Dodaj do ulubionych

Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich

14.06.10, 04:35
Po ciezkiej pracy czytania ponad 400-stu autentycznych makabresek na forum
bialostockim z watku zalozonegho przez "macrowa", probujacego zgnoic pamiec
wielkiego, dzis o zasiegu swiatowym, mlodego podlaskiego kaplana, ktory zginal
w obronie wolnosci mysli niezaleznej, bedac w Londynie, musialem to sobie
jakos zrekompensowac.
To za duzo jak na mnie, nie jestem juz tak silny psychicznie by po
przeczytaniu tak dlugiego steku bluzgow na Wielkiego Polaka, ktorego
makabrycznie okrutna smierc, doprowadzila w koncu do upadku komunistow
sowieckich spod znaku PZPR, i pozwolila w efekcie, na wolnosc slowa, by w
jakis sposob tego nie odreagowac.
Kuriozum bialostockie: oto jak pojecie "wolnosc slowa" w bialostockim wydaniu
forumowym zamienila sie w parszywy atak na czlowieka, ktory swoje zycie zlozyl
w ofierze za to, by owi szczekacze mogli swoje zezwierzecenie w pelni, bo bez
komunistycznej cenzury, innym przekazywac.
Tfuj!
...
Londyn, co prawda, zimniejszy od letniego Bialegostoku o jakies 10 stopni ale
ja zachwycony wspanialymi, pelnymi sublimacji smakowych, lodami z
bialostockiego Wedla, podawanymi w nowej i pieknej aranzacji nowego Rynku,
szukalem tutaj czegos o porownywalnej skali..
I, nico!
Niema tu intymnosci przestrzeni miejskiej tak charakterystycznej dla
Bialostockiego Ryneczku.
Okolice londynskiego, Trafalgar Square obs.ane za przeproszeniem przez golebie
ponad wszelka miare. Okolice starych ulic w centrum miasta o charakterze
dickensowego, XIX-sto wiecznego Londynu, zatloczone zagubionymi i umeczonymi,
wedrujacymi "bez-tolku" - turystami. Zostaly jedynie restauracjki w uliczkach
dookolnych "z dusza". Takie, co to z kelnerem mozna porozmawiac i zapytac co
zaproponuje gosciowi by ten, po przezyciach, poprawil nastroj.
I oto, geniusz zastapil czasowo kelnera goniacego za malymi napiwkami. Ten,
mlody globetrotter, mowicy angielskim o niezwykle interesujacym dialekcie a to
Wordsworth'a a to Chaucer'a, zaproponowal mi Porto, specjalna edycje bo
pochodzaca z ultrakatolickiej Portugalii, gdzie Katolicy, gdy ich chandra
przycisnie, zasadaja pod zadaszeniami chroniacymi opd silnego slonca i
rozwazaja o zawilosciach zycia przy trunku niezwykle bogatym w bukiet smakowy
a to, wina, a to koniaku, a to innego boskiego trunku.
Kelner londynski, swiatowy czlowiek, byl pelen historyjek od klientow ze
swiatarownie szukajacych specjalnego "milieu".
Po jego pieknej historii o Portugalii i tamtejszej najslynniejszej drodze dla
pielgrzymow do Santiago de Compostela, ustalilismy menu wokol Porto - Special
Reserve, z dodatkiem ociupinki wisni dla potrzeb smakowych londynskiego
handlarza Cockburns'a.
By to wszystko nie odbijalo mi sie potem zadeciem i popuszczaniem pasa (bo,
jak kazdy smiertelnik, musze dbac o linie), to zaproponowal do lekkich
przekasek salatke z trzech gatunkow fasoli z oliwkami i ziolami.
Raj na ziemi.
Porto zas to swiat obiecany...
W kazdym razie, po bachanaliach z Porto, nikt juz nie zadaje wiecej pytan, jak
to sie stalo, ze ten, nie tak znowu duzy kraj europejski, lubujacy sie w
przedziwnie melodyjnym choc smutnym, Fado, podbil niemal wiekszosc kontynentu
poludniowej Ameryki (Brazylie).
Obserwuj wątek
    • niewzruszonyporuszyciel Re: Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich 14.06.10, 06:55
      ziutek napisał:

      > Po ciezkiej pracy czytania ponad 400-stu autentycznych makabresek na forum
      > bialostockim z watku zalozonegho przez "macrowa", probujacego zgnoic pamiec
      > wielkiego, dzis o zasiegu swiatowym, mlodego podlaskiego kaplana, ktory zginal
      > w obronie wolnosci mysli niezaleznej,

      I KTOREGO CIALO POCIETO,ABY POTEM JE ZAMUROWAC

      > bedac w Londynie

      KOGO TO WALI ZIUTEK?GENERALNIE PALCE LIZAC TAKI WATEK POLACZYLES Z INNYM.
      • ksiundzluzak Re: Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich 14.06.10, 07:19
        A co łączy duszę z ciałem jak nie strawa?
      • wwredny -------- 14.06.10, 07:23
        Tak to jest z betonem. On bez nadymki nie moze bo inaczej chory sie czuje.
    • doc.gajny Re: Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich 15.06.10, 15:42
      Ale o co chodzi?
      Bardzo mistyczny jest ten bełkot.
      Co chcesz nam przekazać między wierszami?
      Co mam zrobić żeby podbić Południową Amerykę?
      • ultramontanist1 Re: Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich 16.06.10, 02:47
        Szanowny Kolego Docencie:
        Po pierwsze chodzi o przekaz czysto ludzki, pozdrowienia i podzielenia sie
        doswiadczeniem, w tym przypadku, kulinarnym.
        Kulinarne doswiadczenia sa niezwykle wazne, gdyz albo sprowadzaja przyjazna
        dusze na manowce upicia sie czyms zupelnie prostym a glupim, odbijajacym sie na
        umysle lub zoladku, albo tez odkrywaja skomplikowane a piekne odczucia z
        eksperymentowania trunkami przednimi a nie wiazacymi duszy wiezami prymitywnego,
        szybkiego upicia sie.
        A czyms takim jest Porto.
        Dziekuje tez, za przypomnienie, ze oto jestem na surowym forum bialostockim a
        nie gdzies na Polach Elizejskich bo nie informuje, jak zamierzalem, a jedynie -
        "belkoce".
        Rozumiem, ze taka niechciana inwitacja to jedynie, przypadkowe odbicie sie po
        ciezkim i niestrawnym bialostockim, kotlecie.
        Jak "przekazac miedzy wierszami (...) co zrobic (...) by podbic Poludniowa
        Ameryke?" - Trudne zadanie.
        Portugalia podbila piaty, najwiekszy obszarowo kraj na swiecie - Brazylie,
        dzieki wielu zbiegom okolicznosci. Chyba jednym z najwiekszych, byla wiara
        rozproszonych Portugalczykow, iz w imie dawnej wiary w Kosciol katolicki i
        postac Chrystusa, uda im sie wypedzic wojowniczych Maurow kierowanych przez
        Kalifat w Kordobie.
        I to zamierzenie, razem z wojowniczymi, katolickimi, rycerzami Hiszpanii w koncu
        sie udalo. Dokladnie, w XII-tym wieku, udalo sie im przepedzic muzulmanskich
        Maurow spowrotem do Afryki. Portugalczycy, odtad cieszyli sie swoja niezwykla
        Reconquista (Odbiciem swojej ziemi z rak niewiernych). Cieszyli sie swoja
        niezaleznoscia, uczac sie produkowac swietne trunki takie jak wlasnie Porto,
        niezwykle chetnie zabierane przez wojowniczych zeglarzy portugalskich,
        podbijajacych coraz to wieksze polacie swiata. Porto przechowywane w
        specjalnych, wynalezionych przez Portugalczykow, plaskich beczulkach, zwanych
        barcos rabelos, byly uwazane za jedne z najbardziej cennych nabytkow przez
        korsarzy brytyjskicch napadajacych na statki pod bandera portugalskiego Krola.
        Porto do jedzenia bazujacego na "owocach morza" (rybach, krabach, krewetkach),
        nie blokowalo ich umyslu roznym takim cholesterolem ani innymi zlogami ukladu
        krazenia (tak, jak nieszczesnym prekursorom Sarmatow w dawnej Polszcze),
        pozwalalo im na calkiem dobre i dlugie funkcjonowanie na podbijanych terenach u
        wybrzezy poludniowej Afryki, Zachodnich Indii (dzisiejszy stan Kerala), Chin
        (dzisiejsze Macau), Wyspy Sumatry i kupy wysepek na morzu Timoru, morzu Java,
        morzu Celebes az po wyspe Palau.
        Niezle, jak na zaledwie 10-cio milionowy kraj, dzisiaj...

        • niewzruszonyporuszyciel Drugi kosno psia mac 16.06.10, 07:13
          drugi kosno psia mac
          • wwredny Re: Drugi kosno psia mac 16.06.10, 07:57
            Haha to bylo dobre :)
    • stachokonwa Re: Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich 16.06.10, 15:46
      > W kazdym razie, po bachanaliach z Porto, nikt juz nie zadaje
      wiecej pytan, jak
      > to sie stalo, ze ten, nie tak znowu duzy kraj europejski, lubujacy
      sie w
      > przedziwnie melodyjnym choc smutnym, Fado, podbil niemal wiekszosc
      kontynentu
      > poludniowej Ameryki (Brazylie

      Sugerujesz, że geniusz ultrakatolicki polega na tym, żeby się
      schlać,a potem po pijaku wyciąć dla fantazji pół kontynentu?
      Wyjasniam ci, że to gorsze nawet niż tamtem wątek o relikwiach.
      Serdeczne dzięki za próbę ośmieszenia religii, którą wyznaję. Nie
      zapomnę ci tego.
      • ultramontanist1 Re: Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich 18.06.10, 01:21
        Nie wiem czy mam do czynienia z niegdysiejszym "stachem_konwa", bo i twoj
        zmieniony nick na "stachokonwa", jak i poziom odpowiedzi typu: "...Sugerujesz,
        ze geniusz ultrakatolicki polega na tym by sie schlac", swiadczylby raczej, iz
        mam do czynienia z popaprancem typu jeszcze innego gnojka, ktory probuje krasc
        moj nick "ultramontanisty" za to bez jedynki i wkladac w moje usta najglupsze
        brednie z mozliwych.
        A wracajac do spraw kulinarnych, to przy okazji pobytu w Londynie nie bez kozery
        podjalem ten wlasnie temat, gdyz Londyn byl jedna z oaz swiata, gdzie od dawna
        mozna bylo delektowac sie rzadkimi specjalami z calego swiata.
        To bylo jakby odbiciem dawnego znaczenia Imperium Wiktorianskego na swiecie,
        imperium tak rozleglego, nad ktorym, jak mawiano, nigdy nie zachodzilo slonce.
        W Londynie, dawno temu, jako jeszcze mlodzieniec bialostocki, przezylem swoje
        pierwsze wielkie zaskoczenie gdy w pieknej restauracji prowadzonej przez
        Hindusow wyznania jainistycznego zjadlem suty obiad bez odrobiny miesa ani masla
        ani jajek. Pamietam gdy to relacjonowalem swoim bialostockim przyjaciolom to ci
        wyraznie sadzili, iz wyjazdy do Londynu wplywaja zle na kondycje psychiczna
        podroznikow.
        Dzisiejszy Londyn jest Londynem innym, zmienionym ludnosciowo; jak na oko,
        dominuja Brytyjczycy pochodzenia hinduskiego i pakistanskiego,
        Druga, najbardziej rozpoznawalna nacja, sa Arabowie...
        Nic wiec dziwnego, ze kafejki niegdysiejsze w zakletych rewirach niegdysiejszej
        brytyjskiej arystokracji dookola ekskluzywnego Regent Street, dzisiaj zamienily
        sie na arabskie "Sziszkebabiarnie". Nie moj rodzaj jedzenia...
        Szukalem dawnego, wyszukanego jadla w specjalnej kuchni z rarytasami smakowymi
        sprowadzanymi z calego swiata, w slawnym domu handlowym - Selfridges.
        No, cos sie tam da jeszce wybrac ale to wszystko jakies takie spauperyzowane. A
        tu nowosc, dzial z jedzeniem koszernym. Pewnie departament spozywczy ma kupe
        wizytorow z Izraela. Jedzenie w nim niby niezle ale podane jak w typowych
        stolowkach. Mala klasa.
        Zato, nowe kuchnie azjatyckie wioda prym. Wietnamska, tajska, indonezyjska,
        Filipino i oczywiscie chinska.
        Kuchnie francuskie i wloskie, wiodace niegdys prym w Selfridges - przepadly,
        zginely.
        Po nich pozostal jeno duch wspomnien w mojej pamieci.
        Szkoda.
        Zaciekawiony podanym niedawno daniem w szykownej restauracji w Poznaniu
        przyprawionym rzadkoscia znad zatoki bengalskiej - sambalem, postanowilem
        zaszalec kulinarnie i wziasc danie tajskie w prawdziwej zalewce z sambalu. I,
        tak jak przypuszczalem, to cos dla podniebien lubiacych dziwne kombinacje
        smakowe, z pieknym i dlugo trwajacym posmakiem, ozywiajacym zoladek. Pycha. I
        jeszcze raz pycha.
        Aromatyczny sambal moglby prawdopodobnie powodowac, iz niczego nie
        podejrzewajacy ludzie mogliby zjadac na talerzu z tym cudem nawet pokrojone na
        kawalki podeszwy mocno schodzonego buta.
        A poza tym jedna rzecz pozostala w Londynie niezmienna - maxymalne zatloczenie
        historycznego Centrum.
        • stachokonwa Re: Madrosc kulinarna ludow ultrakatolickich 18.06.10, 06:48
          Nie jest moją winą, że puenta wyszła ci taka, jaka wyszła. Miej
          pretensje do siebie, że niechcący wyszła ci parodia geniuszu zamiast
          jego pochwały. Może następnym razem pisz nieco uważniej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka