homosovieticus
22.05.04, 09:12
Jednak jednostki ludzkie decydują o życiu i smierci coraz wiekszej liczby
ludzi.Globalizacja wzmocni jeszcze tą tendecję?
Gangsterzy i filantropi
George Soros, miliarder i jeden z najbardziej kontrowersyjnych biznesmenów na
świecie. Spekulant, w wyniku działalności którego pracę bądź oszczędności
całego życia straciły miliony osób. Lubi jednak prezentować się jako
filantrop, wydający krocie na budowę "społeczeństwa otwartego".
Od niedawna stał się gwiazdą mediów. Zwłaszcza we Francji, Belgii czy
Niemczech, ale także w liberalnych i sympatyzujących z lewicą stacjach i
pismach za oceanem. Dlaczego człowiek odsądzany od czci i wiary, na którego
francuski sąd wydał nawet wyrok, stał się dla byłych oskarżycieli bohaterem?
Odpowiedź jest prosta. Nie lubi Busha, nie lubi amerykańskiej polityki
zagranicznej. Podlizując się europejskiej lewicy, często podkreśla też, że
nie lubi kapitalizmu.
"Fundamentaliści ekonomii za bardzo wpadają w zachwyt nad rynkami, a w zbyt
małym stopniu interesuje ich społeczeństwo" - grzmi człowiek, który bez
mrugnięcia okiem, dzięki machlojkom na giełdzie w ciągu kilku dni ograbiał z
dorobku życia bądź wyrzucał na bruk miliony ludzi. Jest bezrefleksyjnie
cytowany w krajach, których rynki szczęśliwie uniknęły na razie jego
zainteresowania. Budzi zachwyty przeciwników kapitalizmu, choć trudniej chyba
dziś na świecie o przykład bardziej bezwzględnego gracza obracającego
miliardami.
Cisza w Białym Domu
Busha i amerykańskiej prawicy Soros nie lubi, gdyż z dojściem do władzy
obecnej ekipy Białego Domu zaczął tracić wpływy, pieniądze i szanse na
przyszłość. Spekulacyjna działalność Sorosa opierała się najczęściej na
dobrej informacji z pierwszej ręki. Nietrudno było o nią we wspieranej i
zaprzyjaźnionej z nim od lat Partii Demokratycznej. Zwłaszcza w ekipie
Clintona. Strobe Talbot, prominentny polityk ówczesnej
administracji, "zażartował" kiedyś, że każdą decyzję dotyczącą Europy
Środkowej Biały Dom podejmował, konsultując się z Niemcami, Wielką Brytania,
Francją i... Sorosem.
...........................................................................
Życie jak film
Choć jego historia jest niewątpliwie godna opisania, to do tej pory nikt
dobrze tego nie zrobił. Książki, które wydano, pozostawiają sporo do
życzenia: albo są to bezmyślne ataki na "amerykańskiego Żyda", albo pełne
miłości peany podwładnych. Także tytuł ostatniej: "Soros. Życie i czasy
mesjańskiego miliardera" wskazywać może, że pisano ją, niestety, na kolanach.
Jej autorem jest Michael T. Kaufman - redaktor Transitions, pisma należącego
właśnie do Sorosa.
Węgierski Żyd, syn pisarza tworzącego w esperanto, wyemigrował w 1947 roku do
Wielkiej Brytanii. Tu, po kilku nieudanych podejściach, ukończył London
School of Economics. W 1956 roku wyjechał do USA i dość szybko stał się
milionerem. Uogólniając, dorobił się na wykorzystywaniu luk prawnych,
giełdowej spekulacji i używaniu do celów inwestycyjnych informacji i wpływów
ze świata polityki i biznesu. Przez cały czas przejawiał jednak ambicje
polityczne i naukowe, uważając się za filozofa. Postawił na
utopię "społeczeństwa otwartego", stworzoną przez Karla Poppera. Co prawda
sam Popper przed śmiercią ze swoich wizji i pomysłów się wycofał. Soros
poczuł się zobowiązany tę misję kontynuować. Dziś zajmuje się tym Fundacja
Otwartego Społeczeństwa, której działalność reklamowana jest jako
charytatywna. W istocie jest to kolejna inwestycja Sorosa, dzięki której
uzyskuje nowe kontakty i wpływy. Ponadto stanowi dla niego świetną promocję,
pozwalając na poprawienie zszarganego na Zachodzie wizerunku.
Soros kontra Azja
Miliarderem został dzięki założeniu Quantum Group, międzynarodowego funduszu
inwestycyjnego. W krótkim czasie Quantum Fund stała się jednym z 5
najlepszych funduszy w dziejach USA. Amerykańska Komisja Papierów
Wartościowych prowadziła przeciwko niemu kilka dochodzeń. Dwukrotnie karała
go za przekraczanie i łamanie przepisów. Pomimo powszechnych podejrzeń wyrok
skazujący Sorosa za wykorzystanie poufnych informacji zapadł jedynie we
Francji. Pozostałe zarzuty pojawiają się co i rusz w ustach polityków,
dziennikarzy bądź biznesmenów. Procesami się jednak nie kończą. Soros dba
zresztą, by wszelkie jego poczynania, jeżeli już muszą, balansowały na
granicy prawa, nie przekraczając jej. Tak jak miało to miejsce w latach 1968-
1986, gdy wykorzystując rozmaite luki w prawie, naciągnął system podatkowy
USA na sumę ponad pół miliarda dolarów.
Lista pretensji wobec Sorosa jest okazała. Wśród najgłośniejszych akcji,
główne miejsce zajmuje spekulacyjny atak na brytyjskiego funta w 1992 roku.
Milioner spędził wówczas na wyspach jakiś czas, po czym "przewidział"
inwestycje banku centralnego w celu ratowania funta. Zainwestował więc 10 mld
dolarów (niemal 2 razy więcej niż rząd) w grę o zmniejszenie jego wartości.
Funt został zdewaluowany, wycofany z "węża walutowego". Soros zarobił miliard
dolarów w ciągu kilku dni, lecz jego gra kosztowała brytyjskich obywateli 6
mld dolarów. Dwa lata później Soros zaatakował włoskiego lira, którego
wartość spadła do 70 proc. W tym samym roku nie powiodły mu się podobne plany
w Japonii.
Największą nienawiść jego nazwisko wzbudza jednak w krajach Azji Południowo-
Wschodniej, w których doprowadził do bankructwa firm i utraty rezerw
walutowych - w Tajlandii, Indonezji, na Filipinach, w Malezji i Korei
Południowej. W wyniku jego działań, co należałoby powtarzać jak refren,
miliony ludzi straciło z dnia na dzień pracę i życiowe oszczędności. W tym
samym czasie oskarżono go o wywołanie kryzysu w Rosji, gdzie był obecny od
końca lat 80. (jest m.in. współwłaścicielem znanego w Polsce Gazpromu).
poland.indymedia.org/pl/2004/05/6487.shtml