Dodaj do ulubionych

"Solidarność" wygrała w TK

02.10.12, 19:22
Ilu pracowników straci pracę?
Ja mam małą firmę. Jeden.
M.
Obserwuj wątek
      • etta2 Re: No to sam zap....aj 02.10.12, 19:56
        Cóż, widać żeś jest "najemnym" i myślisz kategoriami "najemnego", straty firmy masz w doopie, a szkoda. Nie starcza już rozumku, by pojąć, że straty firmy - to straty "najemnego"? Nie dała Bozia aż tyle wyobraźni? Ale to juz twoj problem....
        • gate.of.delirium Re: No to sam zap....aj 02.10.12, 20:05
          etta2 napisała:

          > Cóż, widać żeś jest "najemnym" i myślisz kategoriami "najemnego", straty firmy
          > masz w doopie, a szkoda. Nie starcza już rozumku, by pojąć, że straty firmy - t
          > o straty "najemnego"?

          Ponieważ od 20 lat słyszą od firem *), że: "Wypad jak się nie podoba, za bramą czeka 100 chętnych", to ja straty firem *) mam dokładnie tam, gdzie firemki *) mają mnie.
          Teraz za bramami jest tylu samodzielnych fachowców z uprawnieniami i certyfikatami, że niech sobie firemki *) przebierają jak w ulęgałkach... albo niech Chińczyków sprowadzą. Nie znają polskiego...
          • gate.of.delirium *) firemka 02.10.12, 20:12
            Nazwa przedsięwzięcia gospodarczego, którego właściciel/e w jeden rok zamierzają zostać miliarderami, po to by zatrzeć prosty fakt, iż ich rodzice dlatego zostali oderwani od pługów ponieważ na polu przypadkiem trafili lemieszem na poniemiecką minę ppanc...
            • etta2 Re: *) firemka 02.10.12, 20:44
              Widzisz, twój problem polega na tym, że bladego pojęcia nie masz jak funkcjonują te "firemki", wcale nie oderwane od pługa, a żyjące swoim, ciężkim żywotem. Martwiące się o zapłacenie wszystkich ZUSów, podatków i innych należności (urlopy, chorobowe, "kacowe"). No i przede wszystkim martwiące się o ROBOTĘ, bys ją miał, gnojku zafajdany.
              • gate.of.delirium Re: *) firemka 02.10.12, 20:54
                etta2 napisała:

                > Widzisz, twój problem polega na tym, że bladego pojęcia nie masz jak funkcjonuj
                > ą te "firemki", wcale nie oderwane od pługa, a żyjące swoim, ciężkim żywotem. M
                > artwiące się o zapłacenie wszystkich ZUSów, podatków i innych należności (urlop
                > y, chorobowe, "kacowe"). No i przede wszystkim martwiące się o ROBOTĘ, bys ją m
                > iał, gnojku zafajdany.

                Widzisz dworska gnido - to do mnie dzwonią firemki z propozycją pracy/współpracy/dzieła/zlecenia. Czasami muszę odmówić, albo polecić inną osobę, bo mam "zaklepane" terminy na dłuższy czas. Inna sprawa, że 90 % tych firemek kończy wszelkie rozmowy gdy usłyszy lub zobaczy dokument z magicznym zwrotem: "pisemna umowa". Niekiedy dowiaduję się po czasie, że ten kto się podjął pracy/współpracy/itp z taką firemką, procesuje się potem o własne pieniądze...
      • gate.of.delirium Re: "Solidarność" wygrała w TK 02.10.12, 20:15
        hummer napisał:

        > Zamierzasz się zwolnić? :)
        > Nie rozumiem co ma do tak dramatycznej decyzji Solidarność.
        >
        Przecież Pan Mariner nie zamierza się brać za grubszy koniec, od tego ma "ludzia"... teraz go zwolni, bo na pustej misce nawet Chińczyk daleko nie ujedzie...
    • pakules Re: "Solidarność" wygrała w TK 03.10.12, 10:15
      Marynarzyku z dolnegośląska, stanowić prawo trzeba zgodnie z Konstytucją, jeśli Parlament tego nie potrafi to niech się posłowie douczą. Zresztą ty akurat kapusiu powinieneś wypowiadać sie w temacie pracy najmniej, na emeryturę poszedłeś w wieku lat 60-ciu a innym zalecasz pracę do 67 roku życia.
      • porannakawa01 Re: logiki w tym nie ma 03.10.12, 21:05
        norek.pl napisała:

        > wieksza liczba dni wolnych, to raczej powód aby kogoś jeszcze zdozatrudnić

        No nie ma!
        Pracodawca ma płacić z jeden dzień dwa dni?
        Mógłby na ten jeden dzień nadpłacony przyjąc gdyby potrzebował.
        Ale gdy ledwo starcza na te zusysrusy to po przeanalizowaniu - zwalnia pracownika i wyhamowuje rozwój firmy.
        Tak to działa.
        Podobnie jak podwyższenie płacy minimalnej.
        Nie stać na wypłacanie pracownikom większych pieniędzy gdyż wydajność już nie wzrasta - zwalnia się pracownika jednego, drugiego.
        A Solidarność chodzi dumna.
        Bo oni mają pieniądze wypłacane nie z pracy a za działaczowanie. Ich nie zwolni Solidarność.
        Więc nie muszą się obawiać, że bez pracy.
        Trzeźwiej myślący pracownicy obawiają się o swoją pracę w związku z "sukcesami" Solidarności
        • woda_woda Re: logiki w tym nie ma 03.10.12, 21:16
          porannakawa01 napisała:


          > Ale gdy ledwo starcza na te zusysrusy to po przeanalizowaniu - zwalnia pracowni
          > ka i wyhamowuje rozwój firmy.

          Dokładnie tak.
          Pracodawcę musi być stać na pracownika.
    • a-lfa Re: "Solidarność" wygrała w TK 03.10.12, 19:58
      Cóż. W wielu krajach na Boże Narodzenie jest tylko jeden dzień wolny a w Wielkanoc po za niedzielą nic więcej nie ma. Można i tak. Można zlikwidować jedno z 2 świąt majowych, można i 11 listopada też zrobić dniem pracującym. Tylko czy to ma sens? Czy to coś zmieni? Bo mam obawy, iż to nie liczba tzw., świat jest największym obciążeniem dla pracodawcy a bardzo wysokie koszty ZUS - u i innych dodatków. Faktem jest, iż 6.01 nie był świętem niezbędnym nie mniej wiadomo jak u nas jest sytuacja i jak na razie KK nikt bez względu na opcje się nie sprzeciwi.
      • piotr7777 wrócilismy do tego co było 03.10.12, 20:38
        To znaczy, że święto wypadające w innym dniu niż niedziela obniża wymiar czasu pracy o 8 godzin. Natomiast TK za niekonstytucyjny uznał przepis, który stanowił, że nie dotyczy to święta wypadającego w dniu, który u danego pracodawcy jest wolny od pracy zgodnie z przyjętym rozkładem (zwykle jest to sobota, ale nie jest to reguła). A to dlatego, że różni pracownicy mieliby różną ilość dni wolnych, a zależałoby to nie od ich obiektywnych cech tylko wyłącznie od rozkłądu czasu pracy u pracodawcy, co z kolei stanowiłoby nieuzasadnioną dyskryminację
        Obecnie rząd ma dwa wyjścia
        -albo nie robić nic (bo maksymalnie w ciągu roku święta w tym samym dniu niebędącym niedzielą przypadają trzy razy w wypadku poniedziałku i czwartku, dwa razy w inne dni, więc te teksty o zagrożeniu gospodarki są mocno przesadzone, nawiasem mówiąc dlugie weekendy wpływają pozytywnie na rozwój turystyki i hotelarstwa a to też pobudza gospodarkę)
        -albo - jeśli tak bardzo zależy mu na zmoblizowaniu Polaków do pracy zmienić przepis w ten sposób, że święto przypadające w sobotę nie obniża czasu pracy. To by znaczyło, że ci, którzy nie pracują w soboty mieliby, jak w każdym tygodniu pięć dni roboczych, a ci, którzy mają inny dzień wolny niż sobota musieliby święto w sobotę odrobić w dniu dla siebie wolnym. Ale na to się raczej rządzący nie zdecydują, bo to by uderzyło w pracowników najemnych stanowiących większość elektoratu.
        Poza tym w laickiej Francji sklepy zamknięte są w każdą niedzielę. I to nie dlatego, że chce tego KK tylko dlatego, że tam rządzący wychodzą ze słusznego założenia, że dzień wolny jest dla wszystkich. I to czy chce go spędzić religijnie czy w inny sposób to jego wybór ale nie można mu tego uniemożliwac. A u nas wielki lament z powodu głupich 13 dni na 365.
                    • gate.of.delirium Re: Na marginesie, gate.of.delirium. 03.10.12, 21:30
                      woda_woda napisała:

                      > Gdybyś był pracodawcą, również zatrudniałbys tych najzdolniejszych i najbardzie
                      > j pracowitych

                      Nigdy nie byłem i nie będę pracodawcą - jestem wolnym strzelcem...

                      a tych, którzy chcą mieć co rusz wolne przeznaczałbyś do zwolnien
                      > ia.

                      Chcą, czy mają zagwarantowany wolny dzień ustawowo - to dość delikatna różnica ?
                      • woda_woda Re: Na marginesie, gate.of.delirium. 03.10.12, 21:38
                        gate.of.delirium napisał:

                        > Nigdy nie byłem i nie będę pracodawcą

                        Dlatego też teoretyzujesz, kolego :)

                        > Chcą, czy mają zagwarantowany wolny dzień ustawowo - to dość delikatna różnica
                        > ?

                        Proszę bardzo - niech maja wolne, ale na własny koszt, nie na cudzy.

                        • gate.of.delirium Re: Na marginesie, gate.of.delirium. 03.10.12, 21:44
                          woda_woda napisała:


                          > Dlatego też teoretyzujesz, kolego :)

                          Dlatego też umiem liczyć, w końcu nie wszystko jestem w stanie zrobić sam, należy wiedzieć jak współpracować z innymi...


                          > Proszę bardzo - niech maja wolne, ale na własny koszt, nie na cudzy.
                          >
                          Wynagrodzenie za dzień wolny od pracy stanowi koszt pracy, który to koszt ostatecznie wypracowuje pracownik. Inaczej mówiąc, sam sobie płaci za swoje wolne...
                  • gate.of.delirium Re: Dzięki. 03.10.12, 21:28
                    woda_woda napisała:

                    > Najzdolniejsi i najbardziej pracowici.

                    Od kilkudziesięciu lat obserwuję Dworzec Centralny i Wschodni w Warszawie - pomimo potężnego bezrobocia w Warszawie i pertynencjach jak cuchnęły, tak dalej cuchną... nijak nie dostrzegam tam owych najzdolniejszych i najbardziej pracowitych...
                    • woda_woda Re: Dzięki. 03.10.12, 21:36
                      gate.of.delirium napisał:

                      > nijak nie dostrzegam tam owych najzdolniejszych i najbardziej pracowitych...

                      Ja nie mówię o tym, co jest, tylko o tym, że trzeba zdawać sobie sprawę z kieruku, w jakim podąża świat.
                      Pracę trzeba sprzedać za pieniądze, a więc musi być ktoś, kto ją kupi. Kupi ją wtedy, gdy będzie ona efektywna, relatywnie tania i potrzebna. Pracownik, który wymaga od pracodawcy więcej wolnego (za które to "wolne" pracodawca ma płacić) zawsze będzie miał gorzej, niz pracownik, który rozumie to, że kondycja finansowa firmy, w jakiej pracuje ma bezposrednie przełożenie na to, czy będzie miał pracę, czy nie.
                      • gate.of.delirium Re: Dzięki. 03.10.12, 21:49
                        woda_woda napisała:


                        > Ja nie mówię o tym, co jest, tylko o tym, że trzeba zdawać sobie sprawę z kieru
                        > ku, w jakim podąża świat.

                        Kiedyś S. Lem stwierdził, że nasza cywilizacja jest cywilizacją śmieci, pod czym podpisuję się oburącz. Im dłużej żyję, tym większe stosy różnych odpadów wyrastają w moim otoczeniu, których nikt nie sprząta. Pracy, i to nawet tej najprostszej na pewno nie zabraknie, żaden robot nie jest w stanie pozbierać tych wszystkich gooowien bez udziału człowieka...

                        > Pracę trzeba sprzedać za pieniądze, a więc musi być ktoś, kto ją kupi. Kupi ją
                        > wtedy, gdy będzie ona efektywna, relatywnie tania i potrzebna. Pracownik, który
                        > wymaga od pracodawcy więcej wolnego (za które to "wolne" pracodawca ma płacić)
                        > zawsze będzie miał gorzej, niz pracownik, który rozumie to, że kondycja finans
                        > owa firmy, w jakiej pracuje ma bezposrednie przełożenie na to, czy będzie miał
                        > pracę, czy nie.
                        Post wyżej
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka