Dodaj do ulubionych

bezbolesne rozstanie

18.03.05, 23:27
Czy ktoras z was dziewczyny to przezywala?

Moze zaczne od tego, ze mialam duze watpliwosc czy zamiescic tu post. Czuje
sie jednak troche zagubiona i bede szczera- potrzebuje rozgrzeszenia,
pocieszenia, reakcji.

Mam chlopaka od prawie pieciu miesiecy. Szanuje go bardzo, jest dobrym
czlowiekiem, dobrz emnie traktuje, jest czuly i troskliwy i generalnie mnie
uwielbia. Tylko, ze od samego poczatku ja czulam,ze cos jest nie tak.
Wszystko przez kompletne roznice temperamentow. Ja zawsze bylam rozrywkowa,
lubilam sie bawic. Lubie spontanicznosc, on musi miec wszystko zaplnowane. Ja
pale i lubie alkohol, on nienawidzi papierosow, meczy go siedzenie w knajpach
i nie przepada za alkoholem. Ja ide na zywiol, on sie boi nowosci. Czesto
mnie irytuje roznymi zachowaniami, ale poza tym, co wymienilam nie mam mu nic
do zarzucenia. Jestesmy sobie bliscy.

Pomimo bliskosci i wiezi, ktora nie wiem czy moge nazwac z mojej strony
miloscia, ja podswiadomie szukalam kogos podobnego od mnie, bratniej duszy,
towarzysza przygod i obiektu uwielbienia. Spotkalam go przypadkowo, choc nie
wiem czy to nie moze z jego strony przelotna znajomosc. Wprawdzie na to nie
wyglada, ale wszystko mozliwe, wiadomo. Widzielismy sie 2 razy i spedzilismy
dwa cudowne wieczory. Wiem, ze musze zerwac z chlopakiem, nawet nie potrafie
go pocalowac. Raz, ze nie mam ochoty, poza tym czuje sie nie fair wobec
siebie samej jak i w stosunku do tych dwoch mezczyzn, na ktorych mi zalezy,
choc w rozny sposob.

Nie mam pomyslu jak to wszystko rozwiazac. Boje sie samotnosci, ale wiem, ze
jesli nie podaze za glosem serca tylko rozsadku, bede tego zalowac, moze do
konca zycia.

Zastanwiam sie czy jest z emna cos nie tak, ze odrzucam faceta, ktory byc
moze bylby przy mnie zawsze, wierny i troskliwy i gonie za niewiadoma.

Piszcie prosze, chce wiedziec co myslicie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna Re: bezbolesne rozstanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 23:36
      Witaj,

      wcale nie tak dawno - bo rok temu też podjęłam decyzję w sytuacji podobnej do
      Twojej.
      Wybrałam ... coś co Ty określasz jak niewiadomą. W moim przypadku- też była to
      ogromna niewiadoma- ale pespektywa spróbowania była tak kusząca, że podjęłam
      decyzję.
      Zerwałam zaręczyny, wprowadziłąm ogromne zamieszanie w moim życiu i patrząc
      dziś z perspektywy czasu- zrobiłam dobrze.
      Bo wiesz- uwierz mi, że lepiej jest żyć naprawdę chociażby przez kilka tygodni,
      niż trwać w związku- w kórym czujesz się źle i masz żal do siebie, że nie
      robisz tego co mówi Ci serce.
      Czasem warto jest podjąć ryzyko decyzji:-) I jakikolwiek miałaby ona finał-
      zawsze będzie Twoją decyzją- dzięki której wzięłaś los w swoje ręce.
      Pozdrawiam CIę,
    • Gość: szczesliwy?? aLTERNATYWA NIEWYKORZYSTANA... IP: *.aster.pl 19.03.05, 00:37
      A ja wypowiem się jako osoba, dla której ktoś nie przełamał układu w którym tkwił.
      Wszystko odbyło się podobnie - tyle że to ja byłem tym "drugim". Dziewczyna,
      chłopak- kilkuletni związek, plany, rodzice itp./ itd. I nagle pojawiam się
      ja... na poczatku nie wiedziałem że biorę udział w grze, ale stopniowo coraz
      bardziej się w nią pogrążałem.. sytuacja była dla mnie nie do zniesienia
      (moralnie siadałem) więc starałem uciąć znajomość, ale wtedy łzy, prośby,
      naciski koleżanek...że: spróbuj i poczekaj!!. To jest bez sensu!!! Albo od razu
      przetnie się pierwszy związek, albo nic z tego!! Teraz z perspektywy czasu
      dobrze się stało. Ona jest mężatką, ma dziecko. Ja jestem w stałym związku.
      Jesteśmy szczęsliwi, spełnieni. Tylko gdy czytam takie historie (podobne ) coś
      mnie kłuje w serducho... i wiem że ją też... zastanówcie się...
    • zuta skądś to znam 19.03.05, 10:55
    • Gość: Anuczka Re: bezbolesne rozstanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 09:18
      Też miałam takie dylematy.
      Byłam z facetem 5 lat, niby wszystko było ok... Ale różniliśmy się
      temperamentami i pogładmai na życie, po 5 latach poczułam , że właściwie jest
      bardziej moim przyjacielem niż osobą ,. którą kocham. Poznałam faceta, z którm
      się nie nudzę ...i zaryzykowałam. Po roku mogę stwierdzić ,ż enawet gdyby mi
      się nie udał nowy związek to i tak byłoby warto. Wykorzystałam "okazję" do
      zmiany mojego życia. Jeśli nie do końca jest ok. i chcesz zaryzykowaćto
      ryzykuj, warto
      • arabeska5 Re: bezbolesne rozstanie 30.03.05, 09:58
        Ja natomiast jestem ta osoba która miotała się przez kilka miesięcy i nie
        potrafiła podjąc jednoznacznej decyzji o rozpoczęciu nowego życia u boku
        drugiego partnera. Aż wreszcie nadszedł ten moment, że ten drugi przestał mieć
        ochotę na związek ze mną. Teraz wiem, że trzeba zaryzykować bo można tego
        żałować bardzo długo tak jak ja w tej chwili. Obecnie dalej żyję z tym samym
        człowiekiem co kiedyś, ale to nie miłość tylko przywiązanie, wiem, że tracę
        najlepsze lata swego życia, ale nie mam wyjścia, bo moja miłość została
        odrzucona :((
    • more.words Re: bezbolesne rozstanie 30.03.05, 10:33
      moja przyjaciolka jak ja zapytałam -jak bezbolesnie zakonczyc, moj trwajacy
      ponad 3 latka, zwiazek...odpowiedziała- otruj go :P moze to i dobry
      pomysł...wtedy napewno nie bedzie cierpiał :P

      hrhr
      • more.words Re: bezbolesne rozstanie 30.03.05, 10:57
        nie...no serio teraz....

        nie da sie bezbolesnie...a im dalej w las-tym wiecej drzew...im dloozej
        bedziesz odkładała ta decyzje- tym trudniej ci bedzie!!!

        rada: zerwij szybko, nie probuj byc miła,nawet jesli nie chcesz go ranic-
        zrobisz to samym swoim odejsciem..i nawet nie probuj mowic mu ze jest inny- po
        co chłopakowi dodatkowe zmartwienia

        pozdrawiam- i odwagi zycze!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka