Dodaj do ulubionych

Powstaje system centrów zarządzania kryzysowego

IP: *.lapy.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 20:17
- Oszczędzi się czas potrzebny na zaalarmowanie poszczególnych
służb i na wyjazd do akcji - tłumaczy Sadowski. - Ponadto, te
stanowiska będą tak zbudowane, by razie katastrofy czy klęski
żywiołowej można było dołączyć dowolną służbę, np. specjalistów
z energetyki, osoby odpowiadające za zimowe oczyszczanie dróg
czy pomoc humanitarną

W przypadku Łap wygląda to tak, że w razie wypadku dzwonimy do
CZK (Białystok) tam sprawdzają te wiadomość i oddzwaniają do Łap
z poleceniem wyjazdu. Nie prościej byłoby stworzenie takiego
Centrum w Łapach?
Obserwuj wątek
    • jerzyr Re: Powstaje system centrów zarządzania kryzysowe 20.01.03, 20:23
      Jak numer 997 przenieśli do Białegostoku to dwa lata temu od
      momentu wezwania straży do jej przyjazdu (ok. 1 km)minęło 15
      min. Efekt: cztery osoby zginęły w płomieniach! Ale na genialne
      pomysły nie ma rady
    • Gość: mustaf Re: Powstaje system centrów zarządzania kryzysowe IP: proxy / 195.245.213.* 21.01.03, 18:49
      JerzyR. Lepiej nic nie pisz albo się zastanów - gdy nic nie wiesz. Po pierwsze.
      Numer 997 - to policja. A więc jak numer przeniesiono do Białegostoku - to
      jakim cudem miała wiedzieć straż pożarna. Numer straży to 998. Po drugie.
      Jestem bardzo dobrze zorientowany w sprawie ze względu na swój zawód. Cztery
      osoby zginęły w pożarze, bo nikt z sąsiadów nie kwapił się by szybko powiadomić
      strażaków. Piętnaście minut natomiast Straż Pożarna - nie jechała, bo mieści
      się w Łapach kilometr od miejsca pożaru. Więc publicznie nie wypowiadaj się w
      tej sprawie, bo wychodzisz na kretyna.
      • jerzyr Re: Powstaje system centrów zarządzania kryzysowe 21.01.03, 20:54

        Fakt, bije się w pierś! rąbnąłem się w numerze i tylko reszta to prawda. Ale na
        kretyna to nie ja wychodze. Spytaj się tych ludzi jak było, bo papiery w straży
        (i nie tylko) wszystko wytrzymają. A przeniesienie numeru do Białegostoku
        uważam za wielką głupotę. Czemu to już inny temat.
        • Gość: mustaf Re: Powstaje system centrów zarządzania kryzysowe IP: proxy / 195.245.213.* 24.01.03, 10:29
          jerzyR. Ja też tam byłem i wiem jak to wszystko wygladało. Dla ludzi
          wzywających straż pożarną kiedy płomienie szaleją - wydaje się że strażacy jadą
          30 minut, mimo że byli tam w 4 minuty. Ludzie - sąsiedzi zamiast najpierw
          wezwać strażaków - sami zaczęli próbować pomóc. A gdy było już za późno -
          wezwali wozy bojowe. Sami poszkodowani wpadli wtedy w histerię. Zamiast uciekać
          na taras - w szoku zaczęli uciekać do piwnicy i prosto w ogień. To akurat - nie
          dziwi - byli w szoku. Babcie które obserwowały całą akcję zarzuciły strażakom,
          że przyjechali bez masek tlenowych i nie mogli wejść do pomieszczenia. A jednak
          weszli. Jako specjalista mogę ci napisać, że w każdym wozie strażackim na
          wyposażeniu oprócz wody - bosaków itd. są także aparaty tlenowe. Postronni
          ludzie obserwując pożar narzekają dlaczego strażacy od razu - nie wejdą do
          środka - by szukać ludzi. Pamiętaj że gdy szaleje pożar - temperatura zazwyczaj
          sięga - 700 - 1000 stopni. Wejście nawet w aparacie - nie ma sensu. Byłoby
          wtedy - o wiele więcej ofiar - jak się domyślasz wśród strażaków. Dlatego
          jedni gaszą, a drudzy po pewnym czasie wchodzą do środka. I czasami jest już za
          późno. Za poźno - bo gdy człowieka zaskoczy ogień - zanim opuści pomieszczenia
          w szoku - wdycha niebezpieczne produkty spalania: dwutlenek węgla i inne
          substancje chemiczne. Najgorszy jest jednak dwutlenek węgla. A gdy czad
          dostanie się do organizmu - człowiek nawet tego nie czuje - bo jest on
          bezzapachowy. Człowiek - traci w sekundę przytomność - więc nie może wyjść.
          Ginie w ogniu. Potem przyjeżdża straż pożarna - która musi dojechać 2 - 3 - 4 -
          8 - 10 minut w zależności jak ma daleko - i jest za późno na ratunek. Więc
          gasi - by ogień nie przeniósł się na przykład na sąsiednie budynki. A takie
          postronne osoby - gadają: Dlaczego - najpierw nie weszli do środka ratować ? I
          tu wracamy do tego co pisałem o stopniach Celsjusza. Więc nie dziwmy się
          strażakom i całej sytuacji. A jak ktoś tego nie wie - niech nie pisze, bo
          krzywdę komukolwiek można zrobić bardzo łatwo - tym bardziej pod wymyślonym
          nickiem. Pozdrawiam jerzyR i życzę miłego dnia.
          • jerzyr Re: Powstaje system centrów zarządzania kryzysowe 24.01.03, 15:38
            W zasadzie wszystko się zgadza. O warunkach, zagrożeniach i technicznych
            możliwościach gaszenia pożarów dobrze wiem, gdyż mam wykształcenie pożarnicze i
            blisko 2 lata pracowałem w fachu. Jak to wygląda z drugiej strony dobrze wiem.
            Natomiast dyskutujemy trochę nie na temat. Przecież moja krytyka odnosi się do
            zmienienia lokalizacji numeru alarmowania, a nie pracy strażaków. Przytoczona
            tragedia posłużyła tylko jako przykład. I, nie występuję pod wymyślonym niciem
            tylko pod adresem poczty. Trudno przecież podpisywać się adresem domowym.
            Prawda?
            Pozdrowienia
            • Gość: mustaf Re: Powstaje system centrów zarządzania kryzysowe IP: proxy / 195.245.213.* 25.01.03, 09:59
              jerzyR. Cieszę się, że rozumiesz co napisałem i się zgadzasz. Nie dyskutuję o
              zmianie administracyjnej kraju i o numerze przeniesionym do Białegostoku. A
              raczej ripostuję Twoją pierwszą notatkę. Podajesz przykład czterech osób, które
              zginęły w Łapach. A niektórzy forumowicze, mogą nie wiedzieć i zapewne nie
              wiedzą, dlaczego tak się stało. Podawanie na przykład Łap - nie jest
              odpowiednie. Ludzie mogą zrozumieć, że strażacy się obijali i z tego powodu
              zginęły cztery osoby. Lepszy przykład byłby - gdybyś podał Milejczyce - do
              której dojechanie jest niemożliwe - głośno o tej sprawie było w ubiegłym roku -
              sprawa państwa Molskich. Wtedy spalił się ich cały dom i 10 osobowa rodzina -
              została bez dachu nad głową. (Na szczęście dzięki pomocy strażaków - mają już
              gdzie mieszkać. Znaleźli się ludzie dobrej woli). Ale w tej miejscowości -
              dzwoniąc pod 998 odpowiada komenda PSP w Siemiatyczach - położona kilkadziesią
              kilometrów dalej lub inna w zależności od ustawienia się z telefonem
              komórkowym. Wtedy strażacy jechali i jechali i dojechali blisko kilometr od
              płonącego domu - bo wozy bojowe ugrzęzły w bagnach. Potem na piechotę - i było
              za późno. To jest moim zdaniem - przykład właściwy. A więc wniosek - trzeba by
              władze lokalne a raczej rząd - coś zrobił. Bo podział administracyjny kraju
              jest fatalny. Zarówno - w straży, policji a zwłaszcza w sądownictwie i
              zakładzie energetycznym. Zresztą niektóre miejscowości cały czas się dobijają
              by znowu być na Podlasiu. Niestety - bez rezultatów. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka