Gość: Czesław M.
IP: *.net.perfekt.pl
11.07.05, 00:36
Piłkarze Lens przez cały mecz robili taki "bajer"... całkiem fajna sztuczka,
ten tego... jak to się nazywa... hmmm... BIEGALI!!! A te półgodziny bez faulu
też są dość wymowne. Generalnie, w walce o piłkę, faul - chociażby
przypadkowy - zdarza się dość często. Chyba, że się o tą piłkę nie walczy.
Prawda jest taka, że Lens nie pokazało nic, bo tez nic wielkiego pokazywać
nie musiało. Lechici stali bezradnie przez większość meczu, czekając na cud.
A jak można rozegrać akcję na stojąco? W momencie gdy obrońcy wyprowadzali
akcje ze swojej połowy, wszyscy "ofensywni" przemieszczali się powolnie w
stronę bramki Lens. A czasami trzeba się cofnąć po piłkę, pokazać na czystej
pozycji... Taka to już skomplikowana gra, ta piłka nożna. (Krytykom którzy za
chwilę się pojawią odpowiem z góry: nie potrafię tak jak oni grać w piłkę,
ale też nikt nie płaci mi za to ogromnych pieniędzy). Tragicznie wręcz grał
Scherfchen, który "z braku laku" został rozgrywającym. Płakać się chciało jak
wyprowadzał kontry, o grze kombinacyjnej nawet nie wspomnę. A Marciniak
(jedyny pozytyw tego meczu to to, że wreszcie dają młodym się ogrywać)
wyszedł mocno stremowany, i raczej unikał gry piłką na połowie przeciwnika
(dość szybko oddawał ją Scherfchenowi, i najczęściej były to podania do
tyłu). Inna sprawa, że koledzy też raczej rzadko na niego grali. Boczni
obrońcy (i szkrzydla w ogóle) to była prawdziwa tragedia. Nikt nie zamykał
akcji na bokach, skrzydłowi schodzili do środka, a boczni obrońcy... no
właśnie, bóg jeden raczy wiedzieć co robili. Pewnie stali pod własną bramka i
zastanawiali się po jaką cholerę są włączone reflektory, skoro świeci
oślepiające słońce. Mam nadzieję, że uda się sprowadzić Szweda (lub
ewentualnie innego dobrego i szybkiego stopera) żeby Kuś wrócił na swoją lewą
pozycję. Warto by też pomyśleć o lewym obrońcy, chyba że w grę wchodziłby na
tej pozycji Paweł Sasin, bo Topolski jest ostatnimi czasy zdecydowanie
kreowany na środkowego pomocnika (na której to pozycji też będą zapewne
problemy, bo Iwan jest raczej prawym pomocnikiem niż rozgrywającym). O ile
Wilk po wejściu chyba ani razu nie otarł się o piłkę, to Ibo faktycznie
zrobił dobre wrażenie, szybki, niezły technicznie, i co w Poznaniu ma chyba
największe znaczenie - walczący. Na pewno zasługuje na więcej szans do gry.
Zobaczymy czy Piotrek się zgodzi, bo jak wieść gminna niesie, idol jednak
zostaje. Trudno, Bełchatów musi w tym sezonie zapomnieć o lidze mistrzów.
Ole!