alex.7
16.09.04, 18:12
Sowiecki wynalazek
Tajemniczą substancję wykopali mieszkańcy wsi Cisówek, gmina Nowinka. -
Najpierw ta ciecz wyżarła korek w butelce, a potem, kiedy zetknęła się z
ziemią, zaczęła się palić - opowiadają ludzie. Pojemniki to
najprawdopodobniej pozostałość po II wojnie światowej.
W poniedziałek Mirosław Ostrowski zaczął kopać rów na szambo. Nagle coś
zadźwięczało pod szpadlem. Ostrowski i pomagający mu mężczyźni wyciągnęli
trzy - na oko - półlitrowe butelki.
- Takich flaszek dzisiaj nikt już nie produkuje, od razu było wiadomo, że to
jakaś staroć - mówią.
Znalezisko zostało odłożone na bok. Wczoraj jedna z butelek przewróciła się.
Ciecz zaczęła wylewać się na ziemię. Pojawił się ogień i kłęby dymu. Bojąc
się, że za chwilę płomień przeniesie się na pobliski budynek gospodarczy,
Ostrowski zatelefonował po strażaków. Ci ugasili ogień bez problemów. Jednak
w miejscu, gdzie substancja wylała się na ziemię, dym unosił się jeszcze
przez wiele godzin.
Strażacy włożyli butelki do metalowego garnka wypełnionego ziemią. Pojemnik
postawili na łące - kilkadziesiąt metrów od zabudowań.
- Z taką substancją nigdy się nie zetknęliśmy - mówi Grzegorz Liszewski z
augustowskiej straży. - Wiemy natomiast, że trzeba zachować daleko idącą
ostrożność. Poinstruowaliśmy tych mieszkańców, którzy przez dłuższy czas
wdychali dym, aby jeśli tylko źle się poczują, natychmiast zgłaszali się do
szpitala.
Wczoraj we wsi na zdrowie nikt na szczęście nie narzekał.
Mieczysław Kłoczko, jeden z najstarszych mieszkańców Cisówka, jest
przekonany, że butelki to pozostałość po Armii Czerwonej.
- W 1944 parę kilometrów od naszej wsi przebiegała linia frontu - opowiada. -
W Cisówku stacjonowali Rosjanie. Po nich we wsi pozostało dużo takich
butelek. Zaraz po wojnie jeden z sąsiadów poznosił kilkanaście i położył pod
stodołą. Jak słońce to nagrzało, wybuchł pożar. Chłopu cała gospodarka
spłonęła.
Wczoraj tajemniczą substancję mieli zabrać przedstawiciele wojska. Dopiero po
badaniach będzie wiadomo, co znajduje się w butelkach. Krzysztof Filipow,
dyrektor Muzeum Wojska w Białymstoku, przypomina, że już w 1939 roku Armia
Czerwona miała na wyposażeniu granaty z bronią chemiczną. Niewykluczone, iż
tajemnicza substancja to kolejny, nieznany wcześniej sowiecki wynalazek.
(tom)
(2004-09-16)
Ciekawe ile jeszcze niebezpiecznych przedmiotow ukrywa sie w naszym regionie?