Gość: Robert
IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl
03.06.01, 08:04
Może pogadadamy o kulturze jazdy w Białymstoku. Nie spotkałem się ani razu z
kierowcą, który by mnie wpuścił przed siebie (czy to z innego pasa, czy z drogi
podporządkowanej). Nawet w Warszawie jest lepiej. Zdecydowana większość
kierowców w ogóle nie reagowała na moje znaki "długimi", kiedy ja chciałem
kogoś wpuścić. Generalnie horror, to samo na rondach. W Białymstoku chyba nikt
nie wie, że na rondzie też się używa kierunkowskazów przy skręcaniu w lewo.
Jeżeli ktoś mrugał, to nie miał numerów z tych okolic.
Pozdrowionka i nie traktujcie innego kierowcy jako konkurenta do pierwszego
miejsca w wyścigu do najblizszego skrzyżowania.