waterbit
12.12.04, 11:07
Od kilku dni w hipermarkecie MAKRO trwa atrakcyjna promocja niektórych
towarów. W dniu dzisiejszym o godz. 8.00 na otwarcie sklepu czekał ogromny
tłum klientów. Przepychanki z wózkami, wielki ścisk i tłok potęgowały tylko
pogarszajacy się z minuty na minutę nastrój klientów. Powodem było
ograniczenie ilości dostępnych w promocji towarów. Ogromna rzesza już w kilka
minut po godz. 8.00 musiała "obejść się smakiem" i odejść z przysłowiowym
kwitkiem. Szczyt nastapił przy kasach. Na 22 stanowiska kasowe, nieczynnych
było 7 kas czyli prawie jedna trzecia. W związku z tym w kolejce do kasy
trzeba było odstać około 30 minut. Dziwię się że kierownictwo MAKRO planując
taką promocję nie zapewniło należytej obsługi klientów. Czyż nikt nie
przewidział, że z obsługą kasową mogą być kłopoty? Moim zdaniem jest to
poważne lekceważenie klienta. A może o to chodzi? Obserwowałem klientów którzy
stojąc w długiej kolejce do kas raz po raz (chyba bardziej z nudów)
uzupełniali swoje koszyki coraz to nowymi towarami. Jestem przeciwny
planowanemu zakazowi handlu w niedzielę, uważam że taki zakaz narusza nasze
prawa i godzi w naszą wolnośc osobistą. Ale jeśli ten niedzielny handel ma się
odbywać w takiej formie i w takim szacunku do klienta to zaczynam się poważnie
nad tym zastanawiać.