arito
19.08.10, 13:58
Pisze tutaj, bo nie wytrzymam już tej kulki, która gniecie mnie w środku i
muszę to komuś powiedzieć a łatwiej rzucić to w eter i szereg nieznanych ludzi
niż obarczyć tym przyjaciół i płakać im w rękaw albo powiedzieć rodzinie,
która nic nie rozumie. Mam 22 lata przyjaciół gł. płci męskiej, koleżanki
kolegów i masę znajomych, na co dzień studiuje i mieszkam w dużym mieście, ale
pochodzę z małej miejscowości, która znajduje się w południowej Polsce.
Wszyscy moi znajomi uważają mnie za osobę dobra miłą inteligentną i oddaną nie
wiem może tak jest, bo ja o sobie jakoś ciepło myśleć nie umiem wole się
katować i wymagać od siebie dużo, niż pomyśleć ciepło na swój temat, choć
przez chwile. Życie mnie nie oszczędza a raczej daje mi w kość już samo
wyrwanie się z tej dziury i zaczęcie moich, dodam ciężkich cholernie, studiów
kosztowało mnie nie lada wysiłku. I było mi dobrze do czasu, gdy przyjechałam
do domu na wakacje. Ja kocham moja rodzinę, jacy by nie byli i jestem dość
wrażliwa, choć tego nie pokazuję a raczej wydaję się być jak skała, która
zawsze na wszystko znajdzie sposób, może, dlatego ludzie dzwonią do mnie w
każdej mega kryzysowej sytuacji. No, więc u mnie na wsi każda moja koleżanka
już wyszła, albo wychodzi za mąż. Ja właśnie przyjechałam na 3 śluby. Idę na
te wesela sama, co moją mamę przyprawiło dosłownie o zawał serca, usiłuje mnie
swatać ze wszystkimi wolnymi we wsi i nie tylko. Każe mi tym facetom wisieć na
szyi i najlepiej jakbym z jakimś wpadła, bo bym już kogoś miała. Nie tylko ona
tak robi a cała moja duża rodzina. Doprowadzili mnie już do tak skrajanej
rozpaczy, że pisze o moich żalach w Internecie. Ja nie wiem, czemu nie podobam
się facetom tak bym została ich dziewczyną, bo np. do klubów chodzić nie mogę,
a na koncerty tylko z kolegami, bo zaraz ktoś się doczepi i nie daje mi żyć
mam 3 stałych prześladowców, którzy nie dają mi spokoju śledząc mnie a raczej
wręcz ścigając po tym jak tylko raz mnie gdzieś zobaczyli, nie rozumiejąc
słowa nie. Piszą do mnie na każdym portalu społecznościowym musiałam więc
usunąć konta. Tak,że stwierdzam iż chyba komuś tam się podobam, choć na sposób
chory bądź tylko by mnie przelecieć, ale nie umiem sama siebie ocenić,
charteru tez nie umiem ocenić. Mam przyjaciół i to dobrych, więc nie mogę być
wielką ździrą i szumowiną po za tym nie umiem taka być, mam za dobre serce,
także teraz pracuje na twardością mojej dupy :p zgodnie z tym porzekadłem.
Wkurzają mnie ciągłe tłumaczenia rodzinie i ludziom na wsi bu tutaj jak mafia
każdy każdego zna, że nie jestem lesbijką, że jestem sama i nie płacze z tego
powodu wieczorami i że nie zmuszę przeciecz kogoś by mnie kochał. Oni uważają,
że jestem sama bo nikt mnie nie chce, pewnie mają racje, tylko już nie
potrafią znaleźć u mnie tego za co nikt mnie nie chce. Ten ich wzrok te ich
spojrzenia to jest okropne. Albo moje koleżanki i ich teksty, że może się nie
wykształca, ale same na starość nie będą, tak jakby wiedziały, że mnie to
czeka a tego przecież tego nikt nie wie. Ja nie oczekuje księcia z bajki, bo
takich ludzi nie ma i ja sama w żadnym calu idealna nie jestem. Może
faktycznie zanim się mnie pozna i komuś zaufam to trzeba przebyć długą drogę,
ale przecież tak jest z każdym z nas. Człowiek nie jest w stanie poznać do
końca samego siebie a co dopiero drugiego człowieka. Pisze ten elaborat nie
licząc na wasze komentarze i skazując się nie wasze oceny, bo każdy pomyśli
sobie to, co chce. Pisze dla samej siebie taki mój akt egoizmu ponieważ, jeśli
komuś o tym nie powiem to się uduszę albo eksploduje a mam tyle rzeczy na
głowie, że nie mogę sobie na to pozwolić. Muszę być uśmiechnięta i roześmiana,
bo przecież jestem świadkiem na 3 ślubach, 3 huczne wesela przede mną oraz
tysiące ludzkich spojrzeń, bo będę jedyną sama osobą na każdym z tych wesel.
Nie chciałam zabierać kolegów bo zaraz by nas z sobą pożenili w swoich
głowach i wyszłoby z tego dwa razy większe bagno, bo tutejsi ludzie mogą
wykończyć każdego skoro mnie doprowadzili do strojności to nie chcę tego robić
żadnemu koledze. Dzięki wam kimkolwiek jesteście, że mogłam się wygadać, bo to
naprawdę ratuje mi życie.
P.S za orty przepraszam jestem dyslektykiem