Gość: Lechita
IP: *.icom.ca
12.05.01, 04:59
Ludzi, Iverson jest cienki. Vince jest wielki. Mowilem wam ze taki mecz jaki
mial Iverson przedwczoraj powtorzy sie raz na jakis czas, a bez Iversona sixers
sa poprostu NICZYM.
Iverson to zaden Jordan. Jak sie rzuca ponad 30 razy w meczu to czasami nawet
mozna blyszczec. Ale dzisiaj Iverson byl cieeeeeeeeeeeeeeeeeenki.
Iverson 7-22 (czyli trafil 1/3 swoich rzutow) i 23 punkty. 4 zbiorki, 8 asyst.
A Vince? No coz, 50 punktow (19/29 66% celnych rzutow) 6 zbiorek i 7 asyst.
Vince rozwalil sixersow.
A reszta druzyny z filadelfii? SLABO. Mutombo 6 punktow i 9 zbiorek. McKie
zagral ok, mial 16 punktow. A reszta? Cienko. I z czym chcecie zwyciezyc
Lakersow? Z takim klubikiem?:) Przeciez Toronto nawet nie ma prawdziwego
centra. Pomyslcie co by z tym cieniasem Mutombo zrobil Shaq. To by byla
masakra. Pogrom.
Koncowy wynik to 102:78
P.S. Ogladam wlasnie mecz LA-Kings i lakersi chyba dzisiaj kingosw rozniosa.