annaz02
30.12.02, 23:03
Siły postępu w walce z reakcją, czyli...
HISTORIA POLSKI A LA MICHNIK
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20021230&id=my11.txt
"...Papiestwo bowiem stało się najwierniejszym sojusznikiem imperializmu
światowego dla walki z krajami socjalizmu i obozem pokoju (Przypomnijcie
sobie reakcyjną rolę Kościoła w Polsce Ludowej.)".
Helena Michnik, Historia. Komentarz metodyczny
Uderz w stół, a nożyce się odezwą, mówi stare przysłowie. No i stało się.
Kiedy w jednym ze swoich felietonów stwierdziłem, że mama Adama Michnika
fałszowała historię, braciszek mordował tych, którzy nie chcieli się jej
uczyć, a Adaś wystawia nam świadectwa moralności, odezwały się siły
postępu. "Polityka" stwierdziła, że obraziłem rodzinę Adama Michnika.
Obraziłem? Stwierdziłem tylko fakt, a z faktami się przecież nie dyskutuje.
Leży przede mną podręcznik do historii autorstwa Heleny Michnik i Ludwiki
Mosler. Wydany w 1964 roku, przeznaczony był dla licealistów i obejmował
okres od zarania naszych dziejów do roku 1795.
Od pierwszych stron podręcznika wyczuwa się atmosferę specyficznej
tolerancji, jaką redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" nasiąkał od
dzieciństwa. W części pierwszej - zredagowanej przez Ludwikę Mosler, a
opisującej początki polskiej państwowości - możemy przeczytać na temat
wprowadzenia chrześcijaństwa: "Odczuwano potrzebę religii uświęcającej władzę
księcia i możnych oraz kształtujące się stosunki feudalne. Takim warunkom
odpowiadała religia chrześcijańska, która głosiła obowiązek pokory i szerzyła
przekonanie o boskim pochodzeniu władzy". Zdaniem pani Mosler,
chrześcijaństwo "hamowało rozwój polskiego języka literackiego i
piśmiennictwa w języku polskim", a plany ukoronowania Bolesława Chrobrego w
czasie zjazdu gnieźnieńskiego, spełzły na niczym wobec "braku zgody ze strony
papiestwa". Dalej opisuje powstanie mas chłopskich w... 1037 r. "Masy ludowe
widziały w kościele sojusznika feudałów w utrwalaniu ich władzy. (...)
Religia chrześcijańska wiązała się, w pojęciu mas ludowych, z uciskiem
feudalnym".
Według podręcznika, Kościół "knuł" nie tylko przeciw masom, ale i wybitnym
jednostkom. Takim "spiskowcem" był św. Stanisław, o którym w podręczniku
możemy przeczytać, iż był zdrajcą i został skazany na śmierć "zgodnie z
ówczesnym prawem". (Pomyślałem sobie, że biskup Kaczmarek też został skazany
i torturowany zgodnie z "ówczesnym prawem", ciekawe, czy panie M. uważały go
za zdrajcę?). Zapyta ktoś: co ma Michnik do Mosler? Cóż, pisały książkę
wspólnie, więc chyba wspólnie ponoszą za nią odpowiedzialność.
Pani Michnik interesowała się nowszymi czasami, głównie zagadnieniem ucisku,
ciemiężenia chłopów i zachodzącymi przemianami społecznymi. Temat
rzeczywiście ciekawy, pod warunkiem, że nie nagina się faktów do gotowych
tez, które jako dogmaty marksistowskie są nietykalne. Schemat stworzony w
pierwszej części przez L. Mosler powtarza się w części drugiej, tyle że zły
feudał zostaje zastąpiony przez szlachcica, który jest tak samo zły,
niezmienna jest też "złośliwość" i "wstecznictwo" Kościoła. "Kościół dążył do
powiększenia swych dóbr i nowymi drogami: przez zagarnianie ziem chłopskich,
a niekiedy fałszowanie dokumentów. Wsławił się tymi fałszerstwami klasztor
Cystersów, zwany przez historyków 'kuźnią fałszerstw'". To pewnie z tego
powodu "walka pobratymczego narodu czeskiego przeciw Kościołowi spotkała się
w Polsce z gorącą sympatią. (...) Polscy chłopi i mieszczanie, zwłaszcza z
mniejszych miast, spieszyli na Śląsk i do Czech, by wziąć udział w walce po
stronie husytów". W dobie reformacji największą sympatią pani Michnik cieszą
się arianie, gdyż "występując przeciw dogmatom religijnym, (...) torowali
drogę naukowemu poglądowi na świat". Taki postęp musiał spotkać się
oczywiście z reakcją. "Reakcyjny" ks. kard. Hozjusz sprowadził do Polski
księży jezuitów, którzy zakładali szkoły, "aby skutecznie walczyć ze
szkolnictwem różnowierczym". Zdaniem Heleny Michnik, oświata rozwijałaby się
w ogóle całkiem nieźle, gdyby nie Kościół: "walka o polską kulturę toczyła
się w ostrych starciach z Kościołem, który w zwycięstwie języka ojczystego
widział zmierzch wyłączności swojego dotychczasowego stanowiska i wpływów w
społeczeństwie".