Gość: alka
IP: *.elpos.net
06.09.06, 20:41
Mam to nieszczęście, że mam trzy "rzeczy" których nie lubią emeryci: dziecko,
samochód i psa. I nie ma dnia żeby któryś z "życzliwych" sąsiadów z mojego
bloku, bloku sasiedniego albo w ogóle z osiedla nie zwrócił mi uwagi że: mój
samochód nie powinien stać pod blokiem, moj syn nie powinien grac w piłkę na
placu zabaw (ma 8 lat) a mój pies nie powinien istnieć (zawsze chodzi na
smyczy i w kagańcu, wyprowadzam go na "kupke" daleko pod wiadukt, a i tak
wszystko im przeszkadza. Emeryci zatruwają mi zycie! Czasami robi mi się
niedobrze jak widzę na uliczce pod blokiem jak ida z zaciśnietymi ustami i
usilnie zastanawiaja, do czego się tu dzis przyczepić! Jak mój syn zajrzał
przez okno do środka terenówki, która przyjechali do sasiadki znajomi (syn,
jak to chlopiec, chcial zobaczyc ile "ma na liczniku), został wyzwany od
chuliganów i zlodziei, choc nawet tego samnochodu nie dotknał. Czy ktos te
zprzezywa podobny kosmar?