Dodaj do ulubionych

NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO

28.02.04, 15:20
WYPOWIADAM WALKĘ ZABOBONOM.
NAJPIERW O ZABOBONIE DOTYCZACYM DZIENNIKARZY BĘDZIE A POTEM JAK BÓG DA
:))
Obserwuj wątek
    • homosovieticus DZIENNIKARZE 28.02.04, 15:22
      Na forum naszym plenią się zabobony. Postanowiłem wydać im walkę. Bezkrwawą.

      Liczę przy potknięciach na Wasza wyrozumiałość – obawiam się najbardziej
      formowego kowala - bo nie jestem zawodowcem i korzystam z pomocy uznanych
      naukowych autorytetów. W „dziedzinie zabobonów” opieram się na myśleniu I. M.
      Bocheńskiego, jednego z najwybitniejszych uczonych polskich, logika ale
      głownie filozofa, najwybitniejszego na świecie „sowietologa” mieszkającego we
      Fryburgu w Szwajcarii i niestety już nie żyjącego od kilku lat.

      Najpierw - na rozgrzewkę - rozumienie wyrażenia zabobon. Można odróżnić dwa
      rodzaje zabobonów, względne i bezwzględne. Zabobonem względnym jest wierzenie
      sprzeczne z wyznawanym przez nas „ światopoglądem”. Zajmiemy się jednak
      zabobonem bezwzględnym bo łatwiej go znaleźć i wykazać.

      Otóż przez zabobon bezwzględny, poprzez analogię do wyrażenia błąd
      bezwzględny rozumiem jakieś twierdzenie w sposób oczywisty nieprawdziwe, to
      jest bądź bezsensowne, bądź sprzeczne z faktami, prawami logiki, względnie z
      przyjętymi zasadami wnioskowania.

      Na pierwszy ogień pójdą dziennikarze bo wkurzają mnie czasem mocniej jak
      politycy.
      O dziennikarzach w Polsce mówi się i pisze bardzo dużo- było nie było czwartą
      władzą podobno są w rozwiniętych demokracjach. Myślę, że nie od rzeczy będzie
      powiedzieć cos o zabobonie związanym z tym zawodem.
      Zaczynam wymądrzanie się:

      Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych
      środkach masowego przekazu., a wiec w dziennikach, periodykach, telewizji,
      radiu, internecie no i oczywiście w pisaniu na forum Kraj.
      Jak sama nazwa wskazuje zadaniem środków przekazu jest przekazywanie
      masom informacji. Stad dziennikarze są sprawozdawcami, niczym innym.
      Są specjalistami w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak
      długo pozostają w tej dziedzinie ich praca jest pożyteczna i nie można im
      niczego zarzucić.
      Ale nie od tak dawna , dziennikarze przywłaszczyli sobie inną funkcję, a
      mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei moralności.
      Pouczają bowiem bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć i
      czynić. A , że ich poglądy są rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują
      uprzywilejowane stanowisko , mają niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi ,
      co jest dobre a co niedobre.
      Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy
      mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w
      Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających
      odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi.

      Bo jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarze nie mają żadnego autorytetu. Nie
      są jako tacy, ani specjalistami w żadnej nauce, ani autorytetami moralnymi,
      ani w końcu przywódcami politycznymi.

      Są po prostu dobrymi obserwatorami-rzadziej dobrymi śledczymi,
      casus „śledczego” Adama Michnika i redakcyjnych kolegów potwierdza tą tezę – i
      umieją ładnie pisać lub mówić. Ponieważ dziennikarz zmuszony jest często
      pisać o różnych rzeczach, to pomimo tzw. specjalizacji jest z konieczności
      dyletantem.
      Uważać go za autorytet , pozwalać mu pouczać innych ludzi, jak to się obecnie
      stale czyni jest zabobonem. Wielu z nas padło i pada nadal ofiarą tego
      zabobonu uważając dziennikarza za przewodnika intelektualnego.
      Kiedy szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada się przyznać, ze
      wstydem, że podobnie jak dzieciom wydaje się nam , że wszystko co drukowane
      jest prawdziwe – a zwłaszcza jeśli drukowane jest pięknymi słowami.
      • indris Dziennikarze - prawdy i fikcje 28.02.04, 16:16
        Homos (NIE homoś !) ma zasadniczą rację, ale trochę swoje argumenty zachwaścił.
        NIE jest prawdą, że dziennikarze sa TYLKO sprawozdawcami. I nie powinno być !
        Przecież odbiorca chciałby nie tylko widzieć, ale i rozumieć. Np. dowiaduje się
        o dymisji rządu w Rosji, to jest fakt. Odbiorca nie mający na ogół zielonego
        pojęcia o sprawach rosyjskich chciałby się dowiedzieć, DLACZEGO owa dymisja
        nastąpiła i co z niej może wyniknąć. I tu pojawia się potrzeba KOMENTARZA.
        Oczywiście taki komentarz jest ZAWSZE osobistym poglądem komentatora.
        Jest więc zjawiskiem, które homos opisał (niesłusznie) tak: "Pouczają bowiem
        bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć...". Sam komentarz jest
        TYLKO przedstawieniem poglądów. Zakładając, że w wypowiadane poglądy autor
        wierzy, jest to implicite wezwanie do myślenia w tej sprawie właśnie tak. Ale w
        tym nic nie ma bezprawnego, bo każdy ma prawo swoje poglądy głosić i do nich
        przekonywać. To przecież właśnie wszyscy robimy na forum.

        Ale homos ma rację (może nawet za słabo ją rozwinął) co do niebezpieczeństw
        wynikającej z REALIZACJI słusznej zasady. Po pierwsze, dziennikarze często
        mieszają informację i komentarz. Celuje w tym ND i RM, ale ostatnio zdarza sie
        to i "Gazecie".
        Po drugie, komentarze prezentowane są często NIE jako opinia do przemyślenia,
        ale właśnie jako zdanie do uwierzenia. Prawie zanikł zwyczaj prezentacji
        różnych opinii na ten sam temat.
        Po trzecie, nawet w przekazie informacji stosuje się swoistą selekcję. Np.
        jeżeli jest jakaś afera z udziałem ludzi z SLD, to przynależność partyjną
        podaje się zawsze. Jeżeli dotyczy to ludzi z innych partii, to bywa różnie.

        Najcenniejsze są jednak uwagi homosa o AUTORYTECIE dziennikarzy. Ponieważ homos
        powołuje się na J.M. Bocheńskiego i pewnie zna jego stanowczo zbyt mało znaną
        rozprawę o pojęciu autorytetu, to wie zapewne, że tzw (wg Bocheńskiego)
        autorytet znawcy jest udzielany przez "odbiorców". Autorytetem dla kogoś się
        jest, dla kogoś innego nie.
        Wezwanie do maksymalnego krytycyzmu wobec dziennikarzy popieram jak najbardziej.
        Co więcej, byłbym za wprowadzeniem do szkół specjalnego przedmiotu, uczącego
        krytycznego korzystania z mediów. Podobno jest tak w Danii. Obawiam się, że w
        Polsce taki pomysł zagryzłyby właśnie media. Ale jeżeli udało się Duńczykom ?
        • homosovieticus Re: Dziennikarze - prawdy i fikcje nie zgadzam się 28.02.04, 17:41
          podaj uprzejmie jakis twoim zdaniem fikcyjny= nieprawdziwy wywód= zdanie.
          Spróbuje obrony.
      • tajniak000 OD KOWALA 28.02.04, 17:36
        homosovieticusie - nie lękajcie się !!!

        ps: za co mnie tak "lubisz"
        • homosovieticus Re: OD KOWALA 28.02.04, 17:38
          tajniak000 napisał:

          > homosovieticusie - nie lękajcie się !!!
          >
          > ps: za co mnie tak "lubisz"

          bom sam tajniak :))
      • homosovieticus DZIENNIKARZE 28.02.04, 20:10
        homosovieticus napisał:

        > Na forum naszym plenią się zabobony. Postanowiłem wydać im walkę. Bezkrwawą.
        >
        > Liczę przy potknięciach na Wasza wyrozumiałość – obawiam się najbardziej
        > formowego kowala - bo nie jestem zawodowcem i korzystam z pomocy uznanych
        > naukowych autorytetów. W „dziedzinie zabobonów” opieram się na myśl
        > eniu I. M.
        > Bocheńskiego, jednego z najwybitniejszych uczonych polskich, logika ale
        > głownie filozofa, najwybitniejszego na świecie „sowietologa” mieszk
        > ającego we
        > Fryburgu w Szwajcarii i niestety już nie żyjącego od kilku lat.
        >
        > Najpierw - na rozgrzewkę - rozumienie wyrażenia zabobon. Można odróżnić dwa
        > rodzaje zabobonów, względne i bezwzględne. Zabobonem względnym jest wierzenie
        > sprzeczne z wyznawanym przez nas „ światopoglądem”. Zajmiemy się je
        > dnak
        > zabobonem bezwzględnym bo łatwiej go znaleźć i wykazać.
        >
        > Otóż przez zabobon bezwzględny, poprzez analogię do wyrażenia błąd
        > bezwzględny rozumiem jakieś twierdzenie w sposób oczywisty nieprawdziwe, to
        > jest bądź bezsensowne, bądź sprzeczne z faktami, prawami logiki, względnie z
        > przyjętymi zasadami wnioskowania.
        >
        > Na pierwszy ogień pójdą dziennikarze bo wkurzają mnie czasem mocniej jak
        > politycy.
        > O dziennikarzach w Polsce mówi się i pisze bardzo dużo- było nie było czwartą
        > władzą podobno są w rozwiniętych demokracjach. Myślę, że nie od rzeczy będzie
        > powiedzieć cos o zabobonie związanym z tym zawodem.
        > Zaczynam wymądrzanie się:
        >
        > Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych
        > środkach masowego przekazu., a wiec w dziennikach, periodykach, telewizji,
        > radiu, internecie no i oczywiście w pisaniu na forum Kraj.
        > Jak sama nazwa wskazuje zadaniem środków przekazu jest przekazywanie
        > masom informacji. Stad dziennikarze są sprawozdawcami, niczym innym.
        > Są specjalistami w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak
        >
        > długo pozostają w tej dziedzinie ich praca jest pożyteczna i nie można im
        > niczego zarzucić.
        > Ale nie od tak dawna , dziennikarze przywłaszczyli sobie inną funkcję, a
        > mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei moralności.
        > Pouczają bowiem bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć i
        > czynić. A , że ich poglądy są rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują
        >
        > uprzywilejowane stanowisko , mają niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi ,
        > co jest dobre a co niedobre.
        > Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy
        > mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w
        > Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających
        > odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi.
        >
        > Bo jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarze nie mają żadnego autorytetu.
        Nie
        > są jako tacy, ani specjalistami w żadnej nauce, ani autorytetami moralnymi,
        > ani w końcu przywódcami politycznymi.
        >
        > Są po prostu dobrymi obserwatorami-rzadziej dobrymi śledczymi,
        > casus „śledczego” Adama Michnika i redakcyjnych kolegów potwierdza
        > tą tezę – i
        > umieją ładnie pisać lub mówić. Ponieważ dziennikarz zmuszony jest często
        > pisać o różnych rzeczach, to pomimo tzw. specjalizacji jest z konieczności
        > dyletantem.
        > Uważać go za autorytet , pozwalać mu pouczać innych ludzi, jak to się obecnie
        > stale czyni jest zabobonem. Wielu z nas padło i pada nadal ofiarą tego
        > zabobonu uważając dziennikarza za przewodnika intelektualnego.
        > Kiedy szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada się przyznać, ze
        > wstydem, że podobnie jak dzieciom wydaje się nam , że wszystko co drukowane
        > jest prawdziwe – a zwłaszcza jeśli drukowane jest pięknymi słowami.

        Ciekawym zdania dziennikarzy.Oni tymczasem milczą.Może czują sie urażeni?Nie
        chciałem nikogo urazić chciałem opisać panoszacy sie bezwstydnie zabobon
        medialny. Każdy może mieć własne zdanie na jakiś temat więc dziennikarz
        również, ale powinien go wyrażac poza warsztaem swojej pracy, jako czytelnik,
        forumowicz, lub telewidz.
      • Gość: stary byk Re: A podejście krytyczne? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 20:49
        Owszem bywają dziennikarze "nauczający", ale mam swój rozum i albo uznaję jego
        pouczenia, albo je olewam lub nawet piszę krytyczny list.
        A przecież nie możemy zabronić dziennikarzom wyrażania opinii, bo niby
        dlaczego?
        Owszem dziennikarze mają więcej możliwości wyarażania opinii, ale jeśli nie
        podoba mi się np. liberał, to mogę sobie poczytać klerykała, albo
        socjaldemokratę itd.
        Na pewno niektóre opinie są bardziej rozpowszechnione, ale to tylko skutek
        tego, że dana opcja lepiej sobie radzi na rynku.
        A niby kto miałby decydować, czyje opinie są słuszne, a czyje nie? Może takie
        prawo powinien mieć homo sovieticus?
        • homosovieticus Re: A podejście krytyczne? Tak ale fachowców! 28.02.04, 21:00
          Gość portalu: stary byk napisał(a):

          > Owszem bywają dziennikarze "nauczający", ale mam swój rozum i albo uznaję
          jego
          > pouczenia, albo je olewam lub nawet piszę krytyczny list.
          > A przecież nie możemy zabronić dziennikarzom wyrażania opinii, bo niby
          > dlaczego?
          > Owszem dziennikarze mają więcej możliwości wyarażania opinii, ale jeśli nie
          > podoba mi się np. liberał, to mogę sobie poczytać klerykała, albo
          > socjaldemokratę itd.
          > Na pewno niektóre opinie są bardziej rozpowszechnione, ale to tylko skutek
          > tego, że dana opcja lepiej sobie radzi na rynku.
          > A niby kto miałby decydować, czyje opinie są słuszne, a czyje nie? Może takie
          > prawo powinien mieć homo sovieticus?

          No nie, jego opinie rownież szerzyły by jakieś zabobony.
          :))
          Opinie to opinie, :)) i o ich stopniu słusznosci powinni decydować naukowcy lub
          ludzie potrafiacy swoje opinie rzetelnie uzasadnić w taki sposób ,żeby były
          zrozumiałe dla innych.
          Opinia np. Michnika, o koniecznosci wejscia naszych wojsk do Iraku, była
          doskonałym przykładem nierzetelnej opionii.Nie poruszył Michnik ani słowem
          negatywnych skutków tego kroku.W żadnej swerze.
          • Gość: stary byk Re: Fachowcow od czego? IP: *.imgw.pl 01.03.04, 11:25
            Czy mozna znalezc fachowca np. od polityki zagranicznej? Takiego, ktorego
            opinii nie mozna by podwazyc? Ja nie widze takich fachowcow nigdzie na swiecie,
            nie tylko w POlsce. To samo dotyczy np. gospodarki. Przeciez wybitnym fachowcem
            jest Balcerowicz, a jest wlasnie najmocniej zwalczany! Czyzbys za fachowca od
            ekonomii przyjmowal Leppera, ktory wola, ze Balcerowicz (niestety!) musi odejsc?
            • Gość: homosovieticus Re: Fachowcow od czego? IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 11:44
              Gość portalu: stary byk napisał(a):

              > Czy mozna znalezc fachowca np. od polityki zagranicznej? Takiego, ktorego
              > opinii nie mozna by podwazyc? Ja nie widze takich fachowcow nigdzie na
              swiecie,
              >
              > nie tylko w POlsce. To samo dotyczy np. gospodarki. Przeciez wybitnym
              fachowcem
              >
              > jest Balcerowicz, a jest wlasnie najmocniej zwalczany! Czyzbys za fachowca od
              > ekonomii przyjmowal Leppera, ktory wola, ze Balcerowicz (niestety!) musi
              odejsc
              > ?
              Fachowców od dziedziny do której nalezy przekazywana przez dziennikarzy
              informacja.Od polityki zagranicznej sa dyplomaci.Od gospodarki ekonomisci.
              Chodziło mi o to ,że dziennikarze za nas dokonuja oceny zjawisk o ktorych pisza
              a tego nie powinni robic bo to nie ich broszka.
              Wsrod fachowcow, uczonych specjalistow , też sa ludzie, ktorzy potrafia
              informowac innych i robic to będa najprawdopodobniej lepiej od dziennikarzy bo
              ze zrozumieniem tematu.Sa blokowani przez media.I to jest zabobon, że się na to
              zgadzamy.
              • Gość: stary byk Re: Zabobon fachowosci? IP: *.imgw.pl 01.03.04, 15:09
                Zwalczajac zabobony sam wpadasz w zabobon fachowosci. Fachowcow, uznawanych
                powszechnie mozna znalezc w fizyce, chemii, matematyce, moze w geografii, ale
                nie w dziedzinach dotyczacych spoleczenstwa. Tutaj fachowiec, czy nie, musi
                najpierw wybrac swiatopoglad, ktory potem rzutuje na jego oceny.
                A ponadto demokracja polega na tym, ze wszystkim (madrym i glupolom) przyznane
                sa takie same prawa. Jesli ktos chce wprowadzic rzady fachowcow, to znaczy, ze
                chce obalic demokracje.
                Marksisci twierdzili, ze poznali prawa rozwoju spoleczenstwa i tworzyli nowy
                ustroj na podstawach naukowych.
                Juz ja dziekuje za taka fachowosc!
                • homosovieticus Re: Zabobon fachowosci? 08.03.04, 01:00
                  Przeczytaj jeszcze raz o tym jak rozumiem zabobon zastanow sie, a najlepiej
                  pytaj, bo to co napisałeś nie jest prawdą.
      • Gość: Marian Neopogaństwo IP: *.gdynia.mm.pl 01.11.04, 13:47
        "...Notowany w ciągu ostatnich lat wzrost zainteresowania duchowością
        neopogańską, zasługuje moim zdaniem na uwagę socjologów. Z jakich powodów
        ludzie przystępują do ugrupowań neopogańskich? Do jakich wartości, systemów
        moralnych, ideologii i filozofii się odwoują? Jak rozkładają się proporcje
        występowania poszczególnych tradycji w różnych krajach Europy? To główne
        pytania na jakie staram się odpowiedzieć w mojej pracy.

        Poniżej dokonam uściśleń terminologicznych i definicyjnych pojęć
        jakimi posługuję się w pracy.

        "Poganin" - słowo to pochodzi od łacińskiego paganus, co oznacza
        wieśniak, mieszkaniec wsi. 3 Termin ten wszedł w użycie w okresie gdy
        chrześcijaństwo było już religią dominującą w imperium rzymskim, był używany
        przez chrześcijan w stosunku do niewiernych, a dokładnie do mieszkańców wsi i
        peryferiów, gdzie wciąż żywe były tradycyjne religie etniczne Europy. Poganin
        więc, to człowiek wyznania niechrześcijańskiego, "niewierzący". Słowo to
        miało od początku charakter deprecjonujący. Z tego też względu wielu
        współczesnych pogan unika używania go w stosunku do siebie. Dla określenia
        swojej religii i siebie samych używają często neologizmów, ukutych specjalnie
        na tę okazję (np. "stara wiara", "rodzima wiara", czy Wicca'nin, Heathan'in).

        Określenie "neopoganin" jest postrzegane przez nich jako jeszcze
        bardziej nieadekwatne. Przedrostek neo- sugeruje iż jest to coś nowego, gdy
        tymczasem uczestnicy ruchu neopogańskiego, początków swojej religii dopatrują
        się zazwyczaj w zamierzchłej przeszłości. Mimo to wielu neopogan akceptuje
        nazywanie ich poganami (lub neopoganami). Zaznaczają oni jednak iż pojęcie to
        ma swoje nowe pozytywne znaczenie, oznaczające po prostu wyznawcę "starej
        wiary".

        Choć istnieje obecnie kilka głównych odłamów współczesnego pogaństwa
        różniących się od siebie wzajemnie i odwołujących się do odmiennych tradycji,
        wydaje się, że jest kilka cech wspólnych całemu temu zjawisku. Jak zauważa
        Charlotte Hardman: "W pojęciu wszystkich pogan nie ma miejsca na dogmaty i
        prozelityzm." Autorka cytuje oświadczenie Pagan Federation (Federacji
        Pogańskiej) - organizacji zrzeszającej większość grup neopogańskich na całym
        świecie, odzwierciedlające w trzech punktach wierzenia współczesnych pogan:

        "Miłość i poczucie pokrewieństwa z przyrodą: chętniej, niż bardziej
        popularne postawy agresji i dominacji nad przyrodą; szacunek dla sił życia i
        wciąż odnawiającego się cyklu życia i śmierci.
        Etyka pogańska: 'Czyń, co chcesz, byle byś nikogo nie krzywdził'. To
        moralność pozytywna, a nie lista 'tego nie rób', 'tego ci nie wolno'. Każda
        indywidualność jest odpowiedzialna za odkrywanie swej natury i rozwijanie jej
        w pełni, w harmonii z otaczającym światem.
        " "
        Marek Rau
        całość;

        www.taraka.most.org.pl/pogan/index.htm
    • homosovieticus Lud-społeczeństwo 28.02.04, 16:48
      Nazwa lud ma dwa znaczenia . W jednym lud to tyle, co wszyscy obywatele danego
      kraju, w drugim to ci spośród nich, którzy się w społeczeństwie niczym nie
      wyróżnili, a więc są przeciwieństwem elity. Rozpowszechniony dzisiaj zabobon
      głosi ,że lud jest szczególnie mądry, cnotliwy i kulturalny, że jego
      przedstawiciele maja więcej wiedzy od uczonych – pogardliwe
      określenie „jajogłowi’ – więcej szlachetności niż członkowie elity więcej
      kultury niż artyści i poeci. Zdarza się CZASAMI ,ŻE CZŁOWIEK Z LUDU JEST
      RZECZYWIŚCIE MĄDRY ,SZLACHETNY I KULTURALNY; TAKIE WYPADKI ZDAJĄ SIĘ BYĆ NAWET
      LICZNE, GDY CHODZI O MORALNOŚĆ. ALE z reguły jest przeciwnie: lud jako
      przeciwieństwo elity jest zespołem ludzi głupich, mało szlachetnych i
      prostackich, homocośtam jest na forum Kraj dowodem przekonywującym. Wiara w
      wyższość ludu nad elitą pod tym względem jest dziwnym głupstwem. Jeżeli tyle
      ludzi przyznaje się do tego zabobonu, to dlatego ,że mają na myśli fałszywa
      elitę - i nam często się tak wydaje głównie dzięki dziennikarzom – ale przede
      wszystkim dlatego, że ludu jest znacznie więcej niż elity, że opłaca się mu
      schlebiać , zwłaszcza gdy się jest politykiem. Co nie przeszkadza ,że chodzi o
      szkodliwy zabobon.
      • indris Zabobon nt zabobonu 28.02.04, 17:11
        Nikt nie przeprowadził dowodu, że rozkład szlachetności czy głupoty wśród ludu
        jest inny niż wśród elit. Nie podał też homos definicji elity. Można chyba
        przyjąć, że są to ludzie o wyższym statusie społecznym, tj o większych
        możliwościach. Wydaje mi się, że przynajmniej w przypadku Polski odsetek
        łobuzów wśród elity nie jest niższy niż wśród ludu, a nawet podejrzewam, że
        wyższy.
        • homosovieticus Re: Zabobon nt zabobonu, będzie i o tym;)) 28.02.04, 17:36
          indris napisał:

          > Nikt nie przeprowadził dowodu, że rozkład szlachetności czy głupoty wśród
          ludu
          > jest inny niż wśród elit.
          TO NIE MA NIC DO RZECZY TU OMAWIANEJ.NIE O STRUKTURZE MOWIMY LECZ O CECHACH.

          Nie podał też homos definicji elity.

          NAPISAŁEM, ŻE JEST ELITA PRZECIWIENSTWEM LUDU.TAK NAPRAWDE NAPISAŁEM ,ŻE LUD
          JEST PRZECIWIEŃSTWEM ELITY.PRZECZYTAJ UWAZNIE. :))

          Można chyba
          > przyjąć, że są to ludzie o wyższym statusie społecznym, tj o większych
          > możliwościach. Wydaje mi się, że przynajmniej w przypadku Polski odsetek
          > łobuzów wśród elity nie jest niższy niż wśród ludu, a nawet podejrzewam, że
          > wyższy.

          O ELICIE BĘDZIE PÓŻNIEJ. MOŻE NAWET DZISIAJ.
    • homosovieticus Elity, Elity ELITY, ELITY 28.02.04, 18:43
      Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
      społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdolności
      twórczych, charakteru itd. W TYM ZNACZENIU ELITA JEST PRZECIWIEŃSTWEM LUDU.
      Najważniejszym dzisiaj zabobonem odnoszącym się do Elity jest przekonanie ,że
      jest ona NIEPOTRZEBNA albo nawet szkodliwa dla społeczeństwa, że więc należy
      wszelka Elitę niszczyć i nie dopuszczać do jej tworzenia, taką politykę
      kulturalną prowadziła w Polsce PZPR.
      W Stanach Zjednoczonych natomiast, w wielu szkołach nie wolno dawać uczniom
      złych stopni przy egzaminach, aby "nie dawać przywilejó"” zdolniejszym uczniom.
      Zwolennicy tego zabobonu mówili też zwykle jak elita wyzyskuje lud. Uleganie
      temu zabobonowi pociąga za sobą groźne skutki dla społeczeństwa. Jest tak
      dlatego , że dobrobyt, postęp a nieraz i samo życie społeczne zależy od tego
      czy potrafiło ono wytworzyć dobrą ,autentyczną elitę. Rozejrzyjmy się dookoła
      i już wiemy czy mamy autentyczną elitę np. w polityce.
      Społeczeństwo bez elity skazane jest na skostnienie i rychłą śmierć.
      Główną przyczyną powstania tego zabobonu jest zazdrość oraz uważanie za
      elitę ludzi wyróżniających się wyłącznie pochodzeniem od rodziców bogatych
      albo wpływowych, a więc należących do arystokracji albo do „nomenklatury”
      urzędniczej.
      Kasty te nie maja nic wspólnego wspólnego z autentyczna elitą . Ich istnienie
      i ich pretensje do wyższości są odczuwane przez innych jako niesprawiedliwość-
      stad rodzi się niechęć do każdej nawet autentycznej elity.
      Z elitą wiąże się również zabobonne mniemanie ,że członkowie elity nie powinni
      być lepiej opłacani niż inni. Poprawna , korzystna społecznie postawa jest
      odwrotnością tego zabobonu.
      Jak sądzicie kto i dlaczego w latach powojennych rozpowszechniał ten zabobon
      pod różnymi postaciami?
      • stefan4 Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 28.02.04, 23:22
        homosovieticus:
        > Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
        > społeczeństwie.
        [...]
        > Najważniejszym dzisiaj zabobonem odnoszącym się do Elity jest przekonanie ,że
        > jest ona NIEPOTRZEBNA albo nawet szkodliwa dla społeczeństwa
        [...]
        > Jak sądzicie kto i dlaczego w latach powojennych rozpowszechniał ten zabobon
        > pod różnymi postaciami?

        Nie jestem filozofem i nie potrafię właściwym terminem nazwać chwytu
        erystycznego, który tu stosujesz. Może więc tylko napiszę, co mnie w Twoim
        poście uwiera, a o nazwę proszę Ciebie.

        Otóż we wstępie przyzwyczaiłeś czytelnika do innego znaczenia słowa ,,zabobon''
        niż teraz używasz. W normalnym użyciu to słowo jest nacechowane emocjonalnie,
        służy jako obelga. A Ty podałeś jego beznamiętną definicję sugerując, że
        będziesz badał zjawisko w sposób całkowicie obiektywny. I teraz jednak
        odchodzisz od tej definicji w stronę emocjonalnej obelgi
        • homosovieticus odpowiedź stefanowi 4. 29.02.04, 00:19
          Przeczytaj powtórnie moj post.Bez niecheci do tego co napisałem.Nie ma tam
          żadnych chwytów.Nie ma żadnych obelg.Jesteś przeczulony bo jak mozna obrazać
          kogoś kto nie jest adresatem tego postu.Wybor słowa zabobon omawiałem w innym
          miejscu.Nikogo do niczego nie przyzwyczajałem.Moje pytanie jest pytaniem
          mającym pobudzić czytajacego do samodzielnego myślenia o Elitach w Polsce.

          Rodzaj zabobonu w tym wypadku był tak oczywistym, że go nie nazwałem
          precyzyjnie.
          Jest oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu - wynikajacym z
          nieuwzglednienia róznic w złożonosci organizmów osobnikow ludzkich i np.
          członkow ławic lub koloni skorupiaków - twierdzenie, że społeczeństwa homo
          sapiensów może się obejść bez Elit.Przeczy temu cała historia ludzkosci
          Stefanie.
          Przy każdej zmianie warunków zewnęrznych powstawały Elity.
          Czy nie powinienes skorygować swego matematycznego modelu społeczenstwa?
          • stefan4 Re: odpowiedź stefanowi 4. 29.02.04, 13:58
            homosovieticus:
            > Jesteś przeczulony

            ???
            Homosovietice, ja naprawdę jestem matematykiem, to znaczy m.in. że jestem
            wytrenowany w podchodzeniu do zagadnień na chłodno. Tym razem też nie odczuwam
            żadnych emocji względem Twojego tekstu.

            homosovieticus:
            > Rodzaj zabobonu w tym wypadku był tak oczywistym, że go nie nazwałem
            > precyzyjnie.

            A teraz też nie nazwałeś i to mnie TYM RAZEM pozostawia w niepewności.
            Poprzednio uznałem za jasne, że przeświadczenie o zbędności elit uważasz za
            ,,zabobon względny'' czyli (używając języka bardziej potocznego) pogląd
            przeciwny do Twojego. Ponieważ jednak z taką mocą dajesz mi odpór, zaczynam
            podejrzewać, że ta nienazwana przez Ciebie oczywistość oznacza zaliczenie go do
            kategorii zabobonów bezwzględnych.

            Otóż temu muszę się sprzeciwić. Wg Twojego określenia zabobon bezwzględny to
            taki, który jest fałszywy w sposób oczywisty. To znaczy istnieje jakieś prawo
            logiki lub przyrody, które on łamie. Stąd wynikają dla Ciebie pewne obowiązki
            dowodowe: żeby uznać jakiś pogląd zazabobon bezwzględny, musisz powołać się na
            to prawo logiki lub przyrody. Na przykład: ,,przeświadczenie o istnieniu
            perpetuum mobile jest zabobonem bezwzględnym, ponieważ gwałci prawo zachowania
            energii''. To nie znaczy, że prawo zachowania energii jest święte, ale jeśli
            ktoś ma podstawy je kwestionować, to powinien je zaatakować wprost a nie z
            pozycji konstruktora perpetuos mobiles.

            A więc głoszenie tezy, że pogląd o zbędności elit jest zabobonem bezwzględnym,
            nakłada na Ciebie obowiązek przeprowadzenia dowodu, choćby powołania się na to
            prawo przyrody, które on narusza. A Ty nie podajesz ani cienia takiego dowodu.
            Dlatego się przyczepiłem.

            homosovieticus:
            > Jest oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu - wynikajacym z
            > nieuwzglednienia róznic w złożonosci organizmów osobnikow ludzkich i np.
            > członkow ławic lub koloni skorupiaków - twierdzenie, że społeczeństwa homo
            > sapiensów może się obejść bez Elit.

            To Twoje zdanie jest bardzo zakręcone, po wyprostowaniu brzmi tak:
            ,,Twierdzenie, że społeczeństwa homo sapiensów może się obejść bez Elit, jest
            oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu
            • homosovieticus Re: odpowiedź stefanowi 4. 29.02.04, 23:44
              stefan4 napisał:

              > homosovieticus:
              > > Jesteś przeczulony
              >
              > ???
              > Homosovietice, ja naprawdę jestem matematykiem, to znaczy m.in. że jestem
              > wytrenowany w podchodzeniu do zagadnień na chłodno. Tym razem też nie odczuwam
              > żadnych emocji względem Twojego tekstu.
              >
              > homosovieticus:
              > > Rodzaj zabobonu w tym wypadku był tak oczywistym, że go nie nazwałem
              > > precyzyjnie.
              >
              > A teraz też nie nazwałeś i to mnie TYM RAZEM pozostawia w niepewności.
              > Poprzednio uznałem za jasne, że przeświadczenie o zbędności elit uważasz za
              > ,,zabobon względny'' czyli (używając języka bardziej potocznego) pogląd
              > przeciwny do Twojego. Ponieważ jednak z taką mocą dajesz mi odpór, zaczynam
              > podejrzewać, że ta nienazwana przez Ciebie oczywistość oznacza zaliczenie go
              do
              > kategorii zabobonów bezwzględnych.
              >
              > Otóż temu muszę się sprzeciwić. Wg Twojego określenia zabobon bezwzględny to
              > taki, który jest fałszywy w sposób oczywisty. To znaczy istnieje jakieś prawo
              > logiki lub przyrody, które on łamie. Stąd wynikają dla Ciebie pewne obowiązki
              > dowodowe: żeby uznać jakiś pogląd zazabobon bezwzględny, musisz powołać się na
              > to prawo logiki lub przyrody. Na przykład: ,,przeświadczenie o istnieniu
              > perpetuum mobile jest zabobonem bezwzględnym, ponieważ gwałci prawo zachowania
              > energii''. To nie znaczy, że prawo zachowania energii jest święte, ale jeśli
              > ktoś ma podstawy je kwestionować, to powinien je zaatakować wprost a nie z
              > pozycji konstruktora perpetuos mobiles.
              >
              > A więc głoszenie tezy, że pogląd o zbędności elit jest zabobonem bezwzględnym,
              > nakłada na Ciebie obowiązek przeprowadzenia dowodu, choćby powołania się na to
              > prawo przyrody, które on narusza. A Ty nie podajesz ani cienia takiego dowodu.
              > Dlatego się przyczepiłem.
              >
              > homosovieticus:
              > > Jest oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu - wynikajacym z
              > > nieuwzglednienia róznic w złożonosci organizmów osobnikow ludzkich i np.
              > > członkow ławic lub koloni skorupiaków - twierdzenie, że społeczeństwa homo
              > > sapiensów może się obejść bez Elit.
              >
              > To Twoje zdanie jest bardzo zakręcone, po wyprostowaniu brzmi tak:
              > ,,Twierdzenie, że społeczeństwa homo sapiensów może się obejść bez Elit, jest
              > oczywistym błędem w racjonalnym wnioskowaniu
              • stefan4 Re: odpowiedź stefanowi 4. 02.03.04, 01:01
                homosovieticus:
                > Nazwałem "zabobonem bezwzględnym" twierdzenie, które w sposób oczywisty, tzn.
                > zrozumiały dla każdego normalnie myślacego człowieka, jest nieprawdziwe.
                [...]
                > Tak więc mam prawo nazwać przeswiadczenie o zbędnosci istnienia w najblizszej
                > przyszłosci ( "dzisiaj") elit w społecznosci ludzkiej za zabobon bezwzgledny.

                W takim razie musisz uznać mnie za nienormalnie myślącego człowieka.

                - Stefan
                • homosovieticus Re: odpowiedź stefanowi 4. 02.03.04, 07:03
                  stefan4 napisał:

                  > homosovieticus:
                  > > Nazwałem "zabobonem bezwzględnym" twierdzenie, które w sposób oczywisty, t
                  > zn.
                  > > zrozumiały dla każdego normalnie myślacego człowieka, jest nieprawdziwe.
                  > [...]
                  > > Tak więc mam prawo nazwać przeswiadczenie o zbędnosci istnienia w najblizs
                  > zej
                  > > przyszłosci ( "dzisiaj") elit w społecznosci ludzkiej za zabobon bezwzgled
                  > ny.
                  >
                  > W takim razie musisz uznać mnie za nienormalnie myślącego człowieka.
                  >
                  > - Stefan
                  Albert Einstein również tak myślał o fizyce Newtona w okresie studiów w
                  Oxfordzie.
                  Okazało się póżniej ,że to On miał rację.
                  W filozofii bardzo często zabobony=głupstwa takimi się nie okazywały w
                  przyszłości.
                  Do przodu homo sapiensie
                  Marian
      • barrakkuda Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 28.02.04, 23:50
        homosovieticus napisał:

        > Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
        > społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji,
        zdolności
        > twórczych, charakteru itd.

        Dlatego ELITA to ELITA!!! Ta na stołkach to ELYTA starająca na wszelkie sposoby
        dorównać ELICIE. Ale kudy tam! Do pięt jej nie dorosła i nie dorośnie. Kiedyś
        było takie pojęcie "polityk z kariery". Smiem powiedzieć, że jeden z takich
        ostatnich polskich polityków "z kariery" niestety zmarł całkiem niedawno...
        Barrakkuda
      • Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 00:02
        Calkowicie od rzeczy pleciesz. Wiara-zabobon.
        Glaube-Aberglaube (w najbardziej socjologicznym jezyku).
        Zapoznaj sie z pojeciem encyklopedycznym najpierw (np. w Encatcie czy wikipedia
        a potem buduj teorie) moze beda bardziej udane.
        • homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 00:28
          Gość portalu: adan napisał(a):

          > Calkowicie od rzeczy pleciesz. Wiara-zabobon.
          > Glaube-Aberglaube (w najbardziej socjologicznym jezyku).
          > Zapoznaj sie z pojeciem encyklopedycznym najpierw (np. w Encatcie czy
          wikipedia
          >
          > a potem buduj teorie) moze beda bardziej udane.

          Zupełnie nie zrozumiałem co chiałes powiedzieć, oprocz tego ,że plotę bez sensu.
          Słowo daję.
          Może jakies konktretne głupstwa wskażesz?
          • Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 01:02
            Normalne pojecie zabobonu: to wiara w w niewidoczne i nieznane sily, na ktore
            mozna przez pewne czynnosci czy z pomoca pewnych przedmiotow wplynac.
            Niektorzy mowia, ze zabobony powstaja ze strachu i niepewnosci.
            Pojecie zabobonow pojawia sie w KK w srodku sredniowiecza w stosunku do do
            pojec odbiegajacych od nauki Kosciola.
            Jakie paralele miedzy zabobonem tak ujetym, a praca dziennikarza widzisz?
            • homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 01:05
              Gość portalu: adan napisał(a):

              > Normalne pojecie zabobonu: to wiara w w niewidoczne i nieznane sily, na ktore
              > mozna przez pewne czynnosci czy z pomoca pewnych przedmiotow wplynac.
              > Niektorzy mowia, ze zabobony powstaja ze strachu i niepewnosci.
              > Pojecie zabobonow pojawia sie w KK w srodku sredniowiecza w stosunku do do
              > pojec odbiegajacych od nauki Kosciola.
              > Jakie paralele miedzy zabobonem tak ujetym, a praca dziennikarza widzisz?

              "Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy
              mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w
              Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających
              odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi."
              Czyz taka wiara nie jest zabobonem lub inaczej mowić błedem, lub głupstwem?
              • Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 01:14
                Dziennikarz czy nauczyciel to podobne zawody.
                Jesli do szkoly chodzic musisz, to prase, ktora czytasz wybierasz dowolnie.
                Jest tez i prawo prasowe niepozwalajace na naduzycia.
                Z reguly artykuly i przeprowadzone rozumowanie jest rzetelne i oparte na
                materiale dowodowym.
                • aheloy Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 01:43
                  Oparte na materiale dowodowym - tak, ale nie na zasadzie "jedna pani drugiej
                  pani...". Czy rzetelne? Tu już jestem skłonna polemizować.
                  Barrakkuda
                • homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 29.02.04, 12:08
                  Gość portalu: adan napisał(a):

                  > Dziennikarz czy nauczyciel to podobne zawody.

                  NIE BARDZO ROZUMIEM W CZYM DOSTRZEGASZ PODOBIENSTWO MIEDZY ZAWODEM NAUCZYCIELA
                  I DZIENNIKARZA. CZY W TYM ,ŻE OBAJ MÓWIA?

                  > Jesli do szkoly chodzic musisz, to prase, ktora czytasz wybierasz dowolnie.
                  > Jest tez i prawo prasowe niepozwalajace na naduzycia.
                  > Z reguly artykuly i przeprowadzone rozumowanie jest rzetelne i oparte na
                  > materiale dowodowym.

                  DZIENNIKARZ MA INFORMOWAĆ A NIE PRZEPROWADZAĆ WNIOSKOWANIA - NAWET BARDZO
                  RZETELNE JAK PISZESZ - TAKIE WNIOSKOWANIA MOIM ZDANIEM, UPRAWNIENI SA ROBIĆ
                  SPECJALISCI OD DZIEDZIN KTÓRYCH PRZEKAZYWANA PRZEZ DZIENNIKARZA INFORMACJA
                  DOTYCZY.
                  • Gość: adan Re: Elity, Elity ELITY, ELITY IP: *.proxy.aol.com 29.02.04, 14:04
                    W tym, ze i jedni i drudzy przekazuja informacje i ksztaltuja opinie.
                    Najczesciej dziennikarze oprocz informowania (co lepiej robia radiowe i tv
                    dzienniki) interpretuja temat w oparciu o fakty oferujac swoj punkt widzenia.
                    Sa gazety o nastawieniu prawicowym, lewicowym, wyrazajacym program tej czy
                    innej partii rozne kierunki myslenia. I to jest oczywiste.
                    Ile z nich propaguje zabobony?
                    I w sensie stricto trudno traktowac czyjes racje i poglady jako zabobony, jesli
                    nie sa irracjonalne. Chyba, ze traktuje sie nowe poglady tak jak KK traktowal
                    Galileusza, Husa czy Lutra.
                    • homosovieticus Re: Elity, Elity ELITY, ELITY 01.03.04, 00:03
                      Gość portalu: adan napisał(a):

                      > W tym, ze i jedni i drudzy przekazuja informacje i ksztaltuja opinie.
                      > Najczesciej dziennikarze oprocz informowania (co lepiej robia radiowe i tv
                      > dzienniki) interpretuja temat w oparciu o fakty oferujac swoj punkt widzenia.
                      > Sa gazety o nastawieniu prawicowym, lewicowym, wyrazajacym program tej czy
                      > innej partii rozne kierunki myslenia. I to jest oczywiste.
                      > Ile z nich propaguje zabobony?
                      > I w sensie stricto trudno traktowac czyjes racje i poglady jako zabobony,
                      jesli
                      >
                      > nie sa irracjonalne. Chyba, ze traktuje sie nowe poglady tak jak KK traktowal
                      > Galileusza, Husa czy Lutra.

                      Zawód nauczyciela wymaga, żeby przekazywał informacje takie, które sam rozumie.
                      Fizyki nie powinien nauczac mgr.WF-u. Nauczyciel na ogół rozumie co
                      mowi.Dziennikarz nie.Na forum to swietnie czasami widać. Od rozumienia
                      informacji są specjalisci a od ich przekazywania dziennikarze.Zabobon polega na
                      tym, że zgadzamy się na to,zeby dziennikarze nas pouczali i wierzymy w te
                      pouczenia tak jakby byli nauczycielami. A nie są nimi.
      • Gość: marynat Re: Pomidor, pomidor, pomidor! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 20:52
        Pamiętam z czasów przedszkolnych grę w "pomidora". Polegała ona na tym, żeby na
        każde pytanie, bez względu na to, czego by ono dotyczyło - z kamiennym wyrazem
        twarzy odpowiadać: "Pomidor!". Za roześmianie się, lub sensowną odpowiedź na
        temat - przegrywało się... Widzę, homosiu, że lubisz grywać
        w "zabobona", "elyty" i "populizm" - czyli schlebianie ucisnionemu ludowi.
        Życzę powodzenia.
        Nie mam teraz chęci na teoretyzowanie, więc opowiem kilka autentycznych
        przypadków jednostkowych, które mogą być metaforami i służyć refleksji, albo
        mogą byc potraktowane jako banalne anegdotki.
        W stanie wojennym zlikwidowano redakcję, w której przez kilka lat prowadziłem
        dział interwencji i łączności z czytelnikami. Na pierwszych stronach tętniła
        wielka polityka i "propaganda sukcesu", na naszej kolumnie - był sport,
        repertuary, wyniki totka oraz moje korespondencje i mini reportarzyki
        interwencyjne. Zatargi sąsiedzkie, biurokratyczne idiotyzmy, drobne problemy i
        dramaty zwykłych osób z małomiasteczkowych i wiejskich środowisk. Słowem - samo
        życie.
        Rubryka była czytana i, ku mojemu nieustajacemu zdziwieniu - bardzo skuteczna.
        Przez te lata - poznałem wielu ludzi. Mądrych i głupich, zaradnych i
        safandułowatych, aktywnych i biernych. Słowem - takich, jaki był przekroj
        społeczny czytelników naszej, prowincjonalnej gazety.
        Z wieloma z nich do dziś utrzymuję kontakt.
        Być może - z racji wykształcenia - byłem "elytą", ale jeśli w kimś wzbudzałem
        niechęć - to nie w, jak piszesz: "skazanym na rychła śmierć społeczeństwie",
        lecz w urzędnikach, których moje teksty i interwencje bezpośrednie - wkurwiały
        do białości...
        Kiedy gazetę zlikwidowano, a z ułamka etatu na uniwersytecie nie dało się
        utrzymać rodziny - zająłem się działalnością gospodarczą. Od handlu ze skrzynki
        na chodniku, potem z turystycznego łóżka, sklepiku osiedlowego, "szczęk" z
        różnościami przy jednej z głównych ulic, pawilonu w pasażu handlowym, niewielką
        hurtownię odzieżową (przegrałem konkurencję z Wietnamczykami), po - średniej
        wielkości zakład produkcyjny, który prowadzę z kolegą. W bardzo spartańskich
        warunkach, metodami rzemieślniczymi, robimy całkiem nowoczesną produkcję,
        świetnie sprzedającą się w kraju i u sasiadów. Gromadzimy środki na inwestycję,
        która pozwoliłaby na wprowadzenie takich technologii jak mają nasi zachodni
        konkurenci. Razem z pracownikami ostro pracujemy, każdy robi swoje, to na czym
        sie zna. I, po opłaceniu wszystkich podatków, mamy tyle, że nam starcza i
        jeszcze ciut odkładamy. Prawdopodobnie - znowu zaliczyłbyś mnie do "elyty". I
        prawdopodobnie - powinienem jeszcze z kimś (poza Tobą, rzecz jasna, homosiu)
        być w klasowym konflikcie. Ale czy jestem? Chyba nie.
        Ale - jeśli do władzy dojdą populiści (wszystko jedno czy komuchowaci, czy
        faszyzujący, czy narodowo-katoliccy, czy - jacy tam jeszcze są),
        to za trochę zaczną mi sie jacyś urzędnicy wpieprzać w robotę, podstawiać
        rękę po łapówkę, wymuszać robienie głupot sprzecznych z rachunkiem
        ekonomicznym, albo w ogóle - czegoś na co nie mam ochoty. I wpadne z nimi w
        konflikt, jak za PRL-u. Dlatego - teraz, póki
        sie ta sprawa z Lepperem nie wyjaśni, przyhamujemy z realizacją planów
        rozwojowych, bo - być może - bardziej racjonalne bedzie zainwestowanie w innym
        państwie naszej Europejskiej Unii.
        Bo ja rozumiem, że w demokracji głos fachowca i głos durnowatego gamonia liczą
        się po równo. To jest irytujące, ale demokracja ma inne zalety, które tę
        bzdurkę równoważą. W populistycznej dyktaturze lewicowej liczy się wyłącznie
        głos ciemniaków i aroganckich, chamowatych dyletantów. Od PRL mam na to
        uczulenie. Więc jakby co - to goodby Lepper! Ostatni gasi światło!

        I jeszcze jedna opowiastka z życia. Mój wspólnik urodził się w PGR-owskiej wsi
        na północy Polski. Jego rodzina repatriowała się z Białorusi, pochodzą spod
        Nowogródka. Tacy byli rozgarnięci, że na lekcje musiał nie raz oknem uciekać,
        bo mu, jak w Konopielce, robili szlaban na chodzenie do szkoły. Ale dostał
        stypendium, zrobił maturę, skończył politechnikę w Polsce, nostryfikował dyplom
        w USA, zrobił doktorat z automatyki na MIT i jakiś czas projektował urządzenia
        produkcyjne u Chryslera. Ma kilka niezłych patentów.
        Dwa lata temu kupił w rodzinnej wsi 150 hektarów z zabudowaniami, żeby rodzina
        nie klepała postPGRowskiej biedy.
        Byliśmy u nich w lecie. Nie sa zadowoleni. Woleliby dalej
        mieszkać w czworaku i nic nie robić, a on - żeby im co miesiąc, jak dawniej,
        przysyłał gotówkę.
        Jako populista - homosiu - zapewne im przyznasz rację, a nie
        jemu, durnemu przedstawicielowi tej koszmarnej "elyty". No nie? Powinni klepac
        biedę, domagać się zasiłków, buntować się i protestować! A z resztą -
        szefostwo "Samoobrony" też nie biedne, a stoi na czele "słusznego protestu".
        Więc "elytom" wpierdol sie należy musowo!
    • homosovieticus MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, och ta MIŁOŚĆ ....zabobony 01.03.04, 09:22
      Rzecz dziwna , że miłośc , a wiec przeżycie, zdawałoby się wszystkim dostępne i
      piękne, stałą się przedmiotem zabobonów.
      Aby to zrozumieć, wypada przypomnieć parę zasadniczych cech miłości,
      wypracowanych w XX wieku przez filozofów ( Scheler i inni).
      Pierwszą taką cechą, jest to ,że przedmiotem miłości godnym tej nazwy jest
      zawsze konkretna osoba ludzka, a nie anonimowe indywiduum.Inną cechą miłości
      jest jej złożoność. Z jednej stronyodróżniamy9 Już od czasów stoików) cztery
      typy miłości:
      1- miłość rodzinna (storage)
      2- przyjażń(filia)
      3- miłość erotyczna (eros)
      4- miłość duchowa (agape)
      skądinąd mozemy wyróżnić w człowieku cztery poziomy:
      roślinny
      zwierzęcy
      duchowy
      miłość może występować na każdym z nich.
      Przy tym pełna miłość obejmuje je wszystkie równocześnie
      Pierwszy zabobon odnoszą cy się do miłości dotyczy jej przedmiotu.
      tym zabobonem jest altruizm, który jest miłoscią innego człowieka,
      abstrakcyjnego, anonimowego i to dlatego, że jest on inny , obcy nam.
      Drugim zabobonem , bardzo rozpowszechnionym, jest sprowadzanie miłoścido jednej
      z jej postaci, przedewszystkim do jednego jej poziomu.Niektórzy widzą miłość
      tylko na poziomie roślinnym, płciowym; tak np. w jezyku francuskim"uprawiać
      miłość" znaczy po prostu tyle co spółkowac.Podobnego znaczenia zaczyna
      nabierać i jezyku polskim. " Kochać się z kimś" to tyle co z nim kopulowac.
      Inni sprowadzają miłość tylko do uczucia.Miłość jest niewątpliwie także uczuciem
      ,ale nie tylko uczuciem.Jesli jest pełna, obejmuję także z koniecznościwolę
      służeniai wolę dobra ukochanej osoby.
    • homosovieticus LUDU PRACUJACY MIAST I WSI ... 01.03.04, 10:12
      Nazwa lud ma dwa znaczenia .
      W jednym lud to tyle, co wszyscy obywatele danego
      kraju, w drugim to ci spośród nich, którzy się w społeczeństwie niczym nie
      wyróżnili, a więc są przeciwieństwem elity.
      Rozpowszechniony dzisiaj zabobon głosi ,że lud jest szczególnie mądry, cnotliwy
      i kulturalny, że jego przedstawiciele maja więcej wiedzy od uczonych –
      pogardliwe określenie „jajogłowi" ma o tym świadczyć – więcej szlachetności niż
      członkowie elity więcej kultury niż artyści i poeci.
      Zdarza się CZASAMI ,ŻE CZŁOWIEK Z LUDU JEST RZECZYWIŚCIE MĄDRY ,SZLACHETNY I
      KULTURALNY; TAKIE WYPADKI ZDAJĄ SIĘ BYĆ NAWET LICZNE, GDY CHODZI O MORALNOŚĆ.

      ALE z reguły jest przeciwnie: lud jako przeciwieństwo elity jest zespołem ludzi
      głupich, mało szlachetnych i prostackich.
      Wiara w wyższość ludu nad elitą pod tym względem jest dziwnym głupstwem.
      Jeżeli tyle ludzi przyznaje się do tego zabobonu, to dlatego ,że mają na myśli
      fałszywa elitę - i nam często się tak wydaje głównie dzięki dziennikarzom – ale
      przede wszystkim dlatego, że ludu jest znacznie więcej niż elity, że opłaca się
      mu schlebiać , zwłaszcza gdy się jest politykiem.
      Co nie przeszkadza ,że chodzi o szkodliwy zabobon.
    • homosovieticus ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 01.03.04, 14:55
      Altruizm został wynaleziony , razem z dziwaczna nazwą, przez francuskiego
      filozofa A. Comte`a. Nazwa jest dziwaczna , bo składa się ze źródłosłowów
      zaczerpniętych aż z trzech języków.( łaciny francuskiego i greckiego)- a to co
      ona oznacza jest zasadniczo różne od autentycznej miłości, którą altruizm miał
      zastąpić.
      Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka w oderwaniu i dlatego, że
      jest innym człowiekiem .Jego przedmiotem ( altruizmu) jest nieokreślone
      indywiduum, które mamy kochać dlatego właśnie, że jest nam obce, różne od
      nas .Mamy więc do czynienia z odwrotnością autentycznej miłości, którą kochamy
      zawsze konkretną osobę a kochamy ją dlatego, że nie jest różna od nas, ale
      wręcz przeciwnie, dlatego, że jest nam bliska i o tyle , o ile ma tożsamości z
      nami.
      Comte zdawał sobie sprawę z tej różnicy najprawdopodobniej skoro wymyślił nowa
      nazwę.
      Utożsamianie altruizmu z normalna miłością ludzką jest zabobonem i mało jest
      widoków równie żałosnych, jak widok duchownych chrześcijańskich głoszących ten
      zabobon z ambon, mieszających altruizm z miłością chrześcijańską.
      Aby zrozumieć pochodzenie altruizmu wypada pamiętać, że w altruizmie Comte`a
      wcale nie chodzi o jednostki ludzkie, ale o tzw. " wielki byt" ( grande etre)
      tj. o ludzkość.
      Altruizm stapia nas z tym "wielkim bytem" jest wiec narzędziem bałwochwalstwa,
      jaki jest uwielbienie ludzkości.
      Celem wynalazku było stworzenie doktryny, która by mogła w ramach tego
      bałwochwalstwa zastąpić chrześcijańską naukę o miłości bliźniego.
      • Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 01.03.04, 15:13
        Wnioskuie, ze wszystko co miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale dla
        Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem.
        Wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny?
        Tez metoda budowy swego ego.
        • Gość: Homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 15:21
          Gość portalu: adan napisał(a):

          > Wnioskuie, ze wszystko co miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale dla
          > Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem.
          > Wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny?
          > Tez metoda budowy swego ego.

          spokojnie filozofie! spokojnie!
          przeczytaj uważnie tekst, nie po łebkach jak w szkole i wskaż konkretnie co
          irracjonalnego twierdzę.Zdefiniuj sobie miłość - jesli potrafisz- a potem
          altruizm - jesli potrafisz - porównaj i wtedy wskaż bład=zabobon w moim
          rozumowaniu.Takie ogólne krytyczne uwagi dowodzą ,że nie rozumiesz tekstu o
          którym piszesz sam i o który ja napisałem.
          SŁOWO DAJĘ TO TAK JEST Z KAŻDYM CZŁOWIEKIEM
          :)
          • Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 17:47
            W mojej wypowiedzi, zauwazylem brak slowa nie, co nadaje jej brak sensu.
            Powinna brzmiec:
            "Wnioskuie, ze wszystko co NIE miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale dla
            Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem.
            Czyli wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny - czyli zabobon.
            Tez metoda budowy swego ego".
            Tak to powinno brzmiec i nie chce sie wiklac z Toba w Twoje interpretacje.

            Ale tylko pozwole sobie na uwage odnosnie altruizmu skoro zaczepiasz.
            Skad ty wytrzaskujesz np. takie stwierdzenie?:
            "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka w oderwaniu i dlatego, że
            jest innym człowiekiem"
            Albo, ty nie znasz znaczenia slow, ich etymologii albo je celowo przekrecasz?
            W kazdym slowniku we wszystkich jezykach znajdujesz proste jak cep okreslenie:
            altruizm - dzialanie jednostki lub grupy (jak w swiecie zwierza, vide mrowki,
            szympansy) polegajace sie na samowyrzeczenie ku dobra drugiego lub grupy
            milosc - silny emocjonalny stosunek do innego czlowieka, grupy, zwierzecia czy
            rzeczy.
            Czyli na jezyk lopatologi : 1-jest zwiazane z dzialaniem , 2-jest zwiazkem
            emocjonalnym
            Prawda to czy nie?
            • homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 18:04
              Gość portalu: adan napisał(a):

              > W mojej wypowiedzi, zauwazylem brak slowa nie, co nadaje jej brak sensu.
              > Powinna brzmiec:
              > "Wnioskuie, ze wszystko co NIE miesci sie w twojej relatywnie waskiej, ale
              dla
              > Ciebie realnej wyobrazni jest zabobonem.
              > Czyli wszystko inne to swiat nierealny, irracjonalny - czyli zabobon.
              > Tez metoda budowy swego ego".
              > Tak to powinno brzmiec i nie chce sie wiklac z Toba w Twoje interpretacje.
              >
              > Ale tylko pozwole sobie na uwage odnosnie altruizmu skoro zaczepiasz.
              > Skad ty wytrzaskujesz np. takie stwierdzenie?:
              > "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka w oderwaniu i dlatego, że
              > jest innym człowiekiem"
              > Albo, ty nie znasz znaczenia slow, ich etymologii albo je celowo przekrecasz?
              > W kazdym slowniku we wszystkich jezykach znajdujesz proste jak cep okreslenie:
              > altruizm - dzialanie jednostki lub grupy (jak w swiecie zwierza, vide mrowki,
              > szympansy) polegajace sie na samowyrzeczenie ku dobra drugiego lub grupy
              > milosc - silny emocjonalny stosunek do innego czlowieka, grupy, zwierzecia
              czy
              > rzeczy.
              > Czyli na jezyk lopatologi : 1-jest zwiazane z dzialaniem , 2-jest zwiazkem
              > emocjonalnym
              > Prawda to czy nie?

              Nie .
              Spokój zachować trzeba .:)
              Przeczytaj bardzo uważnie post o miłosci a potem równie uważnie post o
              altruizmie- najlepiej w oknach- to zorientujesz sie w czym tkwi róznica i
              wynikający z niej zabobon związany z altruizmem.
              • Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 19:22
                Ja sie domyslam (chyba) dlaczego mamy rozne zdanie.
                Ty uwazasz, ze emocjalne bodzce sa TYLKO powodem dzialania.
                Bo skad takie stwierdzenie?:
                "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka"
                Pytania:
                Czy mrowki mysla broniac swoja krolowe, czy to jest dzialanie bez bodzcow
                uczuciowych? (to przyklad ze swiata zwierzat, gdyz z natury m.inn. powstala
                definicja tego pojecia)
                Czy milosc to tylko altruizm?
                Bo mna nie kieruja zadne uczucia np. przeprowadzajac niewidomego przez ulice.
                Czy dzialalnosc Teresy z Kalkuty to byla milosc czy altruizm?
                • homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 19:27
                  Gość portalu: adan napisał(a):

                  > Ja sie domyslam (chyba) dlaczego mamy rozne zdanie.
                  > Ty uwazasz, ze emocjalne bodzce sa TYLKO powodem dzialania.
                  > Bo skad takie stwierdzenie?:
                  > "Altruizm jest mianowicie miłością innego człowieka"
                  > Pytania:
                  > Czy mrowki mysla broniac swoja krolowe, czy to jest dzialanie bez bodzcow
                  > uczuciowych? (to przyklad ze swiata zwierzat, gdyz z natury m.inn. powstala
                  > definicja tego pojecia)
                  > Czy milosc to tylko altruizm?
                  > Bo mna nie kieruja zadne uczucia np. przeprowadzajac niewidomego przez ulice.
                  > Czy dzialalnosc Teresy z Kalkuty to byla milosc czy altruizm?

                  Czy ty naprawde przeczytałes to o co Cię prosiłem?

                  Na dwa ostatnie pytania odpowiadam:
                  To była chrześcijańska miłośc bliżniego jedna całkowicie uswiadamiana a druga
                  nie.
                  :)
                  • Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 19:35
                    Ja jestem agnostykiem, ale przeprowadze kogos przez ulice.
                    Ty dzialasz jak pralka, mieszasz w jednym bebnie wszystko mozliwe, unikajac
                    odpowiedzi na niewygodne pytania.
                    Nie widze nic szczegolnie inowacyjnego w twojej wypowiedzi na temat altruizmu i
                    milosci, bo wywod jest on nieprawdziwy.
                    • homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 20:44
                      Gość portalu: adan napisał(a):

                      > Ja jestem agnostykiem, ale przeprowadze kogos przez ulice.
                      > Ty dzialasz jak pralka, mieszasz w jednym bebnie wszystko mozliwe, unikajac
                      > odpowiedzi na niewygodne pytania.
                      > Nie widze nic szczegolnie inowacyjnego w twojej wypowiedzi na temat altruizmu
                      i
                      >
                      > milosci, bo wywod jest on nieprawdziwy.
                      Masz rację.Ty przechodzisz przeez ulicę natomiast ja staram się ZROZUMIEĆ jak
                      to jest z nasza popularna wiedzą.
                      Kumasz?
                      ps.Zrozumienia "czegoś: nie należy szukać po ENCYKLOPEDIACH ale u filozofów
                      analitycznych oczywiscie.
                      • Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 21:06
                        ..Masz rację.Ty przechodzisz przeez ulicę natomiast ja staram się ZROZUMIEĆ jak
                        to jest z nasza popularna wiedzą.
                        Kumasz?...

                        NIE.
                        Ty wyciagasz falszywe wnioski podejrzewajac mnie o etyke chrzescijanska.
                        (o ktorej moge nie miec zadnego pojecia). Co jest wiec warte Twoje ZROZUMIENIE ?

                        ...ps.Zrozumienia "czegoś: nie należy szukać po ENCYKLOPEDIACH ale u filozofów
                        analitycznych oczywiscie...

                        Jak widze faceta machajacego lopata to szukam nie Filozofa-ANALITYKA tylko
                        definicji czynnosci, ktora robi.
                        A to znajde np. w encyklopedii.
                        Z definicji wlasnie, jesli ja rzeczywiscie pojales, wynikaja wszystkie teorie.
                        W dalszym ciagu jestes mi winny pare odpowiedzi.
                        Przyklad? Z wzoru np. E= mc² wynika wszystko inne, jesli to oczywiscie rozumiesz
                        • Gość: FIZYK Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 21:15
                          Gość portalu: adan napisał(a):

                          > ..Masz rację.Ty przechodzisz przeez ulicę natomiast ja staram się ZROZUMIEĆ
                          jak
                          >
                          > to jest z nasza popularna wiedzą.
                          > Kumasz?...
                          >
                          > NIE.
                          > Ty wyciagasz falszywe wnioski podejrzewajac mnie o etyke chrzescijanska.
                          > (o ktorej moge nie miec zadnego pojecia). Co jest wiec warte Twoje
                          ZROZUMIENIE
                          > ?
                          >
                          > ...ps.Zrozumienia "czegoś: nie należy szukać po ENCYKLOPEDIACH ale u
                          filozofów
                          > analitycznych oczywiscie...
                          >
                          > Jak widze faceta machajacego lopata to szukam nie Filozofa-ANALITYKA tylko
                          > definicji czynnosci, ktora robi.
                          > A to znajde np. w encyklopedii.
                          > Z definicji wlasnie, jesli ja rzeczywiscie pojales, wynikaja wszystkie teorie.
                          > W dalszym ciagu jestes mi winny pare odpowiedzi.
                          > Przyklad? Z wzoru np. E= mc² wynika wszystko inne, jesli to oczywiscie roz
                          > umiesz
                          Na Twoje nieszczęcie to też rozumiem.Mianowicie ten wzór mówi nam że Energia i
                          Masa ( ale nie ciemna) są pojęciami rownoważnymi w naszej
                          rzeczywistości.Stopień równoważności zależy od prędkości masy w stosunku do
                          predkosci swiatła.
                          • Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 21:24
                            Jak rozumiesz to OK.
                            Ale jesli np. bierzesz grzalke i wbijasz nia gwozdzie to mowie, ze inne jest
                            przeznaczenie przedmiotu i inna definicja.
                            Ta grzalka oczywiscie mozesz wbijac gwozdie.
                            I wlasnie ty to robisz w swoich wywodach
                            • homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM 02.03.04, 21:27
                              Gość portalu: adan napisał(a):

                              > Jak rozumiesz to OK.
                              > Ale jesli np. bierzesz grzalke i wbijasz nia gwozdzie to mowie, ze inne jest
                              > przeznaczenie przedmiotu i inna definicja.
                              > Ta grzalka oczywiscie mozesz wbijac gwozdie.
                              > I wlasnie ty to robisz w swoich wywodach

                              A nie przyszło Ci do głowy że jesteś nieprzygotowany do tych moich durnych
                              wywodów.
                              Zapytaj znajomych.
                              • Gość: adan Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.proxy.aol.com 02.03.04, 21:33
                                Wywody Twoje sa moze ok dla innych, kwestia przygotowania jak podkreslasz.
                                Niestety nie mam odpowiedniego przygotowania.
                                Pomylka mozliwa i ludzka rzecza jest.
                                • Gość: Homosovieticus Re: ALTRUIZM okazuje się ZABOBONEM IP: *.gdynia.mm.pl 10.03.04, 19:06
                                  Gość portalu: adan napisał(a):

                                  > Wywody Twoje sa moze ok dla innych, kwestia przygotowania jak podkreslasz.
                                  > Niestety nie mam odpowiedniego przygotowania.
                                  > Pomylka mozliwa i ludzka rzecza jest.
                                  Nikt nie rodzi sie doskonały.
                                  poczytaj troche i bedzie OK.
                                  pzdr
    • homosovieticus BEŁKOT i BEŁKOT i Bełkot ...zabobon 01.03.04, 17:45
      Bełkot to:
      mowa ludzka pozbawiona sensu. Sam bełkot nie jest zabobonem; jest nim natomiast
      wierzenie ,że za jego pomocą można przekazać informacje o przedmiotach.
      Istnieją dwa podstawowe rodzaje bełkotu: pierwszy polega na używaniu słów
      których nikt w ogóle nie rozumie, drugi na używaniu wyrażeń w zasadzie
      zrozumiałych dla słuchacza czy czytelnika ale stosowanych w znaczeniu obcym w
      danym środowisku.
      Przykładem drugiego rodzaju bełkotu jest często spotykane, zwłaszcza u
      filozofów, teologów i niektórych piszących na naszym forum Kraj, nadużywanie
      znaczenia słów. Chodzi najczęściej o wyrażenia, które robią wrażenie uczonych,
      lub, które maja podkreślić uczoność mówiącego. Kiedy na przykład uczony
      teolog rozprawia o dialogu wierzących z Bogiem, bełkocze- jako że „dialog „
      wyrażenie greckie, znaczy tyle co rozmowa, a wierzący oczywiście z Bogiem nie
      rozmawiają.
      Używający bełkotu niekoniecznie sam wierzy w możność przekazania informacji w
      ten sposób, nie jest wiec koniecznie zabobonny – bywa , że chce po prostu
      zaimponować słuchaczom lub czytelnikom albo wprowadzić ich w błąd.
      Głównym powodem dlaczego tak łatwo do tego dochodzi jest pomieszanie dwóch
      funkcji słowa. Słowo może mianowicie z jednej strony – o ile jest zrozumiałe –
      przekazać pewną informacje o jakimś przedmiocie, o czymś różnym od stanów
      mówiącego: tak wiec np. powiedzenie „pali się” komunikuje informacje o pożarze,
      który wybuchł niedaleko od człowieka, który je wygłasza, Z drugiej strony
      słowo , nawet gdy nie jest zrozumiałe, pokazuje pewną postawę, pewien stan
      psychiczny mówiącego.
      Tak na przykład to samo powiedzenie „pali się” wykrzyknięte głośno i ze
      strachem, pokazuje, że wygłaszający te słowa boi się ognia. Gdy aktorzy
      Rolotomasi, lub Abi wykrzykują ze sceny formowej kilka albo i więcej razy: „
      Homocostam jesteś kłamcą w habicie i durniem” to wszystkie okrzyki z wyjątkiem
      pierwszego nie przekazują żadnej nowej informacji ale dają wyraz gorącym i
      żywym uczuciom tych wspaniałych i mądrych nieskończenie mężczyzn.
      W ten oto sposób przekazują informację o uczuciach swoich, ale nie jest ona
      informacja przedmiotową i zaliczyć ją można z czystym sumieniem do bełkotu.
      PS
      Oczywiście, te słowa piszący, też często bełkocze, czego się wstydzi.
    • homosovieticus TOLERANCJA źle rozumiana jest ZABOBONEM 02.03.04, 12:21
      Słowo tolerancja znaczy tyle co znoszenie. Nazywamy człowieka „ tolerancyjnym”
      jeśli toleruje czyli znosi innych niż on sam, znosi ich poglądy ich sposób
      życia itd.
      Tolerancja to wypróbowany sposób współżycia rożnych grup ludzi w
      społeczeństwie, różniących się światopoglądem, wzgl. tezami politycznymi.
      Z tolerancja związanych jest jednak kilka zabobonów. Jeden z nich polega na
      pojmowaniu tolerancji jako reguły bezwzględnej, od której nie ma wyjątków.
      Wtedy przez tolerancję rozumie się takie znoszenie kogoś , kto obraża innych,
      ich uczucia itp. Jest to oczywiście zabobonem, ponieważ żadna tolerancja nie
      uprawnia nikogo do obrażania innych a tolerancja, która toleruje swoich
      własnych wrogów nie może się ostać. Dlatego np. w Niemczech obowiązuje
      konstytucja zabraniająca
      działalności partii politycznych, które udowodniły praktycznie, że nie są
      tolerancyjnymi. Zakazem działalności objęte są zarówno partia nazistowska jak i
      komunistyczna. Na naszym forum zabobon związany z tolerancją rozumianą jako
      przyzwoleniem na obrażanie i poniżanie forumowiczów jest bardzo szeroko
      rozpowszechniony.
      • rolotomasi Re: O na gapę zakonniku, co Alfą i Omegą być lubi 02.03.04, 22:38
        Marny człowiek, jako pasażer na gapę, w porę wyłuskany przez mnie z tłumu na
        forum, obrany do wstydnej golizny łgarza zakonnego, powinien wyrywać stąd, co
        tchu i nie pokazywać się, aż ludzie go zapomną oraz kłamstwa jego.
        A nie do samego końca, do ściany zapierać się i udawać że to kto inny, i
        wyzywać, i pluć, i mendzić..
        Nie ma taki kręgosłupa. Ideowego fundamentu, i niczym śledczy UB-ek, który ma
        wpojone,że dla osiągnięcia zamierzonego celu= wykorzystania naiwności
        otumanionych owieczek, łże, bo ‘ cel uświęca środki’ .

        No i właśnie> Dajemy radę, bo miarka się przebrała= przelała. Trochę to potrwa
        i będzie Lud bolało, ale> NIE MA INNEJ DROGI. Namierzony już jest, a wyrzucenie
        gapowicza= cwaniaczka za burtę statku płynącego do portu przeznaczenia
        pozostawiam zwykłej załodze, Ja tu robię za pilota wycieczki.
        • homosovieticus Re: A to niespodzianka !! he he 03.03.04, 15:59
          rolotomasi napisał:

          > Marny człowiek, jako pasażer na gapę, w porę wyłuskany przez mnie z tłumu na
          > forum, obrany do wstydnej golizny łgarza zakonnego, powinien wyrywać stąd, co
          > tchu i nie pokazywać się, aż ludzie go zapomną oraz kłamstwa jego.
          > A nie do samego końca, do ściany zapierać się i udawać że to kto inny, i
          > wyzywać, i pluć, i mendzić..
          > Nie ma taki kręgosłupa. Ideowego fundamentu, i niczym śledczy UB-ek, który ma
          > wpojone,że dla osiągnięcia zamierzonego celu= wykorzystania naiwności
          > otumanionych owieczek, łże, bo ‘ cel uświęca środki’ .
          >
          > No i właśnie> Dajemy radę, bo miarka się przebrała= przelała. Trochę to potr
          > wa
          > i będzie Lud bolało, ale> NIE MA INNEJ DROGI. Namierzony już jest, a wyrzuce
          > nie
          > gapowicza= cwaniaczka za burtę statku płynącego do portu przeznaczenia
          > pozostawiam zwykłej załodze, Ja tu robię za pilota wycieczki.
          >
          Teraz rozumiem Twoją troskę o owieczki.
          ROLO !
          TY BARANEM JESTEŚ.
    • homosovieticus OŚWIECENIE i zwiazane z nim ZABOBON 03.03.04, 14:07
      Oświecenie
      Oświecenie to ruch kulturowy mający na celu zastąpienie autorytetu religijnego
      przez tzw. Rozum.
      Istotna dla oświecenia jest wiara w KONIECZNY POSTĘP LUDZKOSCI ku światłu i
      wszelkiemu dobru, a to dzięki wszystko wyjaśniającej nauce.
      Łączy się z tym racjonalizm, przekonanie, że nie ma zagadnień niedostępnych
      dla nauki, że ona sama jest dobroczynną siłę , warunkującą postęp ludzkości.
      Oświecenie, które było podstawową wiarą inteligentów europejskich XIX wieku,
      jest dziś uważane przez ludzi kulturalnych za zabobon , ponieważ:
      1-sze nic nie jest mniej pewne niż rzekomy postęp ludzkości.
      2-gie pewnym jest natomiast, że wiele dziedzin jest dla nauki niedostępnych.
      3-cie sama nauka , zamiast obiecanego postępu, przyniosła często nieszczęścia (
      bomba nuklearna)

      Ale ten zabobon ciągle rozpowszechniony w zacofanych masach i jest w dodatku
      szerzony przez partie lewicowe ( dawniej komunistyczne i socjalistyczne) całego
      świata – pozostaje wiec niebezpiecznym zabobonem.

      Różnica między oświeceniem a pozytywizmem polega na tym, że oświecenie uznaje
      także rolę filozofii, podczas gdy pozytywizm utożsamia tzw. Rozum z metodą nauk
      przyrodniczych a więc zawiera scjentyzm.
      Przyczyny powstania oświecenia, a zwłaszcza jego składnika, wiary w postęp nie
      są jeszcze całkowicie wyjaśnione.
      Pewną rolę odegrało jednak niewątpliwie nadużywanie autorytetu, zwłaszcza ze
      strony przedstawicieli religii, którzy zaczęli wyrokować o sprawach należących
      do dziedziny nauki, choć przedmiotem religii są sprawy pozaświatowe
      (egzystencjalne, metafizyczne itd.).
      Tym tłumaczy się po części wrogie stanowisko oświecenia wobec religii.
      • homosovieticus Re: OŚWIECENIE i zwiazane z nim ZABOBON 04.03.04, 13:04
        > Oświecenie
        > Oświecenie to ruch kulturowy mający na celu zastąpienie autorytetu
        religijnego
        > przez tzw. Rozum.
        > Istotna dla oświecenia jest wiara w KONIECZNY POSTĘP LUDZKOSCI ku światłu i
        > wszelkiemu dobru, a to dzięki wszystko wyjaśniającej nauce.
        > Łączy się z tym racjonalizm, przekonanie, że nie ma zagadnień niedostępnych
        > dla nauki, że ona sama jest dobroczynną siłę , warunkującą postęp ludzkości.
        > Oświecenie, które było podstawową wiarą inteligentów europejskich XIX wieku,
        > jest dziś uważane przez ludzi kulturalnych za zabobon , ponieważ:
        > 1-sze nic nie jest mniej pewne niż rzekomy postęp ludzkości.
        > 2-gie pewnym jest natomiast, że wiele dziedzin jest dla nauki niedostępnych.
        > 3-cie sama nauka , zamiast obiecanego postępu, przyniosła często nieszczęścia
        (
        >
        > bomba nuklearna)
        >
        > Ale ten zabobon ciągle rozpowszechniony w zacofanych masach i jest w dodatku
        > szerzony przez partie lewicowe ( dawniej komunistyczne i socjalistyczne)
        całego
        >
        > świata – pozostaje wiec niebezpiecznym zabobonem.
        >
        > Różnica między oświeceniem a pozytywizmem polega na tym, że oświecenie uznaje
        > także rolę filozofii, podczas gdy pozytywizm utożsamia tzw. Rozum z metodą
        nauk
        >
        > przyrodniczych a więc zawiera scjentyzm.
        > Przyczyny powstania oświecenia, a zwłaszcza jego składnika, wiary w postęp
        nie
        > są jeszcze całkowicie wyjaśnione.
        > Pewną rolę odegrało jednak niewątpliwie nadużywanie autorytetu, zwłaszcza ze
        > strony przedstawicieli religii, którzy zaczęli wyrokować o sprawach należących
        >
        > do dziedziny nauki, choć przedmiotem religii są sprawy pozaświatowe
        > (egzystencjalne, metafizyczne itd.).
        > Tym tłumaczy się po części wrogie stanowisko oświecenia wobec religii.
    • iza.bella.iza Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO 04.03.04, 19:30
      homosovieticus napisał:

      > WYPOWIADAM WALKĘ ZABOBONOM.
      > NAJPIERW O ZABOBONIE DOTYCZACYM DZIENNIKARZY BĘDZIE A POTEM JAK BÓG DA
      > :))

      A ja wypowiadam Ci te słowa - krytykowanie innych i odmienne spojrzenie na
      wiele spraw nie powinno sprowadź się do chamskich wypowiedzi. Lubisz balansować
      na granicy między ostrą polemiką a zwykłą bufonadą i połajankami. Dziś ta
      granię według mnie przekroczyłeś:(

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11153170&a=11169725
      • homosovieticus KOBIETA, KOBIETY, Nadmężczyźni i ZABOBONY 06.03.04, 12:33
        Wokół kobiety "kręcą" się od lat, nie tylko mężczyzni, ale i ZABOBONY.

        Jeden z nich, polega na uważaniu kobiety za człowieka niższego rodzaju, czasem
        nawet ( tak podobno jest w Koranie)za istotę pozbawioną duszy.

        Drugi zabobon, przeciwny pierwszemu, uważa kobietę po prostu za mężczyznę i
        chciałby ją, jak najbardziej do niego upodobnić.

        Pierwszy jest tak daleko sprzeczny z całym naszym doświadzczeniem ,że nie warto
        z nim nawet dyskutować.

        Kobieta jest obdarzona tymi samymi władzami i możliwościami co mężczyzna a
        nawet wydaje się nam,że natura osiąga swój szczyt własnie w kobiecie a
        mianowicie w matronie, tj. kobiecie po klimakterium.
        Śmiało możemy powiedzieć i to bez żadnej przesady ,że matrona jest rodzajem
        nadmężczyzny.Tak Panowie.Taki jest współczesny pogląd na tę sprawę.

        Drugi zabobon to sprowadzanie kobiety do mężczyzny.

        Kobieta jest człowiekiem, ale nie jest mężczyzną - stanowi "drugą stronę"
        człowieczeństwa.
        Jej rola w życiu jest inna niż rola mężczyzny.Stąd domaganie się żeby kobieta
        pełniła w życiu te same funkcje co mężczyzna jest zabobonem ( burza będzie).
        Z natury swojej ( budowa ciała) kobieta jest przyporządkowana dzieciom, które
        są jej pierwszym i podstawowym powołaniem.Mniemanie ,że młoda kobieta powinna
        sie zajm0owac sprawami które z natury rzeczylezą poza jej głównym zadaniem jest
        wiec zabobonem
        Społeczeństwa , które zmuszają kobiety np. do stałej pracy zarobkowejpoza domem
        są prawdopodobnie skazane na zagładę.
        Ale sytuacja matrony jest zupełnie odmienna .Wydaje się, że jasne odróżnienie
        zadań młodej i starszej kobiety jest warunkiem przezwyciężenia tego zabobonu.
      • Gość: Akrobata Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 04:49
        iza.bella.iza napisała:

        > homosovieticus napisał:
        >
        > > WYPOWIADAM WALKĘ ZABOBONOM.
        > > NAJPIERW O ZABOBONIE DOTYCZACYM DZIENNIKARZY BĘDZIE A POTEM JAK BÓG DA
        > > :))
        >
        > A ja wypowiadam Ci te słowa - krytykowanie innych i odmienne spojrzenie na
        > wiele spraw nie powinno sprowadź się do chamskich wypowiedzi. Lubisz
        balansować
        >
        > na granicy między ostrą polemiką a zwykłą bufonadą i połajankami. Dziś ta
        > granię według mnie przekroczyłeś:(
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11153170&a=11169725



    • homosovieticus Jak rozumiem slowo ZABOBON i dlaczego tak 05.03.04, 06:18
      Wyrażenie „zabobon” ma jakby posmak czegoś magicznego. Mówimy przecież o
      człowieku ,że jest „zabobonnym” wtedy, kiedy ten człowiek jest przekonany, że
      może coś uzyskać, przez na przykład; wypowiadanie tajemniczych słów ,
      wykonywanie tajemniczych gestów , np. spluwanie za siebie, nakłuwanie
      woskowej lalki igłą, wieszanie podkowy itd.
      Chodzi zatem zwykle o coś praktycznego, o jakiś rodzaj absurdalnej techniki
      dzięki której osiągniemy wierzymy , że osiągniemy korzyść praktyczną.
      Jeśli przejdziemy do spekulacji teoretycznych – a w takim właśnie aspekcie
      używam tego słowa w postach - to powyższe znaczenie słowa „zabobon” traci
      jakby sens, ponieważ nie posiada charakteru magicznego który zawsze ma podłoże
      praktyczne. Jeśli pomimo to zdecydowałem się na używanie tej nazwy, to
      dlatego, że oznacza ona czasem w języku polskim także teoretyczne błędy – a
      poza tym dlatego , że jest mocniejsza i uwypukla pożądaną krytyczną postawę,
      wobec głupstw w ogóle, nawet teoretycznych ,i dlatego nazywam je zabobonami.
      Możemy wyróżnić dwa rodzaje zabobonów. Względne i bezwzględne itd.
    • homosovieticus KOBIETA, KOBIETY, Nadmężczyźni i ZABOBONY 06.03.04, 12:49
      Wokół kobiety "kręcą" się od lat, nie tylko mężczyzni, ale i ZABOBONY.

      Jeden z nich, polega na uważaniu kobiety za człowieka niższego rodzaju, czasem
      nawet ( tak podobno jest w Koranie)za istotę pozbawioną duszy.

      Drugi zabobon, przeciwny pierwszemu, uważa kobietę po prostu za mężczyznę i
      chciałby ją, jak najbardziej do niego upodobnić.

      Pierwszy jest tak daleko sprzeczny z całym naszym doświadzczeniem ,że nie warto
      z nim nawet dyskutować.

      Kobieta jest obdarzona tymi samymi władzami i możliwościami co mężczyzna a
      nawet wydaje się nam,że natura osiąga swój szczyt własnie w kobiecie a
      mianowicie w matronie, tj. kobiecie po klimakterium.
      Śmiało możemy powiedzieć i to bez żadnej przesady ,że matrona jest rodzajem
      nadmężczyzny.Tak Panowie.Taki jest współczesny pogląd na tę sprawę.

      Drugi zabobon to sprowadzanie kobiety do mężczyzny.

      Kobieta jest człowiekiem, ale nie jest mężczyzną - stanowi "drugą stronę"
      człowieczeństwa.
      Jej rola w życiu jest inna niż rola mężczyzny.Stąd domaganie się żeby kobieta
      pełniła w życiu te same funkcje co mężczyzna jest zabobonem ( burza będzie).
      Z natury swojej ( budowa ciała) kobieta jest przyporządkowana dzieciom, które
      są jej pierwszym i podstawowym powołaniem.Mniemanie ,że młoda kobieta powinna
      sie zajm0owac sprawami które z natury rzeczylezą poza jej głównym zadaniem jest
      wiec zabobonem
      Społeczeństwa , które zmuszają kobiety np. do stałej pracy zarobkowejpoza domem
      są prawdopodobnie skazane na zagładę.
      Ale sytuacja matrony jest zupełnie odmienna .Wydaje się, że jasne odróżnienie
      zadań młodej i starszej kobiety jest warunkiem przezwyciężenia tego zabo
      • Gość: Marian Re: KOBIETA, KOBIETY, Nadmężczyźni i ZABOBONY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 22:21
        uważacie że bzdety?
        • homosovieticus Zabobony o KOBIETACH 07.03.04, 13:13
          Wokół kobiety "kręcą" się od lat, nie tylko mężczyzni, ale i ZABOBONY.

          Jeden z nich, polega na uważaniu kobiety za człowieka niższego rodzaju, czasem
          nawet ( tak podobno jest w Koranie)za istotę pozbawioną duszy.

          Drugi zabobon, przeciwny pierwszemu, uważa kobietę po prostu za mężczyznę i
          chciałby ją, jak najbardziej do niego upodobnić.

          Pierwszy jest tak daleko sprzeczny z całym naszym doświadzczeniem ,że nie warto
          z nim nawet dyskutować.

          Kobieta jest obdarzona tymi samymi władzami i możliwościami co mężczyzna a
          nawet wydaje się nam,że natura osiąga swój szczyt własnie w kobiecie a
          mianowicie w matronie, tj. kobiecie po klimakterium.
          Śmiało możemy powiedzieć i to bez żadnej przesady ,że matrona jest rodzajem
          nadmężczyzny.Tak Panowie.Taki jest współczesny pogląd na tę sprawę.

          Drugi zabobon to sprowadzanie kobiety do mężczyzny.

          Kobieta jest człowiekiem, ale nie jest mężczyzną - stanowi "drugą stronę"
          człowieczeństwa.
          Jej rola w życiu jest inna niż rola mężczyzny.Stąd domaganie się żeby kobieta
          pełniła w życiu te same funkcje co mężczyzna jest zabobonem ( burza będzie).
          Z natury swojej ( budowa ciała) kobieta jest przyporządkowana dzieciom, które
          są jej pierwszym i podstawowym powołaniem.Mniemanie ,że młoda kobieta powinna
          sie zajm0owac sprawami które z natury rzeczylezą poza jej głównym zadaniem jest
          wiec zabobonem
          Społeczeństwa , które zmuszają kobiety np. do stałej pracy zarobkowejpoza domem
          są prawdopodobnie skazane na zagładę.
          Ale sytuacja matrony jest zupełnie odmienna .Wydaje się, że jasne odróżnienie
          zadań młodej i starszej kobiety jest warunkiem przezwyciężenia tego zabo

    • homosovieticus I N T E L E K T U A LI S T A 12.03.04, 08:10
      Intelektualista to człowiek, który :

      1-posiada pewne wykształcenie akademickie albo podobnego akademickiego.
      2- nie ma nic wspólnego z życiem gospodarczym a szczególności nie jest
      robotnikiem.
      3- zabiera publicznie głosi chce uchodzić za za autorytet w sprawach
      moralności, polityki, filozofii, światopoglądu.
      Robotnik nie jest wiec intelektualistą nawet gdyby był geniuszem, podobnie
      kupiec albo profesor uniwersytetu, jak długo trzyma się swojej specjalności.
      Każdy z nich może jednak zostać zaliczony do grupy intelektualistów , jeśli
      tylko zacznie się wypowiadać na tematy podane wyżej.
      Intelektualistami są najczęściej dziennikarze, literaci, artyści, ale
      znajdujemy także wśród nich profesorów uniwersytetów ,tych mianowicie, którzy
      podpisują zbiorowe listy, manifesty społeczno- polityczne i moralne. Zabobon
      dotyczący intelektualisty – chodzi o bardzo duży zabobon- polega na mniemaniu,
      że intelektualiście przysługuje jako takiemu autorytet w dziedzinie ETYKI,
      POLITYKII POGLADU NA ŚWIAT. Wskutek rozpowszechnienia tego zabobonu
      intelektualiści odegrali i nadal odgrywają nieraz rozstrzygającą rolę w życiu
      społeczeństw.
      To oni między innymi kierowali wieloma rewolucjami, które – wbrew panującym
      przesądom – były niemal zawsze dziełem nie mas ludowych , ale intelektualistów.
      Że to jest zabobon, nie trzeba udowadniać, ponieważ wierzenie w autorytet
      intelektualisty, jak na niczym nie oparte.
      Tak np. profesor, wykładający geologię lub socjologię, nie jest w dziedzinie
      energii atomowej lub polityki żadnym autorytetem, podpisując razem z
      kolegami wyspecjalizowanymi np. w hodowli ryb względnie w rachunku
      prawdopodobieństwa deklaracje dotyczące tej energii lub polityki, popełnia
      jaskrawe nadużycie autorytetu, tym gorsze ,że wywołuje wrażenie jakby
      sama „nauka” głos zabierała i wypowiadała się na ten temat..
      Jedną z przyczyn powstania tego zabobonu jest brak zaufania we własny zdrowy
      rozsądek ( często bardzo widoczny w wielu dysputach forumowych) ,
      • homosovieticus Re: mądry tu czasem też zajrzy ! tępiąć zbobony 14.03.04, 01:27
        www.omp.org.pl/konf_nowa.html
        • rolotomasi Re:mądry tu czasem też zajrzy-i nic nowego nie ma! 14.03.04, 01:47
          Zajrzyj także trochę głębiej, do środka, chociaż jeszcze nie źródła>>
          www.omp.org.pl/teologia_polityczna.htm
          Dawniej nazywało się to>Filozofia Marksistowska, teraz podobnie>>Chrześcijańska
          czyli Mono-Świat w Oczach o.Maryjana.
          • Gość: Marian Re:mądry tu czasem też zajrzy IP: *.gdynia.mm.pl 15.03.04, 20:52
            rolotomasi napisał:

            > Zajrzyj także trochę głębiej, do środka, chociaż jeszcze nie źródła>>
            > www.omp.org.pl/teologia_polityczna.htm
            > Dawniej nazywało się to>Filozofia Marksistowska, teraz podobnie>>Chrze
            > ścijańska
            > czyli Mono-Świat w Oczach o.Maryjana.
            nie myslałem o Tobie Rolo ale bedę pamietał i coś dla Ciebie przygotuję
          • homosovieticus Remądry tu czasem też zajrzy,co tu robicie kowalu? 24.03.04, 02:12
            rolotomasi napisał:

            > Zajrzyj także trochę głębiej, do środka, chociaż jeszcze nie źródła>>
            > www.omp.org.pl/teologia_polityczna.htm
            > Dawniej nazywało się to>Filozofia Marksistowska, teraz podobnie>>Chrze
            > ścijańska
            > czyli Mono-Świat w Oczach o.Maryjana.
    • homosovieticus KOLEKTYWIZM- zabobon obecny na forum KRAJ 21.03.04, 19:37
      Kolektywizm
      Wyrażenie kolektywizm znaczy z jednej strony tyle co komunizm w szerokim słowa
      znaczeniu. Z drugiej strony oznacza pogląd ogólniejszy , a mianowicie
      przyznawanie bezwzględnego pierwszeństwa zbiorowości, społeczeństwu przed
      jednostką ludzką.
      Parafrazując znane powiedzenie Mussoliniego, można kolektywizm zdefiniować
      słowami: „Wszystko w społeczeństwie, wszystko przez społeczeństwo, wszystko dla
      społeczeństwa”.
      Myślenie takie jako rozstrzygające kryterium racji na drodze poszukiwań
      optymalnych rozwiązań problemów jakie stawia przed nami życie, bardzo często
      demonstrują uczestnicy politycznych dyskusji na forum Kraj. Świadczy to moim
      zdaniem ,że w gruncie rzeczy posiadają oni umysłowość homosovieticusa,
      wytworzoną na skutek propagandy komunistycznej. Niestety sami nie zdają sobie
      sprawy z takiego stanu rzeczy.
      Kolektywizm podporządkowuje więc jednostkę całkowicie zbiorowości, jego pełnym
      wyrazem jest totalitaryzm. W rzeczy samej według konsekwentnie przemyślanego
      kolektywizmu jednostka nie ma żadnych praw.

      Teoretyczną podbudową kolektywizmu jest wierzenie, że tylko zbiorowość istnieje
      w pełni, podczas gdy poszczególnie ludzie , jednostki są tylko „momentami”.
      Wierzenie takie jest oczywistym zabobonem. Prawdą jest jego przeciwieństwo:
      jedyną ważną rzeczywistością w społeczeństwie są właśnie poszczególni ludzie,
      nie zbiorowość.
      Jeśli ona posiada także pewną rzeczywistość. To mniejszą od rzeczywistości
      jednostek ludzkich.
    • homosovieticus MŁODZIEŻ i ZABOBON Z NIĄ ZWIAZANY 22.03.04, 17:53
      Młodzież
      W połowie XX wieku rozpowszechniło się mniemanie ,że młodzi ludzie , nawet
      podrostki, są pod każdym względem lepsi, mądrzejsi itp. od ludzi dorosłych,
      podejrzewam nawet, że coś w tym rodzaju znajdujemy już w „Odzie do młodości”
      Jakkolwiek by z tym nie było , to mniemanie o bezwzględnej wyższości młodzieży
      jest na niczym nie opartym zabobonem.
      Każdy wiek ludzki ma swoje zalety i wady. Młodzi ludzie posiadają np. więcej
      dynamizmu niż starsi, ale za to dużo mniej doświadczenia, a nieraz i siły
      charakteru. Najlepszym wiekiem człowieka nie jest ani młodość, ani starość ,
      ale wiek dojrzały i tylko ludzie w dojrzałym wieku powinni zajmować kierownicze
      stanowiska. Z czego nie wynika oczywiście, by nie potrzebowali zasięgać rady i
      u młodych, i zwłaszcza u starych. Przypisywanie młodzieży wyższości pod każdym
      względem jest dziwacznym zabobonem, któremu młodzież chętnie ulega.
    • homosovieticus ETYKA ETYKA ETYKA w zabobonach 23.03.04, 11:58
      Etyką nazywamy zespół zasad postępowania ludzkiego ( zwany często mniej
      poprawnie "moralnością").
      Z etyką związanych jest kilka zabobonów.
      1) Jeden z nich polega na mniemaniu, że istnieje jakaś „ETYKA NAUKOWA” to
      znaczy, że z nauki można się dowiedzieć , jak powinniśmy postępować życiu. Jest
      to zabobon, ponieważ nauka zajmuje się tylko faktami, a więc tym co jest – a z
      tego co jest, wiec z wiedzy o faktach, nie wynika nigdy co ma być, a więc żadna
      dyrektywa, norma czy zasada postępowania.
      Co prawda, aby móc powziąć poprawną decyzję, człowiek musi znać także pewne
      fakty – ale ta wiedza sama jeszcze nie wystarcza - potrzeba ponadto przyjęcia
      zasady etycznej. Na przykład Basia dowiaduje się , że jej koleżanka Izabela
      jest chora i leży odosobniona. To jest fakt. Ale z tego faktu i z wiedzy o
      nim, nie wynika, że jeszcze ,że Basia powinna ją odwiedzić.
      Aby móc wyciągnąć taki wniosek, Basia musi znać i wyznawać zasadę moralna: ”
      chorą i odosobnioną koleżankę należy odwiedzić”. Bez tej etycznej przesłanki
      żadna decyzja nie jest możliwa. A tej przesłanki nie da się uznać z żadnej
      wiedzy o faktach .Naukowej czy nie naukowej. Wierzenie w naukową etykę jest
      więc zabobonem.
      Podgatunkiem tego zabobonu jest wiara w istnienie jakiejś etyki filozoficznej,
      Zadaniem filozofii, która jest nauką, nie jest moralizowanie (Marynacie schowaj
      Kanta) ale ANALIZOWANIE. Niemniej filozof może wykonać odnośnie do przykazań
      moralnych , trzy zadania. Może po pierwsze, zanalizować je, starać się
      zrozumieć- o co właściwie chodzi ( co bardzo często nie jest ani łatwe ani
      oczywiste, przykład z oceną postępku Pułkownika Kuklińskiego jest dobrym na to
      dowodem).Może po drugie badać, czy nie ma w owym przykazaniu sprzeczności
      wewnętrznej. Wreszcie po trzecie może zadać sobie pytanie, jaki jest jego
      stosunek do etyki uznawanej w danym kręgu kulturowym, a zwłaszcza przez ludzi
      głoszących owe moralne przykazania, ale filozof nie może przepisywać ludziom
      jak mają się zachowywać, nie powinien mówiąc inaczej moralizować.
      2) Inny zabobon, szerzący się ostatnio głownie wśród teologów to tzw. etyka
      sytuacyjna: to co mam czynić, powiada taki zabobon, zależy tylko i wyłącznie od
      sytuacji, od położenia w którym się znajduję.
      Prawdy jest w tym tyle, że sytuacja to zespół faktów ,które powinny być wzięte
      pod uwagę przy podejmowaniu decyzji- ale sama znajomość faktów nie wystarcza, z
      żadnej sytuacji nie można wywieść obowiązku ( Marynacie i Abi, pomyślcie o
      argumencie, że "zdrada zawsze jest zdradą i jest złem") o ile się nie przyjmie
      zarazem jakiejś dyrektywy, zasady etycznej.
      Zabobon ten jest w zasadzie tylko postacią poprzednio wymienionego, ale różni
      się od niego naciskiem, jaki kładzie na względność zasad postępowania, jest
      wiec równocześnie jedną z postaci relatywizmu etycznego.
    • homosovieticus Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO 31.03.04, 14:44
      Prawda to!
    • homosovieticus 14 -ście PRZYKAZAŃ dla LEWICY 31.03.04, 15:38
      14 PRZYKAZAŃ RELIGIJNEJ LEWICY

      (napisanych przez Rusha Limbaugh)

      1. Nie będziesz miał cudzych bogów przed sobą. Ostatecznie tylko poczucie
      twojej własnej wartości się liczy. Jeśli ty nie będziesz siebie uwielbiał, to
      kto?

      2. Nie będziesz czynił sobie żadnych bożków z substancji, które nie mogą być
      odzyskane.

      3. Nie będziesz brał imienia lewaków do nagany, włączając w to feministki,
      mniejszości rasowe i każdego, kto myśli, że jest ofiarą Ameryki [zachodniej
      cywilizacji - przyp. tł.].

      4. Pamiętaj, abyś święcił dzień sprawy Roe przeciw Wade i zeznań Anity Hill
      przed senacką komisją sprawiedliwości. [Sprawa Roe przeciw Wade dała początek
      legalizacji aborcji w USA. Anita Hill jest radykalną przywódczynią feministek,
      która była kiedyś zatrudniona w biurze Clarence’a Thomasa - pierwszego
      czarnoskórego przewodniczącego Sądu Najwyższego USA, asygnowanego do tej
      funkcji przez R. Reagana. Po nominacji Thomasa - po 10 latach - Anita
      Hill „przypomniała” sobie nagle, że była przez niego „seksualnie molestowana”.]

      5. Czcij matkę swoją. Jeżeli przeżywa jakiekolwiek problemy, to jest to winą
      twego ojca.

      6. Nie zabijaj - z następującymi wyjątkami: życia do 3 miesiąca ciąży oraz
      optujących za samobójstwem z medyczną asystą [eutanazją].

      7. Nie cudzołóż. Chyba że ubiegasz się o wysoki urząd. Używaj koniecznie
      kondomu, bo nic innego ci w tym nie pomoże.

      8. Nie kradnij. Chyba że jesteś poszkodowany lub wytrącony z równowagi wyrokiem
      sądu.

      9. Nie mów fałszywego świadectwa. Chyba że omawiasz historię lat 80-tych,
      prowadzisz kampanię wyborczą lub stać cię na dobrego adwokata na wypadek,
      gdybyś został zdemaskowany.

      10. Nie pożądaj. Chyba że jesteś ofiarą molestowania seksualnego lub
      instytucjonalnego rasizmu lub też jesteś ciągle rozzłoszczony na cięcia
      podatkowe z czasów prezydentury Reagana.

      11. Zawsze ukrywaj prawdę o sobie.

      12. Nigdy nie przyznawaj się, kim lub czym naprawdę jesteś, gdy kandydujesz do
      urzędu.

      13. Zawsze obciążaj kogoś innego za to, co ty zrobiłeś, nawet gdybyś miał
      oskarżyć całe społeczeństwo.

      14. Przeciwstawiaj się każdej karze - za wyjątkiem sytuacji, gdy konserwatywni
      republikanie lub religijna prawica gani ciebie.

      tł. mg&mw

    • homosovieticus To trzeba wiedzieć, bo wybitnym Polakiem był 04.04.04, 16:05
      Jacek Bartyzel




      BOCHEŃSKI Józef Maria (O. Innocenty Maria Bocheński OP), ur. 30 VIII 1902 w
      Czuszowie (Krakowskie), zm. 8 II 1995 we Fryburgu (Szwajcaria), światowej sławy
      logik, filozof, sowietolog i publicysta. Pochodził z rodziny ziemiańskiej herbu
      Rawicz; był najstarszym bratem publicystów: Aleksandra i Adolfa. Po ukończeniu
      gimnazjum we Lwowie (1920) walczył ochotniczo w VIII pułku ułanów z
      bolszewikami; następnie rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jana
      Kazimierza, lecz w 1922 przeniósł się na ekonomię do Poznania, gdzie słuchał m.
      in. F. Znanieckiego i Cz. Znamierowskiego. Podczas studiów był związany z
      ugrupowaniami monarchistycznymi; rwał się także do walki z rokoszem J.
      Piłsudskiego w obronie legalnego rządu (1926). W tym samym roku, za namową o.
      Jacka Woronieckiego OP, wstąpił do seminarium duchownego, a następnie (1927) do
      nowicjatu Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika, mimo iż wówczas uważał się
      jeszcze za agnostyka; święcenia kapłańskie otrzymał w 1932 roku. W 1932 i 1934
      brał udział w Międzynarodowych Kongresach Tomistycznych. Doktorat z filozofii
      uzyskał we Fryburgu Szwajcarskim w 1931, a z teologii (w rzymskim Collegium
      Angelicum) - w 1934 roku. Odtąd, do 1940 roku - z przerwą w 1938 na prywatną
      docenturę w Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie habilitował się (Z historii
      logiki zdań modalnych) - wykładał logikę (Elementa logicae graecae, 1937) w
      Angelicum. Z Rzymu nadsyłał korespondencje do lwowskiej "Gazety Kościelnej", a
      na łamach tygodnika "Prosto z Mostu" zainicjował dyskusję na temat stosunku
      katolicyzmu do nacjonalizmu. Na początku 1939 roku rozpoczął (wraz z A.
      Gmurowskim) wydawanie kwartalnika "Polski Przegląd Tomistyczny".

      W czasie II wojny światowej był kapelanem Wojska Polskiego: w kampanii
      wrześniowej w 80 pułku piechoty z grupy "Polesie" gen. F. Kleeberga (brał
      udział w bitwie pod Kockiem), a następnie w II Korpusie we Włoszech, m. in. pod
      Monte Cassino.

      Po wojnie wrócił do Fryburga, gdzie otrzymał katedrę historii filozofii XX
      wieku; nadto, w latach 1950-52 pełnił funkcję dziekana wydziału filozoficznego,
      a w latach 1964-66 - godność rektora Uniwersytetu Fryburskiego. Założył również
      Instytut Europy Wschodniej, czasopismo "Studies in Soviet Thought" i wydawał
      serię Sovietica. Przez dwa lata (1961-62) był dyrektorem Ost-Kolleg w Kolonii;
      prócz tego wykładowcą wielu uniwersytetów europejskich, amerykańskich i
      afrykańskich, prezesem Światowego Związku Towarzystw Logiki i Metodologii Nauk,
      a od 1994 roku członkiem Polskiej Akademii Nauk. Jego dzieła filozoficzne i
      logiczne (La logique de Théophraste, 1947; Précis de logique mathématique,
      1948; Ancient Formal Logic, 1951; Formale Logic, 1956) tłumaczono nawet na
      flamandzki i japoński. Otrzymał doktoraty honoris causa od Uniwersytetu Notre
      Dame w USA (1966), z Buenos Aires (1977) i Mediolanu (1981), oraz od ATK i UJ.
      Był doradcą w sprawach sowieckich pięciu rządów: RFN (za K. Adenauera), RPA,
      USA, Argentyny i Szwajcarii. Miał duży wpływ na podjęcie przez rząd niemiecki
      decyzji o zakazie działalności partii komunistycznej (1956). Założyciel i
      pierwszy rektor Polskiej Misji Katolickiej w Szwajcarii. Znany z niespożytej
      energii i niekonwencjonalnych form zachowania, już mając prawie 70 lat uzyskał
      licencję pilota. Bezkompromisowo ganił intelektualistów kolaborujących z
      komunizmem (nazywał ich "zgniłkami"), a po 1989 roku domagał się nie tylko
      konsekwentnej dekomunizacji, ale również eliminacji z życia
      politycznego "lizusów, ludzi bez charakteru, bez kręgosłupa". Pod koniec życia
      ogłosił Wspomnienia (Kr 1993), a także "prowokacyjny" i "wielce różniący się"
      (jak sam przyznawał) "od tradycyjnej moralności i od chrześcijańskiej
      bogobojności" Podręcznik mądrości tego świata (Kr 1992, 1994[4]), z pierwszym i
      naczelnym przykazaniem: "Postępuj tak, abyś długo żył i dobrze ci się
      powodziło".

      Stanowisko filozoficzne o. B. uległo, w ciągu ponad pół wieku uprawiania
      filozofii, tak zasadniczej przemianie, że sam autor pod koniec życia (zwłaszcza
      przy okazji wznowień swoich poprzednich dzieł) czuł się zmuszony do
      ustawicznego podkreślania odmienności swoich aktualnych przekonań. W pierwszej
      fazie filozofowania, trwającej do początku lat 50., był zdeklarowanym tomistą,
      który wyjaśniał (ABC tomizmu. Londyn 1950), rozwijał w konfrontacji z
      nowożytnymi kierunkami teoriopoznawczymi (Europäische Philosophie der
      Gegenwart. Freiburg im Breisgau 1947; przekł. pol.: Zarys historii filozofii.
      Kr 1993), a wreszcie starał się aplikować myśl św. Tomasza do współczesnych
      zagadnień etycznych (Szkice etyczne. Londyn 1953) i społecznych (Założenia
      etyki wojskowej; Teoria prawości żołnierskiej; Teoria męstwa [1939] zebrane pod
      tytułem: Katastrofa pacyfizmu. W 1989 /II obieg/). W drugim okresie, zachowując
      wprawdzie szacunek dla dokonań metafizyki Tomaszowej, uznał, że uprawianie
      filozofii syntetycznej, tj. budowanie systemu obejmującego wszystkie działy
      filozofii, przekracza już możliwości filozofa (chyba że nie znanego jeszcze
      geniusza), ponieważ nawet wybitny umysł nie jest w stanie ogarnąć wszystkich
      danych dostarczanych przez nauki szczegółowe, a bez tego nie ma filozofii
      rzetelnie naukowej; jego zdaniem, filozofia syntetyczna nie mogłaby być obecnie
      nawet zwykłą syntezą wyników tych nauk, a cóż dopiero nadbudowaną na nich
      ontologią, epistemologią, antropologią etc. Skoro zaś filozofia syntetyczna się
      przeżyła, to "jesteśmy zmuszeni filozofować 'analitycznie', to jest zaniechać
      próby kształtowania ogólnego obrazu rzeczywistości i ograniczać się do rozbioru
      szczegółów. (...) Dla nas, u końca XX wieku, trzy rzeczy są jaśniejsze niż
      dawniej: wymogi logiki formalnej, granice racjonalności i rozmiar wiedzy. Summy
      nikt z nas już nie napisze" (Ku filozoficznemu myśleniu. Wprowadzenie do
      podstawowych pojęć filozoficznych. Przeł. B. Białecki. Warszawa 1986 /Tytuł
      oryginału: Wege zum philosophischen Denken. Einführung in die Grundbegriffe.
      Freiburg im Breisgau 1959/). Każda, rzeczywiście naukowa filozofia współczesna
      (Die zeitgenössichen Denkmethoden. Bern 1954; przekł. pol.: Współczesne metody
      myślenia. Pz 1993) musi zatem być, według B., filozofią analityczną, tzn.
      zajmować się wycinkowym badaniem zagadnień poznawczych, aksjologicznych,
      antropologicznych i lingwistycznych, a o wartości jej wyników rozstrzyga
      znajomość i poprawne stosowanie osiągnięć współczesnej logiki (The Logic of
      Religion. NY 1965; przekł. pol.: Logika religii. W 1990; Logika i filozofia.
      Wybór pism. W 1993). Przekonanie o złożoności świata, które skłania do postawy
      analitycznej, w żadnym razie nie implikuje jednak teoriopoznawczego
      sceptycyzmu, który nawet w nie radykalnej wersji jest "dziwacznym
      nieporozumieniem"; przeczyć na przykład zasadzie niesprzeczności, znaczy
      popadać w bełkot. Jako analityk uważał się B. właśnie za
      racjonalistę, "przypisanego do przedmiotu" obiektywistę, a także platonika,
      który wierzy, że bytu realnego nie można wytłumaczyć bez odwołania się do bytu
      idealnego. Nie ma także, jego zdaniem, żadnej sprzeczności pomiędzy
      racjonalizmem a wiarą w Boga; co więcej, człowiek wierzący powinien być
      racjonalistą, a prawdziwy racjonalista to człowiek wierzący.

      Zaufanie B. do zdrowego rozsądku pozwala mu także śmiało wskazywać
      (rozpowszechnione głównie pośród i przez intelektualistów) liczne "zabobony",
      czyli wierzenia będące "oczywiście w wysokim stopniu fałszywe, a mimo to
      uważane za na pewno prawdziwe" (Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik
      zabobonów. P 1987). Trzeba atoli odróżnić takie twierdzenia, które zabobonami
      są z samej swojej istoty, zawsze i wszędzie (jak numerologia czy astrologia,
      ale również, na przykład, pozytywizm), od takich, które stają się zabobonami w
      pewnym ujęciu, albo ujęciach i to przeciwstawnych (przykładowo, zabobonem jest
      zarówno ubóstwienie państwa, jak i przeczący konieczno
    • homosovieticus A N T Y S E M I T Y Z M zabobon na czasie 09.04.04, 17:22
      Antysemityzm

      Przebojem minionej wiosny, w kategorii "Programy nauczania", było dzieło panów
      R. Szuchty i P. Trojańskiego - "Holocaust. Program nauczania o historii i
      zagładzie Żydów". Znalazłem w nim sporo zadziwiających stwierdzeń; najciekawszy
      wydał mi się passus o rozmiarach hitlerowskiego ludobójstwa. Autorzy,
      uwypuklając śmierć "około 6 milionów"Żydów, napisali bowiem: "Oprócz Żydów
      eksterminacji poddano także ponad sto tysięcy Romów. Kolejnymi ofiarami
      hitlerowskiego ludobójstwa byli Polacy, radzieccy jeńcy wojenni i tysiące
      innych ludzi(...)".

      Nie wiem, czy Czcigodni Autorzy nie radzą sobie z polszczyzną, czy też
      zdradzają może ambicję napisania zupełnie nowej wersji dziejów, dość, że każdy
      czytelnik zrozumie ich wywód następująco: polskich (oraz radzieckich i innych)
      ofiar niemieckich rzezi musiało być mniej niż sto tysięcy! Miałem do
      tego "Programu" więcej zastrzeżeń - przemilczenia spraw niewygodnych dla strony
      żydowskiej, zatrącające z lekka rasizmem stwierdzenia o "wyjątkowości"zbrodni
      popełnianych na Żydach, podsuwanie uczniom (poprzez odpowiednio sformułowane
      pytania) "jedynie słusznych"odpowiedzi, itd.

      Nie dziwiłem się wcale, gdy media wysławiały ów "Program" z uporem godnym
      lepszej sprawy. Poczułem jednak wstyd, słysząc słowa aprobaty dla tego dzieła
      ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej, które dopuściło
      holocaustowy "Program" do użytku szkolnego (by nauczyciele, a przynajmniej ci -
      po staremu - "zdyscyplinowani", wkładali jego treści do dziecięcych głów).

      * * *

      Już podczas tegorocznych egzaminów dojrzałości, gdzieniegdzie, padały pytania w
      rodzaju: "Wskaż przykłady antysemityzmu w dziełach literatury polskiej". Na
      wszelki wypadek, na użytek przyszłych maturzystów, przypomnę garść słynnych
      Polaków, którym zarzucano, z różnych powodów, zbrodnię antysemityzmu (co wcale
      nie znaczy, że owej zbrodni byli winni). Z uwagi na tzw. "międzyprzedmiotową
      ścieżkę edukacyjną" nie ograniczę się do samych tylko twórców literatury
      (autorzy wspomnianego na wstępie "Programu nauczania" postulują wszak
      przekazywanie wiedzy o holokauście na lekcjach: historii, języka polskiego,
      religii, etyki, wiedzy o społeczeństwie, edukacji filozoficznej, edukacji
      regionalnej, edukacji europejskiej, kultury polskiej na tle tradycji
      śródziemnomorskiej oraz na godzinach z wychowawcą....).

      * * *

      Młody Polak, który zada sobie trud przewertowania opracowań i gazet z ostatnich
      kilkudziesięciu lat, odkryje (z uzasadnionym zdziwieniem), że o antyżydowskie
      fobie posądzano najwybitniejszych naszych twórców, luminarzy kultury i nauki.
      Ambitny, "politycznie poprawny"maturzysta, z pewnością nie omieszka
      zadenuncjować, jako krwiożerczego antysemitę, samego Adama Mickiewicza;
      wprawdzie w epopei "Pan Tadeusz"cymbalista Jankiel to "Żyd, ale Polak dobry",
      jednak już Zosia krzyczy "jak dziecko od Żydów kłute igiełkami". Motyw
      rytualnych mordów żydowskich pojawia się też w "Nie - Boskiej komedii"Zygmunta
      Krasińskiego. Henryk Rzewuski w "Listopadzie"i Józef Ignacy Kraszewski w "Parze
      czerwonej"z entuzjazmem opisali wieszanie Żydów, rosyjskich szpiegów.
      Antysemityzmu dopatrywano się w dziełach Cypriana Kamila Norwida i Bolesława
      Prusa, Stefana Żeromskiego i Władysława Reymonta. Rzekomą niechęć do
      starozakonnych u Marii Rodziewiczówny (w powieściach "Czarny bóg"i "Straszny
      dziadunio") zdemaskował nie byle kto, bo sam Czesław Miłosz. Aleksander
      Świętochowski protestował wprawdzie przeciw pogromom Izraelitów w Rosji w 1905
      roku, a Zofia Kossak-Szczucka za okupacji pomagała niedoszłym ofiarom
      holocaustu - ale obojgu niewiele to pomogło; "oświeceni"i tak zaliczyli ich do
      żydożerców. Oberwało się też Marii Dąbrowskiej i Stefanowi Kisielewskiemu.

      * * *

      Cofając się nieco w czasie, pośród rzekomych rasistów z Lechistanu odkryjemy
      następujące nazwiska: Paweł Włodkowic, Jan Ostroróg, Piotr Skarga, Mikołaj Rej,
      Stanisław Konarski, Hugon Kołłątaj, Stanisław Staszic, Julian Ursyn Niemcewicz,
      Maurycy Mochnacki... Zwraca tu uwagę silna reprezentacja duchowieństwa Kościoła
      rzymskokatolickiego. Dorzućmy więc zaraz do tego towarzystwa, szkalowane za
      rzekomy antysemityzm następujące osoby: prymas August Hlond, prymas Stefan
      Wyszyński, prymas Józef Glemp oraz sampapież Jan Paweł II, a także
      świętyMaksymilian Maria Kolbe.

      (Maturzysta o postępowych, europejskich poglądach, przypomni tu z aprobatą
      wizytę prymasa Glempa w Nowym Jorku, gdzie "starsi bracia"przywitali polskiego
      interrexa hasłami w rodzaju - cytuję za "Gazetą Wyborczą" - "Ty hitlerowski
      katolicki skurwysynu!". Maturzysta o mniejszym współczynniku tolerancji zapyta
      pewnie - naiwny! - dlaczego to panowie Kwaśniewski, Geremek, Bartoszewski oraz
      im podobni, nie zażądali wtedy, w imieniu Polaków, publicznych przeprosin...?)

      * * *

      Żydożerstwo imputowano również polskim wodzom i politykom. Byli wśród nich
      Stefan Czarniecki, Roman Dmowski, Józef Piłsudski, Ignacy Paderewski, Władysław
      Sikorski, Władysław Anders, Stefan "Grot"Rowecki, Tadeusz "Bor"Komorowski...

      * * *

      Gorliwy maturzysta błyśnie erudycją, przypominając też sławnych,
      mniemanych "antysemitów"z zagranicy: Bułhakow, Chaucer, Chesterton, Cyceron,
      Czechow, Dafoe, Degas, Dickens, Diderot, Disney, Dostojewski, Dreiser, Edison,
      Elliot, Erazm z Rotterdamu, de Gaulle, Gide, Goethe, Gogol, Haider, Hegel,
      Herder, Holbach, Horacy, Juvenalis, Kant, Kwintylian, Lippman, Liszt, Napoleon
      I Bonaparte, Pasternak, Patton, Pius IX, Pius XII, Popper, Pruodhon, Puszkin,
      Renoir, Schoppenhauer, Seneka, Shaw, Sołżenicyn, Strabon, Szekspir, Tacyt,
      Thackeraay, Tołstoj, Toynbee, Turgieniew, Wagner, Waldheim, Wells, Wolter...
      Tak, to nie żart, wszystkie wymienione osoby otrzymały kiedyś, zaocznie,
      ksywkę "antysemity"...

      * * *

      Uczeń obdarzony zamiłowaniem do ryzyka, zdemaskuje jeszcze "antysemitów"...
      żydowskiego pochodzenia - Hannę Arendt (za "Eichmanna w Jerozolimie"),
      Antoniego Słonimskiego (za "nadwrażliwość Żydów"), Juliana Tuwima (za "srulków
      bankowych"), Mariana Hemara (za kpiny ze Słonimskiego, że się "obrzezał na
      komunizm").

      Nie wydaje mi się jednak, aby programy szkolne wymagały pamięci o prawdziwych
      żydożercach: Marcinie Lutrze (wszak zasłużony destruktor Kościoła), Karolu
      Marksie (połowa polskojęzycznych elit politycznych modliła się do niego...),
      Henry’m Fordzie (należał do masonerii, zatem to "humanista"niejako z
      definicji...), Giordanie Brunie (bo ośmieszyłoby to Czesława Miłosza, który w
      wierszu "Campo di Fiori"porównał kaźń Bruna do ... zagłady warszawskiego
      getta!)...

      * * *

      Zakończę tym, od czego winieniem był zacząć - definicją zagadnienia. Jeszcze
      bowiem jakiś nierozgarnięty uczeń pocznie wyszukiwać w literaturze przykładów
      niechęci wobec Arabów (stanowiących wszak ogromną większość Semitów).
      Niezrównany ojciec Józef Maria Bocheński charakteryzuje ZABOBON ANTYSEMITYZMU
      aż na trzy sposoby:

      "(...) Polega on na demonizacji Żydów i przypisywaniu im wszelkiego zła.
      Zwolennicy antysemityzmu zwykli także twierdzić, że Żydzi rządzą światem, że
      mają jakąś centralę, dążą do opanowania świata, do zniszczenia naszej
      cywilizacji, itd. Zdarza się też, że przypisuje się im najzupełniej gołosłownie
      rozmaite zbrodnie. (...)

      Obok tego zasadniczego zabobonu wypada wymienić inny, polegający na uważaniu
      antysemityzmu za coś znacznie gorszego, bardziej zbrodniczego od wrogości
      względem innych grup narodowych. (...)

      Wreszcie zabobonem jest mniemanie, że nie wolno Żydów mniej lubić niż innych
      (...) Każdy ma w rzeczy samej prawo lubić, albo nie lubić kogokolwiek, pod
      warunkiem, by nie gwałcił prawa (...) Każdy ma też nie tylko prawo, ale i
      obowiązek bardziej lubić sobie bliskich niż obcych, a więc np. Polaków niż
      Francuzów albo Żydów. Kto nazywa ludzi tak czujących antysemitami, popada w
      zabobon". [ J. Bocheński - Sto zabobonów, Kraków 1992, s. 21-23. ]

      Czy należy się
      • Gość: homo Re: A N T Y S E M I T Y Z M zabobon na cza IP: *.gdynia.mm.pl 12.04.04, 00:20
        up
    • Gość: Kagan Re: NIE ULEGAJMY ZABOBONOM BO WSTYD TO IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:22
      Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga), to
      pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd.
      Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
      na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej) i "oficjalnej"
      (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec kazdy naukowiec,
      ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan...
      • homosovieticus Sprobój to przeczytac Kaganie a lepiej dojrzysz na 12.04.04, 12:50
        czym polegaja róznice pomiędzy nauka i wiarą. Różnice a nie przeciwieństwa.
        Podonie jak w sporcie można można jednoczesnie uprawiać różne dyscypliny tak i
        w życiu można być wierzącym naukowcem. I takich była ogromna wiekszość.Wiara
        jest kategorią personalityczną bo w katolicyźmie np. łaska Boska jest
        niezbędnym składnikiem WIARY obok wiedzy i woli.

        Tak gdzieś już pisałem!

        Dlaczego się idiotycznie spieramy w rzeczach ważnych dla człowieka? Bo dobrze
        nie rozumiemy jeden drugiego. A dlaczego się tak dzieje ? Mamy różne
        światopoglądy powie Marynat, boś durny bęcwał powie Abi, boś ksiądz powie Rolo,
        boś komuch krzykną inni. Boście durni ryczy homosovieticus. Kto ma i czy ma
        rację? Spróbujmy to rozsupłać.

        Zastanówmy się najpierw czym światopogląd jest a następnie czym on nie jest,
        by w ten sposób wyczerpująco go opisać.
        Światopogląd to welt-anschauung. Słowo „ schau ” oznacza z jednej strony ”
        wizje” – ukłony dla agnostyka za jego „humanistyczne wizje” – a z drugiej
        oznacza coś emocjonalnego, uczuciowego – ukłony dla Palnika, przekonanego, że
        jego światopogląd jest czysto racjonalny.
        Dlatego światopogląd ma dwie strony; ma stronę uczuciową, emocjonalną, jest
        pewnym afektywnym ustosunkowaniem się do rzeczywistości i ma stronę umysłową,
        jest pewnym poglądem, zespołem zdań.
        Tak więc możemy powiedzieć i mówimy , że istnieją pewne rzeczywistości , które
        nazywamy „światopoglądami” .Istnieją np. światopogląd nazistowski,
        światopogląd marksistowsko – leninowski, światopogląd chrześcijański itp. W
        każdym z nich są postawy uczuciowe ale i poglądy tzn. zespoły zdań.
        Najczęściej na pierwszym miejscu znajdują się właśnie te zespoły zdań czyli
        twierdzenia., że swiat jest taki a taki, a wtórnie dopiero mamy do czynienia ze
        strona emocjonalną.

        Przyjmijmy taką definicje światopoglądu;

        „Jest to zespół poglądów na podstawowe zagadnienia świata i życia ludzkiego
        wraz z uczuciową postawą zajętą w stosunku do nich przez człowieka”

        Staje się teraz jasne, dlaczego w sprawie np. płk. Kuklińskiego nie mogłem
        dojść do uzgodnienia stanowisk z Marynatem lub Abim.

        Teraz o cechach, z których wymienię trzy, odnoszące się do treści
        światopoglądu :

        - po pierwsze; KAŻDY SWIATOPOGLAD JEST ZESPOŁEM ZDAŃ PORZĄDKUJACYCH
        CAŁOŚĆ MYŚLI CZŁOWIEKA.

        Porządkuje to co człowiek wie, co przeżył, w co wierzy. Filozofia nie jest
        światopoglądem, bo jest analizą a nie syntezą, jak myślą jeszcze moi formowi
        adwersarze.

        - po drugie; KAŻDY ŚWIATOPOGLĄD ZAWIERA NORMY MORALNE, PRZYKAZANIA, NAKAZY W
        FORMIE; BĘDZIESZ CZYNIŁ TO ANIE BĘDZIESZ CZYNIŁ CZEGOS INNEGO np.jezeli
        ktoś jest chrześcijaninem to ma kochać bliźniego natomiast gdy ktoś był
        komunistą to miał kochać CCCP.

        - po trzecie; KAŻDY SWIATOPOGLAD ZAWIERA ODPOWIEDZI NA TZW. ZAGADNIENIA
        EGZYSTENCJALNE TZN. ZAGADNIENIA ZWIAZANE Z SENSEM ŻYCIA , ŻE SMIERCIĄ,
        CIERPIENIEM, MIŁOŚCIĄ.

        Pod względem formy jedna rzecz jest oczywista- każdy światopogląd jest sprawą
        wiary,( Palnicku słyszysz?, agnostyku rozumiesz? ) nie NAUKI, BOWIEM JEST
        NIEDOWODLIWY.
        Druga cecha formalna to pewność; wątpiącego światopoglądu nigdy nie było.
        Światopogląd jest zawsze bezwzględny. To jest cecha logiczna światopoglądu, bo
        ze stanowiska swego światopoglądu wszystkie inne sprawy człowiek ocenia.

        Czym światopogląd nie jest. Istnieją poglądy, które specyfikacjami
        światopoglądu. Dodają coś własnego, co nie przysługuje światopoglądom. Są co
        najmniej dwa typy takich poglądów: RELIGIA I IDEOLOGIA.
        Wniosek: każda religia jest światopoglądem i każda ideologia jest
        światopoglądem .

        Nie każdy jednak światopogląd jest religią i nie każdy jest ideologią .Dlaczego
        tak jest?
        Ponieważ każda religia zawiera coś zupełnie specyficznego , mianowicie ,
        odnoszenie się do świętości czyli ma charakter sakralny. Sakralność nie należy
        do światopoglądy jako takiego.
        Można mieć pogląd na świat, a nie być człowiekiem wierzącym, religijnym jak
        np. nasz „ fałszywy „ agnostyk , fałszywy bo zwalczający religie. 
        Z religią ma się sprawa jak z jarzyną, każdy wie co to jest a definicji podać
        nie sposób, jeden Palnick potrafił.
        Podobnie jest z ideologią, która zawiera zawsze pewien światopogląd, ale poza
        tym pewne wytłumaczenie historii, np. u komunistów , jak się ludzkość
        rozwijała, jak doszło do obecnego stanu itd.
        Ponadto kazda ideologia zawiera plan jak poprawić świat co jest obce
        światopoglądowi, jako takiemu.
        Religia nie zawiera tych dwu cech ideologii. Dzisiaj istnieje wielka groźba dla
        religii Ppróbuje się zrobić z niej ideologię.
        Otóż religia bywa ideologią i to nie jest dla niej komplement.
        Galileusz , bardzo wierzący człowiek powiedział kiedyś , że Pismo Święte uczy
        nas jak dostać się do nieba a nie jak niebo się obraca. :)

        Istnieją też dziedziny które nie są światopoglądem. Do nich należy nauka.W
        nauce przyjmuje się tylko twierdzenia sprawdzalne. Patronem naukowców jest św.
        Tomasz Apostoł, który powiedział , że jeśli nie zobaczy to nie uwierzy.
        Twierdzenia sprawdzalne to są takie, które potrafi ktoś inny zrozumieć. Są to
        tzw. twierdzenia intersubiektywne. Światopogląd jest niedowodliwy. Stad naukowy
        światopogląd nie istnieje. To jest sprzeczność jak np. „żelazne drzewo”,
        lub „kwadratowe koło”.

        Inna dziedzina dużo trudniejsza to zabobon. Ideologie są dzisiaj mniej
        rozpowszechnione niż zabobony. Na trzech dorosłych Amerykanów, jeden płaci za
        horoskopy.

        Co to jest zabobon?

        Definicja jest niezmiernie trudna .chyba ,że ktoś uzna ,że zabobonem jest to
        wszystko co jest z jego światopoglądem sprzeczne.
        Różnica między światopoglądem a zabobonem polega na tym, że światopogląd
        zawiera syntezę a zabobon jest zawsze fragmentaryczny.

        Na takich podstawach wyłożonych w wykładach ś.p. profesora M.I. Bocheńskiego,
        homosovieticus stara się opierać swoje nudne i durne wywody 
        • homosovieticus DZIENNIKARZE i fałszywe mniemanie o nich 25.04.04, 11:04
          O dziennikarzach w Polsce mówi się i pisze bardzo dużo- było nie było czwartą
          władzą podobno są w rozwiniętych demokracjach. Myślę, że nie od rzeczy będzie
          powiedzieć cos o zabobonie związanym z tym zawodem.
          Zaczynam wymądrzanie się:

          Dziennikarstwo jest zawodem ludzi wyspecjalizowanych w tak zwanych
          środkach masowego przekazu., a wiec w dziennikach, periodykach, telewizji,
          radiu, internecie no i oczywiście w pisaniu na forum Kraj.
          Jak sama nazwa wskazuje zadaniem środków przekazu jest przekazywanie
          masom informacji. Stad dziennikarze są sprawozdawcami, niczym innym.
          Są specjalistami w zbieraniu, przedstawianiu i podawaniu innym informacji. Jak
          długo pozostają w tej dziedzinie ich praca jest pożyteczna i nie można im
          niczego zarzucić.
          Ale nie od tak dawna , dziennikarze przywłaszczyli sobie inną funkcję, a
          mianowicie występują w roli nauczycieli, kaznodziei moralności.
          Pouczają bowiem bezprawnie słuchaczy lub widzów o tym co powinni myśleć i
          czynić. A , że ich poglądy są rozpowszechniane masowo, dziennikarze zajmują
          uprzywilejowane stanowisko , mają niekiedy istny monopol na pouczanie ludzi ,
          co jest dobre a co niedobre.
          Wiara ,że tak ma być , że dziennikarz ma prawo tak się zachowywać , że należy
          mu wierzyć , gdy nas poucza, jest jednym z typowych zabobonów współczesnych w
          Polsce rozpowszechnionym najbardziej wśród inteligenckich mas nie czytających
          odpowiednich książek i tzw. prostych ludzi.

          Bo jeśli chodzi o pouczanie nas, dziennikarze nie mają żadnego autorytetu. Nie
          są jako tacy, ani specjalistami w żadnej nauce, ani autorytetami moralnymi,
          ani w końcu przywódcami politycznymi.

          Są po prostu dobrymi obserwatorami-rzadziej dobrymi śledczymi,
          casus „śledczego” Adama Michnika i redakcyjnych kolegów potwierdza tą tezę – i
          umieją ładnie pisać lub mówić. Ponieważ dziennikarz zmuszony jest często
          pisać o różnych rzeczach, to pomimo tzw. specjalizacji jest z konieczności
          dyletantem.
          Uważać go za autorytet , pozwalać mu pouczać innych ludzi, jak to się obecnie
          stale czyni jest zabobonem. Wielu z nas padło i pada nadal ofiarą tego
          zabobonu uważając dziennikarza za przewodnika intelektualnego.
          Kiedy szukamy przyczyny szerzenia się tego zabobonu, wypada się przyznać, ze
          wstydem, że podobnie jak dzieciom wydaje się nam , że wszystko co drukowane
          jest prawdziwe – a zwłaszcza jeśli drukowane jest pięknymi słowami.
    • Gość: Marian Moze ktos zechce kontynuowac walke z zabobonami IP: *.gdynia.mm.pl 07.08.04, 15:41
      • Gość: Marian Moze ktos zechce kontynuowac walke z zabobonami IP: *.gdynia.mm.pl 07.08.04, 19:14
        Ponawiam apel.
    • Gość: Marian PATRIOTYZM czyli badz wierny, idz nawet na smierc IP: *.gdynia.mm.pl 10.08.04, 15:12
      Patriotyzm - postawa społeczno-polityczna oparta na zasadach miłości i
      przywiązania do ojczyzny, jedności i solidarności z własnym narodem, poczuciu
      więzi społecznej i wspólnoty kulturowej; forma ideologii narodowej postulująca
      podporządkowanie i poświęcenie dążeń osobistych sprawom narodu i ojczyzny,
      jeżeli tego wymaga ich dobro. Patriotyzm polegający na stawianiu wysoko w
      hierarchii wartości dobra własnego narodu i ojczyzny, wiąże się z uznawaniem
      innych wartości społecznych, a zwłaszcza z szacunkiem dla innych narodów i
      poszanowaniem ich suwerenności; tak rozumiany patriotyzm jest przeciwieństwem
      kosmopolityzmu i nacjonalizmu.



      Milosc ojczyzny i rodakow bynajmniej nie jest zabobonem, ale cnota godna
      pielegnowania, podobnie jak milosc rodziny itd. Ale z patriotyzmem lacza sie
      dwa wzajemnie przeciwne zabobony: jeden z nich przywiazuje do milosci ojczyzny
      zbyt duza wage i czyni z patriotyzmu nacjonalizm, a wiec chora nieprawidlowosc,
      falsz i zabobon. Drugi, przeciwny mu, takze miesza patriotyzm z nacjonalizmem,
      a nawet z rasizmem i potepia go jako taki.

      Jesli chodzi o utozsamienie patriotyzmu z nacjonalizmem, wystarczy zauwazyc, ze
      kto kocha wlasny kraj, niekoniecznie musi tym samym ubostwiac go ani pogardzac
      innymi krajami, a tym mniej ich nienawidziec. Nie musi tez wcale uwazac narodu
      za "najwyzsze dobro", tak jakby tego chcial nacjonalizm.

      Robic wiec z patriotyzmu nacjonalizm jest nieprawidlowoscia, falszem i
      zabobonem.

      Znacznie grozniejszy jest drugi rozpowszechniony dzis falsz i zabobon.
      Wielu zwlaszcza tzw. lewicowcow (wyrazenie, ktorego sens bardzo trudno
      zrozumiec) przyznaje sie do tego: kazdy, kto osmiela sie twierdzic, ze kocha
      swoj kraj bardziej niz, powiedzmy, Ekwador, Rosje czy Izrael, jest oskarzany
      o "rasizm".

      Tym bardziej kazdy, kto zmuszony jest do wyboru, daje pierwszenstwo wlasnemu
      rodakowi przed obcym, uchodzi za rasistowskiego zbrodniarza, w rodzaju
      hitlerowcow.

      Ze to jest falszem i zabobonem, ze kazdy czlowiek ma swiete prawo dbac przede
      wszystkim o ludzi sobie bliskich, a to bez zadnej nawet mysli o wyzszosci tej
      czy innej rasy, czy narodowosci, powinno byc jasne.

      Moze nastepujaca (prawdziwa) historyjka pomoze w zrozumieniu, o co chodzi.

      Jeden z przyjaciol, Jan, mial bardzo brzydka, zezujaca matke, ktora w dodatku
      byla kleptomanka i raz juz byla aresztowana za kradziez. Kiedy go ktos
      zapytal, a wiec dlaczego ty ja tak kochasz, ze stawiasz ja ponad wszystkich
      innych,
      Jan odpowiedzial: dlaczego? - bo jest moja matka!

      Mniej wiecej taki sam jest stosunek kazdego uczciwego czlowieka do swojej
      ojczyzny.

      Kto temu przeczy, jest ofiara falszu i zabobonu.

      Podlozem zabobonu jest zabobonna wiara w ludzkosc i w rownosc ludzi.


    • Gość: Marian ENCYKLOPEDYŚCI -ludzie i ich myśli IP: *.gdynia.mm.pl 08.10.04, 17:38
      ENCYKLOPEDYŚCI - grono franc. filozofów i pisarzy, współtwórców największego
      przedsięwzięcia literackiego i filozoficznego epoki Oświecenia - Wielkiej
      Encyklopedii Francuskiej (1751-1772), za pomocą której propagowano idee
      oświeceniowe.

      Do zespołu e., na którego czele stał D. Diderot, należeli (w różnych okresach)
      m.in.: J. d'Alembert, G. L. Buffon, E. B. Condillac, M. J. A. Condorcet, P. H.
      Holbach, Ch. L. Montesquieu, A. Necker, F. Quesnay, J. J. Rousseau, A. R. J.
      Turgot, Voltaire. Myśliciele ci nie tworzyli jednej szkoły filozoficznej,
      łączyły ich natomiast wspólne przekonania, stanowiące podstawę ideologii
      Oświecenia: swoiście pojęty racjonalizm i empiryzm, w ramach których
      propagowano paradygmat poznania naukowego i filozoficznego. Z filozoficznego
      punktu widzenia e. należeli do postkartezjanizmu w nurcie rozwijanym przez
      empiryków bryt. (zwł. przez J. Locke'a), natomiast idea encyklopedii jako
      narzędzia przemiany cywilizacji zaczerpnięta została z Instauratio magna F.
      Bacona. Dla nauk szczegółowych wzorem była fizyka I. Newtona, natomiast
      filozofia zorientowana była na materializm i sensualizm. Wąskie pojęcie
      racjonalności i doświadczenia pozwalało na utworzenie wizji świata jako czysto
      materialnego i pozbawionego przyczyny celowej. Bóg jawił się nie jako Stwórca
      bytu, ale jako architekt (deizm). Człowiek postrzegany był tylko w wymiarach
      cielesno-zmysłowych, bez odniesienia do substancji i ducha. Deizm prowadził do
      agnostycyzmu i ateizmu, a miejsce Boga zajął kult człowieka i natury. Oparta na
      takich podstawach ideologia oświeceniowa pozwalała e. uderzać w tradycję
      polityczną (społeczeństwo jest wynikiem umowy, a nie naturalnej potrzeby
      zrzeszania się), religijną (odrzucenie porządku nadprzyrodzonego, atak zwł. na
      chrześcijaństwo), etyczną (propagowanie hedonizmu i libertynizmu) i
      filozoficzną (odrzucenie metafizyki). Hasło praw człowieka, pozbawione
      odniesienia do ontycznej struktury ludzkiej, stało się narzędziem walki
      politycznej. W efekcie negowano nie tylko ustrój polityczny, ale całą
      cywilizację klasyczną, opartą instytucjonalnie na monarchii i Kościele
      katolickim. Pod wpływem Wielkiej Encyklopedii Francuskiej rozpoczął się proces
      sekularyzacji kultury zachodniej.

      Paradygmat poznania naukowego i filozoficznego promowany przez e. ulegał
      zmianom, natomiast trwała okazała się ideologia, zwł. w jej negatywnym
      nastawieniu do tradycyjnych wartości kultury zachodniej.

      Piotr Jaroszyński
      • yossarian18 Re: ENCYKLOPEDYŚCI -ludzie i ich myśli 10.10.04, 11:57
        To ci ludzie byli duchowymi ojcami rewolucji antyfrancuskiej:((((
        A o zabobonach ciekawą książkę napisał o. Józef Maria Bocheński.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka