Gość: Tkac
IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
23.10.05, 10:09
"Niezależnie od tego, który z nacjonalistów - Tusk czy Kaczyński - zostanie
prezydentem, będzie tę politykę wspierał.
Będzie też wspierał eksterminację białoruskiej mniejszości. Dowód? Przez lata
mówiono, że w Polsce żyje 300 tysięcy Białorusinów, a ostatni spis wykazał,
że jedynie 48 tysięcy. Gdzie się podziało ćwierć miliona ludzi? Zmuszono ich
do zostania Polakami.
"Dyskryminacja według przynależności etnicznej przyjęła w Polsce takie formy,
że ludzie boją się przyznać do swojej narodowości z obawy o pracę czy
karierę". A można było temu zapobiec! Trzeba było słuchać analityków, którzy
radzili, żeby Polaków "traktować tak, jak to robił car Aleksander II", i
rozmawiać z nimi językiem siły. Białoruś też powinna powiedzieć
Polsce "nie!". Wówczas "nie uda się żadna kolorowa rewolucja i nie powiedzie
im się rewizja granic"."
wiadomosci.onet.pl/1254761,2678,2,kioskart.html
To już nie żarty! Łukaszenko w obronie swoich białoruskich rodaków w Polsce
może posunąć sie do radykalnych kroków, z zajęciem Podlasia włącznie.
"Na Białostocczyźnie ciągle mieszka sporo prawosławnych, w tym Białorusinów.
A według białoruskich odpowiedników naszego Giertycha Białostockie to teren
etnicznie białoruski. Więc może do trzech razy sztuka? I tym razem pewnie na
dłużej?"
www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=6088&zaznacz=wojna
Zatem, prawosławni i katoliccy Polacy, aby temu zapobiec i ułagodzić trochę
gniew Łukaszenki, przepisujcie się szybko na Białorusinów, wprowadzajcie
naukę języka białoruskiego w szkołach od Biebrzy po Narew, zakładajcie
białoruskie stowarzyszenia i zespoły folklorystyczne itp. Bo inaczej wszyscy
mieszkańcy Podlasia mogą niedługo być Białorusinami.