Gość: makjuz
IP: 212.244.27.*
26.04.03, 17:00
Od kiedy to w więzieniach są ogrody. Oni, skazańcy, poprostu
byli chowani na podwórcu więziennym. W tym miejscu przez całe
lata był spacernik z klombem i rabatki w środku. W miejscu,
gdzie spoczywali skazani na karę śmierci przez całe
dziesięciolecia ( być może i dzisiaj) trawa i kwiaty były
wybujałe równym rzędem od tego miejsca, w którym grzebano często
niezidentyfikowanych do końca, a złapanych np. na rozbojach,
mordach, podpaleniach zdegenerowanych wojną osobników. Tacy byli
odznaczani N.N. w aktach, a najmniej do gadania mieli naczelnicy
więzień. Ale... historię wszak tworzą ludzie, teraz także żyją z
tego jacyś prokuratorzy z IPN. Ich wkład w historię będzie taki,
z jaką dociekliwością będą badać przeszłość. Z nimi natomiast
jest tak jak z syndykami masy upadłościowej: wolno, wolniutko,
póki płacą nie ma po co się śpieszyć. Tylko ściubić, to co pod
ręką, żeby na dłużej starczyło, apanaży rzecz jasna.