lindow1
29.10.04, 10:17
Jestem za a nawet przeciw - żeby nie do końca parafrazować tego, który
mówił, co wiedział ale nie zawsze wiedział sam, co chciał powiedzieć. Czy
Białemustokowi potrzebna jest opera? Oczywiście tak, nie w mniejszym stopniu
jak te dziesiątki kościołów, kościółków,kaplic,które na codzień stoją puste,
a zapełniają się na kilka godzin w tygodniu. Kościół jest o tyle łatwiej
postawić,że regularnie babuleńki kładąc na tacę wykupują szczęśliwe życie
wieczne wraz surmami anielskimi.Resztę dołożą bogobojne władze tego
katolickiego miasta Miłosierdzia. Na budowę gmaszyska, następnie utrzymanie
zespołu (czy nawety sceny impresaryjnej)- kogo będzie stać? Bo nie za wp-ływy
z biletów. Wystarczy zerknąć na dzieje opery w Bydgoszczy. Innymi słowy: to
jest wielki humbug. Nie teraz, nie dzisiaj i jutro wybuduje się tu, nad
Białką ten przybytek kultury. W tym prowincjonalnym, o ciasnych ramach
kulturowych,przykruchtowym mieście trzeba najpierw wpuścić nieco cywilizacji,
świeżości i obycia dnia codziennego, dopiero później u b o g a c e n i
duchowo jego mieszkańcy, syte osiągnięciami władze mogą p o m a r z y ć o
wprowadzeniu do tego zapyziałego dzisiaj zaścianka przedazjatyckiego kultury
z wyższej półki, innej szuflady, przyszłych epok. Ale nie wcześniej gdy już
ten walec futurologiczny wyrówna do jednego poziomu Kuźnicę Białostocką z
operową Bydgoszczą, a Białystok dajmy na to z Sydney i jego także borykającą
się z brakiem funduszów operą o bryle gmaszyska znanej nawet wśród Papuasów.
Słowem - powodzenia! Bicie piany to też sposób na życie dla wielu innowatorów
z przypadku.