11.07.02, 13:00
Czy uczycie się angielskiego? Którą szkołę w Białymstoku moglibyście polecić?
Chcę od września porządnie się wziąć za język, nie wiem co wybrać.
Wybaczcie mało wakacyjny wątek, ale chodzi mi to po glowie od dawna.
Obserwuj wątek
    • annabl Re: angielski 11.07.02, 13:17
      ja uczylam sie w trzecim el o i nie zaluje, maja tez oddzial w 11
      (ale to bylo w polowie liceum)
      • annabl Re: angielski 11.07.02, 13:18
        annabl napisała:

        > ja uczylam sie w trzecim el o i nie zaluje, maja tez oddzial w 11
        > (ale to bylo w polowie liceum)- to znaczy gdzies w 96 lub 97 roku
    • Gość: Akir Re: angielski IP: 212.160.130.* 11.07.02, 15:07
      Bardzo mi się podobało w "World for Sale" ul Biała 13 (takie przedszkole ,
      trzeba wejść między "Zbyszkiem i Jagienką" a kwiaciarnią), świetna rodzinno
      przyjazna atmosfera , ceny niestety o jakieś 10% wyższe niż w Empiku , ale
      uczyłem się potem w Empiku i czułem się jak w fabryce,(poza tym w empiku pół
      lekcji zajmowało stałe wkładanie i zdejmowanie słuchawek, co niby miało być
      atrakcją , w World for sale teksty puszczali z dobrej jakości wieży z kolumnami
      i słychac było lepiej niż przez te słuchawki, ęmpik dodatkowo dodaje bespłatne
      korzystanie z kawiarenki internetowej, ale nigdy nie ma tam wolnego miejsca)
    • sluggard Re: angielski 11.07.02, 16:05
      Ja chodziłem do "ABC" na Akademickiej (chyba z 7 lat). Jeśli będziesz chciała
      się nauczyć, to bardzo dobrze Cię tam przygotują. Zwłaszcza osoby prowadzące
      lekcje konwersacyjne mają miliony ciekawych pomysłów na urozmaicenie zajęć.
      • freewolf Re: angielski 11.07.02, 20:12
        sluggard napisał(a):

        > Ja chodziłem do "ABC" na Akademickiej (chyba z 7 lat). Jeśli będziesz chciała
        > się nauczyć, to bardzo dobrze Cię tam przygotują. Zwłaszcza osoby prowadzące
        > lekcje konwersacyjne mają miliony ciekawych pomysłów na urozmaicenie zajęć.

        Sluggard ma rację. ABC ist am besten!!!
    • ivan.lukov Re: angielski 11.07.02, 16:20
      a ja jade do londynu i tam bede sie uczyl:), moze jakas pracka sie trafi, ale
      rynek podobno zapchany
    • saunne Re: angielski 11.07.02, 21:59
      zapytaj się najlepiej Chatki, bo ona jest najbardziej w tym obeznana (poza tym
      sama uczy). Zresztą mam nadzieję, że Chatka sama się odezwie, bo może ja też od
      października...
      • chatka_ Re: angielski 12.07.02, 00:14
        I ja uczylam sie w ABC ale na szczescie tylko rok!!! Bo dzieki kochanej PAni
        Malewskiej dostalam sie do kolegium angielskigo !! Marzeniem moim jest by tam tj.
        w ABC teraz uczyc, trzymajcie kciuki...
        Polecam tez kursy wakacyjne, na pewno EMPIK takie prowadzi i ...nauke
        samodzielna, znam takich co codziennie sprawdzaja wiadomosci CNN i czytaja prase
        w internecie i daje to dobre rezultaty, prawda Saunne? :)))
        • Gość: saunne Re: angielski IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 12.07.02, 01:03
          najprawdziwsza prawda Chatko :))) żeby tak jeszcze z kimś pogadać (eee
          pokaleczyć...)

          saunne - nie mogąca spać
          • chatka_ Re: angielski 12.07.02, 01:29
            Wiesz ze nawet myslalam o zalozeniu watku Only English is spoken here, ale chyba
            i bez tego wystarczajaco czesto wtracam angielskie slowa, nawet Ormond nie ma
            takich brzydkich nawykow... Taka moja uroda ze czasem latwiej, wygodniej,
            dosadniej czy nawet piekniej powiedziec cos po angielsku.

            Ty nie mogaca spac, a jeszcze nawet nie probowalam zasnac, ale czuje ze wystarczy
            tylko glowke zlozyc..., a lozeczko tuz obok!!!:)))))
            • Gość: saunne Re: angielski IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 12.07.02, 01:45
              chatka_ napisała:

              > Wiesz ze nawet myslalam o zalozeniu watku Only English is spoken here, ale chyb
              > a
              > i bez tego wystarczajaco czesto wtracam angielskie slowa, nawet Ormond nie ma
              > takich brzydkich nawykow... Taka moja uroda ze czasem latwiej, wygodniej,
              > dosadniej czy nawet piekniej powiedziec cos po angielsku.

              eee tam mi to nie przeszkadza... :) a swoją drogą może to powołanie się przebija?
              :)

              >
              > Ty nie mogaca spac, a jeszcze nawet nie probowalam zasnac, ale czuje ze wystarc
              > zy
              > tylko glowke zlozyc..., a lozeczko tuz obok!!!:)))))

              ja jakoś od sesji nie mogę do normalnego rytmu wrócić... Ale już chyba też
              uciekam...
              • atena_ Re: angielski 12.07.02, 10:18
                Najlepiej byłoby uczyć się samodzielnie (Saunne podziwiam Twój zapał!) Ja muszę
                gdzieś się zapisać, żeby, żeby mieć motyw do systematyczności. Próbowałam sama
                się uczyć, ale za duże przerwy między lekcjami mi wychodziły...
                Dawno temu uczyłam się w Empiku, ale podobnie jak Akir, czułam sie tam jak w
                fabryce.
                Jeszcze jest taka szkoła na Sienkiewicza, która uczy metodą Callana. Gdyby nie to
                niewiarygodne hasło reklamowe, że uczą 4x szybciej, może już bym się zapisała.
                Słyszeliście coś o tej szkole? Może Ty Chatko coś wiesz?
                • chatka_ Re: angielski 12.07.02, 11:03
                  Ja uczac w Empiku czulam sie jak w fabryce, dlatego teraz szukam czegos bardziej
                  kameralnego. Co do Callana, nie bardzo moge doradzic, nigdy nie uczylam ta
                  metoda. Polega na dosc automatycznym powtarzaniu za lektorem . jesli w grupie
                  jest 6 osob to nie sposob nie zapamietac zdania ktore juz 5 osob przed Toba
                  powtorzylo!!. Jest to o tyle dobra metoda, ze od samego poczatku uczysz sie mowic
                  calymi zdaniami, nie uczac sie gramatyki. Nie wiem kiedy rozpoczyna sie i czy w
                  ogole nauka podstaw gramtycznych. Polecalabym dla false beginners, tych ktorzy
                  zaczynali sie uczyc i nigdy nie zaczeli mowic. Dobrze jest znac pare slowek, znac
                  troche gramtyke, a ta metoda osmieli do moweinia. Na pewno nie jest to dieta cud.
                  Wymaga konsekwencji i ... pracy samodzielnej. Jak jeszcze nie jestes zapisana, to
                  zapisz sie do British Council, wybor ksiazek na poczatek jest calkiem niezly, na
                  nowosci bym nie liczyla. NAwet prase im ucieli.Na szczescie w ksiegarniach
                  jezykowych jest coraz wiekszy wybor. I coraz czesciej wraz z pojawieniem sie
                  jakiegos filmu w kinie, w ksiegarani mozna dostac ksiazke na ktorej oparty
                  zosatel film w wersji orginalnej i polskiej. Polecam wiec przeczytac w orginale a
                  potem wybrac sie do kina.To mnie motywuje.
                  • atena_ Re: angielski 12.07.02, 12:21
                    Masz rację - spróbuję w British Council :)
                    Teraz sobie przypomniałam, że moja kolezanka chodziła tam przeglądać testy na
                    FCE.
                    Jeżeli mnie to nie zmobilizuje, to chyba się przejdę po szkołach, które polecacie
                    i coś wybiorę.
                    • chatka_ Re: angielski 15.07.02, 03:56
                      Opinie o metodzie Callalna mozesz przeczytac na Forum GW w "Jezyki obce"
        • sluggard Chatko??? 12.07.02, 12:21
          > I ja uczylam sie w ABC ale na szczescie tylko rok!!! Bo dzieki kochanej PAni
          > Malewskiej dostalam sie do kolegium angielskigo !! Marzeniem moim jest by tam t
          > j.

          Chatko, a Ty jesteś teacherem od gramatyki czy prowadzisz raczej konwersacje?
          • chatka_ Re: Chatko??? 12.07.02, 13:16
            Odkad nauczylam sie sama dobrze mowic nie lubie (o to zacny eufemizm!) gramtyki,
            podrecznikow testow! Od dwoch lat mam w szkole wylacznie zajecia z konwersacji i
            translatoryki. I bede szukala mozliwosci uczenia konwersacji na kursach, albo
            wezme dzieci, z nimi to sie mozna przyjanmnjiej pobawic!! :))
            • sluggard Re: Chatko??? 12.07.02, 13:23
              Nie tylko z dziećmi można się bawić:)
              Na konwersacji w ABC wymyślaliśmy świetne gry najpierw z Alanem, a potem z
              panią Auron.
              • chatka_ Re: Sluggy??? 15.07.02, 02:44
                sluggard napisał(a):

                > Nie tylko z dziećmi można się bawić:)
                > Na konwersacji w ABC wymyślaliśmy świetne gry najpierw z Alanem, a potem z
                > panią Auron.
                Sluggy, jak spotkasz wiec swoja Pania od angielskiego spytaj jak jej sie
                podobaly ...Twoje przezrocza!!:)))To fantstycznie ze uczyla Cie Aska!!!
                Przyjaznimy sie od czasow kolegium, i jestem pewna ze na zajeciach sie nie
                nudziles i duzo nauczyles! Chodzisz tam nadal, tzn. czy zamierzasz kontynuowac
                po wakacjach?
    • Gość: ida Re: angielski IP: *.csk.pl 12.07.02, 17:01
      Nie mogłam się oprzeć, żeby nie wejść na ten wątek...;-)))

      Jako osoba, która zaczynała uczyć się angielskiego dopiero na studiach(nie
      językowych) od tych marnych 2 godzin tygodniowo przez dwa lata a "skończyła" na
      tłumaczeniu konferencyjnym (no dobra, może jeszcze nie "skończyła" ;-) bo ma
      trchę problemów ze "stress management" nad którymi musi popracować) poczułam się
      niejako "upoważniona" do podzielenia się paroma przemyśleniami na temat nauki
      języka.
      Do Chatki: Chatko, nie bierz do serca, tego co powiem, są ludzie i ludziska, ja
      widać miałam pecha do nauczycieli angielskiego, poza tym nie mam zielonego
      pojęcia jak jest z poziomem nauczycieli angielskiego w Białymstoku. Wprawdzie
      swego czasu "obeszłam" chyba wszystkie szkoły językowe w Białym, ale mój poziom
      znajomości języka nie pozwalał mi na ocenę poziomu znajomości języka moich
      nauczycieli. A wrecz myślałam, że w życiu się nie nauczę mówić tak jak oni (bałam
      się mówić i nie lubiłam jak ktoś mnie próbował do tego zmusić;-)

      do Ateny: zastanów się do czego ten angielski jest Ci potrzebny (a tak w ogóle to
      twierdzę , że w nauce języka najważniejsza jest nie najlepsza w mieście szkoła,
      nauczyciel czy podręczniki ale dobra motywacja)- żeby sie porozumieć/pogadać z
      jakimś cudzoziemcem itp, czy też do czegoś więcej?
      Bo o ile od kogoś, kto chce uzywać języka w sytuacjach towarzysko-zawodowych nikt
      nie wymaga perfekcyjnej znajomości języka pod względem gramatycznym,
      stylistycznym itp. (mam szefa cudzoziemca, dla którego angielski też jest
      językiem obcym, robi błędy, ale grunt, że sie rozumiemy;-), to np. tłumacza
      czasem z pozoru niewinne błędy zwyczajnie dyskwalifikują.
      Do czego zmierzam? Otórz ja straciłam sporo czasu zanim dotarło do mnie, że ucząc
      sie w grupie "łapię" to co ktoś z moich kolegów/koleżanek powiedział źle:
      niegramatycznie, z jakąś chińska składnią, złą wymową, przykłady można mnozyć w
      nieskończoność... I zamiast się uczyć zaczęłam się cofać, bo przynajmniej na tym
      początkowym etapie nauki nie ma się wyczucia, grunt, że się rozumie, a czy było
      to powiedziane poprawnie czy nie, to juz sprawa drugorzędna. Oczywiście, nie
      przesadzajmy, wcale nie twierdze, że najlepiej to znać język na poziomie "Kali
      jeść, Kali spać...;-)
      Zastanów się czy przypadkiem nie jesteś z tych szybko "łapiących", bo może jak
      juz potrzebna Ci motywacja do pewnej systematycznosci(i potrzebujesz pewnej
      interakcji), to więcej skorzystasz z lekcji indywidualnych z dobrym nauczycielem,
      niż z nauki grupie(no i się nasłuchasz, że hej...;-)
      Mnie najbardziej w sumie denerwowało na kursach, że lektorzy rzadko kogokolwiek
      poprawiali (chyba, że to był już naprawdę bardzo rażący błąd), a wcale nie sądzę,
      żeby wszyscy mówili tak poprawnie, że tego poprawiania nie potrzebowali... (A na
      dłuższą metę, jesli ktoś uczy się jezyka, żeby robić to "cos więcej" bardziej
      opłaca się uczyć się wolniej, ale od razu poprawnie).

      No, i drugie tyle czasu zmarnowalam na wykorzenianie tego co przyswoiłam sobie na
      kursach... Niestety, ale ja angielski z kursów nazywam "second-hand English"...
      (Sorry raz jeszcze, Chatka, absolutnie nie bierz tego do siebie ;-)

      Tak w ogóle twierdzę, że najlepszym nauczycielem jest kablówka, ciekawe ksiązki,
      czasopisma... i świadomość, że nie wszystko co po angielsku to się świeci...:-)))
      Jest angielski (podobnie zresztą jak i polski)ładny i "brzydki".
      A rozrózniania napewno nie nauczysz się na kursach... bo to zajmuje parę lat
      codziennego obcowania z językiem, ale niekoniecznie w anglojęzycznym kraju...;-)

      Powodzenia w nauce (a może raczej trafienia na metodę, która dla Ciebie okaże sie
      najskuteczniejsza)


      • atena_ Re: angielski 12.07.02, 18:24
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > do Ateny: zastanów się do czego ten angielski jest Ci potrzebny (a tak w ogóle
        > to
        > twierdzę , że w nauce języka najważniejsza jest nie najlepsza w mieście szkoła,
        >
        > nauczyciel czy podręczniki ale dobra motywacja)- żeby sie porozumieć/pogadać z
        > jakimś cudzoziemcem itp, czy też do czegoś więcej?


        Język jest mi potrzebny raczej w mało towarzyskich celach :) pracuję w dużej
        firmie z kapitałem zagranicznym. Na razie niewielu jest zatrudnionych
        cudzoziemców, ale zdarzają się zebrania z udziałem przedstawiciela właścicieli, z
        którym można się prozumieć w jęz. angielskim, ew. francuskim.
        Ogólnie chyba za wiele gramatyki nie potrzebuję, chodzi jedynie o poszerzenie
        słownictwa, żeby móc powiedzieć wprost, co się chce, nie szukając jakichś słowek
        zastępczych lub przy pomocy rozwiniętej gestykulacji :)
        Chyba tylko intensywne czytanie książek, artykułów, itp. mnie uratuje.
        • saunne Re: angielski 13.07.02, 23:59
          plus dobry słownik z nowoczesnym słownictwem do tych artykułów... ;) właśnie
          sama się rozglądam :)
          • atena_ Re: angielski 14.07.02, 20:08
            saunne napisała:

            > plus dobry słownik z nowoczesnym słownictwem do tych artykułów... ;) właśnie
            > sama się rozglądam :)

            Właśnie!! Daj znak, jak znajdziesz coś ciekawego :)))
            • chatka_ Re: angielski 15.07.02, 02:53
              potrzebny jest Wam z pewnoscia slownik angielsko-angielski. Ja przyzwyczailam
              sie do Longman Dictionary of English Language and Culture, m.in. dlatego ze
              zawiera hasla dotyczace kultury krajow anglojezycznych.A gdybyscie chcialy cos
              dwujezycznego , i na nizszym poziomie (max.intermediate) polecam Oxford
              Wordpower - definicje i przyklady uzycia po angielsku, a na koncu odpowiednik
              polski.
        • ormond Re: angielski 15.07.02, 03:03
          > Język jest mi potrzebny raczej w mało towarzyskich celach :) pracuję w dużej
          > firmie z kapitałem zagranicznym. Na razie niewielu jest zatrudnionych
          > cudzoziemców, ale zdarzają się zebrania z udziałem przedstawiciela
          właścicieli,
          > z
          > którym można się prozumieć w jęz. angielskim, ew. francuskim.
          > Ogólnie chyba za wiele gramatyki nie potrzebuję, chodzi jedynie o poszerzenie
          > słownictwa, żeby móc powiedzieć wprost, co się chce, nie szukając jakichś
          słowe
          > k
          > zastępczych lub przy pomocy rozwiniętej gestykulacji :)
          > Chyba tylko intensywne czytanie książek, artykułów, itp. mnie uratuje.

          No to nic ponoc nie pomaga tak, jak anglojezycny kochanek (a) ;)))
          • chatka_ Re: angielski 15.07.02, 03:49
            albo anglojezyczny przyjaciel gay! :)Roznie w Londynie mozna trafic! :)))
      • chatka_ Re: do Idy 15.07.02, 03:45
        Droga Ido, alez ja absolutnie nie polecam kursow,ani lekcji prywatnych! Ja bym
        najchetniej wszystkich wyslala do Londynu, dziewczyny jako Au Pair, moze nawet
        lepiej do Brigton, przynajmniej bylaby gwarancja ze trafia do ANGIELSKIEJ
        rodziny!By the way, czy Ty nadal jestes w Londynie?:)))
        Powaznie mowiac nie wszytkich na to stac, nie wszyscy maja na to czas i nie
        kazdemu po drodze w zyciu Londyn. NIe kazdy tez ma tak duza motywacje by samemu
        nauczyc sie jezyka, dla wiekszosci z nas jest to wrecz niemozliwe!POtrzebny
        jest monitoring, ukierunkowanie, uporzadkowanie i oczywiscie sprawdzenie
        wiedzy. Z pomoca moga przyjsc kursy, inni wybiora lekcje prywatne.
        Najwazniejsza jednak zawsze bedzie systemtycznosc i konsekwencja!
        Zgadzam sie ze kurs moze byc starta czasu, bo nagminnie zdarza sie ze studenci
        trafiaja do grup nierownych wiekowo, nie mowiac o poziomie sluchaczy!!! Jedni
        nudza sie a drudzy stresuje ze sa w tyle!
        A propos poprawiania bledow, moglas rzeczywiscie tarfic na malo czujnego albo
        leniwego nauczyciela, ale jest tez czas kiedy nauczyciel nie powinien sie
        wtracac. Taka jest metodyka "uczenia" konwersacji, ze kiedy student mowi( a to
        juz dla wielu stres!!),nie przerywa mu sie, dopiero po skonczonej wypowiedzi
        nauczyciel powinien wskazac jakie bledy popelnil, czyli dac tzw. feedback.

        POlecam wiec wszystkim nie pytac o szkole, o kurs ale o nauczyciela, zapisywac
        sie na konkretne nazwisko, kogos sprawdzonego, polecanego.

        Ja nauczylam sie naprawde mowic dopiero w Anglii, chociaz mialam za soba trzy
        lata studiow jezykowych!!! Wzielam sobie do serca ze np. w Szwecji przyszly
        nauczyciel ma obowiazek! odbycia praktyki czy tez zaliczenia paromiesiecznego
        pobytu w kraju ktorego jezyk ojczysty bedzie wykladal!Uwazam tez ze nauczyciel
        powinien co jakis czas odwiedzac ten kraj! by byc na biezaca, odswiezyc
        wiadmosci i wymowe!
        Pozdrawiam ,licze na cd :)


        • ormond Re: do Idy 15.07.02, 05:33
          A ja tylko dodam, ze najlepiej uczyc sie jezyka wcale sie go nie uczac, tylko
          poznajac swiat za jego posrednictwem. Reszta przychodzi (prawie) sama.
          Powiedzmy, jestes inzynierem, ale zapisujesz sie na kur ksiegowosci po
          angielsku. Do tej pory nic o ksiegowosci nie wiedziales wiec wszystko co sobie
          przyswajasz jest w jezyku angielskim. Wiecej, to jest jedyna ksiegowosc jaka
          znasz i po jakims czesie stwierdzasz, ze wolisz o ksiegowosci mowic po
          angielsku niz po polsku...

          Oczywiscie ksiegowosc jest tutaj tylko przykladem, moze to byc kazda inna
          dziedzina wiedzy.

          To metode moge smialo polecic bo sprawdzilem ja na sobie.
          • Gość: ida Re: do Idy IP: *.csk.pl 15.07.02, 06:40
            Dokładnie, Ormond, nie ma lepszej metody.
            Ja też to na sobie wypróbowałam, zaczynając właściwie od słownictwa medycznego,
            z uwagi na studia i zainteresowania, i była to czysta przyjemność w porównaniu
            np z językiem dyrektyw UE, które teraz "zmęczam"... Ale dobra rzecz, że w miarę
            mozolnego (na początku)"wgryzania" sie w jakąś dziedzinę wiedzy, ta wiedza
            naprawdę zaczyna absorbować. Najgorsze są tylko te początki, kiedy człowiek nie
            bardzo rozumie co to znaczy po polsku, nie mówiąc już o angielskim...
      • Gość: nika Re: angielski IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 14:07
        mnie tez interesuja tlumaczenia; niedlugo koncze anglistyke i w przyszlosci chcialabym
        sprobowac swoich sil jako tlumacz; czy moglabys cos doradzic- gdzie warto w tym kierunku
        sie doksztalcic (zajecia na studiach to malo), czy sa jakies dobre szkoly, kursy albo inne sposoby? bede
        wdzieczna za wszelkie cenne wskazowki;
        • ida_ Re: angielski 07.08.02, 21:16
          Gość portalu: nika napisał(a):

          > mnie tez interesuja tlumaczenia; niedlugo koncze anglistyke i w przyszlosci
          chc
          > ialabym
          > sprobowac swoich sil jako tlumacz; czy moglabys cos doradzic- gdzie warto w
          tym
          > kierunku
          > sie doksztalcic (zajecia na studiach to malo), czy sa jakies dobre szkoly,
          kurs
          > y albo inne sposoby? bede
          > wdzieczna za wszelkie cenne wskazowki;


          Jeśli powaznie o zawodowym zajęciu sie tłumaczeniem, to zapraszam na priv :-)
          ida_@poczta.gazeta.pl
          Mogę podzielić się kilkoma wskazówkami, ale to juz raczej nie temat na forum.
    • ralston Re: angielski 06.08.02, 11:06
      A ja się angielskiego uczyłem przez 4 lata w I LO u Pana Zaborowskiego (przy
      okazji pozdrawiam - choć marne są szanse, że to czyta). To mi dało dobre
      podstawy i ochotę do dalszej nauki. Później dwa semestry na studiach, w tym
      często zajęcia się nie odbywały z różnych przyczyn - w tym czasie właściwie
      niczego więcej się już nie nauczyłem.
      Dużo dało mi - podobnie jak Ormondowi i Idzie - nauka z amerykańskich
      podręczników. W moim przypadku samodzielna. A potem praca w amerykańskiej
      firmie i szefowie Australijczyk, Amerykanin, Anglik. Nigdy nie chodziłem na
      żadne kursy. Nie mówię świetnie, na pewno nie literacko. Ot, potrafię się bez
      problemów dogadać. Dopiero teraz zastanawiam się nad jakąś bardziej
      sformalizowaną formą nauki, bo od ponad roku moim szefem jest Polak i coraz
      rzadziej mam okazję rozmawiać po angielsku...
    • inks Re: angielski 06.08.02, 12:03
      Nie pomogę wskaazujac an konkretną szkołę. Wiem jednak,ze warto sprawdzić czy
      część zajęć prowadzi jakiś Native speaker-Amerykanin, Anglik. Dzieki temu można
      zetknąc się z realnym językiem, akcentem. Polscy nauczyciele są idealni do
      wyjasniania zawiłosci gramatycznych, ale większośc z nich prezentuje bardzo
      sztuczny, cambridgeowski typ akcentu, który ma nieiwele wspólnego z żywym
      językiem. Nie wiem w której szkole uczą Kirk Palmer i Carolyn ( czarna
      dziewczyna prezentująca brytyjską odmianę języka)-ale tam gzdie sa na pewno
      istnieje szansa na skuteczną naukę angielskiego...
      • Gość: Tomek angielski Kirk, Empik i Prima IP: *.dip.t-dialin.net 07.08.02, 20:50
        hej!

        to, ze native speaker prowadzi zajecia, to doslownie o
        niczym nie swiadczy.. no jesli jestes poczatkujaca, to
        znaczy, ze nie zdabedzisz ani akcentu, ani niczego sie
        nie nauczysz, bo nic nie zrozumiesz. Kirk, z tego co
        wiem uczy w Primie, i chyba jeszcze w na kursach w 3 i
        11 lo, a poza tym, to daje prywatne lekcje. Za lekcja,
        to jest, za 45 minut w poprzednim roku szkolnym
        placilem 60 zl... a tak wlasciwie, to Kirk jest
        niesamowicie nudnym czlowiekiem, nigdy nie byl
        przygotowany na zajecia, a momentami milem wrazenie, ze
        w ciagu tych 45 minut to on sie wiecej nagadal, niz ja
        sam.

        Jesli natomiast chodzi o szkole, to nie polecam Empiku
        - uczylem sie tam rok, i to byl rok do tylu. Potem
        przez dwa lata uczylem sie w Primie, i to juz byla
        powazna nauka. Oczywiscie wszystko w wielkim stopniu
        zalezy od nauczyciela. I tu i tu trafiaja sie rozni. W
        empiku mialem jakas anke Fcostam, a w Primie, Ewe
        Majewska a potem pana Potyre.

        Ale, tak jak juz ktos pisal, nauczyciel jest wanzy,
        szkola praktycznie nie, bo to tylko budynek. Jesli sama
        sie nie nauczysz slowek, to nie pomoze ani nauczyciel,
        ani ekstra sluchawki, tudziez Londyn...

        Ps napisz na co sie zdecydowalas, ok?
        • chatka_ Native speakers? 08.08.02, 01:26
          Tomek ma duzo racji, lekcje z native speakerem nie sa gwarancja niczego.
          Jedynym a niestey nie wystaraczjacym jego atutem jest fakt ze mowi po
          angielsku, z akcentem i ze my mamy w ten sposob kontakt z zywym jezykiem.
          Tylko, ze nie na wiele to sie zdaje gdy taki nauczyciel native speaker nie ma
          przygotowania metodycznego, jest niekomunikatywny, lub tez merytorycznie
          nieprzygotowany do nauczania przedmiotu. Nie najlepsze mam doswiadczenia,
          wyjatkiem byl wspomniany w dosc nie najlepszym swietle Kirk Palmer, wtedy dla
          nas studentow, jednak, zawsze otwarty, dostepny po zajeciach i zaangazownay w
          zycie Kolegium. O reszcie nie warto wspominac, pare razy pisalismy petycje do
          dyrekcji Kolegium o zmiane nauczyciela, gdy pewien Amerykanin! na pierwszych
          zajeciach z Historii Wlk. Brytanii powiedzial ze historii nie lubi i zebysmy
          jej sami sie uczyli!!! Zadko zdarzaja sie tez tak oddani native speakerzy jak
          nieodzalowana Nancy Parker, bez ktorej nie byloby ani Kolegium na Liniarskeigo
          ani InterLingua, i ktora za drobna oplata prowadzila konwersacje dla
          nauczycieli ang.!!!. Reszta to fryzjerzy, ktorzy zrobili odpowiedni egzamin i
          przypadkiem trafili do Polski bo Peace Corps nie wyslal ich do bardziej
          egzotycznego kraju.
          • inks Re: Native speakers? 08.08.02, 12:39
            Idealny układ jest taki,że 3/5 czasu spędza siena zajęciach z Polakami a
            resztęz Nativeami. Uczęszczałem na wykłądy Kirka Palmera z American History i
            były rewelacyjne. Zresztą kontakt z "nativem" jest istotny głownie z jednego
            powodu: akcent, osłuchanie z językiem, jego melodią. Jak jest to istotne
            mogłem się przekonać peregrynując po świecie. Miałem do czynienia z wieloma
            odmianami angielszczyzny-od amerykańskiej po irlandzką i..cóż. Z tej
            perspektywy to czego można nauczyć się na kursach razi sztucznością i
            nieprzystawalnością do realiów językowych. Kirk czy ktokolwiek inny jest dobry
            pod warunkiem ,że uczeń wykaże się aktywnością: musi być dociekliwy, zadawać
            pytania-zresztą to jest istotne po przekroczeniu pewnego pułapu zanjomości
            słownictwa i gramatyki, kiedy zaczynamy uczyć się odcieni znaczeniowych i
            pewnych zwrotów kolokwialnych. A propos-jako były uczeń Nancy Parker chciałbym
            się dowiedziećco tez się z nią dzieje. Mam nadzieję,że nie...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka