Dodaj do ulubionych

MZK - fabryka osobliwosci

06.11.06, 22:29
Największą osobliwość, jaką wypuścił mzk, jest rudy bąk. A tenże, jak na
bąka - produkt fermentacji - przystało, wzbudza w otoczeniu niesmak i
konsternację. Pani G.B, kamień węgielny tej firmy, księga przypadków typu:
kto, co? (wykona zadanie) - NIE JA!, komu czemu? (zlecić coś do zrobienia) -
NIE MNIE! itd., gdzie się nie pojawi, tam zostawia zgliszcza. Ot, taka
zmutowana destrukcja, która swoją indolencję i braki w intelekcie próbuje
zatuszować agresją wymierzoną w każdego, kto jej te niedoskonałości wykaże.
Pani G.B – specjalista od niczego – w tym jest naprawdę dobra – tak sprytnie
przyczaiła się w Wydziale Sprzedaży i Obsługi Klienta, że ciężko przyłapać ją
na pracy. Myślę, że w obijaniu się osiągnęła klasę mistrzowską. Przykre jest
to, że nasz rudy bąk, zanieczyszcza środowisko osób, które nie zasłaniają się
przed wykonaniem obowiązków drukiem L4. Zdając sobie sprawę, że poza terenem
mzk, tam, gdzie kończy się ochronka dla takich leserów, jak ona, a zaczyna
szara, brutalna rzeczywistość mas pracujących, zginęłaby z kretesem (nikt
normalny nie będzie trzymał nieroba z przerostem aspiracji nad
możliwościami), wrosła w zarząd związku zawodowego „solidarność” trzymając
się go desperacko od lat. Doskonale wie, że jak długo będzie mamiła
kierowców, zapewniając sobie ich poparcie w wyborach do kolejnej kadencji,
tak długo będzie kryta. Szkoda, że nikt nie potrafi im uświadomić, iż przez
urażoną dumę bąka i jego wydumane aspiracje, wszyscy mogą stracić pracę, a z
nią stały dochód. To niesamowite, że się jeszcze na niej nie poznali, że nie
zbuntowali się przeciw jej jątrzeniu i napuszczaniu ludzi na siebie, że nie
zauważyli, iż przez 1/3 roku kalendarzowego w pracy jej nie ma. Jeśli ktoś
poniesienie ofiarę rozgrywek związkowych, to na pewno nie ona. Ciekaw jestem,
czy kierowcy wiedzą, że bazując na ich naiwności od lat zapewnia sobie pobory
przekraczające wynagrodzenie kierowników? Dlaczego, pytam się, Pani G.B i Pan
J.W. nie ustąpią w zarządzie związku miejsca innym? Odpowiedź jest prosta,
dla nikogo w mzk, poza tą żałosną dwójką, ustawowa ochrona nie jest jego być,
albo nie być. Każdy, kto cokolwiek potrafi i co ważniejsze, chce uczciwie
pracować, nie musi chronić się za parawanem zarządu związku. Smutne to, że
niczego sobą nie reprezentujące miernoty, usiłują reprezentować ludzi, którym
w umiejętnościach zawodowych, poczuciu obowiązku i lojalności wobec kolegów
do pięt nie dorastają. I smutne jest również to, że w przypadku mzk-owego
bąka porzekadło: „nie ruszaj g…na, bo śmierdzi” nie znajduje odniesienia. W
tym przypadku, nawet gdy go z daleka mijasz, wyczuwasz odór fałszu, zawiści i
głupoty… BENQ
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka