Gość: 1 2 3
IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl
21.09.07, 02:55
Wierny PRL-owskiej przeszłości
Włodzimierz Cimoszewicz, występujący z taką furią przeciw przypominaniu
przeszłości ojca, jako motto do swej książki wybrał stwierdzenie Anny Uchlig:
Kto przekreśla PRL, ten przekreśla cały mój życiorys. Trzeba przyznać, że
swoją publiczną identyfikację z PRL-em zaczął bardzo wcześnie. Już jako
maturzysta w 1968 roku kategorycznie przeciwstawił się napiętnowaniu
ówczesnych rządów gomułkowskich jako "dyktatury ciemniaków". I uzyskał
wydrukowanie pro reżimowego tekstu swego wypracowania maturalnego na łamach
Życia Warszawy (por W Cimoszewicz: Czas odwetu, Białystok 1993 r, s. 40).
Wielu jego rówieśników było w tym czasie pałowanych na rozkaz "ciemniaków". On
w pełni utożsamiał się z totalitarną dyktatura. Jakżeby mógł inaczej,
wychowany pod "opiekuńczymi skrzydłami" pułkownika Cimoszewicza! Od jesieni
1968 studiuje na Wydziale Prawa w Warszawie i staje się działaczem uczelnianej
organizacji ZMS. W 1971 roku wstępuje do PZPR, a w 1972 r zostaje
przewodniczącym ZMS na Uniwersytecie Warszawskim. Wchodzi do władz Komitetu
Uczelnianego PZPR. Nawet swą błyskawiczną karierę w ZMS tłumaczył później jako
swoisty przykład niezależności, twierdząc, że: Przynależność do ZMS mogła
nawet przeszkadzać (!!!) (W Cimoszewicz: Czas odwetu, s. 43) (był bowiem dużo
częściej odpytywany na zajęciach). Kiedy doszło do połączenia - pomimo
protestu wielu studentów - trzech organizacji studenckich w jeden
Socjalistyczny Związek Studentów Polskich (SZSP), należał do zdecydowanych
zwolenników tego połączenia, narzuconego studentom przez partyjną biurokrację.
I został... komisarycznym szefem SZSP na UW Józef Oleksy wspominał
Cimoszewicza z owych czasów jako wręcz zwracającego uwagę swoją
pryncypialnością. Pisał, że wionęło pryncypialnością, gdy tylko Cimoszewicz
wchodził na trybunę. Miał zaledwie dwadzieścia parę lat, gdy uzyskał kolejny
błyskawiczny awans - został sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR akurat w
czasie pogłębiającego się kryzysu politycznego późnego Gierka, w okresie
aktywizacji opozycji z KOR-u i ROPCiO. Na temat dokonanej przez Gierka zmiany
konstytucji, serwilistycznie uzależniającej Polskę od ZSRR, wspominał: Wszyscy
mieliśmy skłonność do usprawiedliwiania miękkiej postawy wobec Związku
Radzieckiego, byliśmy przekonani, że inne zachowania mogłyby być groźne dla
Polski. W sprawie innego posunięcia ówczesnych władz PZPR - zapisania w
konstytucji kierowniczej roli PZPR - szczerze przyznawał: Nas jako członków
PZPR ani to ziębiło, ani grzało. Nie popadaliśmy przez to w jakiś konflikt
sami ze sobą (W Cimoszewicz, op. cit., s. 53). Poczucie bycia członkiem
kierowniczej siły jak widać, wzmacniało dobre samopoczucie szybko awansującego
działacza partyjnego