homosovieticus 28.02.04, 15:20 WYPOWIADAM WALKĘ ZABOBONOM. NAJPIERW O ZABOBONIE DOTYCZACYM DZIENNIKARZY BĘDZIE A POTEM JAK BÓG DA :)) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
homosovieticus DZIENNIKARZE 28.02.04, 15:22 Na forum naszym plenią się zabobony. Postanowiłem wydać im walkę. Bezkrwawą. Liczę przy potknięciach na Wasza wyrozumiałość – obawiam się najbardziej formowego kowala - bo nie jestem zawodowcem i korzystam z pomocy uznanych naukowych autorytetów. W „dziedzinie zabobonów” opieram się na myśleniu I. M. Bocheńskiego, jednego z najwybitniejszych uczonych polskich, logika ale głownie filozofa, najwybitniejszego na świecie „sowietologa” mieszkającego we Fryburgu w Szwajcarii i niestety już nie żyjącego od kilku lat. Najpierw - na rozgrzewkę - rozumienie wyrażenia zabobon. Można odróżnić dwa rodzaje zabobonów, względne i bezwzględne. Zabobonem względnym jest wierzenie sprzeczne z wyznawanym przez nas „ światopoglądem”. Zajmiemy się jednak zabobonem bezwzględnym bo łatwiej go znaleźć i wykazać. Otóż przez zabobon bezwzględny, poprzez analogię do wyrażenia błąd bezwzględny rozumiem jakieś twierdzenie w sposób oczywisty nieprawdziwe, to jest bądź bezsensowne, bądź sprzeczne z faktami, prawami logiki, względnie z przyjętymi zasadami wnioskowania. Na pierwszy ogień pójdą dziennikarze bo wkurzają mnie czasem mocniej jak politycy. O dziennikarzach w Polsce mówi się i pisze bardzo dużo- było nie było czwartą władzą podobno są w rozwiniętych demokracjach. Myślę, że nie od rzeczy będzie powiedzieć cos o zabobonie związanym z tym zawodem. Zaczynam wymądrzanie się: Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych środkach masowego przekazu., a wiec w dziennikach, periodykach, telewizji, radiu, internecie no i oczywiście w pisaniu na forum Kraj. Jak sama nazwa wskazuje zadaniem środków przekazu jest przekazywanie masom informacji. Stad dziennikarze są sprawozdawcami, niczym innym. Są specjalistami w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak długo pozostają w tej dziedzinie ich praca jest pożyteczna i nie można im niczego zarzucić. Ale nie od tak dawna , dziennikarze przywłaszczyli sobie inną funkcję, a mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei moralności. Pouczają bowiem bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć i czynić. A , że ich poglądy są rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują uprzywilejowane stanowisko , mają niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi , co jest dobre a co niedobre. Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi. Bo jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarze nie mają żadnego autorytetu. Nie są jako tacy, ani specjalistami w żadnej nauce, ani autorytetami moralnymi, ani w końcu przywódcami politycznymi. Są po prostu dobrymi obserwatorami-rzadziej dobrymi śledczymi, casus „śledczego” Adama Michnika i redakcyjnych kolegów potwierdza tą tezę – i umieją ładnie pisać lub mówić. Ponieważ dziennikarz zmuszony jest często pisać o różnych rzeczach, to pomimo tzw. specjalizacji jest z konieczności dyletantem. Uważać go za autorytet , pozwalać mu pouczać innych ludzi, jak to się obecnie stale czyni jest zabobonem. Wielu z nas padło i pada nadal ofiarą tego zabobonu uważając dziennikarza za przewodnika intelektualnego. Kiedy szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada się przyznać, ze wstydem, że podobnie jak dzieciom wydaje się nam , że wszystko co drukowane jest prawdziwe – a zwłaszcza jeśli drukowane jest pięknymi słowami. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Dziennikarze - prawdy i fikcje 28.02.04, 16:16 Homos (NIE homoś !) ma zasadniczą rację, ale trochę swoje argumenty zachwaścił. NIE jest prawdą, że dziennikarze sa TYLKO sprawozdawcami. I nie powinno być ! Przecież odbiorca chciałby nie tylko widzieć, ale i rozumieć. Np. dowiaduje się o dymisji rządu w Rosji, to jest fakt. Odbiorca nie mający na ogół zielonego pojęcia o sprawach rosyjskich chciałby się dowiedzieć, DLACZEGO owa dymisja nastąpiła i co z niej może wyniknąć. I tu pojawia się potrzeba KOMENTARZA. Oczywiście taki komentarz jest ZAWSZE osobistym poglądem komentatora. Jest więc zjawiskiem, które homos opisał (niesłusznie) tak: "Pouczają bowiem bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć...". Sam komentarz jest TYLKO przedstawieniem poglądów. Zakładając, że w wypowiadane poglądy autor wierzy, jest to implicite wezwanie do myślenia w tej sprawie właśnie tak. Ale w tym nic nie ma bezprawnego, bo każdy ma prawo swoje poglądy głosić i do nich przekonywać. To przecież właśnie wszyscy robimy na forum. Ale homos ma rację (może nawet za słabo ją rozwinął) co do niebezpieczeństw wynikającej z REALIZACJI słusznej zasady. Po pierwsze, dziennikarze często mieszają informację i komentarz. Celuje w tym ND i RM, ale ostatnio zdarza sie to i "Gazecie". Po drugie, komentarze prezentowane są często NIE jako opinia do przemyślenia, ale właśnie jako zdanie do uwierzenia. Prawie zanikł zwyczaj prezentacji różnych opinii na ten sam temat. Po trzecie, nawet w przekazie informacji stosuje się swoistą selekcję. Np. jeżeli jest jakaś afera z udziałem ludzi z SLD, to przynależność partyjną podaje się zawsze. Jeżeli dotyczy to ludzi z innych partii, to bywa różnie. Najcenniejsze są jednak uwagi homosa o AUTORYTECIE dziennikarzy. Ponieważ homos powołuje się na J.M. Bocheńskiego i pewnie zna jego stanowczo zbyt mało znaną rozprawę o pojęciu autorytetu, to wie zapewne, że tzw (wg Bocheńskiego) autorytet znawcy jest udzielany przez "odbiorców". Autorytetem dla kogoś się jest, dla kogoś innego nie. Wezwanie do maksymalnego krytycyzmu wobec dziennikarzy popieram jak najbardziej. Co więcej, byłbym za wprowadzeniem do szkół specjalnego przedmiotu, uczącego krytycznego korzystania z mediów. Podobno jest tak w Danii. Obawiam się, że w Polsce taki pomysł zagryzłyby właśnie media. Ale jeżeli udało się Duńczykom ? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Dziennikarze - prawdy i fikcje nie zgadzam się 28.02.04, 17:41 podaj uprzejmie jakis twoim zdaniem fikcyjny= nieprawdziwy wywód= zdanie. Spróbuje obrony. Odpowiedz Link Zgłoś
tajniak000 OD KOWALA 28.02.04, 17:36 homosovieticusie - nie lękajcie się !!! ps: za co mnie tak "lubisz" Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: OD KOWALA 28.02.04, 17:38 tajniak000 napisał: > homosovieticusie - nie lękajcie się !!! > > ps: za co mnie tak "lubisz" bom sam tajniak :)) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus DZIENNIKARZE 28.02.04, 20:10 homosovieticus napisał: > Na forum naszym plenią się zabobony. Postanowiłem wydać im walkę. Bezkrwawą. > > Liczę przy potknięciach na Wasza wyrozumiałość – obawiam się najbardziej > formowego kowala - bo nie jestem zawodowcem i korzystam z pomocy uznanych > naukowych autorytetów. W „dziedzinie zabobonów” opieram się na myśl > eniu I. M. > Bocheńskiego, jednego z najwybitniejszych uczonych polskich, logika ale > głownie filozofa, najwybitniejszego na świecie „sowietologa” mieszk > ającego we > Fryburgu w Szwajcarii i niestety już nie żyjącego od kilku lat. > > Najpierw - na rozgrzewkę - rozumienie wyrażenia zabobon. Można odróżnić dwa > rodzaje zabobonów, względne i bezwzględne. Zabobonem względnym jest wierzenie > sprzeczne z wyznawanym przez nas „ światopoglądem”. Zajmiemy się je > dnak > zabobonem bezwzględnym bo łatwiej go znaleźć i wykazać. > > Otóż przez zabobon bezwzględny, poprzez analogię do wyrażenia błąd > bezwzględny rozumiem jakieś twierdzenie w sposób oczywisty nieprawdziwe, to > jest bądź bezsensowne, bądź sprzeczne z faktami, prawami logiki, względnie z > przyjętymi zasadami wnioskowania. > > Na pierwszy ogień pójdą dziennikarze bo wkurzają mnie czasem mocniej jak > politycy. > O dziennikarzach w Polsce mówi się i pisze bardzo dużo- było nie było czwartą > władzą podobno są w rozwiniętych demokracjach. Myślę, że nie od rzeczy będzie > powiedzieć cos o zabobonie związanym z tym zawodem. > Zaczynam wymądrzanie się: > > Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych > środkach masowego przekazu., a wiec w dziennikach, periodykach, telewizji, > radiu, internecie no i oczywiście w pisaniu na forum Kraj. > Jak sama nazwa wskazuje zadaniem środków przekazu jest przekazywanie > masom informacji. Stad dziennikarze są sprawozdawcami, niczym innym. > Są specjalistami w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak > > długo pozostają w tej dziedzinie ich praca jest pożyteczna i nie można im > niczego zarzucić. > Ale nie od tak dawna , dziennikarze przywłaszczyli sobie inną funkcję, a > mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei moralności. > Pouczają bowiem bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć i > czynić. A , że ich poglądy są rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują > > uprzywilejowane stanowisko , mają niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi , > co jest dobre a co niedobre. > Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy > mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w > Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających > odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi. > > Bo jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarze nie mają żadnego autorytetu. Nie > są jako tacy, ani specjalistami w żadnej nauce, ani autorytetami moralnymi, > ani w końcu przywódcami politycznymi. > > Są po prostu dobrymi obserwatorami-rzadziej dobrymi śledczymi, > casus „śledczego” Adama Michnika i redakcyjnych kolegów potwierdza > tą tezę – i > umieją ładnie pisać lub mówić. Ponieważ dziennikarz zmuszony jest często > pisać o różnych rzeczach, to pomimo tzw. specjalizacji jest z konieczności > dyletantem. > Uważać go za autorytet , pozwalać mu pouczać innych ludzi, jak to się obecnie > stale czyni jest zabobonem. Wielu z nas padło i pada nadal ofiarą tego > zabobonu uważając dziennikarza za przewodnika intelektualnego. > Kiedy szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada się przyznać, ze > wstydem, że podobnie jak dzieciom wydaje się nam , że wszystko co drukowane > jest prawdziwe – a zwłaszcza jeśli drukowane jest pięknymi słowami. Ciekawym zdania dziennikarzy.Oni tymczasem milczą.Może czują sie urażeni?Nie chciałem nikogo urazić chciałem opisać panoszacy sie bezwstydnie zabobon medialny. Każdy może mieć własne zdanie na jakiś temat więc dziennikarz również, ale powinien go wyrażac poza warsztaem swojej pracy, jako czytelnik, forumowicz, lub telewidz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary byk Re: A podejście krytyczne? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 20:49 Owszem bywają dziennikarze "nauczający", ale mam swój rozum i albo uznaję jego pouczenia, albo je olewam lub nawet piszę krytyczny list. A przecież nie możemy zabronić dziennikarzom wyrażania opinii, bo niby dlaczego? Owszem dziennikarze mają więcej możliwości wyarażania opinii, ale jeśli nie podoba mi się np. liberał, to mogę sobie poczytać klerykała, albo socjaldemokratę itd. Na pewno niektóre opinie są bardziej rozpowszechnione, ale to tylko skutek tego, że dana opcja lepiej sobie radzi na rynku. A niby kto miałby decydować, czyje opinie są słuszne, a czyje nie? Może takie prawo powinien mieć homo sovieticus? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: A podejście krytyczne? Tak ale fachowców! 28.02.04, 21:00 Gość portalu: stary byk napisał(a): > Owszem bywają dziennikarze "nauczający", ale mam swój rozum i albo uznaję jego > pouczenia, albo je olewam lub nawet piszę krytyczny list. > A przecież nie możemy zabronić dziennikarzom wyrażania opinii, bo niby > dlaczego? > Owszem dziennikarze mają więcej możliwości wyarażania opinii, ale jeśli nie > podoba mi się np. liberał, to mogę sobie poczytać klerykała, albo > socjaldemokratę itd. > Na pewno niektóre opinie są bardziej rozpowszechnione, ale to tylko skutek > tego, że dana opcja lepiej sobie radzi na rynku. > A niby kto miałby decydować, czyje opinie są słuszne, a czyje nie? Może takie > prawo powinien mieć homo sovieticus? No nie, jego opinie rownież szerzyły by jakieś zabobony. :)) Opinie to opinie, :)) i o ich stopniu słusznosci powinni decydować naukowcy lub ludzie potrafiacy swoje opinie rzetelnie uzasadnić w taki sposób ,żeby były zrozumiałe dla innych. Opinia np. Michnika, o koniecznosci wejscia naszych wojsk do Iraku, była doskonałym przykładem nierzetelnej opionii.Nie poruszył Michnik ani słowem negatywnych skutków tego kroku.W żadnej swerze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary byk Re: Fachowcow od czego? IP: *.imgw.pl 01.03.04, 11:25 Czy mozna znalezc fachowca np. od polityki zagranicznej? Takiego, ktorego opinii nie mozna by podwazyc? Ja nie widze takich fachowcow nigdzie na swiecie, nie tylko w POlsce. To samo dotyczy np. gospodarki. Przeciez wybitnym fachowcem jest Balcerowicz, a jest wlasnie najmocniej zwalczany! Czyzbys za fachowca od ekonomii przyjmowal Leppera, ktory wola, ze Balcerowicz (niestety!) musi odejsc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homosovieticus Re: Fachowcow od czego? IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 11:44 Gość portalu: stary byk napisał(a): > Czy mozna znalezc fachowca np. od polityki zagranicznej? Takiego, ktorego > opinii nie mozna by podwazyc? Ja nie widze takich fachowcow nigdzie na swiecie, > > nie tylko w POlsce. To samo dotyczy np. gospodarki. Przeciez wybitnym fachowcem > > jest Balcerowicz, a jest wlasnie najmocniej zwalczany! Czyzbys za fachowca od > ekonomii przyjmowal Leppera, ktory wola, ze Balcerowicz (niestety!) musi odejsc > ? Fachowców od dziedziny do której nalezy przekazywana przez dziennikarzy informacja.Od polityki zagranicznej sa dyplomaci.Od gospodarki ekonomisci. Chodziło mi o to ,że dziennikarze za nas dokonuja oceny zjawisk o ktorych pisza a tego nie powinni robic bo to nie ich broszka. Wsrod fachowcow, uczonych specjalistow , też sa ludzie, ktorzy potrafia informowac innych i robic to będa najprawdopodobniej lepiej od dziennikarzy bo ze zrozumieniem tematu.Sa blokowani przez media.I to jest zabobon, że się na to zgadzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary byk Re: Zabobon fachowosci? IP: *.imgw.pl 01.03.04, 15:09 Zwalczajac zabobony sam wpadasz w zabobon fachowosci. Fachowcow, uznawanych powszechnie mozna znalezc w fizyce, chemii, matematyce, moze w geografii, ale nie w dziedzinach dotyczacych spoleczenstwa. Tutaj fachowiec, czy nie, musi najpierw wybrac swiatopoglad, ktory potem rzutuje na jego oceny. A ponadto demokracja polega na tym, ze wszystkim (madrym i glupolom) przyznane sa takie same prawa. Jesli ktos chce wprowadzic rzady fachowcow, to znaczy, ze chce obalic demokracje. Marksisci twierdzili, ze poznali prawa rozwoju spoleczenstwa i tworzyli nowy ustroj na podstawach naukowych. Juz ja dziekuje za taka fachowosc! Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Zabobon fachowosci? 08.03.04, 01:00 Przeczytaj jeszcze raz o tym jak rozumiem zabobon zastanow sie, a najlepiej pytaj, bo to co napisałeś nie jest prawdą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Neopogaństwo IP: *.gdynia.mm.pl 01.11.04, 13:47 "...Notowany w ciągu ostatnich lat wzrost zainteresowania duchowością neopogańską, zasługuje moim zdaniem na uwagę socjologów. Z jakich powodów ludzie przystępują do ugrupowań neopogańskich? Do jakich wartości, systemów moralnych, ideologii i filozofii się odwoują? Jak rozkładają się proporcje występowania poszczególnych tradycji w różnych krajach Europy? To główne pytania na jakie staram się odpowiedzieć w mojej pracy. Poniżej dokonam uściśleń terminologicznych i definicyjnych pojęć jakimi posługuję się w pracy. "Poganin" - słowo to pochodzi od łacińskiego paganus, co oznacza wieśniak, mieszkaniec wsi. 3 Termin ten wszedł w użycie w okresie gdy chrześcijaństwo było już religią dominującą w imperium rzymskim, był używany przez chrześcijan w stosunku do niewiernych, a dokładnie do mieszkańców wsi i peryferiów, gdzie wciąż żywe były tradycyjne religie etniczne Europy. Poganin więc, to człowiek wyznania niechrześcijańskiego, "niewierzący". Słowo to miało od początku charakter deprecjonujący. Z tego też względu wielu współczesnych pogan unika używania go w stosunku do siebie. Dla określenia swojej religii i siebie samych używają często neologizmów, ukutych specjalnie na tę okazję (np. "stara wiara", "rodzima wiara", czy Wicca'nin, Heathan'in). Określenie "neopoganin" jest postrzegane przez nich jako jeszcze bardziej nieadekwatne. Przedrostek neo- sugeruje iż jest to coś nowego, gdy tymczasem uczestnicy ruchu neopogańskiego, początków swojej religii dopatrują się zazwyczaj w zamierzchłej przeszłości. Mimo to wielu neopogan akceptuje nazywanie ich poganami (lub neopoganami). Zaznaczają oni jednak iż pojęcie to ma swoje nowe pozytywne znaczenie, oznaczające po prostu wyznawcę "starej wiary". Choć istnieje obecnie kilka głównych odłamów współczesnego pogaństwa różniących się od siebie wzajemnie i odwołujących się do odmiennych tradycji, wydaje się, że jest kilka cech wspólnych całemu temu zjawisku. Jak zauważa Charlotte Hardman: "W pojęciu wszystkich pogan nie ma miejsca na dogmaty i prozelityzm." Autorka cytuje oświadczenie Pagan Federation (Federacji Pogańskiej) - organizacji zrzeszającej większość grup neopogańskich na całym świecie, odzwierciedlające w trzech punktach wierzenia współczesnych pogan: "Miłość i poczucie pokrewieństwa z przyrodą: chętniej, niż bardziej popularne postawy agresji i dominacji nad przyrodą; szacunek dla sił życia i wciąż odnawiającego się cyklu życia i śmierci. Etyka pogańska: 'Czyń, co chcesz, byle byś nikogo nie krzywdził'. To moralność pozytywna, a nie lista 'tego nie rób', 'tego ci nie wolno'. Każda indywidualność jest odpowiedzialna za odkrywanie swej natury i rozwijanie jej w pełni, w harmonii z otaczającym światem. " " Marek Rau całość; www.taraka.most.org.pl/pogan/index.htm Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Lud-społeczeństwo 28.02.04, 16:48 Nazwa lud ma dwa znaczenia . W jednym lud to tyle, co wszyscy obywatele danego kraju, w drugim to ci spośród nich, którzy się w społeczeństwie niczym nie wyróżnili, a więc są przeciwieństwem elity. Rozpowszechniony dzisiaj zabobon głosi ,że lud jest szczególnie mądry, cnotliwy i kulturalny, że jego przedstawiciele maja więcej wiedzy od uczonych – pogardliwe określenie „jajogłowi’ – więcej szlachetności niż członkowie elity więcej kultury niż artyści i poeci. Zdarza się CZASAMI ,ŻE CZŁOWIEK Z LUDU JEST RZECZYWIŚCIE MĄDRY ,SZLACHETNY I KULTURALNY; TAKIE WYPADKI ZDAJĄ SIĘ BYĆ NAWET LICZNE, GDY CHODZI O MORALNOŚĆ. ALE z reguły jest przeciwnie: lud jako przeciwieństwo elity jest zespołem ludzi głupich, mało szlachetnych i prostackich, homocośtam jest na forum Kraj dowodem przekonywującym. Wiara w wyższość ludu nad elitą pod tym względem jest dziwnym głupstwem. Jeżeli tyle ludzi przyznaje się do tego zabobonu, to dlatego ,że mają na myśli fałszywa elitę - i nam często się tak wydaje głównie dzięki dziennikarzom – ale przede wszystkim dlatego, że ludu jest znacznie więcej niż elity, że opłaca się mu schlebiać , zwłaszcza gdy się jest politykiem. Co nie przeszkadza ,że chodzi o szkodliwy zabobon. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Zabobon nt zabobonu 28.02.04, 17:11 Nikt nie przeprowadził dowodu, że rozkład szlachetności czy głupoty wśród ludu jest inny niż wśród elit. Nie podał też homos definicji elity. Można chyba przyjąć, że są to ludzie o wyższym statusie społecznym, tj o większych możliwościach. Wydaje mi się, że przynajmniej w przypadku Polski odsetek łobuzów wśród elity nie jest niższy niż wśród ludu, a nawet podejrzewam, że wyższy. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Zabobon nt zabobonu, będzie i o tym;)) 28.02.04, 17:36 indris napisał: > Nikt nie przeprowadził dowodu, że rozkład szlachetności czy głupoty wśród ludu > jest inny niż wśród elit. TO NIE MA NIC DO RZECZY TU OMAWIANEJ.NIE O STRUKTURZE MOWIMY LECZ O CECHACH. Nie podał też homos definicji elity. NAPISAŁEM, ŻE JEST ELITA PRZECIWIENSTWEM LUDU.TAK NAPRAWDE NAPISAŁEM ,ŻE LUD JEST PRZECIWIEŃSTWEM ELITY.PRZECZYTAJ UWAZNIE. :)) Można chyba > przyjąć, że są to ludzie o wyższym statusie społecznym, tj o większych > możliwościach. Wydaje mi się, że przynajmniej w przypadku Polski odsetek > łobuzów wśród elity nie jest niższy niż wśród ludu, a nawet podejrzewam, że > wyższy. O ELICIE BĘDZIE PÓŻNIEJ. MOŻE NAWET DZISIAJ. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Elity, Elity ELITY, ELITY 28.02.04, 18:43 Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdolności twórczych, charakteru itd. W TYM ZNACZENIU ELITA JEST PRZECIWIEŃSTWEM LUDU. Najważniejszym dzisiaj zabobonem odnoszącym się do Elity jest przekonanie ,że jest ona NIEPOTRZEBNA albo nawet szkodliwa dla społeczeństwa, że więc należy wszelka Elitę niszczyć i nie dopuszczać do jej tworzenia, taką politykę kulturalną prowadziła w Polsce PZPR. W Stanach Zjednoczonych natomiast, w wielu szkołach nie wolno dawać uczniom złych stopni przy egzaminach, aby "nie dawać przywilejó"” zdolniejszym uczniom. Zwolennicy tego zabobonu mówili też zwykle jak elita wyzyskuje lud. Uleganie temu zabobonowi pociąga za sobą groźne skutki dla społeczeństwa. Jest tak dlatego , że dobrobyt, postęp a nieraz i samo życie społeczne zależy od tego czy potrafiło ono wytworzyć dobrą ,autentyczną elitę. Rozejrzyjmy się dookoła i już wiemy czy mamy autentyczną elitę np. w polityce. Społeczeństwo bez elity skazane jest na skostnienie i rychłą śmierć. Główną przyczyną powstania tego zabobonu jest zazdrość oraz uważanie za elitę ludzi wyróżniających się wyłącznie pochodzeniem od rodziców bogatych albo wpływowych, a więc należących do arystokracji albo do „nomenklatury” urzędniczej. Kasty te nie maja nic wspólnego wspólnego z autentyczna elitą . Ich istnienie i ich pretensje do wyższości są odczuwane przez innych jako niesprawiedliwość- stad rodzi się niechęć do każdej nawet autentycznej elity. Z elitą wiąże się również zabobonne mniemanie ,że członkowie elity nie powinni być lepiej opłacani niż inni. Poprawna , korzystna społecznie postawa jest odwrotnością tego zabobonu. Jak sądzicie kto i dlaczego w latach powojennych rozpowszechniał ten zabobon pod różnymi postaciami? Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 28.02.04, 23:22 homosovieticus: > Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym > społeczeństwie. [...] > Najważniejszym dzisiaj zabobonem odnoszącym się do Elity jest przekonanie ,że > jest ona NIEPOTRZEBNA albo nawet szkodliwa dla społeczeństwa [...] > Jak sądzicie kto i dlaczego w latach powojennych rozpowszechniał ten zabobon > pod różnymi postaciami? Nie jestem filozofem i nie potrafię właściwym terminem nazwać chwytu erystycznego, który tu stosujesz. Może więc tylko napiszę, co mnie w Twoim poście uwiera, a o nazwę proszę Ciebie. Otóż we wstępie przyzwyczaiłeś czytelnika do innego znaczenia słowa ,,zabobon'' niż teraz używasz. W normalnym użyciu to słowo jest nacechowane emocjonalnie, służy jako obelga. A Ty podałeś jego beznamiętną definicję sugerując, że będziesz badał zjawisko w sposób całkowicie obiektywny. I teraz jednak odchodzisz od tej definicji w stronę emocjonalnej obelgi Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus odpowiedź stefanowi 4. 29.02.04, 00:19 Przeczytaj powtórnie moj post.Bez niecheci do tego co napisałem.Nie ma tam żadnych chwytów.Nie ma żadnych obelg.Jesteś przeczulony bo jak mozna obrazać kogoś kto nie jest adresatem tego postu.Wybor słowa zabobon omawiałem w innym miejscu.Nikogo do niczego nie przyzwyczajałem.Moje pytanie jest pytaniem mającym pobudzić czytajacego do samodzielnego myślenia o Elitach w Polsce. Rodzaj zabobonu w tym wypadku był tak oczywistym, że go nie nazwałem precyzyjnie. Jest oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu - wynikajacym z nieuwzglednienia róznic w złożonosci organizmów osobnikow ludzkich i np. członkow ławic lub koloni skorupiaków - twierdzenie, że społeczeństwa homo sapiensów może się obejść bez Elit.Przeczy temu cała historia ludzkosci Stefanie. Przy każdej zmianie warunków zewnęrznych powstawały Elity. Czy nie powinienes skorygować swego matematycznego modelu społeczenstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: odpowiedź stefanowi 4. 29.02.04, 13:58 homosovieticus: > Jesteś przeczulony ??? Homosovietice, ja naprawdę jestem matematykiem, to znaczy m.in. że jestem wytrenowany w podchodzeniu do zagadnień na chłodno. Tym razem też nie odczuwam żadnych emocji względem Twojego tekstu. homosovieticus: > Rodzaj zabobonu w tym wypadku był tak oczywistym, że go nie nazwałem > precyzyjnie. A teraz też nie nazwałeś i to mnie TYM RAZEM pozostawia w niepewności. Poprzednio uznałem za jasne, że przeświadczenie o zbędności elit uważasz za ,,zabobon względny'' czyli (używając języka bardziej potocznego) pogląd przeciwny do Twojego. Ponieważ jednak z taką mocą dajesz mi odpór, zaczynam podejrzewać, że ta nienazwana przez Ciebie oczywistość oznacza zaliczenie go do kategorii zabobonów bezwzględnych. Otóż temu muszę się sprzeciwić. Wg Twojego określenia zabobon bezwzględny to taki, który jest fałszywy w sposób oczywisty. To znaczy istnieje jakieś prawo logiki lub przyrody, które on łamie. Stąd wynikają dla Ciebie pewne obowiązki dowodowe: żeby uznać jakiś pogląd zazabobon bezwzględny, musisz powołać się na to prawo logiki lub przyrody. Na przykład: ,,przeświadczenie o istnieniu perpetuum mobile jest zabobonem bezwzględnym, ponieważ gwałci prawo zachowania energii''. To nie znaczy, że prawo zachowania energii jest święte, ale jeśli ktoś ma podstawy je kwestionować, to powinien je zaatakować wprost a nie z pozycji konstruktora perpetuos mobiles. A więc głoszenie tezy, że pogląd o zbędności elit jest zabobonem bezwzględnym, nakłada na Ciebie obowiązek przeprowadzenia dowodu, choćby powołania się na to prawo przyrody, które on narusza. A Ty nie podajesz ani cienia takiego dowodu. Dlatego się przyczepiłem. homosovieticus: > Jest oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu - wynikajacym z > nieuwzglednienia róznic w złożonosci organizmów osobnikow ludzkich i np. > członkow ławic lub koloni skorupiaków - twierdzenie, że społeczeństwa homo > sapiensów może się obejść bez Elit. To Twoje zdanie jest bardzo zakręcone, po wyprostowaniu brzmi tak: ,,Twierdzenie, że społeczeństwa homo sapiensów może się obejść bez Elit, jest oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: odpowiedź stefanowi 4. 29.02.04, 23:44 stefan4 napisał: > homosovieticus: > > Jesteś przeczulony > > ??? > Homosovietice, ja naprawdę jestem matematykiem, to znaczy m.in. że jestem > wytrenowany w podchodzeniu do zagadnień na chłodno. Tym razem też nie odczuwam > żadnych emocji względem Twojego tekstu. > > homosovieticus: > > Rodzaj zabobonu w tym wypadku był tak oczywistym, że go nie nazwałem > > precyzyjnie. > > A teraz też nie nazwałeś i to mnie TYM RAZEM pozostawia w niepewności. > Poprzednio uznałem za jasne, że przeświadczenie o zbędności elit uważasz za > ,,zabobon względny'' czyli (używając języka bardziej potocznego) pogląd > przeciwny do Twojego. Ponieważ jednak z taką mocą dajesz mi odpór, zaczynam > podejrzewać, że ta nienazwana przez Ciebie oczywistość oznacza zaliczenie go do > kategorii zabobonów bezwzględnych. > > Otóż temu muszę się sprzeciwić. Wg Twojego określenia zabobon bezwzględny to > taki, który jest fałszywy w sposób oczywisty. To znaczy istnieje jakieś prawo > logiki lub przyrody, które on łamie. Stąd wynikają dla Ciebie pewne obowiązki > dowodowe: żeby uznać jakiś pogląd zazabobon bezwzględny, musisz powołać się na > to prawo logiki lub przyrody. Na przykład: ,,przeświadczenie o istnieniu > perpetuum mobile jest zabobonem bezwzględnym, ponieważ gwałci prawo zachowania > energii''. To nie znaczy, że prawo zachowania energii jest święte, ale jeśli > ktoś ma podstawy je kwestionować, to powinien je zaatakować wprost a nie z > pozycji konstruktora perpetuos mobiles. > > A więc głoszenie tezy, że pogląd o zbędności elit jest zabobonem bezwzględnym, > nakłada na Ciebie obowiązek przeprowadzenia dowodu, choćby powołania się na to > prawo przyrody, które on narusza. A Ty nie podajesz ani cienia takiego dowodu. > Dlatego się przyczepiłem. > > homosovieticus: > > Jest oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu - wynikajacym z > > nieuwzglednienia róznic w złożonosci organizmów osobnikow ludzkich i np. > > członkow ławic lub koloni skorupiaków - twierdzenie, że społeczeństwa homo > > sapiensów może się obejść bez Elit. > > To Twoje zdanie jest bardzo zakręcone, po wyprostowaniu brzmi tak: > ,,Twierdzenie, że społeczeństwa homo sapiensów może się obejść bez Elit, jest > oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: odpowiedź stefanowi 4. 02.03.04, 01:01 homosovieticus: > Nazwałem "zabobonem bezwzględnym" twierdzenie, które w sposób oczywisty, tzn. > zrozumiały dla każdego normalnie myślacego człowieka, jest nieprawdziwe. [...] > Tak więc mam prawo nazwać przeswiadczenie o zbędnosci istnienia w najblizszej > przyszłosci ( "dzisiaj") elit w społecznosci ludzkiej za zabobon bezwzgledny. W takim razie musisz uznać mnie za nienormalnie myślącego człowieka. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: odpowiedź stefanowi 4. 02.03.04, 07:03 stefan4 napisał: > homosovieticus: > > Nazwałem "zabobonem bezwzględnym" twierdzenie, które w sposób oczywisty, t > zn. > > zrozumiały dla każdego normalnie myślacego człowieka, jest nieprawdziwe. > [...] > > Tak więc mam prawo nazwać przeswiadczenie o zbędnosci istnienia w najblizs > zej > > przyszłosci ( "dzisiaj") elit w społecznosci ludzkiej za zabobon bezwzgled > ny. > > W takim razie musisz uznać mnie za nienormalnie myślącego człowieka. > > - Stefan Albert Einstein również tak myślał o fizyce Newtona w okresie studiów w Oxfordzie. Okazało się póżniej ,że to On miał rację. W filozofii bardzo często zabobony=głupstwa takimi się nie okazywały w przyszłości. Do przodu homo sapiensie Marian Odpowiedz Link Zgłoś
barrakkuda Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 28.02.04, 23:50 homosovieticus napisał: > Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym > społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdolności > twórczych, charakteru itd. Dlatego ELITA to ELITA!!! Ta na stołkach to ELYTA starająca na wszelkie sposoby dorównać ELICIE. Ale kudy tam! Do pięt jej nie dorosła i nie dorośnie. Kiedyś było takie pojęcie "polityk z kariery". Smiem powiedzieć, że jeden z takich ostatnich polskich polityków "z kariery" niestety zmarł całkiem niedawno... Barrakkuda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 00:02 Calkowicie od rzeczy pleciesz. Wiara-zabobon. Glaube-Aberglaube (w najbardziej socjologicznym jezyku). Zapoznaj sie z pojeciem encyklopedycznym najpierw (np. w Encatcie czy wikipedia a potem buduj teorie) moze beda bardziej udane. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 00:28 Gość portalu: adan napisał(a): > Calkowicie od rzeczy pleciesz. Wiara-zabobon. > Glaube-Aberglaube (w najbardziej socjologicznym jezyku). > Zapoznaj sie z pojeciem encyklopedycznym najpierw (np. w Encatcie czy wikipedia > > a potem buduj teorie) moze beda bardziej udane. Zupełnie nie zrozumiałem co chiałes powiedzieć, oprocz tego ,że plotę bez sensu. Słowo daję. Może jakies konktretne głupstwa wskażesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 01:02 Normalne pojecie zabobonu: to wiara w w niewidoczne i nieznane sily, na ktore mozna przez pewne czynnosci czy z pomoca pewnych przedmiotow wplynac. Niektorzy mowia, ze zabobony powstaja ze strachu i niepewnosci. Pojecie zabobonow pojawia sie w KK w srodku sredniowiecza w stosunku do do pojec odbiegajacych od nauki Kosciola. Jakie paralele miedzy zabobonem tak ujetym, a praca dziennikarza widzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 01:05 Gość portalu: adan napisał(a): > Normalne pojecie zabobonu: to wiara w w niewidoczne i nieznane sily, na ktore > mozna przez pewne czynnosci czy z pomoca pewnych przedmiotow wplynac. > Niektorzy mowia, ze zabobony powstaja ze strachu i niepewnosci. > Pojecie zabobonow pojawia sie w KK w srodku sredniowiecza w stosunku do do > pojec odbiegajacych od nauki Kosciola. > Jakie paralele miedzy zabobonem tak ujetym, a praca dziennikarza widzisz? "Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi." Czyz taka wiara nie jest zabobonem lub inaczej mowić błedem, lub głupstwem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 01:14 Dziennikarz czy nauczyciel to podobne zawody. Jesli do szkoly chodzic musisz, to prase, ktora czytasz wybierasz dowolnie. Jest tez i prawo prasowe niepozwalajace na naduzycia. Z reguly artykuly i przeprowadzone rozumowanie jest rzetelne i oparte na materiale dowodowym. Odpowiedz Link Zgłoś
aheloy Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 01:43 Oparte na materiale dowodowym - tak, ale nie na zasadzie "jedna pani drugiej pani...". Czy rzetelne? Tu już jestem skłonna polemizować. Barrakkuda Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 12:08 Gość portalu: adan napisał(a): > Dziennikarz czy nauczyciel to podobne zawody. NIE BARDZO ROZUMIEM W CZYM DOSTRZEGASZ PODOBIENSTWO MIEDZY ZAWODEM NAUCZYCIELA I DZIENNIKARZA. CZY W TYM ,ŻE OBAJ MÓWIA? > Jesli do szkoly chodzic musisz, to prase, ktora czytasz wybierasz dowolnie. > Jest tez i prawo prasowe niepozwalajace na naduzycia. > Z reguly artykuly i przeprowadzone rozumowanie jest rzetelne i oparte na > materiale dowodowym. DZIENNIKARZ MA INFORMOWAĆ A NIE PRZEPROWADZAĆ WNIOSKOWANIA - NAWET BARDZO RZETELNE JAK PISZESZ - TAKIE WNIOSKOWANIA MOIM ZDANIEM, UPRAWNIENI SA ROBIĆ SPECJALISCI OD DZIEDZIN KTÓRYCH PRZEKAZYWANA PRZEZ DZIENNIKARZA INFORMACJA DOTYCZY. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 14:04 W tym, ze i jedni i drudzy przekazuja informacje i ksztaltuja opinie. Najczesciej dziennikarze oprocz informowania (co lepiej robia radiowe i tv dzienniki) interpretuja temat w oparciu o fakty oferujac swoj punkt widzenia. Sa gazety o nastawieniu prawicowym, lewicowym, wyrazajacym program tej czy innej partii rozne kierunki myslenia. I to jest oczywiste. Ile z nich propaguje zabobony? I w sensie stricto trudno traktowac czyjes racje i poglady jako zabobony, jesli nie sa irracjonalne. Chyba, ze traktuje sie nowe poglady tak jak KK traktowal Galileusza, Husa czy Lutra. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 01.03.04, 00:03 Gość portalu: adan napisał(a): > W tym, ze i jedni i drudzy przekazuja informacje i ksztaltuja opinie. > Najczesciej dziennikarze oprocz informowania (co lepiej robia radiowe i tv > dzienniki) interpretuja temat w oparciu o fakty oferujac swoj punkt widzenia. > Sa gazety o nastawieniu prawicowym, lewicowym, wyrazajacym program tej czy > innej partii rozne kierunki myslenia. I to jest oczywiste. > Ile z nich propaguje zabobony? > I w sensie stricto trudno traktowac czyjes racje i poglady jako zabobony, jesli > > nie sa irracjonalne. Chyba, ze traktuje sie nowe poglady tak jak KK traktowal > Galileusza, Husa czy Lutra. Zawód nauczyciela wymaga, żeby przekazywał informacje takie, które sam rozumie. Fizyki nie powinien nauczac mgr.WF-u. Nauczyciel na ogół rozumie co mowi.Dziennikarz nie.Na forum to swietnie czasami widać. Od rozumienia informacji są specjalisci a od ich przekazywania dziennikarze.Zabobon polega na tym, że zgadzamy się na to,zeby dziennikarze nas pouczali i wierzymy w te pouczenia tak jakby byli nauczycielami. A nie są nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marynat Re: Pomidor, pomidor, pomidor! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 20:52 Pamiętam z czasów przedszkolnych grę w "pomidora". Polegała ona na tym, żeby na każde pytanie, bez względu na to, czego by ono dotyczyło - z kamiennym wyrazem twarzy odpowiadać: "Pomidor!". Za roześmianie się, lub sensowną odpowiedź na temat - przegrywało się... Widzę, homosiu, że lubisz grywać w "zabobona", "elyty" i "populizm" - czyli schlebianie ucisnionemu ludowi. Życzę powodzenia. Nie mam teraz chęci na teoretyzowanie, więc opowiem kilka autentycznych przypadków jednostkowych, które mogą być metaforami i służyć refleksji, albo mogą byc potraktowane jako banalne anegdotki. W stanie wojennym zlikwidowano redakcję, w której przez kilka lat prowadziłem dział interwencji i łączności z czytelnikami. Na pierwszych stronach tętniła wielka polityka i "propaganda sukcesu", na naszej kolumnie - był sport, repertuary, wyniki totka oraz moje korespondencje i mini reportarzyki interwencyjne. Zatargi sąsiedzkie, biurokratyczne idiotyzmy, drobne problemy i dramaty zwykłych osób z małomiasteczkowych i wiejskich środowisk. Słowem - samo życie. Rubryka była czytana i, ku mojemu nieustajacemu zdziwieniu - bardzo skuteczna. Przez te lata - poznałem wielu ludzi. Mądrych i głupich, zaradnych i safandułowatych, aktywnych i biernych. Słowem - takich, jaki był przekroj społeczny czytelników naszej, prowincjonalnej gazety. Z wieloma z nich do dziś utrzymuję kontakt. Być może - z racji wykształcenia - byłem "elytą", ale jeśli w kimś wzbudzałem niechęć - to nie w, jak piszesz: "skazanym na rychła śmierć społeczeństwie", lecz w urzędnikach, których moje teksty i interwencje bezpośrednie - wkurwiały do białości... Kiedy gazetę zlikwidowano, a z ułamka etatu na uniwersytecie nie dało się utrzymać rodziny - zająłem się działalnością gospodarczą. Od handlu ze skrzynki na chodniku, potem z turystycznego łóżka, sklepiku osiedlowego, "szczęk" z różnościami przy jednej z głównych ulic, pawilonu w pasażu handlowym, niewielką hurtownię odzieżową (przegrałem konkurencję z Wietnamczykami), po - średniej wielkości zakład produkcyjny, który prowadzę z kolegą. W bardzo spartańskich warunkach, metodami rzemieślniczymi, robimy całkiem nowoczesną produkcję, świetnie sprzedającą się w kraju i u sasiadów. Gromadzimy środki na inwestycję, która pozwoliłaby na wprowadzenie takich technologii jak mają nasi zachodni konkurenci. Razem z pracownikami ostro pracujemy, każdy robi swoje, to na czym sie zna. I, po opłaceniu wszystkich podatków, mamy tyle, że nam starcza i jeszcze ciut odkładamy. Prawdopodobnie - znowu zaliczyłbyś mnie do "elyty". I prawdopodobnie - powinienem jeszcze z kimś (poza Tobą, rzecz jasna, homosiu) być w klasowym konflikcie. Ale czy jestem? Chyba nie. Ale - jeśli do władzy dojdą populiści (wszystko jedno czy komuchowaci, czy faszyzujący, czy narodowo-katoliccy, czy - jacy tam jeszcze są), to za trochę zaczną mi sie jacyś urzędnicy wpieprzać w robotę, podstawiać rękę po łapówkę, wymuszać robienie głupot sprzecznych z rachunkiem ekonomicznym, albo w ogóle - czegoś na co nie mam ochoty. I wpadne z nimi w konflikt, jak za PRL-u. Dlatego - teraz, póki sie ta sprawa z Lepperem nie wyjaśni, przyhamujemy z realizacją planów rozwojowych, bo - być może - bardziej racjonalne bedzie zainwestowanie w innym państwie naszej Europejskiej Unii. Bo ja rozumiem, że w demokracji głos fachowca i głos durnowatego gamonia liczą się po równo. To jest irytujące, ale demokracja ma inne zalety, które tę bzdurkę równoważą. W populistycznej dyktaturze lewicowej liczy się wyłącznie głos ciemniaków i aroganckich, chamowatych dyletantów. Od PRL mam na to uczulenie. Więc jakby co - to goodby Lepper! Ostatni gasi światło! I jeszcze jedna opowiastka z życia. Mój wspólnik urodził się w PGR-owskiej wsi na północy Polski. Jego rodzina repatriowała się z Białorusi, pochodzą spod Nowogródka. Tacy byli rozgarnięci, że na lekcje musiał nie raz oknem uciekać, bo mu, jak w Konopielce, robili szlaban na chodzenie do szkoły. Ale dostał stypendium, zrobił maturę, skończył politechnikę w Polsce, nostryfikował dyplom w USA, zrobił doktorat z automatyki na MIT i jakiś czas projektował urządzenia produkcyjne u Chryslera. Ma kilka niezłych patentów. Dwa lata temu kupił w rodzinnej wsi 150 hektarów z zabudowaniami, żeby rodzina nie klepała postPGRowskiej biedy. Byliśmy u nich w lecie. Nie sa zadowoleni. Woleliby dalej mieszkać w czworaku i nic nie robić, a on - żeby im co miesiąc, jak dawniej, przysyłał gotówkę. Jako populista - homosiu - zapewne im przyznasz rację, a nie jemu, durnemu przedstawicielowi tej koszmarnej "elyty". No nie? Powinni klepac biedę, domagać się zasiłków, buntować się i protestować! A z resztą - szefostwo "Samoobrony" też nie biedne, a stoi na czele "słusznego protestu". Więc "elytom" wpierdol sie należy musowo! Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, och ta MIŁOŚĆ ....zabobony 01.03.04, 09:22 Rzecz dziwna , że miłośc , a wiec przeżycie, zdawałoby się wszystkim dostępne i piękne, stałą się przedmiotem zabobonów. Aby to zrozumieć, wypada przypomnieć parę zasadniczych cech miłości, wypracowanych w XX wieku przez filozofów ( Scheler i inni). Pierwszą taką cechą, jest to ,że przedmiotem miłości godnym tej nazwy jest zawsze konkretna osoba ludzka, a nie anonimowe indywiduum.Inną cechą miłości jest jej złożoność. Z jednej stronyodróżniamy9 Już od czasów stoików) cztery typy miłości: 1- miłość rodzinna (storage) 2- przyjażń(filia) 3- miłość erotyczna (eros) 4- miłość duchowa (agape) skądinąd mozemy wyróżnić w człowieku cztery poziomy: roślinny zwierzęcy duchowy miłość może występować na każdym z nich. Przy tym pełna miłość obejmuje je wszystkie równocześnie Pierwszy zabobon odnoszą cy się do miłości dotyczy jej przedmiotu. tym zabobonem jest altruizm, który jest miłoscią innego człowieka, abstrakcyjnego, anonimowego i to dlatego, że jest on inny , obcy nam. Drugim zabobonem , bardzo rozpowszechnionym, jest sprowadzanie miłoścido jednej z jej postaci, przedewszystkim do jednego jej poziomu.Niektórzy widzą miłość tylko na poziomie roślinnym, płciowym; tak np. w jezyku francuskim"uprawiać miłość" znaczy po prostu tyle co spółkowac.Podobnego znaczenia zaczyna nabierać i jezyku polskim. " Kochać się z kimś" to tyle co z nim kopulowac. Inni sprowadzają miłość tylko do uczucia.Miłość jest niewątpliwie także uczuciem ,ale nie tylko uczuciem.Jesli jest pełna, obejmuję także z koniecznościwolę służeniai wolę dobra ukochanej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus LUDU PRACUJACY MIAST I WSI ... 01.03.04, 10:12 Nazwa lud ma dwa znaczenia . W jednym lud to tyle, co wszyscy obywatele danego kraju, w drugim to ci spośród nich, którzy się w społeczeństwie niczym nie wyróżnili, a więc są przeciwieństwem elity. Rozpowszechniony dzisiaj zabobon głosi ,że lud jest szczególnie mądry, cnotliwy i kulturalny, że jego przedstawiciele maja więcej wiedzy od uczonych – pogardliwe określenie „jajogłowi" ma o tym świadczyć – więcej szlachetności niż członkowie elity więcej kultury niż artyści i poeci. Zdarza się CZASAMI ,ŻE CZŁOWIEK Z LUDU JEST RZECZYWIŚCIE MĄDRY ,SZLACHETNY I KULTURALNY; TAKIE WYPADKI ZDAJĄ SIĘ BYĆ NAWET LICZNE, GDY CHODZI O MORALNOŚĆ. ALE z reguły jest przeciwnie: lud jako przeciwieństwo elity jest zespołem ludzi głupich, mało szlachetnych i prostackich. Wiara w wyższość ludu nad elitą pod tym względem jest dziwnym głupstwem. Jeżeli tyle ludzi przyznaje się do tego zabobonu, to dlatego ,że mają na myśli fałszywa elitę - i nam często się tak wydaje głównie dzięki dziennikarzom – ale przede wszystkim dlatego, że ludu jest znacznie więcej niż elity, że opłaca się mu schlebiać , zwłaszcza gdy się jest politykiem. Co nie przeszkadza ,że chodzi o szkodliwy zabobon. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 01.03.04, 14:55 Altruizm został wynaleziony , razem z dziwaczna nazwą, przez francuskiego filozofa A. Comte`a. Nazwa jest dziwaczna , bo składa się ze źródłosłowów zaczerpniętych aż z trzech języków.( łaciny francuskiego i greckiego)- a to co ona oznacza jest zasadniczo różne od autentycznej miłości, którą altruizm miał zastąpić. Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka w oderwaniu i dlatego, że jest innym człowiekiem .Jego przedmiotem ( altruizmu) jest nieokreślone indywiduum, które mamy kochać dlatego właśnie, że jest nam obce, różne od nas .Mamy więc do czynienia z odwrotnością autentycznej miłości, którą kochamy zawsze konkretną osobę a kochamy ją dlatego, że nie jest różna od nas, ale wręcz przeciwnie, dlatego, że jest nam bliska i o tyle , o ile ma tożsamości z nami. Comte zdawał sobie sprawę z tej różnicy najprawdopodobniej skoro wymyślił nowa nazwę. Utożsamianie altruizmu z normalna miłością ludzką jest zabobonem i mało jest widoków równie żałosnych, jak widok duchownych chrześcijańskich głoszących ten zabobon z ambon, mieszających altruizm z miłością chrześcijańską. Aby zrozumieć pochodzenie altruizmu wypada pamiętać, że w altruizmie Comte`a wcale nie chodzi o jednostki ludzkie, ale o tzw. " wielki byt" ( grande etre) tj. o ludzkość. Altruizm stapia nas z tym "wielkim bytem" jest wiec narzędziem bałwochwalstwa, jaki jest uwielbienie ludzkości. Celem wynalazku było stworzenie doktryny, która by mogła w ramach tego bałwochwalstwa zastąpić chrześcijańską naukę o miłości bliźniego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 01.03.04, 15:13 Wnioskuie, ze wszystko co miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale dla Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem. Wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny? Tez metoda budowy swego ego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 15:21 Gość portalu: adan napisał(a): > Wnioskuie, ze wszystko co miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale dla > Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem. > Wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny? > Tez metoda budowy swego ego. spokojnie filozofie! spokojnie! przeczytaj uważnie tekst, nie po łebkach jak w szkole i wskaż konkretnie co irracjonalnego twierdzę.Zdefiniuj sobie miłość - jesli potrafisz- a potem altruizm - jesli potrafisz - porównaj i wtedy wskaż bład=zabobon w moim rozumowaniu.Takie ogólne krytyczne uwagi dowodzą ,że nie rozumiesz tekstu o którym piszesz sam i o który ja napisałem. SŁOWO DAJĘ TO TAK JEST Z KAŻDYM CZŁOWIEKIEM :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 17:47 W mojej wypowiedzi, zauwazylem brak slowa nie, co nadaje jej brak sensu. Powinna brzmiec: "Wnioskuie, ze wszystko co NIE miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale dla Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem. Czyli wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny - czyli zabobon. Tez metoda budowy swego ego". Tak to powinno brzmiec i nie chce sie wiklac z Toba w Twoje interpretacje. Ale tylko pozwole sobie na uwage odnosnie altruizmu skoro zaczepiasz. Skad ty wytrzaskujesz np. takie stwierdzenie?: "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka w oderwaniu i dlatego, że jest innym człowiekiem" Albo, ty nie znasz znaczenia slow, ich etymologii albo je celowo przekrecasz? W kazdym slowniku we wszystkich jezykach znajdujesz proste jak cep okreslenie: altruizm - dzialanie jednostki lub grupy (jak w swiecie zwierza, vide mrowki, szympansy) polegajace sie na samowyrzeczenie ku dobra drugiego lub grupy milosc - silny emocjonalny stosunek do innego czlowieka, grupy, zwierzecia czy rzeczy. Czyli na jezyk lopatologi : 1-jest zwiazane z dzialaniem , 2-jest zwiazkem emocjonalnym Prawda to czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 18:04 Gość portalu: adan napisał(a): > W mojej wypowiedzi, zauwazylem brak slowa nie, co nadaje jej brak sensu. > Powinna brzmiec: > "Wnioskuie, ze wszystko co NIE miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale dla > Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem. > Czyli wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny - czyli zabobon. > Tez metoda budowy swego ego". > Tak to powinno brzmiec i nie chce sie wiklac z Toba w Twoje interpretacje. > > Ale tylko pozwole sobie na uwage odnosnie altruizmu skoro zaczepiasz. > Skad ty wytrzaskujesz np. takie stwierdzenie?: > "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka w oderwaniu i dlatego, że > jest innym człowiekiem" > Albo, ty nie znasz znaczenia slow, ich etymologii albo je celowo przekrecasz? > W kazdym slowniku we wszystkich jezykach znajdujesz proste jak cep okreslenie: > altruizm - dzialanie jednostki lub grupy (jak w swiecie zwierza, vide mrowki, > szympansy) polegajace sie na samowyrzeczenie ku dobra drugiego lub grupy > milosc - silny emocjonalny stosunek do innego czlowieka, grupy, zwierzecia czy > rzeczy. > Czyli na jezyk lopatologi : 1-jest zwiazane z dzialaniem , 2-jest zwiazkem > emocjonalnym > Prawda to czy nie? Nie . Spokój zachować trzeba .:) Przeczytaj bardzo uważnie post o miłosci a potem równie uważnie post o altruizmie- najlepiej w oknach- to zorientujesz sie w czym tkwi róznica i wynikający z niej zabobon związany z altruizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 19:22 Ja sie domyslam (chyba) dlaczego mamy rozne zdanie. Ty uwazasz, ze emocjalne bodzce sa TYLKO powodem dzialania. Bo skad takie stwierdzenie?: "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka" Pytania: Czy mrowki mysla broniac swoja krolowe, czy to jest dzialanie bez bodzcow uczuciowych? (to przyklad ze swiata zwierzat, gdyz z natury m.inn. powstala definicja tego pojecia) Czy milosc to tylko altruizm? Bo mna nie kieruja zadne uczucia np. przeprowadzajac niewidomego przez ulice. Czy dzialalnosc Teresy z Kalkuty to byla milosc czy altruizm? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 19:27 Gość portalu: adan napisał(a): > Ja sie domyslam (chyba) dlaczego mamy rozne zdanie. > Ty uwazasz, ze emocjalne bodzce sa TYLKO powodem dzialania. > Bo skad takie stwierdzenie?: > "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka" > Pytania: > Czy mrowki mysla broniac swoja krolowe, czy to jest dzialanie bez bodzcow > uczuciowych? (to przyklad ze swiata zwierzat, gdyz z natury m.inn. powstala > definicja tego pojecia) > Czy milosc to tylko altruizm? > Bo mna nie kieruja zadne uczucia np. przeprowadzajac niewidomego przez ulice. > Czy dzialalnosc Teresy z Kalkuty to byla milosc czy altruizm? Czy ty naprawde przeczytałes to o co Cię prosiłem? Na dwa ostatnie pytania odpowiadam: To była chrześcijańska miłośc bliżniego jedna całkowicie uswiadamiana a druga nie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 19:35 Ja jestem agnostykiem, ale przeprowadze kogos przez ulice. Ty dzialasz jak pralka, mieszasz w jednym bebnie wszystko mozliwe, unikajac odpowiedzi na niewygodne pytania. Nie widze nic szczegolnie inowacyjnego w twojej wypowiedzi na temat altruizmu i milosci, bo wywod jest on nieprawdziwy. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 20:44 Gość portalu: adan napisał(a): > Ja jestem agnostykiem, ale przeprowadze kogos przez ulice. > Ty dzialasz jak pralka, mieszasz w jednym bebnie wszystko mozliwe, unikajac > odpowiedzi na niewygodne pytania. > Nie widze nic szczegolnie inowacyjnego w twojej wypowiedzi na temat altruizmu i > > milosci, bo wywod jest on nieprawdziwy. Masz rację.Ty przechodzisz przeez ulicę natomiast ja staram się ZROZUMIEĆ jak to jest z nasza popularna wiedzą. Kumasz? ps.Zrozumienia "czegoś: nie należy szukać po ENCYKLOPEDIACH ale u filozofów analitycznych oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 21:06 ..Masz rację.Ty przechodzisz przeez ulicę natomiast ja staram się ZROZUMIEĆ jak to jest z nasza popularna wiedzą. Kumasz?... NIE. Ty wyciagasz falszywe wnioski podejrzewajac mnie o etyke chrzescijanska. (o ktorej moge nie miec zadnego pojecia). Co jest wiec warte Twoje ZROZUMIENIE ? ...ps.Zrozumienia "czegoś: nie należy szukać po ENCYKLOPEDIACH ale u filozofów analitycznych oczywiscie... Jak widze faceta machajacego lopata to szukam nie Filozofa-ANALITYKA tylko definicji czynnosci, ktora robi. A to znajde np. w encyklopedii. Z definicji wlasnie, jesli ja rzeczywiscie pojales, wynikaja wszystkie teorie. W dalszym ciagu jestes mi winny pare odpowiedzi. Przyklad? Z wzoru np. E= mc² wynika wszystko inne, jesli to oczywiscie rozumiesz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FIZYK Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 21:15 Gość portalu: adan napisał(a): > ..Masz rację.Ty przechodzisz przeez ulicę natomiast ja staram się ZROZUMIEĆ jak > > to jest z nasza popularna wiedzą. > Kumasz?... > > NIE. > Ty wyciagasz falszywe wnioski podejrzewajac mnie o etyke chrzescijanska. > (o ktorej moge nie miec zadnego pojecia). Co jest wiec warte Twoje ZROZUMIENIE > ? > > ...ps.Zrozumienia "czegoś: nie należy szukać po ENCYKLOPEDIACH ale u filozofów > analitycznych oczywiscie... > > Jak widze faceta machajacego lopata to szukam nie Filozofa-ANALITYKA tylko > definicji czynnosci, ktora robi. > A to znajde np. w encyklopedii. > Z definicji wlasnie, jesli ja rzeczywiscie pojales, wynikaja wszystkie teorie. > W dalszym ciagu jestes mi winny pare odpowiedzi. > Przyklad? Z wzoru np. E= mc² wynika wszystko inne, jesli to oczywiscie roz > umiesz Na Twoje nieszczęcie to też rozumiem.Mianowicie ten wzór mówi nam że Energia i Masa ( ale nie ciemna) są pojęciami rownoważnymi w naszej rzeczywistości.Stopień równoważności zależy od prędkości masy w stosunku do predkosci swiatła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 21:24 Jak rozumiesz to OK. Ale jesli np. bierzesz grzalke i wbijasz nia gwozdzie to mowie, ze inne jest przeznaczenie przedmiotu i inna definicja. Ta grzalka oczywiscie mozesz wbijac gwozdie. I wlasnie ty to robisz w swoich wywodach Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 21:27 Gość portalu: adan napisał(a): > Jak rozumiesz to OK. > Ale jesli np. bierzesz grzalke i wbijasz nia gwozdzie to mowie, ze inne jest > przeznaczenie przedmiotu i inna definicja. > Ta grzalka oczywiscie mozesz wbijac gwozdie. > I wlasnie ty to robisz w swoich wywodach A nie przyszło Ci do głowy że jesteś nieprzygotowany do tych moich durnych wywodów. Zapytaj znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 21:33 Wywody Twoje sa moze ok dla innych, kwestia przygotowania jak podkreslasz. Niestety nie mam odpowiedniego przygotowania. Pomylka mozliwa i ludzka rzecza jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.gdynia.mm.pl 10.03.04, 19:06 Gość portalu: adan napisał(a): > Wywody Twoje sa moze ok dla innych, kwestia przygotowania jak podkreslasz. > Niestety nie mam odpowiedniego przygotowania. > Pomylka mozliwa i ludzka rzecza jest. Nikt nie rodzi sie doskonały. poczytaj troche i bedzie OK. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus BEŁKOT i BEŁKOT i Bełkot ...zabobon 01.03.04, 17:45 Bełkot to: mowa ludzka pozbawiona sensu. Sam bełkot nie jest zabobonem; jest nim natomiast wierzenie ,że za jego pomocą można przekazać informacje o przedmiotach. Istnieją dwa podstawowe rodzaje bełkotu: pierwszy polega na używaniu słów których nikt w ogóle nie rozumie, drugi na używaniu wyrażeń w zasadzie zrozumiałych dla słuchacza czy czytelnika ale stosowanych w znaczeniu obcym w danym środowisku. Przykładem drugiego rodzaju bełkotu jest często spotykane, zwłaszcza u filozofów, teologów i niektórych piszących na naszym forum Kraj, nadużywanie znaczenia słów. Chodzi najczęściej o wyrażenia, które robią wrażenie uczonych, lub, które maja podkreślić uczoność mówiącego. Kiedy na przykład uczony teolog rozprawia o dialogu wierzących z Bogiem, bełkocze- jako że „dialog „ wyrażenie greckie, znaczy tyle co rozmowa, a wierzący oczywiście z Bogiem nie rozmawiają. Używający bełkotu niekoniecznie sam wierzy w możność przekazania informacji w ten sposób, nie jest wiec koniecznie zabobonny – bywa , że chce po prostu zaimponować słuchaczom lub czytelnikom albo wprowadzić ich w błąd. Głównym powodem dlaczego tak łatwo do tego dochodzi jest pomieszanie dwóch funkcji słowa. Słowo może mianowicie z jednej strony – o ile jest zrozumiałe – przekazać pewną informacje o jakimś przedmiocie, o czymś różnym od stanów mówiącego: tak wiec np. powiedzenie „pali się” komunikuje informacje o pożarze, który wybuchł niedaleko od człowieka, który je wygłasza, Z drugiej strony słowo , nawet gdy nie jest zrozumiałe, pokazuje pewną postawę, pewien stan psychiczny mówiącego. Tak na przykład to samo powiedzenie „pali się” wykrzyknięte głośno i ze strachem, pokazuje, że wygłaszający te słowa boi się ognia. Gdy aktorzy Rolotomasi, lub Abi wykrzykują ze sceny formowej kilka albo i więcej razy: „ Homocostam jesteś kłamcą w habicie i durniem” to wszystkie okrzyki z wyjątkiem pierwszego nie przekazują żadnej nowej informacji ale dają wyraz gorącym i żywym uczuciom tych wspaniałych i mądrych nieskończenie mężczyzn. W ten oto sposób przekazują informację o uczuciach swoich, ale nie jest ona informacja przedmiotową i zaliczyć ją można z czystym sumieniem do bełkotu. PS Oczywiście, te słowa piszący, też często bełkocze, czego się wstydzi. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus TOLERANCJA źle rozumiana jest ZABOBONEM 02.03.04, 12:21 Słowo tolerancja znaczy tyle co znoszenie. Nazywamy człowieka „ tolerancyjnym” jeśli toleruje czyli znosi innych niż on sam, znosi ich poglądy ich sposób życia itd. Tolerancja to wypróbowany sposób współżycia rożnych grup ludzi w społeczeństwie, różniących się światopoglądem, wzgl. tezami politycznymi. Z tolerancja związanych jest jednak kilka zabobonów. Jeden z nich polega na pojmowaniu tolerancji jako reguły bezwzględnej, od której nie ma wyjątków. Wtedy przez tolerancję rozumie się takie znoszenie kogoś , kto obraża innych, ich uczucia itp. Jest to oczywiście zabobonem, ponieważ żadna tolerancja nie uprawnia nikogo do obrażania innych a tolerancja, która toleruje swoich własnych wrogów nie może się ostać. Dlatego np. w Niemczech obowiązuje konstytucja zabraniająca działalności partii politycznych, które udowodniły praktycznie, że nie są tolerancyjnymi. Zakazem działalności objęte są zarówno partia nazistowska jak i komunistyczna. Na naszym forum zabobon związany z tolerancją rozumianą jako przyzwoleniem na obrażanie i poniżanie forumowiczów jest bardzo szeroko rozpowszechniony. Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Re: O na gapę zakonniku, co Alfą i Omegą być lubi 02.03.04, 22:38 Marny człowiek, jako pasażer na gapę, w porę wyłuskany przez mnie z tłumu na forum, obrany do wstydnej golizny łgarza zakonnego, powinien wyrywać stąd, co tchu i nie pokazywać się, aż ludzie go zapomną oraz kłamstwa jego. A nie do samego końca, do ściany zapierać się i udawać że to kto inny, i wyzywać, i pluć, i mendzić.. Nie ma taki kręgosłupa. Ideowego fundamentu, i niczym śledczy UB-ek, który ma wpojone,że dla osiągnięcia zamierzonego celu= wykorzystania naiwności otumanionych owieczek, łże, bo ‘ cel uświęca środki’ . No i właśnie> Dajemy radę, bo miarka się przebrała= przelała. Trochę to potrwa i będzie Lud bolało, ale> NIE MA INNEJ DROGI. Namierzony już jest, a wyrzucenie gapowicza= cwaniaczka za burtę statku płynącego do portu przeznaczenia pozostawiam zwykłej załodze, Ja tu robię za pilota wycieczki. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: A to niespodzianka !! he he 03.03.04, 15:59 rolotomasi napisał: > Marny człowiek, jako pasażer na gapę, w porę wyłuskany przez mnie z tłumu na > forum, obrany do wstydnej golizny łgarza zakonnego, powinien wyrywać stąd, co > tchu i nie pokazywać się, aż ludzie go zapomną oraz kłamstwa jego. > A nie do samego końca, do ściany zapierać się i udawać że to kto inny, i > wyzywać, i pluć, i mendzić.. > Nie ma taki kręgosłupa. Ideowego fundamentu, i niczym śledczy UB-ek, który ma > wpojone,że dla osiągnięcia zamierzonego celu= wykorzystania naiwności > otumanionych owieczek, łże, bo ‘ cel uświęca środki’ . > > No i właśnie> Dajemy radę, bo miarka się przebrała= przelała. Trochę to potr > wa > i będzie Lud bolało, ale> NIE MA INNEJ DROGI. Namierzony już jest, a wyrzuce > nie > gapowicza= cwaniaczka za burtę statku płynącego do portu przeznaczenia > pozostawiam zwykłej załodze, Ja tu robię za pilota wycieczki. > Teraz rozumiem Twoją troskę o owieczki. ROLO ! TY BARANEM JESTEŚ. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus OŚWIECENIE i zwiazane z nim ZABOBON 03.03.04, 14:07 Oświecenie Oświecenie to ruch kulturowy mający na celu zastąpienie autorytetu religijnego przez tzw. Rozum. Istotna dla oświecenia jest wiara w KONIECZNY POSTĘP LUDZKOSCI ku światłu i wszelkiemu dobru, a to dzięki wszystko wyjaśniającej nauce. Łączy się z tym racjonalizm, przekonanie, że nie ma zagadnień niedostępnych dla nauki, że ona sama jest dobroczynną siłę , warunkującą postęp ludzkości. Oświecenie, które było podstawową wiarą inteligentów europejskich XIX wieku, jest dziś uważane przez ludzi kulturalnych za zabobon , ponieważ: 1-sze nic nie jest mniej pewne niż rzekomy postęp ludzkości. 2-gie pewnym jest natomiast, że wiele dziedzin jest dla nauki niedostępnych. 3-cie sama nauka , zamiast obiecanego postępu, przyniosła często nieszczęścia ( bomba nuklearna) Ale ten zabobon ciągle rozpowszechniony w zacofanych masach i jest w dodatku szerzony przez partie lewicowe ( dawniej komunistyczne i socjalistyczne) całego świata – pozostaje wiec niebezpiecznym zabobonem. Różnica między oświeceniem a pozytywizmem polega na tym, że oświecenie uznaje także rolę filozofii, podczas gdy pozytywizm utożsamia tzw. Rozum z metodą nauk przyrodniczych a więc zawiera scjentyzm. Przyczyny powstania oświecenia, a zwłaszcza jego składnika, wiary w postęp nie są jeszcze całkowicie wyjaśnione. Pewną rolę odegrało jednak niewątpliwie nadużywanie autorytetu, zwłaszcza ze strony przedstawicieli religii, którzy zaczęli wyrokować o sprawach należących do dziedziny nauki, choć przedmiotem religii są sprawy pozaświatowe (egzystencjalne, metafizyczne itd.). Tym tłumaczy się po części wrogie stanowisko oświecenia wobec religii. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: OŚWIECENIE i zwiazane z nim ZABOBON 04.03.04, 13:04 > Oświecenie > Oświecenie to ruch kulturowy mający na celu zastąpienie autorytetu religijnego > przez tzw. Rozum. > Istotna dla oświecenia jest wiara w KONIECZNY POSTĘP LUDZKOSCI ku światłu i > wszelkiemu dobru, a to dzięki wszystko wyjaśniającej nauce. > Łączy się z tym racjonalizm, przekonanie, że nie ma zagadnień niedostępnych > dla nauki, że ona sama jest dobroczynną siłę , warunkującą postęp ludzkości. > Oświecenie, które było podstawową wiarą inteligentów europejskich XIX wieku, > jest dziś uważane przez ludzi kulturalnych za zabobon , ponieważ: > 1-sze nic nie jest mniej pewne niż rzekomy postęp ludzkości. > 2-gie pewnym jest natomiast, że wiele dziedzin jest dla nauki niedostępnych. > 3-cie sama nauka , zamiast obiecanego postępu, przyniosła często nieszczęścia ( > > bomba nuklearna) > > Ale ten zabobon ciągle rozpowszechniony w zacofanych masach i jest w dodatku > szerzony przez partie lewicowe ( dawniej komunistyczne i socjalistyczne) całego > > świata – pozostaje wiec niebezpiecznym zabobonem. > > Różnica między oświeceniem a pozytywizmem polega na tym, że oświecenie uznaje > także rolę filozofii, podczas gdy pozytywizm utożsamia tzw. Rozum z metodą nauk > > przyrodniczych a więc zawiera scjentyzm. > Przyczyny powstania oświecenia, a zwłaszcza jego składnika, wiary w postęp nie > są jeszcze całkowicie wyjaśnione. > Pewną rolę odegrało jednak niewątpliwie nadużywanie autorytetu, zwłaszcza ze > strony przedstawicieli religii, którzy zaczęli wyrokować o sprawach należących > > do dziedziny nauki, choć przedmiotem religii są sprawy pozaświatowe > (egzystencjalne, metafizyczne itd.). > Tym tłumaczy się po części wrogie stanowisko oświecenia wobec religii. Odpowiedz Link Zgłoś
iza.bella.iza Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO 04.03.04, 19:30 homosovieticus napisał: > WYPOWIADAM WALKĘ ZABOBONOM. > NAJPIERW O ZABOBONIE DOTYCZACYM DZIENNIKARZY BĘDZIE A POTEM JAK BÓG DA > :)) A ja wypowiadam Ci te słowa - krytykowanie innych i odmienne spojrzenie na wiele spraw nie powinno sprowadź się do chamskich wypowiedzi. Lubisz balansować na granicy między ostrą polemiką a zwykłą bufonadą i połajankami. Dziś ta granię według mnie przekroczyłeś:( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11153170&a=11169725 Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus KOBIETA, KOBIETY, Nadmężczyźni i ZABOBONY 06.03.04, 12:33 Wokół kobiety "kręcą" się od lat, nie tylko mężczyzni, ale i ZABOBONY. Jeden z nich, polega na uważaniu kobiety za człowieka niższego rodzaju, czasem nawet ( tak podobno jest w Koranie)za istotę pozbawioną duszy. Drugi zabobon, przeciwny pierwszemu, uważa kobietę po prostu za mężczyznę i chciałby ją, jak najbardziej do niego upodobnić. Pierwszy jest tak daleko sprzeczny z całym naszym doświadzczeniem ,że nie warto z nim nawet dyskutować. Kobieta jest obdarzona tymi samymi władzami i możliwościami co mężczyzna a nawet wydaje się nam,że natura osiąga swój szczyt własnie w kobiecie a mianowicie w matronie, tj. kobiecie po klimakterium. Śmiało możemy powiedzieć i to bez żadnej przesady ,że matrona jest rodzajem nadmężczyzny.Tak Panowie.Taki jest współczesny pogląd na tę sprawę. Drugi zabobon to sprowadzanie kobiety do mężczyzny. Kobieta jest człowiekiem, ale nie jest mężczyzną - stanowi "drugą stronę" człowieczeństwa. Jej rola w życiu jest inna niż rola mężczyzny.Stąd domaganie się żeby kobieta pełniła w życiu te same funkcje co mężczyzna jest zabobonem ( burza będzie). Z natury swojej ( budowa ciała) kobieta jest przyporządkowana dzieciom, które są jej pierwszym i podstawowym powołaniem.Mniemanie ,że młoda kobieta powinna sie zajm0owac sprawami które z natury rzeczylezą poza jej głównym zadaniem jest wiec zabobonem Społeczeństwa , które zmuszają kobiety np. do stałej pracy zarobkowejpoza domem są prawdopodobnie skazane na zagładę. Ale sytuacja matrony jest zupełnie odmienna .Wydaje się, że jasne odróżnienie zadań młodej i starszej kobiety jest warunkiem przezwyciężenia tego zabobonu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Akrobata Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 04:49 iza.bella.iza napisała: > homosovieticus napisał: > > > WYPOWIADAM WALKĘ ZABOBONOM. > > NAJPIERW O ZABOBONIE DOTYCZACYM DZIENNIKARZY BĘDZIE A POTEM JAK BÓG DA > > :)) > > A ja wypowiadam Ci te słowa - krytykowanie innych i odmienne spojrzenie na > wiele spraw nie powinno sprowadź się do chamskich wypowiedzi. Lubisz balansować > > na granicy między ostrą polemiką a zwykłą bufonadą i połajankami. Dziś ta > granię według mnie przekroczyłeś:( > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11153170&a=11169725 Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Jak rozumiem slowo ZABOBON i dlaczego tak 05.03.04, 06:18 Wyrażenie „zabobon” ma jakby posmak czegoś magicznego. Mówimy przecież o człowieku ,że jest „zabobonnym” wtedy, kiedy ten człowiek jest przekonany, że może coś uzyskać, przez na przykład; wypowiadanie tajemniczych słów , wykonywanie tajemniczych gestów , np. spluwanie za siebie, nakłuwanie woskowej lalki igłą, wieszanie podkowy itd. Chodzi zatem zwykle o coś praktycznego, o jakiś rodzaj absurdalnej techniki dzięki której osiągniemy wierzymy , że osiągniemy korzyść praktyczną. Jeśli przejdziemy do spekulacji teoretycznych – a w takim właśnie aspekcie używam tego słowa w postach - to powyższe znaczenie słowa „zabobon” traci jakby sens, ponieważ nie posiada charakteru magicznego który zawsze ma podłoże praktyczne. Jeśli pomimo to zdecydowałem się na używanie tej nazwy, to dlatego, że oznacza ona czasem w języku polskim także teoretyczne błędy – a poza tym dlatego , że jest mocniejsza i uwypukla pożądaną krytyczną postawę, wobec głupstw w ogóle, nawet teoretycznych ,i dlatego nazywam je zabobonami. Możemy wyróżnić dwa rodzaje zabobonów. Względne i bezwzględne itd. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus KOBIETA, KOBIETY, Nadmężczyźni i ZABOBONY 06.03.04, 12:49 Wokół kobiety "kręcą" się od lat, nie tylko mężczyzni, ale i ZABOBONY. Jeden z nich, polega na uważaniu kobiety za człowieka niższego rodzaju, czasem nawet ( tak podobno jest w Koranie)za istotę pozbawioną duszy. Drugi zabobon, przeciwny pierwszemu, uważa kobietę po prostu za mężczyznę i chciałby ją, jak najbardziej do niego upodobnić. Pierwszy jest tak daleko sprzeczny z całym naszym doświadzczeniem ,że nie warto z nim nawet dyskutować. Kobieta jest obdarzona tymi samymi władzami i możliwościami co mężczyzna a nawet wydaje się nam,że natura osiąga swój szczyt własnie w kobiecie a mianowicie w matronie, tj. kobiecie po klimakterium. Śmiało możemy powiedzieć i to bez żadnej przesady ,że matrona jest rodzajem nadmężczyzny.Tak Panowie.Taki jest współczesny pogląd na tę sprawę. Drugi zabobon to sprowadzanie kobiety do mężczyzny. Kobieta jest człowiekiem, ale nie jest mężczyzną - stanowi "drugą stronę" człowieczeństwa. Jej rola w życiu jest inna niż rola mężczyzny.Stąd domaganie się żeby kobieta pełniła w życiu te same funkcje co mężczyzna jest zabobonem ( burza będzie). Z natury swojej ( budowa ciała) kobieta jest przyporządkowana dzieciom, które są jej pierwszym i podstawowym powołaniem.Mniemanie ,że młoda kobieta powinna sie zajm0owac sprawami które z natury rzeczylezą poza jej głównym zadaniem jest wiec zabobonem Społeczeństwa , które zmuszają kobiety np. do stałej pracy zarobkowejpoza domem są prawdopodobnie skazane na zagładę. Ale sytuacja matrony jest zupełnie odmienna .Wydaje się, że jasne odróżnienie zadań młodej i starszej kobiety jest warunkiem przezwyciężenia tego zabo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Re: KOBIETA, KOBIETY, Nadmężczyźni i ZABOBONY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 22:21 uważacie że bzdety? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Zabobony o KOBIETACH 07.03.04, 13:13 Wokół kobiety "kręcą" się od lat, nie tylko mężczyzni, ale i ZABOBONY. Jeden z nich, polega na uważaniu kobiety za człowieka niższego rodzaju, czasem nawet ( tak podobno jest w Koranie)za istotę pozbawioną duszy. Drugi zabobon, przeciwny pierwszemu, uważa kobietę po prostu za mężczyznę i chciałby ją, jak najbardziej do niego upodobnić. Pierwszy jest tak daleko sprzeczny z całym naszym doświadzczeniem ,że nie warto z nim nawet dyskutować. Kobieta jest obdarzona tymi samymi władzami i możliwościami co mężczyzna a nawet wydaje się nam,że natura osiąga swój szczyt własnie w kobiecie a mianowicie w matronie, tj. kobiecie po klimakterium. Śmiało możemy powiedzieć i to bez żadnej przesady ,że matrona jest rodzajem nadmężczyzny.Tak Panowie.Taki jest współczesny pogląd na tę sprawę. Drugi zabobon to sprowadzanie kobiety do mężczyzny. Kobieta jest człowiekiem, ale nie jest mężczyzną - stanowi "drugą stronę" człowieczeństwa. Jej rola w życiu jest inna niż rola mężczyzny.Stąd domaganie się żeby kobieta pełniła w życiu te same funkcje co mężczyzna jest zabobonem ( burza będzie). Z natury swojej ( budowa ciała) kobieta jest przyporządkowana dzieciom, które są jej pierwszym i podstawowym powołaniem.Mniemanie ,że młoda kobieta powinna sie zajm0owac sprawami które z natury rzeczylezą poza jej głównym zadaniem jest wiec zabobonem Społeczeństwa , które zmuszają kobiety np. do stałej pracy zarobkowejpoza domem są prawdopodobnie skazane na zagładę. Ale sytuacja matrony jest zupełnie odmienna .Wydaje się, że jasne odróżnienie zadań młodej i starszej kobiety jest warunkiem przezwyciężenia tego zabo Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus I N T E L E K T U A LI S T A 12.03.04, 08:10 Intelektualista to człowiek, który : 1-posiada pewne wykształcenie akademickie albo podobnego akademickiego. 2- nie ma nic wspólnego z życiem gospodarczym a szczególności nie jest robotnikiem. 3- zabiera publicznie głosi chce uchodzić za za autorytet w sprawach moralności, polityki, filozofii, światopoglądu. Robotnik nie jest wiec intelektualistą nawet gdyby był geniuszem, podobnie kupiec albo profesor uniwersytetu, jak długo trzyma się swojej specjalności. Każdy z nich może jednak zostać zaliczony do grupy intelektualistów , jeśli tylko zacznie się wypowiadać na tematy podane wyżej. Intelektualistami są najczęściej dziennikarze, literaci, artyści, ale znajdujemy także wśród nich profesorów uniwersytetów ,tych mianowicie, którzy podpisują zbiorowe listy, manifesty społeczno- polityczne i moralne. Zabobon dotyczący intelektualisty – chodzi o bardzo duży zabobon- polega na mniemaniu, że intelektualiście przysługuje jako takiemu autorytet w dziedzinie ETYKI, POLITYKII POGLADU NA ŚWIAT. Wskutek rozpowszechnienia tego zabobonu intelektualiści odegrali i nadal odgrywają nieraz rozstrzygającą rolę w życiu społeczeństw. To oni między innymi kierowali wieloma rewolucjami, które – wbrew panującym przesądom – były niemal zawsze dziełem nie mas ludowych , ale intelektualistów. Że to jest zabobon, nie trzeba udowadniać, ponieważ wierzenie w autorytet intelektualisty, jak na niczym nie oparte. Tak np. profesor, wykładający geologię lub socjologię, nie jest w dziedzinie energii atomowej lub polityki żadnym autorytetem, podpisując razem z kolegami wyspecjalizowanymi np. w hodowli ryb względnie w rachunku prawdopodobieństwa deklaracje dotyczące tej energii lub polityki, popełnia jaskrawe nadużycie autorytetu, tym gorsze ,że wywołuje wrażenie jakby sama „nauka” głos zabierała i wypowiadała się na ten temat.. Jedną z przyczyn powstania tego zabobonu jest brak zaufania we własny zdrowy rozsądek ( często bardzo widoczny w wielu dysputach forumowych) , Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: mądry tu czasem też zajrzy ! tępiąć zbobony 14.03.04, 01:27 www.omp.org.pl/konf_nowa.html Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Re:mądry tu czasem też zajrzy-i nic nowego nie ma! 14.03.04, 01:47 Zajrzyj także trochę głębiej, do środka, chociaż jeszcze nie źródła>> www.omp.org.pl/teologia_polityczna.htm Dawniej nazywało się to>Filozofia Marksistowska, teraz podobnie>>Chrześcijańska czyli Mono-Świat w Oczach o.Maryjana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Re:mądry tu czasem też zajrzy IP: *.gdynia.mm.pl 15.03.04, 20:52 rolotomasi napisał: > Zajrzyj także trochę głębiej, do środka, chociaż jeszcze nie źródła>> > www.omp.org.pl/teologia_polityczna.htm > Dawniej nazywało się to>Filozofia Marksistowska, teraz podobnie>>Chrze > ścijańska > czyli Mono-Świat w Oczach o.Maryjana. nie myslałem o Tobie Rolo ale bedę pamietał i coś dla Ciebie przygotuję Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Remądry tu czasem też zajrzy,co tu robicie kowalu? 24.03.04, 02:12 rolotomasi napisał: > Zajrzyj także trochę głębiej, do środka, chociaż jeszcze nie źródła>> > www.omp.org.pl/teologia_polityczna.htm > Dawniej nazywało się to>Filozofia Marksistowska, teraz podobnie>>Chrze > ścijańska > czyli Mono-Świat w Oczach o.Maryjana. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus KOLEKTYWIZM- zabobon obecny na forum KRAJ 21.03.04, 19:37 Kolektywizm Wyrażenie kolektywizm znaczy z jednej strony tyle co komunizm w szerokim słowa znaczeniu. Z drugiej strony oznacza pogląd ogólniejszy , a mianowicie przyznawanie bezwzględnego pierwszeństwa zbiorowości, społeczeństwu przed jednostką ludzką. Parafrazując znane powiedzenie Mussoliniego, można kolektywizm zdefiniować słowami: „Wszystko w społeczeństwie, wszystko przez społeczeństwo, wszystko dla społeczeństwa”. Myślenie takie jako rozstrzygające kryterium racji na drodze poszukiwań optymalnych rozwiązań problemów jakie stawia przed nami życie, bardzo często demonstrują uczestnicy politycznych dyskusji na forum Kraj. Świadczy to moim zdaniem ,że w gruncie rzeczy posiadają oni umysłowość homosovieticusa, wytworzoną na skutek propagandy komunistycznej. Niestety sami nie zdają sobie sprawy z takiego stanu rzeczy. Kolektywizm podporządkowuje więc jednostkę całkowicie zbiorowości, jego pełnym wyrazem jest totalitaryzm. W rzeczy samej według konsekwentnie przemyślanego kolektywizmu jednostka nie ma żadnych praw. Teoretyczną podbudową kolektywizmu jest wierzenie, że tylko zbiorowość istnieje w pełni, podczas gdy poszczególnie ludzie , jednostki są tylko „momentami”. Wierzenie takie jest oczywistym zabobonem. Prawdą jest jego przeciwieństwo: jedyną ważną rzeczywistością w społeczeństwie są właśnie poszczególni ludzie, nie zbiorowość. Jeśli ona posiada także pewną rzeczywistość. To mniejszą od rzeczywistości jednostek ludzkich. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus MŁODZIEŻ i ZABOBON Z NIĄ ZWIAZANY 22.03.04, 17:53 Młodzież W połowie XX wieku rozpowszechniło się mniemanie ,że młodzi ludzie , nawet podrostki, są pod każdym względem lepsi, mądrzejsi itp. od ludzi dorosłych, podejrzewam nawet, że coś w tym rodzaju znajdujemy już w „Odzie do młodości” Jakkolwiek by z tym nie było , to mniemanie o bezwzględnej wyższości młodzieży jest na niczym nie opartym zabobonem. Każdy wiek ludzki ma swoje zalety i wady. Młodzi ludzie posiadają np. więcej dynamizmu niż starsi, ale za to dużo mniej doświadczenia, a nieraz i siły charakteru. Najlepszym wiekiem człowieka nie jest ani młodość, ani starość , ale wiek dojrzały i tylko ludzie w dojrzałym wieku powinni zajmować kierownicze stanowiska. Z czego nie wynika oczywiście, by nie potrzebowali zasięgać rady i u młodych, i zwłaszcza u starych. Przypisywanie młodzieży wyższości pod każdym względem jest dziwacznym zabobonem, któremu młodzież chętnie ulega. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus ETYKA ETYKA ETYKA w zabobonach 23.03.04, 11:58 Etyką nazywamy zespół zasad postępowania ludzkiego ( zwany często mniej poprawnie "moralnością"). Z etyką związanych jest kilka zabobonów. 1) Jeden z nich polega na mniemaniu, że istnieje jakaś „ETYKA NAUKOWA” to znaczy, że z nauki można się dowiedzieć , jak powinniśmy postępować życiu. Jest to zabobon, ponieważ nauka zajmuje się tylko faktami, a więc tym co jest – a z tego co jest, wiec z wiedzy o faktach, nie wynika nigdy co ma być, a więc żadna dyrektywa, norma czy zasada postępowania. Co prawda, aby móc powziąć poprawną decyzję, człowiek musi znać także pewne fakty – ale ta wiedza sama jeszcze nie wystarcza - potrzeba ponadto przyjęcia zasady etycznej. Na przykład Basia dowiaduje się , że jej koleżanka Izabela jest chora i leży odosobniona. To jest fakt. Ale z tego faktu i z wiedzy o nim, nie wynika, że jeszcze ,że Basia powinna ją odwiedzić. Aby móc wyciągnąć taki wniosek, Basia musi znać i wyznawać zasadę moralna: ” chorą i odosobnioną koleżankę należy odwiedzić”. Bez tej etycznej przesłanki żadna decyzja nie jest możliwa. A tej przesłanki nie da się uznać z żadnej wiedzy o faktach .Naukowej czy nie naukowej. Wierzenie w naukową etykę jest więc zabobonem. Podgatunkiem tego zabobonu jest wiara w istnienie jakiejś etyki filozoficznej, Zadaniem filozofii, która jest nauką, nie jest moralizowanie (Marynacie schowaj Kanta) ale ANALIZOWANIE. Niemniej filozof może wykonać odnośnie do przykazań moralnych , trzy zadania. Może po pierwsze, zanalizować je, starać się zrozumieć- o co właściwie chodzi ( co bardzo często nie jest ani łatwe ani oczywiste, przykład z oceną postępku Pułkownika Kuklińskiego jest dobrym na to dowodem).Może po drugie badać, czy nie ma w owym przykazaniu sprzeczności wewnętrznej. Wreszcie po trzecie może zadać sobie pytanie, jaki jest jego stosunek do etyki uznawanej w danym kręgu kulturowym, a zwłaszcza przez ludzi głoszących owe moralne przykazania, ale filozof nie może przepisywać ludziom jak mają się zachowywać, nie powinien mówiąc inaczej moralizować. 2) Inny zabobon, szerzący się ostatnio głownie wśród teologów to tzw. etyka sytuacyjna: to co mam czynić, powiada taki zabobon, zależy tylko i wyłącznie od sytuacji, od położenia w którym się znajduję. Prawdy jest w tym tyle, że sytuacja to zespół faktów ,które powinny być wzięte pod uwagę przy podejmowaniu decyzji- ale sama znajomość faktów nie wystarcza, z żadnej sytuacji nie można wywieść obowiązku ( Marynacie i Abi, pomyślcie o argumencie, że "zdrada zawsze jest zdradą i jest złem") o ile się nie przyjmie zarazem jakiejś dyrektywy, zasady etycznej. Zabobon ten jest w zasadzie tylko postacią poprzednio wymienionego, ale różni się od niego naciskiem, jaki kładzie na względność zasad postępowania, jest wiec równocześnie jedną z postaci relatywizmu etycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO 31.03.04, 14:44 Prawda to! Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus 14 -ście PRZYKAZAŃ dla LEWICY 31.03.04, 15:38 14 PRZYKAZAŃ RELIGIJNEJ LEWICY (napisanych przez Rusha Limbaugh) 1. Nie będziesz miał cudzych bogów przed sobą. Ostatecznie tylko poczucie twojej własnej wartości się liczy. Jeśli ty nie będziesz siebie uwielbiał, to kto? 2. Nie będziesz czynił sobie żadnych bożków z substancji, które nie mogą być odzyskane. 3. Nie będziesz brał imienia lewaków do nagany, włączając w to feministki, mniejszości rasowe i każdego, kto myśli, że jest ofiarą Ameryki [zachodniej cywilizacji - przyp. tł.]. 4. Pamiętaj, abyś święcił dzień sprawy Roe przeciw Wade i zeznań Anity Hill przed senacką komisją sprawiedliwości. [Sprawa Roe przeciw Wade dała początek legalizacji aborcji w USA. Anita Hill jest radykalną przywódczynią feministek, która była kiedyś zatrudniona w biurze Clarence’a Thomasa - pierwszego czarnoskórego przewodniczącego Sądu Najwyższego USA, asygnowanego do tej funkcji przez R. Reagana. Po nominacji Thomasa - po 10 latach - Anita Hill „przypomniała” sobie nagle, że była przez niego „seksualnie molestowana”.] 5. Czcij matkę swoją. Jeżeli przeżywa jakiekolwiek problemy, to jest to winą twego ojca. 6. Nie zabijaj - z następującymi wyjątkami: życia do 3 miesiąca ciąży oraz optujących za samobójstwem z medyczną asystą [eutanazją]. 7. Nie cudzołóż. Chyba że ubiegasz się o wysoki urząd. Używaj koniecznie kondomu, bo nic innego ci w tym nie pomoże. 8. Nie kradnij. Chyba że jesteś poszkodowany lub wytrącony z równowagi wyrokiem sądu. 9. Nie mów fałszywego świadectwa. Chyba że omawiasz historię lat 80-tych, prowadzisz kampanię wyborczą lub stać cię na dobrego adwokata na wypadek, gdybyś został zdemaskowany. 10. Nie pożądaj. Chyba że jesteś ofiarą molestowania seksualnego lub instytucjonalnego rasizmu lub też jesteś ciągle rozzłoszczony na cięcia podatkowe z czasów prezydentury Reagana. 11. Zawsze ukrywaj prawdę o sobie. 12. Nigdy nie przyznawaj się, kim lub czym naprawdę jesteś, gdy kandydujesz do urzędu. 13. Zawsze obciążaj kogoś innego za to, co ty zrobiłeś, nawet gdybyś miał oskarżyć całe społeczeństwo. 14. Przeciwstawiaj się każdej karze - za wyjątkiem sytuacji, gdy konserwatywni republikanie lub religijna prawica gani ciebie. tł. mg&mw Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus To trzeba wiedzieć, bo wybitnym Polakiem był 04.04.04, 16:05 Jacek Bartyzel BOCHEŃSKI Józef Maria (O. Innocenty Maria Bocheński OP), ur. 30 VIII 1902 w Czuszowie (Krakowskie), zm. 8 II 1995 we Fryburgu (Szwajcaria), światowej sławy logik, filozof, sowietolog i publicysta. Pochodził z rodziny ziemiańskiej herbu Rawicz; był najstarszym bratem publicystów: Aleksandra i Adolfa. Po ukończeniu gimnazjum we Lwowie (1920) walczył ochotniczo w VIII pułku ułanów z bolszewikami; następnie rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jana Kazimierza, lecz w 1922 przeniósł się na ekonomię do Poznania, gdzie słuchał m. in. F. Znanieckiego i Cz. Znamierowskiego. Podczas studiów był związany z ugrupowaniami monarchistycznymi; rwał się także do walki z rokoszem J. Piłsudskiego w obronie legalnego rządu (1926). W tym samym roku, za namową o. Jacka Woronieckiego OP, wstąpił do seminarium duchownego, a następnie (1927) do nowicjatu Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika, mimo iż wówczas uważał się jeszcze za agnostyka; święcenia kapłańskie otrzymał w 1932 roku. W 1932 i 1934 brał udział w Międzynarodowych Kongresach Tomistycznych. Doktorat z filozofii uzyskał we Fryburgu Szwajcarskim w 1931, a z teologii (w rzymskim Collegium Angelicum) - w 1934 roku. Odtąd, do 1940 roku - z przerwą w 1938 na prywatną docenturę w Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie habilitował się (Z historii logiki zdań modalnych) - wykładał logikę (Elementa logicae graecae, 1937) w Angelicum. Z Rzymu nadsyłał korespondencje do lwowskiej "Gazety Kościelnej", a na łamach tygodnika "Prosto z Mostu" zainicjował dyskusję na temat stosunku katolicyzmu do nacjonalizmu. Na początku 1939 roku rozpoczął (wraz z A. Gmurowskim) wydawanie kwartalnika "Polski Przegląd Tomistyczny". W czasie II wojny światowej był kapelanem Wojska Polskiego: w kampanii wrześniowej w 80 pułku piechoty z grupy "Polesie" gen. F. Kleeberga (brał udział w bitwie pod Kockiem), a następnie w II Korpusie we Włoszech, m. in. pod Monte Cassino. Po wojnie wrócił do Fryburga, gdzie otrzymał katedrę historii filozofii XX wieku; nadto, w latach 1950-52 pełnił funkcję dziekana wydziału filozoficznego, a w latach 1964-66 - godność rektora Uniwersytetu Fryburskiego. Założył również Instytut Europy Wschodniej, czasopismo "Studies in Soviet Thought" i wydawał serię Sovietica. Przez dwa lata (1961-62) był dyrektorem Ost-Kolleg w Kolonii; prócz tego wykładowcą wielu uniwersytetów europejskich, amerykańskich i afrykańskich, prezesem Światowego Związku Towarzystw Logiki i Metodologii Nauk, a od 1994 roku członkiem Polskiej Akademii Nauk. Jego dzieła filozoficzne i logiczne (La logique de Théophraste, 1947; Précis de logique mathématique, 1948; Ancient Formal Logic, 1951; Formale Logic, 1956) tłumaczono nawet na flamandzki i japoński. Otrzymał doktoraty honoris causa od Uniwersytetu Notre Dame w USA (1966), z Buenos Aires (1977) i Mediolanu (1981), oraz od ATK i UJ. Był doradcą w sprawach sowieckich pięciu rządów: RFN (za K. Adenauera), RPA, USA, Argentyny i Szwajcarii. Miał duży wpływ na podjęcie przez rząd niemiecki decyzji o zakazie działalności partii komunistycznej (1956). Założyciel i pierwszy rektor Polskiej Misji Katolickiej w Szwajcarii. Znany z niespożytej energii i niekonwencjonalnych form zachowania, już mając prawie 70 lat uzyskał licencję pilota. Bezkompromisowo ganił intelektualistów kolaborujących z komunizmem (nazywał ich "zgniłkami"), a po 1989 roku domagał się nie tylko konsekwentnej dekomunizacji, ale również eliminacji z życia politycznego "lizusów, ludzi bez charakteru, bez kręgosłupa". Pod koniec życia ogłosił Wspomnienia (Kr 1993), a także "prowokacyjny" i "wielce różniący się" (jak sam przyznawał) "od tradycyjnej moralności i od chrześcijańskiej bogobojności" Podręcznik mądrości tego świata (Kr 1992, 1994[4]), z pierwszym i naczelnym przykazaniem: "Postępuj tak, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło". Stanowisko filozoficzne o. B. uległo, w ciągu ponad pół wieku uprawiania filozofii, tak zasadniczej przemianie, że sam autor pod koniec życia (zwłaszcza przy okazji wznowień swoich poprzednich dzieł) czuł się zmuszony do ustawicznego podkreślania odmienności swoich aktualnych przekonań. W pierwszej fazie filozofowania, trwającej do początku lat 50., był zdeklarowanym tomistą, który wyjaśniał (ABC tomizmu. Londyn 1950), rozwijał w konfrontacji z nowożytnymi kierunkami teoriopoznawczymi (Europäische Philosophie der Gegenwart. Freiburg im Breisgau 1947; przekł. pol.: Zarys historii filozofii. Kr 1993), a wreszcie starał się aplikować myśl św. Tomasza do współczesnych zagadnień etycznych (Szkice etyczne. Londyn 1953) i społecznych (Założenia etyki wojskowej; Teoria prawości żołnierskiej; Teoria męstwa [1939] zebrane pod tytułem: Katastrofa pacyfizmu. W 1989 /II obieg/). W drugim okresie, zachowując wprawdzie szacunek dla dokonań metafizyki Tomaszowej, uznał, że uprawianie filozofii syntetycznej, tj. budowanie systemu obejmującego wszystkie działy filozofii, przekracza już możliwości filozofa (chyba że nie znanego jeszcze geniusza), ponieważ nawet wybitny umysł nie jest w stanie ogarnąć wszystkich danych dostarczanych przez nauki szczegółowe, a bez tego nie ma filozofii rzetelnie naukowej; jego zdaniem, filozofia syntetyczna nie mogłaby być obecnie nawet zwykłą syntezą wyników tych nauk, a cóż dopiero nadbudowaną na nich ontologią, epistemologią, antropologią etc. Skoro zaś filozofia syntetyczna się przeżyła, to "jesteśmy zmuszeni filozofować 'analitycznie', to jest zaniechać próby kształtowania ogólnego obrazu rzeczywistości i ograniczać się do rozbioru szczegółów. (...) Dla nas, u końca XX wieku, trzy rzeczy są jaśniejsze niż dawniej: wymogi logiki formalnej, granice racjonalności i rozmiar wiedzy. Summy nikt z nas już nie napisze" (Ku filozoficznemu myśleniu. Wprowadzenie do podstawowych pojęć filozoficznych. Przeł. B. Białecki. Warszawa 1986 /Tytuł oryginału: Wege zum philosophischen Denken. Einführung in die Grundbegriffe. Freiburg im Breisgau 1959/). Każda, rzeczywiście naukowa filozofia współczesna (Die zeitgenössichen Denkmethoden. Bern 1954; przekł. pol.: Współczesne metody myślenia. Pz 1993) musi zatem być, według B., filozofią analityczną, tzn. zajmować się wycinkowym badaniem zagadnień poznawczych, aksjologicznych, antropologicznych i lingwistycznych, a o wartości jej wyników rozstrzyga znajomość i poprawne stosowanie osiągnięć współczesnej logiki (The Logic of Religion. NY 1965; przekł. pol.: Logika religii. W 1990; Logika i filozofia. Wybór pism. W 1993). Przekonanie o złożoności świata, które skłania do postawy analitycznej, w żadnym razie nie implikuje jednak teoriopoznawczego sceptycyzmu, który nawet w nie radykalnej wersji jest "dziwacznym nieporozumieniem"; przeczyć na przykład zasadzie niesprzeczności, znaczy popadać w bełkot. Jako analityk uważał się B. właśnie za racjonalistę, "przypisanego do przedmiotu" obiektywistę, a także platonika, który wierzy, że bytu realnego nie można wytłumaczyć bez odwołania się do bytu idealnego. Nie ma także, jego zdaniem, żadnej sprzeczności pomiędzy racjonalizmem a wiarą w Boga; co więcej, człowiek wierzący powinien być racjonalistą, a prawdziwy racjonalista to człowiek wierzący. Zaufanie B. do zdrowego rozsądku pozwala mu także śmiało wskazywać (rozpowszechnione głównie pośród i przez intelektualistów) liczne "zabobony", czyli wierzenia będące "oczywiście w wysokim stopniu fałszywe, a mimo to uważane za na pewno prawdziwe" (Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów. P 1987). Trzeba atoli odróżnić takie twierdzenia, które zabobonami są z samej swojej istoty, zawsze i wszędzie (jak numerologia czy astrologia, ale również, na przykład, pozytywizm), od takich, które stają się zabobonami w pewnym ujęciu, albo ujęciach i to przeciwstawnych (przykładowo, zabobonem jest zarówno ubóstwienie państwa, jak i przeczący konieczno Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus A N T Y S E M I T Y Z M zabobon na czasie 09.04.04, 17:22 Antysemityzm Przebojem minionej wiosny, w kategorii "Programy nauczania", było dzieło panów R. Szuchty i P. Trojańskiego - "Holocaust. Program nauczania o historii i zagładzie Żydów". Znalazłem w nim sporo zadziwiających stwierdzeń; najciekawszy wydał mi się passus o rozmiarach hitlerowskiego ludobójstwa. Autorzy, uwypuklając śmierć "około 6 milionów"Żydów, napisali bowiem: "Oprócz Żydów eksterminacji poddano także ponad sto tysięcy Romów. Kolejnymi ofiarami hitlerowskiego ludobójstwa byli Polacy, radzieccy jeńcy wojenni i tysiące innych ludzi(...)". Nie wiem, czy Czcigodni Autorzy nie radzą sobie z polszczyzną, czy też zdradzają może ambicję napisania zupełnie nowej wersji dziejów, dość, że każdy czytelnik zrozumie ich wywód następująco: polskich (oraz radzieckich i innych) ofiar niemieckich rzezi musiało być mniej niż sto tysięcy! Miałem do tego "Programu" więcej zastrzeżeń - przemilczenia spraw niewygodnych dla strony żydowskiej, zatrącające z lekka rasizmem stwierdzenia o "wyjątkowości"zbrodni popełnianych na Żydach, podsuwanie uczniom (poprzez odpowiednio sformułowane pytania) "jedynie słusznych"odpowiedzi, itd. Nie dziwiłem się wcale, gdy media wysławiały ów "Program" z uporem godnym lepszej sprawy. Poczułem jednak wstyd, słysząc słowa aprobaty dla tego dzieła ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej, które dopuściło holocaustowy "Program" do użytku szkolnego (by nauczyciele, a przynajmniej ci - po staremu - "zdyscyplinowani", wkładali jego treści do dziecięcych głów). * * * Już podczas tegorocznych egzaminów dojrzałości, gdzieniegdzie, padały pytania w rodzaju: "Wskaż przykłady antysemityzmu w dziełach literatury polskiej". Na wszelki wypadek, na użytek przyszłych maturzystów, przypomnę garść słynnych Polaków, którym zarzucano, z różnych powodów, zbrodnię antysemityzmu (co wcale nie znaczy, że owej zbrodni byli winni). Z uwagi na tzw. "międzyprzedmiotową ścieżkę edukacyjną" nie ograniczę się do samych tylko twórców literatury (autorzy wspomnianego na wstępie "Programu nauczania" postulują wszak przekazywanie wiedzy o holokauście na lekcjach: historii, języka polskiego, religii, etyki, wiedzy o społeczeństwie, edukacji filozoficznej, edukacji regionalnej, edukacji europejskiej, kultury polskiej na tle tradycji śródziemnomorskiej oraz na godzinach z wychowawcą....). * * * Młody Polak, który zada sobie trud przewertowania opracowań i gazet z ostatnich kilkudziesięciu lat, odkryje (z uzasadnionym zdziwieniem), że o antyżydowskie fobie posądzano najwybitniejszych naszych twórców, luminarzy kultury i nauki. Ambitny, "politycznie poprawny"maturzysta, z pewnością nie omieszka zadenuncjować, jako krwiożerczego antysemitę, samego Adama Mickiewicza; wprawdzie w epopei "Pan Tadeusz"cymbalista Jankiel to "Żyd, ale Polak dobry", jednak już Zosia krzyczy "jak dziecko od Żydów kłute igiełkami". Motyw rytualnych mordów żydowskich pojawia się też w "Nie - Boskiej komedii"Zygmunta Krasińskiego. Henryk Rzewuski w "Listopadzie"i Józef Ignacy Kraszewski w "Parze czerwonej"z entuzjazmem opisali wieszanie Żydów, rosyjskich szpiegów. Antysemityzmu dopatrywano się w dziełach Cypriana Kamila Norwida i Bolesława Prusa, Stefana Żeromskiego i Władysława Reymonta. Rzekomą niechęć do starozakonnych u Marii Rodziewiczówny (w powieściach "Czarny bóg"i "Straszny dziadunio") zdemaskował nie byle kto, bo sam Czesław Miłosz. Aleksander Świętochowski protestował wprawdzie przeciw pogromom Izraelitów w Rosji w 1905 roku, a Zofia Kossak-Szczucka za okupacji pomagała niedoszłym ofiarom holocaustu - ale obojgu niewiele to pomogło; "oświeceni"i tak zaliczyli ich do żydożerców. Oberwało się też Marii Dąbrowskiej i Stefanowi Kisielewskiemu. * * * Cofając się nieco w czasie, pośród rzekomych rasistów z Lechistanu odkryjemy następujące nazwiska: Paweł Włodkowic, Jan Ostroróg, Piotr Skarga, Mikołaj Rej, Stanisław Konarski, Hugon Kołłątaj, Stanisław Staszic, Julian Ursyn Niemcewicz, Maurycy Mochnacki... Zwraca tu uwagę silna reprezentacja duchowieństwa Kościoła rzymskokatolickiego. Dorzućmy więc zaraz do tego towarzystwa, szkalowane za rzekomy antysemityzm następujące osoby: prymas August Hlond, prymas Stefan Wyszyński, prymas Józef Glemp oraz sampapież Jan Paweł II, a także świętyMaksymilian Maria Kolbe. (Maturzysta o postępowych, europejskich poglądach, przypomni tu z aprobatą wizytę prymasa Glempa w Nowym Jorku, gdzie "starsi bracia"przywitali polskiego interrexa hasłami w rodzaju - cytuję za "Gazetą Wyborczą" - "Ty hitlerowski katolicki skurwysynu!". Maturzysta o mniejszym współczynniku tolerancji zapyta pewnie - naiwny! - dlaczego to panowie Kwaśniewski, Geremek, Bartoszewski oraz im podobni, nie zażądali wtedy, w imieniu Polaków, publicznych przeprosin...?) * * * Żydożerstwo imputowano również polskim wodzom i politykom. Byli wśród nich Stefan Czarniecki, Roman Dmowski, Józef Piłsudski, Ignacy Paderewski, Władysław Sikorski, Władysław Anders, Stefan "Grot"Rowecki, Tadeusz "Bor"Komorowski... * * * Gorliwy maturzysta błyśnie erudycją, przypominając też sławnych, mniemanych "antysemitów"z zagranicy: Bułhakow, Chaucer, Chesterton, Cyceron, Czechow, Dafoe, Degas, Dickens, Diderot, Disney, Dostojewski, Dreiser, Edison, Elliot, Erazm z Rotterdamu, de Gaulle, Gide, Goethe, Gogol, Haider, Hegel, Herder, Holbach, Horacy, Juvenalis, Kant, Kwintylian, Lippman, Liszt, Napoleon I Bonaparte, Pasternak, Patton, Pius IX, Pius XII, Popper, Pruodhon, Puszkin, Renoir, Schoppenhauer, Seneka, Shaw, Sołżenicyn, Strabon, Szekspir, Tacyt, Thackeraay, Tołstoj, Toynbee, Turgieniew, Wagner, Waldheim, Wells, Wolter... Tak, to nie żart, wszystkie wymienione osoby otrzymały kiedyś, zaocznie, ksywkę "antysemity"... * * * Uczeń obdarzony zamiłowaniem do ryzyka, zdemaskuje jeszcze "antysemitów"... żydowskiego pochodzenia - Hannę Arendt (za "Eichmanna w Jerozolimie"), Antoniego Słonimskiego (za "nadwrażliwość Żydów"), Juliana Tuwima (za "srulków bankowych"), Mariana Hemara (za kpiny ze Słonimskiego, że się "obrzezał na komunizm"). Nie wydaje mi się jednak, aby programy szkolne wymagały pamięci o prawdziwych żydożercach: Marcinie Lutrze (wszak zasłużony destruktor Kościoła), Karolu Marksie (połowa polskojęzycznych elit politycznych modliła się do niego...), Henry’m Fordzie (należał do masonerii, zatem to "humanista"niejako z definicji...), Giordanie Brunie (bo ośmieszyłoby to Czesława Miłosza, który w wierszu "Campo di Fiori"porównał kaźń Bruna do ... zagłady warszawskiego getta!)... * * * Zakończę tym, od czego winieniem był zacząć - definicją zagadnienia. Jeszcze bowiem jakiś nierozgarnięty uczeń pocznie wyszukiwać w literaturze przykładów niechęci wobec Arabów (stanowiących wszak ogromną większość Semitów). Niezrównany ojciec Józef Maria Bocheński charakteryzuje ZABOBON ANTYSEMITYZMU aż na trzy sposoby: "(...) Polega on na demonizacji Żydów i przypisywaniu im wszelkiego zła. Zwolennicy antysemityzmu zwykli także twierdzić, że Żydzi rządzą światem, że mają jakąś centralę, dążą do opanowania świata, do zniszczenia naszej cywilizacji, itd. Zdarza się też, że przypisuje się im najzupełniej gołosłownie rozmaite zbrodnie. (...) Obok tego zasadniczego zabobonu wypada wymienić inny, polegający na uważaniu antysemityzmu za coś znacznie gorszego, bardziej zbrodniczego od wrogości względem innych grup narodowych. (...) Wreszcie zabobonem jest mniemanie, że nie wolno Żydów mniej lubić niż innych (...) Każdy ma w rzeczy samej prawo lubić, albo nie lubić kogokolwiek, pod warunkiem, by nie gwałcił prawa (...) Każdy ma też nie tylko prawo, ale i obowiązek bardziej lubić sobie bliskich niż obcych, a więc np. Polaków niż Francuzów albo Żydów. Kto nazywa ludzi tak czujących antysemitami, popada w zabobon". [ J. Bocheński - Sto zabobonów, Kraków 1992, s. 21-23. ] Czy należy się Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homo Re: A N T Y S E M I T Y Z M zabobon na cza IP: *.gdynia.mm.pl 12.04.04, 00:20 up Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:22 Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga), to pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd. Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej) i "oficjalnej" (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec kazdy naukowiec, ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan... Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Sprobój to przeczytac Kaganie a lepiej dojrzysz na 12.04.04, 12:50 czym polegaja róznice pomiędzy nauka i wiarą. Różnice a nie przeciwieństwa. Podonie jak w sporcie można można jednoczesnie uprawiać różne dyscypliny tak i w życiu można być wierzącym naukowcem. I takich była ogromna wiekszość.Wiara jest kategorią personalityczną bo w katolicyźmie np. łaska Boska jest niezbędnym składnikiem WIARY obok wiedzy i woli. Tak gdzieś już pisałem! Dlaczego się idiotycznie spieramy w rzeczach ważnych dla człowieka? Bo dobrze nie rozumiemy jeden drugiego. A dlaczego się tak dzieje ? Mamy różne światopoglądy powie Marynat, boś durny bęcwał powie Abi, boś ksiądz powie Rolo, boś komuch krzykną inni. Boście durni ryczy homosovieticus. Kto ma i czy ma rację? Spróbujmy to rozsupłać. Zastanówmy się najpierw czym światopogląd jest a następnie czym on nie jest, by w ten sposób wyczerpująco go opisać. Światopogląd to welt-anschauung. Słowo „ schau ” oznacza z jednej strony ” wizje” – ukłony dla agnostyka za jego „humanistyczne wizje” – a z drugiej oznacza coś emocjonalnego, uczuciowego – ukłony dla Palnika, przekonanego, że jego światopogląd jest czysto racjonalny. Dlatego światopogląd ma dwie strony; ma stronę uczuciową, emocjonalną, jest pewnym afektywnym ustosunkowaniem się do rzeczywistości i ma stronę umysłową, jest pewnym poglądem, zespołem zdań. Tak więc możemy powiedzieć i mówimy , że istnieją pewne rzeczywistości , które nazywamy „światopoglądami” .Istnieją np. światopogląd nazistowski, światopogląd marksistowsko – leninowski, światopogląd chrześcijański itp. W każdym z nich są postawy uczuciowe ale i poglądy tzn. zespoły zdań. Najczęściej na pierwszym miejscu znajdują się właśnie te zespoły zdań czyli twierdzenia., że swiat jest taki a taki, a wtórnie dopiero mamy do czynienia ze strona emocjonalną. Przyjmijmy taką definicje światopoglądu; „Jest to zespół poglądów na podstawowe zagadnienia świata i życia ludzkiego wraz z uczuciową postawą zajętą w stosunku do nich przez człowieka” Staje się teraz jasne, dlaczego w sprawie np. płk. Kuklińskiego nie mogłem dojść do uzgodnienia stanowisk z Marynatem lub Abim. Teraz o cechach, z których wymienię trzy, odnoszące się do treści światopoglądu : - po pierwsze; KAŻDY SWIATOPOGLAD JEST ZESPOŁEM ZDAŃ PORZĄDKUJACYCH CAŁOŚĆ MYŚLI CZŁOWIEKA. Porządkuje to co człowiek wie, co przeżył, w co wierzy. Filozofia nie jest światopoglądem, bo jest analizą a nie syntezą, jak myślą jeszcze moi formowi adwersarze. - po drugie; KAŻDY ŚWIATOPOGLĄD ZAWIERA NORMY MORALNE, PRZYKAZANIA, NAKAZY W FORMIE; BĘDZIESZ CZYNIŁ TO ANIE BĘDZIESZ CZYNIŁ CZEGOS INNEGO np.jezeli ktoś jest chrześcijaninem to ma kochać bliźniego natomiast gdy ktoś był komunistą to miał kochać CCCP. - po trzecie; KAŻDY SWIATOPOGLAD ZAWIERA ODPOWIEDZI NA TZW. ZAGADNIENIA EGZYSTENCJALNE TZN. ZAGADNIENIA ZWIAZANE Z SENSEM ŻYCIA , ŻE SMIERCIĄ, CIERPIENIEM, MIŁOŚCIĄ. Pod względem formy jedna rzecz jest oczywista- każdy światopogląd jest sprawą wiary,( Palnicku słyszysz?, agnostyku rozumiesz? ) nie NAUKI, BOWIEM JEST NIEDOWODLIWY. Druga cecha formalna to pewność; wątpiącego światopoglądu nigdy nie było. Światopogląd jest zawsze bezwzględny. To jest cecha logiczna światopoglądu, bo ze stanowiska swego światopoglądu wszystkie inne sprawy człowiek ocenia. Czym światopogląd nie jest. Istnieją poglądy, które specyfikacjami światopoglądu. Dodają coś własnego, co nie przysługuje światopoglądom. Są co najmniej dwa typy takich poglądów: RELIGIA I IDEOLOGIA. Wniosek: każda religia jest światopoglądem i każda ideologia jest światopoglądem . Nie każdy jednak światopogląd jest religią i nie każdy jest ideologią .Dlaczego tak jest? Ponieważ każda religia zawiera coś zupełnie specyficznego , mianowicie , odnoszenie się do świętości czyli ma charakter sakralny. Sakralność nie należy do światopoglądy jako takiego. Można mieć pogląd na świat, a nie być człowiekiem wierzącym, religijnym jak np. nasz „ fałszywy „ agnostyk , fałszywy bo zwalczający religie. Z religią ma się sprawa jak z jarzyną, każdy wie co to jest a definicji podać nie sposób, jeden Palnick potrafił. Podobnie jest z ideologią, która zawiera zawsze pewien światopogląd, ale poza tym pewne wytłumaczenie historii, np. u komunistów , jak się ludzkość rozwijała, jak doszło do obecnego stanu itd. Ponadto kazda ideologia zawiera plan jak poprawić świat co jest obce światopoglądowi, jako takiemu. Religia nie zawiera tych dwu cech ideologii. Dzisiaj istnieje wielka groźba dla religii Ppróbuje się zrobić z niej ideologię. Otóż religia bywa ideologią i to nie jest dla niej komplement. Galileusz , bardzo wierzący człowiek powiedział kiedyś , że Pismo Święte uczy nas jak dostać się do nieba a nie jak niebo się obraca. :) Istnieją też dziedziny które nie są światopoglądem. Do nich należy nauka.W nauce przyjmuje się tylko twierdzenia sprawdzalne. Patronem naukowców jest św. Tomasz Apostoł, który powiedział , że jeśli nie zobaczy to nie uwierzy. Twierdzenia sprawdzalne to są takie, które potrafi ktoś inny zrozumieć. Są to tzw. twierdzenia intersubiektywne. Światopogląd jest niedowodliwy. Stad naukowy światopogląd nie istnieje. To jest sprzeczność jak np. „żelazne drzewo”, lub „kwadratowe koło”. Inna dziedzina dużo trudniejsza to zabobon. Ideologie są dzisiaj mniej rozpowszechnione niż zabobony. Na trzech dorosłych Amerykanów, jeden płaci za horoskopy. Co to jest zabobon? Definicja jest niezmiernie trudna .chyba ,że ktoś uzna ,że zabobonem jest to wszystko co jest z jego światopoglądem sprzeczne. Różnica między światopoglądem a zabobonem polega na tym, że światopogląd zawiera syntezę a zabobon jest zawsze fragmentaryczny. Na takich podstawach wyłożonych w wykładach ś.p. profesora M.I. Bocheńskiego, homosovieticus stara się opierać swoje nudne i durne wywody Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus DZIENNIKARZE i fałszywe mniemanie o nich 25.04.04, 11:04 O dziennikarzach w Polsce mówi się i pisze bardzo dużo- było nie było czwartą władzą podobno są w rozwiniętych demokracjach. Myślę, że nie od rzeczy będzie powiedzieć cos o zabobonie związanym z tym zawodem. Zaczynam wymądrzanie się: Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych środkach masowego przekazu., a wiec w dziennikach, periodykach, telewizji, radiu, internecie no i oczywiście w pisaniu na forum Kraj. Jak sama nazwa wskazuje zadaniem środków przekazu jest przekazywanie masom informacji. Stad dziennikarze są sprawozdawcami, niczym innym. Są specjalistami w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak długo pozostają w tej dziedzinie ich praca jest pożyteczna i nie można im niczego zarzucić. Ale nie od tak dawna , dziennikarze przywłaszczyli sobie inną funkcję, a mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei moralności. Pouczają bowiem bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć i czynić. A , że ich poglądy są rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują uprzywilejowane stanowisko , mają niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi , co jest dobre a co niedobre. Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi. Bo jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarze nie mają żadnego autorytetu. Nie są jako tacy, ani specjalistami w żadnej nauce, ani autorytetami moralnymi, ani w końcu przywódcami politycznymi. Są po prostu dobrymi obserwatorami-rzadziej dobrymi śledczymi, casus „śledczego” Adama Michnika i redakcyjnych kolegów potwierdza tą tezę – i umieją ładnie pisać lub mówić. Ponieważ dziennikarz zmuszony jest często pisać o różnych rzeczach, to pomimo tzw. specjalizacji jest z konieczności dyletantem. Uważać go za autorytet , pozwalać mu pouczać innych ludzi, jak to się obecnie stale czyni jest zabobonem. Wielu z nas padło i pada nadal ofiarą tego zabobonu uważając dziennikarza za przewodnika intelektualnego. Kiedy szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada się przyznać, ze wstydem, że podobnie jak dzieciom wydaje się nam , że wszystko co drukowane jest prawdziwe – a zwłaszcza jeśli drukowane jest pięknymi słowami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Moze ktos zechce kontynuowac walke z zabobonami IP: *.gdynia.mm.pl 07.08.04, 15:41 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Moze ktos zechce kontynuowac walke z zabobonami IP: *.gdynia.mm.pl 07.08.04, 19:14 Ponawiam apel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian PATRIOTYZM czyli badz wierny, idz nawet na smierc IP: *.gdynia.mm.pl 10.08.04, 15:12 Patriotyzm - postawa społeczno-polityczna oparta na zasadach miłości i przywiązania do ojczyzny, jedności i solidarności z własnym narodem, poczuciu więzi społecznej i wspólnoty kulturowej; forma ideologii narodowej postulująca podporządkowanie i poświęcenie dążeń osobistych sprawom narodu i ojczyzny, jeżeli tego wymaga ich dobro. Patriotyzm polegający na stawianiu wysoko w hierarchii wartości dobra własnego narodu i ojczyzny, wiąże się z uznawaniem innych wartości społecznych, a zwłaszcza z szacunkiem dla innych narodów i poszanowaniem ich suwerenności; tak rozumiany patriotyzm jest przeciwieństwem kosmopolityzmu i nacjonalizmu. Milosc ojczyzny i rodakow bynajmniej nie jest zabobonem, ale cnota godna pielegnowania, podobnie jak milosc rodziny itd. Ale z patriotyzmem lacza sie dwa wzajemnie przeciwne zabobony: jeden z nich przywiazuje do milosci ojczyzny zbyt duza wage i czyni z patriotyzmu nacjonalizm, a wiec chora nieprawidlowosc, falsz i zabobon. Drugi, przeciwny mu, takze miesza patriotyzm z nacjonalizmem, a nawet z rasizmem i potepia go jako taki. Jesli chodzi o utozsamienie patriotyzmu z nacjonalizmem, wystarczy zauwazyc, ze kto kocha wlasny kraj, niekoniecznie musi tym samym ubostwiac go ani pogardzac innymi krajami, a tym mniej ich nienawidziec. Nie musi tez wcale uwazac narodu za "najwyzsze dobro", tak jakby tego chcial nacjonalizm. Robic wiec z patriotyzmu nacjonalizm jest nieprawidlowoscia, falszem i zabobonem. Znacznie grozniejszy jest drugi rozpowszechniony dzis falsz i zabobon. Wielu zwlaszcza tzw. lewicowcow (wyrazenie, ktorego sens bardzo trudno zrozumiec) przyznaje sie do tego: kazdy, kto osmiela sie twierdzic, ze kocha swoj kraj bardziej niz, powiedzmy, Ekwador, Rosje czy Izrael, jest oskarzany o "rasizm". Tym bardziej kazdy, kto zmuszony jest do wyboru, daje pierwszenstwo wlasnemu rodakowi przed obcym, uchodzi za rasistowskiego zbrodniarza, w rodzaju hitlerowcow. Ze to jest falszem i zabobonem, ze kazdy czlowiek ma swiete prawo dbac przede wszystkim o ludzi sobie bliskich, a to bez zadnej nawet mysli o wyzszosci tej czy innej rasy, czy narodowosci, powinno byc jasne. Moze nastepujaca (prawdziwa) historyjka pomoze w zrozumieniu, o co chodzi. Jeden z przyjaciol, Jan, mial bardzo brzydka, zezujaca matke, ktora w dodatku byla kleptomanka i raz juz byla aresztowana za kradziez. Kiedy go ktos zapytal, a wiec dlaczego ty ja tak kochasz, ze stawiasz ja ponad wszystkich innych, Jan odpowiedzial: dlaczego? - bo jest moja matka! Mniej wiecej taki sam jest stosunek kazdego uczciwego czlowieka do swojej ojczyzny. Kto temu przeczy, jest ofiara falszu i zabobonu. Podlozem zabobonu jest zabobonna wiara w ludzkosc i w rownosc ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian ENCYKLOPEDYŚCI -ludzie i ich myśli IP: *.gdynia.mm.pl 08.10.04, 17:38 ENCYKLOPEDYŚCI - grono franc. filozofów i pisarzy, współtwórców największego przedsięwzięcia literackiego i filozoficznego epoki Oświecenia - Wielkiej Encyklopedii Francuskiej (1751-1772), za pomocą której propagowano idee oświeceniowe. Do zespołu e., na którego czele stał D. Diderot, należeli (w różnych okresach) m.in.: J. d'Alembert, G. L. Buffon, E. B. Condillac, M. J. A. Condorcet, P. H. Holbach, Ch. L. Montesquieu, A. Necker, F. Quesnay, J. J. Rousseau, A. R. J. Turgot, Voltaire. Myśliciele ci nie tworzyli jednej szkoły filozoficznej, łączyły ich natomiast wspólne przekonania, stanowiące podstawę ideologii Oświecenia: swoiście pojęty racjonalizm i empiryzm, w ramach których propagowano paradygmat poznania naukowego i filozoficznego. Z filozoficznego punktu widzenia e. należeli do postkartezjanizmu w nurcie rozwijanym przez empiryków bryt. (zwł. przez J. Locke'a), natomiast idea encyklopedii jako narzędzia przemiany cywilizacji zaczerpnięta została z Instauratio magna F. Bacona. Dla nauk szczegółowych wzorem była fizyka I. Newtona, natomiast filozofia zorientowana była na materializm i sensualizm. Wąskie pojęcie racjonalności i doświadczenia pozwalało na utworzenie wizji świata jako czysto materialnego i pozbawionego przyczyny celowej. Bóg jawił się nie jako Stwórca bytu, ale jako architekt (deizm). Człowiek postrzegany był tylko w wymiarach cielesno-zmysłowych, bez odniesienia do substancji i ducha. Deizm prowadził do agnostycyzmu i ateizmu, a miejsce Boga zajął kult człowieka i natury. Oparta na takich podstawach ideologia oświeceniowa pozwalała e. uderzać w tradycję polityczną (społeczeństwo jest wynikiem umowy, a nie naturalnej potrzeby zrzeszania się), religijną (odrzucenie porządku nadprzyrodzonego, atak zwł. na chrześcijaństwo), etyczną (propagowanie hedonizmu i libertynizmu) i filozoficzną (odrzucenie metafizyki). Hasło praw człowieka, pozbawione odniesienia do ontycznej struktury ludzkiej, stało się narzędziem walki politycznej. W efekcie negowano nie tylko ustrój polityczny, ale całą cywilizację klasyczną, opartą instytucjonalnie na monarchii i Kościele katolickim. Pod wpływem Wielkiej Encyklopedii Francuskiej rozpoczął się proces sekularyzacji kultury zachodniej. Paradygmat poznania naukowego i filozoficznego promowany przez e. ulegał zmianom, natomiast trwała okazała się ideologia, zwł. w jej negatywnym nastawieniu do tradycyjnych wartości kultury zachodniej. Piotr Jaroszyński Odpowiedz Link Zgłoś
yossarian18 Re: ENCYKLOPEDYŚCI -ludzie i ich myśli 10.10.04, 11:57 To ci ludzie byli duchowymi ojcami rewolucji antyfrancuskiej:(((( A o zabobonach ciekawą książkę napisał o. Józef Maria Bocheński. Odpowiedz Link Zgłoś