Dodaj do ulubionych

Wojna aptekarzy

20.09.04, 08:43
Według Pana prezesa od aptek najlepszy jest kartel. Wicie rozumicie.
Usiądźmy przy zielonym stole, ustalmy najwyższe ceny wszędzie, bo każdy
farmaceuta jest tak zmęczony pracą, że obowiązkowo co rok na Seszele pojechać
musi.
Obserwuj wątek
    • Gość: pacjent Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:22
      To bardzo dobrze że w aptekach pojawiły się jakiekolwiek promocje bo my
      pacjenci z tego korzystamy, aptekarzom jeżeli jest ciężko to niech się poprostu
      pozamykają, kto biednego bezrobotnego chorego np. na cukrzycę pyta czy ma kasę
      na leki, a jak wejdą sieci to sami je tu zaprosimy i wtedy będziemy się
      martwić, teraz jet tanio i już
      • Gość: Padme Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:36
        widać socjalizm tkwi bardzo głeboko w polskich duszach. Odgórne ujedlolicenie
        cen czy promocja bubli
        • Gość: cukrzyk Re: Wojna aptekarzy IP: 80.55.171.* 21.09.04, 08:55
          Pieprzy głupoty ten cały prezes od aptek. Używam najdrozszej z
          insulin "Humalog". Cena urzedowa tej insuliny wynosi prawie 50zł i taka tez
          jest w wiekszosci aptek. Ja znam 2 apteki w Białymstoku gdzie można ją kupić za
          niecałe 20zł. Po ogłoszeniu promocji kupiłem tę samą insulinę po 1 gr za
          opakowanie. Podobnie jest z paskami do badania poziomu cukru. Cena urzedowa
          7,50zł, w niektórych aptekach 3,20, w promocji kupiłem po 1gr za opakowanie
          '
          • Gość: Paweł Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 08:32
            Jasne każdy ma prawo kupować taniej, tylko za 2-3 latka jak nie będzie polskich
            aptek tylko sieci, za te samą insulinę zapłacisz i 100 pln bo wtedy bedę tylko
            sieci... Ten schemat został już przerobiony w Angli, Norwegii, Węgrzech etc.
            Nie będziesz miał wyboru, zesrasz się i będziesz musiał płacić, aby zyć. Trzeba
            troche wybiegać w przyszłość, a nie zyć dzniem dzisiejszym. A co do apteki przy
            ratuszu, została otwarta juz w grudniu 2001, a niskie ceny zaoferowała dopiero
            we wrześniu 2002, a czemu??? Kasa się skończyła. To nie on oferuje niskie ceny
            tylko finansujący go koncern, aby rozwalić tutejszy rynek. Gość tak nienawidzi
            aptekarzy, że sprzeda sie każdemu i zrobi wszystko, aby im dokopać...a nie dla
            Waszego dobra abyście mogli kupić tanie leki ( jeszcze tylko 2-3 latka, więc
            róbcie zapasy ). Nie byłem wprawdzie jego bezposrednim przełożonym, ale
            widziałem jak sie zachowywał, gdy pracował przy taśmie w Biazecie, co dwa
            tygodnie trza się pochwalić nowa komórką i ciągle wieszanie psów na aptekarzy (
            chyba jego zona pracowała, w którejś ), a do tego groszem nie śmierdział.
            Udawanie, kogoś kim nie jest za czyjeś pieniądze, z powodu zwykłej nienawiści
            bądź zazdrości, dla Waszego dobra, smiech...
            Do tego wszystkiego facet jest bardzo wspierany jeszcze przez Cefarm, któremu
            sam osłabia rynek, no ale prywatyzacji w/w jeszcze nie było. Powiążcie fakty
            jeśli nie teraz to wtedy, gdzy będziecie płacić za leki, o niebo więcej niz
            kiedykolwiek do tej pory.
            Paweł

            • Gość: Padme Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 09:16
              Tańsze nie znaczy takie same. Czesto jest tak, że tańszy odpowiednik nie jest
              całkowicie tożsamy z droższym medykamentem. Niewielka różnica a może być
              znacząca
            • kurna_felek Re: Wojna aptekarzy 22.09.04, 13:06
              Czekaj, bo nie rozumiem.
              Za dwa lata to co kosztuje teraz 50pln ma kosztować w sieci 100pln, bo tańsze
              apteki upadną wcześniej. To czemu wtedy nie powstaną inne skoro sieci
              radykalnie podniosą ceny? Przecież będzie się im opłacało?
              • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:15
                Witam
                Do wejścia na Polski rynek szykują już sie sieci hurtowe razem z sieciami
                aptek, na hurt i detal w jednym ręku nie ma mocnych. Prawo farmaceutyczne 3
                lata temu zostało tak zmienione, że aptekę może otworzyć każdy i do tego gdzie
                chce, czyli sieci welcome, a dlaczego za jakiś czas znów nie może zostać
                zmienione tak, że nic nowego już nie powstanie. W tej chwili ceny mają
                doprowadzić do upadku większości aptek. Gdy zostanie większość aptek sieciowych
                w rekąch hurtowników to oni będą narzucać ceny, i napewno nie bedą one niskie (
                tak jak sie stało to w wyzej przytoczonych krajach ), więc aptek tanich
                poprostu nie będzie i tyle. A na razie pompują kasę w głupaka, która usiłuje
                wmówić wszystkim jaki to jest wspaniały, obniżając ceny poniżej cen zakupu...
                No, ale cóż takie są prawa rynku:))
                pzdr
                Przemek
                • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:17
                  A temu Panu to się nie opłaca, tylko niestety kasa nie jest jego i nie chodzi o
                  to, aby pacjent mógł kupic tanio lek.
                  Przemek
                  • Gość: rollo Re: Wojna aptekarzy IP: 213.76.161.* 23.09.04, 08:51
                    A mnie się wydaje, że Pan Przemek, Pan Paweł są właścicielami aptek i po prostu
                    boli ich, że muszą się zadowolić marżą 10%, a nie 30-40%. To rzeczywiście
                    wkurzające, szczególnie, że kiedyś miało się jedną aptekę, wpływy w Izbie
                    Aptekarskiej i blokowało się innym możliwość otwierania aptek. Co?
                    Ale chyba nie jest tak źle, skoro stać takiego na odbudowanie starej kamienicy,
                    uruchomienie tam apteki, a resztę pomieszczeń oddać lekarzom na gabinety? Pod
                    nosem innych 10 aptek!
                    • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 11:37
                      A mnie się wydaje, że Pan Przemek, Pan Paweł są właścicielami aptek i po prostu
                      > boli ich, że muszą się zadowolić marżą 10%, a nie 30-40%. To rzeczywiście
                      > wkurzające, szczególnie, że kiedyś miało się jedną aptekę, wpływy w Izbie
                      > Aptekarskiej i blokowało się innym możliwość otwierania aptek. Co?
                      > Ale chyba nie jest tak źle, skoro stać takiego na odbudowanie starej
                      kamienicy,
                      > uruchomienie tam apteki, a resztę pomieszczeń oddać lekarzom na gabinety? Pod
                      > nosem innych 10 aptek!
                      Tak Przemek jak najbardziej jest... i między innymi kamienicy, o której mówisz,
                      zachęcam również do podobnej inwestycji, zobaczysz jaki trzeba w to włożyc
                      wysiłek i kapitał, który na dobrą sprawę mozna było równiez przejeść lub wydać
                      na wyjazdy na Seszele. A tak masz odrestaurowaną zabytkową kamienicę z XIX
                      wieku, a nie ruinę w której zbierali sie żule ( no chyba, że to Ci bardziej
                      odpowiada ), także rusz zadek z fotela i do roboty...
                      Co do Izby Aptekarskiej ona nigdy nie miała i nie mozliwości prawnej blokowania
                      otwarcia jakiejkolwiek apteki, ona je tylko opiniuje co nie ma żadnej mocy
                      prawnej, mimo negatywnej opinii apteka i tak zostaje otwarta. Wpływy w Izbie???
                      Człowieku ja od 4 lat nie mogę otworzyc specjalizacji. Poza tym moja matka,
                      zona i ja jestesmy farmaceutami, sami pracujemy na siebie, jesteśmy w swoich
                      lokalach, więc my i tak przetrzymamy wszystko, praca od 8 rano do 8 wieczorem
                      to juz mamy opanowane, na razie daję miejsca pracy wielu osobom, do tego masę
                      ludzi wyuczyliśmy zawodu w ramach staży ( płaci się nawet dla osoby nie
                      umiejącej nic ), w tej chwili takowych mam 4 - słownie cztery osoby, które
                      przygotowuję do zawodu, w wakacje były u nas tez 2 portugalki. Ciekawe ile osób
                      wyuczyło sie zawodu przy ratuszu, lub w tzw. tanich aptelach - zero. Nikt nie
                      chce brać stażystów, tak że Ci musza wyjeżdżać z Białegostoku w poszukiwaniu
                      aptek, które ich przyjmą. A jak mi nie wierzysz to ładuj do Izby i zapytaj się
                      o staże i praktyki. Inną rzeczą jest to, ze apteki ( jak juz powiedziałeś o
                      kamienicy to przytocze nazwę ) aquavitae moga nauczać bo jest i receptura, jest
                      kadra fachowa itd., do tego też trzeba spełnic pewne wymagania. Co do pod nosem
                      innych aptek, te inne np: w On-zecie lub koło Hortexu, to niestety dosyc
                      zaniedbane kioski,w które właścieciele nie włozyli, ani grosza od conajmniej 10
                      lat i to jest dopiero duszenie kasy.
                      Także Panie Rollo polecam ściśnij pośladki, rusz zadek z kanapy i do roboty,
                      tylko tutaj zasada " czy się stoi czy się leży dycha zawsze się należy" nie
                      obowiązuje, a do domu nie wraca się o 15, to może w końcu przestaniesz innym
                      zazdrościć ,że "stać takiego na odbudowanie starej kamienicy".
                      A co do cen leków, to nie kartel apteczny ustala ceny, lecz firmy ( vide
                      niedawna sprawa zwrotu podatku ) razem z Ministerstwem Zdrowia + koszt wizyty
                      repa u lekarza i przekonanie go $ o wyzszości danego specyfiku, apteki dodają
                      tylko swoją marżę, która dla leku ref. wynosi max.12 pln, nawet, gdy jego cena
                      wynosi 100000pln, no chyba, że sprzedajesz poniżej ceny zakupu bo finansuje cię
                      koncern, abyś rozłożył rynek i już.
                      W każdym razie za jakiś czas będzie miło, bo ratusz rozwali konkurencję,
                      pojawią się apteki sieciowe i zostaną te, gdzie właściciel będzie sam pracował
                      na siebie i u siebie - ja na szczęście mam ten komfort, a wtedy będzie pięknie,
                      zero tanich leków, zero rabatów i wtedy leki bedą naprawdę drogie, a jakie
                      marże. A co do marż ja moge pracować i na 2% byleby tylko odbywało się to na
                      zdrowych i uczciwych zasadach. A pana z ratusza, w końcu i tak kopną w dupę bo
                      przestanie być potrzebny jak tylko wykona swoją robotę, a na razie niech rzuca
                      na stół pliki banknotów, mówiąc ile to ma kasy co wzbudza tylko zażenowanie,
                      niech udaje filantropa nie za swoje pieniądze. Po co chrzanić, że to dla dobra
                      pacjentów, jeśli chodzi o rozbicie rynku i nic więcej.
                      Człowieku nie masz pojęcia o niczym, przemawia przez Ciebie niestety tylko
                      zazdrość...
                      Z innej beczki - Cefarm Białystok, ostatni niesprywatyzowany Cefarm w Polsce,
                      oprócz Gdańskiego, ale ten się nie liczy bo ma o wiele mniejszą sieć aptek, niz
                      białostocki - 48 w całym województwie. Więc, ma być sprywatyzowany, czyli
                      sprzedany, dla skarbu Państwa, czyli dla nas najlepiej by było, gdyby osiągnął
                      jak najwyzszą cenę. Dla kupującego najlepiej by było, gdyby kosztował jak
                      najmniej. No i teraz, działania apteki przy ratuszu, uderzają nie tylko w
                      apteki prywatne, ale i/a może i głównie w apteki Cefarmu ( Suraska tuż za
                      rogiem ), w Łomży klon apteki przy ratuszu znajduje sie na ulicy Dwornej, dwa
                      numery dalej od apteki Cefarmu. W artykule były też przytoczone w tabelce ceny
                      z różnych aptek, gdzie było najdrożej - przypadkiem Cefarm. No i więc, kto na
                      tym traci najwięcej - apteki Cefarmu bo są najbliżej, a do tego w artykule
                      wyraźnie jest napisane ( tabelka z cenami ), gdzie jest najdrożej - Cefarm
                      oczywiście. Wystarczy zresztą zajść na Suraska, kiedyś tam były tłumy, a teraz
                      mimo remontu niewiele osób. No więc jeśli spada obrót w aptekach Cefarmu ( cenę
                      firmy kształtuje odbiorca hurtowni, czyli w tym wypadku 48 aptek ) to wartość
                      firmy spada wyraźnie, a przez to cena staje się o wiele niższa. Dochodzi tu też
                      wiele innych czynników, ale obrót i rentowność są najważniejsze. No więc jak
                      cena spada najbardziej zadowolony jest kupujący bo jest taniej i może
                      zaoszczedzić wiele, wiele milionów. Wystaczy przejrzeć wiadomości z giełd kto
                      jest zainteresowany kupnek białostockiego Cefarmu. A więc dyrekcja Cefarmu
                      powinna byc zainteresowana tym, aby obrót aptek Cefarmu był jak największy (
                      wartość hurtowni nie ma tu znacznie, ponieważ hurtownia bez odbiorców NIE
                      ISTNIEJE ), aby jak najkorzystniej ją sprzedac/sprywatyzować, więc nie powinni
                      wspierać swojej konkurencji, finansować ( premie zakupowe ) i zażarcie bronić.
                      No więc białostocki Cefarm jest głównym zaopatrzeniowcem apteki przy ratuszu i
                      na dwornej, oferując swojej bezposredniej konkurencji najlepsze warunki zakupu
                      i nawet półroczne terminy płatności ( powiedziane publicznie ). Czyli władze
                      firmy wspierają swoją konkurencję, której działania uderzają bezposrednio w
                      firmę obniżając jej wartość/cenę na krótko przed planowaną sprzedażą vel
                      prywatyzacją.
                      Popatrz człowieku na to z tej strony, jakoś tym się nie interesują, ani
                      dziennikarze, a ani osoby odpowiedzialne za majątek póki co publiczny, co
                      wyrabiają ludzie oddelegowani do dbania o ten majątek. A może chodzi o to, że
                      ktoś ma cos dostać, za to że ktos na zakup czegoś wyda o wiele mniej niż
                      pownien???
                      Także proszę nie patrzeć na to tylko przez pryzmat ceny w aptece.
                      A Panią autorkę tego niestey płyciutkiego artykuliku zachęcam do
                      zainteresowania się może jednak tą sprawą.
                      Przemek
                      p.s. Panie Rollo mam dziwne wrażenie, że się znamy, czy się mylę???
                • Gość: darek ta ..... czarna wołga przyjedzie IP: *.elpos.net 28.09.04, 20:22
                  ta ..... czarna wołga przyjedzie i krowy przestaną dawać mleko..
                  jak 6 lat temu wchodził Auchan była ta sama śpiewka.. przyjdą zaniżą ceny
                  konkurencja padnie a oni za 2 lata podniosą by se odbić. Że wy jeszcze w strach
                  takie wierzycie....
                  • Gość: Przemek Re: ta ..... czarna wołga przyjedzie IP: *.biaman.pl / 217.153.182.* 28.09.04, 21:21
                    Auchan sprzedaje takie gówno, że nawet białostoczanie za wyższą cenę by już
                    tego nie kupili, smacznego.
                    Ja tam nie kupuję wolę zapłacić drożej i kupić np. w ABC, ale żeby ta kasa
                    pozostała u nas i w pewnym sensie powróciła... Kiedyś to zrozumiesz.
                    Przemek
                    • Gość: darek Re: ta ..... czarna wołga przyjedzie IP: *.elpos.net 29.09.04, 23:05
                      Widać że podchodzisz do sprawy mocno emocjonalnie. Mówiłem jakie strachy były
                      przed wejściem Auchan, a nie że go lubię/ tam kupuję itp. (ponad 90% produktów
                      to wyroby markowe takie jak w ABC, społem itp, a przede wszystkim nie tylko
                      jedzenie)
                      Zanim cos zrozumiesz to musisz pojąć składanie literek.
                      • Gość: Przemek Re: ta ..... czarna wołga przyjedzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 08:22
                        > Widać że podchodzisz do sprawy mocno emocjonalnie. Mówiłem jakie strachy były
                        > przed wejściem Auchan, a nie że go lubię/ tam kupuję itp. (ponad 90%
                        produktów
                        > to wyroby markowe takie jak w ABC, społem itp, a przede wszystkim nie tylko
                        > jedzenie)
                        > Zanim cos zrozumiesz to musisz pojąć składanie literek.
                        Jasne wszystko markowe, doskonałej jakości...
                        Oj Darku to Ty chyba mnie nie rozumiesz, ta kasa wyjeżdża stąd, do budżetu i
                        bezpośrednio do Ciebie nie wraca nawet złamany grosz. Dajemy zarabiać innym, a
                        nie swoim w imię czego, tego że jest tanio. Ludzie powinni zrozumieć pewne
                        mechanizmy, że jak bedą oddawać kasę francuzom to w Białymstoku nie powstanie
                        więcej miejsc pracy itd., a oni dalej bedą klepać biedę. Największy wpływ na
                        gospodarkę ma właśnie konsumpcja, ale ta kasa powinna tu zostawać, anie
                        wyjeżdżać. Przypomnij sobie do czego zachecani byli amerykanie po 11.09
                        września - właśnie do zakupów.
                        pzdr
                        Przemek
                        • Gość: dodi Re: ta ..... czarna wołga przyjedzie i maszyny par IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 21:21
                          Tak oczywiscie Marsy i Snikersy podrabiane Pesto z przerzutu, Czarna wołga za
                          rogiem i jeszcze maszyny parowe trzeba zniszczyć bo odbierają chleb NASZYM
                          robotnikom ! Pierwszy kupię w dobrej taniej aptece gdzie pani z zalady nie
                          wciska "aktualnie promowanego" specyfiku - pujde kupie a recepte to chcę mnieć
                          od lekarza dobrego i na niego mi nie szkoda kasy a nie na panienke co lek
                          podaje w pudełeczku z półeczki.
              • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: *.piwnica.org / 195.136.48.* 22.09.04, 21:26
                Nowe apteki nie powstana, bo nie beda mialy na to nawet cienia szansy. Co ty
                myslisz ze mocna siec apteczna ktora zdobedzie monopol na lokalnym, a nawet
                ogolnokrajowym rynku pozwoli na to zeby jakis aptekarzyna otwieral im
                konkurencyjna apteke pod bokiem. We wspomnianych wyzej krajach juz to
                przerabiali. Najpierw tworzy sie siec aptek, potem nastepuje polaczenie z
                hurtem, albo jak to sie takze dzieje i u nas hurt tworzy wlasna siec. I wtedy
                mozesz sobie probowac otwierac apteke. Tyle tylko ze leki dostaniesz w takich
                cenach, ze nawet jakbys sprzedawal w bez marzy to i tak bedziesz mial drozsze o
                kilkanascie procent niz "sieciowki". A wrtedy to pies z kulawa noga do twojej
                apteki nie zajrzy.
                • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 23:25
                  "Nowe apteki nie powstana, bo nie beda mialy na to nawet cienia szansy"

                  A to niby dlaczego? Jak podniosą ceny, biznes zrobi sie ostro dochodowy i jesli
                  nawet pojedyńczy człowiek będzie się bał otworzyć (bo go zdumpingują) to
                  wejdzie inna sieć, która wytrzyma walkę cenową. I utrzyma się nowa, niska cena -
                  na tyle wysoka, by apteki zarabiały, ale nie za dużo, bo klieci pójda do
                  konkurencji. Ten prosty mechanizm nazywa się wolnym rynkiem i ucza o nim na
                  pierwszych stronach podręczników ekonomii. trzeba tylko sie oderwać od dzieł
                  Marksa.

                  dodam ze to nie tylko teoria: popatrzcie, jak walcza ze soba sieci
                  hipermarketów. A otworzyc hipermarket jest o niebo trudniej niz aptekę...
                  • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 12:32
                    Człowieku czytaj uważnie, prawo odnosnie otwierania aptek przez kogo chcesz i
                    gdzie chcesz weszło niecałe trzy lata temu. Lobbing sieci aptecznych spowoduje,
                    że znów zostanie zmienione i wtedy na apteke będzie przypadać 5-10 tys.
                    mieszkańców i odległość przynajmniej 500 metrów i żadna nowa apteka nie
                    powstanie ( tak już jest prawie w połowie europy ). A co do ekonomii to chyba
                    powinni Cię nauczyć, praktyka to trochę więcej niż pusta teoria wykuta na
                    studiach, a poza tym czemu tak wielu "genialnych ekonomistów" wyuczonych o
                    wolnym rynku nie pracuje w swoim zawodzie lub zasila szeregi bezrobotnych i
                    pobiera zasiłki z budżetu, który to w 95% finansują małe i średnie
                    przedsiębiorstwa czyli m.in. apteki, więc mi nie chrzań o Marksie, a co do
                    normalności polskiego wolnego rynku...no comments
                    Zresztą łatwiej jest otworzyć aptekę niż hipermarket... a w hipermarkecie
                    mógłbyś jako ekonomista pracować na każdym stanowisku, natomiast w aptece
                    miałbyś uprawnienia co najwyżej do sprzątania i niczego więcej...więc pomyśl
                    logiocznie, że coś tu jest nienormalne.
                    pzdr
                    Przemek
                    p.s.
                    Poczekajmy zresztą trzy lata i zobaczymy kogo wtedy będzie stac na leki.

                    • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 19:53
                      Człowieku czytaj uważnie, prawo odnosnie otwierania aptek przez kogo chcesz i
                      > gdzie chcesz weszło niecałe trzy lata temu. Lobbing sieci aptecznych
                      spowoduje,
                      >
                      > że znów zostanie zmienione i wtedy na apteke będzie przypadać 5-10 tys.
                      > mieszkańców i odległość przynajmniej 500 metrów i żadna nowa apteka nie
                      > powstanie ( tak już jest prawie w połowie europy ).

                      No własnie - czytaj uważnie. Ja piszę i mechanizmach WOLNORYNKOWYCH. Z
                      pewnością kojarzysz, że sytuacja w której o powstaniu lub nie jakiegos biznesu
                      decydują urzednicy nie ma wiele z wolnym rynkiem wspólnego.

                      A co do ekonomii to chyba
                      > powinni Cię nauczyć, praktyka to trochę więcej niż pusta teoria wykuta na
                      > studiach,

                      Jak rozumiem, nie chodzisz do lekarzy (bo oni zaczynali od tej obrzydliwej
                      teorii) tylko szukasz rady u stuprocentwych praktyków: znachorek, bab i
                      szamanów?...

                      Poza tym - dlaczego twierdzisz, że to, o czym piszę to tylko teoria? Przecież
                      nawet ci podałem przykład? Jak to pisałeś: człowieku, czytaj uważnie?...

                      poza tym czemu tak wielu "genialnych ekonomistów" wyuczonych o
                      > wolnym rynku nie pracuje w swoim zawodzie lub zasila szeregi bezrobotnych i
                      > pobiera zasiłki z budżetu,

                      Skąd te dane?

                      więc mi nie chrzań o Marksie, a co do
                      > normalności polskiego wolnego rynku

                      Ja absolutnie nie twierdzę, że nasz rynek jest normalny. Jest stanowczo
                      przeregulowany - a więc mało wolny i inicjatywy w rodzaju tej aptekarskiej
                      tylko rzecz pogarszają.

                      > Zresztą łatwiej jest otworzyć aptekę niż hipermarket... a w hipermarkecie
                      > mógłbyś jako ekonomista pracować na każdym stanowisku, natomiast w aptece
                      > miałbyś uprawnienia co najwyżej do sprzątania i niczego więcej...więc pomyśl
                      > logiocznie, że coś tu jest nienormalne

                      Czy ty w ogóle mógłbys pomyśleć - nawet nielogocznie - zanim coś chlapniesz? A
                      co to ma do rzeczy, czy ja mogę, czy nie pracować w aptece? Twierdzisz, że z
                      tego powodu szybciej i łatwiej otworzyć hipermarket niz aptekę?!
                      • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.biaman.pl / 217.153.182.* 26.09.04, 23:31
                        Gość portalu: Acro napisał(a):

                        >> No własnie - czytaj uważnie. Ja piszę i mechanizmach WOLNORYNKOWYCH. Z
                        > pewnością kojarzysz, że sytuacja w której o powstaniu lub nie jakiegos
                        biznesu
                        > decydują urzednicy nie ma wiele z wolnym rynkiem wspólnego.
                        Mój drogi lek nie jest zwykłym towarem, to jest trucizna, która w wielu
                        przypadkach nie jest Ci potrzebna. Apteka nie powinna byc zwykłym biznesem ( co
                        niestety się stało), gdzie powinien liczyć się tylko i jedynie zysk. Tam, gdzie
                        kupujesz taniej liczy się obrót, nieważne czy czegoś potrzebujesz Ty musisz to
                        kupić bo trzeba sprzedać jak najwięcej bo przecież sprzedaje się za grosz, a
                        więc trzeba nazbierać ich jak najwięcej. A jeśli chodzi o najbardziej wolny
                        rynek na świecie czyli USA, z każdym biznesem nie ma problemu, ale jeśli chodzi
                        o leki i apteki jest to poddane ogromnej reglamentacji i nie podlega zasadom
                        wolnorynkowym i koniec.
                        > Jak rozumiem, nie chodzisz do lekarzy (bo oni zaczynali od tej obrzydliwej
                        > teorii) tylko szukasz rady u stuprocentwych praktyków: znachorek, bab i
                        > szamanów?...
                        Polecam leczenie się u lekarzy lub szukanie porady u farmaceutów dwa dni po
                        skończeniu studiów i życzę zdrowia, no chyba, że tani lek wystarczy. I z innej
                        beczki, większość osób kończących np. farmacje ze średnią 5,0 w aptece głupieje
                        bo tu najbardziej liczy się poznawanie teorii, a nie formułki wklepane na
                        studiach.
                        > Poza tym - dlaczego twierdzisz, że to, o czym piszę to tylko teoria? Przecież
                        > nawet ci podałem przykład? Jak to pisałeś: człowieku, czytaj uważnie?...
                        Przykład czego hipermarketów i aptek? To lecz się u znachorów, a nie lekarzy bo
                        to też przecież to samo - zresztą najlepiej zweryfikowałby to wolny rynek - kto
                        policzy taniej; myślę, że mój przykład jest równie idiotyczny jak Twój.
                        > poza tym czemu tak wielu "genialnych ekonomistów" wyuczonych o
                        > > wolnym rynku nie pracuje w swoim zawodzie lub zasila szeregi bezrobotnych
                        > i pobiera zasiłki z budżetu,
                        > Skąd te dane?
                        Z praktyki znajomych, którzy przebrnęli przez podane przez Ciebie podstawy
                        ekonomii na początku studiów, skończyli je itd...
                        > więc mi nie chrzań o Marksie, a co do
                        > normalności polskiego wolnego rynku
                        > Ja absolutnie nie twierdzę, że nasz rynek jest normalny. Jest stanowczo
                        > przeregulowany - a więc mało wolny i inicjatywy w rodzaju tej aptekarskiej
                        > tylko rzecz pogarszają.
                        Które inicjatywy? Dla dobra pacjentów uwolnijmy też rynek lekarski niech leczy
                        kto chce, operujmy widelcami ( przecież tanio wyjdzie ) itd. A co do leków, po
                        co nam apteki, walnijmy je do sklepów, najlepiej do Auchan, se każdy weźmiwe co
                        chce, kiedy i jak chce, byleby tanio i bez recepty, a i od razu lekarze też nie
                        bedą potrzebni.
                        > > Zresztą łatwiej jest otworzyć aptekę niż hipermarket... a w hipermarkecie
                        > > mógłbyś jako ekonomista pracować na każdym stanowisku, natomiast w aptece
                        > > miałbyś uprawnienia co najwyżej do sprzątania i niczego więcej...więc pom
                        > yśl logicznie, że coś tu jest nienormalne
                        >
                        > Czy ty w ogóle mógłbys pomyśleć - nawet nielogocznie - zanim coś chlapniesz?
                        >A co to ma do rzeczy, czy ja mogę, czy nie pracować w aptece? Twierdzisz, że
                        z > tego powodu szybciej i łatwiej otworzyć hipermarket niz aptekę?!
                        W poprzednim poście to Ty napisałeś, że łatwiej jest otworzyć aptekę niż
                        hipermarket -więc prośba o logikę, albo chociaż tylko o konsekwencję,
                        dziękuję...
                        Chodzi mi o to, że Twoja wiedza nie pozwala Ci ordynować leków i doradzać
                        pacjentom przy ich wyborze - bo nie masz WYKSZTAŁCENIA FARMACEUTYCZNEGO - więc
                        choćby z tego powodu powinno być Ci trudniej otworzyć aptekę niż hipermarket.

                        A teraz chodzi o to, że ja mogę sobie jako farmaceuta i aptekarz pozwolić na
                        odmawianie sprzedaży leków na receptę bez recepty, bo może to zaszkodzić
                        pacjentowi, mogę wypytać się co ma domu na ból głowy i powiedzieć, że ten z
                        reklamy nie jest mu potrzebny bo ma to samo w domu tyle, że pod inną nazwą
                        handlową itd. A tam gdzie tanio i gdzie stawia się na niską cenę, MA BYĆ OBRÓT
                        bo inaczej nie będzie zysk. Nieważne czy tego potrzebujesz, czy nie, masz to
                        kupić i koniec, a do tego masz byc przekonany, że na tym zyskałeś bo kupiłeś
                        tanio. Nie liczy sie pacjent tylko to, że tu kupi.
                        W imię Twojego wolnego rynku zapomniano, że w aptece KUPIĆ BO TANIO nie powinno
                        mieć miejsca.
                        pzdr
                        Przemek
                        • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 00:16
                          > Mój drogi lek nie jest zwykłym towarem, to jest trucizna, która w wielu
                          > przypadkach nie jest Ci potrzebna. Apteka nie powinna byc zwykłym biznesem (
                          co
                          >
                          > niestety się stało), gdzie powinien liczyć się tylko i jedynie zysk

                          O ile pamiętam, trucizna jest pojęciem ilosciowym, nie jakościowym - a z tego
                          wynika, że absolutnie wszystko może byc toksyczne. zadne przepisy nie uchronią
                          ludzi przed ich bezdenną głupotą. A już zupełnie nie wiem, jak ma tego dokonać
                          reglamentacja ilości aptek.

                          Polecam leczenie się u lekarzy lub szukanie porady u farmaceutów dwa dni po
                          > skończeniu studiów i życzę zdrowia, no chyba, że tani lek wystarczy

                          Założę się, że jak sie poważnie rozchorujesz, polecisz prędzej do tego nawet
                          świeżo upieczonego doktora niż do miejscowego, doświadczonego szamana..

                          > poza tym czemu tak wielu "genialnych ekonomistów" wyuczonych o
                          > > > wolnym rynku nie pracuje w swoim zawodzie lub zasila szeregi bezrob
                          > otnych
                          > > i pobiera zasiłki z budżetu,
                          > > Skąd te dane?
                          > Z praktyki znajomych, którzy przebrnęli przez podane przez Ciebie podstawy
                          > ekonomii na początku studiów, skończyli je itd...

                          Skąd wiesz, że twoi znajomi byli genialni? poza tym - w jaki sposób ma to
                          deproecjonować samą naukę? Nauki ekonomiczne uczą jak funkcjonuje rynek, a nie
                          jak znaleść pracę. Zgodnie z tą filozofią należy zakazać praktyki każdemu
                          lekarzowi, który sie rozchoruje.

                          To lecz się u znachorów, a nie lekarzy bo
                          >
                          > to też przecież to samo - zresztą najlepiej zweryfikowałby to wolny rynek -
                          kto
                          >
                          > policzy taniej; myślę, że mój przykład jest równie idiotyczny jak Twój.

                          Twój przykład jest niespończenie głupszy i dowodzi, że może i znasz sie na
                          lekach, ale nie na biznesie.
                          W warunkach wolnego rynku niekoniecznie wygrywa tańsza oferta, tylko ta, która
                          lepiej zaspakaja potrzeby klienta. Niska cena jest tylko jedna z potrzeb - i
                          jak dowodzą badania - mniej istotną. W warunkach wolnorynowych szybciutko
                          szamana zweryfikowali by pacjenci i odkryli, że leczy moze i tanio, ale
                          zupelnie nieskutecznie.

                          Dla dobra pacjentów uwolnijmy też rynek lekarski niech leczy
                          > kto chce, operujmy widelcami ( przecież tanio wyjdzie ) itd. A co do leków,
                          po
                          > co nam apteki, walnijmy je do sklepów, najlepiej do Auchan, se każdy weźmiwe
                          co
                          >
                          > chce, kiedy i jak chce, byleby tanio i bez recepty, a i od razu lekarze też
                          nie
                          >
                          > bedą potrzebni.

                          A czyz tak nie jest? zeby leczyć, nie musisz miec papierów - wystarczy, że
                          podasz się za energoterapeutę czy inne tego typu dziwo. Możesz nawet operować
                          widelcem - tylko musisz o tym uczciwie uprzedzić pacjenta jak i ew. braku
                          kwalifikacji. I niech to będzie jego świadoma decyzja - nawet jeśli głupia. Sam
                          zresztą piszesz, że papiery to pic - i bardziej ufasz babie z referencjami niż
                          lekarzowi ze swieżym dyplomem...

                          > Chodzi mi o to, że Twoja wiedza nie pozwala Ci ordynować leków i doradzać
                          > pacjentom przy ich wyborze - bo nie masz WYKSZTAŁCENIA FARMACEUTYCZNEGO -
                          więc
                          > choćby z tego powodu powinno być Ci trudniej otworzyć aptekę niż hipermarket
                          No i co z tego? To zatrudnię człowieka, który ma takie wykształcenie! Uważasz,
                          że właścicielami linii lotniczych mogą być tylko piloci, lotniskami zawiadawać
                          moga jedynie kontrolerzy ruchu itd?!
                          Powtarzam - ze względu na skalę i komplikację inwestycji o niebo łatwiej
                          otworzyć aptekę niż hipermarmet. Znajomy otworzył dwie (łącznie z adaptacją
                          pomieszczeń) w 3 miesiące. Carrefour otwiera się juz parę lat na Hetmanskiej. w
                          tej sytuacji dużo łatwiej złamać ewentualny monopol aptek niż hipermarketów.
                          Logiczne?

                          > A teraz chodzi o to, że ja mogę sobie jako farmaceuta i aptekarz pozwolić na
                          > odmawianie sprzedaży leków na receptę bez recepty, bo może to zaszkodzić
                          > pacjentowi, mogę wypytać się co ma domu na ból głowy i powiedzieć, że ten z
                          > reklamy nie jest mu potrzebny bo ma to samo w domu tyle, że pod inną nazwą
                          > handlową itd. A tam gdzie tanio i gdzie stawia się na niską cenę, MA BYĆ
                          OBRÓT
                          > bo inaczej nie będzie zysk.

                          Ależ proszę cię bardzo! I ja - i zapewne wielu innych pacjetów - dla których
                          ważniejsza jest jakośc obsługi i zaufanie, a mniej cena - wybierze twoją
                          aptekę. Ale niech ludzie SAMI o tym decydują. Inna sprawa, ze jakos nie wierzę,
                          że jak się wprowadzi reglamentację w otwieraniu aptek, to nagle właściciele
                          przestana zważać na ich dochodowość a zważać będą jedynie na interes
                          klientów ...
                          • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 09:52
                            > O ile pamiętam, trucizna jest pojęciem ilosciowym, nie jakościowym - a z tego
                            > wynika, że absolutnie wszystko może byc toksyczne. zadne przepisy nie
                            uchronią ludzi przed ich bezdenną głupotą. A już zupełnie nie wiem, jak ma
                            tego dokonać reglamentacja ilości aptek.
                            Oj to temat rzeka, teraz masz aptekę na każdym rogu, mają je wszyscy czy to
                            badylarz czy rzeźnik czy ktokolwiek, liczy się tylko zysk co prowadzi do tego.
                            że gdy odmawiam sprzedazy leku na receptę bez recepty ( chyba z głupoty bo to
                            mógłby byc mój zysk ), słyszę: "nie to nie i tak naprzeciw mi sprzedadzą )...a
                            to nie powinno mieć miejsca - bo jak pisałem lek nie nie bułka.
                            > Założę się, że jak sie poważnie rozchorujesz, polecisz prędzej do tego nawet
                            > świeżo upieczonego doktora niż do miejscowego, doświadczonego szamana..
                            Widzisz, ja jestem w stanie sam sobie pomóc... W wielu przypadkach pacjent nie
                            idzie najpierw do lekarza tylko szuka porady w aptece, w tej chwili apteka
                            przestaje juz byc takim miejscem, a staje na równi z centrum wyprzedazy
                            odzieży, sklepie z tanim obuwiem, czy innym zgodnym zasadą "pomóz sobie sam,
                            dzieki temu kupisz tanio"
                            > Skąd wiesz, że twoi znajomi byli genialni? poza tym - w jaki sposób ma to
                            > deproecjonować samą naukę? Nauki ekonomiczne uczą jak funkcjonuje rynek, a
                            nie jak znaleść pracę. Zgodnie z tą filozofią należy zakazać praktyki każdemu
                            > lekarzowi, który sie rozchoruje.
                            O rany, uczą teorii jak powinine funkcjonowac rynek, gdyby funkcjonował zgodnie
                            z ta teorią, a praktyka zwłaszcza w Polsce jest bardzo daleko od teorii.
                            > Twój przykład jest niespończenie głupszy i dowodzi, że może i znasz sie na
                            > lekach, ale nie na biznesie.
                            MBA w Szkole Głównej Handlowej - wystarczy? A co do przykładu, przecież
                            wyraznie zaznaczyłem, że jest idiotyczny.
                            > W warunkach wolnego rynku niekoniecznie wygrywa tańsza oferta, tylko ta,
                            która
                            > lepiej zaspakaja potrzeby klienta. Niska cena jest tylko jedna z potrzeb - i
                            > jak dowodzą badania - mniej istotną. W warunkach wolnorynowych szybciutko
                            > szamana zweryfikowali by pacjenci i odkryli, że leczy moze i tanio, ale
                            > zupelnie nieskutecznie.
                            Polak niestety zje spod siebie byle było tanio, vide popularność syfu
                            oferowanego przez jedyny białostocki hipermarket. A tanio to nie znaczy
                            sprzedawać poniżej kosztów tylko w proszę o przczytanie mojego postu:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=15927078&a=16038344 gdzie całą
                            praktykę opisałem.
                            > A czyz tak nie jest? zeby leczyć, nie musisz miec papierów - wystarczy, że
                            > podasz się za energoterapeutę czy inne tego typu dziwo. Możesz nawet operować
                            > widelcem - tylko musisz o tym uczciwie uprzedzić pacjenta jak i ew. braku
                            > kwalifikacji. I niech to będzie jego świadoma decyzja - nawet jeśli głupia.
                            Sam > zresztą piszesz, że papiery to pic - i bardziej ufasz babie z
                            referencjami niż
                            > lekarzowi ze swieżym dyplomem...
                            Nie babie, ale lekarzowi z doświadczenie, to Ty zacząłes o znachorach, a co do
                            szamanów itd. to jest temat rzeka, w białymstoku jest nawet inzynier/aptekarza
                            przyjmujący pacjentów w gabinecie lekarskim, a pacjenci tytułuja go "panen
                            doktorem"
                            > No i co z tego? To zatrudnię człowieka, który ma takie wykształcenie!
                            Uważasz,
                            > że właścicielami linii lotniczych mogą być tylko piloci, lotniskami
                            zawiadawać
                            > moga jedynie kontrolerzy ruchu itd?!
                            > Powtarzam - ze względu na skalę i komplikację inwestycji o niebo łatwiej
                            > otworzyć aptekę niż hipermarmet. Znajomy otworzył dwie (łącznie z adaptacją
                            > pomieszczeń) w 3 miesiące. Carrefour otwiera się juz parę lat na Hetmanskiej.
                            w
                            Widzisz w Polsce większość rynku hipermarketów opanowana jest przez zagraniczne
                            koncerny, nieliczny sieci np;Piotr i Paweł praktycznie się nie liczą. A co do
                            Białegostoku, czy Ty naprawdę myslisz, że z Carrefourem chodzi o to, że jest to
                            tak trudne logistycznie, bądź problemem są pieniądze, gówno prawda. Mi się
                            wydaje, że nasze władze chronią jak najdłużej mogą rynek zbytu dla jedynego
                            hipermarketu jaki tu jest. A co do znajomego, jeśli nie jest farmaceutą i nie
                            jest swoich lokalach to w obecnej sytuacji zainwestował gotówke w kiepsko
                            rokujące przedsięwzięcie i tyle.
                            tej sytuacji dużo łatwiej złamać ewentualny monopol aptek niż hipermarketów.
                            > Logiczne?
                            Piszesz, że łatwiej otworzyć aptekę niz hipermarket, że znajomy otworzył dwie,
                            że może mieć ją każdy itd. To ja się pytam. Gdzie tu do cholery widzisz
                            monopol????
                            > Ależ proszę cię bardzo! I ja - i zapewne wielu innych pacjetów - dla których
                            > ważniejsza jest jakośc obsługi i zaufanie, a mniej cena - wybierze twoją
                            > aptekę. Ale niech ludzie SAMI o tym decydują. Inna sprawa, ze jakos nie
                            wierzę,
                            > że jak się wprowadzi reglamentację w otwieraniu aptek, to nagle właściciele
                            > przestana zważać na ich dochodowość a zważać będą jedynie na interes
                            > klientów ...
                            Dopóki właścicielami aptek będzie mógł być każdy, dopóty będzie się liczyła
                            tylko i wyłącznie chęć wyciągnięcia z tego tylko pieniędzy. Zresztą przejdź się
                            po Białymstoku i porównaj jak apteki wyglądają, a wtedy pomyśł kto traktuje to
                            jak swoje miejsce, a kto jak maszynkę do pieniędzy.

                            Chcę napisać o jescze jednej rzeczy, za chwilę zmieniaja sie listy leków
                            refundowanych, to nie my zmieniamy je, ale ministerstwo zdrowia konsultując
                            ceny leków z firmami je produkującymi, czyli szykuje się kolejna podwyżka, ale
                            o czym się teraz mówi o APTEKACH..., a nie o tych zmianach.
                            Inna sprawą jest, że gdy pacjent płacił za lek 40 pln, kupował go tylko tyle
                            ile było potrzeba, teraz płacąc jeden grosz może poprosic lekarza o wypisanie
                            choćby i 100 opakowań, za co zapłaci tylko złotówkę. Ale dla budżetu cena tego
                            leku dalej będzie wynosiła 100 pln i trzeba to będzie zrefundować. Pacjent
                            części leków nie uzyje, wiele sie przeterminuje ( pamiętasz zapasy naszych
                            babć ), ale za to budżet będzie musiał zapłacić i zmniejszy się kasa na inne
                            świadczenia zdrowotne. Także tak naprawdę ten zysk jest tylko chwilowy,
                            najbardziej i tak skorzysta na tym firma produkująca dany preparat i koniec.
                            pzdr
                            Przemek

                            • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 17:48
                              Oj to temat rzeka, teraz masz aptekę na każdym rogu, mają je wszyscy czy to
                              > badylarz czy rzeźnik czy ktokolwiek, liczy się tylko zysk co prowadzi do
                              tego.
                              > że gdy odmawiam sprzedazy leku na receptę bez recepty ( chyba z głupoty bo to
                              > mógłby byc mój zysk ), słyszę: "nie to nie i tak naprzeciw mi
                              sprzedadzą )...a
                              > to nie powinno mieć miejsca - bo jak pisałem lek nie nie bułka.

                              Doceniam szlachetność twoich intencji chronienia ludzi przed ich własną
                              głupotą, ale - obawiam się - to niemozliwe. Reglamentacja ilosci aptek zresztą
                              akurat nic tu nie zmieni. Po prostu pacjet będzie miał trochę dalej - może nie
                              naprzeciw ale dopiero za rogiem. Będzie chciał sie podruć i tak to zrobi. Nawet
                              jeśli, to i tak regulacje prawne nie mogą byc tworzone z myśla o zapobieganiu
                              każdej durnocie, jaką ludzi moga zrobić. Taka nadopiekuńczość powinna prowadzić
                              dalej - bo czemu nie zakazać sprzedaży boczku i smalcu ludziom z widoczną
                              otyłością itd?

                              > Założę się, że jak sie poważnie rozchorujesz, polecisz prędzej do tego na
                              > wet
                              > > świeżo upieczonego doktora niż do miejscowego, doświadczonego szamana..
                              > Widzisz, ja jestem w stanie sam sobie pomóc... W wielu przypadkach pacjent
                              nie
                              > idzie najpierw do lekarza tylko szuka porady w aptece, w tej chwili apteka
                              > przestaje juz byc takim miejscem, a staje na równi z centrum wyprzedazy
                              > odzieży, sklepie z tanim obuwiem, czy innym zgodnym zasadą "pomóz sobie sam,
                              > dzieki temu kupisz tanio"

                              tu chyba zgubiłeś wątek. Pewno jest, jak piszesz, nie wiem, czy to dobrze, czy
                              źle, ale nieważne. Zaczęło sie od twojego zakwestionowania orzeczeń ekonomii w
                              ogóle i teoretyków w szczególności, więc ja zapytałem, czy wolałbyś leczyc raka
                              u praktyka - szamana czy świeżo upieczonego lekarza. I stąd ten "podwątek".

                              MBA w Szkole Głównej Handlowej - wystarczy? A co do przykładu, przecież
                              > wyraznie zaznaczyłem, że jest idiotyczny.
                              No proszę - przed chwila wieszasz psy na tytułach i studiach ekonomicznych, a
                              teraz oczekujesz, że zemdleję z powodu skończenie przez ciebie MBA? Troszke
                              konsekwencji, please... A co do drugigo zdania - pełna zgoda. Twój przykład był
                              idiotyczny.

                              Polak niestety zje spod siebie byle było tanio, vide popularność syfu
                              > oferowanego przez jedyny białostocki hipermarket.

                              Byc może, ale:
                              - to efekt albo ogólnej biedy - ludzie szukaja najtańszych alternatyw i trudno
                              ich za to winić
                              - albo nieudukowania - i na to rozwiązaniem jest edukacja, a nie
                              administracyjne przepisy

                              > A tanio to nie znaczy
                              > sprzedawać poniżej kosztów

                              Zgoda. I co w tym złego?

                              Widzisz w Polsce większość rynku hipermarketów opanowana jest przez zagraniczne
                              >
                              > koncerny, nieliczny sieci np;Piotr i Paweł praktycznie się nie liczą

                              Znowu zogda. I znowu - co z tego. Tu nie oznacza to podniesienia drastycznego
                              cen po zniszczeniu niesieciowej konkurencji - czemu akurat w przypadku aptek
                              tak mialoby być?

                              A co do znajomego, jeśli nie jest farmaceutą i nie
                              > jest swoich lokalach to w obecnej sytuacji zainwestował gotówke w kiepsko
                              > rokujące przedsięwzięcie i tyle.

                              Możliwe, z jego pierwszych doswiadczen też tak wynika. i co - mamy
                              administracyjnie ratować jego biznes?

                              > Piszesz, że łatwiej otworzyć aptekę niz hipermarket, że znajomy otworzył
                              dwie,
                              > że może mieć ją każdy itd. To ja się pytam. Gdzie tu do cholery widzisz
                              > monopol????

                              Rety, powtórzę raz jeszcze - oznacza to, że w sytuacji, gdy sieć aptek po
                              wykoszeniu konkurencji dumpingowymi cenami (co zresztą nie jest dozwolone w
                              świetle obecnego prawa) zacznie sobie ten ruch odbijać podnosząc ostro ceny,
                              łatwo będzie jego monopol złamać. Bo cykl inwestycyjny otwarcia apteki jest
                              krótki, inwstycje relatywnie niewysokie itd. Skoro monopole nie powstają w
                              przypadku trudniejszego pod tym wzgledm biznesu, to dlaczego akurat tu miałoby
                              to nam grozić?

                              Dopóki właścicielami aptek będzie mógł być każdy, dopóty będzie się liczyła
                              > tylko i wyłącznie chęć wyciągnięcia z tego tylko pieniędzy

                              to co - pozwalamy otworzyć aptekę tylko temu, kto przedstawi pisemne
                              oświadczenie, że nie interesuje go dochodowość przedsięwzięcia?! A farmaceuci
                              to taka niezwykła grupa ludzi, której nie interesuje kasa tylko chęć czynienia
                              dobra innym? Jesli to prawda - to ja jestem za tym, żeby także posłem,
                              burmistrzem, policjantem itd mógł zostac jedynie farmaceuta! cała włądza w ręce
                              aptekarzy!

                              • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.biaman.pl / 217.153.182.* 28.09.04, 21:16

                                > tu chyba zgubiłeś wątek. Pewno jest, jak piszesz, nie wiem, czy to dobrze,
                                czy
                                > źle, ale nieważne. Zaczęło sie od twojego zakwestionowania orzeczeń ekonomii
                                w
                                > ogóle i teoretyków w szczególności, więc ja zapytałem, czy wolałbyś leczyc
                                raka
                                > u praktyka - szamana czy świeżo upieczonego lekarza. I stąd ten "podwątek".
                                Ok te część tematu kończymy
                                > MBA w Szkole Głównej Handlowej - wystarczy? A co do przykładu, przecież
                                > > wyraznie zaznaczyłem, że jest idiotyczny.
                                > No proszę - przed chwila wieszasz psy na tytułach i studiach ekonomicznych, a
                                > teraz oczekujesz, że zemdleję z powodu skończenie przez ciebie MBA?
                                Nie chodzi mi o to, że mam pojęcie o ekonomii i tak jak powtarzam teoria to
                                całkiem cos innego niz praktyka.
                                > konsekwencji, please... A co do drugigo zdania - pełna zgoda. Twój przykład
                                był
                                > idiotyczny.
                                Tak, tyle że zaznaczyłem podając go, że jest jeszcze bardziej idiotyczny niż
                                Twój, a Ty ciągle powracasz do tego w dyskusji podając go jako argument.
                                > Byc może, ale:
                                > - to efekt albo ogólnej biedy - ludzie szukaja najtańszych alternatyw i trudno
                                >
                                > ich za to winić
                                > - albo nieudukowania - i na to rozwiązaniem jest edukacja, a nie
                                > administracyjne przepisy
                                Zgadzam się.
                                > > A tanio to nie znaczy
                                > > sprzedawać poniżej kosztów
                                >
                                > Zgoda. I co w tym złego?
                                A no to, że gdy sprzedaje się poniżej kosztów jest to nieuczciwa konkurencja
                                mmająca na celu zniszczenie rynku, to popierwsze; a po drugie ktoś to chyba
                                musi finansować z tyłu, bo jak pisałem w innych postach gość był golasem.
                                > Znowu zogda. I znowu - co z tego. Tu nie oznacza to podniesienia drastycznego
                                > cen po zniszczeniu niesieciowej konkurencji - czemu akurat w przypadku aptek
                                > tak mialoby być?
                                Pisałem juz dwa lata temu prawo zostało zmienione po to, aby wszędzie mogły
                                powstać appteki - czego wynikiem jest obecna sytuacja na rynku i jak pisałeś
                                sam niezwykle łatwa możliwość otwarcia apteki. Jestem w 100% przekonany, gdy
                                tylko sieci osiągną to do czego dążą ( zniszczenia konkurencji ), znów wejdzie
                                poprawka, nie tylko to , że apteka na 5000 mieszkańców i co 500 metrów - o co
                                walczyliśmy , ale i nawet czemu ja byłem przeciwny, apteka tylko dla
                                farmaceuty - oczywiście prawo nie działa wstecz, a wtedy w połączeniu z
                                geografią te proste otwieranie aptek zmieni się w niemożność otwarcia nowej
                                apteki ( tak jest w tej chwili w prawie w całej Europie ), a wtedy Twój
                                scenariusz nie będzie możliwy. A wtedy ceny hulaj dusza.
                                > A co do znajomego, jeśli nie jest farmaceutą i nie
                                > > jest swoich lokalach to w obecnej sytuacji zainwestował gotówke w kiepsko
                                >
                                > > rokujące przedsięwzięcie i tyle.
                                > Możliwe, z jego pierwszych doswiadczen też tak wynika. i co - mamy
                                > administracyjnie ratować jego biznes?
                                Czyli sam możesz się przekonać jakim to zajebistym interesem może byc apteka...
                                mam nadzieję że takich przykładów ( pechowo niestety dla niektórych ) będzie
                                więcej. Jak napisałem wyżej administracja ma na to wpływ.
                                > Rety, powtórzę raz jeszcze - oznacza to, że w sytuacji, gdy sieć aptek po
                                > wykoszeniu konkurencji dumpingowymi cenami (co zresztą nie jest dozwolone w
                                > świetle obecnego prawa) zacznie sobie ten ruch odbijać podnosząc ostro ceny,
                                > łatwo będzie jego monopol złamać. Bo cykl inwestycyjny otwarcia apteki jest
                                > krótki, inwstycje relatywnie niewysokie itd. Skoro monopole nie powstają w
                                > przypadku trudniejszego pod tym wzgledm biznesu, to dlaczego akurat tu
                                miałoby
                                > to nam grozić?
                                Patrz wyżej to co jest w tej chwili ma umożliwić wycięcie konkurencji i tak się
                                dzieje, to co zostanie wprowadzone czyli geografia i inne będzie miało na celu
                                niedopuszczenie do powstania nowej.
                                > to co - pozwalamy otworzyć aptekę tylko temu, kto przedstawi pisemne
                                > oświadczenie, że nie interesuje go dochodowość przedsięwzięcia?! A farmaceuci
                                > to taka niezwykła grupa ludzi, której nie interesuje kasa tylko chęć
                                czynienia
                                > dobra innym? Jesli to prawda - to ja jestem za tym, żeby także posłem,
                                > burmistrzem, policjantem itd mógł zostac jedynie farmaceuta! cała włądza w
                                ręce aptekarzy!
                                Ja pierniczę skąd Ty bierzesz swoje teorie?
                                W tym srodowisku tak jak w każdym są i kanalie i porządni ludzie. Uważam, że
                                policjant niech bedzie policjantem, farmaceuta farmacutą, burmistrz
                                burmistrzem. Ale posłem, radnym itp. niech nie będą ludzie, którzy nic nie
                                osiągneli w życiu lub nie posiadający żadnego majątku ( vide niektórzy
                                białostoccy radni ), albo poprostu głupole. Kiedy takie dziad dorywa się do
                                władza to wtedy powstają legislacyjne buble, a wszelkiego rodzaju ustawy
                                zostają zmienione wtedy kiedy to jest na rekę danej grupie interesu. Niech
                                dziad siedzi w domu, a nie myśli o korycie przy którym będzie mógł się nachać.
                                Nigdzie politykiem nie zostaje ktoś, kto nie ma nic... bo wtedy Twoje
                                scenariusze nie mają szans powodzenia, a wolny rynek tak naprawdę nim nie jest.
                                Aha, nigdy, ale to nigdy w Polskim prawie farmacutycznym nie pojawił sie żaden
                                zapis, który postulowany był przez nasze środowisko. Wszystko powstawało w
                                zaciszu gabinetów i zawsze było naprzeciw nas, więc też niech nikt mi nie
                                pieprzy o kartelach, mafiach, klikach, jak zwą tak zwą.
                                pzdr
                                Przemek

                                • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 22:42
                                  > Tak, tyle że zaznaczyłem podając go, że jest jeszcze bardziej idiotyczny niż
                                  > Twój, a Ty ciągle powracasz do tego w dyskusji podając go jako argument

                                  No nie, ja ciągle nie rozumiem. dlaczego handel spożywczy, sklepy mięsne,
                                  krawcy itd nie są zagrożone monopolem, a apteki są - stąd mój przykład z
                                  sieciami hipermarketów ma być idiotyczny?

                                  > A tanio to nie znaczy
                                  > > > sprzedawać poniżej kosztów
                                  > >
                                  > > Zgoda. I co w tym złego?
                                  > A no to, że gdy sprzedaje się poniżej kosztów jest to nieuczciwa konkurencja
                                  > mmająca na celu zniszczenie rynku, to popierwsze; a po drugie ktoś to chyba
                                  > musi finansować z tyłu, bo jak pisałem w innych postach gość był golasem

                                  A tu sie nie zrozumielismy. Myslałem, że chodzi ci o to, że należy sprzedawać
                                  tanio, co nie znaczy poniżej kosztów. Zatem - zgoda. Ale tu nie potrzeba
                                  żadnych nowych rozwiązan administracyjnych: isntieje od 2 lat zakaz sprzedaży
                                  poniżej cen zakupu - i wystarczy ten przepis egzekwować.

                                  Jestem w 100% przekonany, gdy
                                  > tylko sieci osiągną to do czego dążą ( zniszczenia konkurencji ), znów
                                  wejdzie
                                  > poprawka, nie tylko to , że apteka na 5000 mieszkańców i co 500 metrów - o co
                                  > walczyliśmy , ale i nawet czemu ja byłem przeciwny, apteka tylko dla
                                  > farmaceuty - oczywiście prawo nie działa wstecz, a wtedy w połączeniu z
                                  > geografią te proste otwieranie aptek zmieni się w niemożność otwarcia nowej
                                  > apteki ( tak jest w tej chwili w prawie w całej Europie ), a wtedy Twój
                                  > scenariusz nie będzie możliwy

                                  No wybacz - ale tak spekulować to sobie możemy. A ja twierdzę, że należy
                                  szczególnie chronić szewców, bo zuluskie firmy kiedyż je przejmą i wtedy
                                  dopeiro wprowadzą nakaz ograniczania ilości zakładów do 1 na 10 tys mieszkańców!

                                  Czyli sam możesz się przekonać jakim to zajebistym interesem może byc apteka...
                                  >
                                  > mam nadzieję że takich przykładów ( pechowo niestety dla niektórych ) będzie
                                  > więcej.

                                  I jest więcej. Naprzeciw mnie padła budka z warzywami. Oznacza to, że mamy
                                  wprowadzić ograniczenie administracyjne ilości warzywniaków tak, aby każdy miał
                                  zagwarantowaną dochodowość?


                                  > Jak napisałem wyżej administracja ma na to wpływ.

                                  No niestety ciągle ma. I należy ten wpływ ograniczać, a nie wzmacniac go.

                                  > Ja pierniczę skąd Ty bierzesz swoje teorie?

                                  Od ciebie! No więc w koncu wytłumcz mi skąd twój pomysł: czemu administracyjne
                                  ograniczenie ilości aptek (poprzez limit na ilość mieszkanców, zapis iz
                                  właściciel ma byc farmaceutą itp) ma doporwadzić do tego, że wbrew własnemu
                                  imteresowi apteki będa odradzac zakup droższych leków czy niepotrzebnych?!

                                  nigdy, ale to nigdy w Polskim prawie farmacutycznym nie pojawił sie żaden
                                  > zapis, który postulowany był przez nasze środowisko. Wszystko powstawało w
                                  > zaciszu gabinetów i zawsze było naprzeciw nas, więc też niech nikt mi nie
                                  > pieprzy o kartelach, mafiach, klikach, jak zwą tak zwą.

                                  A jak nazywasz wspólnie broniących swojego interesu i wygodnego status quo
                                  prawników czy notariuszy? Też ich sie nazywa kliką, bo walczą o silnie
                                  faworyzujące ich rozwiązania - kosztem klientów.

                                  • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: 195.136.48.* 29.09.04, 00:04
                                    > I jest więcej. Naprzeciw mnie padła budka z warzywami. Oznacza to, że mamy
                                    > wprowadzić ograniczenie administracyjne ilości warzywniaków tak, aby każdy
                                    miał
                                    >
                                    > zagwarantowaną dochodowość?
                                    >
                                    Chocby dlatego, ze jezeli ow warzywniak naprzeciw ciebie nie mial, z powodu
                                    barku chetnych, ulubionej przez Ciebie odmiany marchewki to nic Ci sie nie
                                    stało. Nic by Ci sie nie stalo nawet wtedy gdybys juz do konca zycia nie mogl
                                    nigdzie kupis tejze marchewki. Tymczasem pacjent apteki najczesciej potrzebuje
                                    leku pilnie i to tego leku a nie innego. Gdy go nie otrzyma w jednej, drugiej,
                                    czy trzeciej aptece bo ich nie stac na trzymanie na polce leku na ktory recepta
                                    pojawia sie raz na kilka lat albo i w ogole (a wtedy trzeba go wycofac z powodu
                                    przeterminowania i wpisac w straty) to do czwartej moze juz po prostu nie
                                    dojsc. Wtedy takiej madrali jak ty zostanie zadzwonic tylko po karetke ze
                                    swojej wspanialej komorki. Nie? Poki jest sie mlodym a wizyty w aptece to
                                    zakupy kremikow i witaminek to sie fajnie mowi o konkurencji upadaniu aptek
                                    itp. Punkt widzenia zmienia sie dopiero wtedy jak lek staje sie sprawa zycia i
                                    smierci. Ale moge Cie zapewnic ze takie zadko stosowane leki predzej dostaniesz
                                    w malej aptece nalezacej do faramceuty niz w sieciowym molochu. Bo farmaceuta,
                                    nawet gdy go nie bedzie mial w aptece, atanie na glowie i sprowadzi go dla
                                    Ciebie chocby mial do tego doplacic. Siec tego nie zrobi bo to sie przeciez nie
                                    kalkuluje, a ich rozliczaja z zyskow nie z etyki zawodu.
                                    • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 00:59
                                      Chocby dlatego, ze jezeli ow warzywniak naprzeciw ciebie nie mial, z powodu
                                      > barku chetnych, ulubionej przez Ciebie odmiany marchewki to nic Ci sie nie
                                      > stało. Nic by Ci sie nie stalo nawet wtedy gdybys juz do konca zycia nie mogl
                                      > nigdzie kupis tejze marchewki. Tymczasem pacjent apteki najczesciej
                                      potrzebuje
                                      > leku pilnie i to tego leku a nie innego. Gdy go nie otrzyma w jednej,
                                      drugiej,
                                      > czy trzeciej aptece bo ich nie stac na trzymanie na polce leku na ktory
                                      recepta
                                      >
                                      > pojawia sie raz na kilka lat albo i w ogole (a wtedy trzeba go wycofac z
                                      powodu
                                      >
                                      > przeterminowania i wpisac w straty) to do czwartej moze juz po prostu nie
                                      > dojsc. Wtedy takiej madrali jak ty zostanie zadzwonic tylko po karetke ze
                                      > swojej wspanialej komorki. Nie? Poki jest sie mlodym a wizyty w aptece to
                                      > zakupy kremikow i witaminek to sie fajnie mowi o konkurencji upadaniu aptek
                                      > itp. Punkt widzenia zmienia sie dopiero wtedy jak lek staje sie sprawa zycia
                                      i
                                      > smierci. Ale moge Cie zapewnic ze takie zadko stosowane leki predzej
                                      dostaniesz
                                      >
                                      > w malej aptece nalezacej do faramceuty niz w sieciowym molochu. Bo
                                      farmaceuta,
                                      > nawet gdy go nie bedzie mial w aptece, atanie na glowie i sprowadzi go dla
                                      > Ciebie chocby mial do tego doplacic

                                      O ile wiem (także z przedwczorajszych własnych doświadczen akurat z małej
                                      apteki) isnieje bezproblemowa możliwośc sciągnięcia leku z hurtowni z ciągu pół
                                      dnia.

                                      Poza tym proponowane przez ciebie rozwiązanie będzie zachęcac akurat do
                                      zmniejszenia asortymentu! Aptekarz pomyśli: po co trzymać tyle pozycji i
                                      blokować kapitał? W całej gminie jest tylko moja apteka i żadnej innej nie
                                      będzie, więc klient mi nie ucieknie. Niech poczeka aż sprowadzę!

                                      Jeśli prawdą jest, że sieciowe mają mniejszy wybór, to az prosi sie o
                                      następujace rozegranie marketingowe sprawy: u mnie wprawdzei drożej, ale masz
                                      pewność, że wszystko dostaniesz od ręki! Do tego fachowa i troskliwa obsługa!
                                      Apteka delikatesowa ;) - drożej, ale wspaniały wybór także rzadkich leków!
                                      Jest miejsce na rynku także dla czegoś takiego.

                                      Zatem - jeśli chodzi tylko o dostępnośc leków, to naprawdę możemy regulację
                                      zostawić rynkowi.

                                      >Bo farmaceuta,
                                      > nawet gdy go nie bedzie mial w aptece, atanie na glowie i sprowadzi go dla
                                      > Ciebie chocby mial do tego doplacic. Siec tego nie zrobi bo to sie przeciez
                                      nie
                                      >
                                      > kalkuluje, a ich rozliczaja z zyskow nie z etyki zawodu.

                                      Interesujące. Mali aptekarze sa jakoś rozliczani z etyki zawodu, a duzi nie? W
                                      którą rubrukę ją księgują?

                                      Widzę, że jednak dalej lansujesz farmaceutę z małek apteki (w przeciweińskie do
                                      farmaceuty z apteki sieciowej) jako osobę o ponadprzeciętnej etyce. Zatem -
                                      jak tylko udowodnisz tę tezę - ja ponowię apel: drobni farmaceuci na posłów,
                                      wójtów, policjantów!...

                                      A potem sie pytasz, skąd biorę te pomysły. Z twoich postów, z twoich!...
                                      • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 07:57
                                        > A potem sie pytasz, skąd biorę te pomysły. Z twoich postów, z twoich!...
                                        Acro patrz do cholery na czyj post odpowiadasz, masz tu dwie osoby, a nie jedną.
                                        Więc czytaj uważnie ktos co pisze.
                                        Przemek
                                        • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 08:31
                                          Ups - faktycznie! Mea culpa... :)
                                          • Gość: rollo Re: Wojna aptekarzy IP: 213.76.161.* 29.09.04, 11:55
                                            Acro, że też chce Ci się gadać z tymi młotkami. Mnie rurka wymiękła po
                                            pierwszej odpowiedzi. Poza tym widzę, że praca niektórych aptekarzy polega
                                            raczej na surfowaniu po internecie niż na misji niesienia leków potrzebującym.
                                            • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.biaman.pl / 217.153.182.* 29.09.04, 12:46
                                              > Acro, że też chce Ci się gadać z tymi młotkami. Mnie rurka wymiękła po
                                              > pierwszej odpowiedzi. Poza tym widzę, że praca niektórych aptekarzy polega
                                              > raczej na surfowaniu po internecie niż na misji niesienia leków potrzebującym
                                              A Pan zazdrośnik się odezwał... Wiesz stać nas w końcu na stałe łącze i cały
                                              czas możemy śledzić forum pracując. No chyba, że jesteś jak koń dorożkarski, to
                                              lepiej rób jedną rzecz na raz może w końcu coś Ci wyjdzie w życiu.
                                              pzdr
                                              Przemek
                                      • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 16:46
                                        Odpowiadam na Twój post będący odpowiedzią na post McGregora
                                        >> O ile wiem (także z przedwczorajszych własnych doświadczen akurat z małej
                                        > apteki) isnieje bezproblemowa możliwośc sciągnięcia leku z hurtowni z ciągu
                                        pół dnia.
                                        > Poza tym proponowane przez ciebie rozwiązanie będzie zachęcac akurat do
                                        > zmniejszenia asortymentu! Aptekarz pomyśli: po co trzymać tyle pozycji i
                                        > blokować kapitał? W całej gminie jest tylko moja apteka i żadnej innej nie
                                        > będzie, więc klient mi nie ucieknie. Niech poczeka aż sprowadzę!
                                        Tak się dzieje w tej chwili, ale przyczyna jest zgoła inna, niechęć do
                                        blokowania gotówki przez żadko rotujące, drogie leki.
                                        > Jeśli prawdą jest, że sieciowe mają mniejszy wybór, to az prosi sie o
                                        > następujace rozegranie marketingowe sprawy: u mnie wprawdzei drożej, ale masz
                                        > pewność, że wszystko dostaniesz od ręki! Do tego fachowa i troskliwa obsługa!
                                        > Apteka delikatesowa ;) - drożej, ale wspaniały wybór także rzadkich leków!
                                        > Jest miejsce na rynku także dla czegoś takiego.
                                        Na tę część nie odpowiem Ci publicznie ;), ale zgadzam się w 100%.
                                        > Interesujące. Mali aptekarze sa jakoś rozliczani z etyki zawodu, a duzi nie?
                                        W którą rubrukę ją księgują?
                                        Przychody, gdy postępujesz etycznie w pewnym momencie wpisy po stronie przychody
                                        myślę, że powinny się zwiększyć - ale jak mówię Polska jest dziwnym rynkiem.
                                        > Widzę, że jednak dalej lansujesz farmaceutę z małek apteki (w przeciweińskie
                                        do
                                        > farmaceuty z apteki sieciowej) jako osobę o ponadprzeciętnej etyce. Zatem -
                                        > jak tylko udowodnisz tę tezę - ja ponowię apel: drobni farmaceuci na posłów,
                                        > wójtów, policjantów!...
                                        Niestety w Polsce jesli pracujesz u kogos podejście, niestety, jest "czy się
                                        stoi, czy się leży dycha zawsze się należy",więc nikt raczej nie przejmuje sie
                                        tym, ze pacjent/klient wróci lub nie, czy będzie zadowolony czy nie, pensja i
                                        tak będzie wypłacona, a zresztą pracę mozna sobie znaleźć w innej aptece.
                                        Zresztą popatrz też na urzędasów na państowych posadach im wszsytko wisi. Tak
                                        samo też dzieje się, gdy właścicielem apteki jest niefarmaceuta. Choc
                                        oczywiście tu też sa wyjątki. Właścicielowi apteki farmaceucie zależy na tym,
                                        aby pacjent był zadowolony, bo od tego zależy jego byc lub nie być, bo to jest
                                        jego miejsce pracy, które sam sobie stworzył kosztem wieloletnich oszczędności.
                                        Dlatego też sądze, że z uwagi na to jego postepowanie będzie odmienne. Teraz
                                        wszystkich właścicieli aptek wrzucamy do jednego worka, krytykując aptekarzy, a
                                        nie rozróżniamy, który jest farmaceutą, a który nie.
                                        > A potem sie pytasz, skąd biorę te pomysły. Z twoich postów, z twoich!...
                                        Tę sprawę już chyba sobie wujaśniliśmy :)
                                        pzdr
                                        Przemek



                                        • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 19:00
                                          > Tak się dzieje w tej chwili, ale przyczyna jest zgoła inna, niechęć do
                                          > blokowania gotówki przez żadko rotujące, drogie leki.

                                          czyli ten efekt zniesie się z efektem niechęci do blokowania gotówki w
                                          sytuacji, gdy nie będzie zagrożenia ucieczki kleinta do konkurencji. Pewnie nic
                                          sie nie zmieni - to po co mieszac?

                                          > Przychody, gdy postępujesz etycznie w pewnym momencie wpisy po stronie
                                          przychod
                                          > y
                                          > myślę, że powinny się zwiększyć - ale jak mówię Polska jest dziwnym rynkiem.

                                          Skoro tak ( a sam też wierzę, ze na dłuższą metę tak się dzieje), to także
                                          zagraniczne sieci - kierując sie chęcią zysku - będa postępowac etycznie! Więc
                                          po co mieszać?...

                                          >Właścicielowi apteki farmaceucie zależy na tym,
                                          > aby pacjent był zadowolony, bo od tego zależy jego byc lub nie być, bo to
                                          jest
                                          > jego miejsce pracy, które sam sobie stworzył kosztem wieloletnich oszczędności

                                          chcesz powiedzieć, że jak właścicielem apteki jest nie-farmaceuta, to przestaje
                                          mu zależeć na tym miejscu pracy, stworzonym kosztem wieloletnich oszczędności?!
                                          Poza tym - chyba juz ustalilismy: wkrótce fama się rozejdzie i taka olewajaca
                                          apteka będzie miec mniej pacjentów. Gości załatwi sam rynek. Po co więc
                                          mieszać?...


                                          Podumowując: wprowadzenie reglamentacji ilości aptek niczego nie poprawi -
                                          stworzy za to znakomitą pozywkę dla korupcji urzędników (dlaczego przydzielić
                                          temu a nie tamtemu? A może zagraniczna sieć da łapówę urzędasowi, który uchyli
                                          koncesję miejscoweu aptekarzowi i wpuści na jego miejsce tę sieć?) do tego
                                          podniesie koszty funkcjonowania (opłaty za koncesje, kontrole itp). Więc niech
                                          te regulacje załatwia za nas wolny rynek: po co mieszać?...
                                          • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.biaman.pl / 217.153.182.* 29.09.04, 21:26
                                            Gość portalu: Acro napisał(a):


                                            >
                                            > Skoro tak ( a sam też wierzę, ze na dłuższą metę tak się dzieje), to także
                                            > zagraniczne sieci - kierując sie chęcią zysku - będa postępowac etycznie!
                                            Więc
                                            > po co mieszać?...
                                            Miejmy nadzieję
                                            > chcesz powiedzieć, że jak właścicielem apteki jest nie-farmaceuta, to
                                            przestaje
                                            > mu zależeć na tym miejscu pracy, stworzonym kosztem wieloletnich
                                            oszczędności?!
                                            Nie-farmaceucie zależy li tylko na biznesie, bo zainwestowana kasa musi się
                                            zwrócić jak najszybciej i przynieść zysk , ja już Ci pisałem, że ja mogę na to
                                            czekać kilka razy dłuzej niż inwestor nie związany z branżą. Vide - inwestycja
                                            związana z renowacja stuletniej kamienicy, która to tak kuje w oczy Rollo.
                                            Przecież mogliśmy postawić stalowy pawilon i już.
                                            > Podumowując: wprowadzenie reglamentacji ilości aptek niczego nie poprawi -
                                            > stworzy za to znakomitą pozywkę dla korupcji urzędników (dlaczego przydzielić
                                            > temu a nie tamtemu? A może zagraniczna sieć da łapówę urzędasowi, który
                                            uchyli
                                            > koncesję miejscoweu aptekarzowi i wpuści na jego miejsce tę sieć?) do tego
                                            > podniesie koszty funkcjonowania (opłaty za koncesje, kontrole itp). Więc
                                            niech
                                            > te regulacje załatwia za nas wolny rynek: po co mieszać?...
                                            Nie będzie korpucji: skoro w promieniu 500 metrów będzie się znajdować juz
                                            apteka to nikt nie pozwoli otworzyć następnej bliżej niż w tej odległości,
                                            choćby za Bóg wie nie jaką łapówkę. Opłaty za zezwolenie już istnieją, zaś
                                            Inspekcja Farmaceutyczna jest jednostką budżetową, więc już kosztują.
                                            Dla przykładu powiem Ci, że w kilku krajach Europy Zachodniej nie możesz nawet
                                            sprzedać apteki bez zezwolenia!!! A w Portugalii i bodajże Francji, aby
                                            naprzykład w jakimś miejscu otworzyć aptekę lub kupić, nie jest robiony
                                            przetarg nie, tylko konkurs i takie zezwolenie wydawane jest najlepszemu. W
                                            innych zaś krajach np.Niemcy jeśli nie jesteś farmacutą i np; po rodzicach
                                            odziedziczych aptekę, masz 5 lat na uzupełnienie wiedzy ( studia
                                            farmaceutyczne ), w przeciwnym wypadku MUSISZ sprzedać aptekę dla osoby będącej
                                            farmaceutą, a żadnym wypadku nie może byc to koncern. Powiedz mi więć czy te
                                            kraje nie posiadają w takim razie gospodarki wolnorynkowej??
                                            Poczytaj trochę też o dzisiejszych zarzutach NIK wobec łapińskiego odnośnie
                                            list leków refundowanych. Powiem Ci jeszcze, że nasi debile posłowie
                                            wprowadzili przepis o tym, że dany podmiot nie może byc włąścicielm większej
                                            ilości aptek niż 1% w danych województwie, ale zapomnieli o jednym, że może być
                                            za to właścicielem 100 podmiotów prowadzących apteki - co zaspali???
                                            Aha, gdy apteka nie popełni żadnego przestępstwa to nikt nie ma praw uchylić
                                            jej zezwolenia - tak się w naszym kraju jeszcze nie zdażyło.
                                            W tę sobotę jak zwykle pracuję, więc zapraszam do siebie na kawę, chętnie
                                            wysłucham paru argumentów i przedstawię Ci aptekę od kuchni.
                                            pzdr
                                            Przemek
                                            • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:31
                                              > Nie-farmaceucie zależy li tylko na biznesie, bo zainwestowana kasa musi się
                                              > zwrócić jak najszybciej i przynieść zysk , ja już Ci pisałem, że ja mogę na
                                              to
                                              > czekać kilka razy dłuzej niż inwestor nie związany z branżą

                                              Nie znam cię, więc o tobie na pewno nie będe pisał. Jednak założenie, że nie-
                                              farmaceucie zależy tylko na biznesie, a farmaceuta prowadzi bizes - nie wiem,
                                              dla idei? i nie zależy mu na zysku - jest wysoce ryzykowna. Powtórzę po raz
                                              trzeci - jeśli to udowodnisz to cała władza w ręce farmaceutów!

                                              > Nie będzie korpucji: skoro w promieniu 500 metrów będzie się znajdować juz
                                              > apteka to nikt nie pozwoli otworzyć następnej bliżej niż w tej odległości,
                                              > choćby za Bóg wie nie jaką łapówkę.

                                              Najpierw piszesz: nie będzie korupcji, a potem podajesz wspaniałe przykłady.
                                              Min 500m? Zależy jak to zmierzyć? w linii prostej - a może za stosowna opłatą
                                              wzdłuż ulicy? A może należy do ilości mieszkańców wliczyc wieś - satelitę? Nie
                                              można gdzieś sprzedać apteki bez zezwolenia? No właśnie - takie zezwolenie
                                              będzie kosztować: i nad i pod stołem... Konkursy - znowu wspaniały sposób na
                                              ustawianie zwycięscy. Ktoś potem musi chodzic i sprawdzać, czy warunki konkursu
                                              sa realizowane. Taki etat będzie kosztował - a czasem trzeba bedzie zapłacic
                                              za pozywywny wynik tej kontroli... Piszesz o przekrętach łapinskiego - i to
                                              jest kolejny dowód na to, do jakich patologii prowadzi zwiększanie władzy
                                              urzędników.

                                              > Powiedz mi więć czy te
                                              > kraje nie posiadają w takim razie gospodarki wolnorynkowej??

                                              a co do wolnego rynku w Niemczech - jest on niewiele lepszy niz w Polsce -
                                              przeregulowany, skala redystrybucji koło 45% ( w Polsce blisko 50%) -
                                              generalnie socjalizm i od wielu lat stagnacja. Dzięki - marny to wzór.

                                              > W tę sobotę jak zwykle pracuję, więc zapraszam do siebie na kawę, chętnie
                                              > wysłucham paru argumentów i przedstawię Ci aptekę od kuchni.

                                              dzięki za zaproszenie. Ja właśnie wziąłem sobie urlop żeby doleczyć zapalenie
                                              oskrzeli (stąd takie moje niezłe tempo reakcji na twoje posty) więc nie
                                              skorzystam - będe twardo siedział w domu i się kurował. :(

                                              Pozdrawiam

                                              Acro
                                              • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 08:36
                                                Gość portalu: Acro napisał(a):
                                                > Nie znam cię, więc o tobie na pewno nie będe pisał. Jednak założenie, że nie-
                                                > farmaceucie zależy tylko na biznesie, a farmaceuta prowadzi bizes - nie wiem,
                                                > dla idei? i nie zależy mu na zysku - jest wysoce ryzykowna. Powtórzę po raz
                                                > trzeci - jeśli to udowodnisz to cała władza w ręce farmaceutów!
                                                I własnie o to chodzi w tym porąbanym kraju nie jest juz możliwe, aby ktos
                                                uwierzył, że coś się robi z powołania. Czy jeśli cos robisz to tylko dla kasy?
                                                Masz ogródek, psa etc. dbasz o nie tylko dla uzyskania korzyśći. No to jeśli o
                                                mnie chodzi to trafiłeś chyba na głupiego...
                                                >> Najpierw piszesz: nie będzie korupcji, a potem podajesz wspaniałe przykłady.
                                                > Min 500m? Zależy jak to zmierzyć? w linii prostej - a może za stosowna opłatą
                                                > wzdłuż ulicy? A może należy do ilości mieszkańców wliczyc wieś - satelitę?
                                                Nie
                                                > można gdzieś sprzedać apteki bez zezwolenia? No właśnie - takie zezwolenie
                                                > będzie kosztować: i nad i pod stołem... Konkursy - znowu wspaniały sposób na
                                                > ustawianie zwycięscy. Ktoś potem musi chodzic i sprawdzać, czy warunki
                                                konkursu
                                                Kolejne prawda o naszym kraju, wszystko co jest obwarowane przepisami ma
                                                prowadzić do korupcji. Na studia są egzaminy, na studiach również, później
                                                obrona - czy aby to przejść musiałeś dac komus w łapę??
                                                > sa realizowane. Taki etat będzie kosztował - a czasem trzeba bedzie zapłacic
                                                > za pozywywny wynik tej kontroli... Piszesz o przekrętach łapinskiego - i to
                                                > jest kolejny dowód na to, do jakich patologii prowadzi zwiększanie władzy
                                                > urzędników.
                                                Patologia leży w ludziach, a nie w systemie. To, że niektórym Polakom nie chce
                                                sie pracować ( renty, zasiłki ) jest winą obecnego ustroju. A może to leży w
                                                ich łbach... Prawo Kalego i zawiść tez wzięło się z systemu??
                                                > a co do wolnego rynku w Niemczech - jest on niewiele lepszy niz w Polsce -
                                                > przeregulowany, skala redystrybucji koło 45% ( w Polsce blisko 50%) -
                                                > generalnie socjalizm i od wielu lat stagnacja. Dzięki - marny to wzór.
                                                Zwłaszcza jeśli chodzi o poziom życia obywateli? Nadmiernie rozbudowana opieka
                                                socjalna w tym jest największy ich obecny problem.
                                                > dzięki za zaproszenie. Ja właśnie wziąłem sobie urlop żeby doleczyć zapalenie
                                                > oskrzeli (stąd takie moje niezłe tempo reakcji na twoje posty) więc nie
                                                > skorzystam - będe twardo siedział w domu i się kurował. :(
                                                Gratuluję, ja zmagam się z tym od tygodnia, ale niestety jak pracujesz u siebie
                                                to nikt ci nie urlopu, więc leczę się pracy.
                                                Przemek
                                                • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 09:46
                                                  > I własnie o to chodzi w tym porąbanym kraju nie jest juz możliwe, aby ktos
                                                  > uwierzył, że coś się robi z powołania

                                                  Nie o to chodzi. Jest masa ludzi robiących masę rzeczy dla idei. Nie zgodzę sie
                                                  jednak z tezą, że farmaceuci na swoim pracuja szczególnie dla zasady i są wtedy
                                                  szczególnie etyczni, a ci sami ludzi jak zaczynają robić to samo dla kogoś -
                                                  nagle tylko zysk im w głowie itd. Zresztą - zgodzilismy się, że w perpesktywnie
                                                  długofalowej rynek docenia etycznyść (zwłaszcza w tak zależnej od zaufania
                                                  klientów dziedzinie jak zdrowie) więc powinna byc ona promowana także w dużych
                                                  i/lub sieciowych aptekach.

                                                  > Kolejne prawda o naszym kraju, wszystko co jest obwarowane przepisami ma
                                                  > prowadzić do korupcji. Na studia są egzaminy, na studiach również, później
                                                  > obrona - czy aby to przejść musiałeś dac komus w łapę??

                                                  Nie musiałem, ale studiowałem mało komenrcyjną dziedzinę. Wiem, ze ma to często
                                                  miesjce. Nie kuśmy więc ludzi tworząc system, dajacy im jeszcze większe
                                                  mozliwości do łapówkarstwa.

                                                  > Patologia leży w ludziach, a nie w systemie.

                                                  Patologia leży i w jednym i w drugim. czynnik ludzki też jest wazny, ale ważne
                                                  jest też, czy system zachęca do przekrętów, czy nie. Im więcej władzy maja
                                                  urzędnicy, im bardziej niejasne przepisy - tym wieksza mozliwoc korupcji itp.
                                                  A co łatwiej zmienić: społeczeństwo czy system? Dlatego jestem stanowczo
                                                  przeciwny dodawaniu im uprawnień w sprawach, w których rynek jest podobnie
                                                  skuteczny.

                                      • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: *.piwnica.org / 195.136.48.* 29.09.04, 23:03
                                        > O ile wiem (także z przedwczorajszych własnych doświadczen akurat z małej
                                        > apteki) isnieje bezproblemowa możliwośc sciągnięcia leku z hurtowni z ciągu
                                        > pół dnia.

                                        Wlasnie o tym mowie, ze wlasnie wlascieciel malej apteki bedacy aptekarzem
                                        (aptekarzem wlanie a nie sklepikarzem-włascicielem apteki) chocby mial do tego
                                        doplacic i sam pojechac do hurtowni kilkadziesiat kilometrow po lek dla Ciebie
                                        zrobi to bez wchania, bo taki jest etos tego zawodu.

                                        > Poza tym proponowane przez ciebie rozwiązanie będzie zachęcac akurat do
                                        > zmniejszenia asortymentu! Aptekarz pomyśli: po co trzymać tyle pozycji i
                                        > blokować kapitał? W całej gminie jest tylko moja apteka i żadnej innej nie
                                        > będzie, więc klient mi nie ucieknie. Niech poczeka aż sprowadzę!

                                        Podstawowa zasada ekonomii mowi ze sprzedaje sie to na co jest zbyt. Aby
                                        zapewnic odpowiednia rotacje leków przy aktualnej ilosci zarejestrowanych
                                        medykamentów apteka musi miec zapewniona odpowiednia liczbe klientów. Odwracjac
                                        wiec twoje rozumowanie mozna powiedziec ze skoro nie ma chetnych na dany lek to
                                        po co bede go trzymal i blokowal kapital. Jak sie chetny trafi to mu sprowadze.
                                        I tak nie kupi tego nigdzie w okolicy bo ten lek stosuje sie zadko i nikt tego
                                        nie trzyma.

                                        > Jeśli prawdą jest, że sieciowe mają mniejszy wybór, to az prosi sie o
                                        > następujace rozegranie marketingowe sprawy: u mnie wprawdzei drożej, ale masz
                                        > pewność, że wszystko dostaniesz od ręki! Do tego fachowa i troskliwa obsługa!
                                        > Apteka delikatesowa ;) - drożej, ale wspaniały wybór także rzadkich leków!
                                        > Jest miejsce na rynku także dla czegoś takiego.

                                        Do takiej strategii potrzeba niestety jednego małgo drobiazgu. Naprawde duzego
                                        kapitału. Ten jednak maja wlasnie sieciowki majace zaplecze duzych inwestorow
                                        finansowych. Jaka pozycje w porownaniu z nimi mogl sobie wypracowac wlasciciel
                                        nawet niezle prosperujacej apteki przez okres maximum niespelna pietanstu lat
                                        odkad sprywatyzowano pierwsze apteki?
                                        Poza tym duzy asortyment przy obecnym nasyceniu rynku pod wzgledem ilosci aptek
                                        oznacza tez naprawde duze straty z powodu uplywania dat waznosci lekow
                                        przeterminowanych. Obecnie chocbys mial w aptece wszystkie leki dopuszczone do
                                        obrotu z Polsce to efekt tego bedzie tylko taki ze firma utylizacyjna bedzie do
                                        Ciebie przyjezdzala co miesiac ciezarowka, po te ktore bedziesz musial wyzucic
                                        z powodu pzredatowania.

                                        > Zatem - jeśli chodzi tylko o dostępnośc leków, to naprawdę możemy regulację
                                        > zostawić rynkowi.

                                        Tutaj w dalszym ciagu mowie nie. Bo leki to nie cukerki i ciasteczka tylko
                                        srodki ratujace zycie. Dlatego tez panstwo powinno zadbac o ich dostepnosc
                                        zarowno poprzez rozsadna polityke cenowa ktora zagwarantuje pacjentom ich
                                        rozsadny koszt a farmaceutom godziwy zarobek bedacy podstawa ekonomicznej
                                        stabilnosci prowadzonych przez nich placowek ochrony zdrowia, jak i poprzez
                                        ograniczenie ich ilosci i rozsadne rozmieszczenie zapewniajace z jednej strony
                                        bliskosc pacjenta i apteki, a z drugiej aptece grupe potencjalnych pacjentow.
                                        Tylko wtedy pacjent bedzie mial pewnosc ze poszukiwany lek kupi w pobliskiej
                                        aptece a jej wlasciciel ze po leki ktore trzyma w magazynie przyjdzie
                                        potrzebujacy ich pacjent.

                                        > Interesujące. Mali aptekarze sa jakoś rozliczani z etyki zawodu, a duzi nie?
                                        > W którą rubrukę ją księgują?
                                        >
                                        > Widzę, że jednak dalej lansujesz farmaceutę z małek apteki (w przeciweińskie
                                        > do farmaceuty z apteki sieciowej) jako osobę o ponadprzeciętnej etyce. Zatem -
                                        > jak tylko udowodnisz tę tezę - ja ponowię apel: drobni farmaceuci na posłów,
                                        > wójtów, policjantów!...

                                        Owszem, i wbrew pozorom łatwo to udowodnic. I nie chodzi tu bynajmniej o
                                        szczegolne pzrymioty charakteru (chociaz nawiasem mowiac moglbym podac wiele
                                        przykladow ludzi zaciekle broniacych etosu zawodu farmaceuty bedacych
                                        wlascicielami wlasnie malych aptek badz w takich pracujacych i ani jednego
                                        przykadu z apteki sieciowe). Problem tkwi wlasnie w kwestii wlasnosici i
                                        odpowiedzilnosci zawodowej za swoje dzialnia. Aptekarz wlasciciel apteki za
                                        swoj profesjonalizm reczy swoim prawem wykonywania zawodu. Nikt rozsadny nie
                                        zaryzykuje utraty dyplomu a tym samych swojego jedynego zrodla utrzymania.
                                        Własciciel niefarmaceuta jedyne czym ryzykuje to dyplom zatrudnionego przez
                                        siebie kierownika. A tego mozna przeciez zawsze zmienic, nie? Chocby dlatego ze
                                        odmowi jakiegos przekretu. Nawet grozba odebrania koncesji jest fikcja.
                                        Wystarczy przeciez tylko zmienic nazwe firmy, wystapic o koncesje powtornie i
                                        po klopocie. Wlasciciela niefarmaceute nie interesuja pacjenci ale ich portfele
                                        (chociaz i tu przyznaje znajda sie chlubne wyjatki). Liczy sie zysk i nic
                                        ponadto. Wlasciciel farmaceuta wybral ten zawod dlatego zeby pomagac swoim
                                        pacjentom i to oni sa dla niego najwazniejsi a jezeli ktorys z nich uwaza
                                        inaczej to znaczy ze sie minal z powolaniem i nigdy nie powinien trafic do tego
                                        zawodu.
                                        • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 02:15
                                          > Wlasnie o tym mowie, ze wlasnie wlascieciel malej apteki bedacy aptekarzem
                                          > (aptekarzem wlanie a nie sklepikarzem-włascicielem apteki) chocby mial do
                                          tego
                                          > doplacic i sam pojechac do hurtowni kilkadziesiat kilometrow po lek dla
                                          Ciebie
                                          > zrobi to bez wchania, bo taki jest etos tego zawodu.

                                          Nigdzie tam nie jeździ, tylko ma dostawy z hurtowni dwa razy dziennie. I
                                          dotyczy to tak samo malej, jak i duzej apteki. I żaden w tym etos - tylko
                                          apteka zarabia na sprzedanych lekach, więc ma w tym swój interes.

                                          > Podstawowa zasada ekonomii mowi ze sprzedaje sie to na co jest zbyt. Aby
                                          > zapewnic odpowiednia rotacje leków przy aktualnej ilosci zarejestrowanych
                                          > medykamentów apteka musi miec zapewniona odpowiednia liczbe klientów.
                                          Odwracjac
                                          >
                                          > wiec twoje rozumowanie mozna powiedziec ze skoro nie ma chetnych na dany lek
                                          to
                                          >
                                          > po co bede go trzymal i blokowal kapital. Jak sie chetny trafi to mu
                                          sprowadze.
                                          >
                                          > I tak nie kupi tego nigdzie w okolicy bo ten lek stosuje sie zadko i nikt
                                          tego
                                          > nie trzyma.

                                          Zatem - redukując twoje rozumowanie do absurdu, wyglada na to, że idealnym
                                          rozwiazaniem będzie jedna apteka na kraj! Cudowna obsługa, zaangażowani, ideawi
                                          farmaceuci, absolutnie wszystkie leki...

                                          a tak serio: istnieje pewna równowaga pomiędzy chęcią posiadania jak
                                          najszerszego asortymentu a kosztem takiego rozwiązania. problem ten dotyczy
                                          wszystkich, nie tylko aptekarzy. Nie wiem, dlaczego akurat uwazasz, że jak
                                          apteki będą min 500m od siebie, to już będą miały wszystko, a jak 450m - to już
                                          nie. Wiem natomiast, że takie sprawy świetnie sam reguluje rynek, mechanizmami
                                          sprzężeń zwortnych. I wiem tez na pewno, że gwarantowany monopol znięchęca do
                                          troski o klienta: patrz choćby na to, co wyprawia tepsa.

                                          Do takiej strategii potrzeba niestety jednego małgo drobiazgu. Naprawde duzego
                                          > kapitału. Ten jednak maja wlasnie sieciowki majace zaplecze duzych inwestorow
                                          > finansowych

                                          OK - to niech ze sobą konkurują sieci. Tylko niech będzie mozliwość tej
                                          konkurencji.

                                          > Tutaj w dalszym ciagu mowie nie. Bo leki to nie cukerki i ciasteczka tylko
                                          > srodki ratujace zycie. Dlatego tez panstwo powinno zadbac o ich dostepnosc
                                          > zarowno poprzez rozsadna polityke cenowa ktora zagwarantuje pacjentom ich
                                          > rozsadny koszt a farmaceutom godziwy zarobek bedacy podstawa ekonomicznej
                                          > stabilnosci prowadzonych przez nich placowek ochrony zdrowia, jak i poprzez
                                          > ograniczenie ich ilosci i rozsadne rozmieszczenie zapewniajace z jednej
                                          strony
                                          > bliskosc pacjenta i apteki, a z drugiej aptece grupe potencjalnych pacjentow.

                                          Dbasz o dostępnośc leków zmniejszając ilość aptek? Ciekawe...
                                          Rozumiem, ze urzędnik będzie wiedział najlepiej, gdzie i ile aptek najlepiej
                                          zaspokoi potrzeby pacjentow, godziwy zarobek aptekarzom itd? Zapachniało
                                          socjalizmem... Ja pozwoliłbym tu zadziałać rynkowi.

                                          Problem tkwi wlasnie w kwestii wlasnosici i
                                          > odpowiedzilnosci zawodowej za swoje dzialnia. Aptekarz wlasciciel apteki za
                                          > swoj profesjonalizm reczy swoim prawem wykonywania zawodu. Nikt rozsadny nie
                                          > zaryzykuje utraty dyplomu a tym samych swojego jedynego zrodla utrzymania.
                                          > Własciciel niefarmaceuta jedyne czym ryzykuje to dyplom zatrudnionego przez
                                          > siebie kierownika. A tego mozna przeciez zawsze zmienic, nie? Chocby dlatego
                                          ze
                                          > odmowi jakiegos przekretu

                                          O rety - ale problem. No to własciciel - farmaceuta każe zrobić przekręt
                                          zatrudnionemu przez siebie innemu farmaceucie i bedzie ryzykował JEGO dyplomem.
                                          Zresztą - Przemek pisał, że tak naprawdę to niewiele ryzykuja obaj, bo koncesje
                                          moga stracić tylk za przestępstwo. A wtedy chyba groźba więzienia jest
                                          powazniejsza od groźby utraty papieru.

                                          >Wlasciciel farmaceuta wybral ten zawod dlatego zeby pomagac swoim
                                          > pacjentom i to oni sa dla niego najwazniejsi a jezeli ktorys z nich uwaza
                                          > inaczej to znaczy ze sie minal z powolaniem i nigdy nie powinien trafic do
                                          tego
                                          >
                                          > zawodu.

                                          Ciekawe. A farmaceuta pracujący w aptece sieciowej robi to tylko dla pieniędzy!
                                          On swój zawód wybrał bo dla niego kasa jest najważniejsza! Własciciel -
                                          farmaceuta to zaś taka szlachetna postać, która od dziecka marzy o pomaganiu
                                          ludziom i zysk i kasę ma za nic! Wzruszające. Własciciel - farmaceuta na
                                          prezydenta!

                                          Oczywiście jest tu kruczek: "a jezeli ktorys z nich uwaza
                                          > inaczej to znaczy ze sie minal z powolaniem i nigdy nie powinien trafic do
                                          tego> zawodu." Zastanawiające, że tego "jeżeli" nie stosujesz do najemnych
                                          farmaceutów - bo ci z założenia sa źli i zaślepieni mamoną! Dorby farmaceuta
                                          nigdy nie będzie pracował dla innego niefarmaceuty! Podobnie pewno rzecz się ma
                                          z lekarzami, nauczycielami, pilotami...
                                          • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 09:44
                                            Gość portalu: Acro napisał(a):

                                            > Nigdzie tam nie jeździ, tylko ma dostawy z hurtowni dwa razy dziennie. I
                                            > dotyczy to tak samo malej, jak i duzej apteki. I żaden w tym etos - tylko
                                            > apteka zarabia na sprzedanych lekach, więc ma w tym swój interes.
                                            Dokładnie...
                                            > Zatem - redukując twoje rozumowanie do absurdu, wyglada na to, że idealnym
                                            > rozwiazaniem będzie jedna apteka na kraj! Cudowna obsługa, zaangażowani,
                                            ideawi
                                            >
                                            > farmaceuci, absolutnie wszystkie leki...
                                            >
                                            > a tak serio: istnieje pewna równowaga pomiędzy chęcią posiadania jak
                                            > najszerszego asortymentu a kosztem takiego rozwiązania. problem ten dotyczy
                                            > wszystkich, nie tylko aptekarzy. Nie wiem, dlaczego akurat uwazasz, że jak
                                            > apteki będą min 500m od siebie, to już będą miały wszystko, a jak 450m - to
                                            już
                                            Czepiasz sie szczegółów, ale tak jest we wszystkim jakość nie idzie w ilość,a
                                            ilośc w jakość, np. tysiące absolwentów ekonomii, czy tzw. zarządzania i
                                            merketingu.
                                            > nie. Wiem natomiast, że takie sprawy świetnie sam reguluje rynek,
                                            mechanizmami
                                            > sprzężeń zwortnych. I wiem tez na pewno, że gwarantowany monopol znięchęca do
                                            > troski o klienta: patrz choćby na to, co wyprawia tepsa.
                                            Ok, to może również uwolnijmy również rynek medyczny, wprowadźmy opłaty u
                                            lekarza i niech każdy leczy sie na takim poziomie na jaki go stać, nie stać na
                                            dobrą klinike to niech kładzie się do szpitalika w Pcimiu dolnym. Dlaczego ja
                                            płacąc o wiele większe składki na zus mam leżeć w tym samy szpitalu?
                                            Parafrazując to co Ty podajesz. Niech każdy płaci sam ze leczenie na takie
                                            jakie go stać tu tez powinien być wolny rynek.
                                            > Dbasz o dostępnośc leków zmniejszając ilość aptek? Ciekawe...
                                            > Rozumiem, ze urzędnik będzie wiedział najlepiej, gdzie i ile aptek najlepiej
                                            > zaspokoi potrzeby pacjentow, godziwy zarobek aptekarzom itd? Zapachniało
                                            > socjalizmem... Ja pozwoliłbym tu zadziałać rynkowi.
                                            Jak wyżej....
                                            > Problem tkwi wlasnie w kwestii wlasnosici i
                                            > > odpowiedzilnosci zawodowej za swoje dzialnia. Aptekarz wlasciciel apteki
                                            > za
                                            > > swoj profesjonalizm reczy swoim prawem wykonywania zawodu. Nikt rozsadny
                                            > nie
                                            > > zaryzykuje utraty dyplomu a tym samych swojego jedynego zrodla utrzymania
                                            > .
                                            > > Własciciel niefarmaceuta jedyne czym ryzykuje to dyplom zatrudnionego prz
                                            > ez
                                            > > siebie kierownika. A tego mozna przeciez zawsze zmienic, nie? Chocby dlat
                                            > ego
                                            > ze
                                            > > odmowi jakiegos przekretu
                                            >
                                            > O rety - ale problem. No to własciciel - farmaceuta każe zrobić przekręt
                                            > zatrudnionemu przez siebie innemu farmaceucie i bedzie ryzykował JEGO
                                            dyplomem.
                                            W tym wypadki właściciel jest kierownikiem.
                                            > Zresztą - Przemek pisał, że tak naprawdę to niewiele ryzykuja obaj, bo
                                            koncesje
                                            >
                                            > moga stracić tylk za przestępstwo. A wtedy chyba groźba więzienia jest
                                            > powazniejsza od groźby utraty papieru.
                                            Przestępstwo z punktu widzenia prawa farmaceutycznego, kodeks cywilny to juz
                                            całkiem inna sprawa.
                                            > Ciekawe. A farmaceuta pracujący w aptece sieciowej robi to tylko dla
                                            pieniędzy!

                                            > On swój zawód wybrał bo dla niego kasa jest najważniejsza! Własciciel -
                                            > farmaceuta to zaś taka szlachetna postać, która od dziecka marzy o pomaganiu
                                            > ludziom i zysk i kasę ma za nic! Wzruszające. Własciciel - farmaceuta na
                                            > prezydenta!
                                            Dlaczego kto każdy marzy o pomaganiu ludziom ma do tego dokładać, czy to właśnie
                                            czasem nie pachnie socjalizmem, lekarze też wybrali swój zawód z tego powodu
                                            żeby się dorobić ( według Ciebie to pewnie po to aby brać w łapę koperty ),
                                            więc moze kazać im, aby pracowali za darmo. Kurna przecież to jest zawód
                                            obdarzony o wiele większym ryzykiem zaszkodzenia komuś niz każdy inny.
                                            Lepper będzie lepszy wtedy każdy będzie pracował za darmo...
                                            > Oczywiście jest tu kruczek: "a jezeli ktorys z nich uwaza
                                            > > inaczej to znaczy ze sie minal z powolaniem i nigdy nie powinien trafic d
                                            > o
                                            > tego> zawodu." Zastanawiające, że tego "jeżeli" nie stosujesz do najemnych
                                            > farmaceutów - bo ci z założenia sa źli i zaślepieni mamoną! Dorby farmaceuta
                                            > nigdy nie będzie pracował dla innego niefarmaceuty! Podobnie pewno rzecz się
                                            ma
                                            >
                                            > z lekarzami, nauczycielami, pilotami...
                                            Ale ja się nie pcham, aby otwierać szkołę
                                            Przemek



                                            • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 00:24
                                              > Czepiasz sie szczegółów, ale tak jest we wszystkim jakość nie idzie w ilość,a
                                              > ilośc w jakość, np. tysiące absolwentów ekonomii, czy tzw. zarządzania i
                                              > merketingu.

                                              Diabeł tkwi w szczegółach. Ja nie twierdzę, (w przeciwieństwie do ciebie) że
                                              wiem, czy apteki powinny byc co 500, 1500 czy 50 m od siebie. Takie rzeczy
                                              kiedys wiedzieli centralni planiści , ale jakos im to centralne planowanie nie
                                              wychodziło. Wiem za to, że takie rzeczy sprawnie określa rynek - tylko trzeba
                                              mu pozwolić działać.

                                              > Ok, to może również uwolnijmy również rynek medyczny, wprowadźmy opłaty u
                                              > lekarza i niech każdy leczy sie na takim poziomie na jaki go stać, nie stać
                                              na
                                              > dobrą klinike to niech kładzie się do szpitalika w Pcimiu dolnym

                                              A czyz tak nie jest? Czy bez zanjomości i kopert przejdziesz wszyskie badania,
                                              zaopiekuja sie toba jak należy? Więc moze przstajmy udawać, że mamy bezpłatne,
                                              jednakowe dla wszystkich leczenie.
                                              Ale to już inny temat - chcesz go ciągnąć to może na nowym wątku.

                                              > Dlaczego ja
                                              > płacąc o wiele większe składki na zus mam leżeć w tym samy szpitalu?

                                              Bardzo dobre pytanie! Poza tym - jak wyżej.

                                              >Niech każdy płaci sam ze leczenie na takie
                                              > jakie go stać tu tez powinien być wolny rynek.

                                              Jestem za! A przynajmniej niech każdy wykupi sobie takie ubezpieczenie, jakie
                                              będzie dla niego najlpesze. Ale to tez off topic i patrz wyzej.

                                              > O rety - ale problem. No to własciciel - farmaceuta każe zrobić przekręt
                                              > > zatrudnionemu przez siebie innemu farmaceucie i bedzie ryzykował JEGO
                                              > dyplomem.
                                              > W tym wypadki właściciel jest kierownikiem.

                                              No to każe przekręt zrobić podwładnemu i tyle. Chyba ze optujesz za modelem
                                              jednosobowych apteczek.

                                              > Zresztą - Przemek pisał, że tak naprawdę to niewiele ryzykuja obaj, bo
                                              > koncesje
                                              > >
                                              > > moga stracić tylk za przestępstwo. A wtedy chyba groźba więzienia jest
                                              > > powazniejsza od groźby utraty papieru.
                                              > Przestępstwo z punktu widzenia prawa farmaceutycznego, kodeks cywilny to juz
                                              > całkiem inna sprawa.

                                              Tu nie rozumiem, o co ci chodzi. Dla penwości: przestępstwo jest zagożone
                                              więzeniem, kc nie stwierdza nawet winy, tylko osadza kto ma rację w sporze.

                                              Dlaczego kto każdy marzy o pomaganiu ludziom ma do tego dokładać, czy to właśni
                                              > e
                                              > czasem nie pachnie socjalizmem

                                              Ciągle unikasz sedna problemu: czemu twierdzisz, że farmaceuta najemny ma etyke
                                              gdzieś i mysli tylko o zbicu kasy a farmaceuta-własciiel akurat odwrotnie?!

                                              Dorby farmace
                                              > uta
                                              > > nigdy nie będzie pracował dla innego niefarmaceuty! Podobnie pewno rzecz
                                              > się
                                              > ma
                                              > >
                                              > > z lekarzami, nauczycielami, pilotami...
                                              > Ale ja się nie pcham, aby otwierać szkołę

                                              Uważasz że jesteś miarą wszechrzeczy? Nie pchasz się, ale jeślibyś chciał -
                                              możesz szkołe otwierać. Bo czemu nie? Sądzisz, ze trzeba prawnie wprowadzić
                                              nakaz: szkoły może prowadzić tylko nauczyciel, linie lotnicze pilot, apteki -
                                              farmaceuta...
                                  • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 15:20
                                    Gość portalu: Acro napisał(a):
                                    > No nie, ja ciągle nie rozumiem. dlaczego handel spożywczy, sklepy mięsne,
                                    > krawcy itd nie są zagrożone monopolem, a apteki są - stąd mój przykład z
                                    > sieciami hipermarketów ma być idiotyczny?
                                    Leki są refundowane przez państwo, wprawdzie w Polsce poziom refundacji jest
                                    najniższy w Europie ale jest. W przypadku apteki, która w większości sprzedaje
                                    tylko lekii refundowane ( małe miejscowości, wsie ), refundacja staje się
                                    grosem przychodów. Np. apteka kupuje lek za 100 pln., na półce jego cena wynosi
                                    112 pln ( max marża dla leków refundowanych to właśnie te 12 pln, o ile lek
                                    kosztuje minimum 100, poniżej tej sumy marża jest mniejsza ), pacjent dajmy na
                                    to płaci 1 sierpnia 3,2 pln. A więc lek jest sprzedany, państwo ma do
                                    zrefundowania 108,8 pln. Apteka płaci do 30 dni hurtowni, czyli cała stówka
                                    musi byc zapłacona najpóźniej 30 sierpnia. Refundację, czyli cały zysk i
                                    pieniądze zapłacone hurtowni apteka dostanie najwcześniej 15 września, czyli
                                    tak naprawdę ten lek jest kredytowany przez aptekę. Pomnóż to razy ileśtam
                                    opakowań leków dziennie. Nie chodzi mi o proces, który Ci opisałem, ale o to,
                                    że tam gdzie w grę wchodzą publiczne pieniądze ich wydawanie musi byc w jakiś
                                    sposób uregulowane. Państwo nie funduje ludziom spodni czy mięsa, ale właśnie
                                    leki. W sierpniu dzieki akcji leków za grosz refundacja wzrosła o 1 milion
                                    złotych tylko w samym Białymstoku, to kupa szmalu, która poszła na leki, z
                                    których większość będzie zmarnowana w babcinych zapasach, ale za to jest
                                    ogromnym przychodem firm farmaceutycznych, apteki na tym gówno zarobią - jak
                                    napisałem wyżej maksymalna marża to 12 pln. Mi się wydaje, że tam gdzie są
                                    wydawane pieniądze z budżetu kontrola byc musi i koniec.
                                    > A tu sie nie zrozumielismy. Myslałem, że chodzi ci o to, że należy sprzedawać
                                    > tanio, co nie znaczy poniżej kosztów. Zatem - zgoda. Ale tu nie potrzeba
                                    > żadnych nowych rozwiązan administracyjnych: isntieje od 2 lat zakaz sprzedaży
                                    > poniżej cen zakupu - i wystarczy ten przepis egzekwować.
                                    Oj procedura zajmuje masę czasu, ale trzeba próbować
                                    > No wybacz - ale tak spekulować to sobie możemy. A ja twierdzę, że należy
                                    > szczególnie chronić szewców, bo zuluskie firmy kiedyż je przejmą i wtedy
                                    > dopeiro wprowadzą nakaz ograniczania ilości zakładów do 1 na 10 tys
                                    mieszkańców
                                    To nie są spekulacje, to jest przykład z innych rynków. Chcę też żebys
                                    pamiętał, że mi ten scenariusz odpowiada, ja jestem u siebie, pracuję na siebie
                                    i tak naprawdę mogę obyć się bez pracowników obniżając radykalnie koszta i
                                    wtedy przetrzymam każdą sytuacje, a po tym jak zostanie wycięta w pień wszelka
                                    konkurencja, np: tacy jak Twoi znajomi, dla mnie będzie miejsce. Tyle, że wtedy
                                    napewno pacjent na tym nie skorzysta. Mówię tak się stało nawet na najbardziej
                                    chronionych rynkach jak np: Wielka Brytania, jak mi się przypomni tytuła
                                    postaram się znaleźć nawet case study na ten temat. No ale polecam Ci
                                    poszukanie opracować z ekonomii ( dla ułatwienia "Boots" w Anglii ).
                                    A tak dla śmiechu: szewc olak u zulusów by butów pewnie nie robił, ale w
                                    Polsce zulusi daliby w łapę komu trzeba ( np. w sejmie ) i mieliby glejt na
                                    otwarcie zakładu, gdzie chca i do tego pięcioletnie wakacje podatkowe.
                                    > I jest więcej. Naprzeciw mnie padła budka z warzywami. Oznacza to, że mamy
                                    > wprowadzić ograniczenie administracyjne ilości warzywniaków tak, aby każdy
                                    miał zagwarantowaną dochodowość?
                                    Masz rację, ale państwowa kasa na owoce i warzywa nie szła.
                                    >> No niestety ciągle ma. I należy ten wpływ ograniczać, a nie wzmacniac go.
                                    Tylko, że jak na razie tylko dzięki administracji ( Inspekcji Farmaceutycznej )
                                    nie sprzedaje się w aptekach leków przeterminowanych, leki wydają Ci
                                    farmaceuci, a nie bez urazy, ludzie po liceach handlowych.
                                    > Od ciebie! No więc w koncu wytłumcz mi skąd twój pomysł: czemu
                                    administracyjne
                                    > ograniczenie ilości aptek (poprzez limit na ilość mieszkanców, zapis iz
                                    > właściciel ma byc farmaceutą itp) ma doporwadzić do tego, że wbrew własnemu
                                    > imteresowi apteki będa odradzac zakup droższych leków czy niepotrzebnych?!
                                    Słuchaj to po cholerę w aptece może pracować jedynie farmaceuta, po diabła sa
                                    pięcioletnie studia, po co roczny stać - kiedy tak naprawdę uczysz się zawodu,
                                    czemu muszę w ciągu pięciu lat nazbierać 100 pkt., gdzie za jedno szkolenia
                                    mogę uzyskać maks. 6, do tego płacę za nie 750 pln., po jaką cholerę potrzebny
                                    jest kierownik z minimum 5-letnim doświadczeniem w zawodzie, po co ma byc w
                                    aptece nonstop mgr farmacji, bo technik to jest za mało, po co są wymaganie
                                    lokalowe, wyposażeniowe itd. A na to wszystko niestety muszą być pieniądze i
                                    najpierw trzeba zarobić na to wszystko, a dopiero potem myśleć o korzyściach.
                                    Wszystko co złego dzieje się w aptekach ( tu nich każdy wpisze to co chce ), że
                                    przez te ilość aptek większość nie zarabia na koszta...
                                    > A jak nazywasz wspólnie broniących swojego interesu i wygodnego status quo
                                    > prawników czy notariuszy? Też ich sie nazywa kliką, bo walczą o silnie
                                    > faworyzujące ich rozwiązania - kosztem klientów.
                                    Wiesz oni utrudniają dostęp do zawodu, a to jest inna rzecz. U nas farmację
                                    skończy każdy kto chce, dalej problem jest ten sam dla wszystkich. Ja mimo, że
                                    przecież jestem członkiem kliki, mafii itd. sam nie mogę otworzyć specjalizacji
                                    juz od ponad 3 lat. A specjalizacja tylko podnosi moją wiedzę i kwalifikacje, a
                                    to nie jest chyba rzecz, która klienta kosztuje.

                                    Od siebie dodam, że nie dziwię sie sposobem w jaki nas odbieracie, jak widzę te
                                    reklamy, honorowanie wszystkich kart rabatowych, pisanie tanio, taniej,
                                    najtaniej to rzygać mi się chce. Nie bedę tutaj używał nazwy swoich aptek, bo
                                    nie chcę robic kryptoreklamy, ale ja staram się stosować do kodeksu aptekarza,
                                    gdzie konkurencja powinna odbywać się przy aptecznym stole,a nie na bilbordach.
                                    Czy ktoś gdzieś widział reklamę pt. "Tanie dziwki nr 6783249378"; "Najtańsze
                                    tirówki, honorujemy wszystkie karty" - chyba stacji benzynowych. Nie...
                                    pzdr
                                    Przemek
                                    • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 20:25
                                      > No nie, ja ciągle nie rozumiem. dlaczego handel spożywczy, sklepy mięsne,
                                      >
                                      > > krawcy itd nie są zagrożone monopolem, a apteki są - stąd mój przykład z
                                      > > sieciami hipermarketów ma być idiotyczny?
                                      > Leki są refundowane przez państwo, wprawdzie w Polsce poziom refundacji jest
                                      > najniższy w Europie ale jest

                                      Ja to rozumiem. Nie protestuję więc przeciw kontroli aptek z zakresie sprzedazy
                                      refundownych leków, ale przeciw reglamentacji samej liczby aptek. ta
                                      reglamentacji nic nie ma do systemu refundacji.

                                      > To nie są spekulacje, to jest przykład z innych rynków

                                      Wiesz, tylko myslać w ten sposób dojdziemy zaraz do wniosku, że nie warto nic
                                      robić, bo i tak w ziemie w przyszłości walnie meteoryt. I to nie sa spekulacje,
                                      tylko przykład z innych planet!
                                      Mówię "nie" dla sztucznych manipulacji rynkiem teraz i przyszłości.

                                      > A tak dla śmiechu: szewc olak u zulusów by butów pewnie nie robił,

                                      przyznaję, że tradycje szewskie sa wsród Zulusów mizerne - tym bardziej należy
                                      ich chronić :)

                                      >ale w
                                      > Polsce zulusi daliby w łapę komu trzeba ( np. w sejmie ) i mieliby glejt na
                                      > otwarcie zakładu, gdzie chca i do tego pięcioletnie wakacje podatkowe

                                      Póki co nie muszą dawac w łapę, żeby otworzyć aptekę. Ale po wprowadzeniu
                                      kolejnych regulacji...

                                      > Masz rację, ale państwowa kasa na owoce i warzywa nie szła.
                                      Ale mnie nie interesują warzywa (czy leki z całym ich systemem refundacji) -
                                      tego nie ruszam. Mnie interesuje sam warzywniak (apteka).

                                      > Tylko, że jak na razie tylko dzięki administracji ( Inspekcji
                                      Farmaceutycznej )
                                      > nie sprzedaje się w aptekach leków przeterminowanych, leki wydają Ci
                                      > farmaceuci, a nie bez urazy, ludzie po liceach handlowych.


                                      Proszę - możemy zostawić tę Inspekcję (choć z terminami tez walczy np Sanepid).
                                      Powtarzam - nie ruszam reszty systemu, tylko walczę z pomysłem reglamentowania
                                      ilości aptek.

                                      Nota bene - to jak z ta etyką farmaceutów, skoto mimo że nie sprzedają mi leków
                                      wredni goscie po liceach handlowcych, terminów i tak musi pilnowac jakas
                                      Inspekcja?...

                                      A na to wszystko niestety muszą być pieniądze i
                                      > najpierw trzeba zarobić na to wszystko, a dopiero potem myśleć o korzyściach.
                                      > Wszystko co złego dzieje się w aptekach ( tu nich każdy wpisze to co chce ),
                                      że
                                      >
                                      > przez te ilość aptek większość nie zarabia na koszta...

                                      To samo można napisac o wielu innych biznesach, bo wszedzie sa jakieś
                                      ograniczenia i wymogi - wieksze czy mniejsze. I odpowiedź jest zawsze ta sama:
                                      jak nie wychodzisz na swoje, to odpuść ten interes i daj go robic tym, którzy
                                      tu zarobią. Jesli większość nie zarabia na koszta, to może wiekszość nie jest
                                      potrzebna? Niech rynek to zweryfikuje sam - a nie urzędnicy, którzy wydadza
                                      wyrok stosowny do wręczonej łapówki albo własnego, czesto głupiego widzimisię.

                                      > Wiesz oni (notariusze itp - przyp moje) utrudniają dostęp do zawodu, a to
                                      jest inna rzecz

                                      Dlaczego inna? Tam jest utrudnienie dostępu do zawodu po to, by ograniczyć
                                      konkurencję, to pomysł ograniczania liczby aptek, by ogranicznyć konkurencję!
                                      Troche rózne metody, lecz efekt ten sam!
                                      • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.elpos.net 29.09.04, 21:41
                                        Gość portalu: Acro napisał(a):

                                        > Ja to rozumiem. Nie protestuję więc przeciw kontroli aptek z zakresie
                                        sprzedazy
                                        >
                                        > refundownych leków, ale przeciw reglamentacji samej liczby aptek. ta
                                        > reglamentacji nic nie ma do systemu refundacji.
                                        Oj ma i to dużo, ale jest to tak rozległe, że pisanie o tym na forum zajęło by
                                        mi chyba tydzień.
                                        > Wiesz, tylko myslać w ten sposób dojdziemy zaraz do wniosku, że nie warto nic
                                        > robić, bo i tak w ziemie w przyszłości walnie meteoryt. I to nie sa
                                        spekulacje,
                                        Właśnie warto, żeby temu zapobiec :)
                                        > Mówię "nie" dla sztucznych manipulacji rynkiem teraz i przyszłości.
                                        Stary, żebyś ty widziała jak ten rynek jest manipulowany teraz to byś zemdlał,
                                        pewne ograniczenia są właśnie po to potrzebne, aby to choć trochę ukrócić.
                                        Przykładów jest ogrom.
                                        > przyznaję, że tradycje szewskie sa wsród Zulusów mizerne - tym bardziej
                                        należy
                                        > ich chronić :)
                                        Czy tradycje aptekarskie w Polsce również są mizerne??
                                        >> Póki co nie muszą dawac w łapę, żeby otworzyć aptekę. Ale po wprowadzeniu
                                        > kolejnych regulacji...
                                        Chwila, a czy egzaminy na studia są po to aby dawać komuś w łapę, poczytaj o
                                        sposobach jak to funkcjonuje gdie indziej w moim poprzednim meilu.
                                        > > Masz rację, ale państwowa kasa na owoce i warzywa nie szła.
                                        > Ale mnie nie interesują warzywa (czy leki z całym ich systemem refundacji) -
                                        > tego nie ruszam. Mnie interesuje sam warzywniak (apteka).
                                        A to proszę bardzo, tyle że to co w środku jest ważniejsze. To nie jest tylko
                                        tak sprzedać lek i fiu. Istnieje gruba kniga wydawanie leków refundowanych,
                                        zasady są takie, że trzeba kilka lat ,żeby to zrozumieć: bo tu naprawdę raz
                                        czarne jest czarnym, raz biołym, a innym razem zielonym.
                                        > Proszę - możemy zostawić tę Inspekcję (choć z terminami tez walczy np
                                        Sanepid).

                                        > Powtarzam - nie ruszam reszty systemu, tylko walczę z pomysłem
                                        reglamentowania
                                        > ilości aptek.
                                        >
                                        > Nota bene - to jak z ta etyką farmaceutów, skoto mimo że nie sprzedają mi
                                        leków
                                        >
                                        > wredni goscie po liceach handlowcych, terminów i tak musi pilnowac jakas
                                        > Inspekcja?...
                                        A nie ma inspekcji handlowej, inspekcji pracy, inspekcji sanitarnej???
                                        >> To samo można napisac o wielu innych biznesach, bo wszedzie sa jakieś
                                        > ograniczenia i wymogi - wieksze czy mniejsze. I odpowiedź jest zawsze ta
                                        sama:
                                        > jak nie wychodzisz na swoje, to odpuść ten interes i daj go robic tym, którzy
                                        > tu zarobią. Jesli większość nie zarabia na koszta, to może wiekszość nie jest
                                        > potrzebna? Niech rynek to zweryfikuje sam - a nie urzędnicy, którzy wydadza
                                        > wyrok stosowny do wręczonej łapówki albo własnego, czesto głupiego widzimisię.
                                        Widzisz tylko, że teraz leki za 1 grosz nie finansuje apteka, tylko koncern,
                                        który chce rozłożyć rynek i tu jest problem.
                                        > > Wiesz oni (notariusze itp - przyp moje) utrudniają dostęp do zawodu, a to
                                        > Dlaczego inna? Tam jest utrudnienie dostępu do zawodu po to, by ograniczyć
                                        > konkurencję, to pomysł ograniczania liczby aptek, by ogranicznyć konkurencję!
                                        > Troche rózne metody, lecz efekt ten sam!
                                        Przecież możesz otworzyć kancelarię i zatrudnić prawników...
                                        A mi nie chodzi o ograniczanie konkurencji, przecież 10 tysięcy ludzi się ze
                                        sobą i tak nie dogada, tylko chciałbynm ograniczyć nieuczciwą konkurencję.
                                        Zresztą zachęcam Cie do przeczytania jednego z moich postów dotyczącego cefarmu
                                        białystok.
                                        pzdr
                                        Przemek



                                        • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:51
                                          > Wiesz, tylko myslać w ten sposób dojdziemy zaraz do wniosku, że nie warto
                                          > nic
                                          > > robić, bo i tak w ziemie w przyszłości walnie meteoryt. I to nie sa
                                          > spekulacje,
                                          > Właśnie warto, żeby temu zapobiec :)

                                          Tylko że twoja profilaktyka ma polegac na tym, że nie unikasz katastrofy, tylko
                                          przyspieszasz upadek tego mateorytu!!!

                                          > Czy tradycje aptekarskie w Polsce również są mizerne??

                                          nie, są bogate, zatem sobie poradzą, a biednych szewców Zulusów trzeba chronić -
                                          zgodnie z twoja filozofią!

                                          Istnieje gruba kniga wydawanie leków refundowanych,
                                          > zasady są takie, że trzeba kilka lat ,żeby to zrozumieć: bo tu naprawdę raz
                                          > czarne jest czarnym, raz biołym, a innym razem zielonym.

                                          Powtarzam koeljny raz- w to nie chce ingerować. ktoś tego nie opanuje - to nie
                                          poradzi sobie z prowadzeniem apteki, nie dostanie refundacji tylko karę i
                                          zwinie interes! Po co tu jakies administracyjne regulacje?

                                          > Nota bene - to jak z ta etyką farmaceutów, skoto mimo że nie sprzedają mi
                                          >
                                          > leków
                                          > >
                                          > > wredni goscie po liceach handlowcych, terminów i tak musi pilnowac jakas
                                          > > Inspekcja?...
                                          > A nie ma inspekcji handlowej, inspekcji pracy, inspekcji sanitarnej???

                                          Są, ale to ty dowodzisz, że farmaceuci z niesieciowych aptek kierują się etyką,
                                          a inni nie. No więc jak z tą ich etyką, skoro piszesz ze tylko dzieki tej
                                          inspekcji terminy sa OK? Nota bene wszystkie wymienione przez ciebie inspekcje
                                          kontroluja też apteki.

                                          > Widzisz tylko, że teraz leki za 1 grosz nie finansuje apteka, tylko koncern,
                                          > który chce rozłożyć rynek i tu jest problem.

                                          te wredne koncerny! Ciekawe, jak jakiś sklep sprzdaje tanio ogórki, to też
                                          jakis PGR chce rozwalić rynek?

                                          > Wiesz oni (notariusze itp - przyp moje) utrudniają dostęp do zawodu
                                          > , a to
                                          > > Dlaczego inna? Tam jest utrudnienie dostępu do zawodu po to, by ograniczy
                                          > ć
                                          > > konkurencję, to pomysł ograniczania liczby aptek, by ogranicznyć konkuren
                                          > cję!
                                          > > Troche rózne metody, lecz efekt ten sam!
                                          > Przecież możesz otworzyć kancelarię i zatrudnić prawników...

                                          otóz nie mogę! Decydują o tym samorzady prawnicze, będące de facto rodzinną
                                          sitwą: udowodniono, że na aplikacje dostaja sie w 90% edynie bliscy krewni już
                                          praktykujących prawników (pierwsze ograniczenie) a ilość tychże jest zbyt niska
                                          (drugie ograniczenie) przez co usługi prawnicze sa u nas zbyt dorgie i
                                          generalnie niedostępne.

                                          > A mi nie chodzi o ograniczanie konkurencji, przecież 10 tysięcy ludzi się ze
                                          > sobą i tak nie dogada, tylko chciałbynm ograniczyć nieuczciwą konkurencję.

                                          Jeśli zasada ma być - kto pierwszy zarejestruje aptekę to ma juz ją dożywotnio
                                          (bo sam piszesz, że koncensję straci tylko w wyniku przestepstwa) - to nieważna
                                          staje sie jakość usług, oferta, także ceny itd - zatem ograniczasz konkurencję,
                                          nie?
                                          A jesli konkurencja jest nieuczciwa do na nieuczciwych sa sądy, Urząd Konktroli
                                          Konkurencji itp. Proponowane przez ciebie rozwiazania niczego nie rozwiazują, a
                                          jedynie poszerzaja możliwości korupcji i zaburzają mechanizmy wolnorynkowe.



                                      • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: *.piwnica.org / 195.136.48.* 29.09.04, 23:20
                                        > A na to wszystko niestety muszą być pieniądze i
                                        > > najpierw trzeba zarobić na to wszystko, a dopiero potem myśleć o korzyści
                                        > ach.
                                        > > Wszystko co złego dzieje się w aptekach ( tu nich każdy wpisze to co chce
                                        > ),
                                        > że
                                        > >
                                        > > przez te ilość aptek większość nie zarabia na koszta...
                                        >
                                        > To samo można napisac o wielu innych biznesach, bo wszedzie sa jakieś
                                        > ograniczenia i wymogi - wieksze czy mniejsze. I odpowiedź jest zawsze ta
                                        sama:
                                        > jak nie wychodzisz na swoje, to odpuść ten interes i daj go robic tym, którzy
                                        > tu zarobią. Jesli większość nie zarabia na koszta, to może wiekszość nie jest
                                        > potrzebna? Niech rynek to zweryfikuje sam - a nie urzędnicy, którzy wydadza
                                        > wyrok stosowny do wręczonej łapówki albo własnego, czesto głupiego widzimisię.

                                        Tyle tylko ze sa branze, a wsrod nich i farmaceutyczna gdzie ciecie kosztow ma
                                        swoje granice wynikajace z surowych uregulowan prawnych. Wierz mi ze wymagania
                                        jakim musi sprostac pzrcietna apteka sa duzo bardziej kosztowne niz w pzrypadku
                                        warzywniaka. A wszelkie oszczednosci w tej materii moga stnowic nie tylko powod
                                        do niezadowolenia (wide brak ulubionej marchewki) ale wrecz zagrozic zyciu i
                                        zdrowiu. A tutaj juz koncza sie zarty.
                                        • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 10:24
                                          Tyle tylko ze sa branze, a wsrod nich i farmaceutyczna gdzie ciecie kosztow ma
                                          > swoje granice wynikajace z surowych uregulowan prawnych. Wierz mi ze
                                          wymagania
                                          > jakim musi sprostac pzrcietna apteka sa duzo bardziej kosztowne niz w
                                          pzrypadku
                                          >
                                          > warzywniaka. A wszelkie oszczednosci w tej materii moga stnowic nie tylko
                                          powod
                                          >
                                          > do niezadowolenia (wide brak ulubionej marchewki) ale wrecz zagrozic zyciu i
                                          > zdrowiu. A tutaj juz koncza sie zarty.

                                          Zapewniam cię, że są przedsiębiorstwa, w których ryzyko i koszty są o wiele
                                          wieksze a nikt nie mysli o reglamentacji. Chociażby przemysł lotniczy. Co -
                                          wprowadzamy zasadę jedna fabryka samolotów na kontynent, żeby goście mieli
                                          mniej konkurencji i mogli się na prawach bezpeiczeństwa skoncentrować? Zresztą -
                                          po co aż tak (dosłownie i w przenośni) górnolotne przykłady - wpowadzamy
                                          koncesje dla konserwatorów wind? Ich pomyłka też moze oznaczać smierć ludzi! A
                                          może też dla producentów rolek używanych w windach - jeśli będa musleć tylko o
                                          kosztach to moga wypuścić bubel i jakas winda spadnie! A może tez dla hut -
                                          żeby na pewno stal z której wykona się te rolki była ok, bo jak nie, to...

                                          Ja to widzę tak: apteki maja wieksze koszty niż np warzywniak, bo taka jest ich
                                          specyfika. Jak przesadzą z oszczędnościami to pogoni ich Sanepid, Inpsekcja
                                          pracy, Inspekcja Farmaceutyczna czy kto tam ich jeszcze sprawdza, albo sami
                                          klienci straca zaufanie widząc zakurzone pólki i balagan albo czując, że czasem
                                          sa naciągani. Kto będzie skuteczniejszy w tnięciu kosztów przy równoczesnym
                                          trzymaniu standardów - wygra! Tak samo jak w przypadku warzywniaka - tylko że
                                          stadardy sa tu inne.
                                      • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: *.piwnica.org / 195.136.48.* 29.09.04, 23:51
                                        > Ja to rozumiem. Nie protestuję więc przeciw kontroli aptek z zakresie
                                        > sprzedazy refundownych leków, ale przeciw reglamentacji samej liczby aptek.
                                        > ta reglamentacji nic nie ma do systemu refundacji.

                                        Niestety ma i to duzo. Zarowno przez system marz na leki refundowane ktory
                                        sprawia ze ich sprzedaz balansuje na granicy oplacalnosci, jak i z uwagi na
                                        fakt to ze jak mozna mowic o wolnym rynku w sytuacji kiedy na wiekszosc
                                        asortymentu przecietnej apteki ceny i marze sa ustalane urzedowo. Poza tym
                                        zapominasz ze wiekszosc lekow w aptece jest dostepna jedynie na recepte
                                        lekarska. Ich sprzedaz nie zalezy wiec bezposredni od Ciebie ale od lekarzy
                                        ktory je pzrepisuja. Tobie ani producentowi nie wolno ich ani reklamowac ani
                                        polecac swoim pacjentom.
                                        Poza tym nikt nie mowi o likwidacji konkurencji, a jedynie o jej ograniczeniu
                                        ktore zapewniloby aptekom odpowiedni rynek zbytu tak aby pomimo wyzej
                                        wspomnianych ograniczen byly w stanie zarabiac na swoje utrzymanie. Chodzi
                                        takze i o to aby pacjent z mniejszej miejscowosci nie musial po leki dojezdzac
                                        kilka czy kilkanascie kilometrow, podczas gdy w duzych miastach mozesz nieraz
                                        minac dziesiec aptek przy jednej ulicy.
                                        W koncu pzryjmujac rozsadne kryteria warunkujace zgode na otwracie kolejnej
                                        apteki od ilosc mieszkancow jaka moze przypapdac na jedna apteke i wzajemnej
                                        odleglosci jednej od drugiej nie likwidujesz konkurencji, a jedynie mozesz
                                        zapewnic latwy i powszechny dostep do lekow. Jezeli w miescie x zamiast 500
                                        aptek bedzie ich 250 to dalej bedzie rynek konurecyjny. Tyle tylko ze wtedy
                                        pomimo ograniczen wymienionych na wstepie beda one w stanie zapewnic mozliwie
                                        szeroki asortyment leków w polaczeniu z profesjonalna opieka farmaceutyczna.
                                        Jezeli dodasz do tego sztywne ceny urzedowe na leki refundowane to pacjent
                                        bedzie mial nareszcie pewnosc ze lek kupi blisko i za cene jakiej oczekuje.
                                        Zamist tego obecnie po wyjsciu od lekarza czeka go maraton zeby po pierwsze
                                        znalezc poszukiwany przez niego lek a po drugie w jak najnizszej cenie.
                                        • Gość: Acro Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 10:53
                                          Zarowno przez system marz na leki refundowane ktory
                                          > sprawia ze ich sprzedaz balansuje na granicy oplacalnosci, jak i z uwagi na
                                          > fakt to ze jak mozna mowic o wolnym rynku w sytuacji kiedy na wiekszosc
                                          > asortymentu przecietnej apteki ceny i marze sa ustalane urzedowo

                                          No to już się gubię - czyżby więc informacja, od której zaczął się ten wątek o
                                          wojnie cenowej aptek była nieprawdziwa, czy też isnieje jednak mozliwośc
                                          ustalania cen? Poza tym - cena to tylko jednno i to wcale nie najwazniejsze
                                          krtyterium zakupu klienta. Mozna konkurowac też dogodnoscią lokalizacji,
                                          asortymentem, jakościa obsługi itp

                                          > Poza tym nikt nie mowi o likwidacji konkurencji, a jedynie o jej ograniczeniu
                                          > ktore zapewniloby aptekom odpowiedni rynek zbytu tak aby pomimo wyzej
                                          > wspomnianych ograniczen byly w stanie zarabiac na swoje utrzymanie

                                          Jak zwał tak zwał. A jesli ktoś nie jest w stanie zarobić na swoje utrzymanie
                                          to znaczy po prostu, że jego apteka jest niepotrzebna albo źle ja zarządza i
                                          tyle! Dokładnie tak samo jak w przypadku kazdego innego sklepu!

                                          >Chodzi
                                          > takze i o to aby pacjent z mniejszej miejscowosci nie musial po leki
                                          dojezdzac
                                          > kilka czy kilkanascie kilometrow

                                          Jesli teraz tam nie powstają - mimo że mogą - oznacza to, że nie zarobiłyby na
                                          siebie. Zatem nie zarobią tez po wprowadzniu ograniczen konkurencji - bo teraz
                                          tam nie mają przecież zadnej i nikt sie nie kwapi do otwarcia! Nowe przepisy
                                          będa jakos zmuszać do otwarcia w takich miejscach?

                                          >podczas gdy w duzych miastach mozesz nieraz
                                          > minac dziesiec aptek przy jednej ulicy

                                          Jeśli zarabiają na siebie znaczy że są poptrzebne więc niech sobie będą! to,
                                          czy jakas jest potrzebna czy nie najlepiej weryfikuja klienci a nie urzędnicy!

                                          > W koncu pzryjmujac rozsadne kryteria warunkujace zgode na otwracie kolejnej
                                          > apteki od ilosc mieszkancow jaka moze przypapdac na jedna apteke i wzajemnej
                                          > odleglosci jednej od drugiej nie likwidujesz konkurencji, a jedynie mozesz
                                          > zapewnic latwy i powszechny dostep do lekow.

                                          Ciągle nie mogę pojąć: jak zmniejszając ilośc aptek zwiększy się dostęp do
                                          leków?

                                          Jezeli w miescie x zamiast 500
                                          > aptek bedzie ich 250 to dalej bedzie rynek konurecyjny

                                          Dokładnie będzie 2x mniejszy. A najwyraźniej sie to zaznczy w małych
                                          miejscowosciach, gdzie apteka zyska urzedowo monopol na całą gminę! to po co ma
                                          się wtedy starać, dbać o klientów, poziom obsługi itd? Ludzie specjalnie będa
                                          jeżdzić do innej gminy recepty wykupić?

                                          >Tyle tylko ze wtedy
                                          > pomimo ograniczen wymienionych na wstepie beda one w stanie zapewnic mozliwie
                                          > szeroki asortyment leków w polaczeniu z profesjonalna opieka farmaceutyczna.

                                          Patrz komentarz wyżej.

                                          > Jezeli dodasz do tego sztywne ceny urzedowe na leki refundowane to pacjent
                                          > bedzie mial nareszcie pewnosc ze lek kupi blisko i za cene jakiej oczekuje.

                                          kiedys juz mieliśmy ceny urzędowe prawie na wszystko i jak pamiętam, wcale nie
                                          znaczyło to, że mozna cos za tę cenę kupić...

                                          > Jezeli dodasz do tego sztywne ceny urzedowe na leki refundowane to pacjent
                                          > bedzie mial nareszcie pewnosc ze lek kupi blisko i za cene jakiej oczekuje.

                                          Po pierwsze: teraz tych aptek jest dużo więc nie taki straszny to maraton, po
                                          dugie - jak niechęc do biegania jest ważniejsza od chęci zaoszczędzenia paru
                                          złotych - ti nie musi biegać wolny wybór (którego w twojej propozycji klient
                                          nie ma!)po trzecie - po wprowadznieu reglamentacji dostępnośc leków się nawet
                                          pogorszy, bo i samych aptek będzie mniej i mniejsza presja na zatrzymanie u
                                          siebie klienta, bo ten nie bedzie miał za bardzo gdzie uciec.

                                          Zatem; precz z kurupcjogenną władzą urzędników! Rynek najlepszym regulatorem
                                          prawie wszystkiego!
                    • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: *.piwnica.org / 195.136.48.* 27.09.04, 22:07
                      Dodam, ze o jakiejkolwiek polityce lekowej w Polsce bedzie mozna zapomniec. Po
                      prostu kazdy nowy minister zdrowia bedzie wzywany na dywanik dyrektora
                      dominujacej sieci i dobitnie pouczony co ma sie znalezc na liscie lekow
                      refundowanych i za jaka cene. Oczywiscie tak zeby sie to najlepiej oplacalo
                      temu "dobroczyncy" pacjentów.
                      Moze przesadzam z tym dywanikiem, ale obserwujac jak mocny lobbing maja obecnie
                      powstajace sieci to powaznie sie obawiam jak to bedzie wygladalo w sytuacji
                      kiedy przejma wiekszosc rynku. A nikt mi nie wmowi ze jakikolwiek rzad nie
                      bedzie sie liczyl ze zdaniem firmy ktora w swoich rekach bedzie miala np.
                      polowe rynku hurtowego i detalicznego lekow w Polsce.
            • Gość: pawel1 Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 16:25
              podobno jedna sieć z powodzeniem zastosowała ceny dumpingowe na poszczególne
              leki.I cóż to się stało po trzech latach (powiedzmy np. na Litwie).
              Od razu odpowiem.Wykończono w ten sposób konkurencje , a niski ceny
              się skończył. Noi jeszcze jedno został teraz jeden monopolista duża sieć aptek
              która dyktuje jako jedyny gracz ceny leków.Mam pytanie: Czy to jest wolny
              rynek?
      • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: *.piwnica.org / 195.136.48.* 22.09.04, 21:42
        Tanio to bedzie do czasu... az wytna konkurencje. Mam znajego w Anglii, ktoremu
        oplaca sie przyjezdzac do Polski po leki ktore stale musi zazywac, bo tutaj
        nawet kupowane pelnoplatnie sa o wiele tansze. Tam niestety odkad rynek
        podzielily miedzy siebie sieci apteczne powiazane z hurtem ceny lekow skoczyly
        w gore niejednokrotnie o kilkaset procent.
        Jak dojdzie do tego w Polsce to wtedy dopiero wszyscy zobaczycza co to
        znaczy "drogie leki". Zasada jest prosta: jezeli masz w swoim reku hurt i detal
        to wtedy ty dyktujesz warunki. A wtedy zegnajcie leki za grosz, tansze
        zamienniki, promocje i rabaty. Dla duzych koncernow farmaceutycznych to takze
        idealna sytuacja. Z latwoscia wytna tanie leki generyczne - siec bedzie
        handlowac tylko tymi na ktorych wiecej zarobi - wystarczy dac wiekszy upust od
        konkurecji i sprawa zalatwiona. A ze pacjent, nie majac wyboru, wiecej zaplaci
        trudno - w koncu dla sieci to nie jego dobro sie liczy lecz rachunek
        ekonomiczny. Z zyskow a nie z podejscia do pacjenta rozliczja je udzialowcy.
        • kurna_felek Re: Wojna aptekarzy 23.09.04, 14:57
          No to chyba prawo jest złe, jeśli dopuszcza takie praktyki.
          A sprzedawanie produktów poniżej kosztów zakupu to nieuczciwa konkurencja i
          proszę złożyć wniosek do urzędu ochrony konsumentów i czegoś tam jeszcze, a nie
          na forum płakać.
          • Gość: Przemek Re: Wojna aptekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 15:52
            >proszę złożyć wniosek do urzędu ochrony konsumentów i czegoś tam jeszcze, a nie
            > na forum płakać.
            Oj płacz to chyba jest taki, że kartele aptekarzy ceny windują.
            Próbuję Wam tylko wyjaśnić, że to nie jest tak jak się to wszystko przedstawia
            w mediach, reklamach i wypowiedziach. Kiedyś byli Żydzi i cykliści, teraz
            aptekarze ot cała różnica. Jak napisałem wyżej mnie sprawa rozwalania rynku nie
            przeraża, a wręcz mogłaby odpowiadać bo zlikwiduje konkurencję, gdzie trzeba
            zatrudnić ludzi, płacić czynsze itd. Ale rzygać mi się chce, gdy chodzi o cos i
            nnego, a to, że na razie pacjenci zaoszczędzą jest tylko drogą do tego celu, a
            nie pieprzonym dobroczynieniem.
            Tak jak nie tylko ja pisałem, ale i inni ten scenariusz został juz przerobiony
            w innych krajach u nas to będzie jeszcze szybsze i jeszcze wyraźniejsze. Także
            trzeba się spieszyc z zakupami leków, oj trzeba...
            pzdr
            Przemek


          • Gość: McGregor Re: Wojna aptekarzy IP: *.piwnica.org / 195.136.48.* 24.09.04, 00:32
            A kto tu mowi o sprzedawniu ponizej kosztow zakupu. Wystarczy doliczyc marze w
            wysokosci 1 grosza i sprawa zalatwiona. A jak "zaprzyjazniona" hurtownia
            dorzuci jeszcze kilkanascie procent rabatu to mozna zejsc z cenami jeszcze
            nizej tak ze juz zadna konkurencja nie podskoczy. A ze zyski z takiej
            dzialalnosci nie pokrywaja kosztow to juz nikogo nie obchodzi. Takze UOKiK-u.
            Prawo w koncu nie zabrania dzialalnosci charytatywnej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka