itsjustemichelle1
14.07.24, 23:22
-Cholera jasna, cholera, cholera i psiakrew!
Taki oto okrzyk wydało z siebie rudawe, brązowookie stworzenie płci żeńskiej, bujające się na hamaku ogrodowym przy wyremontowanej niedawno Ruince, domu kupionym przez swoich rodziców. Rzuciwszy czytaną książką w ścianę, prędko wstała, by podnieść ją z ziemi.
Dla dwudziestopięcioletniej Łucji Pałys ,,Toksyczni rodzice” stanowili od chwili rozpoczęcia terapii swoisty plaster na poranioną duszę.
-Cicho bądź! -wychyliła się zza drzwi jej matka-nie wiesz, że dziadek tu jest i śpi?
To już nawet pokrzyczeć sobie nie wolno! We własnym domu!-pomyślała dziewczyna, obracając się w kierunku matki.
-Przepraszam, mamo-westchnęła.
-Ooo, a co to ty tutaj czytasz? Znowu ten szmatławiec? Nie, na Jowisza, ten Michał to już ciebie zupełnie ogłupił! Uważaj, bo powiem ojcu!
-Temu śpiochowi? -prychnęła, wywracając oczami.
Michał to była pierwsza osoba, która kiedykolwiek zasugerowała jej terapię. Sama terapia z kolei pozwoliła jej dojść do wniosku, że jedynym rozwiązaniem, które pomoże jej w rekonwalescencji, jest zupełne odcięcie się od rodziców, dziadków, ciotek i wujków. Nie była na to jednak nadal gotowa.
-Ty mała...-syknęła matka, podchodząc do niej zamaszystym krokiem-o, widzisz, obudziłaś dziadka, ty niewdzięcznico!
-Carrissima, a cóż to za kłótnie z matką? Czyżbyś znowu zadawała jej ból? -zerknął kątem oka na czytaną przez wnuczkę książkę-ten Michał ma na ciebie zbyt silny wpływ. Jak widać, nawet stoickie, antyczne wychowanie w dzisiejszym świecie uniwersyteckim jest brane za nic, szczególnie wówczas, gdy w grę wchodzą popędy biologiczne!
-No nie, tego już za wiele! Żałuję, że wam w ogóle cokolwiek o nim wspominałam! Dobrze mi terapeuta mówił, żeby nic nikomu nie...
-Widzisz, i jeszcze odcina cię od rodziny!
-Od jakiej rodziny, takiej, której mam tańczyć, jak mi ona zagra?! Nie lubicie Michała, chociaż go nie znacie, bo jest prawnikiem, odbywa aplikację radcowską, zależy mu na pieniądzach, nie lubi łaciny, ogląda stare filmy Marvela, ma rozwiedzionych rodziców, kontakt z ojcem, mieszkanie w Warszawie, a wakacje spędza we Włoszech! I ma dziecko! I to malutkie! Ooo, i to jest już w ogóle najgorsze, prawda? Bo jeszcze się okaże, że ciocia Gabrysia miała Elkę w dupie! A wujek też był samotnym ojcem!
-Łucja, przestań!
-Nie przestanę- odrzekła ona spokojnym głosem- po prostu mam Was dosyć.
Jednym ruchem wzięła telefon, ładowarkę, książkę i pęk kluczy, podbiegła do auta i odjechała w nieznanym kierunku.