Dodaj do ulubionych

Legenda o llatarniczej teologii na co dzień :))

01.11.07, 16:17
Czyli coś na wzór modelu osobowego formowego kółka różańcowego :))

Bądźcie zatem w tym przedsięwzięciu również tak doskonali na wzór i
podobieństwo idola waszego. Więcej pić a mniej zakąszać!

To najlepsze lekarstwo na pychę i powierzchowny ateizm. Popatrzcie np. na
takiego bezbożnika: zdezorientowany, ponury, strapiony i wręcz obrzydliwy. A
teraz odwróćcie się na pięcie i popatrzcie na llatarnika, gdy zacznie czkać w
ptasim porywie.

Wierząc w takie przeznaczenie nie sprzeciwiając się jemu ani na jotę – on jest
bowiem istotą kwintesencji tej forumowej dobroci i swą światłością nadal może
was szczerze obdarzać i do woli. Od Kruklanek aż po sam Manhattan. Przez
męczarnie na dworcu w Bobrowniach, katharsis w Pubie Gryf, marzenia w Cabaret
przy Kilińskiego – ku pełnej światłości tow. ks. Dyrektora.

Cóż, można więc jeszcze na to konto wypić, by nie ugasić w sobie tak ważkiego
porywu?
Na nieszczęście nie ma w okolicy niczego, co było by godne tych szczytnych
zamiarów. Kubańska to przecież wielkie g… a o rosyjskiej w tym towarzystwie
też lepiej nie wspominać. Nie traćcie jednak ducha. Doświadczenia latarnika
pozwalają stworzyć nie jeden koktajl, który można pić wobec Boga i ludzi bez
wstydu.

Nie śmiejcie się, bo to nie jest kabaret ale poważne przedsięwzięcie. Zwykłe
picie wódki choćby wprost z butelki… nie ma w sobie nic, prócz dusznych mąk i
marności nad marnościami. Zmieszanie wódki z wodą kolońską ma w sobie już
pewną fantazję, ale ani krztyny wzniosłości. Do tego potrzebne jest natchnienie!!!
Obserwuj wątek
    • edico Re: Finezja, idea i wzniosłość 01.11.07, 19:10
      Tylko "Balsam kanaański" posiada te cechy, a ponadto niezrównany akcent
      metafizyczny.

      A jaki składnik Balsamu kanaańskiego" ceniony jest nad wszystko? Ooooooczywiście
      denaturat. Ale przecież denaturat (chociaż będący przedmiotem natchnienie) jest
      tego całkowicie pozbawiony.
      Co więc ceni się w denaturacie?
      Oczywiście czyste wrażenia smakowe.
      A jeszcze bardziej?
      A jeszcze bardziej wydobywające się zeń miazmaty. Dla ich wyjawienia potrzebna
      jest odrobina wonności. Z tej to oto przyczyny do denaturatu dodaje się w
      proporzji 1:2:1 ciemnego piwa (najlepiej Grimbergen Double lub Nakielskie) oraz
      oczyszczonej politury.

      Sposobu na oczyszczanie politury nie ma sensu podawać, bo w tym środowisku zna
      go już każde dziecko. Trudno będzie znaleźć w gronie llatarnika kogoś, ktowie
      kto to jest np. Joanna Siedlecka, natomiast sekret oczyszczania politury znają
      wszyscy.

      Krótko mówiąc, zapisujcie sobie czem prędzej przepis na "Balsam kanaański".
      Życie człowiekow idane jest przecież tylko raz i trzeba je przeżyć tak, by nie
      pomylić się w przepisach:
      - denaturat - 100g,
      - ciemne piwo - 200g,
      - oczyszczona politura - 100g.

      I tym sposobem stanie przed wami "Balsam kanaański" (potocznie też nazywany
      "Srebrnym liskiem"). Jest to ciecz istotnie lisiego koloru, o umiarkowanej mocy
      i trwałym zapachu. Właściwie nie jest to już zapach a hymn. Hymn Młodzieży
      Weszpolskiej. Właśnie tak, ponieważ koktail ten wyzwala w pijącym wulgarność i
      ciamne siły.

      Dało to się zaobserwować nie tylko na forum...
      • llatarnik dno i wodorosty to poziom edico 02.11.07, 03:52
        Kogo mogą obchodzić jakieś tam debilne i bezsensowne dywagacje o denaturacie
        zmieszanym z ciemnym piwem i jeszcze czymś tam. Edico jest chorym z nienawiści
        psychopatą i właśnie dlatego pisze tak bezsensowne bzdury a co gorsza,
        najprawdopodobniej wierzy, że ktokolwiek czyta uważnie jego chore brednie.

        Powinien raczej starać się zainteresować tematem wrażeń smakowych towarzyszących
        degustacji denaturatu swego batiuszkę:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=66397527&a=66537205
        • edico Wirtuoezeria zaczyna się od„ Ducha Genewy” 02.11.07, 11:59
          Wymaga jednak perfekcyjnego opanowania wstępnego etapu inicjacji, na którym
          nieszczęśliwie już się położył idzikczortu raczej ze smutnymi efektami.

          W "Duchu Genewy" nie ma za grosz szlachetności, jest natomiast bukiet. Sedno
          jego tkwi w tym, iż "Białego bzu" – stanowiącego część składową "ucha Genewy" –
          nie należy zastępować absolutnie niczym. Ani jaśminem, ani chyp’rem, ani też
          konwalią. Jak mawiali kiedyś alchemicy – "W świecie komponentów brak
          ekwiwalentów" ekwiwalentów ekwiwalentów pewnością wiedzieli, co mówią!!!

          Konwalia na przykład wstrząsa umysłami, niepokoi sumienia, wzmacnia autorytet
          prawa. "Biały bez" zaś działa zupełnie odwrotnie – usypia sumienia i zobojętnia
          na życiowe zło.

          Zdarzyło się kiedyś latarnikowi wypić cały flakon "Srebrzystej konwalii".
          Wypił, siadł i płacze.
          Dlaczego?
          Przypomniał sobie mamę i ani rusz nie mógł zapomnieć.
          "Mamo" – woła. I płacze.
          A potem znowu "Mamo". I znów płacze.
          Ktoś inny głupszy zapewne by tak siedział i płakał, i siedział i płakał...
          A on?
          Wziął flakon "Bzu" i wypił.
          I co myślicie?
          Łzy wyschły, ogarnął go głupi śmiech, a co do mamusi, to nawet zapomniał, jak
          miała na imię!!!

          To też muszą śmieszyć wszyscy ci, którzy przyrządzając "Ducha Genewy" mieszają
          środek przeciwko poceniu się stóp ze "Srebrną konwalią".

          A więc uwaga, wnimanie, achtung czy jak tam jeszcze...

          Oto dokładny przepis na przygotowanie tego oczywiście niebywałego podniesienia
          na duchu:
          - biały bez - 50g,
          - środek przeciwko poceniu się stóp – 50g,
          - piwo Grimbergen Double -200g,
          - lakier na spirytusie – 150g.
    • Gość: Iza Re: Legenda o llatarniczej teologii na co dzień : IP: *.elpos.net 03.11.07, 19:57
      Ty to chyba chlejesz na okrągło i Rm słuchasz.
      Jaka szkoda, że mózg jest organem, którego się nie przeszczepia.
      • edico Re: Legenda o llatarniczej teologii na co dzień : 03.11.07, 21:03
        Przede wszystkim mózg trzeba używać. Jednym z elementów teorii ewolucji jest
        twierdzenie, że organ nie używany ulega zanikowi. Aby temu zapobiec trzeba go
        używać a nie tylko nosić.
        • Gość: Iza Re: Legenda o llatarniczej teologii na co dzień : IP: *.elpos.net 03.11.07, 21:07
          No własnie, od jak dawna tego nie robisz?
    • Gość: cynik.a a ... bylo by ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 22:49
      ... pisze sie razem, czyli: "byloby" - oczytany kundlu.
      Ej! - wagary, wagary ...
      • edico Re: a ... bylo by ze "Łzą konsomołki" 05.11.07, 16:44
        Błąd słusznie wychwycony, ale to nie zmienia postaci rzaczy. Rzemiosło trzeba
        doskonalić ;))

        Jeśli ktoś nie chce wydreptywć nadaremno ścieżek wszechświata, powinien podłać w
        jasną cholerę zarówno "Balsam kanaański" jak i "Duchs Genewy". Stosowniej jest
        siąść przy stole i przygotować sobie "Łzę konsomołki". Koktail ten jest zarówno
        aromatyczny jak i przedziwny. Dlaczego aromatyczny, ty i tobie podobnidowiecie
        się później.

        Najpierw wyjaśnię, dla czego jest przedziwny. Otóż ten, kto zwyczajnie pije
        wódkę, albo zachowuje dobrą pamięć i zdrowy rozsądek, albo wręcz przeciwnie -
        traci za jednym zamachem i jedno i drugie.
        W przypadku "Łzy konsomołki" - śmiechu warte! - nastojaszczij czieławiek wypije
        setkę tych łez i pamięc ma dobrą, a zdrowego rozsądku ani odrobiny.
        Wypije jeszcze setkę i nadziwić się nie może, skąd się wzięło aż tyle zdrowego
        rozsądku i gdzie podziała się pamięć.

        Nawet sama receptura (dla mniej wtajemniczonych oznacza to samo, co przepis) na
        "Łzę konsomołki" jest aromatyczny. Od jej aromatu gotowego koktailu można
        przynjmniej na moment utracić zmysły i przytomność. W annałach llatarniczego
        kółka różańcowego dla wtajemniczonych krąży taki przepis gwarantowany przez ojca
        z llatarni świecącego:
        - Lwenda - 15g,
        - Werbana - 15g,
        - Woda kolońska "Las Rospudy" - 39g,
        - Lakier do paznokci - 2 g,
        - Płyn do płukania ust - 150g,
        Lemoniada - 150g.

        Sporządzoną miksturę należy w ciągu dwudziestu minut mieszć gałązką wiciokrzewu.
        Niektórzy twierdzą wprawdzie - jak np. drzazgarz, że w razie konieczności
        wiciotrzew można zastąpić lebiodą, ale skutki takich eksperymentów po drzazgarzu
        są widoczne. Jest to w każdym bądź razie pogląd nie słuszny i występny i w
        żadnym razie nie pozwoli utrzymać linii llatarnika. Choćby was krajali na
        kawałki, nie dajcie się zmusić do mieszania "Łzy konsomołki" lebiodą, chyba że
        jakąś kolejną własną świętą księgę zamierzacie pisać na nowo ;))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka