nekroskop88
12.04.06, 22:09
Zaledwie w ciągu dwóch lat z państwowej kasy, czyli podatków, wypłynęło 33
miliardów zł na pomoc górnictwu (21,5 mld zł), kolei (10 mld zł) i dwóm
stoczniom morskim w Gdyni i Szczecinie (1,2 mld zł). Za takie pieniądze można
by wybudować 700 szpitali, po dwa w każdym powiecie. Pomimo tak znacznej
pomocy finanse tych firm są złe. Zyski spółek węglowych na przykład spadną w
tym roku 2-3-krotnie. Największa w Polsce (54 % rynku) i w Europie Kompania
Węglowa może mieć wpływy o 950 mln niższe niż w zeszłym roku, a jej wydatki
wzrosną o 420 mln zł. Podobnie zadłużenie. To wszystko przez utrzymywanie
nierentownych kopalń. Nie wykorzystały one okresu prosperity z lat 2003-2005
na restrukturyzację. Wysysają wspólne pieniądze, posługując się straszakiem
związkowo-strajkowym. Kiedy Margaret Thatcher reformowała brytyjską
gospodarkę i przeciwstawiła się górniczej presji, była nienawidzona. Zrobiła
jednak swoje. I nikt tego nie zepsuł. I do dziś brytyjska gospodarka przeżywa
prosperity, dzięki czemu jest w stanie także wchłonąć setki tysięcy
pracowników z nowych państw UE, w tym z Polski. Skoro państwo polskie dopłaca
do nierentownych firm, to znaczy, że reformy się nie zakończyły, a pieniądze,
zamiast przynosić dalekosiężny pożytek, są marnotrawione.
Przekrój