Gość: Stanislaw
IP: *.dip.t-dialin.net
15.02.03, 12:45
W czasach studenckich przyszlo nam nieraz korzystac z uslug "babci". Nie bylo
tak dobrze jak teraz, ze na kazdym kroku mozna cos ku pokrzepieniu kupic.
Mieszkajac na Zwierzynieckiej w akademikach mielismy pewna babcie na
Mlynowej.Trzeba bylo przejsc Wesola do konca i jeszcze kawalek przy
przychodni. Uslugi babci byly na najwyzszym poziomie. Mozna bylo kupic cala
butelka.Mozna bylo walnac sete z ogoreczkiem. Mozna bylo do tego tez dostac
jajecznice i troche posiedziec. Ale za tajemnicza kotara mozna bylo
konsumowac z panienkami i zawsze stamtad dochodzil perlisty smiech. Niestety
z kasa studenta nie bylo mi dane tam zajrzec. Dzis stoi jeszcze ten dom ale
babci nie ma. Gdzie jest babcia. Czy upadla ta szacowna instytucja? Kto sobie
przypomina jakas babcie.