Gość: piw
IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl
08.10.06, 23:41
Podczas kilkuletniej dzialanosci squatu odbylo sie tam kilkadziesiat
koncertow, wystaw, przedstawien teatralnych, setki godzin zajec z dziecmi z
okolicy ktore nie mialy nic innego do roboty oprocz lazenia bez celu po ulicy.
Jednym slowem mlodzi ludzie, z wlasnej inicjatywy i calkowicie za darmo,
robili to na co miasto wydaje ogromne pieniadze przejadane przez znajomych
krolika z najrozniejszych miejskich osrodkow ktore maja sie zajmowac rozwojem
kultury oraz praca z trudna mlodzieza. Jak to wyglada w Bialymstoku i jakie sa
tego efekty kazdy widzi. Nic dziwnego ze to w oczy kole Pana Prezydenta i jego
urzednikow - mlodzi ludzie za darmo potrafia zrobic sto razy tyle co
"fachowcy" zatrudniani przez Urzad Miejski z pieniedzy podatnikow. I dlatego
squat nie dostanie zadnej nowej siedziby. No bo jakby to wygladalo - ci
oberwancy, anarchisci i tacy tam innii niewiadomo jacy, sami, bez namaszczenia
wladzy robia wiecej niz chocby sztandarowy MDK? No wlasnie - prosze sprawdzic
- ile imprez w czasie funkcjonowania squatu zrobilo MDK i ile to kosztowalo
publicznych pieniedzy - a ile zrobili squatowcy? To bedzie arcyciekawa
statystyka, ktora wiele wyjasni dlaczego jest jak jest i dlaczego squatersi
nie maja co liczyc na nowa miejska siedzibe.