pierdutow
11.05.05, 15:43
Nasi historycy są tyle samo warci co nasi politycy. Bezczelnie posługują się
kłamstwami i manipulacją.
Kraje nadbałtyckie oraz Finlandia nie były obiektem hitlerowskiej agresji. Te
kraje posiadały państwowe struktury faszystowskie z SS i gestapo włącznie.
Uczestniczyły w wojnie po stronie Niemiec i wojnę przegrały. Ze wszystkimi
tego konsekwencjami. Polska była ofiarą agresji, prowadziła wojnę z
hitlerowcami od pierwszego do ostatniego dnia i tę wojnę wygrała nie zostając
kolejną republiką radziecką. To są rzeczy nieporównywalne. Nasz stosunek do
Rosji i zwycięstwa nad faszyzmem musi być inny niż byłych państw
faszystowskich, gdzie do dziś kultywowana jest „po cichu”, i nie tylko,
pamięć tamtych dni. Vide udaremniony „marsz pamięci Legionu SS” na Litwie.
Nasze media i niektórzy politycy robią wszystko, aby zatrzeć różnicę między
faszyzmem a komunizmem. (Jeszcze kiedyś Hitler może zostać bohaterem, bo o
mało co zniszczyłby komunizm).
Oświęcim, Treblinka, Majdanek, Stutthof „małe piwo” sami Żydzi, Cyganie,
Kaszubi i inny nieciekawy polski element. Prawdziwą zbrodnią na narodzie
polskim nie do darowania była zsyłka na Sybir. Tyle tylko, że mój Wujek
ksiądz 9 lat rąbał tajgę, potem wrócił na swoją parafię na Białorusi i dożył
92 lat. Z Oświęcimia nie wrócił nikt. Kto i dlaczego chce nam wmówić, że
wysłanie do tajgi i do komory gazowej to to samo. Kto za wszelką cenę usiłuje
nie dopuścić do normalizacji stosunków z Rosją?