pacyfista
09.03.03, 21:50
Naprawde. Dwa lata temu potrącił ją samochód w wyniku czego zmarła. To był
szok. Mój dom przemienił się w dom żałoby. Czułem jednak ,że muszę jakoś
sobie udowodnić nasze przywiązanie i miłość. W przeddzień pogrzebu gdy
wszyscy poszli spać podeszłem do łużka na którym leżały zwłoki.
Zdjełem jedansy i siarczyści się zesrałem na jej brzuch. Potem ruchałem ją
trzy godziny. Niestety mój chuj przedziurawił ją i całe gówno wyleciało w jej
zimnej dupy. Dostałem szału. Wpierdoliłem je w 30s. Pojawił się jednak
problem dziura w dupie. Na szczęści w domu był budapren. ZAKLEIŁEM JA I
POSZŁEAM SPAĆ. Pogrzeb odbył się bez zakłóceń. I choć od tego dnia minęło
dziś 67 lat rozkosz wciąż mnie ogarnią gdy przypomne sobie ten pogrzeb.