Dodaj do ulubionych

Samorządowcy wspierają Kaczyńskiego

13.06.10, 23:01
Panie i Panowie radni, wójtowie itd. Pragnę przypomnieć, że to właśnie rząd
PiS-u czyli Jarosława Kaczyńskiego ograniczał kompetencje samorządów na rzecz
władzy centralnej. To do waszych szpitali załomocą nocą bojówki CBA by wywlec
waszych najlepszych lekarzy w ramach prowokacji korupcyjnej. To wam rząd
Kaczyńskiego wydzierał najlepsze grunty w ramach oddawania kościołowi co mu
się tam zamarzy. Chcecie samorządu czy zamordyzmu?
Obserwuj wątek
    • ogabignac Re: Samorządowcy wspierają Kaczyńskiego 14.06.10, 23:23

      Jeszcze komitetowi poparcia ku przypomnieniu główne prawdy Jarosława Kaczyńskiego:

      1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem;
      2. Nie będzie koalicji z Samoobroną;
      3. Cieszę się, że będę na pierwszej linii walki z Samoobroną;
      4. My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do
      władzy w Polsce uczestniczyć nie będziemy;
      5. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sądu lub przeciwko komu toczą się
      sprawy sądowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS;
      6. V-ce minister sprawiedliwości (sędzia Kryże) nie ścigał i nie
      osadzał w więzieniu działaczy opozycji w latach 70.;
      7. Wybudujemy trzy miliony mieszkań;
      8. Wprowadzimy szybko niższe podatki;
      9. Wycofamy wojsko polskie z Iraku;
      10. Prawie 200 km autostrad w 2006, to nasza zasługa;
      11. Tylko 6 km autostrad w 2007, to wina SLD;
      12. Marcinkiewicz, to premier na całą kadencję;
      13. Pomożemy Stoczni (UE chce zwrotu 4 mld euro);
      14. Zredukujemy administrację państwową;
      15. W rządzie nie będzie byłych członków PZPR Dla mnie, raz dane
      słowo, jest święte… (Jarosław Kaczyński 10 VII 2006)
    • marcelam Hrabiemu długa kiełbasa spada 15.06.10, 20:22
      więc bardziej się przyłóż.
      • ogabignac Re: Hrabiemu długa kiełbasa spada 17.06.10, 00:43
        marcelam napisała:

        > więc bardziej się przyłóż.


        OK. Wezwany odpowiadam:

        Wracam do `prostego człowieka'. Wygląda to tak. Kiedy się pisze o tożsamości Jarosława, która z natury jest plebejska, z tym się zgadzam, natychmiast słyszy się o szlachetnie urodzonym herbu Pomian. Tuż po tym jak się usłyszy o herbie Pomian, było nie było szlacheckiej sygnaturze, w prawdzie takiej zaściankowej, ale jednak, słyszymy że, Jarosław nie w salonach chowany, ale wśród prostego gminu. Powtórzę, z natury Jarosław plebejski, z dziedzictwa, w co trudno uwierzyć, magnat cała twarzą. Niezwykle pogmatwany życiorys Jarosława i jego przodków, jest bardziej atrakcyjny niż go dotąd kreowano. Ja rozumiem, że na przykład taki członek SLD co to się wychował w Łodzi Fabryczna, czy na innej Pradze, może sobie przykleić na czole metkę, człowieka z ludu, ale dziecko herbu Pomian? Dziecko szczęścia, wychowane najpierw w żoliborskim apartamencie, potem w żoliborskiej willi, dzielnicy elit, tak znienawidzonych przez Kaczyńskiego. Dziecko z taką szlachecką wkładką, w roli przywódcy chłopstwa i proletariatu, jawi się nieco groteskowo. Bardzo mnie wzruszyła głęboka wiara, wśród prostego ludu, napotkana a forum, jak to się Jarosław chował na ulicy pośród chłopców biegających za fajerką. Zabawnie wzruszające, ale o tym za chwile, najpierw salonowe, elitarne i szlacheckie korzenie rodzinne Jarosława. Rodzina Jarosława przybyła `za Buga', zarówno ze strony matki jak i ojca. Polskości w tych przodkach tyle co kot napłakał dość, powiedzieć, że pradziadkowie Jarosław słowa po polsku nie potrafili wydukać, mieli rosyjskie obywatelstwo i robili karierę w carskiej armii. Kariery zawodowych oficerów, nie wcielonych na silę, biednych szeregowców wyciąganych z obozów niemieckich, ale prawdziwa `nastajaścia staryszna'.

        Od strony ojca rodzina Jarosława to obszarnicy i oligarchowie, babka Franciszka, posiadała solidny majątek w okolicach Odessy, dziadek Aleksander był wysokim urzędnikiem kolejowym. Kiedy zawitali z ziemi obcej do Polski, Franciszka zajęła się `aferami', prowadząc biuro obrotu nieruchomościami, a Aleksander awansował na naczelnika węzła kolejowego. Od strony matki, rodzina Jasiewicz, to przede wszystkim Aleksander, dziadek Jarosława. lewicowiec z krwi i kości, zatwardziały socjalista, nienawidzący Piłsudskiego, sanacji i wszystkiego co z piłsudczykami związane. Uczciwie trzeba oddać, że mimo poglądów socjalistycznych, nie przepadał za komunistami. Poglądy lewicowe nie przeszkadzały mu również, w powodzeniu własnej firmy budowlanej, Aleksander był inżynierem, projektantem spółdzielni mieszkaniowej w Warszawie. Wszystko można powiedzieć, o Jarosławie, ale nie to, że Jarosław jest dzieckiem prostego ludu, Jarosław to potomek, obszarników, ruskich oficerów, wysoko postawionych urzędników kolei i inżyniera socjalisty. Przechodzimy o jedno pokolenie wyżej, czyli do rodziców naszego bohatera, co to nie zna zapachu cygar, smaku ananasa i nie wie o czym się plotkuje na salonach. Jako, że matka kurka, to wbrew powszechnej opinii, nie jest ostanie propagandowe bydle, tylko takie bardziej przedostatnie, muszę powiedzieć rzecz następującą. Rodzice Jarosława, mają przepiękną kartę powstańczą, patriotyczną i narodową. Matka Jarosława była żołnierką AK i sanitariuszką Powstania Warszawskiego, ojciec był prawdziwym bohaterem. Ranny w powstaniu, stracił kciuk, uciekł z obozu pod Skierniewicami, ukrywając się pod ciałami . Ta karta Rajmunda, jest gotowym materiałem na fantastyczny scenariusz o losach polskich bohaterów, Rajmund Kaczyński został odznaczony Krzyżem Walecznych i krzyżem Virtuti Militari. Ja z takiego ojca byłbym dumny, ale nie słyszałem aby którykolwiek z braci, kiedykolwiek ojcem się chwalił, wręcz przeciwnie, obaj maja ewidentny żal i jakiś kompleks ojca, być może z tego powodu, że ojciec porzucił ich i zył w separacji z matką, a być może z następujących powodów.

        Po wojnie dawni Akowcy nie maja lekkiego życia, są prześladowani, więzieni, wykluczani z życia społecznego, ale są tacy, którzy się nie poddają, miedzy innymi ci z oddziału Rajmunda. Dawni koledzy i towarzysze broni Rajmunda, organizują coroczne spotkanie upamiętniające Powstanie, ale próżno tam szukać Rajmunda, on robi wielka karierę w PRL, wręcz nieprawdopodobnie wielka o akowcach przypomni sobie dopiero na spokojnej emeryturze. W latach 50 Rajmund dostaje mieszkanie na Żoliborzu, duży piętrowy apartament, najpierw ze współlokatorami, potem Politechnika Warszawska przyznaje mu dodatkowy przydział i jest już lokatorem samodzielnym. Takie mieszkania mogli mieć nieliczni, nawet nie każdy sekretarz mógł sobie na to pozwolić, a akowiec mógł jedynie pomarzyć. Władze stalinowskie traktują Rajmunda jak pieszczocha, mimo jego przeszłości. Jak wiemy w PRL cuda się nie zdarzały, Rajmund musiał odpłacić komunie za dobrodziejstwa i tak też robił. Był jednym z wykładowców na Polskiej `Sorbonie', to specjalna `komórka edukacyjna' przy politechnice warszawskiej, szkoląca w dwuletnim cyklu pezetpeerowskich aparatczyków. Po takim kursie czyniącym w umysłach adeptów leninowskie wodogłowie, `intelektualiści' zasilali dyrektorskie stanowiska w PRL. Za te zasługi Rajmund mógł liczyć nie tylko na wypasione apartamenty, ale na coś co, nie mieściło się w głowie akowskich żołnierzy, mianowicie zagraniczne kontrakty. Rajmund już w latach 60 wyjeżdżał na szkolenia do Anglii i Holandii, otrzymał kontrakt w Libi, podobne historie nie przydarzały się wrogom ustroju komunistycznego i nie każdy zasłużony budowniczy PRL mógł na takie prezenty liczyć.

        W takiej atmosferze wychowywali się obaj bracia, jak na PRL, to nie tylko był salon i oligarchia, ale pełen wypas, na miarę sekretarza KC. Po latach brat Lech opisywał, stan posiadania i swoją `trudne, ubogie dzieciństwo', w sposób następujący:

        `Bardzo o nas dbano - na żoliborskiej ulicy byliśmy wyśmiewani, że codziennie jesteśmy inaczej ubrani'.

        • ogabignac Re: Hrabiemu długa kiełbasa spada 17.06.10, 00:46
          - cd -



          Nie jest to koniec nadzwyczajnego i wyjątkowego życia Kaczyńskich. Nadszedł
          pamiętny rok 1961 czasy już nieco lżejsze, Stalin umarł, ale o tym by
          telewizyjną i filmową karierę robiły dzieci żołnierzy AK, towarzysze raczej nie
          myśleli, coś takiego w tamtym czasie byłoby politycznym skandalem. O dziwo
          bracia Kaczyńscy, kradli księżyc mimo swojego `kułackiego' i politycznego
          pochodzenia. Strasznie, ogromnie wiele jest cudownych epizodów w życiu, braci,
          którzy nigdy nie `znali klimatów salonów'. Jarosław i Lech mieli nie tylko
          wiedze o salonach, byli prawdziwymi bywalcami i erudytami salonowych tajemnic.
          Dziakowie mogli opowiedzieli Jarosławowi jak ich ojcowie pili czaj z samowara na
          odeskich salonach, opowiedzieli jak wyglądały polskie salony w okresie
          międzywojennym, gdzie przebywali jako inżynierowie i naczelnicy kolei. Tata
          Rajmund snuł opowieści, na temat peerelowskich, ale też holenderskich i
          angielskich salonów i tych z dalekiej Libii. W Końcu sam Jarosław już jako
          dziecko mógł poznać zapach cygar, ananasów i innych frykasów, zwiedzając polskie
          artystyczne gomułkowskie salony. Nie wiem co jarosław słyszał i od jakich ludzi,
          ale on zbudzony w nocy nie rozpoznałby dźwięku turlającej się fajerki na drucie,
          natomiast strzał korka szampana, rozpozna między wszelkimi innymi podobnymi
          dźwiękami. Jarosław Kaczyński bywał na Solonach od dziecka, Jarosław nie miał
          normalnego życia, wszystko wokół niego było salonowe i elitarne, nawet koledzy z
          podwórka i liceum: Konrad Bieliński, Mirosław Sawicki, Andrzej Seweryn, Lejb
          Fogelman (warszawski lew salonowy), Sewen Blumsztajn. To na Żoliborzu był
          najbardziej dziś znienawidzony przez Jarosława Kaczyńskiego, różowy salon KOR,
          gdzie przy ul. Mickiewicza 27, Jacek Kuroń organizował opozycyjną działalność,
          co ciekawe ten adres, to dawny dom dziadka Jarosława, Aleksandra Jasiewicza.

          Życie rodziny i samego Jarosława, za wyjątkiem dramatu Powstania, który to
          dramat i tak zakończył się szczęśliwym życiem po wojnie, przypomina sielankę.
          Jarosław nie tylko jest dzieckiem salonu, ale zna wszelkie możliwe odmiany
          salonów, rosyjskiej generalicji, peerelowskich sekretarzy, peerelowskich
          artystów, w końcu `Salon kłamców', miał swoją siedzibę w mieszkaniu dziadka
          Jarosława. Dziś ten salonowiec, oligarcha, opływający w przepychach, wykłada
          babciom z Torunia, dzieje proletariackiej niedoli. jak każdy peerelowski
          arystokrata, na czole ma wypisane, troskę o prosty lud. Po co mu do szczęścia
          prosty lud? Widomo po co! Prosty lud jak zobaczy ananasa w reklamówce, którym to
          ananasem obżerał się Jacek z Plackiem już w latach 60, natychmiast wyniesie
          bidulkę Jarosława na ołtarze męczeństwa proletariackiego. Jarosław dobrze wie,
          że we własnym środowisku jego cyniczna poza, jest przedmiotem kpin i pogardy, od
          jego wykreowanej plebejskości trzęsą się ze śmiechu brzuchy kolegów z podwórka,
          na którym był magnatem. Pogarda we własnym środowisku, jak najbardziej
          zasłużona, jest traumą Jarosława i przyczyną głębokiej nienawiści do
          inteligencji, salonów, elit i oligarchów. Jarosław jest jak Engels, syn
          krwiopijcy kapitalisty, który poszedł na proletariackie barykady i wykreował się
          na bohatera mas, nie mających bladego pojęcia skąd ród Jarosława i pomysły na
          rządzenie księcia Jarosława. Jemu najbardziej zależy na tym, abyś Ty i ja był
          prostym ludem, z zachwytem patrzącym jak się o nas troszczy, ten co `dzieli nasz
          podły' los. Jest to poetyka najbardziej prostackich populistów, to manifest
          polityczny utrzymany gdzieś między Lepperem, Ikonowiczem i Kononowiczem. Wasze
          błogorodie, Jarosław Rajmundowicz, dajcie spokój towarzyszu, spójrzcie w lustro,
          potem nam w oczy i powtórzcie jeszcze raz chociaż jedno słowo o salonach,
          elitach, ananasach i homarach.

          Napisał/a/ Matka Kurka
    • stachokonwa Re: Samorządowcy wspierają Kaczyńskiego 17.06.10, 11:01
      Mniej kompetencji to mniejsza odpowiedzialność. Leniwi samorządowcy
      to wiedzą i dlatego popierają, kogo popierają.
      • j.lisowska Re: Samorządowcy wspierają Kaczyńskiego 22.06.10, 17:28
        samorządowcy PO co funduszy z UE nie umieją wykorzystać, baaa czasem się nie
        chce nawet próbować wniosku napisać

        olgo straszysz CBA czy ABC w szpitalach? wielu lekarzom, prawnikom,
        dziennikarzom (też) trzebaby prześwięcić kieszenie, wystarczy spojrzeć co i komu
        dało PO w BS po objęciu władzy
        a to że Kościół ( nie mówię tu o wiernych ale o klechach) należałoby też
        przelecieć dokładnie odnośnie działań i współpracy z UB w latach PRLu to może i
        żyłoby się NAM szarym zwykłym ludziom lepiej
        • stachokonwa Re: Samorządowcy wspierają Kaczyńskiego 23.06.10, 09:16
          W Białymstoku akurat z pozyskiwaniem środków nie mają. Zwróć też
          uwagę na aktywność gminy Korycin oraz na sympatie polityczne
          tamtejszego wójta. I odwrotnie- za czyjej kadencji w Łapach padło
          wszystko, co mogło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka