Gość: 123
IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl
06.10.07, 03:12
Konflikt interesów Aleksandra Kwaśniewskiego?
Kwaśniewski | Wybory | Lewica i Demokraci
(Fot. PAP) (Fot. PAP)
Aleksander Kwaśniewski podczas tej kampanii ciągle się musi z czegoś
tłumaczyć. Od dziś ma jeden powód więcej.
Światu obwieściła go dzisiejsza "Rzeczpospolita":
Były prezydent, lokomotywa wyborcza LiD i kandydat tej koalicji na
premiera od wczoraj zasiada w radzie doradczej światowej firmy lobbingowej
APCO Worldwide.
Do najbardziej znanych doradców firmy należy Pat Cox, były przewodniczący
Parlamentu Europejskiego. APCO Worldwide jest jedną z najbardziej znanych firm
lobbingowych na świecie. Na liście jej klientów są: IKEA, Johnson and Johnson,
Microsoft, Novartis, ale też rządy i organizacje pozarządowe. Tomasz Teluk,
ekspert Centre for New Europe w Brukseli, dodaje, że firma realizowała też
projekty m.in. dla Jukos Oil. Teluk uważa, że tego typu firmy często
przyciągają do siebie wysokich urzędników z Brukseli. - Ale głowy państwa
unikały dotąd bezpośredniego zaangażowania w lobbing -podkreśla ekspert.
Kiedyś może jeszcze część wyborców kupiłaby tłumaczenie cytowanego przez
"Rzepę" Wojciecha Olejniczaka, że żadnego problemu nie ma, bo "pan prezydent
nigdzie nie kandyduje". Ale nie teraz. Nie teraz, gdy z czego korzysta "Rz",
LiD ogłosił kartę standardów etycznych, gdzie jak wół stoi:
Bądź uczciwy. Nie pozwól, by powstał konflikt między twoimi prywatnymi
interesami, finansowymi i innymi, a twoimi zobowiązaniami publicznymi. Nie
pozwól, by powstało nawet podejrzenie istnienia takiego konfliktu.
Karta etyczna LiD nie może się mylić. Mamy konflikt interesów. No i co my z
tym teraz zrobimy?
Aktualizacja
Prezydent nie czytał karty zasad, którą sam ukłądał. Oto jego gorący komentarz
dla Tok FM:
Jeżeli by się okazało, ze następuje minimalny chociaż konflikt interesów,
to oczywiście wtedy będę podejmował decyzję. Dzisiaj takiego konfliktu nie ma,
bo ja nie kandyduję do Sejmu, nie kandyduję do Senatu. Z resztą muszę
powiedzieć, ze firma APCO jest tak poważna, że gdybym na przykład zdecydował
się kandydować, to prawdopodobnie tę decyzję o zamrożeniu czy uwolnieniu się
od tej współpracy musiałbym podjąć. Dlatego, że to jest zapisane w przepisach
i w honorowym kodeksie, który w poważnych firmach istnieje. To jest też
praktyka, której powinniśmy się w Polsce nauczyć.
Ciekawe po ilu latach rządzenia dorabia się takiego poziomu samozadowolenia,
że jest się w stanie sobie wszystko wybaczyć? Więcej takich ludzi, a kartę
standardów etycznych LiD będziemy wysyłać w kosmos obok fugi Bacha i teorii
względności jako piękny przykład ludzkiego dziedzictwa