Dodaj do ulubionych

WYŁUDZENIA OD PGKIM

11.01.08, 18:17
Podobno policja wzywa na przesłuchania właścicieli posesji, którzy
mieli umowy z PGKIM na wywóz śmieci, a zalegają z zapłatą. Oskarża
się ich o wyłudzenie. Dowcip polega na tym, że chodzi o kilka lat
wstecz i nie wszyscy mogą udowodnić wpłatę w kasie PGKIM,bo po
prostu nie każdy trzyma takie kwity przez wiele lat, chociaż jest
wielu takich co zachowało pokwitowania. Brawo panie burmistrzu!
Teraz podaj wszystkich do prokuratora o to że nie płacili np podatku
od nieruchomości przez ostatnie dajmy na to 20 lat - jetem pewny, że
bardzo wielu nie posiada pokwitowań. Później weź się za podatek
rolny, od psów itp. Kupisz większą plazmę do gabinetu, zatrudnisz
więcej swoich kolesi, pomalujesz potwornie odrapany i niechlujny
blok w którym mieszkasz, podniesiesz pobory etc. Radzę się śpieszyć,
bo nim się obejrzysz będą wybory i możesz nie zdążyć z remontem
swego bloku za nasze pieniądze.
Obserwuj wątek
    • miejscowy7 Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 11.01.08, 23:23
      Obawiam się, że to raczej pracownik PGKiM coś niecoś zdefraudował i
      stąd te kontrole.
      Natomiast Burmistrz jest taki bystry, że nie zauważyłby nawet gdyby
      mu ukradli niejaką Zofię C.
    • pablo.el Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 12.01.08, 09:25
      co lexington, nie masz kwitków ? przyznaj się he he
      Uważasz, że właściciele posesji, których ciąga teraz policja mogą
      nie mieć kwitków, bo to stare dzieje ? Czy może dlatego, że naprawdę
      nie płacili ? Poza tym chyba każdy zalegający z opłatami dostał od
      likwidatora PGKIM pisemko wzywające do uregulowania płatnośći, więc
      zaskoczenia tu nie ma .
      Wygląda na to, że poprzednie zarządy PGKIM "przyjaźnie" traktowały
      dłużników nie upominając się o swoje...

      W czym więc problem? Każde wpłaty są księgowane. Co jest
      niezaksięgowane, jest niezapłacone. Nikt nie będzie ciągał ludzi
      których wpłaty są zaksięgowane. Mamy tu dwie różne opcje.
      Pierwsza to ta, kiedy faktycznie nie płacono za wywóz śmieci, więc
      policja się kłania, druga to ta kiedy płaci się za wywóz, gubi
      kwitki, a kiedys tam dostaje się wezwanie z policji, a trzecia....
      trzy, mamy tu trzy różne opcje...trzecia to taka, że zapłacone,
      kwitek jest a i tak nas wzywają.
      Ad.1 musi zapłacić, za darmo to dziś w mordę można tylko dostać
      Ad.2 musi zapłacić, trza pilnować papierków, pilnowanie papierków
      dałoby automatyczny awans do Ad.3
      Ad.3 skoro potwierdzenie jest, to znaczy, że pieniądze gdzieś
      wyszły, bedziemy świadkiem.....koronnym ;) ....nie gminnym :D
      • lexington1 Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 12.01.08, 20:00
        Na szczęście korzystam z usług innej firmy i tam już pomysły takich
        mądrali jak ty nie sięgają. Po 4 latach rządów obecnej władzy łapy
        będą wyglądały tak jak blok w którym mieszka wasz przywódca - poznać
        pana po cholewach.
        • pablo.el Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 12.01.08, 23:35
          Mimo wszystko lepiej zachowaj potwierdzenia ;)

          Podoba mi się ta analogia, z której wynika, że Łapy będą jak ten blok. To wbrew pozorom budzi bardzo pozytywne skojarzenia. Dom to przecież solidne fundamenty, na których opierają się mury dające schronienie. Dom to poczucie bezpieczeństwa, a że nie pierwszej urody ? To tylko uświadamia nam, że uroda jest efemeryczna, i choć możemy to odwlec w czasie, nie jesteśmy w stanie sprawić, by trwała permanentnie. W przeciwieństwie do solidnych fundamentów, które w perspektywie naszego krótkiego życia, wydają się trwać niezmienione...

          Proszę ile lexington wyraził kilkoma słowami, które przecież na pierwszy rzut oka, zdawały się znaczyć coś zupełnie innego ;)
          • miejscowy7 Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 13.01.08, 10:26
            pablo.el napisał:


            > Podoba mi się ta analogia, z której wynika, że Łapy będą jak ten
            > blok. To wbrew pozorom budzi bardzo pozytywne skojarzenia. Dom to
            > przecież solidne fundamenty, na których opierają się mury dające
            > schronienie. Dom to poczucie bezpieczeństwa, a że nie pierwszej
            > urody ? To tylko uświadamia nam, że uroda jest efemeryczna
            > i choć możemy to odwlec w czasie, nie jesteśmy w stanie sprawić,
            > by trwała permanentnie. W przeciwieństwie do solidnych
            > fundamentów, które w perspektywie
            > naszego krótkiego życia, wydają się trwać niezmienione...

            Albo to skądś zerżnąłeś, albo jesteś aktualnie zakochany.
            Przyznaj się. :)
            • pablo.el Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 13.01.08, 12:54
              nie zerżnąłem :)
              amor też mnie nie trafił ;)
              po prostu usiadłem i napisałem, a , że lexington użył był nieswiadomie wyśmienitej metafory to nie zostało mi nic innego jak tylko to rozwinąć.
              bo ja lubię pisać :) a szczególnie lubię toczyć długaśne dysputy na tym szanownym forum. ;)
          • lexington1 Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 13.01.08, 20:54
            Dyskusja z Tobą przypomina mi kaberet DUDEK i rozmowę Bieńka z Kubą
            w skeczu sęk.
            • pablo.el Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 19.01.08, 21:06
              o ten sęk chodzi ? ;)
              www.youtube.com/watch?v=y9U_y5rcKmQ
              komu się oglądać nie chce może poczytać :

              - Halo? Poprosze panią zamiejscowa, Lubartów 33... Czi co? Nie: czy? pytajne tylko: czy? wzięte liczebniczo... Taa, mój numer 333 ... Już jest połączenie? Dziękuję ślicznie...
              Halo? Halo? HALO??? - Halooo...
              - Kuba?
              - Kto mówi?
              - Ale czy Kuba?
              - Ale KTO mówi?
              - Jeżeli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie... Kuba?
              - Jaki Kuba?
              - Goldberg...
              - A jeżeli Kuba, to kto mówi?
              - Rappaport!
              - BENIEK???
              - TAK!!!
              - Tu Kuba...
              - Goldberg?
              - Tak. Co jest?
              - Jest interes do zrobienia.
              - Interes? Ile można stracić?
              - Co się mnie pytasz ile można stracić! Się mnie natychmiast zapytujesz ile można zarobić!
              - Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba mieć żeby ryzykować w razie, że się straci?
              - Niewiele... dwa, trzy tysiące masz?
              - Mam mieć. Co jest?
              - Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator jest Barmsztajn... On daje dwadzieścia procent, franko loco towar jest u Lutmana, tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten weksel Reuberga można dostać gwarancję od jego teścia Rozencwajga, tylko on jest przepisany na Rozencwajgową, a Rozencwajgowa jest chora...
              - A co jej jest?
              - Co by i nie było, to my dziedziczymy dwadzieścia procent, tylko Lutmann musi mieć pewność, że Honigmann go wypuści, oczywiście, jeżeli Rozencwajgowa jeszcze dziś się przeniesie na łono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć pięćset dolary...
              - Cooo?
              - Nie gotówką, tylko połowę, na resztę zwolnienie od protestu. Jassne?
              - Oczywiście, że rozumiem.
              - No!
              - Tylko skąd pewność, że Rozencwajgowa by wyzionęła ducha?
              - W tym właśnie sęk...
              - Co?
              - Sęk!!!
              - Kto???
              - SĘK!!!
              - Nic nie rozumiem.
              - Deska, w szrodku sęk!
              - Jaka deska?
              - Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sęk.
              - Kto ma drzewo? LUTMANN???
              - Jaki Lutmann, Lutmann ma manufakturę, a drzewo jest z lasu. Się ścina, się rżnie na deski, jest deska, jest sęk.
              - A gdzie jest ten las?
              - Jaki las?
              - No, że wspominałeś.
              - Co ciebie obchodzi nagle? W puszczy Białowieszczańskiej jest las! Rosną stuletnie drzewa, się ścina, się rznie, jest deska, jest sęk.
              - A kto ma ten las?
              - Kuba, o co ciebie idzie? NIKT!
              - To można kupić?
              - Tę manufakturę?
              - Nie, ten tartak.
              - Jaki tartak, do cholery?
              - No ten co sam mówiłeś, że się ścina i się rżnie...
              - Kuba, odczep się, chodzi o to czy Rozencwajgowa wytrzyma do licytacji!
              - A ona sprzeda?
              - Co?!
              - Ten tartak.
              - Kuba, przecież... Jaki tartak do cholery?!
              - No, że się ścina i się rznie...
              - Kuba! Że mnie co podkusiło powiedzieć jego ten sęk... Kuba, ja cofam ten sęk. Ja cofam wszystkie sęki na świecie!
              - Co?
              - Sęk.
              - Który?
              - Że pisze w Kurierze Warszawskim tych sztychów. TO JA JEGO COFAM!!!
              - W Kurierze Warszawskim? To było ogłoszenie?
              - Jakie ogłoszenie?
              - No, że on sprzedaje.
              - KTO???
              - No ten, co pisze, że parceluje ten las. Słuchaj, tylko ten tartak to ja bym zatrzymał dla siebie.
              - Kuba... Po co tobie ten tartak? Zleź z tego tartaka!!!
              - No wiesz, Rappaport, że ja ciebie nie rozumiem. Ty budzisz mnie w nocy. Pół godziny namawiasz mnie, żebym kupił las. A teraz odmawiasz mnie od tego tartaka. To co to jest za interes???
              - Kuba...
              - Zaraz, chwileczkę, spokój! Owszem, dajmy na to, ja daję dwa tysiące na las. To kto inny będzie miał tartak, tak? Będzie mnie dyktował ceny? Będę jego dawał zarabiać na rżnięcie? To gdzie jest LOGIKA??? To wolę kupić ten tartak! Mam rację?
              - Teoretycznie tak... Tylko że mię coś podkusiło. Staropolszczyznę się mnie zachciało. Sęk, sęk, równie dobrze mogłem powiedzieć, ja wiem... - tu leży pies pochowany.
              - ...pieees?
              - PIES!
              - Piesek! Jaka rasa?
              - Szlag mnie trafi...
              - Słuchaj, Rozencwajgowa ma na sprzedaż psa? Czy to jest może łyżew? Wiesz, ja bym chętnie kupił, bo Hipek bardzo chce mieć łyżwa. No, ostatecznie może być sweter. Albo bulgot? Albo taki mały, biały dupelek... Słuchaj, tylko broń Boże jajnik! A to jest jaka rasa?
              - Jaka rasa??? NORDYCKA!!! Psiakrew,odczep się od tego zwierzęcia, nieszczęście ty moje!
              - Słuchaj, Beniek, dwa tysiące za psa? Ja mogę dać... trzydzieści złotych. Duży piesek?
              - OLBRZYMIE BYDLE!!! (słyszy telefonistkę) Złociutka, to nie do pani! Znaczy, co? Chwileczkę, Kuba, ta rozmowa za chwilę będzie kosztowała czterdzieści dwa złote.
              - No co to znaczy czterdzieści dwa złote, jak się kupuje i las, i tartak, i psa...
              - Wiesz co ja ciebie powiem? Ty weź sobie ten las za darmo...
              - A tartak?
              - A TAR... A tartak, to ty sobie weź tyż za darmo...
              - A pies?
              - A pies??? A pies ci mordę lizał!!!

              wyborne porównanie :)
              jestem pod wrażeniem.
              Pozdrawiam
    • kopacz.maly Re: WYŁUDZENIA OD PGKIM 12.01.08, 12:22
      R Czepe to człowiek naszych czasow bez kwalifikacji,a jak wysoko
      zaszedł pasuje do epoki Gierka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka