celowniczy
27.09.07, 14:02
Krótka historia zaobserwowana niecałe dwie godziny temu.
Miejsce akcji to róg ulic Sobieskiego i Próżnej, jedyny chyba na Bojarach blok
mieszkalny z windą, adres Sobieskiego 14a. Balkon mieszkania na ostatnim
piętrze. Balkon przyozdobiony drzewkiem świerkopodobnym, z balkonu widok na
Akademię Startu. Na balkon wychodzi młoda dziewczyna, z daleka maks 20 lat,
prawdopodobnie kilka lat mniej. Szybko rzuca okiem na chodniki, sprawdzając
czy nie ma niepotrzebnych świadków. Po sprawdzeniu, wyrzuca przez balustradę
śmieci w postaci dwóch chusteczek higienicznych. Chusteczki długo i z gracją
opadają na chodnik.
Niestety, byłem za daleko, by móc zareagować (krzyknąć). Cała akcja trwała
dosłownie kilka sekund i zanim wysiadłem z auta, jedynym śladem po rozegranym
przed chwilą dramatem były owe chustki opadające na chodnik. Podszedłem z
ciekawości, by przekonać się, co też było tak ogromnie uciążliwe, że nie mogło
być wyrzucone do domowego kosza. Jedna chusteczka była tylko pomięta, druga
była zabrudzona na brązowo... Obrzydzony już do reszty całą tą sytuacją i
oględzinami, postanowiłem podzielić się tą obserwacją z forumowiczami.
Uwagi:
- do moderatora: w rozumieniu ustawy o ochronie danych osobowych nie złamałem
prawa,
- do świętoszkowatych użytkowników forum: nie, nie śmiecę, każdy nawet
najmniejszy i najgłupszy mój śmieć, ląduje w koszu,
- do świętoszkowatych trolli forumowych: sedno problemu nie polega na tym, że
nie podniosłem i nie wrzuciłem tych śmieci do kosza. Nie chcę z was robić
skończonych idiotów i nie powiem wprost jakie jest sedno problemu. Użyjcie głowy.
Wszystkich niewymienionych powyżej zapraszam do komentowania. ;)