Gość: sebas
IP: 217.97.203.*
05.09.05, 08:20
Koszmar na czterech kółkach
Dziesiątki wolno przesuwających się samochodów na skrzyżowaniach w centrum
Białegostoku - tak wyglądały pierwsze wrześniowe dni, kiedy jak zawsze z
początkiem roku szkolnego wzrósł ruch na ulicach. Kierowcy coraz więcej czasu
i nerwów tracą w korkach, a rozwiązania problemów komunikacyjnych na razie
ładnie wyglądają tylko na papierze.
W wąskie gardło wiaduktu Dąbrowskiego i skrzyżowania przy kościele św. Rocha
wpada cały ruch z kilku dużych ulic: al. Piłsudskiego, Lipowej, Zwycięstwa,
Poleskiej, Antoniukowskiej i św. Rocha. Nic dziwnego, że korki w tym miejscu
to niezwykle uciążliwa norma.
- Codziennie rano stoję w korku na wiadukcie. Po południu nigdy nie udało mi
się szybko i bez dłuższych przerw pokonać Lipowej - wzdycha Jolanta Gień,
dodając, że zamknięcie części Rynku Kościuszki na rzecz deptaka wydłużyło
jeszcze strefę zakorkowania.
Obecnie nie dziwią już zatem sznury samochodów, które wąskimi uliczkami
Zamenhofa, czy Białówny próbują wbić się w Sienkiewicza.
A co się dzieje, kiedy w centrum rozpoczną się roboty drogowe?