Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jerry West dla Gazety: Czarek to będzie duży ch...

    IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 18:29
    ten cholerny amerykanski optymizm ... nawet jak sa na samym dnie i maja slabiutka druzyne majacza cos o playoff (pisze ogolnie o slabszych druzynach)
    przynajmniej jednak nikogo nie skreslaja na starcie, jak nie raz to bywalo w polsce
    Obserwuj wątek
      • Gość: przemek Re: Jerry West dla Gazety: Czarek to będzie duży IP: *.coh.org 21.11.02, 19:16
        Gość portalu: yasny napisał(a):

        > ten cholerny amerykanski optymizm ... nawet jak sa na samym
        dnie i maja slabiut
        > ka druzyne majacza cos o playoff (pisze ogolnie o slabszych
        druzynach)
        > przynajmniej jednak nikogo nie skreslaja na starcie, jak nie
        raz to bywalo w po
        > lsce

        To prawda, czasami jest to denerwujace ale moze jest w tym jakas
        metoda. Chyba to jednak lepsze niz Boniek mowiacy swoim
        pilkarzom jacy sa przecietni.
      • Gość: Wilt Re: Jerry West dla Gazety: Czarek to będzie duży IP: proxy / *.gov.pl 22.11.02, 13:45
        Jeśli ktokolwiek w NBA potrafi ocenić talent zawodnika, to West;
        to razem z Auerbachem, obecnie już staruszkiem, najlepszy
        ewaluator talentów w historii ligi. Natomiast co do samego
        Westa, Romański – słusznie doceniając jego dorobek - wyliczył
        jednak tylko część jego zasług jako zawodnika; The Logo w
        liczbie punktów mógł być 12., natomiast w - ważniejszej od
        niej - średniej punktowej jest 4. w historii ligi z zawodników,
        którzy skończyli kariery, w 1970 był królem strzelców, w 1972 –
        mistrzem asyst... Poza tym All – Star był 14 razy (mniej tylko
        od Kareema), a nie 12. Tyle najważniejszych poprawek.
        • Gość: Wilt Re: Jerry West dla Gazety: Czarek to będzie duży IP: proxy / *.gov.pl 22.11.02, 15:45
          Aha, i jeszcze jedna pułapka a propos Westa, na którą łapią się niektórzy
          Znawcy (bez urazy, red. Adrom ;-)). West w "normalnym" drafcie jednak wybrany
          został z nr. 1, nie 2 (rozbieżność stąd, że przed nim wybrany został Robertson,
          ale w drafcie terytorialnym, odbywającym się wtedy obok normalnego).
          • Gość: Wilt Re: Jerry West dla Gazety: Czarek to będzie duży IP: proxy / *.gov.pl 22.11.02, 15:46
            Albo jednak nie będę sie czepiał tego ostatniego - w końcu wszystko zależy od
            interpretacji. ;-)
      • geralt.riv Re: Trybański będzie gwiazdą? Wolne żarty! 22.11.02, 17:31
        Sory ale po co ten cały chałas - Trybański to nie jest gwiazda
        NBA i nigdy nią nie będzie . Jest słaby fizycznie , od
        średniego poziomu ligi dzielą go lata świetlne .Może najwyżej
        stać się średniakiem w swoim zespole( zdecydowanie najsłabszy w
        całej NBA), bo jego koledzy prezentują bardzo niski poziom i
        jest to w jego zasięgu .Lecz nie mażmy o tym że stanie się on
        Polską gwiazdą w USA.
        • Gość: Alex Re: Trybański będzie gwiazdą? Wolne żarty! IP: 212.33.87.* 22.11.02, 21:12
          Być średniakiem to już coś.
          Oczywiście wiele będzie zależało czy Memphis będzie w stanie utrzymać graczy. W
          przzyszłym sezonie znó będą mieli wysoki numer w drafcie. A maja coraz bardziej
          utalentowanych graczy. Gasol, Giricek, Gooden, Battier. Swift robiacy postępy.
          Potrzeba im trochę szczęścia w losowaniu draftu, i przestana być ogonem.
      • Gość: Alex Re: Jerry West IP: 212.33.87.* 23.11.02, 13:46
        I jeszcze a propos tekstu o J.West`ie. WEst był najlepszym SG przed Jordanem w
        NBA, ale tekst jest trochę przesłodzony. Przez wiekszość lat 60 West w Lakers
        był w cieniu Baylora, który tam był pierwszą gwiazdą. Lakers grali regularnie w
        finałach (62,63,65,66,68,69; nie mieli tam silnych przeciwników; St.Loius z
        Pettitem było coraz starsze, a Chamberlain pojawił sie na zachodzie tylko na
        chwile w S.Francisco Warriors. Ci ostatni przeżywali krótki renesans dzięki
        pojawieniu się Barry`ego ale ten szybko znikł uwikłąny w procesy sądowe
        związane z jego przejściem do ABA) ale często dla Bostonu większą przeprawą był
        finał konferencji wschodniej gdzie trafiali na Cincinati Royals, Philadelphia
        76ers. Choć pod koniec lat 60 West staje się największą gwiazdą Lakers (obok
        Chamberlaina który pojawił się w sezonie 69). W 69 to WEst został wybrany
        pierwszym MVP finałów. Jako jedyny w historii był MVP mimo, że jego zespół
        przegreał. Następnie Lakers będące mieszaniną weteranów (Chamberlain i West, do
        72 Baylor) i graczy doświadczonych (Goodrich) rywalizowali z młodymi Knicksami
        (Reed, Frazier, Monroe, Jackson, Bradley, DeBuschere i starszy Lucas).
        Przegrali z nimi finały w 70 i 73 r. Wygrali finał w 72 (w 71 Lakers przegrali
        finał konferencji z Milwaukee, którte miało najlepszy swój sezon w historii).
        Mimo obecności 2 supergwiazd (w\West i Chamberlain) Lakers nie zdominowali NBA
        • Gość: Wilt Re: Jerry West IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 26.11.02, 14:38
          Alex, ostatnio się z Tobą często zgadzałem; może więc dla odmiany się nie
          zgodzę, i to zasadniczo. ;-)
          Piszesz o przesłodzeniu wzmianek Romańskiego o Weście; gdzie je widzisz? Po
          kolei:
          - Trudno powiedzieć, że West był w cieniu Baylora (choć biorąc pod uwagę, jak
          wielki był i Baylor, ujmy to nie musiałoby przynosić). Już od swojego 2. sezonu
          był supergwiazdą pełną gębą; że nie może jednak być 2 graczy o idealnie równym
          statusie, West minimalnie jednak ustępował w kolejności dziobania starszemu od
          siebie Baylorowi – podobnie jak Kobe obecnie Shaqowi. Nie trwało to jednak
          długo, bo kiedy Elgin wrócił po swojej poważnej kontuzji w 1965 r., choć wciąż
          wielki, nie był już tym samym zawodnikiem, i to wtedy, a nie pod koniec dekady,
          West stał się najważniejszym graczem Lakers. W istocie więc przez większość ich
          wspólnej gry można by powiedziec, że to Baylor był w cieniu Westa; ale tak
          również sprawy bym nie postawił – po prostu obaj dopełniali się wzajemnie w
          zależności od potrzeb, przez całą niemal karierę pozostając w ścisłej czołówce
          koszykarzy ligi.

          - Zachód był wówczas słabszy od Wschodu, co nie zmienia jednak faktu, że
          Lakers musieli przynajmniej do 1967 (z przerwą na 1966) – czyli tylko 2 lata
          przed końcem ery Celtów - zmagać się tam przynajmniej z 1 supersilnym rywalem
          (Hawks, potem Warriors z Chamberlainem, a później Barrym ), nie licząc trochę
          słabszych, ale też bardzo silnych, o których się dziś zapomina; np. Suns z 1970
          r., nie mających co prawda lidera na miarę Big O, ale i tak mających w sumie
          skład przynajmniej tak silny jak Royals. Zresztą to i tak mniej ważne;
          ważniejsze to, że Lakers regularnie dochodzili do Finałów, a tam równie
          regularnie spotykali się z Celtics. Celtowie mieli o niebo lepszego trenera,
          również regularnie 2 supergwiazdy w składzie (Russell i najpierw Cousy, potem
          młody Havlicek), a przde wszystkim wiele gwiazd (rekordowa liczba Hall of
          Famers), miażdżąco lepszych od role players Lakersów; nic dziwnego, że w sumie
          wygrywali, choć czasem tylko minimalnie, 1 koszem. Jedynym sezonem, kiedy LAL
          mieli teoretyczne szanse z Celtami, był 1968/69, kiedy zawitał do nich
          Chamberlain, ale wtedy cała ich ówczesna Big Three była słabsza niż kiedyś, gdy
          nie grała jeszcze razem, znów mieli znacznie słabszego trenera (tak, nawet od
          Russella), i ponownie jednak ustępowali tamtym wyrównaniem składu, liczbą Hall
          of Famers, a tym razem nawet, wbrew stereotypowi starych, zmęczonych Celtics,
          generalnie młodością i wigorem (Gang Green odmłodzili znacznie skład po
          przegranej z Sixers Chamberlaina w 1967 r.).
          I znów – pech – przegrana jednym koszem… Zaraz po Celtach przyszli Knicks, z
          równie fantastycznym składem (od 1971 r. – z kolei rekordowa liczba zawodników
          z „50” wszechczasów), tym razem W CAŁOŚCI młodszym i znów nieporównanie lepszym
          trenerem. Kolejny raz Lakers teoretycznie nie mieli większych szans na
          mistrzostwo; a już na pewno nie na zdominowanie NBA, o którym wspominasz– ale
          dzielne walczyli, dochodząc do 7. meczu Finałów’70. Porządnego trenera
          (Sharman) zdobyli dopiero u końca kariery całej Big Three, i wtedy dzięki
          niemu – a także Goodrichowi w składzie, ale już bez Baylora – zdobyli
          mistrzostwo w 1972 r. i wicemistrzostwo w 1973 r. Po drodze musieli jeszcze
          ciężko walczyć na Zachodzie: po pierwsze z Bucks, o których wspominasz; ci
          mieli z kolei podobnie dobrego (może trochę słabszego) trenera, a skład
          identycznie wręcz silny, ale znów zauważalnie świeższy i młodszy. Lakers
          przegrali z nimi w 1971 r., kiedy kończąca karierę kontuzja Baylora otworzyła
          im lukę na SF, ale wygrali w 1972 r., a w 1973 r. wygrali z Warriors, którzy
          wcześniej wyeliminowali właśnie Bucks. Po drugie; był jeszcze świetny i
          oczywiście znów młodszy team Chicago ze Sloanem, Walkerem, Van Lierem i Bobem
          Love; z nim Lakers wygrywali już regularnie. I jeszcze np. Suns, o których już
          wspominałem… Tak, że jeśli podnosisz fakt, że w erze Celtów Wschód generalnie
          był silniejszy, to w erze Knicks generalnie – mimo Bullets i samych Knicks –
          silniejszy był jednak Zachód.

          - Ta rekapitulacja drużynowych losów Lakers jest jednak tylko odskocznią do
          zasadniczego problemu; samego Westa. Już właśnie, razem z red. Romańskim ;-),
          przypomnieliśmy jego indywidualne triumfy, więc nie będę robił teraz tego
          ponownie. Ponawiam więc pytanie, na tle i indywidualnych, i drużynowych kolei
          kariery The Logo; czy na pewno, Alex, podtrzymujesz zdanie, że Romański w
          czymś przesadził w opisie zasług Westa?

          Pzdr
          • Gość: salvatore Re: Jerry West i Czarek T. IP: 80.48.52.* 04.12.02, 01:21
            facet tak sie madrujesz a zaglosowales juz na Czarka zeby zagral a ALL Stars?
            Zapraszam na forum Trybanski w meczu gwiazd
            • Gość: calagan Re: Jerry West i Czarek T. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.02, 10:44
              Ale Ci przywalil Wilt -;)))))))))))))))))))))))))
              • Gość: Wilt Re: Jerry West i Czarek T. IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 09.12.02, 16:04
                Fakt – ratować mnie może najwyżej to, że na wątku o Czarku już byłem. ;-)

                P.S. Hetman, wróć do komiksów o Spidermanie. Tam się nie znudzisz; mało
                trudnych słów, za to dużo fajnych obrazków.
          • Gość: Hetman Re: Jerry West IP: 80.48.52.* 04.12.02, 21:12
            Boze Wilt nudniejszej wypowiedzi na forum jeszcze nie widzialem!! 3 razy
            wymiotowalem przy tym liscie. Gorzej niz po expose Millera. Koncz wasc nudy
            oszczedz. Idz lepiej na Czarka zaglosuj jak radzi salvatore.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka