Gość: aero
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
21.10.01, 00:43
O ile mecz byl strasznie nudny (poza teoretycznie ciekawszymi momentami
strzelania bramek, zwlaszcza Drumlaka, ktore przyznam, byly ladne) o tyle
kibice postarali sie, zeby bylo ciekawie na Oporowskiej :)
Zaczelo sie dosc niespodziewanie. Dwoch kiboli Pogoni zaczelo sie bic miedzy
soba. Miejscowi sie niezle bawili dzieki temu. Jakas dziewczyna zaczela tamtych
rozdzielac i spoliczkowala, ktoregos z "awanturnikow".
Potem duza czesc wroclawskiego mlyna sie nagle zerwala, zbiegla z trybun na dol
i ruszyla w strone wyjscia. Stalo sie to tak niespodziewanie, tak glosno i tak
szybko, ze nawet bez gwizdka sedziego wszyscy pilkarze staneli i patrzyli co
sie dzieje. Okazalo sie ze goscie probowali ukrasc flage Lechii. Dosc sprytnie
to wykombinowali, bo kilku z nich musialo zajsc od tylu stadion (swoj sektor
mieli po drugiej stronie). Ale policja odebrala im szybko flage. Wroclawianie
wiec szybko zawrocili i pobiegli w strone sektora Pogoni.
Policja jednak odgrodzila tenze sektor. To miejscowi stwierdzili, ze przebiegna
boiskiem. Wylamali metalowy plot z zasiekami i wbiegli na murawe. Wbiegli tam
takze funkcjonariusze z karabinami. No to tamci w poploch i spowrotem na
trybuny. Potem tak 10 min stali i sie gapili na siebie. Dzieki interwencji paru
pilkarzy udalo sie jednak prowizorycznie zamontowac czesc plotu i wznowic gre.
Ciekawe jak to dzis skomentuje nasza telewizyjna gwiazda Dziekanowski :)))
No i jeszcze kwestia policji. Biedni mundurowi, odebrali dzielnie flage
szczecinianom i oddali wroclawianom, a ci ich jeszcze zwyzywali i obrzucali
czym sie da.