nie na miejscu mowic o pieniadzach :)
            Wrazenie odnioslam takie, ze nie sa to oszalamiajaco bogaci ludzie, dom jedno(moze dwu-)rodzinny, a nie willa fullwypas, pracownikow niewielu i jeden dostawczy samochod :)
            A dwie powaznie chore osoby w rodzinie to zawsze duze wydatki.
            Dodatkowo nawet jesli seniorzy przepisali i po rowno, to Adam nie zdola dac takiego wkladu pracy jak brat, pelnoetatowy pracownik z kierunkowym wyksztalceniem - bedzie musial zatem z czesci przypadajacego na niego dochodu oplacic kogos, kto zrobi za niego.
      • guineapigs Re: Z czego oni żyją? 19.03.18, 20:17
        Malgorzata madej napisala:
        'Przepraszam, jeśli powtórzę sugestie, wątek jest duży i trudny do ogarnięcia. Ale wydaje mi się, ze Adam może po prostu dostawać cześć zysków z Daglezji. Nie byłoby nic dziwnego, gdyby ojciec przepisał firmę częściowo (a nawet w całości) na dorosłych synów. '

        A to jest mozliwe w naszym systemie prawnym i obyczajowym? NIe znam sie, ale wydaje mie sie, ze taka opcja jest mozliwa tylko wtedy, gdy Daglezja wejdzie na rynek i Adam ma zapewnione np. 30 proc zyskow, ale zeby tak od razu, ze nic nie robi a ma? Kto by na to poszedl? Poza Adamem, oczywiscie.
        Adam, jak chce miec zyski z Daglezji, to musi inwestowac, pracowac, lub miec jakis pakiet - ale wtedy jak daglezja pikuje w dol to i on traci. A poniewaz daglezja jest firma mala, lokalna, podwroclawska, a nie jakims hegemonem - to naprawde ciezko oczekiwac regularnych zyskow. To nie jakas Kampnia Wschodnioindyjska jak u A. Christie.
        A propos, ostatnio czytam ACh w orginale i zachwycilo mie, ze tam sie do sluzby zwracaja: good Parker - na przyklad. No wiec ja sie zaczelam do swego szefa zwracac: good /manager/ - i zamiast manager uzywam jego nazwiska.
        Reakcja tego chama - bezcenna. I co fajne - nic mie nie moze zrobic.
        Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
        Jakby nie patrzec - pewny i staly, a w dodatkiu nie wymagajacy pracy/nakladow dochod to to nie jest.
        • guineapigs Re: Z czego oni żyją? 19.03.18, 20:35
          Jak mie kto wytlomaczy psychologicznie, dlaczego napisalam 'podwroclawska' a nie 'podpoznanska' - to obiecuje, ze przekaze 1000 zl polskich na dowolny cel zwiazany z publiczna opieka zdrowotna, np.na WOSP lub Caritas.
          Ciekawosc mie po prostu zzera.
          • soova Re: Z czego oni żyją? 19.03.18, 20:41
            Skomasowała ci się rodzina Kreski z rodziną Adama?
          • zla.m Re: Z czego oni żyją? 19.03.18, 22:18
            guineapigs napisała:

            > Jak mie kto wytlomaczy psychologicznie, dlaczego napisalam 'podwroclawska' a ni
            > e 'podpoznanska' - to obiecuje, ze przekaze 1000 zl polskich na dowolny cel zwi
            > azany z publiczna opieka zdrowotna, np.na WOSP lub Caritas.
            > Ciekawosc mie po prostu zzera.

            Jak wiadomo dla większości Polaków bułka wrocławska czy poznańska to jedno i to samo. Widocznie Daglezja też tak ma :D
          • lord_vmordevol Re: Z czego oni żyją? 20.03.18, 09:16
            guineapigs napisała:

            > Jak mie kto wytlomaczy psychologicznie, dlaczego napisalam 'podwroclawska' a ni
            > e 'podpoznanska' - to obiecuje, ze przekaze 1000 zl polskich na dowolny cel zwi
            > azany z publiczna opieka zdrowotna, np.na WOSP lub Caritas.
            > Ciekawosc mie po prostu zzera.

            Na drodze z Wrocławia do Poznania, zaraz w Psarach, jest duży sklep ogrodniczy. Więc to oczywiste, że ogrodnictwo jest podwrocławskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka