Gość: Stanisław
IP: *.pools.arcor-ip.net
17.05.07, 07:00
Tym razem nie chodzi o szczytne hasło świadomej rezygnacji na rzecz roweru,
komunikacji miejskiej czy ambitniejszym - biegania.
Chodzi o administracyjne pozbawianie nas, białostoczczan możliwości jazdy
naszym własnym samochodem.
Otóż okazało się wczoraj, że po uzyskaniu numerku do rejestracji samochodu
pani z okienka wyznacza nam termin na(???)- 5 czerwca!
Wydział Komunikacji każe nam więc czekać na rejestrację samochodu TRZY
TYGODNIE.
Nawet stanie od 5 rano nic już nie daje/ani nawet całą noc/.
Właśnie mój kolega stanął wczoraj spolegliwie o piątej/był trzeci i o ósmej
ze zdumieniem dowiedział się, że dają mu numer 25.
Zdumienie było jeszcze większe, gdy pani z okienka obok numeru zapisała mu
datę - właśnie datę a nie godzinę - 5 czerwca.
Jest więc dużo czasu; można się wyluzować, zmniejszyć tempo życia, zastanowić
się po co żyjemy - a wszystko na odzyskanej ulicy Branickiego albo przed
odzyskanym teatrem im.Piłsuskiego.
Może dziennikarze Gazety zaineresują się tematem?