Dodaj do ulubionych

Mrówkowy eksport jabłek

IP: *.pools.arcor-ip.net 29.09.06, 06:30
"Polscy celnicy wiedzą o zjawisku i nie reagują, bo - jak sami przyznają -
nie ma w tym nic złego."

Czyżby???
Obserwuj wątek
    • tekameka a GW jak zwykle podpie.. biednych ludzi 29.09.06, 17:55
      kiedyś podkablowała rencistkę do skarbówki za dorabianie szyciem, ech nie czas wymieniać wszystkich donosów
      • koczisss Re: a GW jak zwykle podpie.. biednych ludzi 29.09.06, 17:59
        A kto tu donosi?
        GW tylko pokazuje, jakie to beznadziejne są przepisy na Białorusi i to, że tam
        nie ma jabłek, a także pomysłowość ludzi i tyle!
      • olias Re: a GW jak zwykle podpie.. biednych ludzi 29.09.06, 23:23
        oni tak z przyzwyczajenia. Jak Kaczyńscy doszli do władzy dziennikarze gazeta
        nie mają komu meldować. To niby co mają bidulki robić? Więc tak trochę, żeby z
        wprawy nie wqyjść.
        p.s. qurnia!!! poznamy listę dziennikarzy - pracowników służb spec?? czy jednak
        nie da się wysypać?
    • Gość: Sensacja!!!!!!!!!! Takie praktyki sa na granicy polsko-bialoruskiej IP: *.dip.t-dialin.net 29.09.06, 18:01
      znane od drugiej polowy lat 90-tych. Sam cos takiego widzialem w 2001 roku,
      tyle, ze wywozili wtedy na skrzynki. Zdaje sie, ze mozna bylo przewiezc dwie
      skrzynki jablek. Po jednej stronie granicy stal jeden tir, po drugiej drugi, a
      pomiedzy kursowaly samochody osobowe. Podobnie rzecz sie miala z miesem, tyle,
      ze system jest bardziej wyrafinowany. Bailorusini maja wynajete pomieszczenia po
      polskiej stronie, kupuja zywie ziwerzeta dokonuja uboju (tak robia, bo skupuja
      trudno zbywlne u nas, przerosniete tuczniki i stare wycofane z cyklu
      reprodukcyjnego maciory, znacznie tansze niz te kupowane przez zaklady miesne) i
      przewoza to przez granice. Na poczatku dekady przewiezienie miesa z jednej swini
      moglo dawac dochod na poziomie 50-100 USD, wiec nawet jak na polskie warunki nie
      byl to zly biznes. No i moze jakby ktos potrafil to tak opisac to byloby
      ciekawe, ale pismaki to lenie idace na latwizne i nawet ciekawego tematu
      potrafia zrobic byle co. Co widac w zalaczonym artykule.
    • bmkms Re: Mrówkowy eksport jabłek 29.09.06, 18:32
      Ano, "czyzby" nie ma. Przepis jest po to aby go przestrzegac (wprawdzie nawnie
      kiedys sadzilem, ze po to aby ulatwiac zycie)- wiec przestrzegaja kazdego
      przepisu.
    • morfeusz_1 Re: Mrówkowy eksport jabłek 29.09.06, 18:37

      Cześć Wszystkim już wróciłem - chciałem tylko powiedzieć że lubię jabłka
      zwłaszcza taką odmianę o smaku i zapachu gruszki,Stanisław podpowiedz jak
      się nazywa ta odmiana..?
      • Gość: marianek nie prosciej kupowac gruszki? IP: *.devs.futuro.pl 29.09.06, 19:00
        nie prosciej kupowac gruszki?
        • morfeusz_1 Re: nie prosciej kupowac gruszki? 29.09.06, 19:02
          Marianku odpowiadam grzecznie ;
          Nie prościej bo jabłka lepsze od gruszek som o wiele macz ;)
          • Gość: grubysmakosgruszek Re: nie prosciej kupowac gruszki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 19:30
            oj, to chyba nie jadłeś gruszek z ogrodu mojego dziadka, klapsy, kiedy się ich
            nie udalo złapać w specjalną siateczkę na kijku, spadały rozbryzgując siebie i
            sok w okół. A te szczęśliwie zdjęte z drzewa dziadek obierał ze skórki i
            podawał mi, a sok ściekał po brodzie :-)
            • Gość: ..pies po hooyu miales dziadka IP: *.hsd1.wa.comcast.net 29.09.06, 20:18
              moj dziadek natomiast twierdzil ze statki maja sruby z przodu, a o gruszkach ni
              hooya
              • Gość: socjalściema Gruszki na wierzbie, to jest to! Miller je hoduje IP: *.4web.pl 29.09.06, 21:44
    • Gość: er Re: Mrówkowy eksport jabłek IP: *.chello.pl 29.09.06, 19:15
      f
    • Gość: ulisse Re: Mrówkowy eksport jabłek IP: *.58-82-r.retail.telecomitalia.it 29.09.06, 19:20
      Gość portalu: Stanisław napisał(a):

      > "Polscy celnicy wiedzą o zjawisku i nie reagują, bo - jak sami przyznają -
      > nie ma w tym nic złego."
      >
      > Czyżby???

      A co w tym zlego, ze ktos sobie jablko zje? ponoc zdrowe...
    • borrka1 Re: Mrówkowy eksport jabłek 29.09.06, 21:14
      Gość portalu: Stanisław napisał(a):

      > "Polscy celnicy wiedzą o zjawisku i nie reagują, bo - jak sami przyznają -
      > nie ma w tym nic złego."
      >
      > Czyżby???



      no przeciez nie przywoza te jablka na handel do Polski,a na odwrot,wywoza,a
      wiec zostawiaja pieniadze,a o to chyba w handlu chodzi?i podtrzymuja polskiego
      producenta.
      • cynik.pl Re: Mrówkowy eksport jabłek 29.09.06, 23:00
        borrka1 napisał:

        > Gość portalu: Stanisław napisał(a):
        >
        > > "Polscy celnicy wiedzą o zjawisku i nie reagują, bo - jak sami przyznają
        > -
        > > nie ma w tym nic złego."
        > >
        > > Czyżby???

        > no przeciez nie przywoza te jablka na handel do Polski,a na odwrot,wywoza,a
        > wiec zostawiaja pieniadze,a o to chyba w handlu chodzi?i podtrzymuja polskiego
        > producenta.


        Dokładnie. Z grubsza rzecz biorąc rozchodzi się o to, że w socjaliźmie celnicy
        pilnowali, żeby nie wywozić, a w kapitaliźmie, żeby nie przywozić :-)
    • Gość: koneser Fajny tyłek ma ta lala na zdjęciu IP: *.4web.pl 29.09.06, 21:40
      :)
    • Gość: Bronek Mrówkowy eksport jabłek IP: *.tpnet.pl 29.09.06, 22:22
      Złota reneta to jest najlepsza odmiana jabłek z tego się robi najlepsze jabole w
      europie środkowej.
    • Gość: 24601 Mrówkowy eksport jabłek IP: *.ppath.umn.edu 30.09.06, 01:09
      czy to jest skecja gospodarka czy obyczaje ? czy co - akcje firm produkujacych
      reklamowki ida w gore ??? :)
      • duch_zenona Re: Mrówkowy eksport jabłek 30.09.06, 02:09
        To w Polsce są jeszcze desperaci, którzy piją ruską wódkę z przemytu?

        Podobno lekarze z PSK twierdzą, że denaturat jest wprawdzie mniej smaczny, ale
        bardziej bezpieczny.
        • y.y Re: Mrówkowy eksport jabłek 30.09.06, 03:35
          - Przepisy są, by ich przestrzegać. A tego konkretnie zjawiska nie mogę
          komentować, ponieważ nigdy sam go nie zauważyłem, mimo że często przekraczam
          granicę - stwierdził konsul Leonid Karawajko.


          No oczywiście, przecież na Białorusi nigdy nikt nie łamie prawa, ani nikt nic
          nigdy nie widzi, nie bije się ludzi, a kraj jest bogaty i ludzie nie muszą
          mrówkować przez granicę aby wyżyć, a więc jest cacy. Mhm. Zaplute karły
          łgarstwa. Tfu.
    • Gość: Mike Re: Mrówkowy eksport jabłek IP: *.teleton.pl 30.09.06, 03:45
      A co jest złego w exporcie naszych produktow rolnych na wschod??
      • Gość: fatso Re: Mrówkowy eksport jabłek IP: *.server.ntli.net 30.09.06, 04:09
        Zgadzam sie najzupelniej z przedpisca.
        Podziwu godne, ze normalni ludzie ma tej
        dziwacznej granicy normalnie handluja bo
        chca normalnie jesc i zyc. Wyborcza stara sie
        ich podkablowac-teraz na pewno pojdzie raport do bat'ki
        w Minsku, w wyniku zaostrza kontrole. W wyniku straca m.inn.
        polscy rolnicy. Ale co tam to przeciez halastra co glosuje na
        PiS i nie jest bywalcem w-skich salonow.
    • artur737 Re: Mrówkowy eksport jabłek 30.09.06, 06:24

      Jezeli jest zgodnie z przepisami to czego sie wtacac? Z zawisci?

      Gazeta moglaby sobie znalesc jakies ciekawsze tematy do pisania.
      • Gość: Stanisław Re: Mrówkowy eksport jabłek IP: *.pools.arcor-ip.net 30.09.06, 09:17
        Taki święty to ja nie jestem żeby alarmować, że papierosy czy wódkę sprzedaje
        się pod Madro bez opłacenia akcyzy; tej wódki bałbym się wziąć do ust bo nie od
        dziś wiadomo, że bizniesmieny za granicą potrafą ją podrabiać.
        Nie przejmuję się też tym, że za wwóz towarów Białoruś nie pobiera cła; ich
        sprawa.
        Tu chodzi o głupią sprawę - hm...może nazwać to estetyką?
        Jechałem kiedyś pociągiem z Grodna do Białegostoku i widziałem ruskich
        przemytników papierosów.
        Jak tylko pociąg ruszył to wyciągnęli wspaniałe wyposażenie; śrubokręty,
        akumulatorowe wkrętarki, jakieś druty, taśmy klejące i folię.
        Wszystko co w wagonie było do odkręcenia zostało odkręcone i tysiące paczek
        poszło pod okładziny. Bieganina, pożyczanie narzędzi, wycieranie umorusanych w
        smarze łap w przygotowane wilgotne szmaty, komedia jak z jakiegoś filmu Barei.
        Jechała w wagonie jakaś rodzina z dwojgiem dzieci i jeszcze jacyś Francuzi;
        widziałem ich szeroko otwarte oczy ze zdumienia.
        Potem w Kuźnicy wsiedli celnicy i wygarnęli całe towarzystwo na kontrolę
        osobistą; dziwnym trafem nie wzięli do kontroli ani mnie ani tych Francuzów czy
        rodziny z dziećmi.
        Po pół godzinie wrócili z tymi swoimi narzędziami bo celników nie zdziwiło do
        czego mogą służyć.
        Konduktora też nie martwi zdezelowane i klapiące w czasie jazdy pokrycie ścian.
        No tak - jabłek i mięsa nie trzeba szmuglować - legalnie do 5 kg wiezie się w
        reklamówkach.
        Wszystko to normalne bo zgodne z przepisami.
        Ja bym takiego mięsa nie kupił jak nie kupię na bazarze komórki czy radia
        samochodowego bo na 90% pochodzi z kradzierzy.
        Dla mnie to nie jest normalne.
        • Gość: Stanisław Re: Mrówkowy eksport jabłek IP: *.pools.arcor-ip.net 30.09.06, 09:19
          "kradzieży" - przepraszam
        • morfeusz_1 Stasiek toż u Was jest już jak w Meksyku :( 30.09.06, 11:20
          Gość portalu: Stanisław napisał(a):

          > Taki święty to ja nie jestem żeby alarmować, że papierosy czy wódkę sprzedaje
          > się pod Madro bez opłacenia akcyzy; tej wódki bałbym się wziąć do ust bo nie
          od
          >
          > dziś wiadomo, że bizniesmieny za granicą potrafą ją podrabiać.
          > Nie przejmuję się też tym, że za wwóz towarów Białoruś nie pobiera cła; ich
          > sprawa.
          > Tu chodzi o głupią sprawę - hm...może nazwać to estetyką?
          > Jechałem kiedyś pociągiem z Grodna do Białegostoku i widziałem ruskich
          > przemytników papierosów.
          > Jak tylko pociąg ruszył to wyciągnęli wspaniałe wyposażenie; śrubokręty,
          > akumulatorowe wkrętarki, jakieś druty, taśmy klejące i folię.
          > Wszystko co w wagonie było do odkręcenia zostało odkręcone i tysiące paczek
          > poszło pod okładziny. Bieganina, pożyczanie narzędzi, wycieranie umorusanych
          w
          > smarze łap w przygotowane wilgotne szmaty, komedia jak z jakiegoś filmu Barei.
          > Jechała w wagonie jakaś rodzina z dwojgiem dzieci i jeszcze jacyś Francuzi;
          > widziałem ich szeroko otwarte oczy ze zdumienia.
          > Potem w Kuźnicy wsiedli celnicy i wygarnęli całe towarzystwo na kontrolę
          > osobistą; dziwnym trafem nie wzięli do kontroli ani mnie ani tych Francuzów
          czy
          >
          > rodziny z dziećmi.
          > Po pół godzinie wrócili z tymi swoimi narzędziami bo celników nie zdziwiło do
          > czego mogą służyć.
          > Konduktora też nie martwi zdezelowane i klapiące w czasie jazdy pokrycie
          ścian.
          > No tak - jabłek i mięsa nie trzeba szmuglować - legalnie do 5 kg wiezie się w
          > reklamówkach.
          > Wszystko to normalne bo zgodne z przepisami.
          > Ja bym takiego mięsa nie kupił jak nie kupię na bazarze komórki czy radia
          > samochodowego bo na 90% pochodzi z kradzierzy.
          > Dla mnie to nie jest normalne.
    • Gość: Jerzy Mrówkowy eksport jabłek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.06, 11:03
      Najważniejsze, że nasze jabłka sa eksportowane. Jeśli nikt nie potrafi
      zorganizować właściwego eksportu to taki jest lepszy niż żaden.
    • Gość: nie handlarz Stanisław,o co ci biega IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 30.09.06, 11:26
      a co w tym złego człowieku
      • Gość: Stanisław Re: Stanisław,o co ci biega IP: *.pools.arcor-ip.net 30.09.06, 11:56
        Złego i niezgodnego z przepisami - nic.
        Powiem więcej; Niemcy przy granicy z Polską też jeżdżą do nas po zakupy i na
        tankowanie samochodu, Szwedzi promami do Estonii na zakupy i chlanie też,
        Anglicy do Francji po wino również.
        Ale domyślam się po co ktoś kiedyś wymyślił te 5 kilo na mięso.
        Po to by ktoś kto wybiera się na urlop do Białorusi nie był pozbawiony
        możliwości wzięcia na drogę swoich zapasów żywności.
        Jeśli chciałbym 3 tygodnie jeździć samochodem po Białorusi to zawsze mógłbym
        sięgnąć do bagażnika i wyciągnąć jakąś konserwę.
        Nadużywanie tego przepisu może szybko zaowocować ograniczeniem do np. jednego
        kilograma albo całkowitym zakazem.
        No i pomyśl ile czasu to mięso wożone przez "mrówki" jest poza lodówką.
        Chciałbyś jeść takie mięso?
        A może nie interesuję Cię że to będą jedli inni?
        Może nawet tacy co nie dowiedzą się co to za towar gdy go kupią?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka