madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 21.06.11, 21:57 zamknięty Jan Kaczmarek należał do moich ulubionych artystów kabaretowych. Żartobliwie mówiłam o nim, że jest taki brzydki że człowiek musi go kochać. Zresztą sam o sobie powiedział przed jednym z występów: - Proszę nie regulować odbiorników, ja naprawdę tak wyglądam Słuchałam audycji z nim w Radiowej Trójce (Powtórka z Rozrywki - Z pamiętnika młodej lekarki), nie przepuściłam też żadnego występu Kabaretu Elita Aż chciałoby się powiedzieć - Dziś takich kabaretów już nie ma... Odpowiedz Link
madohora Krótka notka biograficzna 21.06.11, 22:03 zamknięty Jan Kaczmarek (ur. 6 czerwca 1945 w Lwówku, woj. wielkopolskie, zm. 14 listopada 2007 we Wrocławiu) – polski satyryk, autor piosenek, felietonista. Z wykształcenia elektronik, absolwent Politechniki Wrocławskiej. Był jednym z założycieli kabaretu "Elita" (1969) wraz z Tadeuszem Drozdą, Jerzym Skoczylasem i Romanem Gerczakiem. W latach 70., 80. i 90. współpracował z Andrzejem Waligórskim i Studiem 202 w Polskim Radiu Wrocław. Jednym z najbardziej znanych słuchowisk z jego udziałem jest seria "Z pamiętnika młodej lekarki" (wraz z Ewą Szumańską). Jan Kaczmarek był autorem tekstów (ponad 200) piosenek takich jak: "Kurna chata", "Zerowy bilans, czyli pero, pero", "Czego się boisz głupia", "Ballada o mleczarzu" czy "Do serca przytul psa", a także opowiadań (Nasza naturalna sztuczność; KAW; 1980) i felietonów. Zmarł 14 listopada 2007, miał 62 lata. Przyczyną śmierci Jana Kaczmarka była choroba Parkinsona, na którą chorował od połowy lat 80. Pochowany został na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu. Źródło: Wikipedia. pl Odpowiedz Link
madohora Teksty piosenek 21.06.11, 22:11 zamknięty Babie lato Dojrzewa domorosłe wino, już je pokątnie spija tato i tylko patrzeć, lada chwila, babie lato, babie lato! Już resztki ciepła, senne, lepkie, ochrypłe gdzieś chałturzą świerszcze, gruszki są słodkie, jabłka cierpkie, to już jesień, to już jesień, za chwilą senna chwila cieknie, to już wrzesień, to już wrzesień! A było lato, przecież jeszcze opalenizna ci nie zeszła, tak artystycznie grały świerszcze, że las od tego drgał na przestrzał! Dni rozpalone, noce parne, ćmy zlatujące się do światła, jagody tak jak oczy czarne, gdzieś na bezludnym końcu świata! Stare piosenki na trzy chwyty, schnące na ciele kąpielówy, muchy, komary, parazyty, węże, pijawy, jeże, mrówy! Letni zwierzostan zwinął skrzydła, śpią gady, ssaki i robaki, babiego lata nić przebrzydła i te przebiegłe pajęczaki! Włożyli ludzie ciepłe dresy i jeszcze pulowery na to, bo tylko patrzeć, lada chwila babie lato, babie lato! Wnet rozpajęczy się, aż miło, miękkie, wrześniowe babie lato Odpowiedz Link
madohora Ballada o chorej wyobraźni 21.06.11, 22:51 zamknięty Ballada o chorej wyobraźni Chmurno, durno, nieprzyjemnie, Luźna plomba dzwoni w zębie, A za oknem w środku maja, Dudni grad jak strusie jaja. We łbie łupie znów niestety w kościach łamie - to artretyzm tylko usiąść i zapłakać że ta dola byle jaka Pies mnie ugryzł od sąsiada bo pogłaskać chciałem gada Byłem u sąsiada żony nie wie czy był zaszczepiony Pogotowie wzięło Kryśkę Miała chorą ślepą kiszkę Nie mam nawet z kim się napić tu się przecież można zapić. Na dodatek jeszcze Zenek dostał wczoraj wymówienie bo go złapał szef inżynier na intratnej dość lewiźnie. Tak się wszystko podle zbiegło że dokoła istne piekło Więc za siebie szkoda gadać ani w ząb nie odpowiadam. Jak się wali to się wali Nerwy mi powysiadały Chciałem sobie wyobrazić jakieś wyjście z tej ballady. Wyobraźnia w takich razach Zwykle leczy i pomaga Lecz i ona- pełna klęska odmówiła posłuszeństwa. Trudno sobie wyobrazić miły koniec tej ballady Wytwór chorej wyobraźni w tym życiowym mym marazmie. Psa wyprawię na lewiznę Kryśkę chyba w ucho gwizdnę Zenek szefa niech pogryzie. no to lecę - LOTEM BLIŻEJ. Odpowiedz Link
madohora "Przerażająca siła nałogu" Ballada o mleczarzu 21.06.11, 22:53 zamknięty Ballada o mleczarzu Blady świt, już zbudziły się ptaki, stary mleczarz się tłucze u bram, przeklinając swój los, los nijaki, stawia mleko to tu, to tam! Winda znowu nie działa, niestety, schody strome a pięter huk, w starych kościach doskwiera artretyzm i już prawie nie czuje się nóg! A społeczeństwo śpi i mleko mu się śni, co w półlitrówkach tkwi cicho na progu. Dzieci i starsza brać wszyscy chcą mleko chlać, przerażająca jest siła nałogu. Wczoraj stary zaniemógł na schodach, przysiadł w kącie, na czole miał pot, czy to serce, czy też niepogoda? krew mu w skroniach uderza jak młot! Ktoś go spotkał i mruknął: pijany! Ktoś karetkę zawezwał, to pech! Stary był rzeczywiście zawiany, a to skandal, afera, grzech! A społeczeństwo śpi i mleko mu się śni, co w półlitrówkach tkwi cicho na progu. Dzieci i starsza brać wszyscy chcą mleko chlać, przerażająca jest siła nałogu. Wnet zebrała się dyscyplinarka tryb doraźny, zwolnienie i cześć krew pobrano a w niej laborantka stwierdza mleka promili sześć! Już nie będzie butelek roznosił pijaczyna, malwersant, wrak, może ktoś na zastępstwo się zgłosi, kandydatów na razie brak! A społeczeństwo śpi i mleko mu się śni, co w półlitrówkach tkwi cicho na progu. Dzieci i starsza brać wszyscy chcą mleko chlać, przerażająca jest siła nałogu. Odpowiedz Link
madohora Chwile czekania 21.06.11, 22:54 zamknięty Chwile czekania By nie poddać się chwilom zwątpienia, aby w stronę rozpaczy nie skręcić, by nie umrzeć z rozgoryczenia trzeba wierzyć tej oto sentencji: Najpiękniejsze jest to, co przed nami, co nam przyjdzie dopiero przeżyć, co się zjawi z nowymi wiosnami, by nam życie cudownie odświeżyć. To co było i jest, bardzo boli, targa nerwy i wzrusza sumienie, więc - by zdrowie psychiczne uchronić - najpiękniejsze trzeba mieć w rezerwie. Najpiękniejsze dopiero nadejdzie - może rok, może dwa, może dziesięć - tak się trzeba pocieszać mizernie, gdy bez przerwy przedwiośnie lub jesień ! Najpiękniejsze są dni, które będą, założenie to nic nie kosztuje, borykając się z biedą codzienną, niech się każdy, jak umie, oszukuje. I tej racji nie wolno nikomu kwestionować, negować, przesłaniać. Najpiękniejsze jest to, co przed nami, najtrudniejsze są chwile czekania. Odpowiedz Link
madohora Co ja poradzę 21.06.11, 22:55 zamknięty Co ja poradzę Pośród widoków i zapachów W słońcu Florydy smaląc tors, Grzeje swe grube cielsko w piachu Obleśny, jajogłowy gość. Plecy smaruje mu olejkiem Pięknej budowy smukły drab, Czasami mewa obok przemknie, Z głośników płynie music rap. A mnie to całkiem nisko wisi Amerykański ten bon mot, Ja w Pucku obok panny Krysi Wciągam w swe płucka swojski jod, Zbieram kamyczki i muszelki, Brodząc w Bałtyku niby lord, Na nogach wprawdzie mam bąbelki, Lecz mam też na nie oxycort. Znów w australijskim mieście Brisbane W sercu słynnego w krąg Gold Coast Dziewczątka piękne w swej goliźnie Wznoszą na plaży z piasku most. Tam gdzieś nudysta obok pika Z mamusią, co też naga jest, No a „Playboya” czy “Newsweeka” Nosi im w pysku dingo pies. A mnie wystarcza plaża w Ustce, Gdzie wprawdzie brud i ziąb, Gdzie Kryśka w barchanowej bluzce, No a w butelce coś na ząb. Zagrychą słone są paluszki, A po tym wszystkim smacznie śpię, Zamiast „Playboya” do poduszki Czytuję świetne pismo „Nie!” W mieście Las Vegas ponoć ślicznym, Gdzie ciągle trwa szalony bal, Polski emigrant polityczny Topi w rulecie gruby szmal, Topi jak głupi te zielone Pośród dosadnych, śmiesznych drwin, No bo obstawia wciąż czerwone, W mordę kopany taki syn. A ja mam Kryśkę i Azorka I zamiast sprite’u orange gin, Fotoaparat marki Zorka I ORWO film 20 din. I myśl radosna mi przyświeca, Prosta jak 4 dodać 2, Że gdy się nie ma, co się lubi, Trzeba polubić, co się ma. I sobie jak książę udzielny Tutaj używać, tutaj żyć, Nie zaś jak jakiś tam Grobelny Non gratą personalną być. Odpowiedz Link
madohora Dusza Kaszuba 21.06.11, 22:56 zamknięty Dusza Kaszuba Nad brzegiem morza tuman wilgotny wszystko dokoła okrywał, A na swej łódce Kaszub samotny swoją kochankę tak wzywał: - Płyń, wdzięczny głosie, po morskiej fali, Usłysz, ach, usłysz mnie, luba, i na wezwanie przybądź z oddali Tu, do swojego Kaszuba. - Przybądź, ach, przybądź, bo nie mam czasu, Ciebie, kochanko ma, wzywam, bowiem ja jestem twój miły Kaszub, Co na tej łódce tu pływam! Tak młody Kaszub wołał ze łzami, Żeby przybyła tam wkrótce, a jednocześnie ruszał wiosłami, pływając po morzu w łódce. Pływał i oczy swe wypatrywał, Czy biegnie doń jego luba, Ale niestety, nikt nie przybywał Do nieszczęsnego Kaszuba. Morze szumiało, głos leciał w pustkę, Wiatr szarpał żagiel z łopotem, Zapłakał Kaszub, wytarł nos w chustkę I powiosłował z powrotem. Odpowiedz Link
madohora Kryśka i DJ 21.06.11, 22:57 zamknięty Kryśka i DJ Ostatnią płytę wyjął spod igły Gibki disc-jokey, skończył się krzyk A do stolika, tej brzydkiej Kryśki Znów się niestety nie dosiadł nikt Trzeba zapłacić za colę, kawę I iść do domu samotnie spać Trzy paczki caro spaliła prawie Więc w gardle sucho i straszny kac Nie zatańczyła znów ni kawałka Choć przecież tańczyć umie, że hej Więc w jej dziewczęcym sercu coś zatka O, mój niewdzięczny losie ty, hej No, a przyczyna jakżeż banalna I Kryśka o tym dokładnie wie Że, no niestety, nie jest zbyt ładna Lecz za to zgrabna... też jakby nie Przyjdzie do domu, spojrzy w lusterko I tak się skrzywi jak ranny ryś A potem książka, łóżeczko I pół na jawie, pół we śnie myśl Chłop żeby jaki, wcale niepiękny Bandyta, oszust, pijak, złodziej, wszystko jedno - jaki zły By się skończyły- - -y dziewczęce męki- - -i Niechby katował, niechby i bił Niechby ją porwał cala zemdlałą Niechby przycisnął do grubych ust I tam ją wywiózł gdzie chłopy mają Nieeuropejski zupełnie gust Ech, przeżyć wreszcie ten piękny wieczór Kiedy się zjawia bajkowy czort I jej wyznaje w swoim narzeczu Do you mój darling wsiadaj do ford To są historie porno-brutalne Co krew ścinają i jeżą włos Piszą je Kryśki- - -i miłe zaradne, gospodarne Którym urody poskąpił los Odpowiedz Link
madohora Kurną Chatę chyba wszyscy znają 21.06.11, 22:59 zamknięty Kurna Chata A mnie się marzy kurna chata Zwyczajna izba zbita z prostych desek Żeby się odciąć od całego świata Od paragonów, paragrafów i wywieszek Zaszyć się w kącie w kupie liści Tak, żeby tylko koniec nosa było widać Nic nie zamiatać, nic nie czyścić Nie kombinować, co się jeszcze może przydać Kiełkuje tu i tam tymotka Na klepisku rośnie czterolistna koniczyna Nie myśli się o ścisku, o wycisku Nic się o czternastej nie zaczyna Wolno grubieją ci paluszki I wolno rosną kędzierzawej brody pukle Niszczeją zgrzebne ciuszki A tobie nie żal nadziewanych pączków z lukrem A mnie się marzy kurna chata I trzaskające w kurnym piecu smolne pieńki I dochodzący głos kolegów "Pójdźmy wszyscy do stajenki..." Gdzieś tam prezydent zbiegł w szlafroku Gdzieś tam przyjęli jako wskaźnik stopę zysku Pięć wizyt, sześć wyroków Ktoś przez pomyłkę rekord świata pobił w dysku A tu tymotka wprost z podłogi Strzela w niebo i lwie paszcze rosną dzikie I sercu drogiej nie masz tu załogi Tutaj możesz się nie liczyć z nikim Budzi cię leśnych ptasząt duet Więc się przeciągasz, a stwierdziwszy ssanie w dołku Przyswajasz razową bułę I zaraz lżej ci na tym ziemskim łez padołku Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 21.06.11, 23:00 zamknięty www.tekstowo.pl/piosenka,jan_kaczmarek,kurna_chata.html Odpowiedz Link
madohora Litania 21.06.11, 23:02 zamknięty Litania Ile jeszcze będzie nowych Rzeczypospolitych wyniesionych z pęt niewoli na wolności szczyty? Ile razy zmowa zmiecie nas rusko-teutońska, wymazując z mapy świata dumne słowo Polska? Ile jeszcze będzie krwawych powstań narodowych i tych z głową, ale również tych całkiem bez głowy? Ile groźnych fal represji i pacyfikacji i samobójstw rozpaczliwych hen na emigracji? Ile razy na obczyźnie będą armie polskie czekające, żeby z ziemi obcej iść do polskiej? Ilu wodzów fantastycznych i wielkich herosów? Ile jeszcze zarzynanych bezkarnie etosów? Ile jeszcze zmarnowanych bez sensu okazji? Ile chamstwa i prostactwa rodem z dzikiej Azji? Ile wściekłej nienawiści, pychy i głupoty? Ile przez wyborczą urnę przepchanej miernoty? Ile nowych gabinetów jeszcze się przekręci z racji nieprawdopodobnej ich niekompetencji? Ilu głupców się wywyższy nad autorytety? Ilu się złodziei schowa za immunitety? Tę litanię wciąż będziemy śpiewać gromkim głosem, a w niedoli cicho mruczeć sobie ją pod nosem, boć to polska jest litania i to jedno wiemy, że niestety, nie ma końca, póki my żyjemy Odpowiedz Link
madohora Nasza Europa 21.06.11, 23:03 zamknięty Nasza Europa Na tle brudnego muru Kolejka smętnych zjaw: Emeryt, gruźlik, baba, W wózku wrzeszczący szkrab! I pijak niegolony I jego chudy teść, Co tylko po piweńko Chcą bez kolejki wleźć. Nasza powszednia nędza, Wspólna, globalna wieś I ekspedientka-jędza, I wszędzie, Tczew czy Brześć, Pod biedą i niemotą Po horyzontu kres Nasz polski żywioł: błoto! Tej wegetacji treść! A przecież to Europa, tak bogata, Poniklowana, złota – pępek świata, Twoja i moja, nasza, wspólny, obszerny dom, Tu wszędzie jest Europa! S’il volus plait, welcome! Twarze zgorzkniałe szare I oczy, co od lat Chłoną cieknący z gazet Wściekły, obmierzły jad! I usta, co nie znają Zwykłych, życzliwych słów, Warczeniem się witają Lub odwróceniem głów! A przecież to Europa, raj ludzkości, Błogosławiony obszar wspaniałości! Ojczyzna mądrych ludzi, niepospolitych snów, A tu się rano budzisz, by zobaczyć znów... Marnie rodzące pola, Usychający las. Przeklęta zła niedola Wciąż prześladuje nas! Czy dola to okrutna, Czy może zwykły pech? Strach wypatrywać jutra Smętnie, ponuro, źle! A czas do przodu leci I lata z nim trop w trop, I w interesie dzieci Czas wreszcie krzyknąć „Stop”! Odwagi i fantazji Nastał ostatni czas, Inaczej stepy Azji Wkrótce pochłoną nas! A przecież to Europa, tak bogata Poniklowana, złota, pępek świata! Twoja i moja, nasza, wspólny, obszerny dom, Czy dla nas ta Europa? Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 21.06.11, 23:05 zamknięty Pero, pero Samotnej pannie, którą mija To szczęście, jakim jest zamęście Mile w staropanieństwie sprzyja Zerowy bilans szczęść i nieszczęść Mąż jej się nigdy nie upija Nie musi się przejmować teściem Nigdy też dziecka nie przewija I to w nieszczęściu jest jej szczęściem Pero, pero, bilans musi wyjść na zero Stary kawaler w swoim szczęściu Jakim poniekąd jest celibat Czuje się z wiekiem coraz częściej Tak jak wyjęta z wody ryba Nikt mu nie powie "Witaj zięciu!" Choćby go z córką w słomie zdybał Rodziny brak to takie szczęście Jak wolna rączka, ale w trybach Pero, pero, bilans musi wyjść na zero Osobnik, co wyleciał z pracy Zamiast rozpaczać i żałować Szybko to sobie przetłumaczy No, wreszcie nie muszę już tu pracować Świnia, co wczoraj był kolegą Równie spokojnie patrzy w przyszłość Bo w końcu nie ma tego złego Które na dobre by mu nie wyszło Pero, pero, bilans musi wyjść na zero Życiowy bilans szczęść i nieszczęść Musi w efekcie wyjść na zero Szczęście to jakby w pewnym sensie Początek nieszczęść jest dopiero Klęska przedtaktem bywa szczęścia Trud nieraz kończy się karierą Lecz i niekiedy po Austerlitz Dość często zdarza się Waterloo Pero, pero, bilans musi wyjść na zero Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 21.06.11, 23:06 zamknięty Pero, Pero www.youtube.com/watch?v=PspnSmKwfu4 Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 21.06.11, 23:11 zamknięty DO SERCA PRZYTUL PSA Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 21.06.11, 23:14 zamknięty CZEGO SIĘ BOISZ GŁUPIA Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 21.06.11, 23:17 zamknięty NASZA EUROPA Odpowiedz Link
madohora2 Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 10.07.14, 11:45 zamknięty Był moim ulubionym artystą Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 26.05.15, 00:26 zamknięty Jasia jest mi strasznie szkoda Odpowiedz Link
madohora Re: 6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) 26.10.16, 20:35 zamknięty Jasia mi naprawdę szkoda Odpowiedz Link