IP: *.euro-net.pl 20.02.03, 16:48
Czlowiek musi czuc sie w dzisiejszym swiecie potrzebny...
nie wszyscy to ruzumieja...
jak mozna to zmienic?...
Obserwuj wątek
    • Gość: ha14 Re: .,.,.,., IP: *.lapy.sdi.tpnet.pl 20.02.03, 17:08
      Najlepiej się zakochać, wtedy wiesz , że jesteś potzebny. A wiosna już
      niedługo...
      • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 20.02.03, 19:33
        Gość portalu: ha14 napisał(a):

        > Najlepiej się zakochać, wtedy wiesz , że jesteś potzebny. A wiosna już
        > niedługo...

        Nie zgadzam się, zakochany (nieszczęśliwie) wręcz przeciwnie, czuje się
        odrzucony. Należy rozkochać kogoś w sobie. Wtedy będziemy się czuć potrzebni
        dla zakochanego.
        • ralston Re: .,.,.,., 20.02.03, 19:36
          Odwieczny dylemat - kochać, czy być kochanym?

          Ja wybieram - kochać. Nawet jeśli bez wzajemności, lepsze to niż nie znać tego
          uczucia wcale...
          • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 20.02.03, 19:55
            ralston napisał:

            > Odwieczny dylemat - kochać, czy być kochanym?
            >
            > Ja wybieram - kochać. Nawet jeśli bez wzajemności, lepsze to niż nie znać
            tego
            > uczucia wcale...

            Zgadzam się z Tobą, też wybieram kochać. Choć (jak mówi stara ułańska
            piosenka) "kobieta zdradna, bież ją diabli" - to i tak, niestety, my, biedne
            męskie plemię, musimy polec u stóp ołtarza, bóstwa, któremu na imię niewiasta.
          • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 20.02.03, 19:56
            ralston napisał:

            > Odwieczny dylemat - kochać, czy być kochanym?
            >
            > Ja wybieram - kochać. Nawet jeśli bez wzajemności, lepsze to niż nie znać
            tego
            > uczucia wcale...

            Zgadzam się z Tobą, też wybieram kochać. Choć (jak mówi stara ułańska
            piosenka) "kobieta zdradna, bież ją diabli" - to i tak, niestety, my, biedne
            męskie plemię, musimy polec u stóp ołtarza bóstwa, któremu na imię niewiasta.
            • alex.4 Re: .,.,.,., 20.02.03, 19:58
              Ojej ale tony....
              Ale pomysły oba (i zakochać sie i byc zakochanym) nie są złe. Najlepiej mieć
              zaś dwa w jednym wash and go - i zakochać się i być zakochanym
              Pozdr
              • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 20.02.03, 20:13
                alex.4 napisał:

                > Ojej ale tony....
                > Ale pomysły oba (i zakochać sie i byc zakochanym) nie są złe. Najlepiej mieć
                > zaś dwa w jednym wash and go - i zakochać się i być zakochanym
                > Pozdr

                Dokładnie!
                W takim razie autoreklama:
                miłe Panie Foremki:
                jeśli szukacie sympatycznego, miłego, czułego, troskliwego, wiernego,
                romantycznego, uczuciowego, szczerego, przystojnego, dowcipnego faceta, to nie
                czytajcie tego. Jeśli takowego nie szukacie, to jestem free.
              • ralston Re: .,.,.,., 20.02.03, 23:26
                alex.4 napisał:

                > Ojej ale tony....
                > Ale pomysły oba (i zakochać sie i byc zakochanym) nie są złe. Najlepiej mieć
                > zaś dwa w jednym wash and go - i zakochać się i być zakochanym
                > Pozdr

                Eeee... tak to każdy by chciał!
                Tylko trzeba uważać, żeby czasem nie wyszło: łoś and go! :)))
    • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 20.02.03, 20:00
      dzieki... czasami traci sie przyjaciela i to wlasnie z powodu, ze nie czuje sie
      juz potrzebnym...
      • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 20.02.03, 20:09
        Gość portalu: Kasandra napisał(a):

        > dzieki... czasami traci sie przyjaciela i to wlasnie z powodu, ze nie czuje
        sie
        >
        > juz potrzebnym...

        A czasami traci się dziewczynę, gdyż ta uważa, że nie możesz bez niej żyć.
    • Gość: Stanislaw Re: .,.,.,., IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.03, 20:17
      Mozna. Prawie zaliczylem glebe przed domem i skulem z lodu caly
      chodnik. Czulem sie potrzebny i obiecuje, ze jak bede w maju tez bede skuwal.
      • alex.4 Re: .,.,.,., 20.02.03, 20:27
        A ja sobie siedzę przed kompem i stukam do was. I tez sie czuje potrzebny :)
        Pozdr
        • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 20.02.03, 20:39
          to masz dobrze... ja tutaj rzadko kiedy cos dopisuje...
          • alex.4 Re: .,.,.,., 20.02.03, 20:41
            moze warto pisać częściej :)
            Pozdr
            • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 20.02.03, 20:46
              w sumie nie mam jak czesciej pisac, bo nie mam na jakie teamty... jakos inaczej
              tu juz jest... albo ja sie zmienilam...w kincu w zyciu mam inaczej... nie mam
              juz starych przyjaciol... a nowych ciezko znalezc...
              • alex.4 Re: .,.,.,., 20.02.03, 20:52
                Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                > w sumie nie mam jak czesciej pisac, bo nie mam na jakie teamty... jakos
                inaczej
                >
                > tu juz jest... albo ja sie zmienilam...w kincu w zyciu mam inaczej... nie mam
                > juz starych przyjaciol... a nowych ciezko znalezc...
                Alex: Po pierwsze always look bright side of life....
                Po drugie. tematy zawsze sie znajdą. Zobacz Oszołom nie ma nic do powiedzenia a
                pisze. To miejsce gdzie ludzie wymieniaja zdanie o tym co ich ciekawi. Stale
                się zmieniamy... takie jest zycie. B.Marley spiewał w no woman, no cry wielu
                przyjaciół mamy, wielu straciliśmy w długiej drodze zycia..... to tez normalne,
                czy nam się to podoba, czy tez nie.... dlatego należy szukać jasnych stron
                zycia. Pozdr
                • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 20.02.03, 20:56
                  w sumie ja to mam chyba teraz ciemna strone i chyba ciezko mi beddzie znalezc w
                  najblizszym czasie radosc zycia...
                  "szukajcie a znajdziecie"? owszem, ale ja bede dlugo szukac...
                  • alex.4 Re: .,.,.,., 20.02.03, 21:03
                    Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                    > w sumie ja to mam chyba teraz ciemna strone i chyba ciezko mi beddzie znalezc
                    w
                    >
                    > najblizszym czasie radosc zycia...
                    > "szukajcie a znajdziecie"? owszem, ale ja bede dlugo szukac...
                    Alex: Kazda ciemna strona ma jedna wielka zalete, może byc tylko lepiej :)
                    Więc wystarczy tylko odbić się od dna.
                    Zbliza się wiosna, a wiosna zawsze lepiej człowiek patrzy na świat.
                    Ale nie martw sie. Wraz z wiekiem problemy staja sie coraz poważniejsze ....
                    Zobaczysz, za kilka lat bedziesz sie smiała ze swojego obecnego stanu.
                    A radości zycia. zacznij od małych. Nie zamykaj sie w sonie. Wyjdź na swiat.
                    oddaj sie jakiejść pasji. Świat jest piekny, z pewnego punktu widzenia/.
                    Zresztą nie znasz dnia ani godziny. Gdy zawala Ci sie świat i gdy odnajdujesz
                    nowy sens.
                    Pozdr
                  • poziomk Re: .,.,.,., 02.03.03, 22:18
                    a ile mozna czekac, ktos mowił - samo przyjdzie w najmniej oczekiwanym
                    momencie, ale kiedy ten moment?
                • Gość: ................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 20.02.03, 20:59
                  Ty Kasandra musisz byc juz chyba stara skoro nikt Cie nie chce,
                  tzn. nie jestes potrzebna. Przypomnij te mlode latka, kiedy bylas
                  rozrywana, moze to Ci zmieni nastroj. Coz, starosc nie radosc. To
                  ona raczej jest nam niepotrzebna.
                  • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 20.02.03, 21:03
                    w sumie pewnie masz racje... wiek 18 lat to pozna starosc... i kumpli mam az
                    nadto... ale tu nie chodzilo o to... w sumie teraz to juz malo istotne...
                    • alex.4 Re: .,.,.,., 20.02.03, 21:09
                      Kasandro ty stara?
                      Wchodzisz dopiero w zycie. wszystko jeszcze przed sobą. A palantowi, który
                      napisał poprzedni post i nawet się nie przedstawił było napisać, że jest głupim
                      palantem i jak nikt go nie chce to jego problem. Co nimiejszym czynie :)
                      A jedno jest ważne. Im człowiek bardziej użala sie nad soba tym mniej jest
                      skłonny dokonywać zmian w sobie. Jak usiądzie i powie nikt mnie nie chce, nikt
                      mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, to mu się nie polepszy, ani nie zrobi nic
                      aby to zmienić. Mniej trzeba sie oglądać za siebię. Liczą się tylko te chwile
                      które przed toba, ;licza się te chwile, których nie znasz.
                      Pozdr
                      • ralston Kasandro 20.02.03, 23:28
                        Kasandro,
                        wcale nie tak trudno znaleźć tu wirtualnych przyjaciół. Trzeba jednak bywać...
                        Pozdrawiam,
                        Raals
                        • Gość: Kasandra Re: Kasandro IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 21.02.03, 11:02
                          bywac to ja bywam... i to prawie codziennie... tylko ze nie mam do jakich
                          tematow dopisywac.... wszystkie sa jakies dziwne i nie wiem co w nich pisac...
                          • Gość: Stanislaw Re: Kasandro IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.03, 11:06
                            Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                            > bywac to ja bywam... i to prawie codziennie... tylko ze nie mam do jakich
                            > tematow dopisywac.... wszystkie sa jakies dziwne i nie wiem co w nich pisac...

                            Napisz po prostu czym sie interesujesz:-)
                            • alex.4 Re: Kasandro 21.02.03, 13:50
                              Gość portalu: Stanislaw napisał(a):

                              > Gość portalu: Kasandra napisał(a):
                              >
                              > > bywac to ja bywam... i to prawie codziennie... tylko ze nie mam do jakich
                              > > tematow dopisywac.... wszystkie sa jakies dziwne i nie wiem co w nich pisa
                              > c...
                              >
                              > Napisz po prostu czym sie interesujesz:-)
                              Alex: a poza tym niektórzy nie maja o czym pisać a i tak piszą, jak Oszołom.
                              Ale wracając do meritum. Należy pisać o tym co sie lubi, co nas drząni, z czym
                              chcemy sie podzielic z wirtualnymi znajomyni.
                              Pozdr
                    • Gość: habitus Kochana Kasandro. IP: *.zigzag.pl 21.02.03, 14:11
                      Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                      > w sumie pewnie masz racje... wiek 18 lat to pozna starosc... i kumpli mam az
                      > nadto... ale tu nie chodzilo o to... w sumie teraz to juz malo istotne...

                      Jest takie chińskie przysłowie:"Każdy podarek od losu opakowany jest w
                      przeszkodę. Im większa przeszkoda tym piękniejszy podarek." Gdy czytam Twoje
                      posty mam wrażenie, że czekasz, że może jutro zacznie się prawdziwe życie. Ono
                      jest teraz!!! Nie chcesz chyba całego życia spędzić w poczekalni? Wierz mi,
                      wiem o czym piszę... Twoje życie wydaje Ci się szare, duszne, niepotrzebne? Nie
                      Ty jedna to czujesz. To Ty jednak nadajesz swojemu życiu sens. Jeżeli będziesz
                      myśleć "Jest beznadziejnie" to jest beznadziejnie. Ty decydujesz, czy ktoś Cię
                      np. obrazi. Pobaw się w taki sposób, że zacznij obserwować swoje uczucia w
                      chwili, gdy coś cię zmartwi (albo ucieszy). W Twojej głowie pojawiają się różne
                      uczucia, ale na początku nie czujesz nic - I TO JEST PRAWDA O TYCH
                      WYDARZENIACH. To my nadajemy zdarzeniom sens - są dobre, są straszne, są złe.
                      Ale one takie nie są. Są tylko zdarzeniami. Pomyśl raczej czego Ty pragniesz,
                      jak wyglądałby Twój idealny świat. I myśl o tym jak najczęściej - sprawdza
                      się!!!
                      Pozdrawiam serdecznie. Napisz czasami: habitus@wp.pl
                      • Gość: Kasandra Re: Kochana Kasandro. IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 21.02.03, 14:33
                        nie wiem jak to sie stalo, ale od zawsze wiedzialam, ze nie warto wyobrazac
                        sobie idealnego swiata, bo on i tak nie nastapi jego realizacja w "tym" swiecie.
                        Slyszalam kiedys stwierdzenie, ze "ten" swiat nie jest ani gorszy, ani lepszy
                        od wyobrazonego... jest po prostu inny...
                        czasami wydaje mi, ze skupiajac sie na wyobrazeniach, przestajemy zauwazac co
                        sie dzieje wokol nas, przestajemy analizowac nasze postepowania... chole..
                        przepraszam. W sumie tak sie moze dzieje tylko u mnie (jak kiedys probowalam
                        stwarzac idealny swiat, to bardziej w nim sie pograzalam, niz w poznawaniu i
                        docenianiu "tego")
                        takie rzeczy chyba tylko mnie spotykaja...
                        • Gość: habitus Re: Kochana Kasandro. IP: *.zigzag.pl 21.02.03, 15:22
                          Mniej mi chodzi o jakiś idealny platoński świat, a bardziej o to, co Ty myślisz
                          i czujesz. Niech inni nie będą sprawcami Twojego dobrego czy złego nastroju.
                          Uważam, że już samo określenie "idealny" jest nadużyciem, bo dla
                          każdego "idealny" jest inny. Czyli nie może być jednego idealnego, ale tyle
                          idealnych, ilu ludzi. Młodzieńcza depresja jest straszna. Pocieszę Cię, zdarza
                          się prawie zawsze ludziom wrażliwym i utalentowanym. Jest taki film Jane
                          Campion " Anioł przy moim stole". Ciekawe jak by Ci się podobał?...
    • alex.4 Re: .,.,.,., 21.02.03, 14:41
      Jak widać wystarczy chcieć, aby móc.....
      Nie warto zyć wspomnieniami, one istnieja juz tylko w naszej przeszłości.
      Należy z podniesiona głową kroczyc w przyszłość
      Pozdr
      • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 21.02.03, 14:52
        "isc w przyszlosc z podniesiona glowa"...
        haslo jest dobre, ale cos sie nauczylam w szkole... najlepiej miec glowe nisko
        i z pokora przyjmowac wszystko co sie dostaje... nie mozna sie nigdzie wychylac
        i trzeba robic to co inni kaza... wbrew sobie, ale taki jest system...
        • alex.4 Re: .,.,.,., 21.02.03, 15:14
          Oj Kasandro nie. Kiedy człowiek z pokora przyjmuje to co go spotyka nie
          osiągnie wiele. Należy dążyć do niemozliwych, aby zrealizować coś istotnego.
          Kto poprzestaje na małym, nie dozna nigdy dużego. Trzeba być zwyciężcą.
          Urodzonym zwyciężcą. Nie poddawać się jak piórko wiatrowi, ale próbować żyć
          tak, aby spełnić swoje marzenia. Wszystko sie nie uda. Wiele razy po drodze
          upadnie się, ale trzeba mieć siłę, aby wstać otrzepać pył i dalej iść przez
          zycie.
          Musisz znaleść w sobie siłę. To może nie jest łatwe, ale tak juz trzeba.
          Wyobraź sobie to co chsesz osiagnacx i realizuj to. Wiele nie spełni się, wiele
          razy los z ciebie zadrwi. Ale jeżeli z pokorą będzie sie czekało na to co
          przyniesie los, to mozna czekać do końca zycia i sie nie doczekać.
          Pozdr
          • Gość: habitus Re: .,.,.,., IP: *.zigzag.pl 21.02.03, 15:39
            Nic dodać, nic ująć. Dopisuję się jednak, żeby przypomnieć tekst piosenki
            Młynarskiego "Ballada o dwóch koniach".
            W skrócie: woźnica miał dwa konie. Jeden ciągnął wóz z całym oddaniem, a drugi
            był krnąbrny. I co robił wtedy woźnica? Brał bat i.....
            "...grzecznego konia prał.
            A do niegrzecznego mówił
            strojąc głos na groźny ton:
            -Jak się będziesz, draniu, stawiał
            to dostaniesz tak jak on."
            I jaki z tego morał?
            "Gdy się stawiasz, to masz z tego koniec końców jakiś zysk,
            a gdy słuchasz i ulegasz to najpierwszy bierzesz w pysk..."
            Poczekalnia? To nie dla Ciebie, Kasandro!
            • alex.4 Re: .,.,.,., 21.02.03, 15:43
              Habitusie, dlaczego chcesz skłaniać Kasandrę do bierności?
            • alex.4 Re: .,.,.,., 21.02.03, 15:44
              Kasandro maturę będziesz zdawała w tym, czy przyszłym roku?
              Jeżeli w tym, to nie długo czekaja Cie studia, a to najpiekniejszy okres w
              życiu człeka....
              Pozdr
              • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 21.02.03, 17:06
                mature zdaje w rzyszlym roku i jakos nie kazdy twierdzi, ze studia to
                najpiekniejszy okres w zyciu... (tzn tak mi sie wydaje... bo niby czemu ludzie
                skakali by z okien akademika... w sumie ja tam jeszcze nie wiem, wiec nie bede
                sie wypowiadac...)
                a z ta biernoscia i czynnoscia... hmm.. ciagle mam przed oczami obraz szkoly
                (obecnie najwazniejsza instytucja w obecnym czasie) i jakos nie wydaje mi sie,
                aby dostawalo sie w pysk za sluchanie i uleglosc... to jest wlasnie odwrotny i
                beznadziejny system...
                • Gość: ................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 21.02.03, 19:10
                  No widzisz, ja sie grubo pomylilem z ta Twoja staroscia. Wciaz nie
                  moge zrozumiec, a raczej uwierzyc ze Ciebie w te Twoje 18 lat
                  nikt nie chce. Czy Ty czasem nie piszesz na odwrot? A moze Ty
                  chlopakow odpedzasz? Przyznaj sie szczerze.
                  • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 21.02.03, 20:41
                    moze i faktem jest to, ze nie mam wielkiego problemu z chlopakami (narazie mam
                    kilki kandydatow) ale tutaj nie o nich mi chodzilo... chyba ze wlasnie sposobem
                    na zwalcznie tego wszystkiego jest znalezienie odpowiedniego...
                    • Gość: .................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 21.02.03, 22:09
                      Ty ich wcale nie musisz szukac. Sama piszesz, ze masz ich az kilku
                      bez szukania. Moze tu jest Twoj dylemat? Musisz w koncu
                      ktoregos wybrac, czyz nie tak?
                      • chatka_ Re: .,.,.,., 22.02.03, 00:41
                        Kasandro, nie szukaj wielkich rozwiazan, szczescie sklada się z malych rzeczy,
                        z tego ze kogos lubisz i ktos Ciebie lubi, z Twojej muzyki, ulubionych miejsc,
                        pamiatek, sukcesow, niezapomnianych wrazen itd. W czasach beznadziejnych warto
                        o nich pamietac! Wiem ze bywa i tak ze żadne sztuczki nie dzialaja, wtedy mowie
                        sobie ze to wszystko minie, troche licze na cud niepamieci, albo na czas który
                        leczy rany. A najbardziej na los, na to, ze zdarzaja się rzeczy niezalezne od
                        nas, których sami bysmy sobie nie wymyslili, tzw. zbiegi okolicznosci. Nie
                        chcesz czekac na cud, zrob komus cos dobrego, a zobaczysz, ze dobro do Ciebie
                        wroci!
                        • Gość: .................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.02.03, 01:53
                          Tak, tylko ze nie wszyscy rozumieja to co napisalas i chca
                          decydowac o swoim losie tak jak o kazdym wlosie, ktorego niestety
                          sila i zadnym wysilkiem czasami utrzymac sie nie da. W koncu to
                          my zyjemy dla szczesia, a szczesie dla nas jest tylko darem. Kto
                          uwaza inaczej dosc czesto narzeka: nikt mnie nie chce, nie kocha,
                          nikomu nie potrzebna, nie znachodze chlopaka, nie....................i
                          chyba cale zycie nie to. Kasandra, a jak z ta Choroszcza? Jakos
                          mi przyszlo to do glowy, bo wiem ze szukalas kogos kto by Ciebie tam
                          zabral. Czy tam dojechalas w koncu? A moze tez i w tym
                          szczescia nie mialas? Pozdrawiam
                          • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 22.02.03, 09:24
                            z ta choroszcza to sprawa jest nadal w toku, choc ciagle posuwa sie naprzod...
                            znalazlam juz 2 osoby, ktore podobnie jak ja dziwnie czuja sie w tym swiecie i
                            chca sie tam wybrac na siakies badania... w sumie trzy osoby to juz chyba cos i
                            niedlugo wsio sie dopnie na ostatni guziczek...
                            a to co pisales wczesniej (ze musze teraz wybrac miedzy kilkoma) to jest
                            prawda... ale zaczynajac ten watek bardziej myslalam o straconym przyjacielu
                            niz o nich... z wiekszosci postow wynika, ze nie warto przejmowac sie rzecami
                            zlymi, tylko caly czas szukac w swiecie dobra?... nie.. szczescia... tylko
                            najpierw trzeba chyba jeszcze odkryc: czym jest szczescie?
                            • alex.4 Re: .,.,.,., 22.02.03, 11:38
                              Oj Kasandro, zobaczysz pójdziesz na studia, to zmieni się Twój obraz swiata.
                              Pożyjesz, zobaczysz. Kiedyś taki mało znany poeta powiedział chwytaj (albo łap)
                              dzień. Żaden dzień się nie powtórzy, nic dwa razy się nie zdarza. Nie warto
                              udawać sie na pustynię i izolować się od innych.
                              A skoro jesteśmy przy tym. Dlaczego straciłąś tego przyjaciela?
                              Pozdr
                              • ormond Re: .,.,.,., 22.02.03, 11:49
                                Carpe diem po lacinie.
                                No ale zeby Horacego nazywac "malo znanym poeta" to juz obelga. Biedak sie w
                                grobie przewraca.

                                > Kiedyś taki mało znany poeta powiedział chwytaj (albo łap)
                                >
                                > dzień.
                                • alex.4 Re: .,.,.,., 22.02.03, 11:57
                                  ormond napisał:

                                  > Carpe diem po lacinie.
                                  > No ale zeby Horacego nazywac "malo znanym poeta" to juz obelga. Biedak sie w
                                  > grobie przewraca.
                                  >
                                  > > Kiedyś taki mało znany poeta powiedział chwytaj (albo łap)
                                  > >
                                  > > dzień.
                                  Alex: To był uśmiech. Akurat Horacy był zbyt zadufany w sobie, :zostawił pomnik
                                  bardziej trwały niz spiżowy...." Zresztą dzisiaj i tak prawnicy mieli by zniego
                                  uzywanie. Mozna byłoby uzyskać odszkodowanie za brak poszanowania praw
                                  autorskich. Niektóe jego wiersze to tłumaczenia grekich oryginałów, w
                                  niewielkim stopniu zmienione
                                  Pozdr
                                  • ormond Re: .,.,.,., 22.02.03, 12:00
                                    Pewnien moj kolega, nie zwazajac na prawa autorskie i poszanowanie klasyka,
                                    przetlumaczy "carpe diem" jako "karpia zjem".
                                    • alex.4 Re: .,.,.,., 22.02.03, 12:27
                                      ormond napisał:

                                      > Pewnien moj kolega, nie zwazajac na prawa autorskie i poszanowanie klasyka,
                                      > przetlumaczy "carpe diem" jako "karpia zjem".
                                      Alex: Ormond, dlaczego tak uważasz?
                                      Jestem wielce ciekawy. Poza tym Tuwim był pierwszy....
                                      • ormond Re: .,.,.,., 22.02.03, 12:29
                                        Tuwim pierwszy w czym...?
                                        >
                                        > > Pewnien moj kolega, nie zwazajac na prawa autorskie i poszanowanie klasyka
                                        > ,
                                        > > przetlumaczy "carpe diem" jako "karpia zjem".
                                        > Alex: Ormond, dlaczego tak uważasz?
                                        > Jestem wielce ciekawy. Poza tym Tuwim był pierwszy....
                                        • alex.4 Re: .,.,.,., 22.02.03, 12:42
                                          Oj brak oczytania.....
                                          Tłumaczenie zjem karpia pochodzi z Grichem i kapusta Tuwima, zbioru skeczy
                                          skamandrytów. Prawa autorskie ma wiec on. Tuwim lubił zabawy słowem. Kilka jego
                                          tłumaczeń z łaciny było dosyć nowatorskich np.> hora canonica = żona kanonika
                                          jest chora, corpus delicti = rozkoszne ciało, fiat lux = luksusowy fiat
                                          Pozdr
                                          • ormond Re: .,.,.,., 22.02.03, 12:50
                                            Przyznaje, tego nie znam chociaz Tuwima cenie sobie wysoko.

                                            > Oj brak oczytania.....
                                            > Tłumaczenie zjem karpia pochodzi z Grichem i kapusta Tuwima, zbioru skeczy
                                            > skamandrytów. Prawa autorskie ma wiec on. Tuwim lubił zabawy słowem. Kilka
                                            jego
                                            >
                                            > tłumaczeń z łaciny było dosyć nowatorskich np.> hora canonica = żona kanonik
                                            > a
                                            > jest chora, corpus delicti = rozkoszne ciało, fiat lux = luksusowy fiat
                                            > Pozdr
                            • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 22.02.03, 12:55
                              Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                              > z ta choroszcza to sprawa jest nadal w toku, choc ciagle posuwa sie
                              naprzod...
                              > znalazlam juz 2 osoby, ktore podobnie jak ja dziwnie czuja sie w tym swiecie
                              i
                              > chca sie tam wybrac na siakies badania... w sumie trzy osoby to juz chyba
                              cos i
                              >
                              > niedlugo wsio sie dopnie na ostatni guziczek...
                              > a to co pisales wczesniej (ze musze teraz wybrac miedzy kilkoma) to jest
                              > prawda... ale zaczynajac ten watek bardziej myslalam o straconym przyjacielu
                              > niz o nich... z wiekszosci postow wynika, ze nie warto przejmowac sie
                              rzecami
                              > zlymi, tylko caly czas szukac w swiecie dobra?... nie.. szczescia... tylko
                              > najpierw trzeba chyba jeszcze odkryc: czym jest szczescie?

                              Szczęście, tak jak miłość definicji nie ma, gdyż każdy pojmuje je inaczej.
                              Zresztą, zawsze najpierw trzeba zastanowić się, dlaczego warto żyć? Na pewno
                              nie warto żyć dla innych ludzi, gdyż, niestety, czeka nas tylko zdrada,
                              zakłamanie, niewdzięczność. Szukać w świecie dobra?
                              Pojęcie dobra bezinteresownego jest czystą abstrakcją. Wierz mi, jeszcze nie
                              spotkałem w życiu altruisty. Każdy z moich znajomych, prędzej czy później,
                              zaczynał wypominać mi wyświadczone dla mnie przysługi domagając się rewanżu.
                              Dlatego radzę Ci, polegać na innych tylko w tedy, gdy całkowicie nie ma się
                              możliwości rozwiązania problemu na własną rękę. I, broń Boże, nie można ufać
                              nikomu. Najgorsi są Ci, którzy mienią się Twoimi przyjaciółmi. KAŻDY w końcu
                              wbije Ci nóż w plecy, jeszcze do tego twierdząc, że to dla Twojego dobra. Stąd
                              moje rady: jak najszybciej pozbądź się sumienia, cynizm, wyrachowanie,
                              kłamstwo, arogancja, terror psychiczny, a przede wszystkim granicząca z pychą
                              pewność siebie i determinacja w dążeniu do celu po trupach - tylko to się
                              liczy. Zdrada, dwulicowość - najlepszą drogą do każdego celu. Okłamuj
                              przyjaciół i wykorzystuj ich jak tylko możesz. Niech myślą, że wiedzą o Tobie
                              wszystko, znają Twoje najskrytsze sekrety. Prędzej czy później i tak je
                              wyjawią, a będą to same kłamstwa, którymi zaszkodzą bardziej sobie niż Tobie.
                              Ale gdzieś trzeba ulokować uczucia.
                              Ja wybrałem konie. Życie w powyżej przedstawiony sposób, niestety wymaga sporo
                              wysiłku, żeby nie zaplątać się we własne sieci, a każdy czuje potrzebę
                              zwierzenia się komuś ze swych problemów, zasięgnięcia rady, potrzebę mówienia.
                              Może to zabrzmi dziwnie ale, jeśli już musisz opowiadać, opowiedz wszystko
                              swemu psu, kotu, etc. On mówić nie umie i nie zdradzi.
                              Świat był, jest i będzie okrutny ale nie przejmuj się. Okiełznać go nie jest
                              trudno.
                              Trzymaj się ciepło!
                              Adam.
                              • alex.4 Re: .,.,.,., 22.02.03, 13:12
                                zaklinacz_koni napisał:

                                > Szczęście, tak jak miłość definicji nie ma, gdyż każdy pojmuje je inaczej.
                                > Zresztą, zawsze najpierw trzeba zastanowić się, dlaczego warto żyć? Na pewno
                                > nie warto żyć dla innych ludzi, gdyż, niestety, czeka nas tylko zdrada,
                                > zakłamanie, niewdzięczność. Szukać w świecie dobra?
                                > Pojęcie dobra bezinteresownego jest czystą abstrakcją. Wierz mi, jeszcze nie
                                > spotkałem w życiu altruisty. Każdy z moich znajomych, prędzej czy później,
                                > zaczynał wypominać mi wyświadczone dla mnie przysługi domagając się rewanżu.
                                > Dlatego radzę Ci, polegać na innych tylko w tedy, gdy całkowicie nie ma się
                                > możliwości rozwiązania problemu na własną rękę. I, broń Boże, nie można ufać
                                > nikomu.
                                Alex: Tak to już jest wyświadczamy sobie nawzajem usługi. Ja pomagam dziś
                                tobie, ale ty jutro pomożesz mi. A jak nie pomożesz, to nie jesteś wart
                                zainteresowania. Ale to nie znaczy, że trzeba cynicznie wykorzystywać innych.
                                Cierpliwość łątwo sie wyczerpuje i ludzie szybko zauważą że z ta osobą jest coś
                                nie tak. Zresztą zbyt cyniczni na tym nie zyskują.
                                Najgorsi są Ci, którzy mienią się Twoimi przyjaciółmi. KAŻDY w końcu
                                > wbije Ci nóż w plecy, jeszcze do tego twierdząc, że to dla Twojego dobra.
                                Alex: Może nie spotkałeś odpowiednich osób....
                                Stąd
                                > moje rady: jak najszybciej pozbądź się sumienia, cynizm, wyrachowanie,
                                > kłamstwo, arogancja, terror psychiczny, a przede wszystkim granicząca z pychą
                                > pewność siebie i determinacja w dążeniu do celu po trupach - tylko to się
                                > liczy. Zdrada, dwulicowość - najlepszą drogą do każdego celu. Okłamuj
                                > przyjaciół i wykorzystuj ich jak tylko możesz. Niech myślą, że wiedzą o Tobie
                                > wszystko, znają Twoje najskrytsze sekrety. Prędzej czy później i tak je
                                > wyjawią, a będą to same kłamstwa, którymi zaszkodzą bardziej sobie niż Tobie.
                                > Ale gdzieś trzeba ulokować uczucia.
                                > Ja wybrałem konie. Życie w powyżej przedstawiony sposób, niestety wymaga
                                sporo
                                > wysiłku, żeby nie zaplątać się we własne sieci, a każdy czuje potrzebę
                                > zwierzenia się komuś ze swych problemów, zasięgnięcia rady, potrzebę
                                mówienia.
                                > Może to zabrzmi dziwnie ale, jeśli już musisz opowiadać, opowiedz wszystko
                                > swemu psu, kotu, etc. On mówić nie umie i nie zdradzi.
                                > Świat był, jest i będzie okrutny ale nie przejmuj się. Okiełznać go nie jest
                                > trudno.
                                Alex: Zaklinaczu, chyba w Twoim życiu w pewnym momencie pojawiła sie jakaś
                                pustka. Kobieta? Coś wam nie wyszło? Czujesz się skrzywdzony? Oszukany?
                                Najwyraźniej albo nie poasowaliście do siebie, albo była głupia gdyż nie
                                chciała cie docenić. Ale to jeszcze nie powód, aby odgradzać sie od świata
                                morzem cynizmu. Pozdr
                                P.S. Te rady są na serio, czy to taki żart....
                                • Gość: Stanislaw Re: .,.,.,., IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.03, 14:18
                                  No i wyskoczyl tamacik.
                                  Program szkolny uczy w/g alex.4-a i do tego sie przyznajemy.
                                  Zycie czesciej jest w/g Zaklinacza Koni.
                                  Swiat byznesu, mafiozi, politycy uwazaja nas tedy za
                                  uzytecznych idiotow.
                                • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 22.02.03, 14:29
                                  alex.4 napisał:

                                  > Alex: Tak to już jest wyświadczamy sobie nawzajem usługi. Ja pomagam dziś
                                  > tobie, ale ty jutro pomożesz mi. A jak nie pomożesz, to nie jesteś wart
                                  > zainteresowania. Ale to nie znaczy, że trzeba cynicznie wykorzystywać
                                  innych.
                                  > Cierpliwość łątwo sie wyczerpuje i ludzie szybko zauważą że z ta osobą jest
                                  coś
                                  >
                                  > nie tak. Zresztą zbyt cyniczni na tym nie zyskują.

                                  System coś-za-coś, to norma, gdyż nigdy nie robi się nic za darmo, po prostu
                                  nienawidzę nagminnie spotykanego przeze mnie zachowania: "słuchaj, zrobiłem
                                  dla Ciebie to i to, teraz musisz mi się odwdzięczyć." Słyszałem to setki razy
                                  i zazwyczaj na to odpowiadam, że skoro tak ładnie mi o tym przypominasz to się
                                  wypchaj. Doskonale pamiętam, co kto dla mnie zrobił, więc nie trzeba mi
                                  przypominać. Gdyby powiedział: "Słuchaj, mam problem i potrzebuję pomocy" -
                                  nie powołując się na dawne przysługi to co innego i wtedy chętnie bym pomógł.
                                  A co do cynizmu, należy się też umieć maskować. Chodzi o to, żeby podzielić
                                  ludzi na dwie grupy, użytecznych na dłużej i użytecznych chwilowo. Wbrew
                                  pozorom, bardzo łatwo jest grać rolę miłego, sympatycznego kolegi.

                                  > Alex: Może nie spotkałeś odpowiednich osób....

                                  Tego nigdy nie można być pewnym, ale im intensywniej szukam, tym bardziej
                                  tracę wiarę w ludzi.

                                  > Alex: Zaklinaczu, chyba w Twoim życiu w pewnym momencie pojawiła sie jakaś
                                  > pustka. Kobieta? Coś wam nie wyszło? Czujesz się skrzywdzony? Oszukany?
                                  > Najwyraźniej albo nie poasowaliście do siebie, albo była głupia gdyż nie
                                  > chciała cie docenić. Ale to jeszcze nie powód, aby odgradzać sie od świata
                                  > morzem cynizmu. Pozdr
                                  > P.S. Te rady są na serio, czy to taki żart....

                                  List jest na serio i wyraża poglądy, które wynikają z długich lat obserwacji.
                                  Niestety, jest to tylko teoria na temat tego, co mnie otacza, gdyż w praktyce
                                  jestem człowiekiem, który ma nie tylko sumienie ale serce i ułożony przez
                                  samego siebie bardzo surowy kodeks moralny. I w praktyce wiem, również z
                                  własnego doświadczenia, że tacy ludzie jak ja, którzy myślą w pierwszej
                                  kolejności o innych a dopiero na koniec o sobie zawsze dostają od życia po
                                  d****. Wiary w ludzi nie mam, zaufania do ludzi nie mam, długo próbowałem
                                  wpoić w siebie zasady, przedstawione w poprzednim liście, nigdy mi się nie
                                  udało. Z samym sobą, z tym, kim jestem, pogodziłem się dopiero niedawno
                                  (dlatego zniknąłem z forum w styczniu).
                                  Dlaczego napisałem poprzedni post?
                                  Gdyż wiem, że osoby, które myślą o innych, zamiast o własnej d**** mają już na
                                  starcie przerąbane w życiu, a potem jest tylko coraz gorzej. Ja już siebie nie
                                  zmienię i zmieniać nie zamierzam ale chciałem przestrzec innych, że altruizm
                                  jest ostatnią rzeczą, jaka w świecie popłaca.
                                  W każdym bądź razie, mam zamiar próbować ten stan rzeczy zmienić, gdyż mogę
                                  się jeszcze oprzeć na wierze w siebie (którą wreszcie odzyskałem) i w Boga
                                  (jedynej rzeczy, której mi nikt nigdy nie odebrał).
                                  • alex.4 Re: .,.,.,., 22.02.03, 15:03
                                    zaklinacz_koni napisał:
                                    > > Cierpliwość łątwo sie wyczerpuje i ludzie szybko zauważą że z ta osobą jes
                                    > t cośnie tak. Zresztą zbyt cyniczni na tym nie zyskują.
                                    >
                                    > System coś-za-coś, to norma, gdyż nigdy nie robi się nic za darmo, po prostu
                                    > nienawidzę nagminnie spotykanego przeze mnie zachowania: "słuchaj, zrobiłem
                                    > dla Ciebie to i to, teraz musisz mi się odwdzięczyć." Słyszałem to setki razy
                                    > i zazwyczaj na to odpowiadam, że skoro tak ładnie mi o tym przypominasz to
                                    się
                                    > wypchaj. Doskonale pamiętam, co kto dla mnie zrobił, więc nie trzeba mi
                                    > przypominać. Gdyby powiedział: "Słuchaj, mam problem i potrzebuję pomocy" -
                                    > nie powołując się na dawne przysługi to co innego i wtedy chętnie bym pomógł.
                                    > A co do cynizmu, należy się też umieć maskować. Chodzi o to, żeby podzielić
                                    > ludzi na dwie grupy, użytecznych na dłużej i użytecznych chwilowo. Wbrew
                                    > pozorom, bardzo łatwo jest grać rolę miłego, sympatycznego kolegi.
                                    >Tego nigdy nie można być pewnym, ale im intensywniej szukam, tym bardziej
                                    > tracę wiarę w ludzi.
                                    Alex: O.K. każdy ma takie doświadczenia z ludźmi jakie ma. Klka osób znam, jak
                                    na razie są to bezinteresowne znajomości. Grono takich osób nie jest zbyt duże,
                                    ale ważne że taki są. Inni pewnie gdyby mogli to by nas sprzedali bez
                                    mrógnięcia okiem. Wobec nich jestem po prostu miły, nieufając im na grosz.
                                    C`est la vie
                                    >

                                    >
                                    > List jest na serio i wyraża poglądy, które wynikają z długich lat obserwacji.
                                    > Niestety, jest to tylko teoria na temat tego, co mnie otacza, gdyż w praktyce
                                    > jestem człowiekiem, który ma nie tylko sumienie ale serce i ułożony przez
                                    > samego siebie bardzo surowy kodeks moralny. I w praktyce wiem, również z
                                    > własnego doświadczenia, że tacy ludzie jak ja, którzy myślą w pierwszej
                                    > kolejności o innych a dopiero na koniec o sobie zawsze dostają od życia po
                                    > d****. Wiary w ludzi nie mam, zaufania do ludzi nie mam, długo próbowałem
                                    > wpoić w siebie zasady, przedstawione w poprzednim liście, nigdy mi się nie
                                    > udało. Z samym sobą, z tym, kim jestem, pogodziłem się dopiero niedawno
                                    > (dlatego zniknąłem z forum w styczniu).
                                    > Dlaczego napisałem poprzedni post?
                                    > Gdyż wiem, że osoby, które myślą o innych, zamiast o własnej d**** mają już
                                    na
                                    > starcie przerąbane w życiu, a potem jest tylko coraz gorzej. Ja już siebie
                                    nie
                                    > zmienię i zmieniać nie zamierzam ale chciałem przestrzec innych, że altruizm
                                    > jest ostatnią rzeczą, jaka w świecie popłaca.
                                    > W każdym bądź razie, mam zamiar próbować ten stan rzeczy zmienić, gdyż mogę
                                    > się jeszcze oprzeć na wierze w siebie (którą wreszcie odzyskałem) i w Boga
                                    > (jedynej rzeczy, której mi nikt nigdy nie odebrał).
                                    Alex: W rzeczywistości altruizm nie istbnieje. To co wydaje sie nam altruizmem
                                    to strategia rozpowszechniania genów. Właściwie wedle socjobiologii wszelkie
                                    działania człowieka można do tego sprowadzić. Jak nie w formie intencjonalnej
                                    to w formie nierintencjonalnej. Dawkins propagator socjobiologii przyrónał
                                    istoty, zwierzęta rośliny tylko do płaszczy, które zakłądaja i zedjmuja paczki
                                    genów przechodząc i rozpowszechniając się z pokolenia na pokenie. Jest to chyba
                                    najbardziej pesymistyczna wizja ludzkiej kondycji. Co bardziej niepokojące
                                    mająca mocne zakorzenienie naukowe. Może dlatego tym bardziej intensywnie
                                    poszukuję jasnych stron życia jak ukrzyżowani w Żywiocie Bryana.... Staram się
                                    przestrzegać swojego kodeksu postępowania wedle Kanta niebo rozgwieszczone
                                    nedemną prawo moralne we mnie. Myślę, że mimo tefgo jaki jest ten świat należy
                                    szukać w nim troszeczkę dobra, drobnych radości, kochać ludzi pamiętając jak
                                    szybko oni odchodzą.... W końcu radość życia składa się z małych radości.
                                    Pozdr
                                    • zaklinacz_koni Re: .,.,.,., 22.02.03, 16:13
                                      Ciekawa myśl.
                                      A z szukaniem w świecie dobra się nie zgodzę. Dobra szukać nie trzeba. Trzeba
                                      zmieniać zło w dobro.
                                      • alex.4 Re: .,.,.,., 22.02.03, 19:39
                                        zaklinacz_koni napisał:

                                        > Ciekawa myśl.
                                        > A z szukaniem w świecie dobra się nie zgodzę. Dobra szukać nie trzeba. Trzeba
                                        > zmieniać zło w dobro.
                                        Alex: a ja myślę, że te dwie rzeczy nie wykluczaja się....
                                        Pozdr
                            • Gość: .................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.02.03, 19:51
                              Gość portalu: Kasandra napisał(a):


                              > a to co pisales wczesniej (ze musze teraz wybrac miedzy kilkoma) to jest
                              > prawda... ale zaczynajac ten watek bardziej myslalam o straconym przyjacielu
                              > niz o nich... z wiekszosci postow wynika, ze nie warto przejmowac sie rzecami
                              > zlymi, tylko caly czas szukac w swiecie dobra?... nie.. szczescia... tylko
                              > najpierw trzeba chyba jeszcze odkryc: czym jest szczescie?
                              Dziewczyno, takie trudne mi pytanie zadajesz o szczesciu. Ja niby je
                              mam, ale ciagle czegos mi do szczescia brakuje. Czasami wydaje mi
                              sie ze szukanie szczescia jest juz swojego rodzaju szczesciem.
                              Pamietam Kenny Rogers o szczesliwym czlowieku powiedzial w ten
                              sposob: jest nim wtedy gdy sie ma kogos do kochania, cos do
                              zajecia (satysfakcjonujaca prace lub hobby) i cos do osiagniecia (plan
                              na tzw. jutro) i ja z tym bym sie zgodzil. Zeby szukac w
                              swiecie dobra, najpierw trzeba sie upewnic co jest dobro. Jak
                              sama wiesz, wielu ludzi inaczej je widzi (np. dla oszusta "dobrem"
                              jest gdy kogos oszuka, dla klamcy -gdy sklamie itp.). Mysle, ze Ty
                              posiadasz wszystkie potrzebne wartosci czlowiecze by byc w
                              stanie uniknac zla. Co do straconego przyjaciela, coz Ci moge
                              powiedziec. Nie znam sprawy ani okolicznosci. Zycze Ci tylko nadziei
                              na to, ze ktos go Ci zastapi, a moze on sam sie odnajdzie znowu
                              dla Ciebie. Nadzieja tez jest swego rodzaju naszym szczesciem, za
                              darmo nam dana. Wiem, ze bez niej nie zyjesz, bo nie mozesz. Bez
                              szczescia ponoc mozna, ale......... Czy sie zgadzasz ze mna?
                              Pozdrawiam
                              • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 23.02.03, 10:52
                                hmm...co jak co, ale nadzieje to ja stracilam dawno temu... podobnie jak wiare..
                                zycie jest przedziwne, ale dla mnie rowniez ciezkie... nie ufam ludziom, nie
                                jestem otwarta i czasami naprawde ciezko mnie zrozumiec...
                                nadzieja ponoc jest deska ratunku w oceanie zycia, ale ja tego juz nie
                                rozumiem...
                                wczoraj mialam dluga noc i wiele przemyslalam z tego co tutaj pisaliscie i to
                                co sie u mnie w zyciu dzieje... doszlam do wniosku, ze najlepsze sa te "male
                                szczescia"... swiat naprawde sie z nich sklada... jezeli znajdziemy
                                niedociagniecie probujemy nawet doszukiwac jego w kazdej sprawie... dostrzegamy
                                wtedy wiele luk i nie jest to dobre...
                                powiinismy nie zwazac za czesto (bo czasasami trzeba) na luki w systemie (choc
                                i tak jest on beznadziejny) ale musimy dostrzegac jego dobre strony...
                                jeszcze jedno... nadal nie wiem jak dziala to cos, ze jak powiem sobie ze jest
                                dobrze to robi sie dobrze... jeszcze tego nie odkrylam... chyba za krotka noc
                                byla... ;)
                                • alex.4 Re: .,.,.,., 23.02.03, 19:43
                                  Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                                  > hmm...co jak co, ale nadzieje to ja stracilam dawno temu... podobnie jak
                                  wiare.
                                  > .
                                  > zycie jest przedziwne, ale dla mnie rowniez ciezkie... nie ufam ludziom, nie
                                  > jestem otwarta i czasami naprawde ciezko mnie zrozumiec...
                                  > nadzieja ponoc jest deska ratunku w oceanie zycia, ale ja tego juz nie
                                  > rozumiem...
                                  > wczoraj mialam dluga noc i wiele przemyslalam z tego co tutaj pisaliscie i to
                                  > co sie u mnie w zyciu dzieje... doszlam do wniosku, ze najlepsze sa te "male
                                  > szczescia"... swiat naprawde sie z nich sklada... jezeli znajdziemy
                                  > niedociagniecie probujemy nawet doszukiwac jego w kazdej sprawie...
                                  dostrzegamy
                                  >
                                  > wtedy wiele luk i nie jest to dobre...
                                  > powiinismy nie zwazac za czesto (bo czasasami trzeba) na luki w systemie
                                  (choc
                                  > i tak jest on beznadziejny) ale musimy dostrzegac jego dobre strony...
                                  > jeszcze jedno... nadal nie wiem jak dziala to cos, ze jak powiem sobie ze
                                  jest
                                  > dobrze to robi sie dobrze... jeszcze tego nie odkrylam... chyba za krotka noc
                                  > byla... ;)
                                  Alex: Nigdy nie warto tracic nadziei. Ta jest co prawdą matka głupich, ale
                                  matka zawsze kocha swoje dzieci.... Żeczywiście życie bez nadziei jest
                                  straszne, dlatego warto ją sobie znaleść.
                                  A wracajac do tego przyjaciela, któego straciłaś. Czy nie można waszej
                                  przyjaźni reanimować? Chyba oczywiście, że on nie zyje, wtedy składam
                                  kondolencję.
                                  Pozdr
                                • Gość: .................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 24.02.03, 00:23
                                  ... nadal nie wiem jak dziala to cos, ze jak powiem sobie ze jest
                                  > dobrze to robi sie dobrze... jeszcze tego nie odkrylam... chyba za krotka noc
                                  > byla... ;)
                                  I Ty jeszcze narzekasz? Mow sobie ciagle, ze jest dobrze a bedzie
                                  wszystko na cacy. Ja tak nie umiem sobie rozkazywac i upiekszac
                                  rzeczywistosci. Poprostu u mnie ta zasada nie dziala. A co do
                                  nocy.........dziewczyno, w Twoim wieku kazda noc powinna byc za
                                  krotka. A moze te lobuzy (ci trzej, Twoi przyjaciele) ukradaja po
                                  kawalku Twoje noce? Moze rozne noce sa Twoim problemem,co? Pozdrawiam
                                  • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 24.02.03, 10:20
                                    obecnej dlugiej nocy (troche przerwanej impra) tak sie zastanawialam...
                                    zyje sie dla siebie a nie dla innych... ale nie powinno sie przy tym ranic
                                    innych... czy jest to mozliwe czy nie da sie tego zmienic i trzasobbie
                                    powiedziec: takie jest zycie?
    • alex.4 Do Zaklinacza 23.02.03, 19:45
      Niech Moc będzie z Tobą ... :)
      Naprawdę warto szukać jasnych stron życia
      Życie tak szybko odchodzi.....
      Pozdr
    • Gość: Kasandra hmm.. IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 24.02.03, 21:26
      pisaliscie, ze tutaj trza sie dzielic wiesciami, ze trza mowic o tym co nas
      interesuje... mowic co sie mysli co sie uwaza...
      napisze o tym co mnie interesuje... a raczej czym sie przejmuje...
      dzisiaj dowiedzialam sie o sobie bardzo waznych rzeczy... ludzie pojmowali mnie
      kiedys za wrazliwa pacyfistke, ktora przejmuje sie kazda sprawa... ale jakis
      czas temu sie zmienilam... sadzac z wypowiedzi na gorsze... jestem bardziej
      chamska, stanowcza, i tt... coraz wiecej rzeczy robie wprost dla siebie, a nie
      dla innych.. moj altruizm sie wyczerpal...
      zle ze mna...
      • Gość: Oka Re: hmm.. IP: *.17.79.204.lifespan.org 25.02.03, 00:00
        Wiesz, Kasandro, a ja bym zwalila to na karb dojrzewania. Po prostu
        doroslejesz. Kazdy z nas ma ten etap w zyciu.

        Usmiechnij sie, nie wierze, ze zmieniasz sie na gorsze. Po prostu jestes juz
        dorosla!
        :)
        • alex.4 Re: hmm.. 25.02.03, 18:47
          Zartując, jak się na Ciebie spojrzy to wuidać, że dorosłaś.....
          A na poważne. Pytam Cie trzeci raz. Straciłąś przyjaciela. Możesz o tym nie
          pisać, jeżeli bardzo Cie to boli, ale może gdy tu anonimowo się zwieżysz będzie
          ci łątwiej?
          Czy on zginął, czy po prostu wasze drogi życiowe się rozeszły? Znalazł sobie
          dziewczynę i nie ma czasu dla Ciebie? Pokłóciliście się? Banalnie przeprowadził
          się, i mieszkacie zbyt daleko? Wpadł w inne kręgi?
          Pytam Cię, gdyz zdaje się, że strasznie to przezyłaś. Być może nie jest za
          późno. Jeżeli pokłóciliście się, może warto zrobić pierwszy krok.
          Śpieszmy się lubić ludzi, tak szybko oni opdchodzą...
          Pozdr
          • Gość: .................. Re: hmm.. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 25.02.03, 20:03
            Tak troche dziwnie brzmi (przynajmniej dla mnie), kiedy dziewczyna
            18 letnia pisze, ze KIEDYS bylam pacyfistka, altruistka itp.,ale sie
            duzo zmienilo w jej zyciu. Przekonan czlowiek nabiera ciagle,
            przez cale zycie. A moze Ty nigdy nie bylas tym, czym siebie
            opisalas? Rozumiem, ze poglady sie zmieniaja, czasem nawet o 180
            stopni, ale..........ciagle, ten wiek jest tu wazny. Robic zas
            wszystko dla siebie, a nic dla innych, kazdy ma prawo, tylko,
            jezeli wszystkie dziewczyny zaczna tak postepowac, to mnie nie
            bedzie ani potrzeby, ani ochoty przyjezdzac do Bialegostoku, bo i po
            co. No, chyba zeby sie w egoizmie podszkolic, ktorego tez mam
            wystarczajaco duzo. Pozdrawiam.
            • Gość: Kasandra Re: hmm.. IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 25.02.03, 21:13
              na poczatku powiem, a raczej napisze, ze ta opinia o pacyfistce i altruistce to
              nie byla raczej moja, tylko moich znajomych... i to w sumie tez od nich sie
              dowiedzialam o mojej zmianie...
              a co do tego przyjaciela... w sumie to bardziej przyjaciolka... nie umarla, nie
              wyjechala, uczy sie nadal ze mna w klasie, i nadal siedzi ze mna w lawce (bo
              glupio jej sie przesiadac)... w sumie sama nie wiem o co poszlo... nawet nie
              ylo jakiejs ostrej klotni czy czegos takiego... po porstu w pewnym momencie
              przestalysmy rozmawiac i jakos caly nasz kontakt zaginal... byla to w sumie
              jedna z niewielu osob, ktorym moglabym wszystko powiedziec... pewnego dnia
              zauwazylam, ze jakos przestarozmaiwac, ze ona ma swoja nowa "kolezanke" i z nia
              spedza wiekszosc czasu... nie mam pojecia co sie stalo, ale wiem, ze nie da sie
              tego odwrocic... niedawno bylismy na szkolnej wycieczce... ani slowa z nia nie
              zamienilam...
              w sumie moze popelnilam blad ze to ja sie nie odezwalam i nie dowiedzialam sie
              o co chodzi, ale stwierdzilam: niech robi co chce... nie chce mnie miec przy
              boku to nie... jej wybor... nie bede sie pchac na sile.. sama nie wiem czy
              dobrze zrobilam, ale nie chce byc tam gdzie mnie nie chca...
              • Gość: ................. Re: hmm.. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 25.02.03, 22:18
                Potrzebny jest Ci "odwrazliwiec" w postaci przyjaciela, i to
                koniecznie. Moze jakis kochanek pozwoli Ci zapomniec o tym Twoim
                problemie? Tylko uwazaj, bo moga byc z nim bardziej "dorosle"
                problemy. W koncu nie sam problem jest problemem (one zawsze beda),
                ale raczej nieumiejetnosc go rozwiazania jest ciezarem dla glowy,
                czyli tym tzw. problemem. A kolezanke potraktuj raczej na luzie,
                dla swojego dobra i pewnie jej tez. Sprawa sie wtedy latwiej
                wyjasni i z mniejszym bolem.
                • Gość: Kasandra Re: hmm.. IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 26.02.03, 14:42
                  potrzebny przyjaciel... owszem, ale gdzie go znalezc w dzisiejszych czasach? a
                  szczegolnie jeszcze dla mnie... a kochanek? hmm.. wczoraj zerwalam z chlopakiem
                  i w sumie moglby sie ktos znalezc na jego miejsce.... tylko zeby byl taki
                  fajny, z ktorym mozna by o wszystkim pogadac...
                  jak to sie mowi... jest wiele przeszkod w zyciu ale kazda trzeba przeskoczyc...
                  • Gość: .................. Re: hmm.. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 27.02.03, 20:15
                    Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                    > potrzebny przyjaciel... owszem, ale gdzie go znalezc w dzisiejszych czasach?
                    a
                    > szczegolnie jeszcze dla mnie... a kochanek? hmm.. wczoraj zerwalam z
                    chlopakiem
                    >
                    > i w sumie moglby sie ktos znalezc na jego miejsce.... tylko zeby byl taki
                    > fajny, z ktorym mozna by o wszystkim pogadac...
                    > jak to sie mowi... jest wiele przeszkod w zyciu ale kazda trzeba
                    przeskoczyc...
                    No i sama widzisz ja z tym zyciem jest. Chcesz miec przyjaciela, a
                    z drugiej strony sama z nim zrywasz, ale........jak sie ma te 18
                    latek to tak wlasnie sie wyprawia. Inaczej tez pojmuje slowo
                    "kochanek", ktory jak twierdzisz tez by Ci sie przydal. Tylko? Po
                    co Ci kochanek gadula? Pogadac to mozesz tu z nami na necie, i
                    tez o wszystkim.
                    • Gość: Kasandra co do kochanka... IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 03.03.03, 15:59
                      ... a raczej tego przyjaciela... ja z nim nie zerwalam dlatego ze zycie
                      seksualne(;)) z nim mi sie znudzilo, ale dlatego, ze nie mielismy tematow do
                      rozmowy... dlatego, ze nie byl moim przyjacielem... :(
                      ale teraz czuje sie z tego powodu beznadziejnie... zranilam go... i to bardzo...
                      ale ze mnie chamka...
                      • Gość: ................. Re: co do kochanka... IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 04.03.03, 03:27
                        Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                        > ... a raczej tego przyjaciela... ja z nim nie zerwalam dlatego ze zycie
                        > seksualne(;)) z nim mi sie znudzilo, ale dlatego, ze nie mielismy tematow do
                        > rozmowy... dlatego, ze nie byl moim przyjacielem... :(
                        > ale teraz czuje sie z tego powodu beznadziejnie... zranilam go... i to
                        bardzo..
                        > .
                        > ale ze mnie chamka...
                        No juz dobrze, rozumiem, to nazwanie siebie chamka wynika ze
                        skromnosci Twojej. Bylo raczej niepotrzebnym okresleniem. A chlopak?
                        Coz, jego strata, Nie dorosl widocznie. Dziewczyny trzeba nauczyc
                        sie bawic, by nie odchodzily -rozmowa tez. Daj mu troche czasu
    • alex.4 Re: .,.,.,., 26.02.03, 19:29
      Kasandro, tak na prawdę jacy jesteśmy widać po opiniach innych, a nie naszych.
      My swoich licznych błędów nie zauważamy. Widzimy zaś zasługi niezauważalne
      przez innych....
      Co do Twojego przyjaciela. Mówi sie trudno. Jeszcze wielu zyskasz i wielu
      stracisz na drodze zycia. Pozdr
      • aureliano.83 Re: .,.,.,., 26.02.03, 21:24
        Naprawdę jacy jesteśmy, wiemy przecież jedynie my sami. Opinie innych na nasz
        temat odzwierciedlają tylko nasz wizerunek, który to jest przez nich
        dostrzegany. A mój wizerunek to przecież nie ja...

        Jestem zdania, że najważniejsze w życiu to iść swoją drogą, starając się
        jednocześnie nie ranić innych. To bywa niekiedy trudne, lecz należy się starać.

        "Każdy ma swoją jedyną melodię istnienia". Oby kiedyś każdemu udało się ją
        zagrać...

        Pozdr
        • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 27.02.03, 09:56
          aureliano.83 napisał:


          > Jestem zdania, że najważniejsze w życiu to iść swoją drogą, starając się
          > jednocześnie nie ranić innych. To bywa niekiedy trudne, lecz należy się
          > starać.

          co do tego to przypomnialo mi sie inne haslo... "wolnosc kazdego czlowieka
          konczy sie tam gdzie zaczyna sie wolnosc innego" (niektorzy mogli slyszec to w
          tyc innej wersji, ale ja znam taka...)
          • aureliano.83 Re: .,.,.,., 27.02.03, 10:30
            Tak. Człowiek jest na tyle wolny, na ile jego wolność nie ogranicza wolności
            innych. To jedna ze złotych zasad liberalizmu. I myślę, że popieram tę zasadę.

            Wokół wciąż słychać o tym, jakiż to świat bezduszny, okrutny i pełen
            hipokryzji. A ja tak wcale nie myślę. To z ludzi składa się świat. I jeśli
            uwierzymy w nich, jeśli nie będziemy okazywać nikomu niechęci, nienawiści i
            pogardy, to rzeczywistość stanie się o niebo piękniejsza. Wiem, że to szalenie
            trudne. Ale nie trzeba przecież od razu stać się niepoprawnym altruistą.
            Wystarczy zaledwie pomyśleć najpierw o sobie, odkryć naturalne potrzeby i
            możliwości naszego serca i umysłu. A następnie żyć. Wtedy nikt nie będzie
            potrzebny nikomu, jednocześnie każdy każdemu. Być może kiedyś wszyscy pomyślą o
            tym, że chcą podążać własną drogą, a nie ścieżkami innych i planeta nasza
            otrzyma nowe imię: Raj.

            A teraz wybaczcie, zabieram swoją ogromną naiwność na zajęcia...

            Pozdr
            • alex.4 Re: .,.,.,., 27.02.03, 18:55
              Co do tego wizerunku i rzeczywistości. To włąśnie nie. Myżyjemy w pewnym
              świecie ułudy. Widzimy się przez pryzmat swoich wyobrażeń o sobie. Lepiej znamy
              swoje motywy działań, ale mimo to jesteśmy dalej w prawdziwej ocenie samego
              siebie
              Pozdr
              • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 28.02.03, 08:39
                swiat nie jest taki jak nam sie wydaje... jest zupelnie inny...
                swiat nie jest ani lepszy ani gorszy od naszych wyobrazen... jest po porstu
                kompletnie inny...
                "zycie nie daje nam tego, co chcemy, tylko to co ma dla nas." W.Reymont
                • alex.4 Re: .,.,.,., 28.02.03, 14:18
                  W życiu mamy to, co sobie sami wywalczymy.
                  Pozdr
    • alex.4 Re: .,.,.,., 28.02.03, 14:37
      "Always look on the bright Side of Life" from _Monty Python's Life of Brian_


      Some things in life are bad they can really make you mad
      Other things just make you swear and curse
      When you've chewing an life's gristle
      Don't grumble give a whistle
      And this'll help things turn out for the best
      And always look on the bright side of life
      Always look on the light side of life
      If life seems jolly rotten there's something you've forgotten
      and that's to laugh and smile and dance and sing.
      When you've feeling in the dumps don't be silly chumps
      Just purse your lips and whistle - that's the thing
      And always look on the bright side of life
      Come on always look on the bright side of life
      For life is quite absurd and death's the final word
      you must always face the curtain with a bow
      Forget about your sin - give the audience a grin
      Enjoy it - it's your last chance anyhow.
      So always look on the bright side of death
      just before you draw your terminal breath
      Life's a pice if shit when you look at it
      Life's a laugh and death's a joke it's true
      You'll see it's all a show
      keep'em laughing as you go
      just remember that the last laugh is on you

      And always look on the bright side of life
      Always look on the right side of life
      (Come on guys, cheer up)
      Always look on the right side of life
      Always look on the right side of life ....
      • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 28.02.03, 18:40
        a mozna w wersji polskiej poniewaz jestem strasznie tepa z angielskiego...
        • freewolf Re: .,.,.,., 02.03.03, 23:13
          Gość portalu: Kasandra napisał(a):

          > a mozna w wersji polskiej poniewaz jestem strasznie tepa z angielskiego...

          Tłumaczenie własne, w miarę wierne, ale nie najlepsze jakościowo, gdyż nigdy
          nie byłem dobrym tłumaczem:

          niektóre rzeczy w życiu są złe, mogą Cię na prawdę wkurzyć
          inne tylko przeklinasz i na nie złorzeczysz
          gdy przeżuwasz chrząstkę życia
          nie zrzędź, zagwiżdż
          a to pomoże odmienić rzeczy na lepsze
          i zawsze patrz na jasną stronę życia
          i zawsze patrz na świetlistą stronę życia
          jeśli życie wydaje się paskudnie zepsute, jest coś, o czym zapomniałaś
          i to jest śmiech, uśmiech, taniec, śpiew.
          Jeśli masz depresję, nie bądź żałosną pałą
          tylko wydmij wargi i zagwiżdż – o to chodzi!
          i zawsze patrz na jasną stronę życia
          No, zawsze patrz na jasną stronę życia
          Jako, że życie jest raczej absurdalne, a śmierć ma ostatnie słowo
          zawsze witaj kurtynę ukłonem
          zapomnij swych grzechów – rozbaw widownię
          ciesz się tym – to twoja ostatnia szansa, tak czy owak.
          Więc zawsze patrz na jasną stronę śmierci
          tuż przed tym, jak wydasz ostatnie tchnienie
          Życie to kawał gówna gdy na nie patrzeć
          życie to śmiech, a śmierć to żart, to prawda
          zobaczysz – to przedstawienie
          pozwól im się śmiać, gdy będziesz odchodzić
          tylko pamiętaj – Ty będziesz się śmiać ostatni

          I zawsze patrz na jasną stronę życia
          Zawsze patrz na dobrą stronę życia
          (No chłopaki, rozchmurzcie się)
          Zawsze patrz na dobrą stronę życia
          Zawsze patrz na dobrą stronę życia ....
          • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 03.03.03, 15:52
            freewolf napisał:


            > Tłumaczenie własne, w miarę wierne, ale nie najlepsze jakościowo, gdyż nigdy
            > nie byłem dobrym tłumaczem:
            ciesze sie ze wogole jakies ;)

            > niektóre rzeczy w życiu są złe, mogą Cię na prawdę wkurzyć
            jest zbyt duzo takich rzeczy...
            > inne tylko przeklinasz i na nie złorzeczysz
            > gdy przeżuwasz chrząstkę życia
            > nie zrzędź, zagwiżdż
            > a to pomoże odmienić rzeczy na lepsze
            > i zawsze patrz na jasną stronę życia
            to nie zawsze jest mozliwe...
            > i zawsze patrz na świetlistą stronę życia
            > jeśli życie wydaje się paskudnie zepsute, jest coś, o czym zapomniałaś
            > i to jest śmiech, uśmiech, taniec, śpiew.
            te rzeczy sa, ale nie zawsze pomagaja...
            > Jeśli masz depresję, nie bądź żałosną pałą
            > tylko wydmij wargi i zagwiżdż – o to chodzi!
            tak sie nie da...
            > i zawsze patrz na jasną stronę życia
            > No, zawsze patrz na jasną stronę życia
            > Jako, że życie jest raczej absurdalne, a śmierć ma ostatnie słowo
            to fakt...
            > zawsze witaj kurtynę ukłonem
            to jest pomyslowe...
            > zapomnij swych grzechów – rozbaw widownię
            i tu jest najwiekszy problem... jak sie rani ludzi, robiac sobie dobrze to i
            tak i tak bedzie zle ;(
            > ciesz się tym – to twoja ostatnia szansa, tak czy owak.
            ostatnia szansa na to?
            > Więc zawsze patrz na jasną stronę śmierci
            smierc jest zawsze jasna... chyba ze ktos dobry i fajny przez nia idzie
            > tuż przed tym, jak wydasz ostatnie tchnienie
            > Życie to kawał gówna gdy na nie patrzeć
            > życie to śmiech,
            zalezy z ktorej strony patrzec...
            > a śmierć to żart, to prawda
            > zobaczysz – to przedstawienie
            > pozwól im się śmiać, gdy będziesz odchodzić
            nie ma sprawy
            > tylko pamiętaj – Ty będziesz się śmiać ostatni
            ciekawe z czego...
            >
            > I zawsze patrz na jasną stronę życia
            > Zawsze patrz na dobrą stronę życia
            > (No chłopaki, rozchmurzcie się)
            > Zawsze patrz na dobrą stronę życia
            > Zawsze patrz na dobrą stronę życia ....
            nie umiem...
            • alex.4 Re: .,.,.,., 03.03.03, 17:31
              Kasandro nie umiesz, nie potrafisz, czy moze nie chcesz?
              Może to jest prostrze niz Ci sie wydaje wyobraź sobie, może to trudne, ale na
              pewno potrafisz.....
              Imagine Lennona jest pisane prostym językiem, ale może dzięki temu ccoś w sobie
              ma.
              Pozdr
            • freewolf Re: .,.,.,., 04.03.03, 02:06
              Życie, to w zasadzie takie RPG, w którym nie da się zrobić savegame, i później
              zloadować, gdy coś się skopie. Człowiek nie jest, nigdy nie był i nigdy nie
              będzie nieomylny, gdyż Bogiem nie jest. Dlatego przejmowanie się własnymi
              słabościami i błędami jest bezcelowe, można wyciągnąć wnioski, ale martwić
              się? Po co? Życie jest za krótkie na zmartwienia.
              • alex.4 Re: .,.,.,., 04.03.03, 20:34
                "Liczy się tylko co przed nami
                Liczą się tylko rzeczy których jeszcze nie znamy"
                Postawa nie spoglądania w przeszłość ma swe plusy i minusy. Z jednej strony
                liczy się to co będzie, a nie ma sensu rozpamiętywać przeszłości, ona nie
                wróci. W końcu "nic dwa razy się nie zdarza", "a tamta pani nie zmieni się znów
                w tamtego podlotka", nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody......Z drugiej
                strony jeżeli się pamieta o błędach może uda się ich nie popełnić znowu.
                Pozdr
                • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 04.03.03, 22:11
                  to ja sie jeszcze zastanowie... w sumie kolejny problem wyskoczyl.... okazalo
                  sie ze mam alergie na szczurka i bede musiala oddac gdzies mojego Pysia... a ja
                  nie chce ;(
                  • freewolf Re: .,.,.,., 05.03.03, 18:15
                    Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                    > to ja sie jeszcze zastanowie... w sumie kolejny problem wyskoczyl....
                    > okazalo sie ze mam alergie na szczurka i bede musiala oddac gdzies mojego
                    > Pysia... a ja nie chce ;(

                    Rozwiązanie jest bardzo proste, oddaj go na przykład babci, lub innej bliskiej
                    osobie, wtedy będziesz mogła go często odwiedzać.
                    • alex.4 Re: .,.,.,., 05.03.03, 18:34
                      freewolf napisał:

                      > Gość portalu: Kasandra napisał(a):
                      >
                      > > to ja sie jeszcze zastanowie... w sumie kolejny problem wyskoczyl....
                      > > okazalo sie ze mam alergie na szczurka i bede musiala oddac gdzies mojego
                      > > Pysia... a ja nie chce ;(
                      >
                      > Rozwiązanie jest bardzo proste, oddaj go na przykład babci, lub innej
                      bliskiej
                      > osobie, wtedy będziesz mogła go często odwiedzać.
                      Alex: A czy trzeba oddawać. Trochę można zyć z alergią. Chyba nic się nie
                      stanie.... Pozdr
                    • Gość: .................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 05.03.03, 22:31
                      freewolf napisał:


                      > Rozwiązanie jest bardzo proste, oddaj go na przykład babci, lub innej
                      bliskiej
                      > osobie, wtedy będziesz mogła go często odwiedzać.
                      Mozna jeszcze inaczej. Moze trzeba zrobic tak, by ten bliski
                      osobnik pokochal tego Pyzia, wtedy on czesto bedzie odwiedzal.
                      • ormond Re: .,.,.,., 06.03.03, 02:32
                        Czytam to i czytam... przeciaz ta Kasandra to jest neurotyczna, rozegzaltowana
                        panienka, ktora jesli czegos potrzebuje, to przede wszystkim klapsa w dupe, a
                        tu takie konsylium wokol niej.... i to same dorosle chlopy???
                        ;)
                        • Gość: .................. Re: .,.,.,., IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 06.03.03, 03:28
                          A no widzisz, gowniara (bez obrazen) tez moze w glowach namieszac.
                          • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 06.03.03, 22:04
                            to ja w takim razie sie stad zmywam... pa
                            • alex.4 Re: .,.,.,., 07.03.03, 11:06
                              Ormond jesteś ostry. Ale pamiętaj, że problemy jakie my mamy ludzie bardziej
                              doświadczeni przez los i zycie i co by nie mówić starsi mamy inne problemy niż
                              ludzie, którzy dopiero co wchodzą w zycie. Ale czy to, że problemy nasze są
                              inne niż problemy licealistów i mogą one nam wydawać infantylne. Ale
                              pamietajmy, że i nasze poglądy mogą być postrzegane jako nieistotne dla osób w
                              średnim wieku czy starszych. Nawet jeżeli poglądy ich są dla nas dziecinne, to
                              nie znaczy że nie są one dla nich poważne. Problemy te, mogą doprowadzić nawet
                              do przedwczesnej samobójczej śmierci. Yak że nie nalezy lekceważyć problemów
                              osób młodszych.
                              Pozdr
                        • freewolf Re: .,.,.,., 07.03.03, 14:12
                          ormond napisał:

                          > Czytam to i czytam... przeciaz ta Kasandra to jest neurotyczna,
                          rozegzaltowana
                          > panienka, ktora jesli czegos potrzebuje, to przede wszystkim klapsa w dupe,
                          a
                          > tu takie konsylium wokol niej.... i to same dorosle chlopy???
                          > ;)

                          Ormond, to Tobie jest potrzebny klaps poniżej pasa, żebyś przypomniał sobie
                          swój wiek młodzieńczy i problemy jakie wtedy miałeś.
                          Co do dorosłości, to ja dorosły nie jestem, więc (choć częściowo, a może tylko
                          w małym stopniu? każdy człowiek jest inny) rozumiem Kasandrę (nomen omen nie
                          tyle rozegzaltowaną i neurotyczną, raczej bardzo wrażliwą dziewczynę), gdyż
                          nie odległe dla mnie są czasy, gdy podejmowałem pierwsze (dość bolesne) próby
                          startu w dorosłość i doskonale wiem, co oznacza brak akceptacji ze strony
                          otaczających osób.
                          Tak więc, Kasandro, nie przejmuj się tym, co niektóre osoby wypisują tu na
                          Twój temat. Uwierz w siebie, wsłuchaj się w głos swego serca i żyj w zgodzie z
                          sobą i własnym sumieniem, a tym, co sądzą o Tobie inni nie zaprzątaj sobie
                          głowy, gdyż nikt nie jest bez wad, więc nikt tak naprawdę nie ma prawa sądzić
                          drugiego człowieka.
                          • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 07.03.03, 20:07
                            w sumie az tak sie nie przejmuje tym co mowia inni, ale nie pcham sie tez tam
                            gdzie mnie nie chca...
                            • freewolf Re: .,.,.,., 07.03.03, 23:10
                              Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                              > w sumie az tak sie nie przejmuje tym co mowia inni, ale nie pcham sie tez
                              > tam gdzie mnie nie chca...

                              Ależ jesteś tu, przynajmniej moim zdaniem, ale myślę, że wielu się pod tym
                              podpisze, ogólnie jak najbardziej lubiana, a że są wyjątki (Ormonda ostatnio
                              coś wyraźnie ugryzło), to tylko potwierdza regułę, że powinnaś na forum zostać.
                            • ormond Re: .,.,.,., 08.03.03, 11:55
                              Kasandro, kilka slow krytycznych, nie oznacza, ze cie
                              ktos nie chce. Najlatwiej jest zabrac zabawki i opuscic
                              piaskownice, ale to nie zawsze jest to najlepsza decyzja.


                              > w sumie az tak sie nie przejmuje tym co mowia inni, ale
                              nie pcham sie tez tam
                              > gdzie mnie nie chca...
                              • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 08.03.03, 14:52
                                najlatwiej zabrac zabawki i opuscic piaskownice, gdyz sa jeszcze inne
                                piaskownice, gdzie obecnosc nie przeszkadza innym ludziom...
                                narazie nie uciekam z forum... co bedzie kiedys? czas pokaze...
                                • alex.4 Re: .,.,.,., 08.03.03, 15:06
                                  Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                                  > najlatwiej zabrac zabawki i opuscic piaskownice, gdyz sa jeszcze inne
                                  > piaskownice, gdzie obecnosc nie przeszkadza innym ludziom...
                                  > narazie nie uciekam z forum... co bedzie kiedys? czas pokaze...

                                  Alex: Kasandro, najwiecej sie dowiadujemy o sobie kiedy słyszymy jak inni
                                  ludzie nas oceniaja, co o nas sądzą. Czasami krytyka jest zbyt ostra, czasami
                                  wyolbrzymiaja oni pewne rzeczy, ale zawsze warto jest posłuchać co inni maja
                                  nam do powiedzenia. Zmienianie piaskownic nic specjalnie nie daje, to uciweczka
                                  przed zdaniami krytycznymi. Nie wszystkie muszą byc on e zasłuzone, alwe zawsze
                                  warto je słuchać, aby wiecej dowiedzieć się o sobie o tym jak postrzegaja nas
                                  inni. Nawet jeżeli ta krytyka jest niesłuszna to pozwala nam ona zwracać uwagę
                                  na wiele szczegółów które nam one unikają
                                  Pozdr
                                  • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 08.03.03, 16:10
                                    tak jak ominal mnie pewien szczegolik w zyciu, a mianowicie ze jestem perfidnie
                                    chamska...
                                    Pozdr.
                                    • alex.4 Re: .,.,.,., 08.03.03, 16:32
                                      Gość portalu: Kasandra napisał(a):

                                      > tak jak ominal mnie pewien szczegolik w zyciu, a mianowicie ze jestem
                                      perfidnie
                                      >
                                      > chamska...
                                      > Pozdr.
                                      Alex: Trochę się czepiasz.... Chyba dosłownie czegoś takiego nie napisał
                                      Ormond. Jego krytyka była mocna i zbyt ostra. Nie musisz się z nia zgadzać.
                                      Inni rónież nie muszą. najłatwiej jest sie obrazić. Moze czasami nalezy się
                                      zastanowic dlaczego ktoś coś napisał. Po to, aby pełniej zrozumieć siebie.
                                      Pozdr
                          • ormond Re: .,.,.,., 08.03.03, 11:50
                            Przyznaje sie, troche przesadzilem i uwierzcie mi nie
                            chcialem Kasadry wygonic z forum. Moze sprawe ujalem zbyt
                            grubiansko, ale to wszystko przez Oszoloma, ktoremu
                            ciagle trzeba mowic "szczera prawde w oczy" ;))
                            Tak wiec Kasandro nie uciekaj z forum i w ogole "uszy do
                            gory"
    • Gość: Oszołom z RM Re: .,.,.,., IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.03, 23:20
      Zainteresuj sie jego życiem troskami problemami! wysłuchaj go cierpilwie
      i...pomóż mu!
      • Gość: Kasandra Re: .,.,.,., IP: *.ld.euro / 10.100.0.* 08.03.03, 11:48
        a jezeli ten czlowiek nie jest chetny do mowienia? przy pytaniu "co slychac?"
        uzyskuje odpowiedz "i tak nie chcesz wiedziec" w sumie to juz chyba naprawde
        koniec... nic juz nie moge zrobic...
      • ormond Re: .,.,.,., 08.03.03, 11:52
        Oszol, tylko nie mow ze jedyne ukojenie znajdzie na lonie
        LPR-u....

        > Zainteresuj sie jego życiem troskami problemami!
        wysłuchaj go cierpilwie
        > i...pomóż mu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka