inks
02.02.03, 00:58
Był sobotni wieczór...pomyślałem, że przetestuję nocne autobusy: w tym celu
chciałem nawet udać się do centrum w okolicach 23.00. pospacerować Lipową i
wrócić-już nocną komunikacją...Złożyło się jednak tak, że do Białegostoku
wpadli znajomi-chcieli się spotkać gdzieś w pubie. Umawiamy się. Mówią:
20.00. Kiedyś bym protestował i sugerował 18.00. „20.00” –„OK! 20.00”-tym
razem nie protestowałem. Spotkaliśmy się. W takim jednym pubie, gdzie barman
jest łysy-choć jakby chciał to by nie był. Siedzimy. Rozmawiamy. Spokojnie,
wielowątkowo, drobiazgowo, na każdy temat, z kropką nad „i”, czasami jak
wampiry, czasami jakby wśród nas był idol. Siedzę. Spokojny, zrelaksowany,
czasami się włączam, czasami się wyłączam. Ładna dziewczyna-zauważam.
Obserwuję ukradkiem. Potem znowu się włączam i wyłączam: dyskutuję/nie
dyskutuję/patrzę. Plotki? To dawaj! Plotki...Spokojny, bo wiem, bo
przeczuwam, że są, że będą! Nadchodzi pora. Oni-taksówką. "A ty?"-pytają-
„Taksówkę?”- „Nie” –odpowiadam z dumą. „Pójdę na nocny-bo my tu mamy
nocne...”-mówię. Idę. Niepokój w sercu jak motyl w Brazylii...Zbliżam się-
przystanek. Stoją. Liczę. 10 stoi. Jest 23. 40. Stoją dalej-jest 23.45.
Przyjeżdża!!! Wsiadam! Wsiadamy-10 osób wsiada. Liczę w środku. W sumie-19.
Jest i emeryt, są licealiści, są studenci-na oko,przecież nie będę rewidował,
zresztą jak, skoro nie mam jak... Zwykły człowiek ze mnie-ot Inks, jakich
wielu. Na twarzach-radość, relaks, ulga. Jedziemy. Przystanki – nie jeden,
nie dwa: wsiadają/wysiadają.Wysiadłem i ja. Oddycham-jakby więcej tlenu w
powietrzu...A bilet? Blet zachowam-na pamiątkę. Tyle lat czekania, tyle
lat... Ricardo - a spróbuj ty tylko zabrać tą nocną komunikację!!!