freewolf
26.11.05, 10:54
To dotyczy głównie komunikacji miejskiej, ale w sumie chodzi o współpracę w
regionie, więc wrzucam to na główne. Dlaczego Białystok wciąż finansuje linie
jeżdżące poza granice miasta? Co więcej – nie chce z tego finansowania póki
co zrezygnować. Władze miasta wciąż wyrażają "wolę negocjacji" z sąsiednimi
gminami, podczas gdy te gminy nie mają zamiaru dopłacać. Więc co tu
negocjować? Nie lepiej po prostu zlikwidować całą drugą strefę i jeśli któraś
gmina chce, żeby białostocka komunikacja miejska do niej dojeżdżała, niech
indywidualnie negocjuje utrzymanie linii z własnej inicjatywy. Rozwiązanie
szybkie, oszczędne, radykalne i skuteczne.
I da to jeszcze jeden plus – sporo podbiałostockich osiedli może być w tej
sytuacji rozczarowanych polityką władz ich gmin (na przykład Supraśla, który
nie ma zamiaru dofinansowywać linii) i chcieć zmiany przynależności
powiatowej i gminnej. A większy Białystok to większe wpływy z podatków do
kasy miejskiej.
Co o tym sądzicie?