Dodaj do ulubionych

Oddali córkę do DPSu

23.01.25, 10:34
78-letni pan Zbigniew musiał oddać swoją córkę do domu opieki, który w Rudzie Śląskiej prowadzą siostry zakonne. Razem z 74-letnią żoną Barbarą opiekowali się swoim dzieckiem przez 51-lat. Gdy się urodziła, okazało się, że ma padaczkę. Potem doszła jeszcze wiadomość, że to padaczka lekooporna.

– Przez te wszystkie lata córka przeszła przez kilkanaście szpitali – opowiada pan Zbigniew. Lekarze robili, ile mogli, ale ataki cały czas się powtarzały. Najgorsze zawsze były noce. – Miewała wtedy po pięć, sześć ataków. Ręce opadały. Córkę trzeba było karmić, myć, stale się nią zajmować. Nigdy się nie usamodzielni, zawsze będzie potrzebowała opieki – mówi pan Zbigniew. Tyle lat opieki nad nią. www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&opi=89978449&url=https://bomega.pl/pan-zbigniew-z-zona-nie-mieli-juz-sil-i-oddali-corke-do-dps-u-pol-wieku-sie-meczylismy/&ved=2ahUKEwic8fKzwYuLAxXlIBAIHbC1OYoQFnoECC8QAQ&usg=AOvVaw0s9DBtmYyvO309K3R8l_iv .
Obserwuj wątek
    • e-zybi Re: Oddali córkę do DPSu 23.01.25, 12:05
      Co w tym dziwnego?
      • hrasier_2 Re: Oddali córkę do DPSu 23.01.25, 18:15
        Nie od ciebie oczekiwałem odpowiedzi. I amen.
        • e-zybi Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 05:55
          Czyż Aistein nie ma racji? "Dożyliśmy takich czasów, że ucisza się mądrych ludzi, żeby to co mówią nie obrażało głupców." Jedyną wadą dobrego wychowania jest brak przygotowania do radzenia sobie z chamstwem ;-)
    • hrasier_2 Re: Oddali córkę do DPSu 23.01.25, 18:11
      Szwagierka teściową oddała, choć mogła spokojnie umrzeć w domu. I podobnie u sióstr zakonnych leżała pod dużym obrazem Jezusa, choć niewierzyła w Boga. Będzie się kiedyś za to w piekle smażyć. Mieszkanie było potrzebnie dla syna.
      • borsuczyca.klusek Re: Oddali córkę do DPSu 23.01.25, 18:30
        Nikt z zewnątrz nie ma prawa oceniać takich decyzji
        • asdzxcvfsrggxdfsd Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 08:22
          Wszystko oceniać można, tylko trzeba dobrze znać całą sytuację.
          • borsuczyca.klusek Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 08:31
            Najczęściej nikt z zewnątrz nie wie jak do końca wygląda sytuacja, ale do komentowania pierwsi
            • asdzxcvfsrggxdfsd Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 08:45
              Można dopytać...
              • borsuczyca.klusek Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 08:49
                Dopytać to można czy może w czymś pomóc a jak się nie da albo nie chce to jeszcze zostaje nie wtykanie nosa w cudze sprawy
                • asdzxcvfsrggxdfsd Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 08:56
                  Może w myślach poszedłem za daleko - chodziło mi o wypowiadanie się osób, które z natury rzeczy znają pobieżnie sytuację - na przykład przez członków dalszej rodziny. Oczywiste, że na podstawie najczęściej jednostronnej relacji medialnej lepiej siedzieć cicho.
                  • borsuczyca.klusek Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 09:03
                    Członkowie rodziny, którzy nie mieszkają razem i sami nie stanowią opieki osobistej też najczęściej nie mają pełnego obrazu sytuacji.
                    • asdzxcvfsrggxdfsd Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 09:09
                      Ale mogą dopytać, skoro są zainteresowani.
                      • borsuczyca.klusek Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 09:22
                        Dopytać mogą a odgadywanie za plecami mogliby sobie darować
                        • asdzxcvfsrggxdfsd Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 09:22
                          No ba...
            • hrasier_2 Re: Oddali córkę do DPSu 24.01.25, 11:14
              borsuczyca.klusek napisała:

              > Najczęściej nikt z zewnątrz nie wie jak do końca wygląda sytuacja, ale do komen
              > towania pierwsi
              >
              To było skierowane do pewnej osoby co czyta to forum. By mogła na stare lata odpocząć. Co do mnie to opiekowała się przemiennie moja żona i szwagierka. Zresztą miały obie niedaleko. Syn starszy szwagierki tam mieszkał, ale opieka była na zasadzie niech się inni opiekują. Nawet były podejrzenia że ją bił. Straciła pamięć i mieszkanie na niego przepisała. Później oboje zabronili mojej żonie tam przychodzić. Wpadła w depresję i nocami latała tam pod okna. Na pogrzebie moja rodzina i szwagierki były osobno. Ładnie to wyglądało, dwie zwaśnione strony. Gdy syn szwagierki robił wesele. To z mojej rodziny każdy mu odmówił. On już to mieszkanie sprzedał i mieszka gdzie indziej. Ale to już mnie nie obchodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka